Publikacje z kategorii "Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka"

25

10.2011

Wynajem garaży – zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Inwestowanie, Opłacalność Inwestowania, Wynajem, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 3

Fridomiak – Piotr od Garaży – podzielił się swoimi praktycznymi doświadczeniami.  Zrobiłem z jego komentarza oddzielny wpis blogowy, po to by łatwiej go było w przyszłości odszukać. Dzięki Piotrze !

16

10.2011

Zapiski zdeterminowanej Rodzinki Fridomiaków

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 2

Dziś – w odpowiedzi na mój wczorajszy wpis „Za mało konkretów na antenie Kontestacji” – dostałem komentarz od Krzysztofa. Znów pozwoliłem sobie go przekształcić w osobny wpis, po to by nie zginął w czeluściach komentarzy. Krzysztofie, naprawdę imponują mi tacy ludzie jak Ty i Twoja żona – wytyczyliście sobie cel i do niego systematycznie zmierzacie nie zwracając uwagi na to co robią inni i jak drwiąco komentują Wasze wybory. Nawet jesli nie osiagneliscie jeszcze 100%owej fridomii, to juz widze, ze jestescie prawdziwymi Fridomiakami. Trzymam kciuki za powodzenie na dalszych etapach dochodzenia do 100% !

A oto wpis Krzysztofa

15

10.2011

Zapiski doświadczonego życiem Fridomiaka

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Rozwój osobisty, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 9

Przed chwilą otrzymałem komentarz od Pana Adama (dziękuję), w którym opisuje on swoje doświadczenia życiowe otwarcie dzieląc się z nami swoimi osiągnięciami, ale także popełnionymi błędami i rozterkami. Pozwoliłem sobie przekształcić komentarz we wpis blogowy (mam nadzieję, że się Pan nie obrazi Panie Adamie), aby nie zaginął wśród innych komentarzy (jest już ich na blogu ponad 1400!). Oto wpis Pana Adama:

Witam Wszystkich,

Wczoraj koleżanka podarowała mi książkę  Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości. Przeczytałem ją jednym tchem , ucieszyłem się nawet bardzo tym , ze lektura nakłania do czegoś co zacząłem realizować 15 lat temu.
Ale z perspektywy moich doświadczeń chciał bym się podzielić z użytkownikami niniejszego forum pewnymi wnioskami.

