Księga gości

Zapraszamy cię do rozmowy. Ponieważ dalej każdego dnia chcemy się uczyć i rozwijać, dlatego każda opinia, pomysł, komentarz z twojej strony będą dla nas nieocenione.

W książce zasygnalizowaliśmy szereg rozwiązań i pomysłów, na temat których w szczególności chcielibyśmy poznać twoje zdanie. Niektóre z nich są tak fundamentalne jak wolność finansowa, czy inwestowanie w nieruchomości. Inne są bardzo konkretne, jak np. dobre praktyki w zakresie doboru najemców, najczęściej popełniane błędy w zarządzaniu wynajmowanymi nieruchomościami, czy wreszcie sugestie tematyki na kolejne książki.

Ciekawi jesteśmy również, czy są jakieś ważne zagadnienia dotyczące wolności finansowej dzięki inwestowaniu w nieruchomości , które według ciebie nie zostały w ogóle poruszone w książce lub masz na ich temat kompletnie odmienne zdanie. Dyskusja jest bardzo twórczym procesem i chętnie poznamy również twoje zdanie.

A zatem zapraszamy do wpisów!

Komentarze:

  1. tyzin napisał(a):

    Dzień dobry,

    razem z kolegą kupujemy kawalerkę do remontu pod wynajem lub szybką sprzedaż (raczej to drugie). Jednak to on będzie tym, który zaciągnie na siebie kredyt (ja nie mam takiej zdolności).

    Czy jest sposób, żeby w jakiś formalny sposób zabezpieczyć swoje udziały w nieruchomości i/lub zyskach z niej czerpanych?

    Będę bardzo wdzięczny za fachową pomoc.

  2. Sławek napisał(a):

    Zabezpieczyć się formalnie: połowa udziału w nieruchomości wpisana do księgi wieczystej.
    Ale:
    a) bank raczej będzie chciał, żeby wszyscy właściciele przystąpili do kredytu lub występowali jako poręczyciele
    b) jeśli nie zachodzi przypadek a) to żaden człowiek z głową na karku nie zgodzi się na taki układ, żeby być formalnie w części właścicielem, a w pełni odpowiedzialnym za cały kredyt.

    Można spróbować zawrzeć jakąś umowę pożyczki, np. pożyczasz mu xxxxx zł, a on spłaca Tobie yyy zł miesięcznie tytułem spłaty pożyczki. Natomiast nie będzie to miało de facto nic wspólnego z nieruchomością.

  3. katalogowanie napisał(a):

    Fajna witrynka,

  4. Wiesław napisał(a):

    Co prawda temat nie jest związany bezpośrednio z nieruchomościami, ale wiele osób ma kredyty we frankach szwajcarskich, zapraszam do przeczytania mojego wpisu na blogu o tym jak Szwajcarski Bank Centralny drukuje franki i jaki to może mieć wpływ na wycenę trwałych aktywów:
    http://przeplywypieniezne.pl/?p=828
    Pozdrawiam wszystkich Mieszkaniczników,
    Wiesław

  5. Eryk napisał(a):

    W trudnych czasach takich jak teraz, nieruchomości są rzeczywiście jednym z nielicznych dóbr, które gwarantują w miarę wysoki poziom wolności finansowej. Poradnik może okazać się bardzo przydatny w obecnych czasach. Sam się o tym przekonałem. Dzięki za stronę i promowanie odpowiednich pomysłów ekonomicznych.
    Pozdrawiam.

  6. Piotr napisał(a):

    Rzetelność banków.

