21

01.2013

Ciekawe liczby – Newsweek

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów

ilość komentarzy: 12

Miałem w ręku ostatnie papierowe wydanie tygodnika Newsweek, datowane 31 grudnia 2012. Jak pewnie wiecie ten amerykański magazyn opinii publicznej przestał być wydawany w wersji papierowej. Od teraz będzie dostępny jedynie na iPadach, Kindlu czy w telefonach. Czyli dla mnie – póki co – niedostępny:-))).

Mój pierwszy kontakt z Newsweek’iem? Rok 1976. Miałem wtedy 11 lat i pojechałem do Kenii na wakacje. Mój ojciec – główny ekonomista kenijskiego rządu – oprócz kenijskich gazet (wtedy to były chyba tylko dwa tytuły w języku angielskim), czytał też Time, Newsweek oraz „The Economist”. Robiło to na mnie wrażenie. Niewiele mniejsze wrażenie robiło na mnie sposób w jaki Tata te gazety nabywał. Kenijskie gazety kupował codziennie w drodze do pracy od osób sprzedających gazety na … skrzyżowaniach ulic. Moja babcia w Łodzi kupowała wówczas gazety w kiosku Ruchu. Kioskarka gromadziła dla niej komplet gazet do indywidualnej „teczki” by babcia nie musiała się stresować, że któryś z jej ulubionych tytułów zniknie. A tu proszę kupowanie gazet bez wychodzenia z samochodu!

Jeszcze ciekawiej mój tata kupował amerykańskie tygodniki. Sprzedawane były przez ulicznych handlarzy w różnych punktach miasta – pod biurowcami, pod dużymi hotelami, itp. Ale mój tata zawsze „kupował” od tego samego handlarza pod budynkiem poczty. W Kenii nie ma listonoszy roznoszących pocztę, tylko trzeba ją sobie samemu odebrać ze skrytki pocztowej na poczcie. Więc na pocztę jeździ się czesto. Mój ojciec bywał prawie codziennie. I tam u lokalnego sprzedawcy gazet zaopatrywał się w tygodniki. Tylko że on ich wcale nie … kupował. Podchodził, brał dwa lub jeśli był komplet – to trzy numery i odchodził. W domu czytał, a po kilku dniach, po przeczytaniu odnosił je spowrotem i brał … aktualne numery. Robił to na oczach sprzedawcy, z którym często zamieniał kilka zdań i wymieniali jakieś dowcipy. Sprzedawca mu pozwalał … pożyczać egzemplarze, a tata płacił mu coś w rodzaju „miesięcznego abonamentu” za czytanie. Nie wiem jak to się miało do oficjalnego ssytemu dystrybucji tych gazet, ale jakoś to działało. Jedyne o co musiał dbać tata, to to by nie zniszczyć danego egzemplarza, ale ponieważ ogólnie miał on szacunek do papieru, to nie miał z tym wymogiem większych problemów. Moi rodzice już od kilku lat nie żyją. Ale ciekawe co by zrobił mój tata  teraz? W dobie iPadów i Kindli?

Mój drugi – pamiętny – kontakt z Newsweekiem (i Time’em) był w latach 80-tych w Polsce. Wówczas po kilka razy w tygodniu chodziłem do Ambasady USA przy ul Pięknej w Warszawie, bo w salce obok biblioteki można było oglądać stare (ale tylko sprzed kilku dni!) nagrania wiadomości z amerykanskich stacji telewizyjnych. Nie pamiętam jakich, ale nie istniało wtedy CNN, więc pewnie oglądałem ABC lub CNBC czy co tam jeszcze. W czasach gdy w polskich mediach rządziła cenzura i dominował szary kolor bezbarwności, moje prawie codzienne seanse z amerykanską telewizją były dla mnie oknem na świat. Przychodziłem tam tak często (nie wiem czy w dzisiejszym świecie po 9/11 byłoby to w ogóle możliwe?!), że stałem się prawie mile witanym domownikiem. Do tego stopnia, że przemykałem się nawet do staff canteen, gdzie oprócz zup, bigosu oraz amerykańskich ciasteczek, sprzedawano też (chyba nawet za złotówki jesli dobrze pamiętam) Newsweek’a i Time’a. Oprócz walorów edukacyjnych, mogłem też nimi zaszpanować na uczelni. W latach 80-tych niewielu studentów w Polsce miało dostęp do amerykańskich gazet.

