01

05.2013

Podróżowanie autobusem

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 14

Gdy jestem za granicą, to lubię podróżować autobusem. Więcej się widzi danego kraju niż z wysokości przelotowej samolotu. Widać czy kraj jest zielony, czy suchy. Gęsto zaludniony czy rzadko. Można zaobserwować czym się zajmują ludzie na wsiach. W Kenii jadąc autobusem z Nairobi do Mombasy można zobaczyć przy drodze stado zebr lub słoni.

W Meksyku też pojechałem autobusem z Mexico City do Guanajuato gdzie uczę się jeżyka hiszpańskiego. Na mapie Meksyku, wyglądało, że mam wyjechać gdzieś na przedmieścia stolicy. W praktyce jechałem ponad 4 godziny. Cały czas autostradą. 3 pasy w jedną stronę + szerokie pobocze. Po drodze 4 bramki opłat autostradowych. Po 70 peso na każdej dla zwykłego samochodu.

Wcześniej na dworzec autobusowy pojechałem w Ciudad Mexico metrem. Znów dwie przesiadki. Stacja La Razo bardzo ciekawa. Na wszystkich stacjach metra w stolicy Meksyku są wystawy kultury wzdłuż ścian korytarzy dla pieszych. Na stacji La Razo wystawy są poświęcone nauce. Gdybym miał wiecej czasu, to poczytałbym o różnych gatunkach roślinw Meksyku. Na jednym z końców korytarza robi się całkiem ciemno. Czyżby popsuły się tam wszystkie żarówki? Nie. Okazuje się, że jest tam specjalnie ciemno bo na suficie jest niebo z różnymi gwiazdozbiorami. Niesamowite. Uniwersytet w metrze.

Dworzez Autobuses del Norte jest bardzo czysty. Rozkładem przypomina trochę lotnisko. Szereg stanowisk kupna biletu różnych linii autobusowych, ułożonych obok siebie. Linii autobusowych bardzo wiele. Panie które tam sprzedają bilety są w mundurkach w różnych kolorach, zupełnie jak stewardesy lotnicze. Jest nawet linia autobusowa do USA, m.in do Chicago za 2600 peso (44 godziny jazdy). Która linia zawiezie mnie do Guanajuato? Dwie różne osoby wspominają o Primero Plus więc tam się kieruję. Bilet na autobus za 50 minut kosztuje 432 peso, czyli około USD 35.

Niedużo bo autobus jest naprawdę luksusowy. Macie w oczach wyobrażenie autobusu w Meksyku? Stary, rozklekotany zrzęk z drewnianymi balustradami zamiast okien, wypełniony po dach bananami, skrzynkami z pomidorami, itp A  w środku babcie w kolorowych ponczo, w czarnych kapelusikach, z włosami w kitki i małymi kozami na kolanach i workami ziemniaków w nogach i z małymi dziećmi przypasanymi do pleców? Otóż autobus Primera Plus ma skórzane, abrdzo wygodne, wyprofilowane fotele. Z podnóżkami. Jak w samolocie w klasie biznes. W podłokietnikach są dziurki do których wkłada się słuchawki jeśli ma się ochotę obejrzeć film. A z tyłu, za nowocześnie wyglądającym przepierzeniem ze szkła są wejścia do toalet – męskiej i damskiej.

Ale przed wejściem na pokład trzeba przejść przez bramki Heinmana wykrywające metale, a wcześniej opróżnić kieszenie. Bagaż podręczny jest prześwietlany w maszynie x-ray. Ale już bagaż właściwy nie jest prześwietlany (ewidentna dziura w systemie bezpieczeństwa). Przed wejściem na pokład dają też małą torebkę z wałówką na drogę, ale sprawdzając zawartość mojego plecaczka (po co? przecież już był prześwietlany) ochroniarz przyczepia się do puszki piwa. Muszę ją włożyć do nadanego bagażu. Ciekawe, że nie trzeba przed wejściem do autobusu dmuchnąć w balonik. Co kraj to obyczaj.

