11

07.2012

Australia – rząd wspiera inwestowanie w najem

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Inwestowanie, Inwestycjach, Napisali o ..., Nieruchomości, Nieruchomości za granicą, Opłacalność Inwestowania, Wynajem

ilość komentarzy: 10

Od pewnej Kenijki mieszkającej w Adelajdzie, w Australii (Betty ma męża Polaka, Adama i uważa Szczecin za swój trzeci dom:-) dostałem ciekawego linka. Asante sana Betty!

Okazuje się, że nawet w tak bogatym kraju jak Australia, policjantów, nauczycieli czy pielęgniarek nie do końca jest stać na wynajmowanie mieszkań. To z myślą głównie o tych segmentach powstał kilka lat temu rządowy program wspierania inwestowania w nieruchomości na wynajem, National Rental Affordability Scheme, NRAS.

Jeśli Mieszkanicznik zgodzi się obniżyć czynsz o 20% w stosunku do średnich wartości rynkowych czynszów najmu w danej okolicy, to dostanie on nieopodatkowaną dotację rządową w wysokości AUD 9,981 rocznie przez okres 10 lat. Nie tylko zwiększa to rentowność najmu, ale też dzięki oferowaniu czynszów 20% niższych od średnich rynkowych, Mieszkanicznik będzie się cieszył krótszymi okresami pustostanów i będzie mógł dokonywać selekcji spośród szerszego grona potencjalnych najemców. Korzyści dla najemców też są oczywiste.

Szacuje się, że dzięki temu programowi uda się zachęcić inwestorów do rozbudowania swoich portfeli mieszkań na wynajem o około 50,000 sztuk do roku 2014. Szacowano, że w roku 2008 brakowało ponad 85,000 mieszkań w Australii (liczba ta miała wzrosnąć do 213,000 w 2013 roku).

Warto zauważyć, że program ten istotnie różni się od programu mieszkań socjalnych. Ten drugi jest przeznaczony dla rodzin zarabiających mniej niż AUD 58,292 rocznie. Program NRAS jest skierowany do rodzin zarabiających do AUD 125,960, czyli ponad 2 razy więcej, czyli typowej klasy średniej.

Ciekawa inicjatywa z wielu względów. Okazuje się, że problemy mieszkaniowe dotyczą również bogatszych i stabilniejszych rynków niż nasz polski. Rządy poszukują rozwiązań zachęcających prywatny sektor do budownictwa czynszowego, co pewnie stanie się też jednym z priorytetów naszych rządów i samorządów w przyszłości. Oby niezbyt odległej. Przecież w Polsce też setek tysięcy policjantów, nauczycieli i pielęgniarek nie jest dzisiaj stać na samodzielne mieszkanie. Często wynajmują większe mieszkania i mieszkają w nich po kilka osób, aby zmniejszyć koszty najmu.

Oto link do strony NRAS. http://nrasrealestate.com.au/index.php/national-rental-affordability-scheme-overview.html

Komentarze:

  1. havoorm napisał(a):

    nie trzeba daleko szukac, w UK system benefitów ‚placi’ za mieszkania wynajmowane od prywatnych wlasciceli dla ludzi z niskimi dochodami i dziecmi spore pieniadze.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Rzeczywiście słyszałem kilka razy na konferencjach dla landlordów, że najbardziej dochodowym segmentem rynku najmu jest segment bezrobotnych. Rynkowe czynsze najmu są wyższe bo większe jest ryzyko zniszczeń (a wiadomo, że na wolnym rynku, wyższe ryzyko zwykle wiąże się z oczekiwaniami wyższej stopy zwrotu), a płatności są pewne bo płaci gmina – czasami bezpośrednio na konto właściciela.

      Ale ten system w Australii nie dotyczy tzw. „marginesu społecznego” tylko osób zarabiających do AUD 126 tysięcy rocznie, czyli AUD 10.500 miesięcznie lub GBP 6,900 miesięcznie lub – jak wy to wolicie na Wyspach – GBP 1,550 tygodniowo, więc chyba raczej są to zarobki klasy średniej, prawda? Nie wiem czy przy takich zarobkach w Anglii też można dostać „socjal” z gminy…

  2. havoorm napisał(a):

    mysle, że w uk wiekszosc benefitow (czyli rowniez panstwo placi za mieszkanie prywatnmu landlordowi np. 1000GBP) pobieraja ludzie, ktorzy pracuja(przynajmniej w londynie)

  3. Bartosz Dolinkiewicz napisał(a):

    Najmując mieszkanie w UK należy albo być biednym – wtedy płaci gmina, albo bogatym – wtedy landlord chce nam wynająć :) Ogólnie najgorsze jest tzw zawieszenie, czyli jak rodzina nie zarabia wystarczająco dużo, aby mogła sobie wybrać odpowiednie mieszkanie, lub nie zarabia wystarczająco mało, aby otrzymać mieszkanie socjalne lub dopłatę do czynszu z gminy. Socjał jest dobry – ale tylko dla bogatych; mam na myśli inwestowanie. Socjał płaci klasa średnia a wpada w kieszenie bogatych inwestorów. Raczej nie porównywałbym Polski do Australii czy UK, bo w tych innych krajach państwo perspektywicznie patrzy na problem emerytur i pewnie stąd taka opieka nad rodzinami z dziećmi (które to będą je płacić); znowu w Polsce brakuje przedszkoli i żłobków. Zresztą polskie prawo odnośnie wynajmu … cóż, czasy się zmieniły, przepisy najmu nie. I bardzo mnie zastanawia, dlaczego w Australii średnia klasa nie może sobie pozwolić na zakup nieruchomości? Dlaczego w UK Polak może sobie kupić dom po kilku latach pracy, a Brytyjczyk mieszka w socjalu lub wynajmuje do końca życia pokój?

