20

03.2013

Moja strategia inwestowania

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Inwestowanie

ilość komentarzy: 19

Jestem w trakcie pisania kolejnej książki, która na razie nosi roboczy tytuł „Moja strategia inwestowania”. Zamierzam w niej poruszyć m.in od czego się zaczęło, jak kupiłem pierwsze mieszkanie, w co inwestuję, dlaczego nie dywersyfikuję, czym się kieruję wybierając mieszkanie, jak finansuję zakupy, itp. Piszę ją nie dlatego, że uważam, że moja strategia jest najlepsza (dzięki spotkaniu Was poznałem lepsze strategie od mojej), ale dlatego, że po prostu mam … czas pisać. Może pod wpływem mojej książki inni też zdecydują się podzielić swoimi strategiami wzbogacając nasz wspólny zasób wiedzy.

Mam do Was gorącą prośbę byście zadali mi te pytania, na które odpowiedzi chcielibyście by się znalazły w mojej nowej książce. W końcu książkę napiszę bardziej dla Was niż dla siebie:-) więc warto by była ona ciekawa dla Czytelniczek i Czytelników.

Z góry dziękuję za każde pytanie

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze:

  1. robert pisze:

    Ja mam pytanie o dalsze plany na przyszłość. Czy po zakupie określonej liczby mieszkań plany się zmieniają, czy apetyt rośnie w miarę jedzenia, czy np. posiadanie 10 czy 20 mieszkań to już dość i człowiek wtedy zaczyna myśleć innymi kategoriami, żeby lepiej odpocząć niż dalej inwestować w nowe rzeczy, mieszkania itd.?

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, dzięki za doskonałe pytanie. Bez odpowiedzi sobie na to pytanie nie jest – według mnie – możliwe osiągnięcie i utrzymanie wolności finansowej.
      O tym jak ja sobie odpowiedziałem na to pytanie z pewnością napiszę w książce. Dzięki za podpowiedź.

  2. piotr pisze:

    Sławku, bardzo dobra decyzja, że podjąłeś się napisania kolejnej książki.
    Ja chciałbym się dowiedzieć o Twoje początki poważnego inwestowania w nieruchomości. Czy najbliższa rodzina wspierała Cię, czy raczej musiałeś ich mocno namiawiać na kolejne zakupy? :) Jak wtedy wyglądała Twoja ocena ryzyka? Jak bardzo wspomagałeś się kredytami przy tych pierwszych mieszkaniach?

  3. Rafał pisze:

    witaj Sławku, jeśli możesz to w swojej nowej książce napisz czy i kiedy miałeś chwile zwątpienia, myślałeś o rezygnacji, bo … (..o ile w ogóle występowały)? Jak sobie z tymi „trudnymi sprawami” radziłeś? Co Twoim zdaniem było najtrudniejsze w drodze do upragnionej wolności? Z pozdrowieniami RW, ps. świetnie się prezentowałeś na spotkaniu SM w Łodzi, w garniturze i (już w sztandarowym kolorze pomarańczowym) koszuli i krawacie :-)

  4. Barometr Nieruchomości pisze:

    Sławek, oto kilka tematów, które wydają mi się ciekawe:

    * Jak przebiegał Twój rozwój jako inwestora? Jak myślałeś o inwestowaniu jak miałeś 25-30 lat? Jak myślisz teraz?

    * Jak Twoja strategia zmieniła się „po przejściu na emeryturę”? Czy teraz kupujesz z kredytem, czy tylko za gotówkę?

    * Po jakim czasie udało Ci się ustalić wielkość portfela, który umożliwiałby przejście na emeryturę? Czy Twoje obliczenia były trafne, tzn. czy przychody z portfela i koszty życia masz takie jak przewidywałeś?

    * Gdybyś zaczynał inwestowanie w 2013 roku, to czy zmieniłbyś coś w swojej strategii? Inwestowałbyś bardziej agresywnie (z kredytami), czy konserwatywnie? Inwestowałbyś w Łodzi, czy w innych miastach? A może w innych krajach? Inwestowałbyś w mniejsze, czy większe mieszkania?

    * Użyteczne mogłoby być też zamieszczenie case’ow – jak znalazłeś mieszkanie, jak je analizowałeś pod względem zgodności ze strategią i jaki był końcowy rezultat?

