19

07.2011

Banki – jak koty – zawsze spadają na cztery łapy. A Ty?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Edukacja finansowa, Fridomia, Jak sfinansować zakup nieruchomości

ilość komentarzy: 9

„Kurs franka szybuje w górę, inflacja pędzi, co powoduje, że raty kredytów rosną w oczach. Cztery lata temu, przed wybuchem kryzysu finansowego związanego z rynkiem amerykańskim wartość franka szwajcarskiego wynosiła nieco ponad 2 zł, ceny nieruchomości biły koleje rekordy, a banki na prawo i lewo rozdawały kredyty mieszkaniowe”. Od takich słów zaczyna się artykuł, który przeczytałem wczoraj na onet.pl – cały artykuł na: http://biznes.onet.pl/czarne-dni-czekaja-kredytobiorcow,18525,4795605,1,analizy-detal.

To jeszcze nie koniec kłopotów. Jeśli ktoś zaciągnął kilka lat temu kredyt we frankach szwajcarskich  (CHF) na kupno mieszkania wartego PLN 400,000, to przy ówczesnym kursie pożyczył CHF 200.000.  Wiadomo też, że na początku spłaca się bankom głównie odsetki, więc dziś – po kilku latach spłat – saldo kredytu jest nadal bliskie wartości początkowej. Przyjmijmy, że wynosi CHF 190.000 – przy dzisiejszym kursie franka to kwota ponad 670.000 złotych. Czyli o wiele więcej niż warte jest mieszkanie, bo przecież w efekcie kryzysu rynkowa wartość mieszkań nieco nawet spadła.

Więc realna staje się obawa, że banki zaczną domagać się od swoich kredytobiorców dodatkowego zabezpieczenia udzielonych im kredytów, np w postaci wykupienia dodatkowego ubezpieczenia pod groźbą zażądania natychmiastowej spłaty kredytu. Takie dodatkowe koszty dalej pogłębią trudną sytuację kredytobiorców. Jak piszą autorzy artykułu, kredytobiorcom mogłoby pomóc wprowadzenie uregulowań zakazujących wypowiedzenia umowy kredytowej przez bank tylko z powodu obniżenia się wartości ustanowionych zabezpieczeń. Jeżeli bank posiada te same zabezpieczenia, co w chwili udzielania kredytów, to nie może, tylko z powodu zmiany sytuacji rynkowej, żądać od kredytobiorcy ustanowienia dodatkowych zabezpieczeń pod rygorem wypowiedzenia umowy kredytowej. Bank udzielając kredytu szacował sobie swoje ryzyko oceniając, czy ustanowione zabezpieczenia są wystarczające. Zmiana ich wartości nie może być uzasadnieniem dla wypowiedzenia umowy, skoro kredytobiorca kredyt obsługuje, (jeżeli nie zachodzą przesłanki wypowiedzenia umowy z innych przyczyn). Taka regulacja ograniczałaby dominującą w stosunku do kredytobiorcy pozycję banku.

I to właśnie do tej „dominującej pozycji banków” chciałbym się odnieść. Ogólnie rzecz biorąc, banki  ustawiły się fantastycznie. Konkurując o kredytobiorców, zachęcały – często nie do końca świadomych ryzyka kursowego konsumentów – do zaciągania kredytów w walucie. Potem narzucały jakieś horrendalne spready, żeby jeszcze więcej pieniędzy wyłudzić z kieszeni swoich klientów. Sam mechanizm ustalania oprocentowania kredytów na zasadzie LIBOR/WIBOR + marża banku, też chroni banki przed ryzykiem stóp procentowych. Kiedyś oprocentowanie kredytów było stałe, ustalone raz w momencie zaciągania kredytu. Teraz stała (niezależna od warunków rynkowych) jest marża banku, a ryzyko stóp procentowych jest przerzucone w pełni na – nie zawsze świadomych – konsumentów. Dodatkowo mówi się o dodatkowych zabezpieczeniach kredytów, byleby banki – broń Boże – nie musiały tworzyć rezerw na pokrycie ryzyka biznesowego niespłacanych kredytów, bo te rezerwy oznaczałyby niższe zyski. Oraz niższe premie dla zarządów i pracowników. Banki działają prawie, że bez jakiegolwiek ryzyka.

