31

05.2011

Energia na wiatr – źródłem wolności finansowej

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Inwestowanie, Nieruchomości, Nieruchomości za granicą

ilość komentarzy: 2

Podróże kształcą. Ostatnio byłem w Dreźnie. To, co mnie uderzyło zaraz po przekroczeniu samochodem granicy niemieckiej, to ogromna ilość turbin wiatrowych, które widać przy każdej drodze, za każdym niemal zakrętem.  Jest ich więcej niż grzybów po deszczu. Turbiny wiatrowe są źródłem czystej, odnawialnej energii.

Ale przy okazji są one również doskonałym – jak się okazało – źródłem pasywnej gotówki. Pochodzącej z inwestowania w nieruchomości, a więc bardzo zbieżnej z tematyką bloga Fridomia.

Wystarczy (1) mieć kawałek ziemi położonej w obszarze, który charakteryzuje się silnymi, stabilnymi wiatrami (najlepiej na terenach przymorskich oraz płaskich, bezdrzewnych równinach – w górach, o dziwo, wiatr jest mało stabilny) oraz bliskością do sieci energetycznej, (2) podpisać umowę z Polskimi Sieciami Energetycznymi, (3) zdobyć pozwolenia na budowę, (4) kupić turbinę wiatrową (w Polsce wiele osób kupuje używane elektrownie z Niemiec czy z Holandii), (5) zainstalować ją, a następnie (6) podpisać umowę z firmą, która będzie tę turbinę obsługiwać od strony technicznej. A potem wystarczy tylko (7) wysyłać co miesiąc faktury do PSE, na bazie odczytów energii wytworzonej przez Waszą turbinę wiatrową.

Powyższe 7 kroków to tylko moje zrozumienie procesu jako laika, więc jeśli ktoś z Was jest zainteresowany tematem, to powinien go zagłębić przed podjęciem decyzji inwestycyjnych. Zwłaszcza, że mówimy o sporych inwestycjach. Na bazie moich rozmów z osobami w Polsce, które znają ten temat wynika, że koszt zakupu używanej turbiny to wydatek rzędu miliona złotych w zależności od jej wieku, a także mocy wytwórczej. Taka turbina da przychód rzędu PLN 200.000 rocznie, a więc bardzo przyzwoicie. W porównaniu z najmem mieszkań, odpada problem pustostanów (no chyba, że turbina ulegnie awarii) oraz niepłacących najemców (energetycy – co jak co – ale na brak płynności nie narzekają).

Umowę z operatorem sieci energetycznej podpisuje się na 20-30 lat. Choć istnieje oczywiście ryzyko, że wraz ze szybkimi zmianami w technologii, mogą się zmieniać warunki stawiane przez operatora.  Dodatkowym ryzykiem jest to, że turbina ma swoją żywotność i potem trzeba ją będzie wymienić dużym nakładem środków.

Ale niewątpliwie posiadanie kilku-kilkanastu takich turbin może tworzyć doskonałą bazę pod zbudowanie własnej wolności finansowej. O korzyściach dla środowiska z tytułu czystej i odnawialnej energii nie wspominając. Być może gdyby takich farm wiatrowych powstało bardzo dużo, to dodatkową korzyścią byłby spadek cen energii.

Powodzenia !!! Mam nadzieję, że wśród Fridomiaków jest ktoś, kto ma praktyczne doświadczenia z energii wiatrowej, słonecznej lub bioenergii i kto zechce się z nami podzielić swoją wiedzą.

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze:

  1. marta napisał(a):

    Są też firmy, które dzierżawią teren pod farmy wiatrowe. W takim przypadku wystarczy mieć ziemię a reszta punktów należy jest już sprawą takiej firmy. Z tego co słyszałam, płacą kilka tyś zł miesięcznie za dzierżawę terenu i udostępnienie dojazdu. Nie znam się za bardzo na wiatrach, ale swego czasu, gdy takie firmy się kręciły w mojej okolicy to wyszło, że korzystniejsze są tereny w lekkim zagłębieniu (tworzą się prądy) niż na wzniesieniu (gdzie wiatr się „rozlewa”). Inwestycja dużo trudniejsza, ale też bardziej opłacalna niż mieszkania. Tyle, że stawiając samemu turbinę trzeba bardzo dobrze zbadać prądy wiatrowe, jakieś porządne ekspertyzy, a nie „ale tu wieje” i należy pamiętać o ochronie – to jednak jest obiekt, do którego można wejść, a wandali w naszym kraju nie brakuje…

