20

02.2013

Ceny nieruchomości w Hong Kongu

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Nieruchomości, Nieruchomości za granicą

ilość komentarzy: 10

Powierzchnia SAR Hong Kongu wynosi nieco ponad 1.100 km kwadratowych, a zamieszkuje go ponad 7,7 miliona osób, co powoduje, że jest to jedno z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie. Urbaniści z HK są chyba mistrzami świata w zagospodarowywaniu każdego wolnego skrawka ziemi, a nawet morza, bo przecież nowe lotnisko w HK powstało częściowo na odzyskanych z morza gruntach. Jest super nowoczesne, ale stare mi się bardziej podobało, dlatego, że samoloty podchodzące do lądowania dosłownie przelatywały pomiędzy budynkami mieszkalnymi.

Bo HK jest malowniczo położony nad zatoką, a wokół zatoki rozciągają się góry. Wiele domów mieszkalnych to wąskie, ale bardzo wysokie drapacze chmur (ponad 30-40 pięter) często zlokalizowane na stromych wzniesieniach. Więc samolot zniżający się do lądowania w ostatniej fazie lotu przelatywał na wysokości pobliskich balkonów. Mieszkanie w tych budynkach musiało być niesamowitym przeżyciem. Przynajmniej na początku, bo przecież po jakimś czasie wszystko człowiekowi powszednieje:-(

Gęste zaludnienie wraz z relatywnie wysokimi zarobkami (HK to przecież jedno z 3-4 najważniejszych centrów świata finansów, handlu, do niedawna również przemysłu) powodują dwa zjawiska.

Po pierwsze, mieszkania są bardzo małe. W jednej z agencji nieruchomości, tylko 15% mieszkań w ofercie dostępnych mieszkań miało powierzchnię większą niż 500 stóp kwadratowych (około 46,5 m.kw). Największe miało jedynie 75 m.kw, większość od 32 do 42 m.kw, a najmniejsze jedynie 145 stóp kwadratowych (czyli około 13,5 m.kw). Maleństwa. Przy czym podaję tu wartości powierzchni netto. Powierzchnie brutto są średnio o 20-25% wyższe, ale obejmują – według wyjaśnień jednej z agentek nieruchomości – również udziały w częściach wspólnych. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałem się z tym by powierzchnie netto były podawane i początkowo myślałem, że wszystkie mieszkania w ofertach mają skośne dachy:-). Podróże kształcą. Warto też zwrócić uwagę, że powierzchnie mieszkań są podawane w stopach kwadratowych, podczas gdy w reszcie Chin są podawane – tak jak w Polsce – w metrach kwadratowych. Siła przywiązania do tradycji jest w HK … brytyjska:-)

Po drugie, ceny nieruchomości są pieruńsko wysokie. Średnio kształtują się w przedziale HKD 14.000 do 16.000 za … stopę kwadratową powierzchni, czyli od PLN 60 do 70 tysięcy za metr kwadratowy !!! Przy czym o wysokości ceny za metr kwadratowy nie tyle decyduje powierzchnia mieszkania (chyba dlatego, że i tak wszystkie są małe:-), ale wiek budynku !!! oraz rozkład mieszkania. We wszystkich ofertach (bez wyjątku) był podawany wiek budynku. To też dość unikalna charakterystyka.

Zauważyłem, że mieszkania w nowych (np 2 do 5-letnich) budynkach są o około 33% droższe niż te w budynkach 15-18 letnich i 100% droższe od tych w budynkach 40-50 letnich. To z kolei chyba wynika z tego, że technologia budowania szybko sie w HK zmienia i że stare budynki są szybciej wyburzane niż w Polsce (panuje tam bardziej model amerykański). Druga rzecz, którą zauważyłem to to, że mieszkania w tzw „open plan” czyli bez wydzielania malutkich pomieszczeń są w modzie i przynoszą wyższe ceny w sprzedaży.

Dodatkowo, według zapewnień jednego z agentów, ceny bardzo szybko rosną. Coraz więcej Chińczyków z Kontynentu kupuje w HK mieszkania na wynajem. Kupno mieszkania nie daje już automatycznego statusu „rezydenta HK” jak kiedyś. Cudzoziemcy nie otrzymają też kredytu hipotecznego od lokalnego banku. Przy kupnie płaci się 1% prowizji agentowi oraz 3% opłaty skarbowej. Ciekawostką jest to, że mieszkania tak szybko znikają z rynku, że wiele osób kupuje mieszkania bez ich wcześniejszego obejrzenia. Ceny rosną szybko – o około 20% w zeszłym roku.