06

10.2011

Zapiski Zdeterminowanego Fridomiaka – reaktywacja

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 25

Oto treść maila, którego dostałem dzisiaj od kolejnego Zdeterminowanego Fridomiaka. Dawno nie mieliśmy wpisów w tej kategorii, a jest to sekcja bloga, która najbardziej mnie cieszy: uczę się czegoś nowego i to nie ja muszę coś od siebie wykrztusić:-).  Podziękowania i serdeczne gratulacje Panie Sławku ! Trzymam mocno kciuki za Pana wolność finansową przed 40-tką!!! Życzę determinacji i konsekwencji w działaniu. Z ogromną ciekawością czytałem Pana relację, czekając na to co będzie za chwilę. Bardzo proszę od czasu do czasu uaktualniać swoją historię na blogu, np czy udało się przedłużyć umowę najmu w czerwcu 2012 i jakie podjęliście z żoną decyzje. Będzie mi niezmiernie miło, a dodatkowo jestem przekonany, że wielu młodych (i nie tylko) ludzi znajdzie w Pana opowieściach pewną inspirację. Dziękuję !
„Witam! Nazywam się Sławomir, mam 26 lat i chciałem opisać swoją krótką historię inwestowania w nieruchomości, a raczej w chwili obecnej na razie tylko historyjkę. Na co dzień mieszkam w Poznaniu, ale pochodzę ze średniozamożnego miasta, ok. 100- tysięcznego, gdzie niestety brakuje pracy (stąd nasza „ucieczka” do Poznania).
Tak się złożyło, że od 4 klasy liceum byłem z dziewczyną. Spędziliśmy ze sobą również całe studia. Natomiast w tym roku wzięliśmy ślub. Brzmi to trochę dziwnie, bo pozornie nie ma związku z nieruchomościami, ale… Zawsze żartowałem, że jesteśmy wiecznym konkubinatem i jedynie kupno mieszkania lub jakaś inna duża inwestycja może nas zmusić do zawarcia związku małżeńskiego, w celu polepszenia naszej zdolności kredytowej. No i mogę powiedzieć, że chyba była to samospełniająca się przepowiednia. Tak się składa, że skończyłem studia prawnicze (na razie nie robię aplikacji), ale już pod koniec studiów zacząłem się interesować nieruchomościami. Trochę za radą ojca (jest prezesem zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej naszego bloku) po studiach zacząłem studia podyplomowe z zarządzania i pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Obecnie chwilowo nie mam za dużo czasu na dopięcie ostatniego guzika- czyli uzyskanie licencji. Ale wymagane prace napiszę wkrótce… No ale w końcu do rzeczy…
W marcu tego roku przyjechałem jak co 2-3 tygodnie do rodziców na weekend. I okazało się, że sąsiad mieszkający pod moimi rodzicami chce sprzedać mieszkanie- 65 m2, 3 pokoje. Oczywiście wcześniej już krążyły o tym słuchy, ale cena jak na warunki mojego miasta nie była jakaś okazjonalna. Bynajmniej wtedy w połowie marca okazało się, że sąsiad podpisał umowę z pośrednikiem i ten sam pośrednik wycenił mu mieszkanie (wg wartości rynkowej) na cenę o 30-40 tysięcy niższą. Pierwotnie facet myślał o kwocie 150 tyś. zł, pośrednik z kolei wystawił u siebie ofertę za 120 tyś., z uwagi na zły stan techniczny mieszkania. Długo nie myślałem- zadzwoniłem do swojej drugiej połowy (wtedy jeszcze narzeczonej) i ją o tym poinformowałem. Reakcja była praktycznie natychmiastowa (przede wszystkim teściów). Przyznam szczerze sam się napaliłem, ale teściowe jeszcze bardziej. Oczywiście główny problem- jak te mieszkanie kupić, z czego. Nie mieliśmy i nadal nie mamy jakiś wybitnych dochodów- ja pracuję w urzędzie, natomiast moja żona jest nauczycielką. Moi rodzice zawsze sceptycznie podchodzili do takich decyzji „na szybkiego”, dlatego starali się nas odwieźć od tego zamiaru. Z kolei teściowie zapewnili nas, że są jak najbardziej na tak i pomogą nam finansowo przy opłatach itd. W każdym razie nie wchodziło w grę wciągnięcie rodziców w współkredytowanie (oczywiście tylko i wyłącznie w celu podwyższenia zdolności).
Na drugi dzień podpisaliśmy umowę przedwstępną i wręczyliśmy zadatek (przydało się trochę wykształcenie do sporządzenia takiej umowy :))). Facet potrzebował pieniędzy, a my baliśmy się, że ktoś nam tak fajne mieszkanie sprzątnie sprzed nosa. Ostatecznie okazało się, że cena jeszcze spadła do 110 tyś. u pośrednika. My z kolei utargowaliśmy cenę do 107 tyś. (w końcu odeszly koszty pośrednictwa- umowa była otwarta, nie na wyłączność).
