22

11.2012

Ceny nieruchomości w Kijowie i na Krymie

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Nieruchomości, Nieruchomości za granicą

ilość komentarzy: 13

Kijów to jedna z najstarszych stolic w Europie i jego stara część to miasto wyjątkowego uroku. Jest położone nad wijącym się przez centrum Dnieprem, malowniczości dodają otaczające go góry i pagórki. Wiele ulic i małych uliczek i załuków w starym Kijowie mocno wznosi się ku górze lub opada w stronę Dniepru. I zdarza się tak, że krzyżujące się ulice mają wględem siebie różne kąty nachylenia. Stojące wzdłuż nich stare domy w stylu art deco, czy neoklasycystycznym oraz wiekowe, masywne drzewa dodają miastu splendoru. Na parterach tych domów ulokowały się domy mody najdroższych światowych marek – typu Dior, Channel, Vertu, czy Louis Vuitton.

Nie do końca jest dla mnie jasne na ile Kijów się zmienił pod wpływem EURO 2012, które tak pozytywnie zmieniło Warszawę. Ostani raz byłem tu dość dawno i był to krótki słuzbowy wypad gdy jeszcze pracowałem w Andersenie, a więc było to pewnie jakieś 7-8 lat temu. Zdążyłem wtedy zobaczyć tylko swój hotelik, biuro naszego klienta i drogę powrotną na lotnisko. A przedtem turystycznie byłem tu pewnie jakieś 12 lat temu i nie pamiętam już wielu szczegółów. Natomiast Kijów nadal wygląda dziś dość post-sowiecko. Szerokie aleje. Poza miastem ogromne blokowiska poprzegradzane jakimiś rozpadającymi się byłymi fabrykami z ogromnymi przestrzeniami pustki pomiędzy nimi. W mieście wzdłuż szerokich aleji stoją tzw chruszczowki czy stalinowki, czyli masywne 5-6 piętrowe bloki z kamienia, podobne do tych na warszawskim Placu Konstytucji i tych stojących wzdłuż ulicy Marszałkowskiej w kierunku Aleji Jerozolimskich. Tylko, że w Kijowie ich fasady są ozdobione figurami podobnymi do tych z art nouveau.

„A ile kosztują mieszkania” zapytacie, bo przecież fridomia to blog o inwestowaniu w nieruchomości, a nie o architekturzeJ Mieszkania są – tak jak chyba wszystko na Ukrainie – tańsze niż w Polsce. Według danych opracowanych na podsrtawie 33.500 ofert sprzedaży, średnie ceny mieszkań spadły w pierwszej połowie października o 0,11% i wynoszą teraz średnio za kawalerkę USD 1826/m.kw, za 2-pokojowe USD 1772, a za 3-pokojowe USD 1744. Z drugiej strony na podstawie analizy 13.400 ofert, ceny najmu kawalerek wzrosły o 0,88% i wynoszą teraz średnio USD 570 za kawalerkę, dwupokojowe spadły o 0,79% i wyniosły USD 752, a 3-pokojowe spadły o 0,45% i kosztują USD 1094 za miesiąc,

W Kijowie ceny mieszkań na rynku pierwotnym zaczynają się już od UAH 6.800 (1UAH = 0,393 PLN)  za m.kw. ale jest to osiedle daleko poza centrum i to w miejscu do którego nie dociera żadna z kilku linii kijowskiego metra. UAH 8.550 kosztują mieszkania w kompleksie mieszkaniowym „Ministerskiji”. Ze zdjęcia w grubym dzienniku „Mir Kwartir” czyli „świat mieszkań” widzę, że to chyba osiedle dla przyszłych ministrów, bo chyba ich aż tylu w obecnym kabinecie nie ma (osiedle składa się z kilku masywnych, 30-piętrowych i wieloklatkowych budynków). Zresztą spodziewam się, że mieszkają oni w bardziej zacisznych domkach. Bliżej centrum i tam gdzie dochodzi metro, np w pobliżu stacji Łukyanivskaya, ceny zaczynają się już od UAH 13.124 za m.kw.

Chętnych uzyskać więcej informacji zapraszam na Forum „Nieruchomości Ukrainy”, które odbędzie się w dniach 6-7 grudnia.

