13

01.2013

Wolność od … lekarstw

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Różne, Życie postkorporacyjne

ilość komentarzy: 12

W Polsce trwa sezon grypy, która kosi obfity urodzaj. Trwa też festiwal sztuki reklamy lekarstw we wszystkich możliwych stacjach telewizyjnych. Jedno lekarstwo skuteczniejsze od drugiego. A trzecie tańsze od czwartego. Piąte ma wersje dla kobiet, mężczyzn, dzieci, starców, sąsiadów, piesków, a nawet dla misiów pluszowych. Jedenaste ma unikalną formułę łączącą formuły popularnych leków siedem i osiem. Ludzie kichają, psikają, kaszlą mokro i sucho i nagle – po zażyciu kapsułki nr 17 – wszystkie dolegliwości mijają jak ręką odjął. Nawet potworkowate stwory niebieskie i czerwone, które stały na drodze do radości i zabawek twojej pociechy znikają jak zaczarowane magiczną różdżką lekarstw. Naoglądałem się ostatnio reklam.

Dlatego, że ostatnio mnie też złapała grypa. W sobotę tydzień temu. Właśnie po raz kolejny sczytywałem kolejny draft Poradnika Kredytowego, kiedy poczułem, że zaczyna coś mnie łapać. Nie zastanawiając się długo, wróciłem do domu i położyłem się do łóżka mimo, że pora była jeszcze całkiem młoda. Zrobiłem sobie tylko gorącej herbaty i już. Leżałem całą sobotę, niedzielę, poniedziałek. Wyszedłem z domu tylko raz, chyba w poniedziałek, gdyż uzmysłowiłem sobie, że jakiś czas temu skończyła mi się moja dyżurna butelka wódki, którą trzymam na tego typu okazje.

Wprawdzie wódka pomogła mi się solidnie wypocić przez noc, ale we wtorek nadal czułem, że grypa nie odpuszcza. Nie miałem gorączki, tylko takie ataki suchego kaszlu, które zaczęły się dobywać z coraz głębszych czeluści moich płuc. Poszedłem we wtorek rano do lekarza. Pani doktor mnie opukała, pozaglądała tu i ówdzie, osłuchała i stwierdziła, że to nic groźnego. Wypisała mi całą listę leków. Ale ja przyszedłem do niej tylko po to by upewnić się, że nie mam jakiegoś zapalenia czy innych powikłań i zapytałem czy koniecznie muszę łykać przepisane tabletki i syropki. Bo mam alergię na lekarstwa. Uśmiała się. Też chyba ma – jak ja – dość duży dystans wobec środków farmaceutycznych. Opowiadała mi o tym, jak to przychodzą do niej pacjentki i dopytują się czy dany lek nie będzie kolidował z lekiem A, lekiem B czy lekiem R, które już łykają i konsultują z nią czy dany suplement diety jest lepszy od innego. A może by je połączyć. Wtedy ona pyta pacjentki czy w ogóle coś jedzą czy żywią się tylko lekami i suplementami?

Jakieś wariactwo.

Wierzę w to, że organizm ludzki to wspaniały mechanizm samoleczący się. Więc nie poszedłem do apteki, tylko spowrotem do łóżka. I poleżałem jeszcze kilka dni. Kot mojej kuzynki, która mieszka w Londynie, wpadł jakiś czas temu pod samochód. Był cały połamany i nikt nie spodziewał się, że może wyjść żyw z tego wypadku. A kot co? Leżał i leżał i lizał się i lizał. I po kilku miesiącach wszystko mu się pozrastało i poskładało. Dziś nikt by nie powiedział, że kot jest weteranem. Organizm człowieka potrafił kiedyś podobnie. Dopóki nie został ogłupiony lekami. Potrafił podobnie bo gdyby nie potrafił to gatunek ludzki nie przetrwałby tylu tysięcy lat.

Nie twierdzę, że każdy lek jest złem. Są przecież leki ratujące życie. Gdy nie było dostępu do leków, jedna epidemia potrafiła istotnie przetrzebić liczbę mieszkańców danego miasta. Natomiast twierdzę, że co za dużo to nie zdrowo. A za dużo leków, to nawet baaardzo niezdrowo. Wierzę też w to, że co nas nie zabije to nas wzmocni, więc warto dać czas organizmowi by podjął walkę z czającą się grypą. Dać czas, czyli położyć się do łóżka i cierpliwie poczekać aż organizm sam się wybroni. Zwalczanie grypy czy przeziębienia lekarstwami według mnie powoduje jedynie rozleniwienie organizmu. A ciągłe rozleniwianie organizmu powoduje jego osłabienie, gnuśnienie. A taki organizm jeszcze szybciej będzie łapał kolejne infekcje.

