12

12.2012

Kto jest odpowiedzialny za zapychającą się kanalizację?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów

ilość komentarzy: 17

Rafał z Konina natknął się na dość rzadki (chyba) problem. Może macie dla niego jakieś podpowiedzi?

witam, cześć
Piszę tego maila z intencją uzyskania odpowiedzi od Ciebie lub innych Mieszkaniczników. Kilka dni temu zadzwonił do mnie Najemca, że nie spływa mu woda w kuchni. Poleciłem, aby skontaktował się z zarządcą w celu ustalenia wizyty hydraulika. Ten o umówionej porze pojawił się, udrożnił rury i skasował za usługę. Zapłacił mu obecny Najemca, gdyż płatność miała być gotówką. Następnego dnia zadzwoniłem do zarządcy z pytaniem dlaczego ten koszt miałem ponosić ja, a nie oni. W odpowiedzi usłyszałem, że problem był na odcinku wew mieszkania, a nie w pionie bloku, a w związku z tym koszty leżą po mojej stronie. „W Pana mieszkaniu (blok oddany do użytku w 2006r) krzywo położone zostały rury i że będą one miały tendencje do częstego zapychania się. To Wykonawca budujący blok zawalił. Jednak gwarancja już dawno wygasła, więc teraz naprawy tego typu będzie musiał Pan sam ponosić. My odpowiadamy jedynie za części wspólne”-usłyszałem w wypowiedzi zarządcy. W tym kontekście zwracam się z prośbą o podzielenie się Twoimi lub innych Mieszkaniczników doświadczeniami. Kto powinien za tą usługę zapłacić – Mieszkanicznik czy też Najemca? Dodam, że obecny Najemca mieszka dopiero od kilku miesięcy a mieszkanie jest wynajmowane od kilku lat. W jaki sposób zabezpieczać się przed tego typu „niepotrzebnymi” kosztami? Napisz proszę jak w takim przypadku postępujesz?
Dziękuję, że zechciałeś przeczytać moją prośbę
pozdrawiam serdecznie,
Rafał

A swoją drogą to jest to kolejne potwierdzenie tego, że mieszkania od developerów też bywają kłopotliwe. Obniżanie kosztów często przekłada się na obniżanie jakości. Niestety.

Komentarze:

  1. Marriiusz napisał(a):

    Zarządca miał rację a za piony i tak zapłacisz w razie czego tylko z środków które wpłacasz co miesiąc na fundusz remontowy.Niestety „nie ma darmowych obiadów”.Raz na jakiś czas należy do rur wsypać środek udrażniający i powinno być po kłopocie.Ja np zauważyłem że środki do prania skutecznie potrafią zakamienić rurkę 50mm w odgałęzieniach instalacji.Myślę że to w połaczeniu z naszą wodą wytrąca się osad w postaci kamienia.
    Koszty udrożnienia Twojej instalacji powinien zapłacić najemca chyba że w umowie masz określone inaczej.Opowiadanie o krzywo ułożonych rurach raczej jest dla Ciebie nieweryfikowalne w tej chwili.
    Przy jakimś większym remoncie możesz odsłonić rurki i sprawdzić ,ew.poprawić a tak w ogóle polecam Wam wymieniać rurki przy remoncie bo to stosunkowo niewielki koszt a weryfikacja rurki od środka jest trudna bez rozbiórki.
    No niestety tak już jest że dosyć swobodnie rozplanowujemy sobie łazienkę czy kuchnię stosując minimalne spadki w instalacjach odpływowych i zapominamy że tam działają tylko siły grawitacji i nie spływa czysta woda.Warto wspomóc ją jakimś kretem lub czymś takim.
    Najemca jak raz zapłaci za udrożnienie to może sam dojdzie do wniosku że kret raz na miesiąc lub dwa miesiące taniej wyjdzie.

    MAM PYTANIE
    KTO MA PROBLEM Z ZAGRZYBIENIEM I JAK SOBIE Z TYM RADZICIE.
    Chodzi mi głównie o grzyb pojawiający się w „nowym budownictwie” bo to często bardziej frustruje niż w starym(jakoś tak mamy-niesłusznie-przekonanie że grzyb w nowo oddanym budynku nie powinien się pojawić a w starym to bardziej normalne zjawisko)

    • Marriiusz napisał(a):

      Oczywiście o radzeniu sobie z grzybem w starym budownictwie też chętnie przeczytam.