Oprócz ryzyk wymienionych powyżej, w bankowości istnieje jeszcze ryzyko nadmiernej koncentracji. Chodzi o to, aby w portfelu kredytowym banku żaden kredyt nie był na tyle duży, aby jego niespłacenie mogło spowodować niestabilność banku. Ale i tutaj chciwość banków powoduje przekraczanie tej granicy bezpieczeństwa. Przecież to banki, w dużej mierze, odpowiadają za obecny kryzys wysokiego kursu franka szwajcarskiego. Greccy politycy oszukiwali swoje własne społeczeństwo, Unię Europejską i kogo tam jeszcze, a ich działalność finansowały banki komercyjne, głównie z Niemiec i z Francji. Gdyby Grecja – tak jak powinna – ogłosiła niewypłacalność, to właśnie te banki najwięcej by straciły. Więc aby do tego nie dopuścić, Sarkozy i Merkel forsują kolejne transze pomocy finansowej dla Grecji. Pomocy z kieszeni podatników, czyli m.in. z kieszeni kredytobiorców.

Gmatwanina powiązań i przepływów gotówki staje się już zbyt trudna do ogarnięcia dla prostych ludzi, takich jak ja. Widzę jedno proste – aczkolwiek wiem, że bardzo trudne do zrealizowania – wyjście z sytuacji.

Konsumenci powinni odrzucić dyktat marketingowców, hipermarketów, bankowców i innych, których nieukrywanym celem jest przecież wyciąganie z naszych kieszeni ostatniej złotówki. A jak nam już zabraknie złotówek do wyciągania, to udzielanie nam pożyczek, tak abyśmy byli zmuszeni pojutrze pracować na to, co skonsumowaliśmy przedwczoraj.

Nie będziemy mogli spadać na wszystkie cztery łapy jeśli wsadzimy trzy z nich w potrzaski marketingowców, hipermarketów i bankowców. Na jednej to możemy sobie najwyżej pokuśtykać wokół naszego ogona :-(

Powinniśmy wrócić do tradycyjnych wartości i najpierw oszczędzać, a potem konsumować. A nie odwrotnie. Gdy robimy odwrotnie, to niestety dajemy marketingowcom, hipermarketom i bankom ogromną władzę nad nami. Wkładamy łapy w ich sidła, pułapki. Wpadamy w zastawione przez różne korporacje potrzaski zadłużenia. Nie liczmy na to, że to politycy ochronią nas przed bankami, marketingowcami, hipermarketami i innymi korporacjami. Sami musimy wziąć nasze życie we własne ręce. Przestać żyć w świecie fantazji i zacząć mocniej stąpać po ziemi. „Chciałabym zmienić mieszkanie na większe, samochód na nowszy, wyjechać na droższe wakacje. Nie stać mnie dzisiaj? To trudno – znaczy, że muszę ciężej pracować, oszczędzać, aż któregoś dnia będzie mnie na nie stać”. Tak robili nasi dziadkowie i pradziadkowie. Skoro oni zdążyli zrealizować swoje plany, to pewnie i my zdążymy – żyjemy przecież od nich statystycznie nieporównywalnie dłużej.

Mam świadomość tego, że proponuję bardzo gorzkie lekarstwo. Ale to chyba jedyne lekarstwo, które może nas skutecznie ochronić przed chorobą zadłużenia, przed stresem związanym z rosnącym kursem franka. Nie pomogą tu żadne regulacje.