Trzeciego dnia, w poniedziałek oboje wzięliśmy urlop na żądanie. Tak się jakoś złożyło, że miałem starego znajomego w OpenFinance i tam się między innymi udaliśmy. Chodziliśmy również po różnych bankach, ale problem był zawsze jeden- nie mieliśmy umów na czas nieokreślony, ewentualnie kredyt byłby za drogi. Z kolei mojemu koledze w OF bez problemu udało się znaleźć odpowiednią ofertę. Pozostał jednak jeden problem- albo kredyt na 40 lat bez ślubu, albo rodzina na swoim i kredyt na 10-15 lat. Z początku ślub nie wchodził w grę, ale później przemówiły liczby :D.
Wzięlismy ślub cywilny w poniedziałek, 28 marca 2011 r. Wcześniej pozałatwialiśmy kwestie związane z zaświadczeniami z pracy, promesami od pracodawcy itd. Decyzja kredytowa była pozytywna. Mielismy do wyboru 10 lub 15 lat (chcieliśmy w miarę szybko spłacić- takie przyjęliśmy założenia). Stwierdziliśmy, że 15 lat to okres opytmalny- nie obciąży nas to w taki sposób, aby w przyszłości nie móc się ubiegać o kolejny kredyt. No i kupiliśmy mieszkanie w połowie kwietnia- dokladnie 16.
Pozostała jeszcze tylko drobna kwestia- remont. Mieliśmy trochę oszczędności, ale nie chcielismy ich ruszać, gdyż były ulokowane w funduszu, który niestety trochę dostał po tyłku. Otrzymalismy również w związku ze ślubem trochę pieniędzy. Oczywiście z największa pomocą przyszli rodzice. Remont zaczęliśmy pod koniec kwietnia- na początku większośc prac wykonaliśmy sami- za wyjątkiem kafelek w łazience, wc, przedpokoju na podłogę oraz w kuchni. Wybrałem cały urlop i się zaczęło… Na początku maja zgłosiłem mieszkanie do wynajęcia od 1 czerwca. Remont był gruntowny- miejscami aż do gołej cegły, więc rzadko kto wierzył, że zdążymy. W dniu, w którym zgłosiłem mieszkanie do pośrednika, okazało się, że pewna firma z Poznania (miły zbieg okoliczności) poszukuje lokum dla swoich pracowników. Obejrzeli mieszkanie i wstępnie zdecydowali się je wynająć, bynajmniej również mieli wątpliwości czy zdążymy do 1 czerwca. Od samego początku zaznaczałem, że mieszkanie będzie po remoncie i nie będzie tolerancji dla jakiejkolwiek dewastacji itd. W celu przyspieszenia robót najęliśmy firmę do kładzenia gładzi. Odmroziłem również moje wszelkie oszczędności oraz dołożyłem trochę z bieżących pieniędzy. Następnie „pokombinowaliśmy” po znajomych i po jakiś komisach trochę mebli. Firma postawiła wymagania- co najmniej 4 łóżka, jakieś stoły w pokojach, krzesła, szafki na ubrania itd. itp.- czyli standardowe wyposażenie. Wszystko udało się załatwić praktycznie po kosztach i prawie bez problemów. W sumie remont wyszedł ok. 30 tyś (w tym cena mebli, drzwi do pokojów, łazienki, wc, kuchni, kafelki w wc, kuchni, przedpokoju, lazience i wiele wiele innych). Średnia cena mieszkania tej wielkości to około 150 tyś. Wyszło i tak, że ponad 10 tyś. byliśmy do przodu. W dodatku udalo nam się praktycznie od razu wynająć mieszkanie :))).
Umowę najmu podpisałem z prezesem firmy już w Poznaniu (również sam sporządziłem :)))). Od razu wynajęliśmy mieszkanie na rok- do czerwca 2012, wraz z kaucją. Bynajmniej poszlismy na rękę tej firmie, bo dopuściliśmy, że w miesiące zimowe (lub miesiące zimowe z trochę gorszą pogodą- kiedy pracownicy nie będą mogli pracować) może nikt nie mieszkać. Ustaliliśmy wtedy troszkę niższą opłatę.
Jak zachowują się pracownicy? IDEALNIE. Rodzice mieszkają nad nimi i nie zgłaszają żadnych problemów. Praktycznie przyjeżdżają wieczorem aby się umyć, wypić piwko, wyspać, a od rana znowu do pracy. Sam najem zgłosiłem do US- płacę ryczałt. Przerzuciłem wszystkie koszty administracyjne na firmę- oni sami za nie płacą (fundusz remontowy, ogrzewanie, woda itd.). Oczywiście kontroluję to na bieżąco- na razie jest wszystko w porządku.