    * Fajnie by było gdybyś podał jakieś statystyki, które dostępne są tylko osobom z dużymi portfelami podobnych nieruchomości, np: ile % mieszkań jest średnio niewynajętych, ile % przychodu poświęcasz na remonty i naprawy, jeżeli wynajmujesz mieszkanie za X zł + koszty do administracji to w długim okresie można spodziewać się średnio Y zysku netto miesięcznie

    Pozdrawiam!

  5. Sebastian88 pisze:

    Moje pytania to:

    – Jak wlaczy Pan z pokusą dywersyfikacji źródeł pasywnego dochodu?

    – Powyższe pytanie koreluje z moją obawą, że rządzący kiedyś zdecydują się na wprowadzenie podatku katastralnego, co znacząco zwiększy koszty utrzymania nieruchomości, a co za tym idzie spowolni tempo osiągania fridomii (a w skrajnych przypadkach ją uniemożliwi) jak również bezpośrednio może wpłynąć na fridomię już osiągniętą. Czy wizję wprowadzenia kolejnego obciążenia finansowego traktuje Pan jako niewartą uwagi melodię przyszłości, czy też ma Pan jakiś plan awaryjny?

    – [Nie czytam bloga „od zawsze”, wiec może na jego łamach już udzielono odpowiedzi na to pytanie, ale mimo wszystko je zadam] Idąc dalej tropem podatku katastralnego – zakładając, że sytuacja finansowa pozwala nam na inwestowanie w różnych krajach – decydować się na taki krok, czy też nie? A jeżeli się decydować, to „jak, kiedy i dlaczego”?

    – Wyobraźmy sobie sytuację: mieszkanie ma potencjał, ulokowane jest w centrum miasta, przy szkole wyższej, z balkonem, na którym można wywiesić reklamę :), a jednak mimo to wciąż jest problem z najmem – na tym samym piętrze, już po zakupie, utworzyła się melina, co mocno doskwiera lokatorom lub lokatorzy zgłaszają uwagi, że w mieszkaniu straszy (a sytuacja się powtarza) lub w mieszkaniu obok był pożar, który całe szczęście nie strawił nic, poza zawartością sąsiedniego mieszkania, ale nieprzyjemnego odoru stęchlizny i spalenizny nie da się pozbyć przez długi czas lub … (przykłady można mnożyć) – wierzy Pan w coś takiego, jak „pechowe mieszkanie” i sprzedaje je pomimo dobrego potencjału oraz faktu, że wcale nie jest najgorsze w portfelu nieruchomości?

    Jeszcze parę pytań pewnie przyszłoby mi do głowy, ale nie chce nikogo przestraszyć i stworzyć wrażenia wyczerpania tematu :)

    Pozdrawiam serdecznie!

  6. Marek pisze:

    Witaj Sławku. Przeczytałem wszystkie książki, które napisałeś, więc muszę powiedzieć że na tę czekam z niecierpliwością. Ponieważ w zeszłym roku przez przypadek stałem się współwłaścicielem mieszkania na wynajem, i zobaczyłem że „nie taki diabeł straszny jak go malują”, to postanowiłem zbudować portfel mieszkań na wynajem. Na razie moim celem jest 10 mieszkań. O ile strona techniczno organizacyjna remontu i oceny nie stanowi dla mnie tajemnicy (zawodowo jestem związany z budownictwem), o tyle strona związana z finansami już tak. W związku z tym moim problemem nie jest zakup pierwszego mieszkania, ale to jak kupić kolejne mając już kredyt. I w zasadzie to jest główna rzecz której chciałbym się dowiedzieć. Jednak z niecierpliwością będę czekał na całą książkę. Pozdrawiam. Marek

  7. NIkodem pisze:

    Ja natomiast mam pytanie o zarządzanie. Jak najlepiej zarządzać 2 mieszkaniami w dwu przeciwległych krańcach kraju? Np. jedno mieszkanie w górach, drugie nad morzem. Czy można to jakoś połączyć? Pytam, bo chciałbym właśnie mieć mieszkania rozsiane po całym kraju, ale obawiam się, że przy 2 mogą zjeść nas koszty zarządzania nimi.

