14

01.2011

Fridomia z emigracji

autor: Bartosz Majewski|kategoria: Blog autorów, Porady kredytowe

ilość komentarzy: 6

Komentarz Pana Mariusza z Irlandii zainspirował mnie swoim mailem do napisania tego tekstu. Dotyka on w korespondencji bardzo ważnej kwestii- kredytowania zakupu nieruchomości dla Polaków zarabiających w krajach UE. Sprawa jest ciekawa, bo wielu ludzi myśli ,że droga do kredytu jest zamknięta, jeśli pracujemy za granicą. Nic bardziej mylnego. Jak się do tego zabrać?

Jeśli pracujemy poza UE banki są nieco bardziej konserwatywne, dlatego trzeba koniecznie się skontaktować z doradcą kredytowym, żeby oszacować wstępne możliwości. Na pewno dobrze zacząć od zaplanowania swojej przyszłości. Czy planujecie pozostać poza Polską na stałe, czy też wolicie np. wychowywać dzieci w Polsce tak, aby nie pozbawiać dziecka kontaktu z dziadkami? Czy nie będzie korzystniej jeśli będziecie budować fridomię na obczyźnie? (zwykle, ze względu na wysokie ceny nieruchomości- nie). Czy warto angażować wszystkie środki w przedsięwzięcie, czy też tylko jakąś część z odłożonych pieniędzy, bo za resztę planujemy sprowadzić się do Polski albo otworzyć firmę tam, gdzie jesteśmy? Gdy to wszystko zaplanujemy –  możemy działać. Z racji tego, że banki dopuszczają spłatę kredytu bezpośrednio w walucie można myśleć nad kredytami w Euro, jeśli w takiej walucie otrzymujemy wypłaty. Ryzyko kursowe nie wystąpi, a będziemy mogli cieszyć się niższym oprocentowaniem.

Skoro już mamy wszystko zaplanowane, sprawdzamy zdolność kredytową i czeka nas przyjemna niespodzianka. Jeśli bierzemy kredyt w dwie osoby i zarabiamy łącznie 3000 Euro miesięcznie, nie mamy dzieci, ani kredytów do spłaty, nasza zdolność kredytowa będzie liczyła ponad milion złotych. Starczy na ładnych kilka kawalerek, a więc można od razu myśleć nad portfelem mieszkań.

Do eldorado z połowy roku 2007, kiedy to z marszu można było uzyskać 130% wartości nieruchomości w kredycie nie ma powrotu. Upadek Lehman Brothers zachwiał rynkami finansowymi i zmienił wiele. W roku 2008 nie było poza dwoma bankami żadnej możliwości kredytowania dla klientów zza granicy, a to i tak zwykle z 20% wkładem własnym. Od roku 2008 sporo się w kredycie hipotecznym zmieniło – jest znacznie taniej i łatwiej uzyskać kredyt niż tuż po upadku Lehmana. Również dla klientów zza granicy. Również na 100% wartości nieruchomości. Niemniej, są pewne utrudnienia.

Pierwszym są tłumacze przysięgli i druki bankowe. Jeśli pracujemy np. w Islandii to czasami zdarza się, że nasz pracodawca nie mówi po angielsku. Musimy tłumaczyć dokumenty z islandzkiego na polski. Niestety w Polsce takich tłumaczy nie ma zbyt wielu, więc na dokumenty trzeba trochę poczekać albo tłumaczyć w Islandii.

Drugi to geografia. Mamy wybór między dwoma przylotami do Polski a trzytygodniowym, długim pobytem. Uważam, że lepszym pomysłem jest przylot na weekendowe złożenie wniosku kredytowego, a następnie tygodniowe wakacje, podczas których podpisujemy umowę kredytową, akt notarialny oraz przelewamy środki dla zbywcy. Ten problem można zlikwidować korzystając z usług przyzwoitego doradcy, który będzie sprawy doglądał, gdy akurat klienta nie będzie w Polsce.

Trzeci to problem bardzo prozaiczny- trudno wybrać dobre mieszkanie pod wynajem będąc za granicą. Tutaj warto skorzystać z pomocy rodziny i znajomych, która może być bardzo pomocna w wyszukiwaniu okazji albo wyspecjalizowanego biura nieruchomości. Jeden post na facebooku z prośbą o nasłuchiwanie czy ktoś nie ma do sprzedania mieszkania albo rozklejenie ogłoszeń rękami kuzynów czynią cuda. Tą samą drogą i podobnymi sposobami możemy również szukać osób, które będą od nas wynajmować. Zanim nie nabędziecie biegłości w wynajmowaniu dobrze jest gościć w swoim mieszkaniu znajomych lub osobę z polecenia. Z pewnością będziecie czuli się pewniej.

