06

12.2012

PZU 2.0, czyli spotkanie z Andrzejem Klesykiem

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Relacje, Wydarzenia

ilość komentarzy: 8

Wczoraj gościłem na kolejnym spotkaniu Goodwill – wspólnej inicjatywie studentów oraz absolwentów SGH. Tym razem Andrzej Klesyk prezentował transformację jaką przeszła firma PZU odkąd został jej szefem 6 lat (bez 7 dni) temu:-) Tak, na marginesie, to ciekawostką jest to, że jego to najdłuższy staż na fotelu prezesa największego polskiego ubezpieczyciela. Średnia długość stażu jego poprzedników to 11 miesięcy!!! a drugi najdłuższy staż wynosił dawno temu … 3 lata.

W 2006 roku, PZU było wizerunkowo zbliżone do ZUS czy do Poczty Polskiej. Organizacja zatrudniała ponad 16.000 osób (dziś około 11,500), z czego ponad 5000 w przetwarzaniu dokumentów papierowych. Firma generowała wówczas ponad 38 km bieżących stojących na sztorc obok siebie kartek papieru dokumentacji. Dziś nadal jest to około 6 km bizężących, ale gdy ruszy system – w listopadzie 2013 – liczba papieru ma się zmniejszyć do 1,5 km bieżących -na mniej niestety nie pozwalają regulacje KNF. PZU było zdecydowanym liderem rynku (ok 65%), ale udziały spadały po ok 5-6 pp rocznie, rok za rokiem. Prawdziwym szokiem było wprowadzenie przez niego zasady, że konstruując budżet na kolejny rok przyjmuje się sprzedaż/przypis składki na poziomie aktualnego roku. Wcześniej pogodzono się z tym, że PZU jest looserem i takim pozostanie.

Dzięki redukcji zatrudnienia i działaniom centralizującym (np liczba centrów likwidacji szkód spadła z kilkuset do 6, a wkrótce spadnie jeszcze do 2 obsługujących całą Polskę w sposób bezpapierkowy) udało się zmniejszyć koszty administacyjne z ponad 14,7% do około 8%, co jest już całkiem niezłym wynikiem w porównaniu do europejskich ubezpieczycieli. ROE wynosi aż 28%, a suma kapitałów 4-krotnie przewyższa wymogi minimów kapitałowych wynikających z regulacji Bazylejskich. Stanowi to źródło nieukrywanej zawiści innych ubezpieczeniowych CEO. Pan Klesyk nie bardzo chciał zdradzić jakie są jego plany akwizycyjne – polski rynek ubezpieczen zaczyna być dla PZU zbyt mały.

Co ciekawe – a mało osób o tym wie – PZU jest jednym z największych asset managerów w Europie Środkowej, dysponując i inwestując środków własnych oraz klientów w wysokości około 95 miliardów złotych, w tym ok PLN 40 mld obligacji SP. PZU zmieniając swoją politykę inwestycyjną mógłby potencjalnie mieć ogromny wpływ na kreowanie rynku inwestycyjnego. Roczny przypis składki wynosi około PLN 16 miliardów. PZU osiąga PLN 3,7 mld zysków, z czego aż PLN 2,8 mld pochodzi właśnie z działalności inwestycyjnej, a „tylko” PLN 900 milionów z działalności operacyjnej.

W czasie jego kadencji udało się zakończyć spór z Eureko, dokonać największego od lat IPO, któe dało ponad USD 2,7 mld i było ponad 9-krotnie oversubscribed. Udało się też operacyjnie połączyć niegdyś zupełnie autonomiczne struktury PZU (ubezpieczenie majątkowe) i PZU Życie, wprowadzić (kosztem PLN 30 milionów) nowy branding. Pozostaje jeszcze duży skok cywilizacyjny związany z wdrożeniem systemu produktowego, który zintegruje sprzedaż i marketing i pozwoli wprowadzać zmiany produktowe w ciągu kilku dni (a nie tak jak teraz gdzie prosta zmiana taryf trwa 6-9 miesięcy!).

Największą barierą w tym heroicznym wysiłku była jednak zmiana mentalności. Looserów trzeba było nauczyć chcieć wygrywać. Pan Klesyk przytoczył tu – oczywiście bardzo mi się to spodobało – anegdotę ze swiata zwierząt. Anegdotę o antylopie i lwie, którą opowiedział grupie ok 250 menadżerów w pierwszym tygodniu swojego prezesowania i którą niedawno im przypomniał. I dziś już to re-mózgowienie zaczyna powoli być widoczne. W niektórych segmentach rynku, PZU odbudowywuje utracone kiedyś udziały. Staje się też coraz bardziej pożądanym pracodawcą wśród absolwentów wiodąccyh uczelni biznesowych.

Zabrakło trochę czasu w czase Q&A (a trochę mi zabrakło refleksu) bym dopytał o jego motywację. Co jest motywacją Pana Klesyka? Pozostawił dobrze płatną pracę w konsultingu, a nie wiem czy wcześniej osiągnął wolność finnasową i teraz może sobie pozwolić na pracę „w kominówce”… Pracuje ciężko,  łamie wiele stereotypów, pewnie ma do czynienia z wieloma poważnymi kryzysami tygodniowo. Jego gabinet był wcześniej rzekomo podsłuchwany, politycy z pewnością próbują bez przerwy wpierdzielać się ze swoimi błahostkami. Trzeba być chyba niezłym romantykiem by wytrwać 5-6 lat takiego wyzwania. Chapaeux bas !

