23

03.2016

Akademia biznesu i wyzwanie 90 dni

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Edukacja finansowa, Fridomia, Multimedia, Relacje, Wydarzenia

ilość komentarzy: 71

Kilka tygodni temu, będąc w Bangkoku, miałem okazję poznać Krzysztofa Króla, wykładowcę ASBIRO, przedsiębiorcę, który przeniósł się na stałe do Tajlandii a przy okazji bardzo miłego, pogodnego człowieka. Z ogromnym zainteresowaniem słuchałem jego prezentacji dla przedsiębiorców ASBIRO zainteresowanych biznesem w Azji gdzie mówił m.in. o swoich początkach biznesowych, o sukcesach i niepowodzeniach, a także o specyfice zakładania firmy w Tajlandii.

Byłem mile zaskoczony tym, że tuż po swoim wystąpieniu Krzysztof poprosił mnie o krótkie … wystąpienie przed jego kamerą. Miałem pokrótce (do 10 minut) opowiedzieć o swojej drodze do wolności finansowej słuchaczom jego kursów oraz uczestników programu „Wyzwanie 90 dni”. Już się pewnie domyślacie – znając moje gadulstwo – że owe 10 minut („bo ludziom trudno jest skupić uwagę przez dłuższą chwilę”) się nieco wydłużyło. Ale nawet dla mnie było pewnym zaskoczeniem, że Krzysztof był na tyle cierpliwy by wysłuchiwać wszystkich szczegółów i szczególików mojej historii. Dopytywał o mnie mimo, że owe 10 minut już dawno minęło i zrobił z mojej „krótkiej” wypowiedzi (podzielonej przez przerwę obiadową na dwie części) aż 4 odcinki, z których pierwszy – aż 27 minutowy – zamieścił niedawno na swoim kanale na youtube. Jest to jak do do tej pory najdłuższy wywiad ze mną przeprowadzony … w Azji:-). Aż żałuję, że scenerią wywiadu nie była plaża na Phuket (gdzie Chris mieszka) tylko wnętrze jakiegoś hotelu w Bangkoku, ale może nadarzy się jeszcze okazja do zmiany scenerii:-)

Co bardzo miłe, Krzysztof napisał mi w mailu, że pod wpływem mojej książki (przeczytanej -jak sam mówi – w jeden dzień) kupił już dwa kolejne mieszkania na wynajem:-) Jest to dla mnie fantastyczna nagroda za wysiłek pisarski. Pewnie każdy autor marzyłby o tak wymiernych nagrodach za swoją działalność. Dzięki Krzysztof za tę rozmowę, za filmik oraz za tak silną rekomendację dla moich książek:-)  I życzę Ci kolejnych sukcesów w rozbudowie Twojego portfela mieszkań na wynajem.

Podaję linka do filmiku z nagraniem rozmowy. https://www.youtube.com/watch?v=Vmp5OeS8CpU&index=1&list=PLfa1LU-j8sGdN3wyHqjtw_Fcg3z4pf89V

Pewnie stali Czytelnicy bloga niewiele się z niego dowiedzą nowego, ale może warto byście przy okazji zapoznali się z Wyzwaniem90dni oraz Akademią Biznesu Krzysztofa Króla.  Licznych inspiracji!

Komentarze:

  1. Robert pisze:

    http://wyzwanie90dni.pl/

    Przeczytałem o tym czymś i niestety ale nie mam dobrych wrażeń… Facet bierze pieniądze od ludzi szkoląc ich jak podrywać dziewczyny, chodzi po telewizjach śniadaniowych i chwali się, że jest milionerem…. Jego szkolenie jest m.in. dla „osób, które chcą mieć auto, na które zasługują”…

    Słabe to….

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, przyznam, że wrzuciłem ten wpis bez zaglądnięcia na stronę wyzwanie90dni.pl (akurat w momencie wpisu słabo działał internet). Teraz zajrzałem i przyznaję, że dobór marzeń może nam Fridomiakom wydać się nieco zbyt trywialny, ale według mnie samo to nie musi przekreślać wartości samego kursu. Idea pomagania kursantowi w osiągnięciu swojego celu przez 90 dni wydaje mi się ciekawym rozwiązaniem. Ponoć nowy nawyk można posiąść już po 21 dniach ćwiczenia go, więc tym bardziej 90 dni powinno być skuteczne.

      Oczywiście nie znam tego szkolenia z własnego doświadczenia, ale mimo, że Krzysztofa znam tylko 1 dzień, to jednak ufam, że nie wciska ludziom kitu dla zarobku. Jednym z jego pierwszych biznesów był chyba rzeczywiście portal szkoleniowy jak podrywać, ale wygląda na to, że z tego już jakiś czas temu … „wyrósł”.

      Swoją drogą miło by było otrzymać opinie Fridomiaków, którzy mają/mieli bezpośrednie doświadczenia z „wyzwaniem90dni”.

        • Sławek Muturi pisze:

          Robert, nie chcę stać się adwokatem Krzysztofa. Ja bym pewnie nie robił sobie ślubu jak z marzeń, ani się tym chwalił, ale z drugiej strony trzeba przyznać, że ślub rzeczywiście był niecodzienny pod wieloma względami i mógł się nim chwalić dla celów „edukacyjnych”. Wreszcie widziałem Krzysztofa na żywo. Gdy prezentował swoje sukcesy biznesowe, zachowywał dużą dozę osobistej skromności. Póki co bardziej polegam na swoich bezpośrednich doświadczeniach niż na relacjach w mediach czy na jego własnej stronie internetowej. Liczą się intencje, a nie tylko efekty, bo czasami pozory mylą, a działania można interpretować używając różnych filtrów – takich stawiających w korzystnym lub w mniej korzystnym świetle. Prawdziwe intencje i okoliczności zna tylko sam zainteresowany.

        • Robert pisze:

          Oczywiście masz rację, co jednak absolutnie nie przeszkadza, żeby troszkę humoru wprowadzić i się pośmiać czytając jego stronę internetową czy zawartość lub cele kursu które sprzedaje ;-))

        • Piotr pisze:

          każdy zdanie ma swoje, ale niektórzy oddali by wiele za jego życie w Tajlandii, ja pomimo że nie korzystałem z jego produktów, ale przeczytałem książkę czuje, że to co robi jest dobre.

          Poza tym 80% facetów w tym kraju powinno iść na taki kurs i nauczyć się obchodzić z kobietami to moze by awansowali na miano mężczyzn. Robert Twoje wpisy zieją niekonstruktywną krytyką i zazdrością.

        • Krzysztof Król pisze:

          Robert – odpowiadając na Twoje pytania.

          1. Projekt http://wyzwanie90dni.pl ma na swojej głównej stronie takie a nie inne marzenia, gdyż wiele osób które do nas trafia to ludzie, którzy jeszcze nie mieli żadnego kontaktu z rozwojem osobistym, zarządzaniem finansami czy własnym życiem. Wiele osób ostatnią książkę przeczytało jeszcze w szkole i aby do nich trafić – wędka musi być odpowiednia. Dopiero w programie, stopniowo mamy szansę edukować ich i tłumaczyć po kolei tajniki rozwoju, zarządzania własnymi finansami itp.

          Tutaj na blogu Sławka myślę z tego co widzę są już bardziej wyedukowane pod tym względem osoby (wiedzące m.in. co to wolność finansowa, szukające konkretnych rozwiązań itp.) :).

          2. Szkolenia „jak podrywać” to projekt http://perfectdating.pl, który rozpocząłem wiele, wiele lat temu. W gruncie rzeczy są to szkolenia i materiały z zakresu relacji damsko-męskich, których niestety 99% mężczyzn potrzebuje bardziej niż czegokolwiek innego – niestety dalej pewna część na wieść o tym się oburza, gdyż sugerowanie jakiemukolwiek mężczyźnie, że mógłby się tego nauczyć (a jednocześnie, że czegoś nie umie w kontaktach z kobietami) godzi w męskie ego :).

          Dla kogoś, kto nie miał styczności z tą wiedzą faktycznie może być to dziwne – ale polecam Ci przeglądnąć chociaż w empiku kilka kartek mojej książki i samemu ocenisz, czy to ma sens. Bo ja po przeszkoleniu tysięcy osób widziałem jak zmieniały się ich relacje i związki :)

          3. Co do relacji ze ślubu w fakcie – no skoro się zgłosili to dlaczego miałbym odmówić. Media w Polsce są przepełnione rozgrywkami politycznymi, „masakrowaniem” się nawzajem polityków, katastrofami i wszechobecnym złem tego świata. Jeśli chcą pokazać coś innego, coś miłego to dlaczego im bronić?

          Pozdrawiam serdecznie i jest mi niezmiernie miło, że miałem okazję poznać Sławka i porozmawiać z nim przy okazji wywiadu. Myślę, że to nie ostatnie nasze spotkanie
          Krzysztof Król

        • Sławek Muturi pisze:

          Krzysztof, jest mi niezmiernie miło, że znalazłeś czas by zajrzeć na bloga fridomia i odnieść się do stawianych tutaj tez. Dzięki za rzeczową odpowiedź, która – dodam – pokrywa się z moimi odczuciami wobec Twojej osoby po naszym kilkugodzinnym spotkaniu w Bangkoku. Też bardzo się cieszę, że miałem okazję Ciebie spotkać i też mam nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie.

          Powodzenia w rozkręcaniu Wyzwania90dni. Kierunkuj ludzi na dbanie o swoje finanse, a nie tylko spełnianie swoich doraźnych marzeń za pieniądze z kredytu i wpadanie przez to w pułapki wiecznego zadłużenia. Tego typu edukacji nigdy zbyt wiele, zwłaszcza w Polsce. Jeśli będę mógł Ci w tym w jakikolwiek sposób pomóc, to służę swoim czasem, wiedzą i doświadczeniami.

          Moc serdeczności.

  2. Olek pisze:

    Ciekawa inicjatywa, ciekawy jestem jak się rozwinie. Powodzenia z wyzwaniem :)

  3. Valery pisze:

    O pan Robert zazdrosci….. sukces czyjsc w oczy kole nie??? Wedlug mnie filmiki Krzysztofa Króla sa moimi ulubionymi z rozwoju osobistego jego filmiki sa praktyczne pomocne i konkretne i na temat.Ciesze sie kazdym jego szczesciem i zycze Krzysiowi milionow.a Ty zamiast hejtowac o zazdroscic jego milionow to wez sie do roboty zamiast pisac takie negatywne komentarze i trwonic bezproduktywnie energie.nie rozumiem czemu w polsce jesli ktos otwarcie i jawnie cieszy sie swoimi osiagnieciami to od razu jest atakowany…

    • Sławek Muturi pisze:

      Valery, dzięki za odwiedzenie Fridomii.

