29

06.2013

Ile lat przetrwa nowa firma?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Różne

ilość komentarzy: 14

W Dzienniku Gazecie Prawnej z dnia 26 czerwca br znalazłem ciekawy artykuł pt „Polak nauczył się robić biznes”, red. Janusza Kowalskiego.  Z artykułu wynika, że wg danych GUS, spośród 273,6 tys małych firm, które zostały zarejestrowane w 2007 roku, pięć lat przetrwało 87,1 tys (czyli 31,8%). Z firm utworzonych w 2004 roku, 5 lat przetrwało tylko 24,6%, w 2003 r. 29,8%, a w 2006 r. – 31,3%. (Nie wiem jak GUS definiuje „przetrwanie”, czy jest to tylko brak wykreślenia z KRS, czy też wystawienie choćby jednej faktury, czy też stabilizacja lub dalszy wzrost przychodów firmy. Podejrzewam, że raczej ten pierwszy wariant).

Wg danych GUS, kryzys nie zdziesiątkował małych firm. Spośród firm założonych w 2011 roku (gdy gospodarka hamowała) pierwszy rok przeżyło aż 76,6%. To aż o 15 pkt proc więcej niż firm, które zaczynały w 2002 r. Z danych GUS wynika również, że większe szanse na przeżycie mają firmy, które od początku zatrudniają pracowników (40% szans przetrwania 5 lat, w porównaniu do 29,7% dla firm bezzałogowych). Pewnie wynika to z tego, że przedsiębiorca zatrudniający ludzi lepiej przemyślał swój pomysł biznesowy.

Najbardziej trwałe są firmy działające w branżach lekarskiej i pielęgnacyjnej ; najmniej trwałe te w sektorze hotelarsko-gastronomicznym (tylko 19,3% przetrwa pierwsze 5 lat). Na sukces mają też wpływ wykształcenie (im wyższe tym lepiej) i wiek (optymalny czas na rozpoczęcie biznesu to 40-44 lat) właściciela firmy.

Autor artykułu nie wspomina nic o determinacji właściciela, a ten czynnik jest według mnie determinujący. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że trudny do zmierzenia przez GUS:-)))

Komentarze:

  1. raldek napisał(a):

    Niestety ale bardzo wiele firm polega na omijaniu umów o pracę, kiedy pracodawcy po prostu zatrudniają na podstawie samozatrudnienia. Niestety z biznesem taka firma ma niewiele wspólnego.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Raldek, interesująca perspektywa.
      Fridomiacy, czy też uważacie, że najważniejszą cechą/celem biznesu jest „umowa o pracę”?

      • Michał Żółtowski napisał(a):

        Myślę, że raldek miał co innego na myśli. Statystyki dotyczące ilości polskich firm są mocno zaburzone przez to, że wielu pracodawców zmusza pracowników do przejścia na samozatrudnienie, aby zmniejszyć koszty pracy i jednocześnie ominąć kodeks pracy.

        Faktycznie, jak się porówna Polskę z innymi krajami Europy, to mamy najwięcej firm w odniesieniu do liczby mieszkańców. Ciekawe prawda? :)

      • Andrzej Ondrii Dubiel napisał(a):

