12

11.2013

Piękne tradycje, głupie tradycje

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów

ilość komentarzy: 3

Mamy w Polsce wiele pięknych tradycji. Wiele z nich to tradycje religijne, ale nie tylko. Tłusty czwartek. Niedziela palmowa. Procesje drogi krzyżowej. Sobotnie święcenie pokarmu w kościołach przed Świętem Wielkiej Nocy. Śniadanie wielkanocne. Śmigus dyngus. Odwiedzanie Grobu Pańskiego. Dzień Wagarowicza. Pierwsze komunie święte. Świętojańskie topienie marzanny. Odtwarzanie bitwy pod Grunwaldem. Turnieje rycerskie w Golubiu Dobrzyniu. Pielgrzymki jasnogórskie. Grzybobranie. Kibicowanie żużlowi czy siatkówce. Święto Zmarłych. Andrzejkowe wróżenie. Barbórka. Choinki bożonarodzeniowe. Dodatkowe nakrycie stołowe przy wieczerzy wigilijnej. Śpiewanie kolęd. Pasterka wigilijna. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Studniówki. Noc muzeów. Przejazdy przez miasto rowerzystów oraz wrotkarzy. Kąpiele morskie morsów. Mazurskie szanty. Dzień bez samochodu. I wiele, wiele, wiele  innych.

W Kenii nie mamy aż tak wielu tradycji narodowych. Z tego co wiem w innych krajach również.

To niesamowite, ze Polki i Polacy sami, nieprzymuszani, robią w dane dni dokładnie te same rzeczy. Po to by podtrzymać tradycję. By podtrzymać i wzmacniać ducha narodowego. To tradycje są dla mnie jednym z nośników „polskości”. Sprawiają one, że czuję się jeszcze bardziej dumny z tego, że jestem Polakiem. Moja narzeczona jest Rosjanką i do złości doprowadza ją to, że za każdym razem pytam ją czy w Rosji też mają podobne tradycje i za każdym razem okazuje się, że stalinizm niestety skutecznie wyplenił tam większość tradycji. Pozostały tylko spektakularne defilady wojskowe i czczenie weteranów Wojny Patriotycznej.

Ale mamy też w Polsce i głupie tradycje. Podczas obchodów Święta Niepodległości, obok marszu „Razem dla Niepodległej”,  obok biegu 11 tysięcy osób, które startują o godzinie 11:11, obok przejazdu przez miasto 250 motocyklistów (widziałem to z góry z okien biura Mzuri i wyglądało to nie-sa-mo-wi-cie!), obok odwiedzania Muzeum Wojska Polskiego oraz oglądania defilad wojskowych grup odtworzeniowych, mamy też niechlubną tradycję burd w czasie „Marszu Niepodległości”.

Dlaczego uczestnicy marszu, w kominiarkach, doprowadzają do pożarów, wybijania szyb w oknach, podpalają samochody czy policjantów? Dlaczego zamiast pójść pod ambasadę Filipin by okazać solidarność z niewyobrażalną wręcz tragedią, śmiercią ponad 10.000 osób, idą podpalać ambasadę Rosji? Nie rozumiem dlaczego. Takie akty głupoty budzą mój niesmak.

Przed długim weekendem, mój dobry znajomy zaprosił mnie na mecz Polonii Warszawa. Polonia została zdegradowana jako klub i gra obecnie w czwartej lidze. Pierwszy raz odwiedziłem stadion przy Konwiktorskiej podczas meczu, przedtem byłem tam podczas jakiegoś treningu. Nie pamiętam szczegółów.

Polonia grała w ostatnią sobotę z Bzurą z miasteczka, którego nazwy nawet nie pamiętam i nie wiem gdzie ono leży. Choć wiem, że leży niedaleko Warszawy, gdzieś na północy województwa mazowieckiego.  Na meczu pojawiło się około 3 – 4 tysięcy kibiców Polonii. Większość w czarnych kurtkach i spodniach, z trójkolorowymi szalikami na szyjach. Trochę dziwnie wyglądałem ubrany od stóp do głów na pomarańczowo:-), ale nikt mnie nie zaczepił, nikt się nawet krzywo na mnie nie spojrzał.