    • Sławek Muturi pisze:

      Nikodem, przykro mi, ale akurat na to pytanie nie znajdziesz odpowiedzi w mojej nowej książce. Bo ja nie mam doświadczeń z inwestowaniem w górach, nad morzem, czy w innych wakacyjnych miejscach. Dostawałem na przestrzeni lat jakieś oferty czy propozycje, ale je odrzucałem bo (a) nie da się nimi zarządzać na odległość, (b) przychody są sezonowe, a mi zależało nie na zwrocie tylko na zbudowaniu stabilnego strumienia pasywnych przychodów, (c) nie będąc na miejscu, trudno mi ocenić czy coś jest okazją rynkową czy nie, (d) obawiałem się tego, że coś nad morzem dziś może być atrakcyjne, a za kilka lat któs obok wybuduje coś atrakcyjniejszego i mój apartament przestanie być atrakcyjny (e) dzisiejsze oferty z „gwarancją zysku” są według mnie totalną ściemą – jeśli za coś co jest warte 100, zapłacisz 180, to sprzedający może Ci zaoferować „gwarancję” 8% zwrotu przez 5 lat, bo ty już mu za tę gwarancję zapłaciłeś w cenie zakupu. Wszelkie „gwarancje” to ściema.

      Natomiast nie chcę przez to powiedzieć, że Ci którzy inwestują w apartamenty wakacyjne to frajerzy. Są tacy, którzy doskonale wiedzą co robią i potrafią się w tym poruszać. Ale Ci którzy kupują coś pod wpływem tego, że „och jak tu ładnie!” mogą łatwo stać się frajerami. Zatem zbuduj sobie solidną wiedzę, wyspecjalizuj się w tym segmencie i odniesiesz skutek. Jeśli tylko dasz się skusić na ładne broszury, tzw „gwarancje” i pójdziesz „za szwagrem”, to możesz potem żałować. Znam wielu, którzy żałują:-(

      Tak czy inaczej, powodzenia. Sukcesów i wolności!

  8. Piotr pisze:

    Slawku gedybys teraz wszytko stracil tzn. zostal na golasa bez kasy na koncie, to co bys zrobil aby osiagnac ponownie wolnosc finansowa.

  9. Łukasz Sobotowski pisze:

    Sławku,

    Cieszę się, że będzie można po raz kolejny skorzystać z Twojego doświadczenia i poznać dokładniej Twój sposób inwestowania. Na pewno dokonam zakupu i tej Twojej książki, dlatego możesz wydrukować jeden egzemplarz specjalnie dla mnie ;-)

    Mam pytanie nie związane bezpośrednio z inwestowaniem. Chciałbym Cię zapytać, czy w jakiś szczególny sposób zarządzasz swoimi pieniędzmi? Mam na myśli to, czy swoje dochody dzielisz może na jakieś kategorie wydatków np. 30% na życie, 20% na podróże, 40% na nieruchomości,… itp. Czy może podchodzisz do tego bardziej spontanicznie… „to co zostanie przeznaczę na inwestycje” :)

    Jeżeli nie mieści się to w tematyce planowanej książki to odpowiedz proszę na blogu.

    Pozdrawiam,
    Łukasz Sobotowski

    • Sławek Muturi pisze:

      Piotrowie, Rafale, Sebastianie, Marku, Nikodemie, Łukaszu, dzięki Wam za Wasze pytania. Większość już miałem w spisie treści książki, ale pojawiło się też kilka nowych. Za wszystkie dziękuję.

      Zerknąłem do swojego draftu z listopada ub.r (pisałem gdy byłem w sanatorium na Krymie) i okazało się, że mam już ponad 48 stron niedokończonego brudnopisu i w sumie około 41 pytań/podrozdziałów (zaplanowałem że każdy podrozdział to będzie odpowiedź na jedno z pytań). Więc jest szansa, że książka powstanie dość szybko. Wystarczyłby mi pewnie jeden wolny weekend, bez rozdrabniania się na inne czynności – maile, bloga, telefony, czytanie, spotkania, przelewy. Tak się składa że najbliższe kilka weekendów będę jednak podróżował. Może w samolotach coś popiszę jeśli akurat nie spotkam kogoś znajomego:-))

      A jeśli chodzi o Twoje pytanie Łukasz, to rzeczywiście nie planowałem poruszać tego tematu w tej książce. Rozmawiam z niedawno poznanym psychologiem nt napisania książki o emocjonalnej stronie wolności finansowej. I tutaj jak najbardziej pasowałby temat podejścia do pieniędzy, który zresztą jakiś czas temu poruszałem na łamach fridomii „Czym są, a czym nie są dla mnie pieniądze?”. Kiedy ewentualnie powstanie ta kolejna książka, tego jeszcze nie wiem.

