21

03.2016

Światowy Dzień Szczęścia

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Różne

ilość komentarzy: 23

Czy wiecie, że ONZ ogłosiło 20 marca Światowym Dniem Szczęścia? Ja nie wiedziałem. Ciekaw jestem po co to zrobili? Chyba tylko po to by przypomnieć mieszkańcom Ziemi by byli szczęśliwi.

Tylko jak osiągnąć szczęście? Kilka krajów (m.in Bhutan, Ekwador, ZEA, a także … Wenezuela) wprowadziły stanowiska Ministrów Szczęścia w swoich rządach. Wow! Cóż za genialny pomysł. Wystarczy by ich śladem poszły miasta, firmy wprowadziły stanowiska CHO – Chief Happiness Officer, a także by wybrano szefa szczęśliwości w każdym bloku oraz domostwie i już. Indeks Powszechnej Szczęśliwości rośnie. Już widzę jak mnie uszczęśliwia minister polskiego rządu:-)

Oto link do artykułu komentującego raport, z którego wynika, że krajem najszczęśliwszych ludzi na świecie jest Dania. http://edition.cnn.com/2016/03/16/travel/worlds-happiest-countries-united-nations/index.html

Szczęście i radość z życia to marzenie wielu z nas. Pewnie wielu z nas definiuje szczęście nieco odmiennie. Dla więźnia z Niemic, o którym pisałem wczoraj, szczęściem byłoby móc odbyć długi samotny spacer po lesie.

Dla mnie kluczem do szczęścia jest wolność. Wolność w wielu aspektach. Wolność finansowa. Wolność wyboru. Wolność od nacisków. Wolność od przykrych obowiązków. Wolność od uprzedzeń. Wolność do robienia tego na co mam ochotę. Wolność od ograniczających założeń mentalnych. Wolność od zmartwień. Wolność od porównywania się z innymi, od zawiści, poczucia zazdrości. Wolność od podejrzliwości. Wolność od zamartwiania się. Wolność samorealizacji.

Ale to też radość. Radość z poznawania życia. Radość uczenia się, odkrywania. Umiejętność dostrzegania piękna otaczającego nas świata, dobroci otaczających nas ludzi. Umiejętność wydobywania z ludzi to co jest w nich najlepszego. Radość ze spotkań z przypadkowymi ludźmi. Radość z sukcesów moich dzieci, moich współpracowników, moich znajomych. Radość z moich własnych sukcesów i sukcesików. Radość z przełamywania kolejnych barier.

To też robienie czegoś, tworzenie czegoś od podstaw i patrzenie jak to rośnie. Pomaganie innym i obserwowanie jak rosną i się rozwijają. Poczucie, że robię coś pożytecznego i że dzięki temu moje własne życie ma większy sens. To też satysfakcja z tego, że pomimo wrodzonego lenia wytrzymuję długie okresy przy swoich postanowieniach i że udaje mi się doprowadzić realizację moich kolejnych projektów do końca.

A jak Ty definiujesz szczęście?

Komentarze:

  1. Patryk napisał(a):

    WIemy i jest to powód do szczęścia choć szczęśliwym chciałoby się byc cały rok :)

  2. Adam napisał(a):

    Dzień dobry Panie Sławku. Czytam Pana bloga od jakiegoś czasu. Zgadzam się z pańskim podejściem do życia, wolności i sposobu na niezależność finansową. Sam do takiej dążę.

    Wg mnie wolność i szczęście to wszystko to co kończy się na granicy wolności drugiego człowieka, a więc dopóki moje zachowanie mnie uszczęśliwia i spełnia w 100% i nie wadzi innym w sposób negatywny – jestem zadowolony. Oczywiście nie mówię tu o ludziach, którym przeszkadza moje szczęście i są powodowani zazdrością i zawiścią, czego nikomu nie życzę.