Ciekawostką dla mnie było to, że gruba na 284 strony (!!!) gazeta „Mir Kwartir”, tak naprawdę składa się z dwóch części. Owego „MK”, który liczy 216 stron oraz – po przewróceniu do góry nogami – „Business Realty” zajmującego 68 stron z ogłoszeniami dotyczącymi najmu, ale też kupna … powierzchni biurowej. Z tego co wiem, to w Polsce trudno jest kupić 65 m.kw biura w jakimś biurowcu. Można kupić ewentualnie cały biurowiec. Chodzi chyba o to, by jeden właściciel zapewniał jednolity standard biurowca i by nie dopuszczać do sytuacji takich jak w jednym z biurowców przy ul. Świętokrzyskiej w Warszwie. Jest to, nomen omen, budynek z czasów stalinowskich, w którym kiedyś mieściła się pewnie jakaś nomenklaturowa Centrala Handlu Zagranicznego, a dziś jest tam mydło z powidłem (biura prawne, agencje reklamowe, biura nieruchomości, firmy szkoleniowe, przychodnia lekarska, itd). Długie korytarze i co drzwi to inna firma. W efekcie każda para drzwi wygląda nieco inaczej, każde piętro ma inny kolor i materiał podłogi, toalety są pozamykane na klucz i ładnych parę minut biegałem z piętra na piętro by w końcu – fizjologicznie przymuszonym i zachęconym przez miłą panią doktor, która w ostatniej fazie moich poszukiwań towarzyszyła mi w bieganiu po piętrach – skorzystać z toalety … damskiej.

W Kijowie możemy sobie kupić (a potem wynając jakiejś dobrze prosperującej firmie) 65-metrowe biuro w cenie UAH 12.000 za m.kw.

Na Krymie (absolutnie fantastyczne miejsce z ogromnym, częściowo jeszcze słabo wykorzystanym potencjałem) dużo się teraz buduje. Zachęceni dobrą pogodą przez cały rok, sanatoryjnym mikroklimatem, dobrą tatarską kuchnią, doskonałymi krymskimi winnicami, pięknymi widokami, różnorodnością atrakcji górskich, morskich i krajobrazowych, osiedlają się tu liczni przybysze z innych części Ukrainy czy z Rosji. Albo przynajmniej budują tu sobie dacze. Może nie tak spektakularne jak domy letniskowe Grafa Worontsowa czy Cara Mikołaja II – Pałac Liwadia był w 1945 miejscem Konferencji Jałtańskiej, podczas której Churchill, Roosevelt i Stalin omówili m.in „temat Polski” ze znanym nam skutkiem. Niemniej niektóre z daczy noworyszów są oszałamiające – jedną z nich z ogromnym basenem, widziałem w środku lasu, z wysokości wagoniku kolejki linowej, która niemal pionowo wjeżdża na szczyt jednej z gór wysokiego na ponad 1200 m n.p.m pasma „Gór Krymskich”. Robiła wrażenie. I sama kolejka linowa i dacza. Nie udało mi się ustalić do kogo należała, więc pewnie do takiej osoby, której nazwiska lepiej głośno nie wymawiać.

Natomiast większość  śmiertelników kupuje sobie mieszkanie w jednym z powstających jak grzyby po deszczu apartamentowcach. Po ostatnim kryzysie (z tego co pamiętam, gospodarka Ukrainy zapadła się kilka lat temu o ponad 20-25%) ceny są nieco bardziej przystępne. Mieszkanie z widokiem na Morze Czarne i wysokie szczyty górskie można kupić już od USD 900 za m.kw. (odpowiednio droższe jeśli budynek znajduje się tuż przy linii brzegowej czy plaży). Z kolei mieszkanie w starych domach, otoczonych pięknymi roślinami o wiele, wiele taniej. W tym segmencie ceny są bardzo zróżnicowane i zależą m.in od tego czy do budynku da się dojechać samochodem, czy można tylko zejść lub wejść po stromych kamiennych schodkach. Urokliwie i bardzo korzystnie dla figury i zdrowiaJ Nie wiem jak to wygląda zimą, ale podobno szczęśliwie śnieg bardzo rzadko gości w tych okolicach.

Gorąco polecam Krym. Jest naprawdę wart zwiedzenia.

Komentarze:

  1. Wojtek S. pisze:

    Czy plaże na Krymie są nadal tak usyfione śmieciami, pływającymi butelkami i petami jak w 2006 roku? A te obrzydliwe sracze na narciarza, bez drzwi, czy już przebudowano na europejskie? Czy w miejscach publicznych nadal wolno palić papierosy? Byłem na Krymie i już nie zamierzam tam jechać. Właśnie przez ten wszechobecny brud.

    • Sławek Muturi pisze:

      Wojtku, nie zauważyłem tych rzeczy, o których wspominasz.

      Może dlatego, że już minęło 6 lat od czasu Twojej wizyty i wiele się zmieniło? Polska przed laty też odbiegała od zachodnioeuropejskich standardów.