      Odpowiem zatem w skrócie na Twoje pytanie – ja nie zarządzam w ogóle swoimi pieniędzmi. Prawie nigdy nie wiem ile mam w portfelu czy na koncie. Staram się i tu i tu mieć jak … najmniej:-) Pieniądze wydaję często zupełnie spontanicznie. Nigdy w życiu nie analizowałem struktury swoich wydatków. Choć gdy mam podjąć jakieś nowe zobowiązanie, to w ułamku sekundy przeliczam czy nie spowoduje ono, że zacząłbym żyć ponad swoje możliwości finansowe. Z tego powodu nie dopuszczam do siebie myśli o jakiś luksusach.

      Ale zarządzam za to swoimi POTRZEBAMI. To jest dużo trudniejsza sztuka niż sztuka zarządzania pieniędzmi. Pieniądze zawsze można policzyć, mieszczą się do Excela, czy do wyciągu bankowego, do portfela. A potrzeby to o wiele bardziej chytre stworzenia. Siedzą gdzieś ukryte i wyskakują znienacka. Mają też talent aktorski. Potrafią się prezentować albo jako coś niezwykle atrakcyjnego, albo wręcz nawet niezbędnego. Uwodzą, a czasami nawet potrafią zawładnąć duszą i ciałem. Ja jednak czuję, że jestem Panem swoich potrzeb. Pilnuję by się nie rozrosły ponad to na co mnie stać. W moich relacjach z potrzebami nie ma żadnej demokracji. Jestem władcą absolutnym. Jedynym błaznem na moim dworze jest alkohol. Piję codziennie butelkę cavy, hiszpańskiego wina musującego. Najlepiej w towarzystwie, bo wtedy w naturalny sposób mniej wypijam. Jak jestem sam, to wysączam całą butelkę, bo szkoda mi wylewać, a przechować „na jutro” nie jest łatwo ze względu na ulatniające się bąbelki. Nie chodzi o to że się upijam, ale czuję czasami, że nie jest mi niezbędna ta „potrzeba”. Ale póki co toleruję tego błazna.

      Mam silny, instynktowny nawyk życia PONIŻEJ swoich możliwości finansowych. I to jest – dopiero niedawno doszedłem do tego wniosku – najważniejszy czynnik sukcesu w osiągnięciu i potem utrzymaniu wolności finansowej. Nie chodzi też o to by biedować, dziadować i mieć węża w kieszeni. Jeżdżę przecież po świecie, od czasu zmieniam swoją garderobę, wspieram edukację dzieci, pomagam innym. Ale nigdy nie żyję na kredyt, czy a konto przyszłych zarobków.

      Powodzenia w zarządzaniu Waszymi potrzebami. Jeszcze raz dziękuję za pytania. I czekam na kolejne.

  10. Michał Żółtowski pisze:

    Z mojego doświadczenia wynika, że rynek nie jest na tyle głęboki aby zawsze było coś do kupienia. Czy w takim razie wyczekujesz na super ofertę, czy raczej wchodzisz w najlepszą dostępną opcję?

    Czy prowadzisz jakieś zaawansowane analizy techniczne aby określać rentowność? W końcu przy agresywnym inwestowaniu może nie być możliwości aby każdy „cel” procentowy się zamykał.

  11. ilanek pisze:

    Ja mam nadzieję, że książka będzie dostępna w wersji elektronicznej, bo na kolejne papierowe książki … mam za małe mieszkanie ;)

    co do rzeczy, o których chętnie bym poczytał:

    1. na kredyt czy za własne pieniądze ? szybko i dużo, czy pomalutku, stopniowo ?

    2. czy rozważałeś różne negatywne scenariusze ? (co się złego może stać za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat ? czy da się przed tym zabezpieczyć ? )

  12. Wojtek pisze:

    Troche nawiązując do wcześniejszego pytania bardzo mnie interesuje to jakie Sławku popełniałeś błędy jak sobie z nimi radziłeś oraz mając taką widze co zmieniłbyś aby szybciej osiągnąć fridomie. Co zrobiłbyś teraz żeby być efektywnieszy. Jak to mówią ludzie uczą się na swoich błędach ale mądrzy ludzie uczą się na błędach innych.

  13. PODATKI w IRLANDII pisze:

    Ja tez bardzo prosze o wersje elektroniczna ksiazki w formie ebooka.

    • Sławek Muturi pisze:

      OK, Tomku. Postaram sie rowniez o wersje elektroniczna:-)

      • PODATKI w IRLANDII pisze:

        Bedzie tez latwiej o zbyt i rozpowszechnianie takich ksiazek dla osob przebywajacych zagranica.