        Obawiam się Sławku, że może być w tym bardzo dużo prawdy.
        Nie jest to główna przyczyna, ale zakładanie DG w celu pominięcia umowy o pracę jest dość częste.
        Ja jako informatyk – programista z wiadomych powodów zakładam DG – raz, że przy większych zarobkach omijam duży ZUS (a w przypadku połamania czy choroby mogę przecież pracować zdalnie z domu), a dwa mam dużo mniejszych zleceń po godzinach pracy ‚etatowej’.
        A znam jeszcze innych wiele przypadków. Np. w przypadku branży lekarskiej i pielęgniarskiej – dość niedawno pielęgniarki zostały ‚zmuszone’ do przejścia na DG zamiast umowy o pracę. Bo zgodnie z umową o pracę nie mogły mieć tak długich i częstych dyżurów, więc państwowe szpitale (i prywatne też) przekonały pielęgniarki, że albo będą mniej pracowały i zarabiały, albo założą DG i obejdą przepisy i będą siedzieć na dłuuuugich dyżurach (i zarobki pozostaną zbliżone).
        Inne znane mi przypadki – sklep osiedlowy stracił koncesję na alkohol (z powodu przekrętów z tym związanych), więc panie sprzedawczynie miały do wyboru – albo sklep jest zamykany a one tracą pracę, albo zakładają DG (nie pamiętam czy to była jednoosobowa DG, czy spółka cywilna, tak czy siak na jedno wychodzi), wynajmują lokal od faktycznego właściciela/szefa sklepu i prowadzą sklep na własną rękę (otrzymują też koncesję na alkohol). Wszystkie towary, kontakty i interesy załatwia poprzedni właściciel, a one prowadzą firmę tylko na papierku (ryzykując więcej, bo są odpowiedzialne za ewentualne starty, kradzieże czy mniejszy popyt na rynku). Sytuację ze sklepem znam w 3 przypadkach (1 sklep na wsi około 500 mieszkańców i 2 sklepy w mieście około 30 tys. mieszkańców, a przecież wszystkich sklepów w moim rodzinnym mieście nie znam, więc może to częstszy przypadek).
        Takich i innych przypadków obchodzenia przepisów jest wiele.
        I więcej firm działa na rynku też z innego powodu – to są wciąż te same firmy (w praktyce) tylko są rozdrabniane na mniejsze (coś w rodzaju podwykonawców) w celu obniżenia ryzyka biznesowego (np. kłopotów z Urzędem Skarbowym, małą firmę-córkę się zamyka/bankrutuje, otwiera kolejną i wszystko dalej działa).

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Ondrii, ja jednak uważam, że dziwne zachowania wynikają najczęściej wprost z dziwacznych przepisów. Więcej wolności, to więcej normalności

        • Andrzej Ondrii Dubiel napisał(a):

          Sławku, zgadzam się :)
          Zawsze więcej udziwnianych przepisów = więcej patologii i prób omijania tych przepisów.

    • cremaster napisał(a):

      Raldek. Przyklad z zycia ;-)

      Zly pracodawca, krwiopijca chce wydac na Twoja prace powiedzmy 3000 pln i tylko tyle.

      Na umowie o prace dostaniesz w lape 1800 pln
      http://www.pracuj.pl/kalkulatory/kalkulator-wynagrodzen.aspx
      Prowadzac jednoosobowa firme pozostanie ci w rece 1841 chyba ze to nowa firma wiec przez pierwsze dwa lata bedzie to obnizona skladka ZUS i odpowiednio 2300 zostanie w kieszeni.
      http://samozatrudnienie.kalkulator-plac.eu/oblicz-zysk

      3000 pln jest wartoscia graniczna kiedy obciazenia na umowie o prace i samozatrudnienie sie rozjezdaja.

      i tak przy wartosci pracy 5000 bedzie to odpowiednio ok 3000 pln na UoP, ok 3400 przy samozatrudnieniu i 3900
      Niebagatelne roznice ktore mozna juz zafridomic.
      No i jeszcze obliczenie dla najnizszej krajowej(1600 brutto):
      koszt pracodawcy 1930 pln. Do reki 1180 UoP, 959 firma „stara”, 1430 firma „swieza”

      Dochodza jeszcze ksiega przych rozchodow gdzie mozna „wrzucac w koszty”, koszt ksiegowej itp itd

      Umowa o prace oplaca sie plodnym kobietom(L4, urlop wych itp.), ciapom niepotrafiacym liczyc i wierzacym w zdobycze socjalizmu i panstwowa emeryture x-D oraz leserom ale takich i tak predzej czy pozniej Boss szurnie ze stanowiska.