      Pytam bo teoria jest prosta i większość budowlańców i architektów ją zna ale praktyka jest bardziej skomplikowana niż teoria.
      Moim zdaniem oprócz błędów projektowych lub wykonawczych oraz niedoskonałości technologii budowlanych które często nie uwzględniają możliwości pojawienia się zagrzybienia,sami użytkownicy często doprowadzają nieświadomie do pojawienia się grzyba.

      Czy macie jakieś praktyczne sprawdzone patenty na walkę z tym zjawiskiem?
      Czy wyprowadził Wam się ktoś podając za przyczynę grzyb na ścianach?

    • Rafał Witkowski napisał(a):

      Mariusz, dzięki za udzielenie odpowiedzi. Odniosę się do jednego wątku związanego z zapisem w umowie. Czy możesz podesłać mi takowy? Z drugiej strony jest jeszcze sprawa etyczna. Mieszkanie wynajmowane jest od kilku lat, było kilku Najemców, ale dopiero teraz problem się objawił (..lub dopiero teraz mnie poinformowano). W każdym razie zastanawiam się czy obciążać go tym kosztem? Proszę wypowiedz/wypowiedzcie się także w tej sprawie.

      • Marriiusz napisał(a):

        Pół roku to wystarczająco długi czas by stwierdzić że odpływ zatkał obecny najemca.Ja przyjmuję ewentualne tego typu naprawy w pierwszym miesiącu wynajmowania jako swoistą gwarancję że oddaję sprawne mieszkanie do wynajmu.Jeśli nie miałeś wcześniej zgłoszenia że woda ciężko schodzi tzn że instalacja była sprawna,choć używana.Mieszkanie użytkuje najemca i jeśli odebrał od Ciebie sprawne to ma obowiązek takie zwrócić.Gdyby tego nie naprawił to zwróciłby niesprawne mieszkanie.
        Problem etyczny to faktycznie wielki problem w naszym społeczeństwie.
        Powiem tak:
        Moja zona swego czasu lubiła pożyczać .Pożyczać od oraz pożyczać komuś.Wielokrotnie (naprawdę)
        pożyczony sprzęt się psuł .Zawsze ja pilnowałem(i cholerowałem na nią) aby oddawać sprawny sprzęt (swego czasu nawet elementy z Francji sprowadzałem przez znajomych).Jednocześnie równie często zwracany nam jest sprzęt w pełni niesprawny(np spalona maszynka do mięsa )z uwagą „trudno popsuło się”.To tyle na temat etyki.
        Nie myl etyki z asertywnością.Nie bądź gapa.
        Kup od Sławka komplet umów .Tam wszystko jest jak należy.
        Zapis odnośnie bieżących napraw eksploatacyjnych może być taki że masz wpisany punkt który mówi że koszty napraw bieżących pokrywa właściciel mieszkania.W takim przypadku bezwzględnie Ty płacisz(ale taki zapis to zły zapis i nie stosujemy go).Dobrze jest wpisać w umowie lub załączniku do niej w „Obowiązkach najemcy” punkt który mówi że najemca pokrywa koszty napraw związane z eksploatacją mieszkania.

        A tak w ogóle:
        Dz.U.1998.120.787
        USTAWA
        z dnia 2 lipca 1994 r.
        o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych
        Art. 10. 1.Najemca jest obowiązany utrzymywać lokal i pomieszczenia do niego przynależne we właściwym stanie technicznym i sanitarnym oraz przestrzegać regulaminu domowego. Najemca jest także obowiązany dbać i chronić przed uszkodzeniem lub dewastacją części budynku przeznaczone do wspólnego korzystania, jak windy, klatki schodowe, korytarze, pomieszczenia zsypów, inne pomieszczenia gospodarcze oraz otoczenie budynku.
        2.Z zastrzeżeniem art. 11, najemcę obciąża naprawa i konserwacja:
        1) podłóg, posadzek, wykładzin podłogowych oraz ściennych okładzin ceramicznych, szklanych i innych w kuchni i pomieszczeniach sanitarnych,
        2) okien i drzwi,
        3) wbudowanych mebli, łącznie z ich wymianą,
        4) trzonów kuchennych, kuchni i grzejników wody przepływowej (gazowych, elektrycznych i węglowych), podgrzewaczy wody, wanien, brodzików, mis klozetowych, zlewozmywaków i umywalek, wraz z syfonami, baterii i zaworów czerpalnych oraz innych urządzeń sanitarnych, w które lokal jest wyposażony, łącznie z ich wymianą,
        5) osprzętu i zabezpieczeń instalacji elektrycznej, z wyłączeniem wymiany przewodów oraz osprzętu anteny zbiorczej,
        6) pieców węglowych i akumulacyjnych bądź wymiana zużytych elementów,
        7) etażowego centralnego ogrzewania, a w wypadku gdy nie zostało ono zainstalowane na koszt wynajmującego, także jego wymiana,

