11

05.2011

Rzeszowski rekin Fridomii Mateusz

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 7

Zyskaliśmy nowego Fridomiaka gotowego podzielić się swoim doświadczeniem. Poniżej jego historia, gotowa do opublikowania i nie wymagająca z żadnego komentarza:

Nazywam się Mateusz, mam 23 lata i jestem studentem Politechniki Rzeszowskiej na wydziale Zarządzania i Marketingu, na kierunku Zarządzanie (gry i zabawy- jak kto woli..;). Dzięki temu mam sporo czasu na czytanie i załatwianie różnych swoich spraw.. Ponad miesiąc temu kupiłem swoje pierwsze mieszkanie, które wynajmuję dla sześciu studentów. Chciałbym opisać swoją drogę, którą przeszedłem od znalezienia, do kupienia i wreszcie wynajęcia mieszkania.

Wszystko zaczęło się chyba wtedy kiedy w wieku 18 lat przeczytałem książkę Roberta Kiyosaki „Bogaty Ojciec, biedny Ojciec”. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł, że i ja mógł bym kupić mieszkania, które pracowały by na mnie a nie odwrotnie. Przeczytałem po drodze wiele książek i trafiłem na „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” Panów Sławka Muturi i Roberta Zduńczyk. Książka ta okazała się strzałem w dziesiątkę, bo osadzona jest w naszych polskich realiach.

Jakiś czas później okazało się, że dostanę sporą sumę pieniędzy i od razu wiedziałem co z nimi zrobię..

Samo zgłoszenie darowizny w Polsce było bardzo czasochłonne, ponieważ pieniądze przywiozłem zza granicy i żeby je zgłosić jako darowiznę musiały by zostać przesłane na konto bankowe. Problem w tym, że pieniądze były już na miejscu i nie mogłem ich tak po prostu przesłać. Po jakimś czasie znalazłem legalne rozwiązanie, dzięki któremu mogłem legalnie wydać pieniądze bez płacenia podatku od pieniędzy, które zostały mi podarowane.. ;) Kierowniczka Urzędu Skarbowego w którym była bardzo pomocna i to właśnie ona bardzo wiele mi wyjaśniła i podpowiedziała.

W międzyczasie zacząłem poszukiwania mieszkania i kredytu bankowego, który jako nie pracujący student, mógł bym dostać. Moje poszukiwania zaprowadziły mnie do doradcy finansowego Open Finance. Z początku nie widziałem czy można w ogóle zaufać takiej instytucji i bałem się, że w jakiś sposób zostanę oszukany. Po pierwszej rozmowie z Panem Jackiem (którego, bardzo serdecznie pozdrawiam), okazało się, że istnieje kredyt, który mógł bym wziąć. Pożyczka była o tyle dobra, że nie musiałem angażować w nią nikogo. Spełnienie wymagań kredytowych trwało około 2 miesiące. Przez ten czas musiałem np. przepisać nasz rodzinny dom na siebie i załatwić mnóstwo formalności z tym związanych, darowiznę. Przepisanie domu na siebie miało na celu przekonanie banku, że mieszkanie które kupię będzie inwestycją a nie mieszkaniem dla mnie. Dom nie jest zastawiony ani nie potrzebowałem żyrantów. Do tego potrzebne było przedstawienie mini biznesplanu, który to miał przekonać analityka w banku.

Sprawy kredytowe, sprawami kredytowymi a tymczasem szukałem mieszkania. Korzystałem nawet z usług brokera: Home Broker. Byłem zadowolony z ich usługi, niestety nie przedstawili oferty, która była by naprawdę mnie interesowała. Było kilka całkiem niezłych, ale to nie było to. Poszukiwania na własną rękę okazały się w moim przypadku bardziej owocne i tak znalazłem mieszkanie 4 pokojowe na 11 piętrze w lokalizacji, która dla studentów Politechniki, Uniwersytetu czy jednej uczelni prywatnej, była po prostu idealna. Po wyliczeniach wyszło, że zakup mieszkanie będzie bardzo opłacalny. Mieszkanie było po remoncie (ściany, podłogi) i stało puste. Resztę musiałem kupić sam.