Przyznam szczerze, że początkowo kupiliśmy te mieszkanie z myślą o nas. Stwierdziliśmy, że „może kiedyś wrócimy do rodzinnego miasta na nasze mieszkanko, ale do tego czasu je po prostu wynajmiemy”. Od wielu lat interesuję sie nieruchomościami, ale nigdy nie myślałem, żeby żyć z wynajmów- z prostego względu nie mam kapitału/możliwości na zakup dużej ilości mieszkań, lokali. Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałem nic o fridomii i nawet nie brałem na serio pod uwagę tego typu rozumowania w moim przypadku. Moim celem jaki sobie kiedyś ustaliłem było- posiadanie mieszkań: jedno w Poznaniu, drugie w mieście rodzinnym oraz domek na jakiejś działce dla własnej rodziny. Te dwa mieszkania bym wynajął, a w domku spokojnie mieszkał. Teraz to trochę zweryfikowałem i wydaje mi się, że będę starał się skumulować jak największą ilość nieruchomości w swoim portfelu. Oczywiście z myślą o najmie.
Dlaczego moje nastawienie ostatnio się zmieniło? Mam kolegę w Trójmieście, który również interesuje się nieruchomościami. Opowiadał mi kiedyś, że był na jakimś spotkaniu i chyba miał na myśli właśnie spotkanie Fridomiaków. Ostatnio wzięlismy razem z żoną ślub kościelny i mój kolega wraz ze swoją małżonką podarował nam między innymi Pana książkę- Zarządzanie Najmem- Poradnik.
Wczoraj znalazłem chwilkę czasu, aby poczytać. I muszę przyznać, że lektura mnie wciągnęła całkowicie. Stuknąłem na raz ponad 120 stron :D i książka bardzo mi się podoba- dużo cennych rad jest w niej zawartych. Bynajmniej trochę w moim przypadku (małe, średnio zamożne miasto) boję się, że nie sprawdzi się u mnie sprawdzanie potencjalnego najemcy oraz odmawianie tym podejrzanym. Ale ten problem na razie mnie nie dotyczy, bo do czerwca mam spokój. I tak celuję głównie w firmy- wynajem wydaje się pewniejszy, poza tym w mieście jest ostatnio dość dużo inwestycji i mam nadzieję, że ta tendencja jeszcze trochę pozostanie. Największe nadzieje jednak daje mi autostrada, która przebiega od Trójmiasta do Nowych Marz, a już niedługo z 3miasta do Torunia. Myślę, że może to spowodować nawet wzrost gospodarczy miasta, no ale zobaczymy. W każdym razie na pewno przeczytam książkę „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości”, a także inną literaturę z tej tematyki, gdyż muszę w końcu dojść do tego jak pozyskać możliwie najwięcej środków na kupno kolejnej nieruchomości :))) oraz w jaki sposób najkorzystniej te środki spożytkować.
Jak to wszystko teraz wygląda? Wynajem w całości zwraca nam ratę kredytu, czyli wychodzimy na 0. Niestety koszty administracyjne + podatek zjadają nam zysk- są dość wysokie, ale za to kredyt jest tylko na 15 lat. W wieku 41 lat, jak wszystko dobrze pójdzie będziemy mieli własne mieszkanie niezadłuzone, którego wartość mam nadzieje będzie zdecydowanie wyższa niż dzisiaj i wtedy bedzie przynosiło czysty zysk z wynajmu :D. Obecnie niestety w Poznaniu wynajmujemy mieszkanie, za co trochę płacimy (nie przekracza to jednak nawet 1/4 naszych dochodów). Myśleliśmy o własnym kącie, ale na razie nie chcemy się zapowietrzyć, więc poczekamy pewnie do czerwca (żeby zobaczyć, czy na pewno uda nam się dalej wynająć kupione w tym roku mieszkanie – żeby nie zabrnąć w ślepy zaułek). Wtedy w lipcu/sierpniu/wrześniu zaczniemy myślec nad kupnem 2-pokojewego mieszkania, ale dla siebie. No a potem zobaczymy :D
Szacuję, że do połowy przyszłego roku jesteśmy w stanie zgromadzić kapitał w wymiarze 30-40 tyś zł (jeśli nic się po drodze nie wydarzy- odpukać :))) i nawet chyba lepiej by było kupić kawalerkę i ją wynająć- czysty zysk :D. Niestety nie wiem jak żona by to przyjęła, gdybyśmy znowu musieli mieszkać kolejny rok lub dwa na wynajmowanym. No chyba, ze kupimy kawalerkę dla siebie, a potem kupimy mieszkanie większe i kawalerkę wynajmiemy. Zobaczymy :DD
W każdym razie nawet zacząłem wierzyć, że jest duża szansa w moim przypadku na fridomię. Będę starał się w miarę regularnie zaglądać na Pana bloga.
PS. Jeżeli by Pan coś z tego maila publikował, to prosiłbym aby nie podawać nazwiska- moje imię Sławomir wystarczy. Mam nadzieję, że Pana nie zanudziłem tą przydługa historią. Dziękuję bardzo i pozdrawiam
Sławomir