        8) przewodów odpływowych urządzeń sanitarnych aż do pionów zbiorczych, w tym niezwłoczne usuwanie ich niedrożności,

        9) innych elementów wyposażenia lokalu i pomieszczeń przynależnych poprzez:
        a) malowanie lub tapetowanie oraz naprawę uszkodzeń tynków ścian i sufitów,
        b) malowanie drzwi i okien od strony wewnętrznej, wbudowanych mebli, urządzeń kuchennych, sanitarnych i grzewczych, w celu ich zabezpieczenia przed korozją.
        3.Poza naprawami, o których mowa w ust. 2, najemca jest obowiązany do naprawienia szkód powstałych z jego winy. Odpowiedzialność najemcy i pełnoletnich osób stale z nim zamieszkujących za powstałą szkodę jest solidarna. Nie dotyczy to podnajemców.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Mariiusz, dzięki za wyczerpującą informację. W uzupełnieniu Twojej odpowiedzi dodałbym tylko, że w ramach sporządzania protokołu zdawczo-odbiorczego, Mzuri sprawdza też czy drożne są odpływy. Jak? Wystarczy nalać do zlewu, umywalki czy wanny trochę wody pod wysokim ciśnieniem i zaobserwować jak szybko ta woda spływa:-)

  2. Goblin napisał(a):

    Rafale,
    jak dla mnie sprawa jasna o ile diagnoza hydraulika nie budzi wątpliwości.
    Jeśli to twoja instalacja jest wadliwa, to przerzucanie tego na najemcę było by niewłaściwe. Co innego jeśli zatykała by się bo najemca spuścił np. worek czy coś podobnego to inna bajka, ale wtedy i diagnoza hydraulika powinna być inna.

    Natomiast tu się pojawia również pytanie kto w takiej sytuacji powinien zamówić usługę i być klientem owego hydraulika. Już na wejściu można założyć w takiej sytuacji że jeśli nie odpływa tylko ze zlewozmywaka (i ew. jeśli nie ma podobnego problemu u sąsiadów) , to problem nie dotyczy wspólnoty/zarządcy, a jako osoba która poniesie realne koszty to ty powinieneś wybrać wykonawcę do którego masz zaufanie, który tobie przekaże informacje co i za ile i z tobą się rozliczy.

  3. Dorota napisał(a):

    Witam,

    tak się składa, że mam w jednym z mieszkań i jeden i drugi problem, ale nie zawsze one występują.
    Kąt pochylenia rury odpływowej ma rzeczywiście duży wpływ na zapychanie, ale profilaktyka czyli systematyczne udrażnianie, ewentualnie stosowanie dodatkowych sitek przy odpływie, które się na codzień opróżnia też pomagają i opóźniają wizyty hydraulika.
    Jeśli chodzi o grzyb, to jest to problem przede wszystkim wadliwej wentylacji. Najczęściej problem pojawia się w okresach grzewczych, kiedy lokatorzy chcąc oszczędzić ciepło za nic w świecie nie chcą otwierać okien celem wietrzenia lub choćby wymiany powietrza. Przy braku drożnych otworów wentylacyjnych i cyrkulacji powietrza, para wodna, która siłą rzeczy powstaje (pranie, gotowanie, wydychamy ją również my sami) gdzieś musi odparować albo się wchłonąć…np. w ściany i grzyb gotowy. W moim mieszkaniu w kamienicy przy plastikowych szczelnych oknach i jednym tylko otworze wentylacyjnym problem się pojawia szczególnie zimą, ale nie zawsze. Pouczam moich najemców o konieczności wietrzenia, zostawiania okien na tzw. mikroszczelinę, czyszczenia kratki wentylacyjnej i jeśli się stosują do zaleceń problem sie nie pojawia. Ponadto wezwałam pana, który okna montował i zrobił on rodzaj rozszczelnienia w uszczelkach okien tak, by choć trochę powietrze mogło cyrkulować nawet wbrew woli opornych lokatorów :)