    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Adam, dzięki za odwiedzenie fridomii. My tu jesteśmy ze sobą na „per ty”:-) Dzięki też za podzielenie się swoją ciekawą definicją szczęścia. Definicja brzmi dobrze, ale w praktyce może być trudna do zrealizowania. Przykład pierwszy z brzegu. Syn jedynak zakochuje się w Australijce i postanawia się przeprowadzić na Antypody. Jego rodzice są z tego powodu bardzo nieszczęśliwi. Ma zrezygnować z wyjazdu, z miłości swojego życia? Inny przykład: rodzice lekarze chcą by ich córka poszła w ich ślady. Ona boi się widoku krwi.

      Takich przykładów możnaby podać o wiele więcej. Jak sądzisz, jak one się będą miały do podanej przez Ciebie definicji?

      • BiL napisał(a):

        Moim zdaniem, jesli chodzi o szczescie, to trzeba byc jednak egoista, tzn. unieszczesliwianie siebie zeby uszczesliwic kogos innego to raczej kiepski pomysl. Mozna sobie wyobrazic, ze jesli kazdy postepowalby w ten sposob mielibysmy (w skali makro) caly lancuszek ludzi nieszczesliwych, a przeciez zupelnie nie o to w zyciu chodzi.

      • Adam napisał(a):

        Myślę, że na te przykłady trzeba patrzeć ze strony drugiej osoby. Jeśli rodzice zmuszają swoje dzieci do robienia czegoś wbrew ich woli to prędzej czy później będą nieszczęśliwe, zresztą tak jak i rodzice. Będę szczery i powiem po prostu, że jest to egoizm ze strony rodziców, być może nieświadomy, bo powodowany tym, że chcą oni jak najlepiej dla dziecka. Czy osoba, która idzie na studia medyczne ma spędzić następnych 6 lat na uczeniu się czegoś czego nie lubi albo nie interesuje, bo taka była ambicja rodziców? Potem jeszcze jest specjalizacja, która trwa parę lat. Dla mnie to było i jest niewyobrażalne. Z własnego doświadczenia mówię o tym ‚zjawisku’.

        Na szczęście wydaje mi się, że jestem już teraz raczej na właściwym torze. Zobaczymy co życie przyniesie, bo jak wiemy jest nieprzewidywalne.

  3. Aga-ta napisał(a):

    Kiedyś usłyszałam, że szczęście mamy szansę odnaleźć na 100% tylko w sobie. Długo tego nie rozumiałam, bo przecież nie da się odizolować od tych wszystkich trudów dnia codziennego, wpływu warunków zewnętrznych, losu i tragedii.
    A jednak!
    Definiowanie szczęścia jako tego, co zależy od nas osobiście, jest drogą do sukcesu. To, jak postrzegamy świat, określa nas samych i naszą szczęśliwość.

    Osobiście uważam, że szczęście, nasze własne, zależy tylko od nas. Od naszego sposobu myślenia, stanu świadomości, naszych chęci, podejmowanych kroków i zaniechań. To my jesteśmy kowalami losu i szczęścia. To my decydujemy, jaka będzie nasza reakcja na określone zdarzenie i czy zobaczymy „szklankę” do połowy pustą, czy pełną.

    Jestem bardzo szczęśliwą osobą. Otaczają mnie cudowni ludzie, znajduję radość w pasjach i wciąż mi się chce chcieć :-) Doceniam każdy darowany dzień, każdą dobrą chwilę.

    A przecież nie jest tak, że mam wszystko i o niczym nie marzę. Ba! Wiele los mi zabrał narażając mnie na zwątpienie, na chwile, gdy naprawdę nie chciałam żyć. Czasem, gdy mówię o trudnych faktach z mojego życia, słyszę, że to sytuacje, po których nie można się podnieść, nie da się żyć normalnie. I wtedy, gdy o tym pomyślę, wiem jaką jestem szczęściarą, bo ja się co najwyżej uginam, ale nigdy łamię!