Bądźcie wolni. Wolni od leków oraz od chorób. Wolni od presji reklamowych spotów. Wolni od głupoty. Niech to inni niszczą swoje organizmy tylko po to by rachunki zysków firm farmaceutycznych były jak … najzdrowsze. Gdyby większość osób podzielała moje podejście do leków, to firmy farmaceutyczne musiałyby już dawno się skonsolidować, redukować koszty, zredukować liczbę produktów, pozamykać fabryki i zracjonalizować koszty marketingu oraz dystrybucji.

Póki ludzie ufają im bardziej niż swoim własnym organizmom, to finanse koncernów farma mają się doskonale. Zaufaj sobie. Zdrówka!

Komentarze:

  1. Waldek pisze:

    Witam Slawku! zycze duzo zdrowia,wytrwalosci.wszyscy tu na Ciebie czekaja.

  2. Rafał pisze:

    zgadzam się :)

  3. Aleksander pisze:

    Popieram w stu procentach!
    Mój sposób na przeziębienie, to ząbek czosnku kilka razy dziennie. Działa niezawodnie za każdym razem. :)
    Zdrowia wszystkim!

    • Sławek Muturi pisze:

      Aleksander, rzeczywiście jest tak, że nasi przodkowie znali lecznicze działania różnych roślin. Niestety ta wiedza została potępiona przez przemysł farmaceutyczny i już prawie całkiem zaniknęła, pozostawiając chemię jako jedyną alternatywę:-(

  4. Przemek pisze:

    Sławku, zgadzam się na 100%, a że mam kontakt z branża farmaceutyczną to wiem jakie wielkie pieniądze są przykazywane na wynalezienie leków, które później musza być odzyskane z dużym dochodem. Ja jestem zwolennikiem zdrowego jedzenia. Już sam Hipokrates mawiał: Niech jedzenie będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo jedzeniem. Ja się tego trzymam i już od paru dobrych lat w ogóle nie choruje, a nawet przez zimne diety udało mi się wyleczysz ciężka alergie, która dokuczała mi w dzieciństwie. Polecam wszystkim książkę „Nowoczesne zasady odżywiania” autorstwa Campbell T. Colin, Campbell II Thomas M. (tytuł po angielsku: The China Study). http://www.empik.com/nowoczesne-zasady-odzywiania-campbell-t-colin-campbell-ii-thomas-m,p1044915945,ksiazka-p
    Porównuje on opartą głównie na roślinach dietę z bogatą w mięso i nabiał dietą Zachodu. A ze dieta roślinna nie musi być wcale nudna, monotonna czy tez nie smaczna, to dla przykładu wystarczy zerknąć np. na bloga Iwony, na który wszystkich zainteresowanych zapraszam: http://www.witarianie.blogspot.com

  5. Jacek K pisze:

    Witajcie !
    Ja równiez od kilkunastu lat staram sie nie używac leków , nie wpadac w paranoje że one wszystko uleczą i są na każdą chorobę.
    Stosuj sie do zaleceń doktora Michała Tombaka ( wiele osób zna).
    Natomiast na grype używam wygrzać sie za pomocą sauny, lub gorąca kompiel , polopiryna i do łóżka.Na drugi dzień wstaje jak nowy.
    Fakt , że tez staram się dbać o siebie , dobrze jeść , sport, odpoczynek.

    Pozdrawiam wszystkich leczących się naturalnie i nienadużywających leków.

  6. Marek pisze:

    Witaj Sławku. Chodziłem kiedyś do akupunkturzysty i jak byłem kiedyś przeziębiony to zadzwoniłem żeby mnie nakłuł i byłoby szybko po wszystkim. Ale zamiast tego podał mi przepis jak się leczyć samemu. Należy do szklanki wlać 40 ml wiśniówki, wsypać 1 łyzeczkę mielonego imbiru i resztę dopełnić gotowaną wodą (musi być gorąca, ale na tyle żeby można ją było wypić „jednym haustem”). Od kiedy to stosuję, moje przeziębienie, jak już mnie dopadnie trwa jeden dzień. Jednak bardziej polecam profilaktykę. Ja osobiście od kilku lat ćwiczę qi gong i przeszedłem na gotowanie wg pięciu elementów. Efekektem tego jest to, że wszystkie schorzenia które kiedyś miałem ustępują. Tak więc chemia nie jest jedyną alternatywą. Parafrazując powiedzenie z reklamy wody „twój dzień, twój wybór. Twoje konsekwencje”. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Pozdrawiam.