    • Marriiusz napisał(a):

      Dzięki Doroto
      Właśnie chodziło mi o to czy rzeczywiście stosowanie się do zaleceń prawidłowej eksploatacji pomaga .Jeśli masz takie porównanie że w tym samym mieszkaniu w podobnych warunkach przy jednym najemcy grzyba nie ma a przy innym się pojawia to świetnie.
      Właśnie chodzi mi o Wasze doświadczenia w walce z grzybem w konkretnym przypadku.
      Chciałbym się dowiedzieć co tak naprawdę pomogło w konkretnych przypadkach a co nie było skuteczne.
      Dlatego ponawiam pytanie i kieruję je do innych właścicieli mieszkań.
      Swoją drogą słyszałem że grzyb jest wszechobecny np. w Irlandii i nikt się speckjalnie temu nie dziwi tylko uporczywie walczą z nim metodami mniej więcej takimi jak napisałaś.tzn:
      Co najmniej raz dziennie wietrzenie mieszkania,zbieranie wody osiadającej na szybach.Grzanie i płacenie(czasem płakanie nad rachunkami ale trudno)Stawianie pochłaniaczy wilgoci .Usuwanie natychmiast pojawiających się oznak zagrzybienia środkami chlorowymi.

      Mnie jeszcze interesuje czy komuś się udało pozbyć problemu raz a definitywnie i jest w stanie z własnego doświadczenia określić co konkretnie zrobił by problem był z głowy raz na zawsze.

      • Artur napisał(a):

        Tak się składa, że mieszkam w Irlandii i niestety musze potwierdzić, że problem z grzybem jest tu wszechobecny. W obu mieszkaniach jakie wynajmowałem musiałem walczyć z tym problemem.

        Ciekawostką jest, że nikt z moich znajomych Irlandczyków nie ma takiego problemu. Dlaczego tak sie dzieje? Myślę, że jednym z powodów jest ich odporność na zimno. Ja i moi polscy znajomi chodzimy ubrani „na cebulkę”, a znajomy Irlandczyk przychodzi do pracy w T-shircie. Przy temperaturze ok. 2 stopni dzieci chodzą do szkoły w krótkich spodenkach. Idąc dalej – Irlandczycy śpią przy otwartym oknie i bardzo duża wietrzą.

        Kolejnym powodem może być to, że Polacy przyjeżdżaja tutaj, aby oszczędzać, a to wiąże sie z wybieraniem mieszkań w „strefie budżetowej” co również może mieć wpływ na jakość konstrukcji.

        • Marriiusz napisał(a):

          Dzięki Arturze za odpowiedź.Myślę że głównym problemem Polaków jest właśnie „oszczędność ”
          wynikająca z biedy(nazwijmy to po imieniu).Ceny energii mamy takie jak w zachodniej Europie a zarobki często kilkukrotnie mniejsze.Oszczędzanie polega na eliminacji zbędnych wydatków a eliminacja wydatków niezbędnych to dziadowanie a nie oszczędzanie.:-(

      • Dorota napisał(a):

        Marriusz oczywiście, że pomaga. Mieszkałam już w kilkunastu mieszkaniach / domach w swoim życiu i obserwuję też swoich najemców. Nie da się zjawiska biologicznego czy praw fizyki obejść. Ani w nowych ani starych domach. Jeśli się już grzyb pojawi trzeba oczywiście jak najszybciej sie go pozbyć najlepiej specjalnym środkiem w sprayu na bazie chlorku, o którym wspomniałeś. Jeśli tego nie zrobimy wcześnie, póki grzyb jest ledwie na powierzchni, zacznie się namnażać i wchodzi głębiej w tynk. W mieszakniu w kamienicy, o którym pisałam wcześniej mieszkałą dość długo pewna para, lubili mieć naprawdę gorąco w domu, a ja niestety nie sprawdziłam (bo nie spodziewałam się!!) że mogli zrobic taką szkodę. Oczywiście to gorąco ok. 25 stopni uzyskiwali również dzięki nowym szczelnym oknom bez wietrzenia. Grzyb wówczas wszedł pod farbę, w tynk i musiałam wzywać pomoc, która skuła cała zainfekowaną powierzchnie, oczyściła środkiem grzybobójczym i położyła nowy tynk, szlifowała i pomalowała. Pył był taki w wszędzie, jakbym kładła gładzie w całej kawalerce. Dlatego od tamtej pory pilnuję i uświadamiam. Idealnie byłoby zrobić nową wentylację, która pomogłaby rozwiązać problem. Nie wiem jak na to się zapatruje administracja budynku. Muszę to sprawdzić.
        A odnośnie innych rejonów niż nasze, w Wenecji spotkałam się z permanentnym grzybem na ścianach, których osuszaniem zajmują się specjalne ekipy. Dla mnie to był szok, że można tak żyć, ale ponoc tam to „norma” i mieszkańcy są do tego zjawiska przyzwyczajeni.

