14

06.2013

Indie, Delhi, 45 stopni C

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 1

Poniżej załączam relację z wyjazdu służbowego do Indii naszego eksperta d/s pustostanów, Marcina. Duże dzięki Marcin. Bardzo wciągająca relacja. Jeśli ktoś jeszcze chce się podzielić swoimi doświadczeniami i obserwacjami, to gorąco zapraszam.

No i w końcu wybrałem się do Indii. Najpierw wizyta u Pani doktor, przepisała mi tabletki przeciw malarii za 190 zł i wyedukowała mnie jeśli chodzi o serie szczepień które musze mieć na loty do Indii, Brazylii , Chin itd. Czerwiec będzie miesiącem szczepień, brzmi to jak dla niemowlaczka. Z Antkiem i Julkiem jeździmy na szczepienia regularnie ale z Wadziem……

 

Mam się zaszczepić przeciw żółtaczkom A i B ( choć jedno  już mam ), przeciw tężcowi, na dur brzuszny i na cos tam jeszcze. Nic, będę pokłuty.

 

Dzięki Ewci jeden dzień przed wylotem dowiedziałem się ze czeka mnie piekło w Indiach, sprawdziłem temperaturę  45 stopni w dzień, 32 stopnie w nocy. Uff wiozłem 3 butelki wody z domu – najlepsza lekko gazowana nałęczowianka  powinna mi lekko pomoc.

 

Z drugiej strony moja żona zaleca nie branie kurtki, jak tu jej nie brać skoro w Polsce i Niemczech – 8 stopni!

 

We Frankfurcie przesiadam się na samolot do Delhi, dzięki www.seatguru.com wybrałem miejsce na górnym pokładzie, kiedyś tam była First Class.

 

Samolot w połowie pusty ale niespodzianka całe wnętrze odnowione, fotele w biznesie prawie płaskie, tym się chwali Lufthansa. Przyjemniej niż na dole bo tylko po 2 rzędy miejsc, bardziej intymnie i siedzę zaraz za pilotami.

 

Lot niezbyt długi – 7 godzin. W Delhi szukam mojego kierowcy, nie jest to łatwe skoro milion ich stoi z białym kartkami i nazwiskami. Jest mam go, wsiadam z starej taxi marki TATA – lodowato, różnica temperatur  45 C na zewnątrz i  18 C w aucie, brr. Jedziemy do hotelu – 1,5 godziny, tu wszędzie jest ponad godzinę, w końcu ten kraj ma ponad miliard ludzi i powierzchnie nie małą.

 

Hotel biznesowy ale co z tego skoro będę w nim tylko 5 godzin. Przed wjazdem do hotelusolidna brama, straż hotelowa sprawdza bagażnik i otwierają maskę szukając bomby….

 

Nikt tu nie wie co to Polska, gdzie leży, jaka stolica, jeden z wielu krajów chyba w Europie mówią.

 

Do śniadania podchodzę na razie z dystansem, mówi sie ze każdy ma pierwszy raz Delhi belly , cos jak zemsta faraona, sprawdźmy czy mój doświadczony żołądek wytrzyma i tym razem.

 

Spotykam tu ekipę z firmy, szefowa Krysie i  Olo ( waży 130 kg, będzie miał ciężko z tymi temperaturami). Ruszamy do firmy 4 czterech: Polak, Francuz, Brytyjka i Japończyk.

 

Dostawca profesjonalnie podsyła auto z kierowca , tyko ze auto trochę większe od Matiza….Pakujemy się w 4 z walizkami, siedzę z tylu w środku obok Krysi i Japończyka, jest komicznie J.

 

Dostawca typowa firma Hinduska, wszyscy maja brody , wąsy i większość turbany.

 

Co ciekawe w Indiach jest 26 języków  z czego 3 urzędowe który nie maj a nic wspólnego ze sobą , wręcz inny alfabet czy  pisownie, wiec wszyscy mówią po Hindi angielsku. Nie mam problemów ze zrozumieniem lokalnych angielskich ale przyznam że ten jest specyficzny.  Bawi mnie to jak Hindusi mówi do siebie po angielski i świetnie się rozumieją z czego ja nie łapie za wiele.

 

Gorąco, rzadko się zdarza abym czuł pot lecący ciurkiem po plecach….

 

Lecimy liniami SpiceJet z Delhi do  Chennai, 3 godzinki lotu, znów mam miejsce w środkowym fotelu za którym nie przepadam. Uciąłem mała drzemkę. Olo ma problem aby rozłożyć stolik na kanapkę, nie jest to problem techniczny, więcej nie będę pisał J

 

Upał meczy i rzeczywiście powoduje ze codziennie miałem ochotę aby się zdrzemnąć, ale nie było to możliwe zawsze.

 

Dziś chłodno, tylko 36 stopni. Taxi wiezie Nas do hotelu, znów 1,5 godziny, hotel położony w buszu, docieramy po północy bocznymi drogami przez busz, uczucie jakby wywozili zakopać….:)

 

Hindusi to ciepli ludzie, zawsze uśmiechnięci, często potakują na tak – trochę jak chińczycy, uczono mnie ze można do nich dotrzeć tylko ze jest się ciepłym, czy to mi się uda…..?