Zastanawiałem się sporo nad kredytem bankowym, który miałem zaciągnąć na następne 30 lat.. Wiadomo, jak każdy miałem wątpliwości. Procent, na który udzielona została pożyczka był wysoki i właśnie z tego powodu miałem obawy. Po głębszym przemyśleniu przypomniały mi się słowa Szczura (Roberta Kiyosaki) z elektronicznej gry Cash Flow: „wysokość raty nie ma znaczenia jeśli twój przychód jest większy od niej”. I chyba właśnie to mnie przekonało. Nie miałem wystarczająco pieniędzy żeby kupić mieszkanie samemu. Zresztą, nawet gdybym je miał, wolał bym użyć czyichś pieniędzy i dzięki temu kupić więcej mieszkań zamiast kupować jedno za swoje pieniądze.. W tym miejscu chciałbym podziękować mojemu Tacie. To od niego dowiedziałem się, że można żyć inaczej i to właśnie on pokazał mi drogę po której teraz idę. Dziękuję Tato.

Sprawy kredytowe oraz zakup mieszkania, to wszystko było powiązane ze sobą, bo potrzebowałem np. umowy przedwstępnej a tak na dobrą sprawę nie wiedziałem jeszcze na pewno czy dostanę kredyt. Pan Jacek mówił, że mało ludzi w ogóle chcę robić takie rzeczy a ci co chcieli, nie zawsze się im udawało. Na końcu Pan Jacek powiedział mi, że jest to drugi kredyt na sześć takich, które udało mu się zamknąć. A na pewno najszybszy jaki udało mu się załatwić. Dzięki jego zaangażowaniu, mogłem kupić mieszkanie. Miałem do niego dostąp telefoniczny nawet w weekendy i jeśli miałem jakieś wątpliwości zawsze mogłem zadzwonić.

Właściciel mieszkania okazał się też bardzo solidnym człowiekiem z którym nie miałem najmniejszych problemów. Słowem- miałem bardzo dużo szczęścia, że trafiłem na tych wszystkich ludzi.

Negocjacje też cenowe, które musiałem odbyć w trakcie załatwiania różnych spraw też okazały się owocne. Zawdzięczam to wiedzy, którą pozyskałem z książek o negocjacjach. Kiedyś mój Tata na to, że powiedziałem, że książki są drogie, odpowiedział: „..pomyśl tak, ile zapłaciłeś za książkę o negocjacjach?” Odpowiedziałem, że prawie 50zł. Na to on: „..widzisz, wydałeś 50 zł na książkę, dzięki, której możesz teraz zaoszczędzić pieniądze podczas negocjacji cenowych”. Było to zaraz po tym jak podczas pobytu w USA udało mi się kupić z kuzynem mikrofon lampowy 100$ taniej. Miał rację. Już wtedy książka się zwróciła. Dlatego wszystkich serdecznie zachęcam do kupowanie książek i do ciągłej finansowej edukacji.

Wracając do mieszkania.. W końcu stałem się właścicielem mieszkania, które opisałem wyżej. Mieszkanie praktycznie od razu zostało wynajęte przez jedną Studentkę. Chciała koniecznie zamieszkać w nim nawet przed remontem. Zgodziłem się ponieważ wiedziała, że to potrwa i zgodziła się na warunki takie jakie w danej chwili były. I tak w niecały miesiąc znalazłem sześciu Studentów. Z ostatnim z nich umowę wynajmu podpisałem dwa dni temu :) W tej chwili już moje mieszkanie zaczyna przynosić passive income- i o to właśnie chodzi! Wiem, że czeka mnie jeszcze sporo pracy. Czwórka studentów chcę zostać jedynie do końca czerwca i już rozglądam się za chętnymi.

Nie wiem jeszcze jaką formę opodatkowania wybiorę i chcę to zrobić jak najszybciej. W ostatnich dniach infolinia podatkowa z wiadomych przyczyn jest przeciążona i nie mogę się dodzwonić. Myślę, że jutro uda się spokojnie.

Sporo napisałem.. Mam nadzieję, że osoby, które to przeczytają zobaczą, że da się to zrobić. Tak naprawdę wcale nie potrzeba dużej gotówki. Wiadomo zależy od mieszkania i od możliwości kredytowych. To jest indywidualna sprawa dla każdego. Zachęcam jednak do postawienie pierwszego kroku na drodze do wolności finansowej i zakupu swojego pierwszego M. najciężej jest zacząć, później jak pojawią się wątpliwości trzeba i z nimi się uporać. Znajdą się i osoby, które będą wam tego odradzać. To Wy musicie wybrać. Ja już wiem, że warto.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!

Mateusz

Tagi: ,

Komentarze:

  1. Sławek Muturi pisze:

    Panie Mateuszu,

    Serdecznie dziękuję za podzielenie się Pana doświadczeniami w budowaniu swojej Fridomii. Gratuluję udanego zakupu, a także otwartości i odwagi zwłaszcza biorąc pod uwagę Pana młody wiek.