      Chcę wziąć w obronę Roberta, bo znam go z fridomii od dawna i wiem, że zarzucasz mu rzeczy niezgodne z faktami. Robert nie tylko ciężko pracował, ale osiągnął już wolność finansową, więc nie sądzę, żeby czegokolwiek komukolwiek zazdrościł. Nie jest hejterem, a jego obecność na blogu to nie jest „bezproduktywne trwonienie energii” – jak piszesz. Często udziela bardzo praktycznych i konkretnych porad jak sobie radzić z najmem garaży, w kwestiach ubezpieczeniowych, kwestiach prawnych (jest prawnikiem:-) i wielu innych. Prawie codziennie przesyła nam wszystkim linki do ciekawych artykułów prasowych dotyczących rynku nieruchomości w Polsce.

      Być może w swoim komentarzu dot Akademii użył niefortunnych słów, ale dalekie były one od hejtu. Valery, chciałbym byś życzył Robertowi milionów, tak jak ja Tobie życzę. Moc serdeczności.

  4. Paweł B. pisze:

    Witam.
    Czytam i uszom nie wierzę… Każdy ma prawo do wyrażania opinii o innych lub o tym co ten ktoś robi. Ale najpierw warto spojrzeć na siebie i zadać sobie pytanie. Czy ja jestem w porządku… To do Roberta, który swoimi wpisami pokazuje w jakim miejscu jest. Oglądam Krzyśka od paru miesięcy i nigdy jeszcze nie poczułem się dymany. To co ten gościu daję kopa to się w pale nie mieści. Można Krzycha nie lubić, nie akceptować, ale nie widzieć tego że on pomaga to idiotyzm. Fakt, zarabia przy tym. Ale to jest właśnie piękne, że robi to co lubi, pomaga ludziom a jeszcze kasa spływa. Robert nie chciał byś tak????
    Pozdrowienia gorące z Dębicy dla Krzysia i Sławka, na którego Fridomi znalazłem się przypadkiem. Ale coś skorzystam już widzę:)

    • Robert Walcz pisze:

      Troszkę uśmiechu by się niektórym przydało, niepotrzebnie spinacie poślady, tak jakby tutaj ktoś kogoś atakował czy hejtował, a przecież niczego takiego nie ma. Jest takie powiedzenie: uderzcie w stół, a odezwą się nożyce, albo że „winni się tłumaczą”. Trochę racjonalnego przemyślenia tematu nikomu nie zaszkodzi!

      Jeżeli ktoś jest w porządku i uczciwy, to nie ma problemu w tym, że ktoś wyrazi swoją opinię, jakakolwiek by ona nie była, o ile jest oparta na faktach i kulturalna.

      „Akademii Biznesu” nie znam, nie korzystałem, nie znam również autora. Przejrzałem jedynie UWAŻNIE z czystej ciekawości jego oferty, strony i po prostu wyraziłem swoją opinię, że dosyć słabe jest tylko to, że autor za pieniądze „szkoli” ludzi jak podrywać dziewczyny i chodzi po telewizjach śniadaniowych i przedstawia się jako „milioner”, natomiast swój produkt reklamuje, że jest przeznaczony dla „osób, które chcą mieć auto, na które zasługują”, a relację z jego ślubu zamieścił najgorszy brukowiec i szmatławiec jaki można sobie wyobrazić, a więc gazeta „Fakt”. I jest to według mnie wyjątkowo słabe i wręcz żenujące.

      Jakie są więc fakty?

      Jego oferta to coś nazywane jako „szkolenie”, dzięki któremu m.in.: „zrzucimy kilogramy, spłacimy długi, przyciągniemy osobę która nas pokocha, nauczymy się języków, zdobędziemy auto na które zasługujemy, uwolnimy się od nałogów, będziemy mieli więcej czasu dla rodziny i zwiedzimy całą ziemię”. A wszystko to uzyskamy w zaledwie 90 dni, jak mówi jego reklama!!! Żyć nie umierać! A to wszystko za zapłatą odpowiedniej sumy na konto autora.

      Czy to nie brzmi co najmniej dziwnie? Myślę, że każdy rozumnie myślący, widząc taką reklamę, ucieka gdzie pieprz rośnie.

      Twórca na swojej stronie chwali się, że ma zaledwie 31 lat, a w tym czasie „stworzył 13 przedsiębiorstw i spółek i chce mi przekazać wiedzę i metody, które pozwoliły nie tylko jemu, lecz również setkom innych ludzi zbudować wielomilionowe biznesy”. Tyle tylko, że jakoś nigdy nikt nie słyszał o tych „setkach osób”, które zbudowały „wielomilionowe biznesy”? Gdzie są Ci szczęśliwcy, którzy w 90 dni szkolenia tyle osiągnęły? I ma tych osób być „setki”? Gdzie są te setki milionerów, które dzięki pomocy tego szamana od zera stały się milionerami?

      Dalej autor pisze również, że sprzedał „setki tysięcy książek i szkoleń”. Hmmmm jakoś nie słyszałem, żeby jego jakakolwiek książka miała nakład większy niż zwykłe pozycje poradnikowe dostępne w empikach, jakich są setki…. Setek tysięcy egzemplarzy w tym kraju chyba żaden polski autor nie sprzedał od wielu wielu lat. Rzucać hasła o setkach tysięcy sprzedanych pozycji – na jakiej podstawie? Znajdziemy gdzieś jakieś liczby?

      Ja rozumiem – reklama ma przyciągać, ale jednak elementarna uczciwość wymaga podawania w reklamie prawdy, a nie jakichś naciąganych półsłówek, przeinaczeń albo wręcz po prostu fałszywych danych, żeby omamić potencjalnego klienta.

      I tłumaczenie autora, że on tak to określa, bo cyt. „wiele osób które do nas trafia to ludzie, którzy jeszcze nie mieli żadnego kontaktu (…) z własnym życiem” – jest dla mnie dosyć żenujące. To, że ktoś ma klientów niespełna rozumu (jak sam przyznaje), nie znaczy, że może ich mamić fałszywymi reklamami. Tym bardziej, że jeśli sam przyznaje, że dobrze wie, kogo szkoli (ludzi głupich?), to jego reklama powinna być napisana właśnie możliwie prosto i uczciwie, tak żeby właśnie tacy ludzie go zrozumieli. A nie tłumaczyć, że „wędka musi być odpowiednia”. To nieuczciwe.

      A jak jest naprawdę? Wystarczy tutaj przeczytać regulamin jego firmy, gdzie jak byk stoi:

      „The Living Dream Co., Ltd. nie gwarantuje Uczestnikom osiągnięcia założonego przez nich skutku związanego z tematyką szkolenia/coachingu.”

      „Osoby biorące udział w szkoleniu lub coachingu oświadczają, że nie będą zgłaszać jakichkolwiek roszczeń w stosunku do szkoleń, coachingów, lub materiałów z nich pochodzących.”

      Najpierw więc autor twierdzi, że w 90 dni odmieni moje życie. A niżej już drobnym druczkiem dopisuje, że jednak niczego nie gwarantuje, a jak mu zapłacę i kupię szkolenie, to i tak nie będę miał żadnych roszczeń do niego…

      Dobrze – nie moja sprawa, być może naiwni ludzie po prostu lubią tracić pieniądze na zakup takich „szkoleń” od różnych szamanów i magików wmawiających, że w 90 dni osiągniesz wszystko, co tylko chcesz usłyszeć….

      **********************

      I na koniec – Paweł B. mnie atakuje, pisząc rzeczy, które mnie rozśmieszyły:

      – „Czytam i uszom nie wierzę…” – super muszę zapamiętać takie powiedzonko

      – „Każdy ma prawo do wyrażania opinii o innych lub o tym co ten ktoś robi. Ale najpierw warto spojrzeć na siebie i zadać sobie pytanie. Czy ja jestem w porządku…” – czyli uważasz, że nie mam prawa wyrazić swojej opinii, bo mam najpierw spojrzeć na siebie i zadać sobie pytanie czy ja jestem w porządku? Cenzura? A kto w tym kraju określa czy ktoś „jest w porządku” czy nie jest? Pewnie niedługo się okaże, że to właśnie Ty decydujesz ;-) Albo jakiś inny magiczny szaman obiecujący gruszki na wierzbie za zapłatą odpowiedniej sumy ;-)

      – skąd możesz wiedzieć „w jakim miejscu jestem”? I co za różnica, rozum mamy wszyscy taki sam.

      – „oglądam Krzyśka od paru miesięcy i nigdy jeszcze nie poczułem się dymany. To co ten gościu daję kopa to się w pale nie mieści” – rozumiem, że skorzystałeś z programu 90 dni. I jak efekty? Reklama mówiła prawdę? Osiągnąłeś choć połowę z tego co obiecuje? Zresztą czytając Twoje słownictwo mam wrażenie, że rozmawiam z 10-latkiem…

      – „nie widzieć tego że on pomaga to idiotyzm” – wiadomo pomaganie ważna rzecz. Ale komu ten pan konkretnie pomógł i w czym? Jakoś nie widzę rzesz zadowolonych ludzi, którzy w 90 dni osiągnęli to, co obiecuje ten magik? A może Ty jesteś dobrym przykładem? Chętnie się dowiem i kto wie, może ja też skorzystam ze szkolenia? W końcu wielu z tych jego obietnic w życiu nie udało mi się jeszcze osiągnąć i pewnie nigdy nie osiągnę.

      Pozdrawiam!

      • Sławek Muturi pisze:

        Robert, nie czytałem jego reklam, ale słyszałem Krzysztofa na żywo. Wydaje mi się naprawdę rzeczowym i konkretnym człowiekiem. Na podstawie tego co piszesz, myślę, że może jego reklamy mogą po prostu nie być specjalnie dopracowane i pewnie użyte w nich argumenty mogą być mało atrakcyjne z perspektywy Fridomiaków. Nie uczestniczyłem w Wyzwaniu 90 dni, ale słyszałem kilka bardzo pozytywnych opinii. Nie wiem też kim są uczestnicy szkolenia, ale jestem pewien, że nawet jeśli nie mieliby świadomości Fridomiaków, to z pewnością nie są to głupi ludzie.