A jak wyglądają ceny najmu? Od HKD 16.000 do 25.000 za miesiąc, czyli od PLN 6.500 do PLN 10.000 miesięcznie. Najtańsze kosztowało HKD 12.000, a najdroższe HKD 57.000 (72-metrowe w tradycyjnym rozkładzie, bez open planu). Do tego należy dodać opłaty za administrację budynku (około dwa HKD za stopę kwadratową mieszkania/miesięcznie) oraz government fee około HKD 1800 do 2000 za kwartał.

Komentarze:

  1. Maciej pisze:

    Witam,

    Bardzo ciekawe informacje Pan przedstawił. Chciałbym je uzupełnić. A że jestem architektem to myślę raczej rysunkiem niż cyframi. Jak mówią „Obraz wart tysiąca słów”… poniższe linki przedstawiają przykładowy układ mieszkania i co ciekawe zmiany jakie przechodziło od 1976r. do 2006r.

    http://www.archdaily.com/59905/gary-chang-life-in-32-sqm/

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Lg9qnWg9kak

    HK musi być niesamowitym miejscem, tak odmiennym od Polski. Miłego oglądania,
    Maciej

    • Sławek Muturi pisze:

      Maćku (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko bezpośredniej formule, która przyjęła się na łamach fridomii), dzięki za odwiedzenie bloga i zostawienie bardzo ciekawego filmowego komentarza.

      Rzeczywiście HK fascynuje. Zakochałem się w tym mieście już od pierwszej wizyty w 1995 roku. HK dalej pozostaje jednym z 7-10 moich najbardziej ulubionych miast na świecie. Wiele osób martwiło się o to co się stanie po zakończeniu dzierżawy Anglików i powrocie HK na łono macierzy pod koniec ubiegłego wieku. Ja byłem spokojny, że Chiny nie pozwolą zdegradować się perle w swojej koronie i przewidywałem, że to raczej energiczny Hong Kong dokona ekspansji na resztę Chin.

      I rzeczywiście widać postępującą hongkongizaję całych Chin. Shenzen, chińskie miasto znajdujące się na końcu jednej z linii hongkongijskiego metra, zaczyna wyglądać jak kopia HK, tylko nowsza i bardziej nowoczesna. Przynajmniej od strony architektury. Oczywiście HK nadal ma przewagę urbanistyczną (owa zatoka otoczona wysokimi wzgórzami), stylistyczną (to mieszkańcy HK dyktują modę i styl), finansową (bo to tutaj firmy z Shenzen pozyskują kapitał na swój dalszy rozwój), przedsiębiorczą (bo mieszkańcy HK od stuleci wykazywali się zmysłem do tworzenia dla siebie nowych szans).

      Niemniej jestem przekonany, że przejęcie HK przez Chiny spowoduje, że całe Chiny będą przypominać Hong Kong. Chiny zajdą bardzo daleko.

  2. Jacek K pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł !
    Jak widac podróże kształcą nawet jeżeli chodzi o nieruchomości.
    Ceny tez mają nieźle wywindowane , a my przejmujemy sie 8000 PLN za m2 w Warszawie .
    Chyba musimy częściej tam jeżdzić aby zobaczyć co to sa prawdziwe drapacze chmur i drapacze cenowe .
    Ceny najmu tez sa jak by z wysokiej półki ale chyba chińczycy lubią wysoko sięgać.
    Tacy mali, a tacy duzi.
    Dzięki Sławku za te informacje

    • Sławek Muturi pisze:

      Dzięki Jacku, rzeczywiście podróże kształcą:-) Zwłąszcza, że dowiedziałem się też sporo ciekawostek o rynku nieruchomości w Chinach. Niedługo to też opiszę na blogu.

  3. ania pisze:

    Witam P.Sławku
    Codziennie zaglądam ,na stronę fridomi, nie dlatego ,że interesują mnie nieruchomości,myślę,że o nich wiem już dużo .Natomiast oczekuję Pana przemyśleń,trzeźwego i racjonalnego spojrzenia na otaczający świat.Lekkie pióro,ciekawe życie, ciągnie mnie tu jak magnes .Proszę pisać więcej i częściej.Pozdrawiam

    • Sławek Muturi pisze:

      Aniu, no cóż! Jak się powszechnie mawia: Pięknym kobietom się nie odmawia, więc będę się starał pisywać na blogu jak najczęściej. Dzięki za tak miły komplement:-)

  4. Piotr pisze:

    ,,Rzeczywiście HK fascynuje. Zakochałem się w tym mieście już od pierwszej wizyty w 1995 roku. HK dalej pozostaje jednym z 7-10 moich najbardziej ulubionych miast na świecie”.