    Będąc w Pana wieku też myślałem o kupnie mieszkania w Warszawie, gdzie studiowałem. Wtedy (lata 80-te) 2 lub 3 pokojowe mieszkanie w centrum stolicy (Plac Konstytucji) kosztowało ok. 2.000 dolarów – to była cena podana „dewizowcowi”, więc może można było się dalej targować :-))). Nie udało mi się wtedy kupić mieszkania, bo nie miałem wówczas polskiego paszportu, a cudzoziemcom nie sprzedawano mieszkań.

    Wracając do Pana osiągnięcia. Jestem przekonany, że z Pana podejściem i otwartością zdoła Pan osiągnąć wolność finansową przed 40-tką, czego serdecznie Panu życzę. Byle tylko ustalił Pan sobie jakiś poziom satysfakcjonującego Pana standardu życia (oraz poziomu wydatków na utrzymanie tego standardu życia), a potem się tego trzymał bez względu na to co będą robić znajomi oraz na to co akurat będą reklamować sprzedawcy różnych produktów „do szczęścia”.

    Czekam z niecierpliwością na kolejne Pana relacje. Z tego jak się udaje znaleźć kolejnych najemców, jak się udaje rozwiązywać inne problemy, jak się Pan przymierza do dokonania kolejnych zakupów nieruchomości.

    Serdeczności.

    Sławek Muturi

  2. Ciekawa, inspirująca historia. Wiesz co robić i trzymaj się tego.

    Pozdrawiam Serdecznie.

  3. Mariposa pisze:

    Ja również szczerze gratuluje odwagi i przedsiębiorczości. Tak trzymać!

  4. Tomasz Lorenc pisze:

    Witam,
    Bardzo ciekawy i interesujący wpis. również jestem z Rzeszowa , ale studiuje w Krakowie.
    Jednak chciałbym wrócić do swojego rodzinnego miasta i tam mieszkać i zarabiać.
    Czy istnieje jakaś możliwość skontaktowania się z Mateuszem (pozwolę sobie na formę bez „panowania” bo jesteśmy w podobnym wieku:))?
    Jeśli jest taka możliwość – proszę o jakieś informację.
    Nie da się ukryć, że książki R. Kiyosakiego są inspiracją i werbalizują moje myśli i „pragnienia” z młodszych lat :)
    Ale jak to zawsze bywa – najtrudniejszy pierwszy krok:)
    Dziękuję i pozdrawiam,
    Tomasz

  5. Ferdynand pisze:

    Gratuluje rowniez decyzji.

    Mam naotmiast pytanie. Wyglada na to ze cala inwestycja wydaje sie byc sukcesem. Jak bys sie chcial podzielic zalozeniami finansowymi swojego biznesplanu tj. wysoksoc rat, kwota inwestycji, oprocentowanie i przedewszystkim jaki masz z zysk z najmu. Co w kontekscie kupienia mieszkania w plycie wydaje sie bardzo interesujace.

    Ostatnio spotkalem sie z problemem ze sam posiadam dwa mieszkania i trzecie chce kupic i jeden z bankow nie chce udzlic juz kredytu (mimoz ze zdolnosc jest).. Albo chca bardzo wysokiego wkladu wlasnego. I cala idea wolnosc finansowej , budowania kapitalu na pozyczonych pieniadzach bez srodkow wlasnych powoli zaczyna sie chwiac…

    • kaerzet pisze:

      Witam!

      Odpowiem na pytanie Pana Ferdynanda.

      Jeśli chodzi o kredyt.. Dostałem kredyt w wysokości 75% inwestycji. To może dziwić jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie pracuje i nie wykazałem się żadną zdolnością kredytową. W każdym razie. Kredyt nie jest najtańszy.. Do momentu wpisania kredytu do księgi wieczystej oprocentowanie wynosi 11%, docelowo mam 5,5%. Jak na razie sąd się guzdra i może to potrwać do 3 miesięcy maksymalnie (z tego co się orientowałem). Moja rata na chwilę obecną wynosi ponad 1600 zł- docelowo mniej niż 1400. Za czynsze w sumie wychodzi 1800 zł. Do końca miesiąca będę miał więcej mebli i wtedy zastanowię się czy na następny rok akademicki nie wziąć więcej pieniędzy od studentów, Spokojnie jestem w stanie zebrać ok. 2100 za mieszkanie.

      Takie właśnie wyliczenia (mniej więcej) przedstawiłem dla banku. Nic skomplikowanego. Chodzi o to, żeby nie przesadzać i przekonać Pana Analityka z banku, do tego, że będzie nas stać co najmniej na spłatę raty.

