24

03.2016

Trochę o nieruchomościach na Kubie

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Nieruchomości, Nieruchomości za granicą, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 5

Dzięki uprzejmości dobrze nam znanej Fridomiaczki, występującej tutaj pod nickiem „Aga-ta”, jednej z Klientce-Marzeń firmy Mzuri i ogólnie bardzo pozytywnej osoby, dostaliśmy kolejny (po Bejrucie) dość szczegółowy opis rynku nieruchomości na Kubie. Byłem na Kubie już trzy razy i wiem, że choć to piękny, urzekający kraj, to specyfika silnych pozostałości komunistycznych powoduje ogromną trudność w uchwyceniu i opisaniu zjawisk, które tam zachodzą. I tym bardziej doceniam czas, który Aga-ta poświęciła na rozpracowywanie tego rynku dla nas. A wiem, że sposobów miłego spędzania czasu to gdzie jak gdzie, ale na Kubie nie brakuje:-)

Aga-ta, ogromne dzięki!!! Jednocześnie zachęcam innych Fridomiaków i Fridomiaczki do dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi rynków nieruchomości za granicą. To bardzo pouczające.

Oto wpis Aga-ty:

Przede wszystkim należy pamiętać, iż na Kubie istnieją dwa systemy walutowe, a nas interesuje CUC, który nazywany jest dolarem, a jego wartość, to w przybliżeniu 1 euro. Zatem pisząc „dolar” mam na myśli 1 CUC = 1 euro
Co do nieruchomości, to na Kubie panuje socjalizm i od czasów rewolucji niemal wszystko jest państwowe. Całkiem niedawno, bo w 2008 roku pojawiły się oficjalne furtki pozwalające na zakup nieruchomości, z tym, że na zasadzie zapisu w testamencie. Rynek jednak rządzi się swoimi prawami i mimo, że oficjalnie np cudzoziemiec nie może kupować składników komunistycznej wspólnoty, to handel nieruchomościami kwitnie. Widoczne jest nieco mniejsze przywiązanie do aktów własności, gdyż każdy ma świadomość, iż takowe już kiedyś nie miały znaczenia… Ponad pół wieku temu znacjonalizowano nie tylko rolnictwo, fabryki, czy szpitale, ale i kamienice, domy, samochody, wyposażenie… Właściciele nieruchomości musieli w pośpiechu uciekać zabierając tylko to, co zmieściło się w podręcznym bagażu, ewentualnie do 20 kg… Wszystko, co zostawiono, trafiło do nowych właścicieli. Mieszkania podzielono na mniejsze, aby lokum otrzymali wszyscy zainteresowani.
Aktualnie na Kubie buduje się niewiele. Stosunkowo też nie za dużo się odnawia – wyjątkiem są stare miasta wpisane na listę dziedzictwa UNESCO. Rewolucja korzystała z tego, co było stanem na rok ’58 i raczej konsumowano niż tworzono cokolwiek oprócz ideologii. Dlatego też po każdej porze deszczowej ulega zawaleniu nawet kilka kamienic w Hawanie, a wiele z nich traci dach, wyższe piętra, czy kanalizację. Możemy zatem oglądać piękne fasady, za którymi, w pustych oknach, widać tylko błękitne niebo. Parter, natomiast, często jest dzielony na maleńkie mieszkanka z obowiązkową kanapą i telewizorem – można do nich zaglądać z ulicy i podziwiać, w jaki sposób Kubańczycy spędzają czas. Zazwyczaj jest to mecz w TV. I wszędzie suszące się ubrania – zatem jeszcze piorą namiętnie :-)
Jeśli chodzi o ceny nieruchomości, to są one tak różne, że nie byłam w stanie ułożyć sobie tego rynku w głowie. Dom z jednej strony ulicy może kosztować 40.000 dolarów, a obok 400.000. Tak dużych różnic jeszcze nie widziałam. Podobnie z mieszkaniami – nasz przewodnik mówił, że trzysypialniany apartament w Matanzas kosztuje 14.000 dolarów, ale już w Hawanie ok. 70.000 dolarów. I znów różnice ogromne, bo z kolei kamienicę do remontu można „kupić” za 100.000 dolarów. I tylko, że remontowanie w kraju, gdzie niczego nie ma, bo zwyczajnie się nic nie produkuje… może być trudne. Choć z drugiej strony, tak wiele się remontuje ze środków UNESCO, że mam wrażenie, iż przy okazji powstaje wiele prywatnych inicjatyw. Przypomina mi to czasy komunizmu w Polsce, gdzie w związku z budową jednego ze szpitali, powstało dość duże osiedle domków jednorodzinnych. Do dziś nazywa się je potocznie „złodziejówką” – za butelkę wódki lub niewygórowane kwoty piasek, cement, czy cegły wysypywano na działce sponsora zamiast na terenie budowy szpitala. Szpital budowano 15 lat!
