07

02.2016

„Gładkich zysków” z okazji Chińskiego Nowego Roku!!!

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie, Różne

ilość komentarzy: 2

Nowy Rok mamy w Polsce już od 38 dni. Minęło zatem ponad 10% 2016 Roku. Mam nadzieję, że w Waszych postanowieniach noworocznych też osiągnęliście co najmniej 10%-owe zaawansowanie:-)

Dziś Chińczycy w Chinach, w całej Południowo-Wschodniej Azji oraz na całym Świecie obchodzą coś w rodzaju naszego Sylwestra. O północy przywitają Nowy Rok. Rok Małpy. Z tego co zdążyłem się zorientować, sylwester – inaczej niż w Polsce – obchodzony jest raczej w gronie rodzinnym. Całe rodziny zjeżdżają się na uroczystą kolację. To dlatego, okres przed nowym rokiem jest okresem największej ludzkiej migracji na świecie – setki milionów Chińczyków wsiada do autobusów, pociągów, samolotów, itp by dostać się w rodzinne strony. Tak zaczyna się Festiwal Wiosny, który potrwa całe 40 dni. W Chinach większość urzędów będzie zamknięta przez najbliższy tydzień.

Same przygotowania do sylwestra, do Nowego Roku są za to bardzo kolorowe. Moja szkoła języka chińskiego w Singpaurze mieści się w samym środku Chinatown. Tam też wybrałem sobie miejsce w jednym z dziesiątków hosteli. Dużo czasu przebywałem więc w tej części miasta. Całe Chinatown zostało zastawione (wraz z chodnikami i ulicami) sklepami i straganami, w których sprzedawano mnóstwo kolorowych, egzotycznych dla Europejczyka rzeczy. Owoce – świeże, suszone, w formie nadzianej czymś słodkim, w formie jelly w papierowych kartonikach. Najbardziej rzucały się w oczy duże pampelmousse, a także pomarańcze, które są częstym podarkiem noworocznym.  W ogromnych workach sprzedawane były (na wagę) różnego rodzaju orzechy i orzeszki. Wszędzie wiszą papierowe i plastikowe ozdoby w kolorze żywej czerwieni do dekorowania domów. Wiele z nich jest okrągłych, coś w rodzaju wycinanki, obowiązkowo z motywem dwóch ryb (symbolu obfitości) oraz chińskich znaków symbolizujących pomyślność, bogactwo, obfitość, itp. Inne są podłużne i zawsze sprzedawane są podwójnie. Taki komplet zawiera zabawne kuplety ż najlepszymi życzeniami i wieszane są jeden z lewej i drugi z prawej strony drzwi.

Sprzedawcy sprzedają też mnóstwo różnego rodzaju amuletów i innych przedmiotów mających odstraszać złe duchy lub zapraszać pomyślność. Okazuje się, że dla każdego znaku chińskiego zodiaku (ja jestem wężem:-), opracowano horoskop na Rok Małpy, który wskazuje dokładnie co powinienem powiesić w sypialni, co w dużym pokoju, co w holu, a co na balkonie czy po wschodniej ścianie domu, itp by optymalnie wesprzeć moje zdrowie, karierę, relacje czy fortunę.

Największe wrażenie jednak robiły na mnie długaśne kolejki ludzi ustawiających się po pewne wędliny. Są to bardzo cienkie plasterki wieprzowiny, pocięte najczęsciej w kwadraty mające boki ok 10-15 cm długości.  Wędlina ta jest zaprawiona w jakiejś słodko-pikantnej przyprawie (całkiem smaczna) i sprzedawane jest jej kilka rodzajów smakowych. Sklepików sprzedających tę wędlinę w Chinatown jest naście jeśli nie dziesiąt. Ale kolejki ustawiają się do jednego z tych nastu sklepików. Pozostałe świecą pustkami. Dwoją się i troją, organizując degustacje, wystawiając sprzedawczynie na chodniki, a i tak kolejki ustawiają się do jednego tylko sklepiku. Kupiłem kilka plasterków tej wędliny w kilku sklepikach bez kolejek, trochę by nie było im przykro, trochę dlatego, że nie chciałem stać w tej długiej kolejce (mam nadzieję, że po nowym roku kolejki znikną i będę mógł kupić ulubioną wędlinę mieszkańców Singapuru, choć mam podejrzenie że stoją w kolejce nie koniecznie dlatego, że wędlina jest tam lepsza tylko może tak im wyszło z horoskopu?:-), trochę po to by zaciągnąć języka dlaczego do ich sklepików nikt nie przychodzi. Niestety niczego konkretnego nie udało mi się dowiedzieć.