    To wielkie szczęście być szczęśliwym :-)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Agata, jak zwykle, w pełni się z Tobą zgadzam. Szczęśćia nie tylko należy szukać w sobie samym, ale powiem więcej. Szczęście to decyzja, to wybór. Można postanowić, że się będzie szczęśliwym i kropka. Nieważne stają się okoliczności, przeciwieństwa losu, wypadki itp. Oczywiście jeśli wybuchnie pożar to trzeba go szybko ugasić by spowodował jak najmniej szkód. Ale gdy już pożar jest ugaszony, to tylko od naszej decyzji zależy czy będziemy rozpaczać, wejdziemy w rolę cierpiętnika, czy skupimy się na działaniu, na podjęciu działań prewencyjnych, na wyciągnięcie wniosków i na dobre przygotowanie się do kolejnych wypadków. Bo te pewnie wystąpią – w końcu jak twierdzi Scott Peck „life is tough”

      • BiL napisał(a):

        Zgadzam sie z Wami, ze nasze wlasne szczescie, w duzej mierze zalezy od nas samych. Jednak czasem okrutne okolicznosci losu potrafia to szczescie calkowicie zgasic i sama decyzja o tym, ze sie bedzie szczesliwym to zbyt malo. Przychodzi mi tutaj na mysl np. wojna i obozy koncentracyjne.

        • Aga-ta napisał(a):

          BiL, Mamy, niestety, wojnę. Mamy nieszczęścia, tragedie, dramaty. To się dzieje.
          Dziś nie mogłam dodzwonić się do mojej przyjaciółki, która mieszka w Brukseli w dzielnicy europejskiej. Zamach miał miejsce na trasie do jej pracy. Miałam nadzieję, że nie jechała tego dnia metrem i byłam pewna, że nic jej się nie stało. Miałam takie przekonanie wewnętrzne, choć z troską patrzyłam na telefon i brak wiadomości. Wreszcie dostałam sms-a, że jest bezpieczna, jechała metrem pół godziny przed zamachem. I mimo wewnętrznego bólu i tragedii, z jaką przyszło mi się zmierzyć, poczułam ulgę i zwyczajnie byłam szczęśliwa, że przyjaciółce nic się nie stało.

          Niedawno czytałam o najstarszym mężczyźnie, którego wpisano do księgi Guinnessa. Pan pochodzi z Łodzi, na czas jego młodości przypadł okrutny czas wojny i pobyt w obozie koncentracyjnym. Pan ten mówił, że jest bardzo szczęśliwym człowiekiem, zadowolonym z życia, bo wiele dobrego spotyka go na codzień. A autor artykułu opisał takie fakty z jego życia jak ów pobyt w obozie, gdzie zginęła cała jego rodzina, czy przymusową emigrację z Polski.
          To, o czym jeszcze ja pomyślałam, to zbawienny wpływ obozu i trudnych sytuacji na późniejsze życie tych, którzy przeżyli. Dla ocalałych świat już zawsze był lepszy od czasów uwięzienia. Przymusowe głodówki nauczyły ich racjonalnie podchodzić do odżywiania i ów Pan jako receptę na długowieczność podał. .. nie przejadanie się. Lepiej być głodnym niż zjeść za dużo.

          I zauważyłam, że tragedia nie tylko uszlachetnia, o ile przejdziemy przez nią godnie, ale też sprawia, że budzi się kolejny pokład życiowej mądrości. Z uśmiechem na twarzy wspominam profesora Bartoszewskiego, który tak celnie potrafił puentować, iż wydaje się być wzorem niedoścignionej mądrości i bystrości umysłu. A swoje przeszedł i w czasie wojny i później. ..