        Paweł, Robert, proszę byście się na wzajem nie przezywali i nie obrażali. Dyskutujmy spokojnie, bez wyzwisk i osobistych wycieczek. Utrzymujmy proszę standard fridomii:-)

        • Robert Walcz pisze:

          Dobrze powiedziane, a właściwie napisane!

          Hough! I tego się trzymajmy ;-)

          PS. Udało już się wrócić bezpiecznie z RIO? Niestety nasza nadzieja medalowa w maratonie Yared Shegumo podróżował prawie 4 dni z Etopii do RIO i doleciał na miejsce na kilka godzin przed startem, efektu można się domyślać…. A to odwołali mu samolot, a to wymagali wizy…

      • Krzysztof Król pisze:

        Fajnie, że tak dużo czasu poświęciłeś na analizę tekstu, własne dopowiedzenia, wyrwanie z kontekstu pewnych wypowiedzi i składanie zdań z pojedynczych słów przedzielonych wielokropkiem- widać strategia jak w polskich mediach :)

        Fajnie, że znalazłeś w regulaminie punkt, który mówi o braku odpowiedzialności za działania po przeczytaniu książki, odbyciu kursu (w końcu w momencie nauczenia czegoś kogoś wszystkie za wszystkie czyny kursanta powinien odpowiadać nauczyciel, prawda) ale nie znalazłeś, że każdy ma 30 dni na zwrot pieniędzy bez podania przyczyny.

        Fajnie, że wyciąłeś z kontekstu zdanie, którego treści nie zrozumiałeś: “Chcę Ci przekazać wiedzę i metody, które pozwoliły nie tylko mi, lecz również setkom innych ludzi zbudować wielomilionowe biznesy.” Tak – ta widza i metody pozoliła mi i innym ludziom zbudować wielomilionowe biznesy – WIEDZA – nie jestem jedyną osobą na świecie, który ją posiadł.

        Ilość przeszkolonych osób i tych, które korzystały z moich materiałów? 25.000 sprzedanych książek + drugie tyle ebooków, ponad 50.000 przeszkolonych osób przez kilkanaście lat, 1.200.000 osób, które oglądały filmy na youtube, 22.000 osób na naszym fanpage,

        A jak nie widzisz opinii (których poniżej jest kilkaset)- to widzę, że cały czas są klapki na oczach, aby kogoś zgnoić a prawda umyka uwadze:

        https://www.youtube.com/watch?v=wjKHfdKTpUw&list=PLfa1LU-j8sGdjS2XioO55GJ83kkwKZ2nA

        http://sensus.pl/ksiazki/kodeks-wygranych-x-przykazan-czlowieka-sukcesu-wydanie-2-krzysztof-krol,kodwy2.htm#opinie

        http://sensus.pl/ksiazki/ksiega-zwiazkow-podrywu-i-seksu-dla-mezczyzn-wydanie-ii-krzysztof-krol,bibzw2.htm#opinie

        http://wyzwanie90dni.pl/opinie/

        http://perfectdating.pl/opinie-o-szkoleniach.html

        Pozdrawiam i miej dzisiaj wspaniały dzień

  5. Paweł pisze:

    ” Paweł B. mnie atakuje, pisząc rzeczy, które mnie rozśmieszyły…”
    Cieszę się że udało mi się Ciebie rozbawić. A dla Twojej wiadomości to nie był atak na Twoją osobe. To raczej Ty obrazasz pisząć o jakimś 10-latku i magicznym szamanie
    „Ale komu ten pan konkretnie pomógł i w czym” .
    Poświęć chwile i poszukaj…
    „Jest takie powiedzenie: uderzcie w stół, a odezwą się nożyce, albo że „winni się tłumaczą”
    „Jeżeli ktoś jest w porządku i uczciwy, to nie ma problemu w tym, że ktoś wyrazi swoją opinię, jakakolwiek by ona nie była, o ile jest oparta na faktach i kulturalna.”
    Tu komentarz chyba jest zbyteczny:)
    Miłego dnia

    • RobertWalcz pisze:

      Paweł, ale naprawdę ciekawi mnie, jakie efekty mają te szkolenia 90-dniowe…. Bez żadnego naigrywania się i wzajemnego oceniania, serio napisz co konkretnie osiągnąłeś dzięki szkoleniom pana Krzysztofa, którego tak mocno chwalisz? Przejrzałem jego ofertę i te szkolenia naprawdę obiecują złote góry! Może sam z tego skorzystam?

      • Brian pisze:

        Jestem członkiem wyzwania i tak jak piszesz nie mam (jeszcze) góry milionów.
        Jestem zdania, że wyzwanie to bardzo mocno pomogło mi w organizacji swojego czasu, potrafię planować, stawiam sobie cele i cały czas się rozwijam. Wiem, że gdyby nie ono to siedziałbym dalej na tyłku, rozleniwiony i nic bym nie działał…
        Zacząłem regularnie uprawiać sport, rzuciłem palenie , poznaję co raz więcej ludzi, jetem pełen optymizmu, potrafię się cieszyć z małych rzeczy.
        I to, że nie zarobie pierwszego miliona po 90 dniach w ogóle mnie nie odstrasza, bo wiem, że osiągnę to za rok albo za dwa. W programie, wg mnie, chodzi najbardziej o zmianę nastawienia do rzeczywistości do swojej osoby, a to jest najważniejsze w życiu, bo właśnie blokuje nas najbardziej.
        Jeżeli masz jakieś pytania, pisz śmiało, z chęcią CI udzielę na nie odpowiedzi. (e mail: brian098@o2.pl)
        P.S. Co do pokazania swojego ślubu w gazetach czy tv. To widzisz ja na to patrzę z innej perspektywy. Jak ktoś marzy i działa to się to spełnia i cieszę się ze wspaniałych rzeczy jakie przytrafiają się ludziom. Z resztą jak znajdę swoją miłość życia to chciałbym to celebrować w podobny sposób! Przykre jest to, że nie można się dzielić ze wszystkimi tym co CI się przydarza bo od razu jest atakowane falą hejtu. No ale jak pisałeś każdy ma prawo do swojej opinii.
        PS. 2. Jeżeli ludzie nie są zadowoleni, to po pierwszych 30 dniach mogą odejść od programu i odzyskać WSZYSTKIE swoje pieniądze (to jest jak najbardziej sprawiedliwe podejście – i to też na początku skłoniło mnie do podjęcia decyzji wzięcia udziału w szkoleniu)

        Jeszcze raz pozdrawiam ,
        Brian

      • Niebieska pisze:

        Panie Robercie, tu się dzieją jakieś przepychanki a ja chętnie Panu odpowiem, wierząc w czystość intencji pytającego. A więc (nie zaczyna się zdania od „a więc” ;) )… jestem w połowie programu wyzwanie90dni i: udaje mi się codziennie robić kolejny dzień wyzwana a należę do osób, które czasem nawet mycie zębów sobie odpuszczają, bo zapominają. Codziennie słucham nagrania, robię ćwiczenia, myślę nad jakimś aspektem- pracuję intelektualnie zdecydowanie intensywniej niż gdybym czytała tylko książki. Codziennie jestem w kontakcie z uczestnikami programu i jego twórcami- nieustająca inspiracja. Trenuję systematyczność, konsekwencję, zdolności społeczne… W ciągu 45 dni już zrealizowałam jeden ze swoich celów: podwoiłam liczbę klientów a była ona na stałym poziomie od 3 lat! Teraz wystarczyło 1,5 miesiąca pracy, żeby zrozumieć i przełamać impas biznesowy. Przełamałam swój największy lęk i kompleks i po 30 latach prób, zapisałam się na konwersacje z języka angielskiego i wyartykułowałam pierwsze zdania w tym języku (dla mnie osobiście, to wielki sukces). Sukces nr 3- powiedziałam mojej rodzinie o autorskim, nowatorskim i ogromnym programie pomocowym, jaki mam zamiar wdrożyć i mimo ich sceptyzcyzmu, poczyniłam już pierwsze kroki do realizacji również tego planu. Kupiłam auto za gotówkę, choć na początku programu nie miałam na to jeszcze ani złotówki. Odezwałam się do 2 osób, które do tej pory wydawały mi się „poza zasięgiem” i umówiłam się na rozmowy, takie zwykłe, osobiste, przy kawie. Zmieniłam nastawienie do życia, wcześniej wstaję, więcej się uśmiecham, cieszę się na każdy kolejny dzień… Polubiłam siebie, odzyskałam poczucie wolności i wpływu. I tak, doczytałam, że autorzy programu nie ponoszą odpowiedzialności za jego skuteczność. Chwała im za to, bo dzięki tej klauzuli, mogę swoje (być może małe) sukcesy, przypisać samej sobie. Z czystym sumieniem polecam Panu program wyzwanie90dni, proszę się odważyć i do nas dołączyć. Przez 30 dni, nie ryzykuje Pan ani złotówki a może się Pan przekona.Do programu i do nas- jego entuzjastów. Warto, bo… jesteśmy fajni :))) Pozdrawiam serdecznie :)

  6. Filip pisze:

    Witajcie, jestem uczestnikiem Wyzwania 90 dni.
    Nie chcę tu bronić Krzyśka, gdyż nie mam w tym zupełnie żadnego celu, ale jako uczestnik W90D, wiem jak funkcjonuje to całe szkolenie. Sam osobiście go nie znam, nawet nie rozmawialiśmy ze sobą za pośrednictwem internetu.

    Na wstępie o mnie : jestem młodym chłopakiem (poniżej 25l). Zarabiam tak że wystarcza mi na spokojne bezstresowe utrzymanie się. Niczego „materialnego” mi nie brakuje. Zgłosiłem się do W90D, gdyż chcę spełnić jeden mój główny cel, który do tej pory był poza moim zasięgiem.

    Wiele zostało tu napisane, że całe Wyzwanie jest bardzo ogólnikowe, że ktoś tam chce tylko zarobić, że tylko ograniczeni ludzie z tego korzystają … Ok, można tak twierdzić, ale pod warunkiem że wie się jak to wygląda od środa.
    Negatywne opinie pojawiają się tylko wśród osób które patrzą na to Wyzwanie z zewnątrz. Wśród współuczestników programu, gdzie obracam się w ich towarzystwie od niecałych dwóch miesięcy, ani razu, nigdy nie widziałem/słyszałem żeby ktoś się żalił czy był zawiedziony osiągniętymi postępami. Jasne, nie każdy (a raczej mało kto) kto założy sobie że za 90 dni będzie milionerem nim zostanie! Ale z pewnością w czasie uczestnictwa w kursie do tego się znacznie przybliży.