      A co do następnego zakupu.. Mam zamiar odczekać najmniej 6 miesięcy, do roku z zakupem kolejnego M. Po rozmowie z doradcą z Open Finance (których gorąco polecam), dowiedziałem się, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Może być i tak, że następne kredyty nie będą tak wysoko finansowane przez bank i będziemy potrzebować większego wkładu. Wiąże się to z Pana zdolności kredytową. Jeśli ma Pan inne kredyty, to obniża Pańską zdolność i stąd właśnie bank może wymagać większego wkładu lub oferować kredyt na gorszych zasadach.

      Jeśli chcę się Pan dowiedzieć czegoś więcej- proszę pisać.

      Pozdrawiam!

      Mateusz

  6. kaerzet pisze:

    Witam serdecznie!

    „Rzeszowski rekin”.. ;) Hahahaha! Podoba mi się nie powiem..

    A tak całkiem serio to dziękuję bardzo za dobre słowa. Bardzo to miłe. Dla osób, które chcą się skontaktować- żaden problem, mój adres email to: kaerzet.matt@gmail.com. Proszę napisać, pomogę na ile będę potrafił.

    Pozdrawiam!

    Mateusz

    :)

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Strach

Ostatnio wiele czasu poświęciłem pisaniu mojej nowej książki – powinna ukazać się już w II połowie listopada. Przez to zaniedbałem nieco czytanie. Czuję, że się cofam, zamiast się rozwijać. Teraz gdy już wysłałem pierwszą wersję książki do mojej korektorki, to miałem czas sięgnąć do nie dokończonych książek leżących na stoliku przy moim łóżku. Jedną z nich jest bardzo dobra książka autorki Susan Jeffers, pt „Feel the Fear and Do It Anyway”. Jak sam tytuł wskazuje, [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: Co masz konkretnie na myśli? Kto „prowokuje, ocenia i szufladkuje”? Wyrażam jedynie swoją opinię,...
  • Sławek Muturi: Gosiu, Etiopia jest w miarę bezpieczna. Ze względu na to, że był to (i w dalszym ciągu nadal jest)...
  • Sławek Muturi: Doktorze, „zacząć życie od nowa” z pewnością odmłodziłoby mózg, masz rację. Ale jak można...
  • UlaD: doktor21 obawiam się, że to może zadziałać wręcz przeciwnie :) http://wiedzoholik.pl/wielo...
  • nibul: Robert, niektórym przeszkadza jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, a innym kiedy ktoś prowokuje ludzi,...
  • Gosik: Witam😊z ciekawością czytam twój blog ,dziękuję że przekazujesz swoje doświadczenia 😊dużo się dowiedziałam ,ale...
  • doktor21: Panie Sławku to nie była propozycja tylko luźne przemyślenia nad sensem życia:) a tak od innej strony to ja...
  • Sławek Muturi: Artur, nie miałem wpływu – bezpośredniego – na wysoką jakość komentarzy na fridomii, poza...
  • ArturSt: Mam już wyrobioną opinię po paru komentarzach których nie poprawiłeś. Niestety dużo gorzej się to...
  • Sławek Muturi: Zgadzam się. W Warszawie mamy 16 czy 17 dzielnic i w zasadzie prawie w każdej z nich (może oprócz...
  • Robert W: Wydaje mi się, że ewidentne ortografy należy poprawiać, jak tylko masz czas… Dzisiaj przykładowo...
  • Robert W: Dzielnica jakich wiele. O powodzeniu inwestycji będzie decydować pewnie cena zakupu tej kawalerki oraz...
  • kolo: nie no proszę was , tego języka neandertalsko-jaskiniowego nie da się czytać, skoro skończyliście szkoły,...
  • Sławek Muturi: Tomek, Mirosław, Bolo, dzienki sa fasze komętaże i suowa otuhy. F takiem razje bende fszystko pószczau...
  • Tomek: Ja bym zostawiał błendy takimi jakie one som, w oryginale. Jakby nie patżeć, sposub wypowiedzi i pisowni terz...
  • Mirosław Tomasz Borucki: Mam dwa blogi prywatne, nie pisane pod imieniem i nazwiskiem i zawsze moderuję treści, ale...
  • Bolo: Myślę, że ten blog mógłby być wzorem dla innych portali jeśli chodzi o kulturę prowadzonej dyskusji. Po co to...
  • Sławek Muturi: Doktorze, ciekawy pomysł, ale obawiam się, że sam będziesz musiał przeprowadzić swój eksperyment...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka do ciekawego artykułu. W uzupełnieniu do treści przedstawionych w artykule,...
  • Sławek Muturi: Sałata, masz rację. Ja też staram się nie outsource’ować myślenia do maszyn, które mają mnie w...

Najnowsze wpisy

created by Water Design