Jeśli chodzi o wynajem, istotna jest narodowość najemcy. Znajomi (Polka i Kubańczyk) za wynajem domu płacą czynsz 500 dolarów miesięcznie. Ale już Kubańczyk, który mieszka obok, „tylko” 200 dolarów (chyba, że mieszka na państwowym, wtedy nie płaci nic, nawet czynszu). „tylko”, ponieważ oficjalna pensja na Kubie, to 15-20 dolarów miesięcznie. Taka sama dla robotnika i lekarza. Socjalizm rządzi się swoimi prawami. Skąd Kubańczyka stać na mieszkanie za 14.000 dolarów? Czy na dom za 40.000 (wolałam nie precyzować, w jakim stanie…)? Bo te mieszkania za 150.000 dolarów w centrum Hawany, czy dom za 400.000, to chyba nie jest oferta dla Kubańczyka.
Oczywiście istnieją grupy społeczne i sektory, dla których rzeczywistość jest zupełnie inna. To branża obsługo turystyki. Wystarczy wskazać, iż za obiad dla jednej osoby w zwykłej domowej restauracji zapłaciliśmy tyle, ile miesięcznie zarabia lekarz. W życiu tak drogo nie było na żadnych moich wakacjach. Wiem, mało jeszcze widziałam :-) Ale zjeść w jednym posiłku, z jednym daniem, równowartość miesięcznego uposażenia lekarza? Czułam się ja krezus!
To właśnie turystyka rządzi światem finansów na Kubie. Od niedawna Kubańczycy mogą legalnie wynajmować pokoje turystom – ceny wahają się w granicach 30-50 dolarów za noc. Z tej kwoty większość przekazywana jest do państwowej, socjalistycznej kasy. Noc w hotelu kosztuje podobnie, nawet piękny i prestiżowy hotel Narodowy ma pokoje za 70 dolarów.
Bardzo chciałam ocenić potencjał i zwrot z inwestycji w nieruchomości na wynajem, ale otrzymałam tak wiele sprzecznych informacji, iż uznałam, że w tym kraju można zyskać wszystko i wszystko stracić. Polecam takie inwestycje tylko tym, którzy uwielbiają hazard, a tym samym mogą zapomnieć o wydanych/zainwestowanych na Kubie środkach i żyć bez nich dalej. Gdyż w każdej chwili może się okazać, że prawo własności „wyparowało”, albo kamienica spłynęła wraz z porą deszczową…
Z pewnością warto inwestować w nieruchomości na wynajem długoterminowy dla zatrudnionych w branży turystycznej. Populacja Hawany, to ok 2,3 mln mieszkańców, którzy muszą gdzieś mieszkać. Sytuację komplikuje to, iż przez ponad pół wieku Kubańczycy nie płacili za mieszkania, czy czynsz, wszystko dostawali od państwa. Ale jest pokolenie młodych, głodnych sukcesów, którzy chcą żyć inaczej niż owe socjalistyczne minimum. Przyjeżdżają do Hawany i szukają mieszkania na wynajem. To jest dobry, bo ambitny klient. Same mieszkania były dzielone na mniejsze i teraz w ofercie można znaleźć pięcio-sześciopokojowe mieszkania z pięcioma łazienkami. Idealne, aby znów podzielić i wynajmować jako małe studia.
Poznałam, jednak, niezwykłą i zaradną właścicielkę pensjonatu, której biznes można przekalkulować. Twierdzi, że sama zbudowała swój dom, urządzając pensjonat z pięcioma pokojami na wynajem. Każdy pokój ma łazienkę, jest ładnie wyposażony, czysty i bardzo… europejski. Koszt wynajmu pokoju, to 50 euro za noc. Nie dopytałam, czy także musi odprowadzać środki do kasy państwa, bo jako cudzoziemka, pewnie ma specjalne względy u władzy, jeśli mogła wybudować swój dom. Mimochodem wspomniała, że do końca roku ma pełną rezerwację na wszystkie pokoje – zero pustostanów! Wierzę w to, bo w ciągu ostatniego roku na Kubę przyleciało 3 miliony turystów, brakuje miejsc w hotelach, a w najbliższym czasie spodziewają się 7 milionów odwiedzających rocznie! Ceny noclegów idą w górę i to jedyna „zaradność” tej 11-milionowej populacji.
Ów pensjonat ma się dobrze, koszty utrzymania są minimalne, a obrót miesięczny robi wrażenie. Dało mi do myślenia, gdy moja rozmówczyni wspomniała, że trudno jej wydać poza Kubą 5 dolarów na kubek kawy, gdy tutaj za tę kwotę może kupić spory worek najlepszych ziaren… Oczywiście nie w sklepach dla turystów, gdzie za kg płaciliśmy 20 dolarów.
I biznes hotelowy jest tym, o czym mogłabym pomarzyć na Kubie. Tym bardziej, że siła robocza jest na tyle tania, iż można wynająć obsługę i być wolnym finansowo. Owa właścicielka już jest i pół roku spędza na Kubie ze swoimi gośćmi, a pozostałą część roku w domu z mężem, dziećmi i wnukami. Pensjonat jest całoroczny, rezerwacje robi zazwyczaj za pomocą internetu, czy telefonu, zatem nie musi być na miejscu. Branża turystyczna rozwija się doskonale, a z racji wysokich cen, jakość serwisu wzrasta.