Później, gdy już zacząłem pracować, to prenumerowałem oba tygodniki. Było to tańsze niż kupowanie każdego numeru oddzielnie. Poza tym, nie byłem pewien mieszkając w Kenii i pamietając sposób w jaki mój tata nabywał te magazyny, przez ile rąk przeszedł już numer leżący niewinnie w kiosku. Obserwowałem jednak obniżanie się jakości magazynów. A może to była kwestia tego, że zaczęły się pojawiać różne inne źródła informacji i te dwa magazyny straciły w moich oczach swoją ekskluzywność. Ostatecznie przestałem prenumerować gdy intensywność pracy powodowała, że nie nadążałem czytać kolejnych numerów. Potem ukazało się w Polsce polskie wydanie Newseek’a i za zdziwieniem stwierdziłem, że jest lepsze od swojego amerykańskiego pierwowzoru. Świeższe, prostsze, mniej powydziwiane.

Niemniej żal, że Newsweek w wersji papierowej odchodzi do lamusa historii. W ciagu swoich 79 lat istnienia ukazało się 4,150 wydań. 62 razy na okładce ukazał się Nixon (najwięcej razy spośród wszystkich amerykańskich prezydentów); aż 14 razy Hillary Clinton i 21 razy .. Jezus Chrystus. Czyli średnio raz na cztery lata. W ciągu całej 79-letniej historii, Newsweek miał tylko 17 redaktorów naczelnych, czyli pewnie tylu co jego polski odpowiednik w ciągu swej dużo krótszej historiiJ. Już po 8 latach istnienia magazynu, nakład osiągnął 500,000 egzemplarzy, po kolejnych 13 latach milion egzemplarzy.  W latach 80-tych, nakład przekraczał 3 miliony (choć Time wówczas sprzedawał się w 4,5 milionach egzemplarzy). 11 razy zmieniano logo Newsweeka, początkowo przez 4 pierwsze lata pisanego „News-week”. Ale zawsze były to proste czerwone litery. Ostatnia statystyka. Czy wiecie ile kosztował News-week w 1933 roku?

Dla ułatwienia dodam, że ostatni jego numer w 2012 roku kosztował USD 4,50…

Komentarze:

  1. Robert napisał(a):

    News-week w 1933 roku kosztował 10 centów. Zatem podrożał 45-krotnie ;-)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Newsweek
    Ciekawe ile kosztowała ziemia albo jakieś mieszkanie w kamienicy która stoi do dziś w Polsce. I oczywiście jaka wtedy była siła nabywcza tej kwoty.

  2. ePortfel napisał(a):

    Stawiam że w 1933 kosztował w granicach 10 do 15 centów.
    A teraz zaglądam do Google aby sprawdzić moją intuicję….
    Już wiem – można powiedzieć że trafiłem :)
    Jak widać lata inwestycyjnych doświadczeń wkleiły w moją podświadomość dość dokładne poczucie inflacji.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Eportfel, zapomniałem o google’ach. Wszelkie konkursy wiedzy przestają mieć sens:-) Aha, i podpisuj się proszę w przyszłości imieniem. Przyjąłem zasadę, że odrzucam lub modyfikuję podpisy „firmowe” na łamach bloga fridomia.

  3. Artur Banach napisał(a):

    Ja wiem, ile kosztowal pierwszy numer Newsweeka. To bylo 10 centow. Jezeli porownac cene 10 centow z cena 4,50 USD z 2012 roku, to juz wiemy, ile stracil dolar amerykanski w tym czasie na wartosci. Prawie 98% ! Trzymajac 10 centow w gotowce od 1933 roku zamiast kupic Newsweek, w 2012 roku mozna bylo kupic zaledwie 1/45 magazunu Newsweek :-)

  4. Mark napisał(a):

    0,45 cent?