        • BiL napisał(a):

          Agata, nie nazywalbym wojna atakow terrorystycznych w Brukseli, czy innych miejscach. W Polsce na szczescie atakow terrorystycznych jeszcze nie bylo, miejmy nadzieje ze nigdy nie bedzie. Piszac o wojnie i obozach koncentracyjnych mialem przed oczami II WS, podczas ktorej zginelo od 50 do 78 mln ludzi. Ludzie masowo tracili swoje rodziny, przyjaciol, dzieci, zony, matki, dorobek calego zycia, byli torturowani, prowadzono na nich eksperymenty, znecano sie nad nimi psychicznie i fizycznie, byli upodleni, glodni i wystraszeni. To wszystko na ogromna skale dzialo sie w naszej ojczyznie. A przeciez to nie bylo az tak dawno, nasze babcie, czy prababcie doswiadczyly tego na wlasnej skorze. Ciezko byc szczesliwym, gdy tak blisko obok nas tyle ludzkiego cierpienia, bolu i niesprawiedliwosci. Tak to juz jest, ze gdy sami nie doswiadczymy czegos na wlasnej skorze to nie bierzemy tego do siebie. Oczywiscie kazdy ma inna wrazliwosc. Choc z pewnoscia atak w Brukseli inaczej przezywaja mieszkancy Warszawy, inaczej Brukseli, a jeszcze inaczej rodziny i bliscy zabitych, to naturalne.

          Jesli chodzi o Pana z Lodzi, to czesto patrzac na nasze dzieje z dystansem

        • Sławek Muturi napisał(a):

          BiL, znów nie rozumiem do czego zmierzasz. Co proponujesz? Lepiej nie starać się być szczęśliwym bo może nastąpić … III WŚ? Jeśli tak uważasz, to tak właśnie zrób. Ja wolę się cieszyć z tego, że jeszcze … nie nastąpiła:-)

        • BiL napisał(a):

          * z dystansu czasu z pewnoscia moze czuc sie szczesliwy ze ocalal, a otaczajacy go zyczliwi mu ludzie nie musza juz przechodzic przez ten bol i cierpienie, ktorego on sam doswiadczyl.

        • BiL napisał(a):

          * z dystansu czasu z pewnoscia moze czuc sie szczesliwy ze ocalal, a otaczajacy go obecnie zyczliwi mu ludzie nie musza juz przechodzic przez ten bol i cierpienie, ktorego on sam doswiadczyl.

        • BiL napisał(a):

          Slawek, ja chcialem tylko powiedziec, ze w pewnych sytuacjach samo postanowienie, ze chce sie byc szczesliwym to zbyt malo zeby szczesliwym sie stac. To wiec nie jest do konca tak, ze cale nasze szczescie nosimy tylko i wylacznie w sobie, i wystarczy tylko sobie to wmowic i w to uwierzyc. Otaczajacy nas swiat i wydarzenia tez ma na nasze poczucie szczescia wplyw. To tyle ode mnie.

          Nie ma nic zlego w tym zeby byc, czy chciec byc, szczesliwym :)

          Szczescia wiec Wam wszystkim zycze.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          BiL, dzięki. Tobie również.

      • Aga-ta napisał(a):

        Sławku, bardzo odpowiada mi to, aby sobie postanowić, że będzie się szczęśliwym i już :-) Dokonałem kiedyś takiego wyboru, zdecydowałam, że będę i… jestem. Tak to działa. Chcę w to wierzyć, tym bardziej, że lepiej się żyje z takim poczuciem sprawstwa;-)

        Ty chyba też wszystko sobie obmyśliłeś :-)

      • Kuneg napisał(a):

        Świetna myśl – postanowić sobie, że będzie się szczęśliwym i już!

        W moim przypadku łatwiej chyba mi przyjdzie postanowić (i wytrwać w tym), że się zdrowo odżywiam, oszczędzam dążąc do wolności finansowej, chodzę na piechotę, bo tak zdrowiej, że przeczytam cały podręcznik akademicki do fizjologii i anatomii i.t.d., niż że będę szczęśliwa pomimo wszystko, ale co mi tam. Spróbuję! To dopiero jest wyzwanie! Stawka jest nie byle jaka – moje własne szczęście. :)

        Rzucanie palenia przy TAKIM postanowieniu to „pikuś” ;)

        Agato, Sławku – dziękuję :) Bardzo wiele zależy od nas samych. Nasze szczęście również. Jedna z chińskich mądrości twierdzi, że szczęście, to po prostu brak nieszczęść.