    Całość programu polega głównie na codziennym wykonywaniu pewnych zadań, tak by konsekwetnie pracować na swój cel. Na zmianie nastawienia do świata i samego siebie. Do bycia pozytywną osobą. Takie działania w pewnym sensie zmuszają daną osobę do pracy nad swoimi zachowaniami i na codziennym dążeniu do swoich marzeń.

    Prawdziwy realny przykład że program działa ? Proszę bardzo, sam będę tym przykładem. Jestem w połowie wyzwania – moim celem jest rozkręcenie biznesu na który potrzebuje bardzo dużo gotówki, gdzie w moim środowisku jest to kwota uznawana jest za nierealną (kilkaset tys). Startowałem z 5 tysiącami na koncie. I wiecie co ? Już mam dwóch inwestorów którzy pokryją ok. 60% potrzebnej kwoty. Oj ile razy próbowałem coś podobnego osiągnąc i zawsze była dupa … :) Co prawda dalej nie mam wymaganych 40 procent, ale zmieniło się to że się nie poddaje i wiem że to prędzej czy później osiągne :) Przy okazji, gdyby ktoś chciał w jakiś sposób pomóc to zapraszam do kontaktu :)
    Pozdrawiam, i broń Boże nie traktujcie tego jako reklame.

    • Sławek Muturi pisze:

      Filip, bardzo dziękuję za spojrzenie „od wewnątrz”. Powodzenia w zgromadzeniu pozostałych 40%. Trzymam życzliwie kciuki.

  7. Aurelia pisze:

    Jestem uczestniczka Wyzwania 90 dni.
    Nikt mi tu nie daje super Auta tylko uczy mnie jak to osiagnac.jak mam myslec jak zmienic podejscie do zycia zeby w przyszlosci zarobienie na takie autko nie bylo zadnym Wyzwania.

  8. Jacek M pisze:

    Hey, jestem uczestnikiem wyzwania. Wiem jak jest , a nie staram sie myslec jak jest. Powiem jednym zdaniem. Moja najlepsza inwestycja w zyciu, a Krzysiek i Janek rewelacyjni ludzie. Kazdemu bez wachania polece w90 d.
    I pamietaj, miej dzisiaj wspanialy dzien!

  9. Goodmann pisze:

    Jestem jednym z uczestników wyzwania 90dni, który akurat mocno zmienił swoje życie dzięki wyzwaniu i z przyjemnością powiem tak:

    1. 90 dni to czas na przyswojenie odpowiednich nawyków, które cechują ludzi sukcesu
    2. Czy uda Ci się coś osiągnąć w 90 dni? Zależy tylko od Ciebie, ale doświadczenia uczestników pokazują, że kto działa według okreslonych zasad zmienia swoje życie na lepsze
    3. „I jeszcze trzeba za ten kurs zapłacić” – oczywiście, że trzeba, tak, jak za inne szkolenia dostępne na rynku
    4. „Udeż w stół, a nozyce się odezwą”, „każdy ma prawo do swojej opinii” – oczywiście, że tak… dotniknij, sprawdź, oceń wyraź opinie.
    Pozdrowienia dla Krzysia Król i Sławka Muturi :)

  10. Katarzyna Ochnio pisze:

    Ponieważ trafiłam na tą gorąca dyskusje to nie mogę się oprzeć by wtrącać swoje 3 grosze. Ja kilka temu ukończyłam program Wyzwanie 90 dni i jestem nadal w Akademii Biznesu. Czego jak czego ale dystansu do siebie i świata oraz poczucia humoru mnie i całej grupie osób ponad 600 nie brakuje. A przykład idzie z góry. Gdybym miała kolejny raz zapłacić za ten program to zrobiłbym to bo wart jest dużo więcej. W 90 dni w kosmos się nie poleci raczej ale tego też nikt nie obiecuje. Ale po 90 dniach spokojnie jesteś gotów do działania. Byćmoże nie jest to konieczne Panu Panie Robercie ale osobom które są w tej grupie bardzo ta wiedza się przydaje w projektowaniu swojego życia. Nikt nikogo do uczestnictwa nie zmusza przeciwnie nie jest tak jak Pan myśli że ludzie są nabijani w butelkę i ściągani na siłę i dojeni z kasy. To nie barany idące na rzeź że nie mają nic do gadania. Przeciwnie. Przystąpienie do programu poprzedza godzinna rozmowa i weryfikacja czy rzeczywiście jest Ci to potrzebne. Ja nie wiedziałam czego chcę i musiałam nieźle się napocić żeby już wzięli ode mnie pieniądze ?. Także nie zawsze jest tak jak to wygląda. Źle mówią o Krzysztofie Królu ludzie którzy nawet o niego się nie otarli. Ci co go znają wiedzą jaki jest. Ja szczerze mówiąc widząc jego pierwsxy filmik pomyślałam ” rany co za kataryna skąd on się wziął jakąś ściema ?”. Już na pierwszym webinarze zapisałam się na rozmowę i nie żałuję. Także trzeba uważać wyrażając swoją opinię aby pozostać wiarygodnym. Pozdrawiam Cie Sławku. Podobał mi się wywiad z Tobą w Akademii Milionerów. Również Krzysztofa Króla. Pana Panie Robercie również pozdrawiam i dodać chce że pozory mylą.

    • Sławek Muturi pisze:

      Kasiu, dzięki za bardzo miłe pozdrowienia. Dziękuję też Tobie oraz innym uczestnikom Wyzwania 90 dni za Wasze opinie o programie. Cieszy mnie, że jesteście zadowoleni i prawdę mówiąc – po poznaniu Krzysztofa Króla – zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Myślę, że Robert też by inaczej ocenił kurs gdyby miał okazję w nim uczestniczyć. Użył nieco zbyt silnych słów w swojej ocenie materiałów reklamowych i nieco za to teraz zbiera cięgi.

      Znam Roberta jako uczciwego, rzeczowego człowieka, który swoimi radami wspiera początkujących (i nie tylko) inwestorów. Sam też jest człowiekiem sukcesu posiadając sporej wielkości portfel mieszkań na wynajem. Znając obu, myślę, że Robert i Krzysztof przypadliby sobie do gustu.

      Robert, będę z Krzysztofem występował na tej samej konferencji w Bangkoku w listopadzie. Może wybrałbyś się tam ze mną? Byłaby okazja byście się Panowie poznali i wypalili „fajkę pokoju”? Dodatkowo, sama konferencja też się zapowiada bardzo ciekawie:-)

  11. Waldemar Śniegoń pisze:

    Jestem uczestnikiem Wyzwanie 90 dni Krzysztofa Króla. Nie byłem ani zakompleksionym ani z sfrustrowanym człowiekiem. Po obejrzeniu jego filmu promującego uzmysłowiłem sobie, że mam już 37 , zawsze chciałem mówić płynnie po angielsku a do tamtej chwili tego nie udało mi się zrealizować. Zgłosiłem się do wyzwania i gdy poznałem ćwiczenia oraz wiedzę jaką tam przekazują cieszę się, że na nich trafiłem. Naprawdę polecam każdemu tym którzy maja problemy w życiu i tym którzy ich nie mają. Wiedza, która jest tam zawarta sprawia, że życie staję się jeszcze lepsze i bardziej poukładane.

  12. Piotr pisze:

    To jest jak lizanie lodów przez szybę widzisz coś ale smaku nie znasz, tak jest z opinia ludzi którzy nie doświadczyli a oceniają.

  13. Magda pisze:

    Najwięcej do powiedzenia mają ludzie, ktorzy nie mają bladego pojęcia – tak jak wakacje w Turcji czy Egipcie odradzały mi osoby, ktore nigdy tam nie były. Kiedy byłam w ciąży i zapisałam się do szkoły rodzenia – też słyszałam negatywne opinie że po co, że bez sensu, wywalone pieniądze a i tak urodzisz „bo musisz”. Pytam: skąd wiesz że bez sensu? Chodziłaś do szkoły rodzenia? A koleżanka mowi „no coś ty!!! Nigdy!!” Aha, to skąd takie wnioski? To samo z wyzwaniem. Skąd ludzie wiedzą że to nie ma sensu skoro nie mają pojęcia „o co kaman”??
    Po dwóch tygodniach Wyzwania realizuję rzeczy o których kiedyś nie miałam odwagi marzyć, nie mogę się doczekać co będzie dalej!!
    Panie Sławku – jest Pan niespotykanie pozytywną i inspirującą osobą, wywiad obejrzałam 2 razy!
    Krzysztof – bardzo dobry wywiad :) a co do Wyzwania – to nie wiem, jak Ci się odwdzięczę po ukończeniu szkolenia! Gratuluję ślubu, nie widziałam ale musiał być piękny skoro innym żal d…. ściska!!
    Drogie Vipy – Wam też dziękuję!

    • Sławek Muturi pisze:

      Magda, dzięki za ciepłe słowa. I mów mi proszę „Sławku”, bez „Panie”. Na fridomii jesteśmy ze sobą „na Ty”, bez niepotrzebnego dystansu:-)

  14. Mateusz Lewandowski pisze:

    Drogi Robercie, po tym co piszesz, wnioskuję że jesteś jedną z tych osób, które się nie znają a wypowiadają się jak by byli ekspertem w tej dziedzinie :)
    Mam takie zapytanie w twoją stronę, Przemawia przez ciebie zazdrość? czy nienawiść że komuś się udaje stworzyć coś niesamowitego, z czego ludzie korzystają, i zmieniają wiele aspektów swojego życia na lepsze?
    Odpowiadając na twoje pytanie, Tak uczestniczę w Wyzwaniu90dni, i nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak przybliża mnie to do sukcesów oraz celów w swoim życiu. :)
    Teraz pytanie, ty je masz? wiesz dokąd zmierzasz? pytam bo z tego co widzę, i zakładam żyjesz w „Kwadrancie E” jak to R.Kiyosaki mówi. Twoja świadomość nie potrafi przetworzyć tego, że w tak krótkim czasie, udało się komuś osiągnąć tyle rzeczy, nikt nie jest idealny, UWAGA, dla twojej świadomości podkreślę że Perfekcjonizm nie istnieje.
    Mam nadzieję że spojrzysz troszkę z innej strony, na pewne kwestie i się zastanowisz nad paroma rzeczami. :)

    Pozdrawiam Cię Serdecznie i mam nadzieję że ta mgła wokół Ciebie się rozejdzie i dostrzeżesz coś dalej niż tylko parę metrów przed sobą :)

    • Sławek Muturi pisze:

      Mateusz, nie chcę być rzecznikiem Roberta, ale akurat w swojej ocenie nieco się przestrzeliłeś. Robert nie jest w kwadrancie „E”. Prowadząc własną praktykę prawniczą był albo „S”, albo „B”. Dziś jest zdecydowanie w kwadrancie „I” i z tego co wiem już osiągnął wolność finansową.