  5. Robert napisał(a):

    Przypuszczam, że na początku ta gazeta kosztowała kilka centów, inflacja robi swoje ;-)

  6. Tomek Kierdelewicz napisał(a):

    10 centów

  7. piotr napisał(a):

    Witaj Sławku. Pierwsze wydania Newsweeka kosztowały 10 centów. W czasach internetu, Wikipedii itp. znalezienie odpowiedzi na konkretnie postawione pytania nie jest zbyt trudna :)
    Znalazłem również oferty sprzedaży, archiwalnych, pierwszych numerów w cenie 35$. Może to być ciekawa gratka dla kolekcjonerów.
    Pozdrawiam

  8. nibul napisał(a):

    10 centów?:)

  9. Karol Dębkowski napisał(a):

    Z tym Chrystusem 21 razy na okładce to mnie serio zaskoczyło :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Karol, witam na fridomii. Rzeczywiście zastanawiające. Ciekawe ile razy byli na okładce Mahommet albo Buddha… jeśli w ogóle…

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

środa, 29 listopada – Chorzów, godz 18:00 – moje wystąpienie nt podróżowania podczas Peneplena Travel Festiwal, Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, ul Dąbrowskiego 36

czwartek, 30 listopada – Łódź, godz 10:00, Wydz Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ, ul Rewolucji 1905 r nr 37, Aula T – 001

sobota, 2 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja trwa.

piątek, 12 stycznia 2018 – Warszawa, szczegóły bliżej terminu

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

20 najważniejszych lekcji życia

Mniej więcej taki tytuł nosi książka Hal’a Urbana, pedagoga pracującego od wielu lat z młodzieżą. Hal zauważył, że w szkołach nie uczą „o co chodzi w życiu”, co jest w nim najważniejsze. To w szkole życia uczymy się rozwijania postaw i umiejętności koniecznych do nawiązywania i podtrzymywania udanych relacji, do ustalania i osiągania osobistych celów oraz do cieszenia się poczuciem własnej wartości. A jak wygląda współczesna „szkoła życia”? Żyjemy w społeczeństwie, które stawia znak równości między majątkiem, [...]

Najnowsze komentarze

  • nina: Wynajmując mieszkanie wyposażyłam w meble ,garnki podstawowe sprzęty kuchenne. Kupiłam lodówkę używaną w...
  • Artur Kaźmierczak: Zapraszam 17 stycznia!
  • Artur Kaźmierczak: Tak, planujemy sprzedawać mieszkania w wyremontowanych kamienicach (lub całe kamienice), ale...
  • Artur Kaźmierczak: Panie Macieju, Szanse wydają się duże. Historycznie ok. 1/3 mieszkań w remontowanych przez CFI...
  • Artur Kaźmierczak: Woju, Łukasz, Niewiele więcej mogę napisać o naszej umowie z Compensą ponad to, co znalazło się w...
  • Sławek Muturi: Woju, ok, rozumiem – dzięki za wyjaśnienie. Z tego co wiem, to konfliktu interesu...
  • Maciej Dybała: Niestety wczoraj byłem w podróży i nie mogłem wziąć udziału w webinarze. Mam pytanie odnośnie zakupu...
  • Maciej Dybała: Szkoda, że Mateusz się nie odezwał z powrotem!
  • Bartek: Z mojego pobieżnego zapoznania się z ofertą tego Mzuri CFI wynika, że planujecie sprzedawać te kamienice....
  • Woju: Slawek, Rowniez jestem ciekaw co to za deal. Ok rozumiem ze nie jest to do opublikowania na tym forum ale mysle...
  • Adam: Super wpis. Rewitalizacja Łodzi na pewno by się przydała. Sam nie jestem z łodzi, ale miałem okazje tutaj być...
  • Sławek Muturi: Łukasz, sam nie znam szczegółów (i ciekaw jestem po co one Tobie:-), ale wiem, że zwykle szczegóły...
  • Łukasz: Arturze, czy możecie coś więcej tutaj powiedzieć o dealu z Compensą? Czy może wolałbyś abym się odezwał innym...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka. Michael’a miałem okazję ostatnio poznać w Kenii. On i jego zespół robią...
  • Sławek Muturi: link do nagranej audycji w Radio Kraków. Miłych wrażeń:-) Zapraszam też na dzisiejszego LIVE...
  • Fabian Koss: Może na ten styczniowy się załapię! Mam taka nadzieję! Pozdrawiam i produktywnego dnia życzę!
  • Sławek Muturi: Alwaro, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że moje podpowiedzi pomogły Ci w podjęciu decyzji i życzę...
  • Sławek Muturi: Mati, dzięki za ciepłe słowa:-)
  • Alwaro: Witam czytam Pana bloga od kilku lat i jest Pan dla mnie inspiracją do podjęcia decyzji w inwestowanie w...
  • Marek: Trochę mnie dziwi co takiego sensacyjnego jest w tej informacji że tak trąbią o niej media na świecie. Że...

Najnowsze wpisy

created by Water Design