Ale sama droga jest super. Meksyk to górzysty kraj. Szybko zmieniają się strefy wegetacji. Najpierw przez długi czas ciągną się przedmieścia, bo stolica liczy sobie aż 20 milionów ludzi. Domki w kształcie mdłych pudełek nie robią najlepszego wrażenia. W oknach kraty. Wokół nad płotem zasieki z drutu kolczastego. Na płaskich dachach suszy się pranie. Stoją czarne zbiorniki na wodę. Wiszą anteny satelitarne. Tylko od czasu do czasu jakiś domek pomalowany na wściekle jaskrawy kolor. Dodaje życia zboczom pagórków pokrytych budowlami.

Wielu mechaników, wulkanizatorów, stacji benzynowych. Restauracyjek. I posterunków policji. Bo w Meksyku policja jest widoczna na każdym kroku.

I wreszcie przyjazd do Guanajuato. Przepiękne kolonialne miasteczko. Cieszę się, że spędzę tu dwa tygodnie ucząc się hiszpańskiego. Zakamarki wąskich uliczek, placyki pełne drzew i ławeczek, dziesiatki restauracji i barów. Czuję, że nie będę stąd wyjeżdżał zwiedzać okoliczne atrakcje. Do Guanajuato – mimo że w Meksyku jestem już chyba 5 czy 6-ty raz – trafiłem po raz pierwszy i z pewnością nie po raz ostatni. Guanajuato zmienia moją –  mało pochlebną dotąd – opinię o Meksyku.

Gorąco polecam!

Komentarze:

  1. Robert napisał(a):

    nie obawiasz sie przestepczosci w tym panstwie ?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Robert, nie nie boję się przestępczości. Pewnie miałbym bardziej czego się obawiać gdybym działał w biznesie szmuglowania narkotyków albo handlu kobietami. Ale skoro jestem już emerytem, to nikomu nie zagrażam, a oni mi:-)

      • Sławek Muturi napisał(a):

        Robert, jeszcze jedna rzecz. Chodzę sobie po Guanajuato, starym kolonialnym, bardzo malowniczym miasteczku studenckim (ok 200 tys mieszkańców) nawet o północy. Sam, po uliczkach i załukach i nie czuję nawet ułamka grama zagrożenia. Nie ma nawet pijaków, o bandziorach nie wspominając. Panuje tutaj taka lekka atmosfera jakiegoś śródziemnomorsiego miasteczka na południu Francji czy Hiszpanii.
        Najwięcej zagrożeń jest w mediach. I w naszych głowach:-)

        • Robert napisał(a):

          ostatnio czytalem wlasnie ze w jakims osrodku wypoczynkowym wlasnie w Meksyku wparowalo kilku bandzirow i zrobilo zbiorowy gwalt na kilku turystkach ich faceci zwiazaniu musieli sie przygladac, wybrali kobiety ponizej 30 lat
          z drugiej strony czytalem relacje goscie z pobytu niedaleko Cancun i tez sobie bardzo chwalil atmosfere malego nadmorskiego miasteczka

  2. Marriusz napisał(a):

    http://www.cejrowski.com/dziennik/index.php?id=2464&subpage=1&show_all=
    Buenos dias
    Sławku
    A Ty „robisz” tam za Gringo czy Mexicano?
    Pytam bo Cejrowski zawsze powtarza „no Grigo ,Mexicano”
    nawet przybrał imię dla tubylców Antonio. :-))
    To jest chyba kwestia pewnej przynależności emocjonalnej.
    Muchas gracias
    Saludos

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marriusz, „robię” tu za – jak zwykle – czasami Polaka, czasami Kenijczyka. Ale ciekawostką jest to, ze na podstawie rozmów z kilkoma Meksykanami dochodzę do wniosku, że oni sami nie do końca wiedzą za kogo „robić” – gringos czy sur americanos. Są mentalnie zawieszeni gdzieś pośrodku, dumni że są „norte americanos”. Myślę, że zrobię o tym wpis gdy uda mi się pogadać jeszcze z większą liczbą osób:-)

  3. luk_wroclaw napisał(a):