Tagi: , , ,

Komentarze:

  1. Wynajmistrz.pl pisze:

    Popieram. Niestety, to lekarstwo jest godne polecenia w przypadku konsumentów, ale w przypadku Państwa nie ma szans zadziałać. O pokrywaniu wydatków kolejnym kredytem decydują politycy, dla których wprowadzanie oszczędności oznacza utratę głosów wyborców, a więc także utratę władzy. Bardzo niewielu z nich jest w stanie zdobyć się na takie poświęcenie, a ci, którzy byliby w stanie, najczęściej nie rozumieją, o co w tym chodzi… ;-)

    Budżet Państwa jest przykładem rozdmuchanej konsumpcji – przychody są niższe od kosztów, a mimo tego nie robimy nic, żeby to zmienić, deficyt pokrywany jest nie z oszczędności (bo te nie istnieją), ale z kolejnych kredytów. Konsument, który się tak zachowuje, dość szybko ląduje w przytułku. Ciekawe, co się stanie z Państwem, które się tak zachowuje (przekonamy się na przykładzie Grecji).

  2. cremaster pisze:

    Jest jedyna partia ktora nie zezwala na dalsze zadluzanie panstwa:
    http://nowaprawica.org.pl/info/dokumenty-np/program-wyborczy-knp/item/program-wyborczy-kongresu-nowej-prawicy
    az dziw ze na tym blogu wolnosciowym tak malo lansowania Kongresu Nowej Prawicy.
    BTW jakiekolwiek kredyty to zabawa dla doroslych. I nie ma tu mowy o zlych banksterach, marketingowcach itp. Kazdy ma rozum.
    Jak Frank byl po 2 pln to nie bylo konca darcia lacha z „frajerow” takich jak ja zadluzajacych sie w walucie w jakiej zarabiam. A teraz pomysly na zmniejszenie spreadow, sztywne kursy frank/zloty wrecz wyrownanie z budzetu strat kursowych.
    A wszystko zeby zrobic dobrze SPEKULANTOM. Bo czyz nie spekulacja jest liczenie ze szwajcarska waluta zawsze bedzie warta 2 zlote a LIBOR slizgal sie w okolicach 0%?
    Nic tak nie trzezwi i uczy pokory jak licytacje nieruchomosci zabranych przez wierzyciela i kilku spekulantow zasypiajacych „pod mostem”.
    I jeszcze jedno. Ciekawe ilu z zaciagajacych te kredyty widzialo kiedykolwiek banknoty w jakich sie zadluzalo. Ha ha ha!

    • Sławek Muturi pisze:

      Jakoś nie kojarzę tej akurat partii z wolnością. Ale może to wynikać z tego, że ogólnie rzecz biorąc mało mnie interesuje nasza podwórkowa piaskownica polityczków. Żadnej partii nie będę na swoim blogu reklamował. Do osiągnięcia wolności finansowej żadna partia nie jest komukolwiek potrzebna. No chyba, że samym politykom…

  3. paweł Bąk pisze:

    Witam
    Jako pracownik banku chciałbym odnieść się do zaprezentowanych tez. Sprawa kredytów we frankach i sprawa Grecji to trochę inne rzeczy.

    Zacznijmy od Grecji i tu zgadzam się w 100% z oceną Pana. Wszycy pompowali tam pieniądze, brali odsetki i byli zadowoleni zapominając o ryzyku politycznym, kredytowym i nieprawidłowych danych. W sytuacji gdy Grecji nie stać na obsługę zadłużenia powinna ogłoscić bankructwo i przystąpić do rozmów ze wszystkimi wierzycielami (państwami i bankami prywatnymi) i redukcji długu. Wierzyciele solidarnie powinni ponieść straty bo zmaterializowało się ryzyko, za poniesienie którego wcześniej zostali wynagrodzeni.

    Jednak nie po to mamy UE i polityków, żeby pozwolić na działanie racjonalnych sił wolnorynkowych. Politycy europejscy i Prezesi banków(czytaj koledzy ze studiów, konferencji, imprez itp) postanowili ratować sytuację za wszelką cenę. Za państwowe pieniądze (czyli za pieniądze podatników) kupują obligacje greckie.

    Ostatnio wręcz otwarcie mówi się o tym, że obligacje będą wykupywane z 50% dyskontem, jednak tylko te które są w posiadaniu Państw. Oznacza to, że jedyną stroną która poniesie straty z powodu kryzysu będzie europejski podatnik. Dług, który jest w bankach będzie wykupiony bez dyskonta, a nawet z odpowiednio wysokim kuponem.