13

08.2011

Prawdziwy case z Katowic

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Nieruchomości, Praktyczne wskazówki, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 21

Po debiucie Fridomii w Kontestacji, otrzymałem maila od Pana Tomasza (imię zmienione na prośbę zainteresowanego) z Katowic. Otóż Pan Tomasz znalazł się w nieco trudnym położeniu. Jakieś 2 lata temu kupił dwa 2-pokojowe mieszkania na wynajem (po 48 m każde) przy ul Piastów na osiedlu Tysiąclecia od developera. Na zakup mieszkań wziął kredyty (we frankach szwajcarskich), których wysokość miała pokryć koszt zakupu i wykończenia mieszkań. Niestety ze względu na opóźnienia w budowie spowodowane przez developera, bank odmówił Panu Tomaszowi wypłaty ostatniej transzy kredytu na drugie z kupowanych mieszkań. W efekcie, aby móc odebrać drugie mieszkanie, Pan Tomasz wpłacił pieniądze przeznaczone na wykończenie mieszkań jako ostatnią transzę na wykupienie tego mieszkania.

Stowarzyszenie Mieszkanicznik  KONGRES OTWARCIA:

ŁÓDŹ:  sobota, 17.03.2012, godz 10:00

Miejsce: Centrum Konferencyjne Rubin (http://ckbrubin.pl)
ul. Lodowa 94

Do licznego – mam nadzieję – spotkania! Sala, którą zarezerwowaliśmy może pomieścić ok 400 osób i liczymy na to, że zostanie wypełniona do ostatniego miejsca:-)

Wpiszcie sobie proszę tę datę do kalendarzy. Więcej szczegółów wkrótce!

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

It is not the timing the market that counts, but time in the market.

W moim procesie inwestowania prognozy na rynku nieruchomości nie miały dla mnie większego znaczenia. Dlaczego? Gdybym myślał o zrobieniu jakiejś jednej dużej transakcji, na której miałbym zrobić "interes życia", to wtedy pewnie poświęciłbym dużo czasu na analizy i poszukiwanie "właściwego momentu". Zamiast tego, po prostu określiłem sobie cel związany z osiągnięciem wolności finansowej. Chciałem mieć tyle a tyle pasywnych przychodów co miesiąc, aby utrzymać określony standard życia i w związku z tym będę musiał zbudować portfel mieszkań pod [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Łukasz, w zasadzie, tak jak pisałem nie jest...
  • Łukasz do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Sławku, mam nadzieję, że w planach masz również...
  • Sławek Muturi do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Admo, myślę, że tak. Natomiast nie potrafię...
  • Adamo do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Witam, Czy będzie jeszcze jakiś inny „nowy...
  • Sławek Muturi do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Mark, odpowiadając na Twoje pytania: 1. zakres usług Mzuri. To co...
  • Sławek Muturi do "Zakup mieszkania ze służebnością"
    Dzięki Łukaszu i Tomku. Ja też zgadzam się z Waszymi opiniami....
  • Sławek Muturi do "Zarządzanie najmem w TVN CNBC w pon 6 lutego"
    Łukasz, dzięki. Przyznam, że sam byłem speszony tym...
  • Sławek Muturi do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Inwestorze, to nie ja jestem organizatorem...
  • speedy Łukasz do "Zakup mieszkania ze służebnością"
    Z komentarzem jw. w pełni się zgadzam 100% racji i jeszcze jedno...
  • speedy Łukasz do "Zarządzanie najmem w TVN CNBC w pon 6 lutego"
    Hi Panie Prezesie ;) było ok. i powiem szczerze...
  • Inwestor do "Szkolenie „Jak zbudować sobie Fridomię?”"
    Witam, dla tych którzy są spoza Warszawy jest...
  • Mark do "Aktualności z firmy Mzuri "
    A ja mam jeszcze pytanie uszczegóławiające. Powiedzmy za te 220zł /mc co klient...
  • Sławek Muturi do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Bart, tak byłem we wszystkich krajach na świecie, łącznie z Sudanem...
  • bartonet do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Dzięki za szybką odpowiedź! :) Pewnie w najbliższym czasie zgłoszę się do...
  • tomasz_adamus do "Zakup mieszkania ze służebnością"
    Moim zdaniem trochę za mało informacji Pani Ula podała w tym...
  • Sławek Muturi do "Czym są, a czym nie są pieniądze w moim prywatnym życiu"
    ZbigniewJ, dzięki za pytanie. Odpowiedź...
  • ZbigniewJ do "Czym są, a czym nie są pieniądze w moim prywatnym życiu"
    Witam, czy mógłbyś coś więcej napisać o...
  • Sławek Muturi do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Dobrze, dam znać. Póki co, mieszkają tam jeszcze dotychczasowi najemcy.
  • Sławek Muturi do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Bartonet, bardzo się cieszę, że udało Ci (przyjmijmy konwencję...
  • Iwona do "Aktualności z firmy Mzuri "
    Tak, o Szulborską:) Zastanawialismy się za ile się może wynająć i czy...
created by Water Design