Nie widziałem ani jednego kibica Bzury co było tym bardziej dziwne, że to Bzura była … gospodarzem tego spotkania. Ponoć ze strachu przed kibolami Polonii, Bzura wolała rozegrać spotkanie „u siebie” na stadionie … przeciwnika.

Ale doping był bardzo kulturalny. I żywiołowy. Kibice skandowali i śpiewali piosenki przez bite 90 minut meczu. Praktycznie non-stop. Tempo nadawali wodzireje, którzy odwróceni plecami do murawy boiska cały czas – przez megafony – podtrzymywali kibicowanie. Odśpiewano wiele stadionowych przebojów, wśród nich pierwszy raz słyszałem spolonizowaną Marsyliankę. Były okrzyki pozdrowień dla innych klubów, w tym Cracovii oraz … Realu Zaragossa. Padło też parę niewybrednych epitetów pod adresem sędziego (rzeczywiście trochę zbyt często odgwizdywał spalone) oraz kilka wulgarnych piosenek pod adresem Legii.

Niemniej całość bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. A już najbardziej samo zakończenie wygranego 3:0 meczu. Najpierw rzęsistymi brawami pożegnano przegranych (podobno robi się tak zawsze, dla gości, bez względu na wynik meczu). Później było jeszcze bardziej zaskakująco. Piłkarze Polonii wraz z rezerwowymi stanęli na środku murawy i oklaskami podziękowali kibicom za doping. A potem głośno krzyknęli, z całych płuc. „Kto wygrał mecz?!” Kibice odkrzyknęli: „Polonia!!!”. „Kto?!” – odkrzyknęła znów głośno garstka piłkarzy na murawie. „Polonia!!!” ryknęły trybuny.  A po chwili zamienili się rolami. Było to bardzo wzruszające. To chyba tak wyglądały mecze oraz relacje z piłkarzami nim na boiska wkroczyły miliony funtów, dolarów, Euro, czy złotówek.

Sam koniec jeszcze bardziej mnie zaskoczył. Byłem już na meczach Legii, Lecha, Lechii, a także na meczach ligi holenderskiej, angielskiej, hiszpańskiej, brazylijskiej, argentyńskiej, meksykańskiej, kenijskiej, a także w Togo oraz na mistrzostwach piłkarskich w Korei, Japonii, RPA, Ghanie czy w Brazylii, ale czegoś podobnego nigdy nie widziałem. Otóż piłkarze Polonii po podziękowaniu kibicom nie udali się wprost do szatni. Podeszli do lewego brzegu sektora kibiców (wszyscy byliśmy na trybunie pod dachem, Kamienna jest zamknięta ze względów oszczędnościowych) i defilując gęsiego przybijali piątki kibicom stojącym przy samej siatce oddzielającej trybunę od murawy. Przeszli tak wzdłuż całej długości trybuny i dopiero wtedy zeszli do szatni.

To dopiero jest tradycja! I pokazuje, że można. Jeśli tylko jest trochę dobrej woli.

Niech naszą „tradycją” nie staną się burdy przy okazji Święta Niepodległości. Przez myśl mi nawet przeszło byśmy za rok, z okazji pięknego i radosnego Święta Niepodległości,  zorganizowali sobie w 100%-ach pokojowy event Fridomii, event Wolności. Ale chyba lepiej nie mnożyć bytów. 11 marszów w samej tylko Warszawie to już jest – jak dla mnie – o …. 10 za dużo:-))) Niepodległość powinna nas łączyć, a nie dzielić.

Komentarze:

  1. nibul napisał(a):

    Sławku, z tego co piszesz, w IV lidze chodzi na Polonię więcej kibiców niż chodziło w ekstraklasie. No ale czasami takie oczyszczenie (w tym przypadku po poprzednim właścicielu – deweloperze:)) pomaga. Co do klimatu, podobnie jest na wielu stadionach, dopóki są wyniki. Łaska kibica na bardzo pstrym koniu jeździ.

  2. nibul napisał(a):

    Nie sądzę. Ale bywała. A jak spadniemy do 4 ligi to pewnie powróci:)

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje tegoroczne zimowanie w tropikach (do Polski wracam dopiero w maju:-), w najbliższym czasie spotkać się będę mógł jedynie w … Azji:-) Na przykład podczas Zimowej Olimpiady w Korei w lutym 2018:-).