      I to tylko pokazuje jak bardzo musimy ważyć nasze słowa w internecie. Bo tak łatwo jest je mylnie zinterpretować.

    • Robert Walcz pisze:

      No to jest ciekawa opinia. Co za różnica kim jestem i czym się zajmuję, albo nie? Myślę, że umiem czytać ze zrozumieniem i po prostu logicznie oceniam reklamy tego programu.

      Niezależnie od tego, czy jestem w kwadracie P, Z, X, czy może prostokącie albo kółku czy trójkącie – zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Tutaj sekta stworzyła nawet swoje „unikalne” pozdrowienie na koniec w rodzaju „miej dzisiaj miły dzień” ;-) Rozumiem, że jest to nakaz i tworzenie pewnego rodzaju znaków między uczestnikami, nazywają się nawet nawzajem „VIP”ami.

      To zjawisko byłoby ciekawe dla socjologa do opisania, co kieruje ludźmi bawiąc się w takie rzeczy.

  15. Monika pisze:

    Witam serdecznie , chciała bym wypowiedzieć się na temat wyzwania i całej tej akcji szkoleniowej . Ukończyłam już wyzwanie 90 dni , rozpoczynając je miałam mieszane uczucia bo nic w życiu nie jest tak proste i piękne jak by się wydawało . Nie mam tez zwyczaju angażować się w akcje zorganizowane . Kierowała mną jednak chęć zmiany i pracy nad sobą oraz przejecie kontroli nad moim życiem . Prowadzę własna firmę od lat ale się jakoś pogubiłam w celach , wizji , priorytetach . W tym projekcie zobaczyłam szanse . Nie pomyliłam się , program pomógł mi odzyskać pewność siebie , poukładać wiele spraw które zalegały . Przede wszystkim zmusił mnie do zastanowienia się nad moim życiem. Osobiście uważam ze program i metody stosowane w programie są genialne .Ponad czasowe i uniwersalne . Można go stosować w każdej dziedzine życia w zależności od potrzep . Warto się przekonać samemu i wtedy oceniać . Natomiast nie jest to projekt dla wszystkich , tylko ktoś kto ma wewnętrzna potrzebę zmian wyciągnie z tego korzyści . Jeśli chodzi o to co osiągnęłam przez te 90 dni . Moje życie się nie zmieniło , natomiast zmieniłam się ja . Ten kto był lub jest w programie to wie, ze to jest dopiero początek zmian i dla tego ocena programu na podstawie osiągnieć w ciągu 90 dni nie jest zasadna . Zmiany nastąpią w terminie długoterminowym . Wiedza która została mi przekazana w bardzo fajnej formie jest bezcenna . Dowodem mojej satysfakcji i zaufania jest przystąpienie do Akademii Biznesu Krzyska i Janka . Mogę tu podziękować im raz jeszcze za to ze zechcieli podzielić się swoim doświadczeniem i wiedza . Liczę na to ze uda mi się ja właściwie wykorzystać .

  16. Jacek pisze:

    Cześć
    Ja jestem tak ciekaw jak ktoś może oceniać innego na podstawie jak nie spróbował czegoś co ktoś jak Krzysiek robi dla ludzi. Tak Krzysiek nie gwarantuje tego że ktoś kupi coś od niego kurs czy książkę i będzie mial następnego dnia po przeczytaniu miliony tak nie gwarantuje – jeśli ktoś nie będzie stosował jego wskazówek. Ja jestem z akademii i z wyzwania. Widzę swoją zmianę w mówieniu i zachowaniu, podejściu do niektórych rzeczy. Wskazówki pokazanie palcem co MOŻESZ zmienić i mieć efekty ale nie zmusza cię co czegokolwiek.

    to jest jedna sprawa. Druga to jest lepsza.

    Jaki jest sens atakować kogoś na portalu osoby która również pomaga by stać się lepszym i dołączyła do grona ludzi którym przyświeca jeden cel szerzenia wiedzy by być wolnym i jak robić by podążać za marzeniami.

    Jak ktoś nic nie robi to nic nie ma
    Kto nie działa to nie pije szampana
    Nowo poznana osoba wie coś czego my jeszcze nie wiemy
    Podążaj na marzeniem by stał się twoją przyszłością a nie niezrealizowanym życzeniem
    Sięgaj gdzie wzrok nie sięga

    To są domeny ludzi którzy są „leniwi” szukają pomysłów wiedzy by było im w którymś momencie życia lepiej niż teraz.

    Sławku widziałem twoje wywiady i to jak opowiadasz i w jaki sposób jest super i w bliskim czasie się do ciebie odezwę by robić biznes i budować moją wolność, Krzysiu tobie też dziękuje za cierpliwość i do zobaczenia jak przyjedziesz do pl albo gdzieś w innym miejscu :D
    Nigdy nic nie wiadomo ….
    Nigdy nie mów nigdy

    • Sławek Muturi pisze:

      Jacku, Tobie też dziękuję za ciepłe słowa i życzę powodzenia w osiąganiu Twoich celów. Jeśli będziesz chciał inwestować w nieruchomości na wynajem, to oczywiście gorąco zapraszam do współpracy:-)

      • Jacek pisze:

        Sławku, tylko dzięki ludziom jak Ty, Krzysiek czy inne osoby z biznesu które chcą się dzielić wiedza można znaleźć swój sposób na to by mieć możliwość walki o swoje marzenia i nie tylko …

        Wiem jak łatwo złamać pozytywnych ludzi którzy robią coś by pomóc a potem znajdzie się ktoś (nie będę mówił brzydko) co szuka dziury w całym doszukuje się drugiego dna itp i niszczy idee która Tobie przyświeca.

  17. Mariusz pisze:

    Witam, ja również jestem uczestnikiem Wyzwania 90 dni, zrealizowałem dopiero 30 dni i jestem bardzo zadowolony z programu. Nie jestem całkiem zielony jeśli chodzi o rozwój osobisty, od kilku lat czytam książki na ten temat, i choć wiele z materiałów i ćwiczeń W90 nie są dla mnie czymś całkowicie nowym, to uważam, że są po mistrzowsku ułożone w odpowiedniej kolejności, i „podane” tak, że dopiero teraz dzięki programowi na prawdę się wziąłem za swoje życie. Nie będę sie tu rozpisywał, byc może nie każdemu odpowiada to szkolenie, i nikt nikogo nie zmusza, ja w każdym razie na FB grupie W90 widzę mnóstwo zadowolonych uczestników, którzy również się wspierają na wzajem i polecam ten program.

  18. Konrad Olszewski pisze:

    Cześć Robercie, Słuchaj pytasz o konkretne przykłady co się osiągnęło czy zmieniło podczas W90D, tak więc jestem w wyzwaniu od stycznia tego roku i dzięki technikom , strategiom czy po prostu wiedzy jaka jest przekazywana podczas kursu u mnie zmieniło dość dużo, mianowicie nauczyłem się zarządzać swoim czasem , zarządzać swoimi finansami , moja pewność siebie mocno wzrosła, wyrzuciłem ograniczenia ze swojej głowy co pozwala mi iść cały czas do przodu. Bardzo ważną umiejętnością z której chyba najbardziej się cieszę jest umiejętność nie tylko stawiania sobie konkretnych celów , ale również planowanie ich realizacji.

    Poza tym jestem 32 letnim facetem któremu ze sportem w życiu nigdy nie było po drodze, a teraz dzięki wytrwałości i stawianiu sobie celów , biegam , ćwiczę crossfit, ukończyłem już dwa biegi z przeszkodami ( spartan race i runmageddon) i w przyszłym miesiącu biegne swój pierwszy charytatywny bieg :)

    Kolejnym pozytywem jest chociażby fakt , że to właśnie dzięki kursowi Krzyśka i Janka dowiedziałem się kim jest Sławek, poznałem jego historie i dzięki jego książkom zdobywam kolejna wiedzę :)

    Robert pierwsze 3 dni Wyzwania jest całkowicie bezpłatne, zachęcam do skorzystania, co więcej chłopaki dają gwarancje satysfakcji i jeśli w ciągu jednego miesiąca stwierdzisz , to nie dla Ciebie zwrócą wpłaconą kasę.

    PS: Sławku mam kilka Twoich książek i korzystając z okazji chciałem spytac czy jest jakaś szansa zdobycia Twojego podpisu w jednej z nich?

    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi pisze:

      Konrad, dzięki za ciepłe słowa. Cieszy mnie, że czytasz moje książki. To duża satysfakcja dla każdego autora. Jeszcze większą jest to, że zależy Ci na moim autografie – interpretuję to jako znak tego, że książki uważasz za przydatne:-).

      Oczywiście z miłą chęcią Ci je podpiszę. Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale najprościej by było gdybyśmy się spotkali w którymś z miast do których się wybieram w najbliższym czasie. Jutro – Poznań, w środę – Wrocław. Później we wrześniu jeszcze Gdańsk, Bydgoszcz, Toruń, Szczecin, Częstochowa, Katowice oraz Nowy Jork. W październiku będę w Bydgoszczy, Radomiu, Hong Kongu, Szanghaju oraz Lublinie. W listopadzie w Czechach, oraz w Bangkoku i Płocku, a od początku grudnia do kwietnia 2017 roku w … Kenii oraz w kilku sąsiadujących z Kenią krajach typu Uganda, Rwanda, Burundi, Tanzania, może też Somalia (ale tam raczej nie proponuję spotkania). Planuję też wyskoczyć do Gabonu, do Afryki Zachodniej w styczniu by kibicować podczas Mistrzostw Afryki w piłce nożnej. Być może wybiorę się też do Mozambiku oraz Swaziland i RPA. Korci mnie też wycieczka na Mayotte (wyspa należąca do Francji, a leząca pomiędzy Madagaskarem, a Mozambikiem).

      Szczegóły wyjazdów (oprócz tych z Kenii) obok, po prawej stronie bloga. Jak widzisz opcji jest sporo, ale nie wiem czy którakolwiek z nich Ci będzie odpowiadać. Jeśli nie, to daj proszę znać – to coś wymyślimy. Jeśli nie masz jeszcze mojej najnowszej książki – „Poradnika dla najemczyń i najemców”, to daj znać. Tę będę Ci mógł podpisać i podesłać na adres domowy:-)

      • Konrad Olszewski pisze:

        Sławku spotkanie z Tobą będzie dla mnie czymś wyjątkowym, wiedza zawarta w książkach jest niesamowita. Oczywiście przyjadę na spotkanie zapewne do Katowic lub Częstochowy ponieważ jestem z Krakowa więc nie będzie problemu :) Co do najnowszej książki to jeszcze nie nabyłem ale nie omieszkam kupić.