O co chodzi z tym Chińskim Nowym Rokiem – próbowałem wypytać moją nauczycielkę. Niestety niewiele wiedziała. Dopiero w wikipedii doczytałem, że chiński kalendarz podzielony jest na 24 części. Chiński Nowy Rok zbiega się z rozpoczęciem się pierwszych 15 dni wiosny. W tym roku wiosna rozpoczęła się ok 4 lutego. Z tym też zresztą wiąże się ciekawa tradycja. W Singapurze wiele osób tego dnia (oraz poprzedniego) ustawia się w długich kolejkach do oddziałów banków (oddziałów banków w Singapurze jest – mam wrażenie – dużo mniej niż w Warszawie, nie widać ich na każdym kroku, na każdym rogu). Po co? By wpłacić na konto jakieś oszczędności. Nie chcą wejść w Nowy Rok z ogołoconym kontem bankowym. Wierzą, że to zapewni im dostatek pieniędzy przez cały nadchodzący rok.

Nie ma jasności co do tego który rok był Rokiem 1 wg kalendarza chińskiego. Zdaje się, że są 3 różne wersje wg których mamy teraz rok 4714,  4713 albo 4653. Tak czy inaczej sporo już tych lat Chińczycy odliczyli. Na co dzięń posługują się kalendarzem zachodnim. No i oczywiście „Chiński nowy rok” nie nazywa się tu „chiński”. To po prostu „Nowy Rok”, choć czasami spotkałem się z nazwami typu „Lunar New Year” albo nawet „CNY”.

A czego sobie życzą Chińczycy z okazji Nowego Roku? „gong xi fa cai”, czyli pomyślności, albo „ji xiang ru yu”, czyli gładkiego roku, albo „da ji da li” czyli gładkości oraz zyskowności. Więc i ja Wam życzę gładkich zysków w Roku Małpy.

 

Podziel się!

0

Komentarze:

  1. Bogumił pisze:

    Cześć, dzięki za życzenia
    Widziałem tą długa kolejkę po bak kwa. Robi wrażenie. Wydaje mi się, że to wynika z zasady „owczego pędu” . Skala oczywiście jest odpowiednio duża – chińska.
    Zauważyłem, że Chińczycy podchodzą bardziej serio do swoich znaków zodiaku. Często widziałem ich czytających przepowiednie i dyskutujacych z ożywieniem na ich temat.
    P. S. Byłem na pinnacle, niesamowite widoki, zwłaszcza na port.
    Wszystkiego dobrego w roku małpy!

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Bogumił, dzieki za przypomnienie nazwy tych płatków mięsa. Cieszę się też, że podobało Wam się na The Pinnacle. Udanej kontynuacji podróży!

      0

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK
I FRIDOMIAKÓW

24 kwietnia, 20:00-21:00 – live i webinar z Jankiem Dziekońskim z Filipem Kowarskim na Moniter.pl, pt. „Czy kamienice są dla mnie? Jak skutecznie inwestować i flipować mieszkaniami w kamienicach”. Link do nagrania eventu na FB

25 kwietnia, godzina 18.00, Londyn, UK  – prezentacja Artura Kaźmierczaka „Zrób Brexit swoim pieniądzom” poświęcona możliwościom i perspektywom inwestowania w mieszkania w Polsce. Prezentacja w ramach spotkań Business Association London. Budynek POSK, Sala Multimedialna na 4 piętrze, 238-246 King Street, Hammersmith, Londyn

7 maja, godzina 19:00, Londyn, UK – prezentacja Artura Kaźmierczaka „Zrób Brexit swoim pieniądzom” poświęcona możliwościom i perspektywom inwestowania w mieszkania w Polsce. Prezentacja w ramach spotkań Stowarzyszenia Mieszkanicznik. Budynek POSK, Sala Multimedialna na 4 piętrze, 238-246 King Street, Hammersmith, Londyn

15 maja, środa, godz. 11.30-13.00, Katowice – udział Artura Kaźmierczaka w debacie poświęconej rynkowi mieszkaniowemu, odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Międzynarodowe Centrum Kongresowe.