Ale zapraszam na ciekawe spotkania z prezesami Mzuri, Mzuri Investments oraz Mzuri CFI, na które będą oni zapraszać poniżej:

środa, 17.01  – Łódź, godz. 17:30, ul. Łąkowa 11 (siedziba Regionalnej Izby Budownictwa i Łódzkiej Szkoły Rewitalizacji). Dla osób nie mogących dojechać do Łodzi – webinar. Zainteresowanych udziałem w spotkaniu lub w webinarze, prosimy o informację mailową: biuro@mzuricfi.pl

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Po co żyjemy?

Po co żyjemy? To pytanie, które ludzie zadają sobie od zawsze. Czy Ty znasz na nie odpowiedź? Wiesz czemu służy Twoje życie? Według Cherie Carter-Scott, autorki książki  „If Life is a Game, These are the Rules. 10 Rules for Being Human”, życie to zindywidualizowany program nauczania. Każdy dostaje taki unikalny i niepowtarzalny program dla siebie i nie przejdzie do kolejnego etapu, dopóki nie zdobędzie zaliczenia z obecnej lekcji życia. Coś jakby gra. Tylko niestety w [...]

Najnowsze komentarze

  • Artur Kaźmierczak: Uwaga inwestorzy!!! Już w najbliższą środę, 17 stycznia, zapraszamy Was do Łodzi na spotkanie,a...
  • Adam: Byłem w apartamentach Villa Verde w 2013 roku, spędziłem tam 2 tygodnie. Kompleks zrobił na mnie fantastyczne...
  • Artur Kaźmierczak: Łukasz, dzięki za komentarz. Ciekawa perspektywa, mocno odmienna od mich doświadczeń, a właściwie...
  • Artur Kaźmierczak: Monte, oczywiście właściciele mieszkań na wynajem traktują intensywne inwestowanie przez innych...
  • Artur Kaźmierczak: Tunix, nie chciałbym, by zabrzmiało to jakoś arogancko czy lekceważąco, ale wydaje się, że miałeś...
  • Tomeeesz: Myślę, że taki krótkookresowy wynajem robi się coraz bardziej modny, szczególnie w miastach, gdzie jest...
  • Tomeeesz: Moim zdanie jest to bardzo opłacalna inwestycja. Ja sam od kilku lat tak inwestuję i zarabiam, wynajmując...
  • Sławek Muturi: Mati, nieco mnie zaskoczyłeś sugestią, że dysponuję jakimś przepisem na sukces. Chwilę się...
  • Tomek: Gruntu nie wyodrebnia się bo nie da się przypisać fragmentu działki do konkretnego mieszkania w bloku....
  • Mati: Sławek, wydajesz się być szczęśliwym człowiekiem, więc twój przepis na szczęście działa :)
  • Łukasz: Wbrew – wydaje się – dość powszechnemu marginalizowaniu potencjalnego zagrożenia ze strony M+, ja...
  • monte: kolejny rok intensywnego inwestowania w mieszkania na wynajem – wydaje mi się że wynajmujący traktują to...
  • Marta: Dzień dobry, chciałabym się dowiedzieć czy orientujecie się może jak wygląda sprawa przekształcenia w...
  • TX: Na podstawie własnych doświadczeń polemizowałbym ze słowami AK. Najemca z Ukrainy bez miejsca stałego pobytu w...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki:-)
  • Robert W: http://wyborcza.biz/biznes/7,1 47758,22207920,mieszkanie-na-w ynajem-pracownicy-ze-wschod...
  • Rafał W.: To prawda, każdy ma swój przepis na szczęście i sukces, każdy ma inne priorytety. Najważniejsze to działać...
  • Marek: oczywiście, że tak! my pochodzimy z Krakowa, kupiliśmy mieszkanie, nadawalo się do generalnego remontu. Zajęła...
  • Artur Kaźmierczak: Ja nie zapomnę granicy między Pakistanem a Iranem. Najpierw musiałem czekać kilka godzin na...
  • Artur Kaźmierczak: Monte, nie zgadzam się z Twoją interpretacją. W kontrze, jak piszesz, stoi jedna – problemy...

Najnowsze wpisy

created by Water Design