      Może dlatego, że kwestia brudu zależy od punktu odniesienia. Większość toalet publicznych na świecie wygląda syficznie w porównaniu z tymi w … Chile:-)

      Może dlatego, że ja po prostu uwielbiam podróżowanie i w podróży zawsze mam na nosie różowe okulary?

      A może dlatego, że byłem na Krymie na przełomie października i listopada, czyli po szczycie sezonu. A w sezonie często plaże są bardziej zaśmiecone. My turyści niestety nie jesteśmy aniołkami:-)

      Niemniej przyznaję, że w Polsce ogólnie jest czyściej niż na Krymie. Ale tam jest lepsza pogoda i wino:-) Krajobrazy przepiękne, a ludzie są bardziej bezpośredni i serdeczni.

      • Wojtek S. pisze:

        to prawda, ludzie są fantastyczni. Wielokrotnie byłem zagadywany przez obcych ludzi, z którymi bardzo życzliwie się rozmawiało. Mało kto na Krymie zna język angielski, za to wszyscy posługują się rosyjskim. Zauważyłem też, że Ukraińcy bardzo ryzykownie jeżdżą, bez pasów i bardzo szybko. Aha, i jeszcze pamiętam stacje benzynowe z 80-oktanową benzyną. Dostępną praktycznie na każdej stacji, których było mnóstwo (pralnie pieniędzy?)

  2. havoorm pisze:

    Tam ciagle buduja bloki z plyty w sporo gorszym standardzie niz u nas za komuny(krym- simferopol(najwieksze miasto i stolica krymu) – okolice) a schody sa z betonu.

    • Sławek Muturi pisze:

      Nie czuję się ekspertem od architektury, ale rzeczywiście na Ukrainie (podobnie jak w Bukareszcie) stara architektura wydaje sie ciekawsza niż w Polsce, natomiast nowoczesne budynki są w Polsce jakieś lżejsze i ciekawsze. Na Ukrainie i w Rumunii wyglądają bardziej topornie.

  3. NavyBlue pisze:

    Podoba mi się ten wpis, szczególnie wartki styl autora i wuchta fajnych słów :-)

  4. Wojtek S. pisze:

    Nie wiem, czy komentarz do postu Sławka został dodany, bo go nie widzę. Na wszelki wypadek:

    to prawda, ludzie są fantastyczni. Wielokrotnie byłem zagadywany przez obcych ludzi, z którymi bardzo życzliwie się rozmawiało. Mało kto na Krymie zna język angielski, za to wszyscy posługują się rosyjskim. Zauważyłem też, że Ukraińcy bardzo ryzykownie jeżdżą, bez pasów i bardzo szybko. Aha, i jeszcze pamiętam stacje benzynowe z 80-oktanową benzyną. Dostępną praktycznie na każdej stacji, których było mnóstwo (pralnie pieniędzy?)

    • Sławek Muturi pisze:

      Rzeczywiście, motoryzacja na Ukrainie jest szczególna. Dużo starych Ład, a nawet kilkudziesięcioletnich Wołg, starych Ziłów i innych ciężarówek, których wydzieliny strasznie śmierdzą i drapią w gardło. Z drugiej strony, mnóstwo nowiuteńkich BMW, Lexusów, a nawet Ferrari czy Maserati. W Kijowie są salony wszystkich znanych mi luksusowych marek.
      A stacje rzeczywiście dość stare sprzedają niskooktanową benzynę.
      Za to drogi szerokie, dwupasmowe. Wzdłuż wybrzeża kilka równoległych dróg. Wąska, kręta tuż przy plaży, tak samo kręta nieco wyżej przez górne wioski. A jeszcze wyżej dwupasmówki. I to nie jedna.
      A styl jazdy? Nie najgorszy. Zdarzało mi się nawet, że samochody zatrzymywały się na pasach by przepuścić pieszych:-)

      • havoorm pisze:

        hmm bylem na Krymie pol roku, co 15 minut jazdy stluczka, na ronda bez swiatel samochody wjezdzajace z predkoscia 60km/h:) Nie wiem jak jest w innych czesciach ukrainy, mowie TYLKO o Krymie, a dokladniej o najwiekszym miescie: Simferopol. Poziom ‚hamstwa’ na drogach jest tam mniej wiecej utrzymany w podobnych proporcjach, gdybysmy porownywali polske do zachodu(londyn, berlin bo tam jezdzilem sporo)

      • SWid pisze:

        Off topic.
        A propos ZIŁa to ostatnio widziałem go też na zdjęciu czytając relacje z Kazachstanu http://www.loswiaheros.pl/kazachstan/603-step-almaty-gory-rower
        50 litrów benzyny na 100km jak pamiętam – sąsiad jeździł za pierwszej komuny…

  5. pawel bak pisze:

    W Polsce można kupić biura już od 67m2. Polecam inwestycję Real Office na moim rodzinnym Teofilowie w Łodzi.
    http://www.realoffice.pl/pl/oferta/29
    Jest to oczywiście inwestycja nietypowa i nawet w reklamach podkreślają fakt możliwości kupienia biura na własność zamiast wynajmu.