      W razie bledow w obliczeniach prosze o korekte.

  2. Mariusz napisał(a):

    Ludzie zakładają firmy bo chcą zarabiać i jak ją założą to szukają transakcji i dlatego padają jak muchy. Firma ma być rentowna „od 1 dnia”, zanim się założy firmę to trzeba mieć wszystko przygotowane, klientów, dostawców, pracowników itp. a firma powinna być tylko formą prawną do przeprowadzenia przygotowanych wcześniej transakcji i kontynuowania ich w przyszłości. Większość firm powstaje na zasadzie wywalili mnie spracy albo sam się zwolniłem, mam kasy ma przeżycie o chlebie i wodzie przez 6 miesięcy więc zostanę biznesmanem, mam genialny pomysł który napewno zawojuje świat. Potem 3-6 miesięcy na otrzeźwienie i ponowne wysylanie CV gdzie popadnie bo się kasa skończyła.

  3. raldek napisał(a):

    Źle mnie zrozumiałeś Sławku.

    Nie uważam umowy o pracę za nic dobrego ani potrzebnego. Chodzi mi tylko o to, że we wszelkich badaniach, statystykach itp. na które powołujesz się we wpisie, w te miliony firm zawsze są wliczani „samozatrudnieni”, którzy założyli działalność gospodarczą, ale świadczą „usługi” tylko na rzecz jednego kontrahenta, często w jego siedzibie i na jego sprzęcie, chodzą normalnie na „urlop” a nawet dostają „chorobowe” jak zachorują. Często tak się robi żeby przez 2 lata zamiast tysiaka płacić 400 zł na ZUS.

    Takiego biznesu nie nazwałbym żadnym biznesem, gdyż nie ma on z biznesem nic wspólnego. Taki „biznesmen” nie ponosi ryzyka, nie musi szukać klientów ani być innowacyjnym, nie musi nic produkować ani wytwarzać. Wystarczy że robi to co mu każde szef, dla którego co miesiąc wystawia fakturę.

    Dlatego liczba firm we wszelkich badaniach i statystykach jest w Polsce zawsze bardzo zawyżona.

  4. Marcin napisał(a):

    Umowa o prace jest niekorzystna dla pracodawcy i pracobiorcy ze względu na haracz jaki państwo narzuca stronom umowy.
    Jeżeli umawiam się z pracownikiem /usługodawcą/ usługobiorcą itd. na kwotę za usługę to wybieram taką formę, która jest korzystna dla nas a nie dla państwa gdyż nie jest one stroną a tylko korzysta na pracy innych nie dając nic w zamian.
    Samozatrudnienie pozwala obu stronom pozostawienie więcej pieniędzy w kieszeniach.
    Moja subiektywne przekonanie podpowiada mi, że wolny człowiek wie lepiej na co ma wydać te pieniądze ? Czy może Państwo o tym powinno decydować ????
    Pozdrawiam
    Marcin

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marcin, zgadzam się z Twoim zdaniem. Wg mnie umowa o pracę, ZUS, chronienie praw pracownika, itp to wynalazki mające chronić pracownika przed krwiopijczym kapitalistą. Te wynalazki wywodzą się sprzed 100 lat. Z czasów walki klasowej i z myślenia w kategoriach zwycięzca i pokonany.
      Choć zdarzają się jeszcze w Polsce oszuści, to jednak sądzę, że dziś wielu światłych przedsiębiorców, którym zależy na rozwoju swojej własnej firmy będzie w stanie o wiele lepiej zadbać o interesy swoich współpracowników niż „państwo” które gdzieś ma sukces pojedynczej firmy. I owych współpracowników.

  5. Maciek napisał(a):

    PS.

    Andrzej Ondrii Dubiel

    Jestem pod wrażeniem na ilu ciekawych forach można Cię spotkać.
    Wychodzę z bloga Kamila Cebulskiego > wchodzę na fridomię > niespodzianka!