Z drugiej strony, jeśli nie planujecie powrotu do Polski to będąc obytym w świecie, dysponując kapitałem i znając języki można myśleć nad budowaniem fridomii w innym miejscu na świecie. Będąc Polakiem, pracując w Irlandii można przecież kupować mieszkania na wyspie Man, Cyprze czy innych przyjemniejszych podatkowo krajach o większym potencjale wzrostu gospodarczego i cen nieruchomości niż Polska. Musielibyśmy się wtedy liczyć z kupnem za gotówkę (może zrzucenie się w gronie znajomych emigrantów?) lub utrudnieniami w pozyskiwaniu kapitału bankowego, bo zwykle musiałby on być pozyskany na miejscu. Dla zdeterminowanego na fridomię pod palmami inwestora nie będzie to jednak problem.

Bartosz Majewski

tel: 504 206 158
e-mail: bartosz.majewski@hipotekaplus.pl
www: www.hipotekaplus.pl
Twój Osobisty Doradca Na Telefon

OBLICZ DOKŁADNĄ RATĘ KREDYTU

Tagi:

Komentarze:

  1. Jarek napisał(a):

    Tylko, dlatego że sam kilka tygodni temu sfinalizowałem zakup pierwszego mieszkania, powiedzmy „zdalnie”, bo mieszkam i pracuję dość daleko od Polski, chciałem dodać kilka komentarzy do artykułu Bartosza.

    Po pierwsze z finansowaniem wcale nie jest tak łatwo jak Bartosz pisze, chociaż zdolność kredytowa jest rzeczywiście wysoka to banki podchodzą do nas jak do jeża, nie pasujemy do schematów, więc albo odmawiają albo marża jest tak wysoka, że nie pokaźnie odstaje poza wartości rynkowe dostępne dla rodaków z Polski. Zorganizowanie (sensownego) finansowania zajęło mi około 3 miesięcy, przy czym wydałem jakieś 1000 PLN na tłumaczenia dokumentacji dla banku i straciłem pierwszą „okazję” na zakup mieszkania. Sprzedający się po prostu wycofał.

    Niedogodność związaną z częstymi podróżami można załatwić dając komuś z rodziny pełnomocnictwo do wykonywania wszelkich czynności związanych z zakupem nieruchomości na terenie Polski, włączając w to pełnomocnictwo na podpisywanie wniosków i umowy kredytowej. Uwaga takie pełnomocnictwo musi być notarialne a i tak spotkałam się z bankami, które mają swoje pełnomocnictwa i nie akceptują tych wystawionych przez notariusza.

    Niestety bez pomocy rodziny lub zaufanego partnera, pełnomocnika się nie obejdzie. Jest mnóstwo pracy na miejscu przy wybieraniu mieszkania, organizowaniu finansowania, odbiorze, remoncie, wynajmowaniu i później utrzymaniu nieruchomości.

    Życzę Wszystkim rodakom z emigracji powodzenia i dobrej zabawy w osiąganiu Fridomii.
    Pozdrawiam
    Jarek

  2. Bartosz Majewski napisał(a):

    Panie Jarku,

    Wsparcie na miejscu zawsze się przydaje. Z kosztem tłumaczenia- wszystko zależy od tego z jakiego języka tłumaczymy. Często jest to dużo mniej niż 1000 PLN. Dużo zależy też od kraju czy pracodawcy- jeśli księgowi nie widzą problemu to wypełnienie druków po Angielsku nie stanowi problemu w większości banków ,które się nie zamykają na emigrację.

    Ps. A w jakim banku Pan brał kredyt?

    Pozdrawiam Serdecznie.

  3. Mateusz napisał(a):

    Przyznam się szczerze, że zainspirowałeś mnie do jednej rzeczy poprzez Twój wpis. :)

  4. Jarek napisał(a):

    Kredyt brałem w DB. I przyznam, że obsługujący mnie sprzedawca bardzo pomógł, chociaż nie dostałem możliwości negocjowania niektórych warunków umowy (bank wysłał mi umowę na dzień przed podpisaniem aktu notarialnego). Mimo wszystko dostałem warunki całkiem niezłe jak na te czasy, a czego się nauczyłem o bankach …….. to wykorzystam przy zakupie następnego. A kredyt zawsze można skonsolidować później.