        W ten sposob osoby wolne finansowo beda mogly poczytac sobie Twoje ksiazki na iPadzie lub Kindle, gdzies na plazy w odleglych krajach. Zakupilem Twoje 2 ksiazki w wersji drukowanej calkiem niedawno i chetnie bym je zamienil na wersje online. Dochodzi do tego, ze latwiej i szybciej mi sie czyta na ekranie niz prawdziwa ksiazke – nie spodziewalem sie, ze kiedykolwiek do tego dojdzie… No, coz na regalach juz mi sie ksiazki drukowane nie mieszcza w mieszkaniu, a w wersji online mam jeszcze dodatkowo 2 razy wiecej ksiazek i ciagle dochodza nowe pozycje.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

Friend Email
Enter your message
Enter below security code
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

23.11, środa – Bangkok, Tajlandia, godz 15:00. Rejestracja tutaj: http://www.event.biznesponadgranicami.pl/#program

26.11, sobota – Warszawa, moja prezentacja w trakcie Kongresu organizowanego przez Businesswoman & Life

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Uwaga, teraz warto płacić ryczałt!!!

To szalenie ważna informacja dla wszystkich właścicieli mieszkań na wynajem, zarówno tych, którzy przykładnie płacą podatki, jak i dla tych, którzy wciąż tkwią w szarej strefie.  Od 1 stycznia 2010 opodatkowanie ryczałtowe ulega znacznemu uproszczeniu, ponieważ podatek  będzie się płacić zgodnie z jedną stawką procentową - 8,5%, zamiast dwóch - 8,5% i 20%, które obowiązywały w roku 2009.  W zawiązku z tym wielu właścicieli, którzy płacili dotąd podatek według innych zasad (zasady ogólne) powinno przemyśleć, czy podatek ryczałtowy [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Och Yolu, gdyby wszyscy mieli Twoją świadomość i Twoją wrażliwość, to świat byłby o wiele piękniejszym...
  • Sławek Muturi: Natasha, no rzeczywiście. Czasami bywam bardzo kreatywny:-)
  • Sławek Muturi: Natasha, oczywiście nie korzystałem. Przecież mam kochającą mnie żonę:-)
  • Sławek Muturi: Michał, dzięki za Twój komentarz. Akurat tak się składa, że czuję silną przynależność do obu moich...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. Gdy się chce, to znajdzie się drogę:-)
  • Sławek Muturi: Aga-ta, ja sam często zapominam o kolorze mojej skóry. Dopiero jak ktoś mnie zapyta, to sobie...
  • Sławek Muturi: Aga-to, dzięki za dobrego newsa – mam jednego wroga mniej. Pozostaje „tylko”...
  • Yola: Niesamowite Sławku, ale właśnie o tym chciałam napisać w mailu, który przed chwilą do Ciebie wysłałam. Zaczęłam...
  • Natasha: Ale Cię poniosło…
  • Natasha: Jak poszło z tymi numerami telefonów?! Udało się skorzystać?! ))
  • Michał: Ja jakbym mógłbym wybrać kolor skóry to ciężko by mi było. Wchodziłoby w grę biały albo...
  • dczekol: link do artykułu o oszczędzaniu http://kobieta.onet.pl/przez-r ok-ograniczala-wydatki-do-m...
  • Aga-ta: Kiedyś już wspominałam, że gdy się poznaliśmy, nie zauważyłam, abyś był „Kolorowy” :-)))...
  • Aga-ta: Fajny wywiad :-) Sławku, mam nadzieję, że jednak nie próbujesz zbijać cholesterolu :-)))) Pamiętaj, że...
  • Robert: Co masz konkretnie na myśli? Kto „prowokuje, ocenia i szufladkuje”? Wyrażam jedynie swoją opinię,...
  • Sławek Muturi: Gosiu, Etiopia jest w miarę bezpieczna. Ze względu na to, że był to (i w dalszym ciągu nadal jest)...
  • Sławek Muturi: Doktorze, „zacząć życie od nowa” z pewnością odmłodziłoby mózg, masz rację. Ale jak można...
  • UlaD: doktor21 obawiam się, że to może zadziałać wręcz przeciwnie :) http://wiedzoholik.pl/wielo...
  • nibul: Robert, niektórym przeszkadza jak ktoś popełnia błędy ortograficzne, a innym kiedy ktoś prowokuje ludzi,...
  • Gosik: Witam😊z ciekawością czytam twój blog ,dziękuję że przekazujesz swoje doświadczenia 😊dużo się dowiedziałam ,ale...

Najnowsze wpisy

created by Water Design