        Czy możemy się umówić , że napiszę wiadomość już na e-maila by nie zaśmiecać niepotrzebnie forum ? :)

        Pozdrawiam

        • Sławek Muturi pisze:

          Konrad, pewnie! Zapraszam i na spotkania i do napisania maila. Do usłyszenia i do zobaczenia.

  19. Adam Mleczko pisze:

    Witajcie, także jestem uczestnikiem wyzwania 90 dni.
    Uczestnikiem wyzwania jestem od ponad 2 miesięcy i także podchodziłem do programu sceptycznie. W końcu jesteśmy polakami, a większość z nas podchodzi sceptycznie do rzeczy innych niż szara rzeczywistość dnia codziennego. W mojej rodzinie zostałem nauczony że bogaci kradną, ubóstwo jest cnotą, a nasza oddana złotówka ma większą wartość w pomaganiu innym niż miliony oddane przez bogatych. I tak żyłem przez 20 lat. Aż w końcu pojawia się Polak, Krzysztof Król i mówi mi w filmiku, że dzięki programowi i swojej pracy mogę osiągnąć swoje marzenia.

    Miesiąc szukałem informacji, kim jest Krzysztof Król. Aż w końcu zdecydowałem się zadziałać i z pomocą mojej siostry wziąć udział w wyzwaniu.

    A jak jest teraz? Dwa miesiące uczestnictwa pozwoliły mi wygrać ze swoim nałogiem. Mój związek kulał się z dnia na dzień gdzie były kłótnie, ciche dni i obrażanie się. Teraz?Teraz jest rewelacyjnie. Dziewczyna jest mi oddana i nas związek przepełnia namiętność i miłość. A jeśli chodzi o finanse to ze śmierdzącego lenia i gracza komputerowego zacząłem być osobą pracującą i rozwijającą się. A moim największym marzeniem jest brać udział w maratonach. Przez 4 lata biegałem od czasu do czasu i nigdy nie potrafiłem konkretnie wziąć się za treningi. Teraz przygotowuję się do mojego pierwszego w życiu maratonu.

    Cele jakie zostały pokazane w reklamie, są bardzo ogólne a to tylko dlatego bo każdy z nas ma inne cele. Jedni chcą zostać milionerami, inni chcą podróżować po świecie a jeszcze inni chcą posiadać własną rodzinę. Najlepsze jest to że nauka zawarta w Wyzwaniu jest tak skonstruowana aby ludzie osiągali swoje marzenia i cele niezależnie jakżeby one nie były.

    Jak każdy dobrze wie, pod przykrywką anonimowości każdy może pisać co zechce. Trzeba mieć odwagę żeby podpisać się imieniem i nazwiskiem, a już szczytem jest powiedzieć swoją opinię pokazując twarz w filmie. Dlatego, jeśli ktokolwiek chce zobaczyć, co daje wyzwanie, wystarczy wejść na YOUTUBE i obejrzeć sobie opinie nagrane przez uczestników.

    Taka jest moja subiektywna opinia. Byłem sceptyczny, ale zdecydowanie jestem zadowolony z nauki jaką wyciągnąłem i nadal wyciągam poprzez wyzwanie 90 dni.
    Pozdrawiam
    Adam Mleczko

  20. Przemysław Kiraga pisze:

    Też jestem uczestnikiem wyzwania 90 dni i mimo że jestem na 60 dniu to już moge potwierdzić wiarygodność tego programu ponieważ już mi sie zdążył zwrócić dzieki informacjom jakie uzyskałem podczas uczestnictwa, poza tym nauczył mnie wielu rzeczy np oszczedzania które u mnie było słabą stroną i wiele wiele innych :D

  21. piotr pisze:

    To jakaś sekta te wyzwanie 90? ;)

    • Sławek Muturi pisze:

      Piotr, dlaczego sekta? To słowo ma chyba negatywny wydźwięk. Ja raczej postrzegam i doceniam to, że uczestnicy Programu dowiedziawszy się, że ktoś negatywnie ocenił ich Program, chcą się podzielić nami swoimi opiniami „od środka”. Nie widzę w tym niczego zdrożnego czy niepokojącego. Ty widzisz?

  22. Robert Walcz pisze:

    Przeczytałem Wasze wypowiedzi. Niektóre na pewno nieco nerwowe i zbyt agresywne w stosunku do mnie.

    Jedno trzeba przyznać – produkt o nazwie „Wyzwanie 90 Dni” ma na pewno świetny marketing. Obiecuje ludziom gruszki na wierzbie, o których pisałem. Teraz nagle w ciągu jednego zaledwie dnia jednocześnie całkiem przypadkiem 16 osób wychwala ten program pod niebiosa. Jednak bliższych konkretów nadal brak. Lubię uważnie analizować reklamy i wyłapywać po prostu kłamstwa, kłamstewka i małe naciągania, mające na celu zachęcenie klienta do wydania pieniędzy. na dany produkt.

    Wyzwanie obiecuje wprost, że w tytułowe 90 dni schudnę, spłacę długi, nauczę się języka, kupię auto, rzucę nałogi, będę miał więcej czasu dla rodziny. A to wszystko tylko poprzez oglądanie filmików na Youtube i słuchanie przemówień wspaniałego guru w białym kapeluszu. Nawet więc jeśli jestem niedorajdą, iloraz inteligencji mam na poziomie krzesła, nic nie umiem i jestem leniwy, to i tak wystarczy że wydam pieniądze, a w 90 dni pan w kapeluszu odmieni mnie całkowicie. No po prostu stanie się CUD.

    Żadna z tych 16 osób, które tu nagle gremialnie chwalą ten program, nie podała jednak nadal jakichkolwiek konkretów – co konkretnie osiągnęła po tych 90 dniach? Jedna tylko osoba przyznała, że zaczęła biegać (świetnie! – ale czy do tego trzeba wydawać pieniądze na filmiki? wystarczy przecież wyjść z domu jak tysiące ludzi w tym kraju).

    Co do świetnego marketingu 90 Dni, to chciałbym Wam powiedzieć Paweł, Brian, Filip, Aurelia, Jacek, Goodman, Katarzyna, Waldemar, Magda, Mateusz, Monika, Jacek, mariusz, Konrad, Adam, Przemysław – naprawdę nie jest trudno domyśleć się, że jesteście zapewne jedną i tą samą osobą, która wypisuje jedynie same chwalebne komentarze pod różnymi nickami, dziwnym trafem IP pewnie pochodzi z Tajlandii ;-)

    Zabieg stary jak świat. Ten sam nieudolny patetyczny język, te same błędy językowe – widać rozbrat z językiem po wielu miesiącach na obczyźnie ;-) Nietrudno domyśleć się, kto to pisał.

    Przypomina mi się pewna scena z „Seksmisji”, kto oglądał ten wie:

    „Ja również czuję się znakomicie. I z tego miejsca chciałabym podziękować zespołowi operacyjnemu za tak szybkie i sprawne doprowadzenie mnie do używalności.”

    Naprawdę żałosny marketing.

    Sławek nie chcę już kontynuować tej wymiany zdań, ale wydaje mi się, że czytelnicy Fridomii naprawdę reprezentują jednak nieco wyższy poziom dyskusji i myślenia, niż żeby wydawać pieniądze na kursy obiecujące jakieś cuda na kiju, dzięki którym kupisz sobie wspaniały drogi samochód czy poderwiesz wymarzoną dziewczynę. Wydaje mi się, że te idee są po prostu sprzeczne z ideą życia w umiarze, poniżej swoich możliwości finansowych i ideą wolności finansowej. Promują pustą konsumpcję, a ludzi traktują przedmiotowo, np. kobiety jako przedmiot do zdobycia i wykorzystania.

    Mam nadzieję, że na blogu nie będą niedługo pojawiać się reklamy takich czy innych kursów obiecujących takie różne cuda, może niedługo pojawi się jakiś guru – magiczny uzdrawiacz, szaman, magik, cudotwórca, który za jedyne XXXX zł nas uszczęśliwi?

    A dziwnym trafem przelew potem idzie na Wyspy Marshalla, do Phuket albo do innego raju podatkowego? Hmmmm…

    Ktoś zapytał czy jest to sekta. Po uważnej analizie, przeczytaniu wypowiedzi nagle tych 16 osób, przyłączam się do opinii, że jest to rodzaj sekty. Osoby te jedynie chwalą swojego guru, nie widzą żadnych jego wad, wychwalają go pod niebiosa, zastępuje on im jakiegoś bożka, do którego chodzą ze swoimi wszystkimi problemami, istniejącymi i wydumanymi. Ten guru wyciąga od nich pieniądze i obiecuje im, że jeżeli będą go słuchali, to tylko wówczas będą szczęśliwi na ziemi. Sekta jak nic.

    Pozdr

    • Robert Walcz pisze:

      Przesłuchałem opinie uczestników programu tych 90 Dni, jedna z uczestniczek twierdzi, że wyłącznie dzięki udziałowi w programowi nagle wyzdrowiała i przez ostatni czas miała jedynie dwa ataki epilepsji…. A wcześniej było dużo gorzej. Naprawdę zbliżamy się do niebezpiecznych granic znachorstwa.

      • Asia pisze:

        Panie Robercie. Niestety widac, że jest Pan calkowicie negatywnie nastawiony i, i ze ZADNE argumenty do Pana nie trafiają. W powyższych wpisach wiele osób wymieniło co się zmieniło w ich życiu. Czemu nie chce tego Pan dostrzec? Nie każdemu chodzi o miliony. Niekiedy chodzi o wyjście ze swojej skorupy lub pokonanie swoich słabości, czy barier. I nie, dla niektórych nie jest to kwestia wzięcia się w garść samemu w jeden dzien. Naprawde istnieją tacy ludzie. Ten program pozwala na proces przemian. I to, że Pan uwaza to za bzdurę, wcale nie znaczy, że ma Pan racje. Pana opinie sa agresywne, prześmiewcze i nietrafione. Wielu ludziom ten program pomógł i to bardzo. Nie Krzysiek, nie Janek a tylko praca jaka MUSIELI SAMI włożyć w to wyzwanie i to jak program ich prowadził. Naprawde nazywanie uczestników sektą a Krzyska czy Janka bożkiem to bardzo krzywdzące i wyjątkowo jadowite podejście. Rzekłabym – typowo polskie :( „Bo mnie to nie przekonuje, to znaczy że muszę to obsmarować i zanegować” nawet pomimo, że inni maja na ten temat skrajnie przeciwne opinie. Jest to przykre trzeba przyznać. Mimo to pozdrawiam Pana i życzę wszystkiego dobrego.