    Byłem w Meksyku kilka lat temu i potwierdzam wysoką jakość transportu autobusowego (szczególnie połączeń dalekobieżnych). Dworce autobusowe są rzeczywiście imponujących rozmiarów, a w samym Mexico City jest ich kilka. W tak dużym i ludnym kraju ludzie muszą się przecież jakoś przemieszczać. Tym bardziej, że w Meksyku praktycznie nie ma komunikacji kolejowej (osobowej, transport towarowy istnieje). W kilkudziesięciomilionowym Mexico City, ze świetnie rozwiniętą siatką metra, nie ma ani jednego dworca kolejowego!!!
    Zastanawiam się skąd to wynika. Tanie paliwo, lobby autobusowe (prywatne), brak umiejętności zorganizowania i utrzymania publicznego transportu kolejowego? Czy w innych krajach Ameryki Łacińskiej i Południowej funkcjonuje publiczny transport kolejowy?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Luk, rzeczywiście nie pamiętam bym kiedykolwiek w Ameryce Łacińskiej podróżował pociągiem. Chyba tylko raz kolejką wąskotorową z Cuzco do Machu Pichccu. Do Twoich przyczyn dodałbym też górzyste tereny – wysokie Andy. Oraz wysokie temperatury na suchym, pustynnym terenie. Szyny kolejowe by się wyginały.

      Ale z drugiej strony na płaskich preriach Stanów Zjednoczonych pociągi osobowe też ustępują autobusom dalekobieżnym. Chyba chodzi o tradycję.

  4. Jaazoo napisał(a):

    Też pamiętam Meksyk dzięki takiej luźnej, sennej śródziemnomorskiej atmosferze. Mam wrażenie, że obraz tego państwa jako raju dla przestępców jest, jak głosi klasyk, „mocno przesadzony”:) Chyba bardziej czułem się zagrożony w Turcji, która jest popularniejszym kierunkiem turystycznym.

  5. Pawel napisał(a):

    Czesc,
    Slawek, jak juz jestes w Guanajuato, to rzut beretem do Queretaro piekne miasto i El Pueblito z piramida (El Cerrito), po drodze masz San Miguel de Allende tez ladnie. Na wshod od Queretaro – Peña de Bernal (monolit).
    P.S. Jak bedziesz w Queretaro to pozdrow moja tesciowa (tez fridomiaczke).
    Hasta Luego Amigo.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Paweł, dzięki za cenne wskazówki. W Queretaro byłem przejazdem, a do San Miguel de Allende wybieram się w niedzielę. Podobno piękne kolonialne miasto i mają tam coś w rodzaju naszych sanatoriów. Bo już zaczynam poszukiwania jakiegoś sanatorium na listopad:-)
      Zapomniałem, że Twoja żona, którą poznałem w Newcastle, pochodzi z Meksyku. Skleroza. Saludemela de mi parte, por favor!
      Zaprosiłem meksykańskich Fridomiaków na spotkanie w przyszły czwartek w DF, ale nikt się do tej pory nie odezwał. Zaraz się przypomnę kolejnym wpisem:-) Hasta luego Pablo!

      • Robert napisał(a):

        jezeli chodzi o zdrowie, to podobno w Meksyku prowadzi unikalny szpital nijaka Gerson, leczy naturalnymi metodami raka, w kregach ludzi zainteresowanych zdrowiem i zdrowym zywieniem bardzo znana, ciekawe jestem jak ta placowka funkcjonuje

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Robert, nie słyszałem o Gerson. Zapytam moich nauczycieli i innych osób przypadkowo spotkanych czy coś o niej słyszeli

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje zimowanie w tropikach (w tym roku lecę do Afryki), kolejne spotkania przewiduję dopiero na wiosnę 2017 roku. Chyba, że ktoś miałby ochotę się spotkać ze mną w Kenii, Tanzanii, Gabonie (Mistrzostwa Afryki w piłce nożnej), Namibii, RPA, Mozambiku, Etiopii lub na wyspie Mayotte (ze względu na to, że jest to zamorskie terytorium Francji, to można tam polecieć bez paszportu:-). Być może wyskoczę też na dzień-dwa do stolicy Somalii, Mogadiszu, ale tam nikogo nie zapraszam ze względów bezpieczeństwa:-)

czwartek, 20 kwietnia – Trójmiasto, Uniwersytet Gdański, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

czwartek, 25 maja – Trójmiasto, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Kobieta i mężczyzna pracująca