 

Następny dzień, inna fabryka, b. znana firma, towarzystwo jeszcze bardziej międzynarodowe dojechała Chinka i Niemka.  Nie ma tu ani Internetu dla Nas i również połączenia telefoniczne są trudne.

 

Po drodze spotykamy stada krów na drogach oraz medytujących – sprzedających coś półnagich staruszków i świeże mięso rozbijane maczeta przy głównej drodze w jakimś szałasie – zdjęcia jak z odcinków Cejrowskiego .Ubogi kraj. Po pracy trochę pływam w basenie, woda z 28 stopni. Nic nie orzeźwia. Lokalne piwo 0.6 l o dziwo ma 6% alkoholu, bardzo szybko traci swój chłodek.

 

Hinduskie drogi to prawdziwe wyzwanie,  Turcja, Egipt czy Chiny to przy tym nic wielkiego.

 

Nie ma tu funkcji kierunkowskazu czy używania lusterek. Kierowcy wręcz proszą innych o używanie klaksonów gdy przejeżdżasz obok . Większość aut ma napis z tylu „ Please Horn”.

 

Paka na aucie to bardzo często środek lokomocji. Fotele załadowane i transport gotowy, całe rodziny tak jeżdżą nawet wraz ze zwierzętami. Nie ma tu nowych samochodów, rzadko występują pasy na drodze, wielokrotnie jeżdżą pod prąd.

 

Wieczorna kolacja z teamem w restauracji  gdzie wszystko jest z grilla, oni kochają się w panierce. Cos maja wspólnego z Nami. Gramy partyjka w grę karciana którą wymyśliliśmy tydzień temu w Polsce.

 

Komentarze:

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Moja życiowa misja

Osiągnąłem wolność finansową dzięki inwestowaniu w mieszkania na wynajem, Pierwsze swoje mieszkanie na wynajem kupiłem w 1998 roku, gdy nie było jeszcze w Polsce kredytów hipotecznych ani żadnych książek nt inwestowania w mieszkania na wynajem, żadnych źródeł wiedzy. Pracując w Andersenie, a potem w Deloitte) systematycznie oszczędzałem, żyjąc PONIŻEJ swoich możliwości finansowych. Nie dziadowałem, tylko po prostu nauczyłem się nie kupować czegoś (duży dom, prestiżowy i drogi samochód czy zegarek, drogie wakacje w sieciowych hotelach) tylko [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Mariusz, dzięki za … komplement? :-)
  • Tomek: Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że...
  • Mariusz: Moim zdaniem warto być obeznanym w literaturze branżowej, bo nikt tak dobrze nie doradzi jak specjaliści z...
  • xav: Walmaj, Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki!
  • Robert: http://next.gazeta.pl/next/7,1 51003,22496812,czesi-i-wlosi-n a-dwoch-roznych-biegunach-g...
  • Sławek Muturi: Aga-ta, duże dzięki za zachętę na kredyt. Mam nadzieję, że zechcesz ją powtórzyć już po przeczytaniu...
  • Sławek Muturi: Marek, będzie to dla Ciebie z pewnością bardzo ciężka emocjonalnie podróż. Nawet dla mnie wspomnienie...
  • Aga-ta: Wreszcie więcej piszesz o podróżowaniu, które przecież było Twoją pasją o wiele wcześniej niż nieruchomości...
  • Aga-ta: Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żona zgłosi Cię przez swoją firmę, w której pracuje i będziesz mógł...
  • Marek: Może kiedyś się wybiorę w taką podróż śladami mojego dziadka zesłanego na Syberię w 1944 roku za działalność w...
  • Filonski: Walmaj. Tak jak Ty, również jestem nieśmiały, nie lubię zmian i przez 7 lat tkwiłem w pracy, której miałem...
  • Parking: Bardzo ciekawy wpis. :)
  • TX: Mozna. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ok 400 zl miesiecznie za cala rodzine ale z tego co pamietam jakies 3/4...
  • walmaj: Slawku pewnie masz racje ale z niesmialoscia nie da sie wygrac ot tak… Powiem Ci,ze teraz i tak jest o...
  • Sławek Muturi: Piotr, każda większa zmiana w życiu jest trudna do przeprowadzenia. Niesie ze sobą ryzyka, trudności....
  • Sławek Muturi: Pamiętałem, że pod moją wzmianką o udziale w koncercie Hansa Zimmer, pojawił się ciekawy dla mnie...
  • Piotr: Ja sam myslałem nad rzuceniem pracy i przejściem na jakiś niezależny od lokacji biznes, podrózować itp. ale...
  • Sławek Muturi: Walmaj, proszę bardzo. Gdyby odpowiedź na Twoje pytanie była oczywista, to pewnie sam byś na nią wpadł...
  • Sławek Muturi: Wik, masz rację, że w kalkulacjach należy wziąć pod uwagę wszystkie rodzaje kosztów lub wydatków....

Najnowsze wpisy

created by Water Design