29 maja 2019 r., środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

10-11 czerwca, Sopot – wystąpienie Jana Dziekońskiego w Forum Rynku Nieruchomości w Sopocie (szczegóły wkrótce).

15 czerwca, Warszawa, restauracja SixSeasons – wystąpienie Jana Dziekońskiego w Warszawskim Forum Nieruchomości (szczegóły wkrótce).

 

 

Social media:

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Czy inwestowanie w nieruchomości na wynajem jest w ogóle opłacalne?

Czytelnicy książki, widzowie Bankier.TV, czytelnicy naszych artykułów często podnoszą wątpliwość dotyczącą tego, czy przy obecnej relacji cen zakupu mieszkania, wysokości stawek najmu oraz wysokości oprocentowania kredytów, w ogóle możliwe/opłacalne jest inwestowanie w nieruchomości pod wynajem. Podawane przykłady dotyczą kawalerki na warszawskich Kabatach w cenie PLN 300 tys, którą można wynająć za PLN 1600, a sam koszt miesięcznej spłaty kredytu z odsetkami wynosi PLN 1700. Inwestycja przynosi ujemny cashflow, a więc – pada argument - jest [...]

Najnowsze komentarze

  • Jan Dziekonski: Link do nagrania w treści postu =)
  • Tomek: Bardzo ciekawy webinar, dziękuję, nawet notatki porobiłem :-)
  • Jan Dziekonski: Tomku, przekazuję odpowiedź w imieniu Marysi Dąbrowskiej, mojej koleżanki od najmu =) Mzuri...
  • Jan Dziekonski: BiL – dzięki serdeczne za polecenia! Stwierdziłem, że sprawdzę wszystko, a że 24 godziny...
  • Tomek: Inwestowanie zasadniczo nie ma zbyt wiele wspólnego z podnoszeniem wartości świata. Widać to jaskrawie na...
  • Tomek: Ja mam pytanie trochę z innej beczki. 21 kwietnia weszły zmiany w ustawie o ochronie praw lokatorów,...
  • BiL: Hej Jan, bardzo lubie Lwow, bylem tam trzy razy, to dla mnie jedno z tych miejsc w ktorych jeszcze sie pojawie i...
  • Luke: Jest jedna osoba którą znam z tego, że m.in. podnosi problemy jakie opisałeś – Marlena Kosiura.
  • Przemek: A zatem jesteśmy niemal sąsiadami, gdyż jestem ze Złotowa ;) Dlatego też ta informacja utkwiła mi w pamięci....
  • Artur Banach: Dobry artykuł wyjaśniający dokładnie jeden z mitów dotyczących inwestowania, że wyższy standard oznacza...
  • Bobbi van der Rohe: Przemku, na czym więc polega inwestowanie jak nie na podnoszeniu wartości otaczającego nas świata...
  • Przemek: Oj, tam Bobby. Zauważam lekko zwiększona trudność wprowadzenia funkcjonalnych wnętrz w istniejących...
  • Bobbi van der Rohe: Peace Man! Uderzenie było koszmarnie mocne :-) Pozostańmy więc przy tym, że się nie...
  • Jan Dziekonski: Bobbi, cóż, chyba uderzenie faktycznie było mocne ;) A na serio, chyba faktycznie niejasno napisałem...
  • Bobbi van der Rohe: O rety! Następny… Trudno, najwyżej się komuś narażę… Ręce prawie opadają, ale...
  • Jan Dziekonski: Marcin, tu się zgodzę, że najbardziej rozgrzanym rynkiem na dzień dzisiejszy jest faktycznie...
  • Marcin: Jan, dziękuję za linka do ciekawej analizy, pada w niej pytanie ”czy ceny mieszkań zwariowały?” Z...
  • Jan Dziekonski: Marcin, nie wiem skąd opinia,że ceny są „rozgrzane”? Ja akurat jestem mocno analityczny i...
  • Marcin: Sławku, przy tak rozgrzanym cenowo rynku, co wynika równiez z działań panów o których wspomniałem,...
  • Kuneg: Ceny jeszcze nie osiągnęły sufitu (przynajmniej we Wrocławiu). Dopiero co przekroczyliśmy poziom cen z 2008...

Najnowsze wpisy

created by Water Design