        • Sławek napisał(a):

          Ja niedługo będę zakładał w oknie/oknach specjalne nawietrzniki, ale to dlatego, że po wymianie drzwi zewnętrznych wentylacja w kuchni zaczęła działać w drugą stronę. Mam nadzieję, że dzięki temu i wentylacja się naprawi i nie będzie problemów z wilgotnością. Choć u mnie to jest raczej problem z suchym powietrzem. :)
          Nawietrznik jest o tyle lepszy, że powietrze nie wieje po całym obwodzie okna jak przy rozszczelnieniu, a tylko u góry w stronę sufitu. No i można normalnie zamknąć okno co poprawia bezpieczeństwo.
          Co do wietrzenia, to czytałem opinie, że jest to dość kosztowna forma wymiany powietrza w sezonie zimowym. Jeśli trwa to krótko, np. 2-3 min. to pewnie dużego problemu nie ma, ale jak się temperatura obniży o kilka stopni, to takie codzienne wietrzenie na pewno będzie zauważalne w rachunkach za ogrzewanie.

        • Marriiusz napisał(a):

          Sławku
          Jeśli chcesz sobie zrobić stałą wentylację w oknach taką jak pisała Dorota to możesz po prostu wyciąć kawałek uszczelki w górnej części ramy skrzydła okiennego.Wycina się 3,5%długości obwodu
          w każdej uszczelce tak aby w zewnetrznej wycięcie było po środku a w wewnętrznej dwa wycięcia mniejsze w odl ok 10 cm od krawędzi.Jest to stary sposób,Można założyć nawietrzaki.Co do wietrzenia to tak jak napisałem wyżej niestety uważam to za bardzo wskazane.
          Małe doświadczenie dla wszystkich.
          Proszę zważyć rzeczy przeznaczone do prania .Następnie je wyprać ,odwirować i zważyć ponownie.Różnicę w masie jaką zważycie wypełnia woda która z prania przechodzi do powietrza w mieszkaniu.Tą ilość wody trzeba odprowadzić z powietrzem kanałami wentylacyjnymi albo przez mur.
          Albo będzie duża wymiana powietrza albo sauna.
          Następna sprawa to zarówno gips jak i farby akrylowe sprzyjają rozwojowi grzybów ale to już problem mało realny do wyeliminowania.

  4. Mariusz napisał(a):

    Aby nie dopuścić do powstania grzyba należy zamontować w oknach nawiewniki ale nie te najtańsze tylko higrosterowane i uciąć im dzwigienkę do ręcznego zamykania. Koszt na okno ok 200 zł + 60zł montaż. Montowałem w swoim domu i działają prawidłowo.

  5. Jaana napisał(a):

    Witam,
    Mam pytanie dotyczące egzekwowania zapłaty za wyrządzone szkody.
    Najemca doprowadził do uszkodzenia blatu kuchennego (nie była wycierana woda i blat napęczniał od wilgoci). Uszkodzenie zostało zauważone przez wynajmującego po kilku tygodniach od wyprowadzenia się najemcy,zostało potwierdzone przez rzeczoznawcę i zostało zgłoszone najemcy jeszcze przed zwrotem kaucji.
    Nie został również jeszcze podpisany protokół zdawczo-odbiorczy po wyprowadzeniu się najemcy.
    W protokole zdawczo-odbiorczym blat nie jest wyszczególniony.Jednakże w tym samym protokole jest na końcu miejsce na wpisanie przez najemcę ewentualnych uwag i zastrzeżeń co do stanu technicznego mieszkania i wszelkich urządzeń. Takich uwag najemca w dniu wynajmu nie miał.