Podziel się!

0

Komentarze:

  1. Radzio pisze:

    Heh, turystyka faktycznie rozwija się tam dobrze, ale kraj też mierzy się z olbrzymimi problemami. Nie wiem czy zdecydowałbym się na zakup tam nieruchomości, którą dodatkowo należałoby odpowiednio zabezpieczyć. Może gdyby się miało kasy jak lodu…

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Radzio, oczywiście odradzamy zakupy nieruchomości zagranicą, w miejscach, których się dobrze czy wręcz doskonale nie zna. Na Kubie również:-)

      0
      • Kris pisze:

        A niby dlaczego odradzasz ?

        0
        • Sławek Muturi pisze:

          Kris, odradzam z tego samego powodu co zawsze:-)

          Inwestowanie w najem, choć mniej ryzykowne od inwestowania w inne typy aktywów, niesie jednak ze sobą ryzyko. To ryzyko rośnie WIELOKROTNIE gdy inwestor kupuje cos na rynku, którego nie zna, w kraju (a nawet w mieście), którego nie zna, w którym nie mieszka.

          0
  2. Luk-ck pisze:

    Masz racje Slawku, ja inwestuje w innym mieście niż mieszkam. Spędziłem ponad pół roku na ogladanie mieszkań, badaniem okolicy, rozmowy z ludźmi. I w ten sposób uniknąłem co najmniej jednej wpadki. Polecam rozeznanie rynku przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Czasem w obrębie jednego osiedla są spore różnice. Pzdr

    0

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK
I FRIDOMIAKÓW

24 kwietnia, 20:00-21:00 – live i webinar z Jankiem Dziekońskim z Filipem Kowarskim na Moniter.pl, pt. „Czy kamienice są dla mnie? Jak skutecznie inwestować i flipować mieszkaniami w kamienicach”. Link do nagrania eventu na FB

25 kwietnia, godzina 18.00, Londyn, UK  – prezentacja Artura Kaźmierczaka „Zrób Brexit swoim pieniądzom” poświęcona możliwościom i perspektywom inwestowania w mieszkania w Polsce. Prezentacja w ramach spotkań Business Association London. Budynek POSK, Sala Multimedialna na 4 piętrze, 238-246 King Street, Hammersmith, Londyn

7 maja, godzina 19:00, Londyn, UK – prezentacja Artura Kaźmierczaka „Zrób Brexit swoim pieniądzom” poświęcona możliwościom i perspektywom inwestowania w mieszkania w Polsce. Prezentacja w ramach spotkań Stowarzyszenia Mieszkanicznik. Budynek POSK, Sala Multimedialna na 4 piętrze, 238-246 King Street, Hammersmith, Londyn

15 maja, środa, godz. 11.30-13.00, Katowice – udział Artura Kaźmierczaka w debacie poświęconej rynkowi mieszkaniowemu, odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Międzynarodowe Centrum Kongresowe.