    Trochę inna sprawa jest w przypadku franków. Tutaj zarówno Klienci jak i bankowcy postanowili zagrać w walutową ruletkę. Klienci postanowili wziąć tańszy kredyt i płacić niższe raty zapominając zupełnie o ryzyku walutowym. Banki dawały kredyty na 100 i wiecej procent wartości nieruchomości żeby tylko wypracować plan sprzedazy zapominając o tym, że zmiana kursu franka jeszcze zabuży stosunek LtV.

    Dziś tracą i Klienci i Banki. Klienci musza płacić wyższe raty, banki muszą podwyższać kapitał (który też kosztuje), bo bilanse puchną z powodu wzrostu kursu i uniemożliwiają nową ekspansję kredytową. Tutaj obie strony tracą solidarnie, ale obie zachowują się w sposób uczciwy wobec siebie.

    Klienci pomimo wzrostu wysokości rat dalej spłacają kredyty (dane rynkowe wskazują, że robią to nawet lepiej niż w przypadku kredytów w PLN), a Banki pomimo zapisów w umowach że mają prawo rozwiązać umowę, w której relacja wartości nieruchomości do kredytu spadła nie robią tego. Jeszcze raz podkreślam, że nie są znane przypadki rozwiązywania umów w przypadku spadku relacji wartości zabezpieczenia do wartości kredytu.

    W przeszłości jeden z banków (Polbank) wymuszał na Klientach dobezpieczenie transakcji pod groźbą podniesienia marży. Po krytyce ze strony nadzorcy i opinii publicznej wycofał się z tej praktyki. Pozostałe banki nawet jeżeli proszą Klienta o dodatkowe zabezpieczenie to w przypadku niemożności jego przedstawienia nie rozwiązują regularnie obsługiwanych umów kredytowych.

    • Inwestor pisze:

      Ale jednak żadne argumenty nie zaprzeczą temu, że banki żerują na – w szczególności – nieświadomych klientach oferując coraz to bardziej zmyślne haczyki marketingowe ….. np. Lokata Pko BP nie podawana w skali roku (jak powinno się na rynku finansowym podawać) tylko w skali 1,5 roku, itd, itp.

      Pozdrawiam przezornych

    • Sławek Muturi pisze:

      Panie Pawle,
      Dziękuję za Pana dodatkowe wyjaśnienia. Mam nadzieję, że rzeczywiście banki nie będą chciały całego ryzyka biznesowego przerzucić na – niestety nie zawsze świadomych – Klientów.

  4. Mariusz pisze:

    Zdecydowanie się zgadzam. Droższe przedmioty wcale nie poprawiają naszego standardu życia. Znacznie bardziej wolę przez miesiąc próbować nowych potraw w restauracjach, z czego będzie tylko g… niż kupić sobie nowy telewizor :-) Człowiek rozsądny powinien np. jeździć autem o wartości swoich 2-tygodniowych zarobków. Polecam zainteresowanie się trendem minimalizmu – posiadanie max 100 rzerzy (para skarpetek to 2 rzeczy). Im mniej rzeczy wokół mnie, tym jestem bardziej zadowolony z życia. Poza wspomnianą konsumpcją usług nie kupuję prawie żadnych przedmiotów, zupełnie nie są mi potrzebne, marketingowcy by przy mnie umarli z głodu :-)

  5. Kuneg pisze:

    Powyższe treści powinny być znane każdemu.

    Nie można w nieskończoność konsumować dziś tego, na co zarobi się dopiero jutro, bo po drodze są do zapłacenia odsetki, więc jutro będziemy mieli mniej kasy na konsumpcję, albo będziemy musieli więcej/ciężej pracować. Prosta droga do dobrowolnego niewolnictwa.