    A te pozostale ulubione maiasta to: Sydney,………………………………………

    Mozesz dokonczyc?
    Dzieki

    • Sławek Muturi pisze:

      Piotrze, te pozostałe to m.in Sydney, Rio, Buenos Aires, Vancouver, Auckland, Nowy Jork, Londyn, Istambuł, St Petersburg, Singapur. Oczywiście lubię też wiele europejskich i polskich miast.

      A jak wyglądałaby Twoja lista?

  5. Artpi pisze:

    Bardzo polecam uroczą galerię naprawdę małych metraży w HK:
    http://imgur.com/a/dvPqf

    • Sławek Muturi pisze:

      Dodałem jeszcze parę informacji, które wcześniej mi się zawieruszyły, uzupełniając swój wpis. W szczególności info dotyczące procesów i kosztów zakupu oraz dodatkowe koszty związane z najmem.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Fundacja Fridomia

Pewnie większość osób chce by ich życie miało jakiś sens. By było ciekawe, barwne, ekscytujące, ale też zrównoważone. By zostawić światu coś po sobie. Coś więcej niż tylko dzieci, wnuki, zdjęcia, wspomnienia, nagrobek... Moje życie jest OK, nie mogę narzekać. Jestem bardzo zadowolony. Dużo się w nim dzieje ciekawego. Mam sporą dozę wolności. Czuję, że panuję nad wydarzeniami, przynajmniej tymi najważniejszymi. Mam bardzo ekscytujące plany na przyszłość - tę bliższą i tę dalszą. W moim życiu [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: Co masz konkretnie na myśli? Kto „prowokuje, ocenia i szufladkuje”? Wyrażam jedynie swoją opinię,...
  • Sławek Muturi: Gosiu, Etiopia jest w miarę bezpieczna. Ze względu na to, że był to (i w dalszym ciągu nadal jest)...
  • Sławek Muturi: Doktorze, „zacząć życie od nowa” z pewnością odmłodziłoby mózg, masz rację. Ale jak można...
  • UlaD: doktor21 obawiam się, że to może zadziałać wręcz przeciwnie :) http://wiedzoholik.pl/wielo...
  • nibul: Robert, niektórym przeszkadza jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, a innym kiedy ktoś prowokuje ludzi,...
  • Gosik: Witam😊z ciekawością czytam twój blog ,dziękuję że przekazujesz swoje doświadczenia 😊dużo się dowiedziałam ,ale...
  • doktor21: Panie Sławku to nie była propozycja tylko luźne przemyślenia nad sensem życia:) a tak od innej strony to ja...
  • Sławek Muturi: Artur, nie miałem wpływu – bezpośredniego – na wysoką jakość komentarzy na fridomii, poza...
  • ArturSt: Mam już wyrobioną opinię po paru komentarzach których nie poprawiłeś. Niestety dużo gorzej się to...
  • Sławek Muturi: Zgadzam się. W Warszawie mamy 16 czy 17 dzielnic i w zasadzie prawie w każdej z nich (może oprócz...
  • Robert W: Wydaje mi się, że ewidentne ortografy należy poprawiać, jak tylko masz czas… Dzisiaj przykładowo...
  • Robert W: Dzielnica jakich wiele. O powodzeniu inwestycji będzie decydować pewnie cena zakupu tej kawalerki oraz...
  • kolo: nie no proszę was , tego języka neandertalsko-jaskiniowego nie da się czytać, skoro skończyliście szkoły,...
  • Sławek Muturi: Tomek, Mirosław, Bolo, dzienki sa fasze komętaże i suowa otuhy. F takiem razje bende fszystko pószczau...
  • Tomek: Ja bym zostawiał błendy takimi jakie one som, w oryginale. Jakby nie patżeć, sposub wypowiedzi i pisowni terz...
  • Mirosław Tomasz Borucki: Mam dwa blogi prywatne, nie pisane pod imieniem i nazwiskiem i zawsze moderuję treści, ale...
  • Bolo: Myślę, że ten blog mógłby być wzorem dla innych portali jeśli chodzi o kulturę prowadzonej dyskusji. Po co to...
  • Sławek Muturi: Doktorze, ciekawy pomysł, ale obawiam się, że sam będziesz musiał przeprowadzić swój eksperyment...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka do ciekawego artykułu. W uzupełnieniu do treści przedstawionych w artykule,...
  • Sławek Muturi: Sałata, masz rację. Ja też staram się nie outsource’ować myślenia do maszyn, które mają mnie w...

Najnowsze wpisy

created by Water Design