        Pozdrawiam
        Wdzięczna Małgorzata :)

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Małgosiu, budując na tym co dopowiedziałaś. „Brak nieszczęść” o którym piszesz na końcu, może oznaczać albo obiektywny brak nieszczęść, lub brak … subiektywny. To samo nieszczęście dla jednych jest „tragedią” czy „masakrą” dla innych po prostu „trudnym okresem” lub „próbą charakteru” lub „chwilowym wahnięciem”.

          To co widzimy ma wpływ na nasze odczucia, emocje, poczucie szczęścia. Jednocześnie to co widzimy jest naszym … wyborem. Mamy wybór jak zareagować na trudną sytuację – czy zamartwiając się i pozbawiając poczucia radości z życia, czy też reagujemy spokojem, spokojną analizą i znalezieniem rozwiązania oraz sposobu prewencji na przyszłość. I w tym dostrzegamy źródło radości – że potrafimy sobie poradzić z trudnymi sytuacjami, że zaczynamy sobie ufać że w przyszłości też sobie z podobnymi sytuacjami poradzimy. Poczucie kontroli nad własnym życiem też może być jednym z wewnętrznych źródeł szczęścia, z kolei poczucie braku kontroli – źródłem nieszczęścia.

        • Kuneg napisał(a):

          Przywołując „brak nieszczęść” chodziło mi właśnie o zwykłe, codzienne trudności. Żeby żyć, trzeba zorganizować sobie pożywienie, odzienie, schronienie, a w związku z tym np. chodzić do pracy, zarabiać jakoś pieniądze, robić zakupy, sprzątać, gotować i.t.d. To nie są powody do bycia nieszczęśliwym. To są wystarczające powody do bycia szczęśliwym, bo można pójść do pracy, można zrobić zakupy i.t.d.

          Chodziło mi właśnie o takie wewnętrzne nastawienie do wszystkiego, o zmianę w postrzeganiu rzeczywistości.

        • nibul napisał(a):

          Kuneg, takie nastawienie pojawia się wtedy kiedy zamiast słowa problem używamy słowa zadanie:)

    • Anna napisał(a):

      Ja również w pełni się z Tobą i Sławkiem zgadzam.

      Trwałe szczęście możemy odnaleźć tylko w sobie i to jest tylko nasz wybór.

      Pomaga nam w tym pamiętanie tego co przeżyliśmy tak aby twórczo wyciągać wnioski z doświadczeń i dzięki temu dokonywać coraz to lepszych wyborów.

      Przeszkadza rozpamiętywanie przeszłości i życie nią, jak również życie iluzją przyszłości, nie mylić z planowaniem swojego życia i realizowaniem go.

      No i co najważniejsze szczęście możemy doświadczyć tylko tu i teraz, jeśli oczywiście pozwolimy sobie je zauważyć , natomiast na pewno nie w przeszłości i nie w przyszłości.

      Wszystkim życzę szczęśliwego teraz. :)

      • Sławek Muturi napisał(a):

        Aniu, dzięki za dodanie perspektywy osi czasu. Życie chwilą jest trudną, ale bardzo pożyteczną umiejętnością. Gdy stanie się nawykiem, to ułatwi odczuwanie szczęścia na co dzień:-)

  4. Tomek napisał(a):

    Najbardziej wartościową rzeczą w otrzymywaniu stałego dochodu pasywnego jest wolność od zmartwień na temat pieniędzy.