    Jakoś tak to szło „nauką i pracą narody się bogacą” :)

    • Sławek Muturi pisze:

      Małgosiu, dzięki za przypomnienie kolejnego wpisu sprzed kilku lat. Nic się nie zmieniło w moim myśleniu od czasu tego wpisu. Nadal uważam, że nawyk życia na kredyt to współczesna wersja niewolnictwa. Tym razem „Panem” nie jest jakiś właściciel niewolników, tylko nadmuchane potrzeby kredytobiorcy.
      Inwestowanie na kredyt jest ok, ale też w rozsądnych wysokościach i proporcjach w stosunku do wkładu własnego, a nie „na maxa”.

      Podpisuję się obiema rękoma pod tą sentencją „ludowej mądrości”:-) Dzięki za jej przypomnienie.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Le Figaro: średnie ceny mieszkań wzrosły 22-krotnie !!!

We wczorajszym numerze francuskiego Le Figaro (5 października 2010 roku) ukazał się artykuł poświęcony średnim kosztom kredytów hipotecznych we Francji na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Otóż okazuje się, że według badań Credit Logement/CSA  we wrześniu średni koszt wynosi 3,3%, a więc istotnie mniej niż 5,15% w grudniu 2008 roku i są obecnie najniższe od .... 65 lat!!! W sierpniu br średnia stawka wynosiła 3,4%. Miesięczna rata spłacana przez kredytobiorców jest obecnie ok 10% niższa niż przy kredycie [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Och Yolu, gdyby wszyscy mieli Twoją świadomość i Twoją wrażliwość, to świat byłby o wiele piękniejszym...
  • Sławek Muturi: Natasha, no rzeczywiście. Czasami bywam bardzo kreatywny:-)
  • Sławek Muturi: Natasha, oczywiście nie korzystałem. Przecież mam kochającą mnie żonę:-)
  • Sławek Muturi: Michał, dzięki za Twój komentarz. Akurat tak się składa, że czuję silną przynależność do obu moich...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. Gdy się chce, to znajdzie się drogę:-)
  • Sławek Muturi: Aga-ta, ja sam często zapominam o kolorze mojej skóry. Dopiero jak ktoś mnie zapyta, to sobie...
  • Sławek Muturi: Aga-to, dzięki za dobrego newsa – mam jednego wroga mniej. Pozostaje „tylko”...
  • Yola: Niesamowite Sławku, ale właśnie o tym chciałam napisać w mailu, który przed chwilą do Ciebie wysłałam. Zaczęłam...
  • Natasha: Ale Cię poniosło…
  • Natasha: Jak poszło z tymi numerami telefonów?! Udało się skorzystać?! ))
  • Michał: Ja jakbym mógłbym wybrać kolor skóry to ciężko by mi było. Wchodziłoby w grę biały albo...
  • dczekol: link do artykułu o oszczędzaniu http://kobieta.onet.pl/przez-r ok-ograniczala-wydatki-do-m...
  • Aga-ta: Kiedyś już wspominałam, że gdy się poznaliśmy, nie zauważyłam, abyś był „Kolorowy” :-)))...
  • Aga-ta: Fajny wywiad :-) Sławku, mam nadzieję, że jednak nie próbujesz zbijać cholesterolu :-)))) Pamiętaj, że...
  • Robert: Co masz konkretnie na myśli? Kto „prowokuje, ocenia i szufladkuje”? Wyrażam jedynie swoją opinię,...
  • Sławek Muturi: Gosiu, Etiopia jest w miarę bezpieczna. Ze względu na to, że był to (i w dalszym ciągu nadal jest)...
  • Sławek Muturi: Doktorze, „zacząć życie od nowa” z pewnością odmłodziłoby mózg, masz rację. Ale jak można...
  • UlaD: doktor21 obawiam się, że to może zadziałać wręcz przeciwnie :) http://wiedzoholik.pl/wielo...
  • nibul: Robert, niektórym przeszkadza jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, a innym kiedy ktoś prowokuje ludzi,...
  • Gosik: Witam😊z ciekawością czytam twój blog ,dziękuję że przekazujesz swoje doświadczenia 😊dużo się dowiedziałam ,ale...

Najnowsze wpisy

created by Water Design