  5. Bartosz Majewski napisał(a):

    Dobre podejście. DB to przyzwoita instytucja, i znając ich ostatnie warunki cenowe podjął Pan dobrą decyzję finansową.

    Pozdrawiam.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Sposoby uczenia się języków obcych

W miarę płynnie potrafię się posługiwać (nawet podyskutować o .. wolności finansowej:-)  7-oma językami - polskim, angielskim, francuskim, rosyjskim, hiszpańskim, niemieckim, kiswahili; a dodatkowo dogadam się w 4 kolejnych - rumuńskim, kikuyu (to mój język plemienny, który diametralnie różni się od kiswahili), szwedzkim czy fińskim (ostatnio na basenie w Mombasie:-). Uczyłem się też kiedyś arabskiego i japońskiego, ale trudno byłoby mi powiedzieć, że te języki znam (choć rozpoznaję arabskie literki i czasami jestem w stanie [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: AltAir, nie wiem czy dobrze rozumiem intencję Twojego pytania. Pewnie mogą, bo wszyscy – również...
  • Sławek Muturi: Konkret, zgadzam się z Twoimi postulatami. Ja byłbym nawet za tym by w ogóle zlikwidować Sejm i Senat....
  • Sławek Muturi: Piotrze, temat demografii pojawia się na fridomii, regularnie, co kilkanaście miesięcy. Przestał mnie...
  • Sławek Muturi: Recroot, nie chodzi chyba o to by każdy miał „kogoś stojacego nad sobą”. Nie ma nikogo...
  • Sławek Muturi: Recroot, to cieszę się, że w dużej mierze zgadzamy się co do owych zmian w sądownictwie, które idą...
  • Sławek Muturi: Recroot, dzięki. Nie znałem tego Manifestu. Mam pytanie: czy Manifest rzeczywiście mówi o...
  • Kuneg: Żeby wiedzieć, że my, jako obywatele, mamy jakieś prawa, to najpierw powinniśmy się dokształcić w tym zakresie...
  • AltAir: Od kilku lat czytam ten blog. Jest moją codzienną lekturą. W komentarzach do tego wpisu napisałeś że dużo...
  • Konkret: A kwestia władzy ustawodawczej ? Polska: 100 senatorów, 460 posłów, ludność ok 37 mln USA: 100 senatorów,...
  • Konkret: Ja niestety muszę się zgodzić z Recrootem, dczekolem. Intencje przeciętnego demonstranta rzeczywiście wydają...
  • Piotr: Panie Slawku, dziekuje za dzielenie sie Pana doswiadczeniem, ktore jest bardzo pomocne w podejmowanych przeze...
  • recroot: Co do tonu wypowiedzi, to nie ma tam chamstwa, prostactwa i brzydkich słów. Profesor sztuki odkrywa tam...
  • recroot: Może delegalizacja partii politycznych by pomogła. Ale z tym zgodziłby się tylko Kukiz i jego ludzie.
  • recroot: Wolność osobista i życie na Dominikanie albo w innym ładnym miejscu :)
  • recroot: Sławek, Trudno się z Tobą nie zgodzić. Też nie mam telewizora, a właściwie sygnału telewizyjnego –...
  • recroot: Poruszyłem tak wiele wątków, ponieważ gdyby obok mnie flagą machał Balcerowicz, to poczułbym wielki niesmak,...
  • recroot: Sławek, w wywiadzie pewien profesor wyjaśnia jakim transformacjom uległa Wspólnota Europejska i na jakich...
  • Sławek Muturi: Konkret, dzięki. Masz rację. Wiele rzeczy w naszej demokracji działa źle. Przykładów można by podać...
  • Sławek Muturi: Konkret, trafna diagnoza, tylko co z niej wynika. Mamy czekać na cudowne pojawienie się męża stanu?...
  • Sławek Muturi: Konkret, zgadzam się ze wszystkim co powiedziałeś. Tylko pytanie: co dalej? Widzę kilka opcji: 1)...

Najnowsze wpisy

created by Water Design