    • Sławek Muturi pisze:

      Marku, duże dzięki za podzielenie się swoim sposobem na zdrowie. Spróbuję następnym razem:-)

    • limonka pisze:

      Ciekawe, bo ja również otrzymałam taki przepis, może inna kolejność, ale składniki te same… i faktycznie niezawodny, choć zdołałam go wykorzystać tylko raz, bo nie było więcej potrzeby… czyżby to ta sama osoba, Pan Maciej B. akupunkturzysta z Wrocławia? ;o)
      Pozdrawiam

  7. Kac pisze:

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO)… : „Zdrowie człowieka zależy od wielu wzajemnie powiązanych czynników, wśród których wyróżnia się cztery główne grupy: styl życia (ok. 50% „udziału”), środowisko fizyczne (naturalne oraz stworzone przez człowieka) i społeczne życia, pracy, nauki (ok. 20%), czynniki genetyczne (ok. 20%), działania służby zdrowia (ok. 10%).”

    nic dodać nic ująć..

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Fundacja Fridomia

Pewnie większość osób chce by ich życie miało jakiś sens. By było ciekawe, barwne, ekscytujące, ale też zrównoważone. By zostawić światu coś po sobie. Coś więcej niż tylko dzieci, wnuki, zdjęcia, wspomnienia, nagrobek... Moje życie jest OK, nie mogę narzekać. Jestem bardzo zadowolony. Dużo się w nim dzieje ciekawego. Mam sporą dozę wolności. Czuję, że panuję nad wydarzeniami, przynajmniej tymi najważniejszymi. Mam bardzo ekscytujące plany na przyszłość - tę bliższą i tę dalszą. W moim życiu [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Marek, zgadzam się z Tobą. Osoby wracające z emigracji mogą wnieść wiele pozytywnego do polskiej...
  • Marek Niedzwiedz: Slawku, tak zgadza sie, duzo niepewnosci. Jednakze uwazam, ze te ciakawe czasy niosa sporo...
  • lukasz w: poprawiaj błędy bo potem wstyd jak się człowiek za późno połapie;)
  • Sławek Muturi: Yolu, oczywiście potwierdzam, znając Ciebie od wielu lat, że jesteś absolutnie amaterialistyczną...
  • Art: Jeszcze mi się przypomniało. Mój Dziadek miał taki kolor skóry jak Ty. Był bardzo przystojnym mężczyzną i...
  • Sławek Muturi: Artur, mówi się,że są kłamstwa, wielkie kłamstwa i … statystyka:-) Nie podważam znaczenia...
  • Yola: Ja też, oczywiście (!!!) nie mierzę SZCZĘŚCIA ilością zer na koncie w banku ! Mam nadzieję, że o tym wiesz...
  • Art: Michał: Pisząc, że Polska to kraj rasistów generalizujesz, udowodniając tym samym, że jesteś rasistą. W każdym...
  • Sławek Muturi: Marek, dzięki za eksperckie wyjaśnienie sprawy. Byłem przekonany, że nie trzeba płacić różnicy podatku...
  • Sławek Muturi: Yolu, dzięki za Twój komentarz. Po przeczytaniu jeszcze raz swojego wpisu, uzmysłowiłem sobie, że zbyt...
  • Marek Niedzwiedz: Dziekuje Slawku za wywolanie mnie do tablicy. Jezeli chodzi o dochody dla rezydenta UK otrzymywane...
  • Yola: W kwestii szczęścia, bogactwa i sprawiedliwości to … hym oczywiście można być nieszczęśliwym w pałacu i...
  • Sławek Muturi: Och Yolu, gdyby wszyscy mieli Twoją świadomość i Twoją wrażliwość, to świat byłby o wiele piękniejszym...
  • Sławek Muturi: Natasha, no rzeczywiście. Czasami bywam bardzo kreatywny:-)
  • Sławek Muturi: Natasha, oczywiście nie korzystałem. Przecież mam kochającą mnie żonę:-)
  • Sławek Muturi: Michał, dzięki za Twój komentarz. Akurat tak się składa, że czuję silną przynależność do obu moich...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. Gdy się chce, to znajdzie się drogę:-)
  • Sławek Muturi: Aga-ta, ja sam często zapominam o kolorze mojej skóry. Dopiero jak ktoś mnie zapyta, to sobie...
  • Sławek Muturi: Aga-to, dzięki za dobrego newsa – mam jednego wroga mniej. Pozostaje „tylko”...
  • Yola: Niesamowite Sławku, ale właśnie o tym chciałam napisać w mailu, który przed chwilą do Ciebie wysłałam. Zaczęłam...

Najnowsze wpisy

created by Water Design