    Ty już tu jesteś.

    Gadasz całkiem z sensem. ;-)

    Pozdrawiam

    • Andrzej Ondrii Dubiel napisał(a):

      Heh, dzięki, miło słyszeć (czytać) pochwałę :)
      A jestem na wielu ciekawych forach, bo jestem stałym słuchaczem Kontestacja.com
      A zarówno Kamil Cebulski jak i Sławek Muturi są tam nadającymi i bardzo lubię ich audycje (choć nie tylko ich).
      Dla mnie jakoś te wszystkie blogi/fora łączą się w jedną całość :) Myślę, że znalazłem takie ‚swoje miejsce’ w internecie :D

      Pozdrawiam

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

20 najważniejszych lekcji życia

Mniej więcej taki tytuł nosi książka Hal’a Urbana, pedagoga pracującego od wielu lat z młodzieżą. Hal zauważył, że w szkołach nie uczą „o co chodzi w życiu”, co jest w nim najważniejsze. To w szkole życia uczymy się rozwijania postaw i umiejętności koniecznych do nawiązywania i podtrzymywania udanych relacji, do ustalania i osiągania osobistych celów oraz do cieszenia się poczuciem własnej wartości. A jak wygląda współczesna „szkoła życia”? Żyjemy w społeczeństwie, które stawia znak równości między majątkiem, [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Magda, cała przyjemność po mojej stronie! Nie jestem specem od historii, ale wydaje mi się, że cała...
  • Magdalena Kalata: Drogi Sławku, wydaje mi się, że ten sam wpis może być odebrany jako za długi lub za krótki, w...
  • Sławek Muturi: xav, dzięki za komplement. Turyści to mały promil wszystkich podróżnych. Spotkałem kilka małych grup z...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za pytania. Bilet na całą trasę – bez wysiadania po drodze – można kupić...
  • xav: Sławku – super wpis – momentami czyłem się jakbym tam był osobiście. Z ciakawości – większość...
  • Robert: Nie doszukałem się takich ciekawostek: – ile kosztuje bilet na całą trasę? – jak wyglądają...
  • Robert: Cóż to za psycholog, który stanowczo odradza komuś konsultację z psychologiem po przeczytaniu wpisu na blogu?...
  • Sławek Muturi: Magda, dzięki za komplement. Oraz za sam komentarz – ponieważ nie było komentarzy, to...
  • Magdalena Kalata: Wow! Bardzo ciekawy i zachęcający do podróży wpis! Nigdy bym nie pomyslała, że Syberia może być tak...
  • Tomek: Psycho, czy pomoc psychooga uwazasz za cos zlego?
  • Krzysiek: Sugestia do przemyślenia z mojej strony. Kiedyś czytałem o metodzie próbowania/testowania doświadczeń. W...
  • psycho: Walmaj, jestem psychologiem i stwierdzam z całą stanowczością że na podstawie tego co napisałeś w żadnym, ale...
  • Sławek Muturi: Mariusz, dzięki za … komplement? :-)
  • Tomek: Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że...
  • Mariusz: Moim zdaniem warto być obeznanym w literaturze branżowej, bo nikt tak dobrze nie doradzi jak specjaliści z...
  • xav: Walmaj, Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki!
  • Robert: http://next.gazeta.pl/next/7,1 51003,22496812,czesi-i-wlosi-n a-dwoch-roznych-biegunach-g...
  • Sławek Muturi: Aga-ta, duże dzięki za zachętę na kredyt. Mam nadzieję, że zechcesz ją powtórzyć już po przeczytaniu...
  • Sławek Muturi: Marek, będzie to dla Ciebie z pewnością bardzo ciężka emocjonalnie podróż. Nawet dla mnie wspomnienie...

Najnowsze wpisy

created by Water Design