    Pieniądze nie uczynią Cię szczęśliwą osobą, ale brak pieniędzy z pewnością utrudni Ci życie.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

13.X. 2018, sobota – godz 17:00; Seul, Korea – darmowe spotkanie w 3 Alley Pub, podczas którego chętnie odpowiem na pytania związane z wolnością finansową, inwestowaniem w najem, również w formule crowd fund investing, oraz o tym co można robić po osiągnięciu wolności finansowej:-)

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Podniesienie wieku emerytalnego – kolejny głos w dyskusji

  Wiek emerytalny w Wielkiej Brytanii powinien zostać podwyższony do 72 lat do 2030 roku. Według Pensions Policy Institute, w 1981 roku ludzie przeciętnie otrzymywali wypłaty emerytur przez 25% swojego życia.  Ze względu na wydłużanie się średniego okresu życia w roku 2000 wskaźnik  ten wzrósł do 30%, a w zeszłym roku już przekroczył 33%. Obecnie wiek emerytalny dla mężczyzn w Wielkiej Brytanii wynosi 65 lat. Dla kobiet – dziś wynosi 60 lat, ale ma stopniowo zostać [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: https://www.rp.pl/Komercyjne/3 12109886-Miliardy-zlotych-plyn a–na-rynek-condohotel...
  • Sławek Muturi: Bartek Polecam. A jeśli przeslesz mi maila, to skontaktuję Cię z 2-3 rodzinami polskich expatów w...
  • Ania: 3500 zł
  • Bartek: Panie Sławku, Mocno zastanawiam się nad aplikowaniem o pracę w Nairobi. Czy mógłby mi Pan opowiedzieć o...
  • Tomek: Wiadomo, o jaki bank chodzi – ale te lokaty tam długo nie potrwają, obawiam się.
  • Tomek: @Andrzej o wielkości próby nie chcę mówić, budownictwo oczywiście stare bo można amortyzować 10% rocznie a to...
  • Gabi: Ja ostatnio widzę boom na zakup mieszkań…Gospodarka funkcjonuje, tylko sie cieszyc :)
  • TX: Andrzej – zapytam przewrotnie. Czy osoby, o których piszesz, że kupiły po 2 mieszkania mają tylko te dwa...
  • Andrzej: TX – nie odbierz mnie zle – tez inwestuje/ałem w nieruchomosci, natomiast zaczęliśmy dyskusje od...
  • TX: Albo po prostu nie maja lepszego zastosowania dla zgromadzonej gotowki. Masz takowe? Jesli tak to moze wynajem...
  • Bobbi van der Rohe: „Niektórym się zdaje, że luksus to przeciwieństwo ubóstwa. Nieprawda. To przeciwieństwo...
  • Andrzej: Czyli rekomendujesz „czekać” :-)))) W wawie około 60% mieszkań dev w h1 poszło za kesz – nie wierze e...
  • TX: @Andrzej – chciałbym korekty, bo boli mnie kupowanie po dzisiejszych cenach ale szczególnie na nią nie...
  • Sławek Muturi: Andrzej, ja bym się ucieszył z korekty cen M. Mógłbym ich więcej kupić. Tak samo Klienci Mzuri....
  • Andrzej: Nie wiem czy się dodało wiec jeszcze raz: -6,5% to całkiem ok uwazam! -o jakich dzielnicach piszesz przy...
  • Andrzej: @Tomek – a na jakiej probie mieszkań i z jaka cena zakupu za m2 liczysz ze się zapytam wprost ?te 6,5%...
  • Sławek Muturi: Maro , też. Aczkolwiek wiedz, że dom ciężej wynająć. Dzięki za zainteresowanie współpracą z Mzuri☺
  • TX: Andrzej, duzo racji w tym co piszesz ale czemu uwazasz, ze konsumpcja lepsza niz zwrot 4% albo nawet 3%?
  • Tomek: Trochę racji, ale i nie. Z trzech moich najbardziej rentownych mieszkań, dwa są zakupione w tym roku, a...
  • Maro: A dozorem domów też się zajmujecie. Pracuję w Niemczech chciałbym wziąć tu kredyt i kupić i w Polsce dom. Nie...

Najnowsze wpisy

created by Water Design