  4. subyello napisał(a):

    Odpowiadajac dlaczego srednia klasa nie moze sobie kupic domu w Australii (mieszkan raczej sie nie kupuje). Klasa srednia moze kupic sobie dom, biora pozyczke i juz. Duzo tu jest kwestja wyboru stylu zycia, az mozna pieniadze niz w nieruchomosci zainwestowac w cos innego, np akcje, duzo ludzi z tego korzysta. Druga strona jest, jak jestes w sredniej klasie to nie kupisz domu w rejonie gdzie mieszkaja biedni, a co z tym idzie w takim rejonie zaplacisz za dom o wiele wiecej.

    A co do Australijczykow, jest tam duzo leniwych nierobow, ktorym sie po prosy nie chce pracowac takze nigdy nie kupia domu. Wlasnie imigranci zyja tym marzeniem aby sobie kupic dom i oni ciezko pracuja aby to wykonac. Typowy Australijczyk wie ze panstwo da pieniadze ,bezrobocie tam jest bezterminowe, nie masz kasy pieniadze dostaniesz. Jestes biedny dostaniesz dom/mieszkanie socjalne za ktore placisz grosze. To po co pracowac?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Subyello, zadziwiające jak dużo jest marksizmu w takich krajach jak Australia czy Wielka Brytania gdzie – dowiedziałem się tego od mojej córki – poważne uczelnie są przesiąknięte ideami marksistowskimi. W samym sercu kapitalistycznej finasiery, w Londynie – ludzie, którym się nic nie chce niemal sąsiadują z agresywnymi bankowcami inwestycyjnymi z City. Jak to możliwe by współistniały ze sobą te dwa zupełnie odmienne światy?

  5. flow napisał(a):

    interesujaca forma wspierania rynku najmu w kontekscie ‚naszej’ incjatywy BGK.
    BGK da zarobic develop. rzad australijski wspiera prace u podstaw….

    ciekawe czy jakis polityk mialby odwage wspomniec o australijskim pomysle na forum publicznym:)

    pzdr
    flow

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Gdzie nas prowadzi nasza ośla natura?

Książka Roberta Kroola "Wolni i zniewoleni"  na początku przeraża trochę swoją objętością. Kto w dzisiejszych czasach ma czas czytać 460-stronicowe tomy? Następne wątpliwości przychodzą, kiedy zaczynają irytować rwane wątki, niepoukładane myśli, zwtoty w narracji. Oczywiście są to zabiegi celowe, które odzwierciedlają burzliwe losy, czyli „mistyczną sztukę upadków i wzlotów” autora książki. Natłok nagromadzonych informacji i myśli powoduje, że ma się tendencję do przeskakiwania do kolejnego podrozdziału, żeby szybciej dojsć do jakiejś konkluzji, ale szybko okazuje [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Mariusz, dzięki za … komplement? :-)
  • Tomek: Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że...
  • Mariusz: Moim zdaniem warto być obeznanym w literaturze branżowej, bo nikt tak dobrze nie doradzi jak specjaliści z...
  • xav: Walmaj, Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki!
  • Robert: http://next.gazeta.pl/next/7,1 51003,22496812,czesi-i-wlosi-n a-dwoch-roznych-biegunach-g...
  • Sławek Muturi: Aga-ta, duże dzięki za zachętę na kredyt. Mam nadzieję, że zechcesz ją powtórzyć już po przeczytaniu...
  • Sławek Muturi: Marek, będzie to dla Ciebie z pewnością bardzo ciężka emocjonalnie podróż. Nawet dla mnie wspomnienie...
  • Aga-ta: Wreszcie więcej piszesz o podróżowaniu, które przecież było Twoją pasją o wiele wcześniej niż nieruchomości...
  • Aga-ta: Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żona zgłosi Cię przez swoją firmę, w której pracuje i będziesz mógł...
  • Marek: Może kiedyś się wybiorę w taką podróż śladami mojego dziadka zesłanego na Syberię w 1944 roku za działalność w...
  • Filonski: Walmaj. Tak jak Ty, również jestem nieśmiały, nie lubię zmian i przez 7 lat tkwiłem w pracy, której miałem...
  • Parking: Bardzo ciekawy wpis. :)
  • TX: Mozna. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ok 400 zl miesiecznie za cala rodzine ale z tego co pamietam jakies 3/4...
  • walmaj: Slawku pewnie masz racje ale z niesmialoscia nie da sie wygrac ot tak… Powiem Ci,ze teraz i tak jest o...
  • Sławek Muturi: Piotr, każda większa zmiana w życiu jest trudna do przeprowadzenia. Niesie ze sobą ryzyka, trudności....
  • Sławek Muturi: Pamiętałem, że pod moją wzmianką o udziale w koncercie Hansa Zimmer, pojawił się ciekawy dla mnie...
  • Piotr: Ja sam myslałem nad rzuceniem pracy i przejściem na jakiś niezależny od lokacji biznes, podrózować itp. ale...
  • Sławek Muturi: Walmaj, proszę bardzo. Gdyby odpowiedź na Twoje pytanie była oczywista, to pewnie sam byś na nią wpadł...
  • Sławek Muturi: Wik, masz rację, że w kalkulacjach należy wziąć pod uwagę wszystkie rodzaje kosztów lub wydatków....

Najnowsze wpisy

created by Water Design