    • Sławek Muturi pisze:

      Paweł, dzięki za podesłanie ciekawego case’u.
      Rzeczywiście w Polsce rzadkie są oferty kupna kawałka przestrzeni biurowej zamiast kupna całego biurowca.

      Z drugiej strony, na rynku nieruchomości mieszkaniowych, na Zachodzie Europy często sprzedawane są całe bloki mieszkalne, zamiast pojedyńczych mieszkań, tak jak to ma miejsce w Polsce. Co kraj to obyczaj. Wierzę, że w ramach cywilizowania się polskiego rynku najmu, coraz popularniejsze będą w Polsce oferty kupna-sprzedaży całych bloków mieszkalnych.

      Jaki to będzie miało wpływ na rynek?

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Inwestowanie bez ryzyka

Często gdy zachwalam inwestowanie w mieszkania na wynajem jako drogę do osiągnięcia wolności finansowej, moi rozmówcy lub słuchacze odnoszą mylne wrażenie,  że próbuję ich przekonać do tego, że jest to inwestycja bez ryzyka. Treść tego co mówię staje się przez to dla nich mniej wiarygodne. Chcę w tym miejscu głośno i wyraźnie powiedzieć. Inwestowanie w mieszkania na wynajem, jak każde inwestowanie, też niesie ze sobą ryzyko. A nawet ogromnie wiele ryzyk. Można kupić za drogo. Albo przepłacić za [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: W ostatnich dniach znów dostałem kilka komentarzy w tym temacie. Przepraszam ich autorów za to, że nie...
  • Sławek Muturi: Yolu, spoko, sama byś lepiej nie utargowała:-) Dla niewtajemniczonych – Yola zamówiła u mnie...
  • Yola: No wiesz, taka CAŁKIEM amaterialistyczna to jednak nie jestem … już się boję na ile udało Ci się...
  • Sławek Muturi: Marek, zgadzam się z Tobą. Osoby wracające z emigracji mogą wnieść wiele pozytywnego do polskiej...
  • Marek Niedzwiedz: Slawku, tak zgadza sie, duzo niepewnosci. Jednakze uwazam, ze te ciakawe czasy niosa sporo...
  • lukasz w: poprawiaj błędy bo potem wstyd jak się człowiek za późno połapie;)
  • Sławek Muturi: Yolu, oczywiście potwierdzam, znając Ciebie od wielu lat, że jesteś absolutnie amaterialistyczną...
  • Art: Jeszcze mi się przypomniało. Mój Dziadek miał taki kolor skóry jak Ty. Był bardzo przystojnym mężczyzną i...
  • Sławek Muturi: Artur, mówi się,że są kłamstwa, wielkie kłamstwa i … statystyka:-) Nie podważam znaczenia...
  • Yola: Ja też, oczywiście (!!!) nie mierzę SZCZĘŚCIA ilością zer na koncie w banku ! Mam nadzieję, że o tym wiesz...
  • Art: Michał: Pisząc, że Polska to kraj rasistów generalizujesz, udowodniając tym samym, że jesteś rasistą. W każdym...
  • Sławek Muturi: Marek, dzięki za eksperckie wyjaśnienie sprawy. Byłem przekonany, że nie trzeba płacić różnicy podatku...
  • Sławek Muturi: Yolu, dzięki za Twój komentarz. Po przeczytaniu jeszcze raz swojego wpisu, uzmysłowiłem sobie, że zbyt...
  • Marek Niedzwiedz: Dziekuje Slawku za wywolanie mnie do tablicy. Jezeli chodzi o dochody dla rezydenta UK otrzymywane...
  • Yola: W kwestii szczęścia, bogactwa i sprawiedliwości to … hym oczywiście można być nieszczęśliwym w pałacu i...
  • Sławek Muturi: Och Yolu, gdyby wszyscy mieli Twoją świadomość i Twoją wrażliwość, to świat byłby o wiele piękniejszym...
  • Sławek Muturi: Natasha, no rzeczywiście. Czasami bywam bardzo kreatywny:-)
  • Sławek Muturi: Natasha, oczywiście nie korzystałem. Przecież mam kochającą mnie żonę:-)
  • Sławek Muturi: Michał, dzięki za Twój komentarz. Akurat tak się składa, że czuję silną przynależność do obu moich...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. Gdy się chce, to znajdzie się drogę:-)

Najnowsze wpisy

created by Water Design