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, znalazłem się w mało komfortowej sytuacji. Cenię i Ciebie i Krzysztofa (którego może znam krócej, ale wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie). Te wzajemne ataki zupełnie mi się nie podobają i stoją w sprzeczności z duchem dyskusji na fridomii. Wydaje mi się, że zarówno Ty jak i zwolennicy Programu Wyzwania 90 dni używacie zbyt silnego języka. Proszę zostawmy tę dyskusję. Według mnie nie wnosi ona niczego nowego, a tylko podwyższa poziom niezdrowych emocji.

      Nie sądziłem, że kiedyś będę się zajmował takimi sprawami, ale sprawdziłem adresy IP. Są różne i zaczynają się na różne cyfry – 194, 87, 82, 94, dwukrotnie 95, 83, 88, 31, 89, dwukrotnie 109 oraz 151.

      Apeluję raz jeszcze: wypalmy, na spokojnie, fajkę pokoju:-)

      • Monika pisze:

        Zpelnie sie z panem zgadzam . Negatywne emocje zaczely sie wzajemnie nakrecac . Pragne tylko dodac ze wywiad ktory ogladalam z panem w akademii biznesu , wywarl straszne pozytywne emocje u mnie .Zainspirowal mnie pan tak , ze pewne plany na przyzlosc poczynilam opierajac sie na panskim doswiadczeniu.Korzystajac ze jestem tu , pozdrawiam serdecznie I zycze samych sukcesow.

        • Sławek Muturi pisze:

          Damian, Monika, dzięki za Wasze ciepłe słowa i życzę Wam sukcesów na drodze do wolności finansowej. Powodzenia!

        • Sławek Muturi pisze:

          Drodzy Fridomiacy, podjąłem decyzję, że nie będę więcej akceptował komentarzy dotyczących Wyzwania 90 dni.

          Jest mi niezmiernie przykro, że na moim blogu pozwoliłem by pojawiły się komentarze, które obrażały i raniły. Przepraszam Krzysztofa Króla. Wierzę, że robisz dobrą robotę, a liczne głosy uczestników Wyzwania 90 dni to dobitnie potwierdzają. Nie przejmuj się krytyką, zwłaszcza niezasłużoną i dalej rób swoje. Jestem przekonany, że czynisz świat lepszym. Przepraszam wszystkich Uczestników Wyzwania 90 dni za to, że poczuliście się zobowiązani do udawadniania, że nie jesteście … wielbłądami. Dzięki Wam za wszystkie głosy i opinie i życzę Wam sukcesów w osiąganiu Waszych celów. Przepraszam Roberta za to, że mu się oberwało, choć – jak napisał Konkret – może to w pewnym sensie wywołałeś Robercie sam swoimi nieco zbyt ostrymi słowami i domysłami. Przepraszam też postronnych obserwatorów tej dyskusji za ton niektórych wypowiedzi.

          Aby się dalej nie zaostrzały, postanowiłem zawiesić publikację kolejnych komentarzy.

        • Sławek Muturi pisze:

          W ostatnich dniach znów dostałem kilka komentarzy w tym temacie. Przepraszam ich autorów za to, że nie zostaną one opublikowane. Nie będą opublikowane zgodnie z moją decyzją podjętą i ogłoszoną na fridomii kilka miesięcy temu. Dyskusja przyjęła tony wzajemnego obrażania jej uczestników, komentarze się zaostrzały, zaczęły ujemnie odbiegać od standardów dyskusji przyjętych na fridomii. Dlatego postanowiłem zawiesić publikowanie kolejnych komentarzy. Przepraszam autorów i dziękuję Wam za Wasze zrozumienie.

          Będąc dwa miesiące temu ponownie w Bangkoku, znów miałem okazję spotkać Krzysztofa i przeprosić go za to, co go spotkało na łamach fridomii. Przekazałem mu też moje wyrazy szacunku wynikającego z tego, że spotkałem dziesiątki bardzo miłych uczestników Wyzwania 90 dni, którzy bardzo chwalili sobie udział w jego programie.

          Postanowiłem też samemu wziąć udział w Wyzwaniu 90 Dni gdy tylko wrócę do Polski z zimowania w tropikach. Sam wtedy ocenię – również na łamach fridomii – przydatność programu:-) Do tego czasu, jeszcze raz proszę o wstrzymanie się z wszelkimi komentarzami.

    • Dariusz Samuś pisze:

      Panie Robercie zaczyna się pan już ośmieszać i wysnuwa podejrzenia jakoby to Krzysztof Król krył się za tymi wszystkimi komentarzami. Zapraszam do Rzeszowa, możemy usiąść przy kawie i porozmawiać na temat Wyzwania 90 Dni. Sam jestem jego uczestnikiem i osobiście znam już około 100 pozostałych uczestników. W programie jest już blisko 700 osób. Rozumiem, że wszyscy są jak pan to nazwał głupkami.. Zatem będąc głupkiem, który wydał pieniądze na program przedstawię panu zmiany jakie zaszły w moim życiu:
      1. Schudłem ponad 20kg.
      2 .Ukończyłem 3 półmaratony i zaczynam przygotowania do maratonu, który chcę przebiec w przyszłym roku, gdzie wcześniej nie mogłem się zmobilizować do przebiegnięcia 2 km.
      3. Ukończyłem 2 biegi Spartan Race i 01.10.2016 r. startuję w Libercu, dzięki czemu ukończę cały cykl biegów i tym samym zdobędę Triffectę.
      4. Rzuciłem pracę na etacie, w której się męczyłem przez 6 ostatnich lat.
      5. Kupiłem mieszkanie na wynajem. Kupiłem dwa lokale użytkowe, które przekształcam na mieszkaniowe. Czekam teraz też na decyzję kredytową ponieważ chcę kupić kolejne dwa mieszkania. Tutaj też duża zasługa Sławka Muturi, mam nadzieję, że wkrótce się poznamy osobiście. Jestem obecnie studentem MBA Nieruchomości na ASBIRO (na to też wydałem bardzo duże pieniądze, więc chyba jestem kretynem skoro tyle inwestuję w siebie), mam nadzieję Sławku, że w tym semestrze będziesz u nas wykładowcą.
      6. Skoczyłem na bungee i planuję skoczyć z spadochronem jeszcze w tym roku.
      7. Uczę się języka włoskiego.
      8. Czytam więcej książek, powiększam swoją wiedzę na temat pieniądza, finansów, nieruchomości, i rozwoju osobowego.
      9. Nie oglądam już telewizji, gdzie wcześniej całymi popołudniami po pracy gapiłem się w ekran.
      10. Zacząłem oddawać krew.
      11. Chodzę regularnie na siłownie
      .
      .
      .
      .

      Mógłbym tutaj jeszcze trochę powymieniać, ale jeśli pan chce się spotkać i porozmawiać, nie ma problemu, jeśli tylko wyrazi pan taką chęć. Tymczasem proszę nie oczerniać Krzysztofa Króla i jego programu, skoro nie jest pan jego uczestnikiem. Zresztą zna pan chyba takie przysłowie: „Nie oceniaj książki po okładce”. Bardzo gorąco zapraszam do wzięcia udziału w programie i wówczas będzie pan mógł go ocenić. Aha, przysługuje panu zwrot pieniędzy nawet do 30 dni od zakupu programu jeśli będzie pan niezadowolony. Zatem, żadne ryzyko, pozdrawiam i miej wspaniały dzień!

    • Magda pisze:

      Chciałabym mieszkać w Tajlandii ale mieszkam na razie w Norwegii (może Pan wie lepiej, gdzie mieszkam?)
      I to nie „cud”, to nasza codzienna praca, zmiana naszych przekonań. Zmiana nawyków, itd ale wszelkie tłumaczenie tu jest zbędne bo łatka już została przyklejona. Jestem w sekcie, mam obowiązek żegnać się w określony sposób, jednym słowem jestem „tępa”, naiwna, popełniam błędy bo zapomniałam zasad gramatyki (mieszkając na obczyźnie!)
      cóż…..to chyba moja ostatnia wizyta na tym blogu. Jakoś nie mam ochoty więce czytać. Miłego dnia wszystkim (nie wiem czy za to nie wylecę z „sekty”).

  23. ArturSt pisze:

    Chociaż jest różne IP tych osób, czy tylko imię się zmienia a IP pozostaje to samo? ;)

  24. RobertWalcz pisze:

    Nie dziwię się Sławkowi, że czuje się niezręcznie, bo co tu teraz zrobić z krewkimi dyskutantami takimi jak my? ;-)

    Ja od długiego czasu nic nie pisałem na ten temat, aż tu nagle „Wyzwanie 90 Dni” poczuło pilną potrzebę wprowadzenia agresywnego marketingu na blogu i umieściło jednocześnie 16 wypowiedzi niby to różnych osób, które wszystkie dziwnym trafem takim samym językiem wychwalają program swojego guru pod same niebiosa. I w dodatku niektóre z nich atakują mnie za wyrażenie swojej opinii.

    Mam propozycję, żeby zakończyć tę dyskusję, tak jak pisze Sławek, bo ani ja nie przekonam właścicieli tego biznesu, że reklamują się w sposób co najmniej wątpliwy etycznie, ani oni mnie nie przekonają, że oferowany przez nich produkt spełnia te liczne przechwałki reklamowe.

    Na miejscu Sławka jednak wolałbym nie mieć na blogu takiej nachalnej reklamy jakiegoś dziwnego tworu jakim jest „kurs 90 dni”. Fridomia dotyczy wolności finansowej, a nie wciskania ludziom jakiegoś kursu internetowego pochodzącego z Tajlandii czy innych Wysp Marshalla.