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marta, dzięki za przypomnienie tematu sprzed paru lat. Od czasu gdy 3,5 roku temu zrobiłem ten wpis, dowiedziałem się, że najtrudniejszym krokiem w tym procesie, który opisywałem jest zdobycie wszystkich wymaganych pozwoleń. Z drugiej strony, poznałem kilka osób zajmujących się tym tematem zawodowo, więc ewentualnie służę kontaktami:-)

      Zdaję się, że wkrótce zmienić się mają przepisy, które utrudnią tego typu inwestycje i/lub zmniejszą ich rentowność. Niestety nie pamiętam szczegółów, ale jest to biznes wysoce zależny od widzimisię regulatorów.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

2022 – wspólny wypad do Kenii dla Klubu Fridomii

Zainspirowany dzisiejszymi życzeniami Qby, by w ciągu 10 lat wszystkie Fridomiaczki i Fridomiacy osiągnęły wolność finansową, wpadłem na pewien pomysł. Otóż chciałbym zaproponować by wszyscy, którzy osiągną do 2022 pełną (100%-ową) wolność finansową wybrali się ze mną na safari do Kenii. Tym samym w pięknej scenerii któregoś z parków narodowych zainaugurujemy Klub Fridomii. Co Wy na to? Mam nadzieję, że fridomię uda się osiągnąć tak wielu z Was, że nie zmieścimy się do jednego samolotu! Sukcesów i [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Magda, dzięki za optymistyczne przyjęcie. Mam nadzieję, że książka spełni Twoje oczekiwania:-) Udanego...
  • wiki: jesli nie zapytasz , to nie będziesz miał szansy na spróbowanie poproś o 3 miesiące wytłumacz, że jestes...
  • Magdalena Kalata: Bardzo chciałabym wybrać się do Afryki w 2018. Najbardziej właśnie interesuje mnie Kenia i...
  • xav: Wiele razy widziałem, że rzeczy w Niemczech tańsze niż w Polsce: ubrania, elektronika, auta, wycieczki, sprzet...
  • xav: Ja o Madaganie kiedys uslyszalem na okazjach fly4free i rejon wyglada magicznie. Podoba mi sie ten pomysl...
  • Sławek Muturi: Dodam jeszcze, że wyjazd do KRLD organizowany z Polski kosztuje więcej niż taki sam wyjazd (ten sam...
  • Sławek Muturi: Leszek, tak bilet, jak i cała podróż po KRLD musi być wcześniej wykupiona przez biuro podróży. Tym...
  • walmaj: Czesc ! kilkumiesieczny urlop bezplatny z mojej strony bylby dobrym rozwiazaniem,zobaczylbym czy jestem w...
  • Leszek: Sławku, to jeszcze pytanie: czy można sobie tak „z ulicy” kupić bilet na pociąg z Pyongyang do...
  • Sławek Muturi: Magda, cała przyjemność po mojej stronie! Nie jestem specem od historii, ale wydaje mi się, że cała...
  • Magdalena Kalata: Drogi Sławku, wydaje mi się, że ten sam wpis może być odebrany jako za długi lub za krótki, w...
  • Sławek Muturi: xav, dzięki za komplement. Turyści to mały promil wszystkich podróżnych. Spotkałem kilka małych grup z...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za pytania. Bilet na całą trasę – bez wysiadania po drodze – można kupić...
  • xav: Sławku – super wpis – momentami czyłem się jakbym tam był osobiście. Z ciakawości – większość...
  • Robert: Nie doszukałem się takich ciekawostek: – ile kosztuje bilet na całą trasę? – jak wyglądają...
  • Robert: Cóż to za psycholog, który stanowczo odradza komuś konsultację z psychologiem po przeczytaniu wpisu na blogu?...
  • Sławek Muturi: Magda, dzięki za komplement. Oraz za sam komentarz – ponieważ nie było komentarzy, to...
  • Magdalena Kalata: Wow! Bardzo ciekawy i zachęcający do podróży wpis! Nigdy bym nie pomyslała, że Syberia może być tak...
  • Tomek: Psycho, czy pomoc psychooga uwazasz za cos zlego?
  • Krzysiek: Sugestia do przemyślenia z mojej strony. Kiedyś czytałem o metodzie próbowania/testowania doświadczeń. W...

Najnowsze wpisy

created by Water Design