Komentarze:

  1. Andrzej pisze:

    Tylko pogratulować wytrwałości, wprowadzonych zmian i sukcesu :)
    Nawet nie wiedziałem, że PZU takie przemiany przechodziło.
    I udało się to pomimo tego, że w ponad 1/3 PZU nadal należy do Skarbu Państwa.

  2. Robert pisze:

    Dobrze by było gdyby tylko PZU zaczęło bardziej uczciwie wypłacać odszkodowania, a nie tylko dbać o maksymalizację zysków…

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, mam takie wrażenie, że firmy ubezpieczeniowe ogólnie rzecz biorąc są lepsze w zbieraniu przypisów składki, niż w likwidowaniu szkód:-) Ale może znów przemawia przeze mnie ten okropny sceptyk, który we mnie gdzieś głęboko siedzi:-)

  3. Grzegorz B. pisze:

    Czy mogę prosić o przytoczenie anegdoty o antylopie i lwie?:)

    • Sławek Muturi pisze:

      Młoda antylopa budzi się rano na sawannie. Myśli sobie: muszę dziś szybko biec. Z całych sił. Szybciej niż najszybszy lew, by nie stać się jego obiadem. W tym samym czasie budzi się lew. I myśli: muszę dziś szybko biec. Z całych sił. Szybciej niż najwolniejsza antylopa, bo inaczej znów będę głodować.

      I jaki morał z tej historyjki?





      Nieważne czy jesteś antylopą czy lwem, musisz codziennie zapierdzielać z całych sił. By nie zginąć:-)
      Miłego poranka, szybkiego weekendu i szybkiego życia:-)))

      Co sądzicie o tej anegdocie?

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Poddawanie się reklamom

Obiecałem w jednym z ostatnich wpisów („Kwestia oszczędzania” z 1 lipca), że podzielę się z Wami oburzeniem, który wywołał we mnie przeczytany w samolocie do RPA artykuł w Financial Times z dnia 15 czerwca br. Link do artykułu poniżej (niestety, trzeba się zarejestrować, choć bez problemu można to zrobić za darmo): http://www.ft.com/cms/s/0/4fa7e5d8-7814-11df-a6b4-00144feabdc0.html. Otóż wynika z niego, że globalne firmy tytoniowe widząc kurczący się rynek palaczy na Zachodzie, skoncentrowały swoje wysiłki marketingowe na biedakach z Trzeciego Świata. Indonezja [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Och Yolu, gdyby wszyscy mieli Twoją świadomość i Twoją wrażliwość, to świat byłby o wiele piękniejszym...
  • Sławek Muturi: Natasha, no rzeczywiście. Czasami bywam bardzo kreatywny:-)
  • Sławek Muturi: Natasha, oczywiście nie korzystałem. Przecież mam kochającą mnie żonę:-)
  • Sławek Muturi: Michał, dzięki za Twój komentarz. Akurat tak się składa, że czuję silną przynależność do obu moich...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. Gdy się chce, to znajdzie się drogę:-)
  • Sławek Muturi: Aga-ta, ja sam często zapominam o kolorze mojej skóry. Dopiero jak ktoś mnie zapyta, to sobie...
  • Sławek Muturi: Aga-to, dzięki za dobrego newsa – mam jednego wroga mniej. Pozostaje „tylko”...
  • Yola: Niesamowite Sławku, ale właśnie o tym chciałam napisać w mailu, który przed chwilą do Ciebie wysłałam. Zaczęłam...
  • Natasha: Ale Cię poniosło…
  • Natasha: Jak poszło z tymi numerami telefonów?! Udało się skorzystać?! ))
  • Michał: Ja jakbym mógłbym wybrać kolor skóry to ciężko by mi było. Wchodziłoby w grę biały albo...
  • dczekol: link do artykułu o oszczędzaniu http://kobieta.onet.pl/przez-r ok-ograniczala-wydatki-do-m...
  • Aga-ta: Kiedyś już wspominałam, że gdy się poznaliśmy, nie zauważyłam, abyś był „Kolorowy” :-)))...
  • Aga-ta: Fajny wywiad :-) Sławku, mam nadzieję, że jednak nie próbujesz zbijać cholesterolu :-)))) Pamiętaj, że...
  • Robert: Co masz konkretnie na myśli? Kto „prowokuje, ocenia i szufladkuje”? Wyrażam jedynie swoją opinię,...
  • Sławek Muturi: Gosiu, Etiopia jest w miarę bezpieczna. Ze względu na to, że był to (i w dalszym ciągu nadal jest)...
  • Sławek Muturi: Doktorze, „zacząć życie od nowa” z pewnością odmłodziłoby mózg, masz rację. Ale jak można...
  • UlaD: doktor21 obawiam się, że to może zadziałać wręcz przeciwnie :) http://wiedzoholik.pl/wielo...
  • nibul: Robert, niektórym przeszkadza jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, a innym kiedy ktoś prowokuje ludzi,...
  • Gosik: Witam😊z ciekawością czytam twój blog ,dziękuję że przekazujesz swoje doświadczenia 😊dużo się dowiedziałam ,ale...

Najnowsze wpisy

created by Water Design