29 maja 2019 r., środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

10-11 czerwca, Sopot – wystąpienie Jana Dziekońskiego w Forum Rynku Nieruchomości w Sopocie (szczegóły wkrótce).

15 czerwca, Warszawa, restauracja SixSeasons – wystąpienie Jana Dziekońskiego w Warszawskim Forum Nieruchomości (szczegóły wkrótce).

 

 

Social media:

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Don’t Retire, Rewire ! czyli … wolność zawodowa

Przechodzenie na emeryturę wymyślił Otto von Bismarck pod koniec XIX wieku. Wtedy większość osób nie żyła tak długo by się martwić, co sie stanie z nimi gdy już przestaną pracować. Emerytury byly pomyślane jako odpoczynek na końcu dlugiej i ciężkiej (często łamiacej krzyż) kariery zawodowej. Emeryci byli wycieńczeni długimi dniami ciężkiej fizycznej pracy i potrzebowali wreszcie odpocząć przed ... śmiercią.   Dziś już tak nie jest. Żyjemy dłuzej, zdrowiej, warunki pracy się poprawily. Kiedys uważano, że emeryci [...]

Najnowsze komentarze

  • Jan Dziekonski: Link do nagrania w treści postu =)
  • Tomek: Bardzo ciekawy webinar, dziękuję, nawet notatki porobiłem :-)
  • Jan Dziekonski: Tomku, przekazuję odpowiedź w imieniu Marysi Dąbrowskiej, mojej koleżanki od najmu =) Mzuri...
  • Jan Dziekonski: BiL – dzięki serdeczne za polecenia! Stwierdziłem, że sprawdzę wszystko, a że 24 godziny...
  • Tomek: Inwestowanie zasadniczo nie ma zbyt wiele wspólnego z podnoszeniem wartości świata. Widać to jaskrawie na...
  • Tomek: Ja mam pytanie trochę z innej beczki. 21 kwietnia weszły zmiany w ustawie o ochronie praw lokatorów,...
  • BiL: Hej Jan, bardzo lubie Lwow, bylem tam trzy razy, to dla mnie jedno z tych miejsc w ktorych jeszcze sie pojawie i...
  • Luke: Jest jedna osoba którą znam z tego, że m.in. podnosi problemy jakie opisałeś – Marlena Kosiura.
  • Przemek: A zatem jesteśmy niemal sąsiadami, gdyż jestem ze Złotowa ;) Dlatego też ta informacja utkwiła mi w pamięci....
  • Artur Banach: Dobry artykuł wyjaśniający dokładnie jeden z mitów dotyczących inwestowania, że wyższy standard oznacza...
  • Bobbi van der Rohe: Przemku, na czym więc polega inwestowanie jak nie na podnoszeniu wartości otaczającego nas świata...
  • Przemek: Oj, tam Bobby. Zauważam lekko zwiększona trudność wprowadzenia funkcjonalnych wnętrz w istniejących...
  • Bobbi van der Rohe: Peace Man! Uderzenie było koszmarnie mocne :-) Pozostańmy więc przy tym, że się nie...
  • Jan Dziekonski: Bobbi, cóż, chyba uderzenie faktycznie było mocne ;) A na serio, chyba faktycznie niejasno napisałem...
  • Bobbi van der Rohe: O rety! Następny… Trudno, najwyżej się komuś narażę… Ręce prawie opadają, ale...
  • Jan Dziekonski: Marcin, tu się zgodzę, że najbardziej rozgrzanym rynkiem na dzień dzisiejszy jest faktycznie...
  • Marcin: Jan, dziękuję za linka do ciekawej analizy, pada w niej pytanie ”czy ceny mieszkań zwariowały?” Z...
  • Jan Dziekonski: Marcin, nie wiem skąd opinia,że ceny są „rozgrzane”? Ja akurat jestem mocno analityczny i...
  • Marcin: Sławku, przy tak rozgrzanym cenowo rynku, co wynika równiez z działań panów o których wspomniałem,...
  • Kuneg: Ceny jeszcze nie osiągnęły sufitu (przynajmniej we Wrocławiu). Dopiero co przekroczyliśmy poziom cen z 2008...

Najnowsze wpisy

created by Water Design