    Ja chętnie rozpalę całe ognisko pokoju. Tylko błagam – nie piszcie znowu już któryś raz z rzędu, jacy to jesteście szczęśliwi, bo właśnie jesteście w 23 albo 44 dniu odbywania kursu i jak to ten kurs zmienia fantastycznie Wasze życie ;-) Choroby znikają, zbędne kilogramy uciekają, wszyscy są szczęśliwsi i mają mnóstwo pieniędzy, bo obejrzeli przemowy guru na jutubie…

    Staje się to już nieco nudne, wszyscy twierdzą tak samo. A na Pana Króla, który za każdym razem występuje w innym hotelu czy basenie, tylko po to żeby sprawić wrażenie, że jest właścicielem tych wszystkich pięknych włości…. hmmm czysty marketing. To na pewno ma opanowane do perfekcji.

    PS. Jak dzisiaj w Poznaniu na spotkaniu, dużo ludzi przyszło? Niestety nie dałem rady się wyrwać bo musiałem siedzieć w domu z dwójką dzieci po opieką…. szkoda może następnym razem!

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, proszę nie zaogniaj sytuacji – to tylko Twoje domysły, że wpisy były zrobione przez jedną osobę. Wg moich danych, adresy IP były różne. Te wpisy oceniasz jako reklamę. Ja je postrzegam inaczej – to głosy osób, które próbują bronić dobre imię Krzysztofa. Mam nadzieję, że jeśli Fridomiacy by się dowiedzieli o jakimś nieprzychylnym mi komentarzu, opartym nie na faktach, a na błędnych domysłach, to też by gremialnie stanęli w mojej obronie. Wiem, że sam to wielokrotnie robiłeś na różnych forach, za co jestem Ci wdzięczny.

      A spotkania w Poznaniu i Wrocławiu bardzo kameralne:-) To we Wrocławiu było niezapomniane – okazało się, że Czekoladziarnia gdzie miało się odbyć spotkanie była zamknięta na cztery spusty. Rozmawialiśmy w Parku na tyłach kawiarni. A siedzieliśmy w … piaskownicy. Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałem w piaskownicy:-) Aż szkoda, że nie zrobiłem zdjęć:-)

  25. Agnieszka Kwiatkowska pisze:

    Robercie to, co przeczytałam w Twoich komentarzach najpierw mnie zdziwiło, a po ostatnim komentarzu mega zasmuciło. Czy na prawdę uważasz, że nie znając czegoś od środka można to ocenić i mieć swoje zdanie na ten temat? A jeśli szukasz liczb i konkretów, to w temacie zmiany człowieka i jego podejścia do życia i różnych spraw trudno o liczby, ale dana osoba po prostu to WIE. Też jestem w wyzwaniu, a IP mam na pewno inne :) Dodam jeszcze, że też jestem osobą, która mocno analizuje rzeczywistość i ma swoje zdanie na wiele spraw, ale co do Wyzwania to akurat mogę napisać, że zmieniło życie wielu osób bardzo konkretnie. Moje również się zmieniło, lecz trudno mi określić na ile to jest efekt Wyzwania, bo korzystam z różnych szkoleń i dużo czytam :) Pozdrawiam

    • Agnieszka Kwiatkowska pisze:

      Dodam tylko, że Wyzwanie 90 dni jest dla osób, które są na początku drogi rozwoju osobistego, ale skorzystają też osoby, które pracują nad swoim rozwojem od jakiegoś czasu, bo pomaga uporządkować wiedzę i zastosować ją, jeżeli do tej pory była to tylko wiedza. U mnie okazało się, że wyzwanie stało się takim fundamentem do pójścia dalej, np. lepiej do mnie docierała wiedza z wcześniej odbytych szkoleń (przed wyzwaniem) i bardziej doceniłam osoby, które te szkolenia prowadziły :)

  26. Damian Palonek pisze:

    Sławku fajny artykuł i dzięki kursowi Wyzwanie90dni mogłem bliżej poznać Twoją osobę. Kolejną książką jaką przeczytam będzie „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości”. Mam nadzieje, że mnie położy na łopatki :) Jestem zainteresowany tym tematem bo sam dążę do osiągnięcia wolności finansowej.

    Proponuję każdemu wykupić przynajmniej miesiąc kursu Wyzwanie 90 dni bo ewentualnie jest gwarancja na zwrot pieniędzy po 30 dniach od daty zakupu i nic nie straci się na tym ale gwarantuję wam, że po przerobieniu 30 dni kursu wykupicie kolejne dwa i zobaczycie czym tak wszyscy są zachwyceni ;)

    Pozdrawiam!

  27. Konkret pisze:

    To że nagle aż tyle osób w przeciągu 2 dni pisało podobnie brzmiące opinie rzeczywiście jest dziwne ale nie jest niemożliwe.
    Wystarczy przecież że ktoś w grupie szkolącej się u Krzyśka powiedział o tych wpisach i zmówili się aby każdy napisał coś od siebie. Nic nadzwyczajnego.

    @Robert
    Po prostu na początku dyskusji niepotrzebnie w opinii zawarłeś kilka „epitetów” typu „niespełna rozumu”, „głupi” etc a propos klientów tego programu.
    Nikt nie lubi być tak nazywanym ani nawet czuć że ktoś podejrzewa że tak jest więc nie dziwi wcale że ta grupa osób się uaktywniła aby dać odpór tym podejrzeniom.

    Jak jest w rzeczywistości nigdy się nie dowiemy z prostej przyczyny. Sami pewnie z tego nie skorzystamy a z kolei nikt z uczestników kto zapłacił za to spore pieniądze nie przyzna przecież że zrobił błąd bo nikt się do tego nie lubi przyznawać. Jak cena jest w miarę niska to jeszcze potrafimy coś racjonalnie ocenić ale gdy cena już jest dla nas spora to sobie racjonalizujemy nasz wybór i podświadomie wyszukujemy pozytywy naszych decyzji.

    Osobiście sądzę że ten program może coś wnosić pozytywnego w życie tych osób szczególnie jeśli wcześniej były mało aktywne i nie miały celów – bo wówczas naprawdę nie wiele potrzeba aby się „odblokować” – już sam przykład innych osób, obcowanie z innym środowiskiem niż na codzień może mieć duże znaczenie.
    Reklama być może faktycznie trochę przerysowana ale gdzie dziś takich nie ma ? :)

  28. Cerwantes pisze:

    @Robert Walcz – odniosłem identyczne wrażenie po przeczytaniu kilkunastu opinii w przeciągu jednego dnia w pozytywny sposób opisujące 90d. Cieszę się ze za niespełna 3 miesiące będzie więcej milionerów w kraju i tego im zazdroszczę bo żeby przebiec maraton czy nauczyć się języka obcego to potrzebowałem pół roku, ale do bycia milionerem muszę jeszcze trochę poczekać.

  29. Piotr pisze:

    Jakie są koszta programu 90d?

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

13.X. 2018, sobota – godz 17:00; Seul, Korea – darmowe spotkanie w 3 Alley Pub, podczas którego chętnie odpowiem na pytania związane z wolnością finansową, inwestowaniem w najem, również w formule crowd fund investing, oraz o tym co można robić po osiągnięciu wolności finansowej:-)

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Inwestowanie bez ryzyka

Często gdy zachwalam inwestowanie w mieszkania na wynajem jako drogę do osiągnięcia wolności finansowej, moi rozmówcy lub słuchacze odnoszą mylne wrażenie,  że próbuję ich przekonać do tego, że jest to inwestycja bez ryzyka. Treść tego co mówię staje się przez to dla nich mniej wiarygodne. Chcę w tym miejscu głośno i wyraźnie powiedzieć. Inwestowanie w mieszkania na wynajem, jak każde inwestowanie, też niesie ze sobą ryzyko. A nawet ogromnie wiele ryzyk. Można kupić za drogo. Albo przepłacić za [...]

Najnowsze komentarze

  • Jan Dziekonski: Sławku, ja też mam nadzieję, że uda mi się godnie uzupełnić Fridomię – mam tylko nadzieję, że...
  • Jan Dziekonski: Mam nadzieję, że PB opublikuje sprostowanie – dziennikarz okazał się otwarty, otrzymał...
  • Artur Kaźmierczak: Skonsultowałem się z Hieronimem, który odpowiada w Mzuri za zarządzanie najmem na południu Polski...
  • Sławek Muturi: Janku, dzięki za danie fridomii nowej energii, nowego życia. Mam nadzieję, że to nie tylko...
  • Sławek Muturi: Twoja, dzięki za komentarz. Ale rację miał Jan Dziekoński, mój wspólnik i prezes Mzuri Investments,...
  • Twoja: Tak Slawku masz rację chyba że autor chciał wyliczyć ROI z pierwszego roku
  • JacekP: Ja patrząc z perspektywy rynku katowickiego nie widzę wzrostu czynszów. Widzę spadki czynszów przy...
  • Sławek Muturi: Artur, dzięki za zainteresowanie dołączeniem do tej wycieczki. Intensywność duża. Planuję byśmy...
  • Artur Banach: Dziękuje za przybliżenie terminu i trasy wyprawy.Tak właśnie sobie wyobrażałem jej plan na podstawie...
  • Tomek: W opisywanym artykule dziwi mnie to, że błędnie wylicza ROI ktoś, kto jest twórcą aplikacji do wyliczania ROI,...
  • Jan Dziekonski: Tomasz Pełna zgoda – nawet jeśli sprzedaż nowych mieszkań spada (gdzie mniejszy nabór kredytów,...
  • Tomasz: Nie można poza brakiem lub głębokim niedoborem w miarę niezłych mieszkań nie zwrócić uwagi na szybko rosnące...
  • Sławek Muturi: Artur, dzięki za zainteresowanie tym wyjazdem. Tak, podróż będzie prawie dookoła całej Afryki –...
  • Sławek Muturi: Arek, dzięki za podpowiedź. Czosnek lubię, a i w podróży czosnek da się dość łatwo zorganizować. Tylko...
  • Sławek Muturi: Jacek, super! Dzięki za deklarację. Miejsca czekają :-)
  • Sławek Muturi: antypłaskoziemca, dzięki za rekomendację. Może wezmę ze sobą gdy będę znów wracał do Polski Koleją...
  • Sławek Muturi: Adam, dzięki za Twój głos w dyskusji i przepraszam że zatwierdzam z opóźnieniem. Nie widziałem...
  • Sławek Muturi: Magda, tak, tempo rzeczywiście duże – lubię gdy jest w życiu intensywnie. W podróżach. W...
  • Sławek Muturi: Aga-ta, jak zwykle muszę się z Tobą zgodzić. Też czuję, że bycie zajętym i posiadanie zawsze jakiegoś...
  • Tomek: https://prawo.gazetaprawna.pl/ artykuly/1391256,koniec-uzytko wania-wieczystego-a-przedsi...

Najnowsze wpisy

created by Water Design