    Teraz jednak najemca twierdzi, że blat mógł być już uszkodzony przed wynajmem i nie chce zapłacić za naprawę szkody.

    1.Jak zatem formalnie wygląda egzekwowanie pokrycia kosztów naprawy z kaucji?
    2.Czy wynajmujący musi udowodnić, że blat był w stanie idealnym przed wynajmem?
    3. Czy skoro najemca w dniu wynajmu nie zgłosił żadnych uwag co do stanu wyposażenia , które nie zostało ujęte w protokole, to czy jest to jednoznaczne z tym, że stan tych urządzeń był według niego nienaganny?

    Uprzejmie dziękuję za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam

  6. PITER napisał(a):

    Masakra jakaś

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

czwartek, 20 kwietnia – Trójmiasto, Uniwersytet Gdański, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

czwartek, 25 maja – Trójmiasto, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Dzień Wolności Podatkowej według Fridomii

Dwa dni temu  słyszałem w Radio ZET, że jakieś dwie instytucje (m.in Centrum Adama Smith’a) spierają się o to, kiedy w Polsce w tym roku wypadnie Dzień Wolności Podatkowej (czyli dzień od którego przestajemy pracować na opłacenie podatków, a zaczynamy pracować na własną konsumpcję). Spór wynika z różnic w metodologii wyliczania tego wspaniałego wydarzenia. Istotniejsze od sporu jest to, że jedna z organizacji twierdzi, że Dzień ten wypadnie w tym roku 24 czerwca, a druga, że [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Gdyby ktoś był zainteresowany wspinaczką, to gorąco polecam mojego przewodnika – David Maina....
  • Sławek Muturi: Po czterech dniach trekkingu zszedłem z Góry Kenii. Wyczerpany, ale bardzo zadowolony i to nawet...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki:-)
  • PioNa: Dzięki Robert za odpowiedź ;)
  • Robert: Jest dzisiaj wywiad z szefem Mzuri: http://www.rp.pl/artykul/13147 83-Oszustow-na-rynku-najmu-...
  • Robert: Póki co chyba nie ma jeszcze żadnych doświadczeń, bo nie ma jeszcze żadnych wypłat ;-) trzeba cierpliwości
  • kw: no to napisz co uważasz za plusy i minusy tej spółki i jak ją oceniasz, ja osobiście wolałbym własną kawalerkę,...
  • Beata Suchodolska: Weroniko, tu jest wymieniona dystrofia miotoniczna- nie wiem, czy to to samo:...
  • Robert: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/ 303279974-Szalenstwo-na-rynku- najmu-trwa.html#ap-1
  • BiL: http://www.polskieradio.pl/42/ 277/Artykul/1743734,Mieszkanie -Plus-mieszkania-po-2-tys-zl-z a-m-kw-ale-bez-wind...
  • Weronika: Witam, Mojego pracownika synek jest chory na dystrofie mięśniowa. Przeczytałam, ze ta metoda leczenia może...
  • Michał: Witam ! Czy jest tutaj ktoś, kto inwestuje w Mzuri CFI II ? Jak przebiega wasza droga do Wolności Finansowej...
  • Robert: Ceny wywołania masz podane w ogłoszeniu o przetargu. Niekoniecznie jest to „cena rynkowa” czy 3/4...
  • Sławek Muturi: Jeszcze 3 ciekawostki dot M-Pesa. 1. Handel między Kenią a Etiopią jest zadziwiająco niski. Kenijskich...
  • PioNa: Serdecznie witam Fridomaniaków / Fridomaniaczki. Ponowie zapytanie przetargów mieszkaniowych urzędu miasta....
  • Sławek Muturi: Swid, dzięki za pozytywny feedback oraz za dający do myślenia cytat. Mnie te słowa kojarzą się z radą...
  • SWid: Też potwierdzam, że fajnie się czyta takie dawki egzotyki podróżniczej (zamiast newsów, po długim dniu...
  • Sławek Muturi: :-) W każdym kraju do polityki trafiają tylko ci najmądrzejsi, najbardziej przedsiębiorczy i...
  • Sławek Muturi: Tomku, dzięki za te wszystkie informacje.
  • Tomek: A więc z jednej strony zapewnią nierynkowo niskie czysze lokatorom, a z drugiej strony – rynkowo wysokie...

Najnowsze wpisy

created by Water Design