Z dużym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Ireny Kwiatkowskiej. Była ona dla mnie pewnego rodzaju wzorem do naśladowania. Około 20 lat temu, gdy już Pani Irena liczyła prawie 80 lat, widziałem jej obszerny wywiad telewizyjny. Miała nadal bardzo błyskotliwy umysł i była pełna życia i energii. Pomyślałem wtedy, że jednym z kluczy do długiej, radosnej i zdrowej starośći musi być ciągłe, nieustające stymulowanie mózgu nowymi doznaniami. Zarówno Pani Irena jak i Hanka Bielicka uczyły się ciągle [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/ 303279974-Szalenstwo-na-rynku- najmu-trwa.html#ap-1
  • BiL: http://www.polskieradio.pl/42/ 277/Artykul/1743734,Mieszkanie -Plus-mieszkania-po-2-tys-zl-z a-m-kw-ale-bez-wind...
  • Weronika: Witam, Mojego pracownika synek jest chory na dystrofie mięśniowa. Przeczytałam, ze ta metoda leczenia może...
  • Michał: Witam ! Czy jest tutaj ktoś, kto inwestuje w Mzuri CFI II ? Jak przebiega wasza droga do Wolności Finansowej...
  • Robert: Ceny wywołania masz podane w ogłoszeniu o przetargu. Niekoniecznie jest to „cena rynkowa” czy 3/4...
  • Sławek Muturi: Jeszcze 3 ciekawostki dot M-Pesa. 1. Handel między Kenią a Etiopią jest zadziwiająco niski. Kenijskich...
  • PioNa: Serdecznie witam Fridomaniaków / Fridomaniaczki. Ponowie zapytanie przetargów mieszkaniowych urzędu miasta....
  • Sławek Muturi: Swid, dzięki za pozytywny feedback oraz za dający do myślenia cytat. Mnie te słowa kojarzą się z radą...
  • SWid: Też potwierdzam, że fajnie się czyta takie dawki egzotyki podróżniczej (zamiast newsów, po długim dniu...
  • Sławek Muturi: :-) W każdym kraju do polityki trafiają tylko ci najmądrzejsi, najbardziej przedsiębiorczy i...
  • Sławek Muturi: Tomku, dzięki za te wszystkie informacje.
  • Tomek: A więc z jednej strony zapewnią nierynkowo niskie czysze lokatorom, a z drugiej strony – rynkowo wysokie...
  • Tomek: Tu jest informacja o tym: http://www.srodmiescie.warszaw a.pl/strona-2775-podatek_od_cz esci_wspolnych.html...
  • Tomek: Jeśli Twój administrator złoży to za Ciebie, to tym lepiej. W administracjach odpowiedzialnych za moje...
  • Bolo: Nie słyszałem o tym. A to nie będzie tak, że zajmować się tym będą spółdzielnie lub administratorzy ?
  • Tomek: Teoretycznie możesz pobrać informację o powierzchni wspólnej z administracji i wysłać ją pocztą do urzędu na...
  • HubertP: Mieszkam zza granica. Czy dobrze rozumiem ze będę musiał specjalnie przyjechać żeby zdobyć jakiś papierek?
  • Tomek: W tym roku weszły przepisy o podatku od nieruchomości dla części wspólnych. Od każdej wspólnoty i spółdzielni,...
  • Sławek Muturi: Bolo, trafiłeś w bardzo czuły punkt. Te sprawy administracyjne są moją największą barierą przed...
  • Robert: Dzięki za Twoją perspektywę. Uważam jednak, że nieco przesadzasz, przecież napisałem że są to w sumie...

Najnowsze wpisy

created by Water Design