    Witam,

    1. Ostatnio dostalem gruby list od Eurobanku zatytulowany ‚Badz na biezaco’ z którego to wynikalo, ze zmieniaja sie warunki i regulamin korzystania z konta oraz kart platniczych. Bylo tez wyraznie napisane, ze klient ma prawo do zlozenia pisemnego oswiadczenia o odmowie przyjecia zmian oraz ze taka odmowa skutkuje rozwiazaniem umowy. W zalaczniku do listu dostalem niewypelniona umowe o powadzenie konta dla osób fizycznych (skladajacy sie z 6 stron pisanych mala czcionka) oraz regulamin konta w tymze banku (skladajacy sie z 9 stron pisanych mala czcionka).
    Nie byloby w tej przesylce nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze nie mam i nigdy nie mialem konta w Eurobanku (a przynajmniej tak mi sie wydawalo). Na poczatku wyrzucilem przesylke do kosza, ale po przemysleniu (‚jak nie odpowiesz na pismie to znaczy ze zgadzasz sie na zmiany’) cos mnie tknelo do telefonu na infolinie. Tam mila konsultantka (mila tylko na poczatku), oswiadczyla, ze mam konto w Eurobanku i zeby je zamnkac musze udac sie do placówki. ‚Zaraz, zaraz’, ale przeciez nigdy nie otwieralem, zadnego konta w tym banku, zatem nie bede chodzil i zalatwial takich rzeczy. Zlozylem ustna reklamacje i nakazano mi oczekiwac na odpowiedz do 14 dni. W chwili pisania niniejszego tekstu termin jeszcze nie minal – wiec czekam.
    Przypadek sprawil, ze nastepnego dnia przechodzilem obok placówki Eurobanku, gdzie dowiedzialem sie ponownie ze mam konto (podano nawet jego numer). Na szczescie saldo wynosi 0 i nigdy nie bylo na nim zadnych operacji. Nie zgubilem, zadnych dokumentów w przeszlosci, nikt nie podszywal sie pode mnie. W bazie danych banku nie ma nawet wzoru mojego podpisu.
    Okazuje sie, ze ok. 2 lata temu skladalem wniosek o kredyt hipoteczny w Eurobanku (w celu zakupu mieszkania na wynajem) za posrednictwem OpenFinance, ale nie skorzystalem z oferty bo byla malo atrakcyjna. Wtedy bank zalozyl mi konto bez mojej zgody i wiedzy.

    2. W przeszlosci mialem kredyt (co prawda samochodowy) w Getinbanku. Z umowy jasno wynikaly kryteria, które musze spelnic aby marza banku zostala obnizona (ubezpieczenie, wpis w dowodzie rejestracyjnym, ksiazka pojazdu itp.). Po zalatwieniu formalnosci, spelnieniu wszystkich kryteriów i przedstawieniu ich do banku bylem pelen euforii w zwiazku z nadciagajaca obnizka raty. Jakze wielkie bylo moje zdziwienie, kiedy okazalo sie, ze bank postanowil mnie zignorowac, albo wprost olac. Nie pomogly, zadne telefony, wizyty w placówce itp.

    3. W jeszcze dalszej przeszlosci bralem kredyt remontowy w banku PeKaO. Kwota kredytu (wlasciwie pozyczki gotówkowej) wynosila ponizej ustawowego limitu 80kPLN. Czyli, ze moglem splacic przed umówionym terminem bez zadnych odsetek. Pomimo ustawy oraz powołującej się nań umowy kredytowej, bank postanowil pobrac sobie prowizje. Walka (na szczescie bez drogi sadowej) trwala ok. 7 miesiecy, ale udalo sie odzyskac cala kwote prowizji (oczywiście bez żadnych odsetek).

    4. Nordea Bank udzielił mi kredytu hipotecznego (w celu zakupu mieszkania na wynajem) półtora roku temu. Obiecał (w umowie), że obniży marżę jak będzie wpis do KW. Rzeczywiście dotrzymał słowa po dopełnieniu formalności z mojej strony. Bank obiecał w innym punkcie umowy kredytu, że będzie zmieniał oprocentowanie co kwartał zgodnie ze zmianą stopy WIBOR. Przez pierwsze 2 kwartały wibor się zwiększał więc rata rosła. Przy trzecim kwartale wibor spadł i … rata też spadła. Proces jest kontynuowany. Duży plus. Bank, który dotrzymuje umowy.

    Proponuje zatem, abysmy w ramach Stowarzyszenia stworzyli nasz wewnętrzny ranking banków i oceniali te mniej wymierne elementy (dotrzymywanie zapisów umowy, terminowe wyplacanie srodków kredytowych, sztuczne podnoszenie oplat i prowizji, wykorzystywanie danych osobowych niezgodnie z prawem lub bez zgody kredytobiorcy itp). Wazne jest aby ten ranking nie byl kolejna tabelka pokazujaca oprocentowanie i warunki kredytów. Mysle, ze prawdziwe doswiadczenia Mieszkaniczników (podobne do moich opisanych powyzej) moga pomóc nam samym przy decyzji dotyczacej wyboru kredytu w celu zakupu mieszkań na wynajem.

    pozdrawiam,
    Piotr

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotrze, dzięki za opisy Twoich doświadczeń z bankami oraz za doskonały pomysł naszego wewnętrznego „rankingu banków”.
      Czy byłbyś w stanie podjąć się opracowania zasad, a potem prowadzenia tego rankingu, jako ekspert Stowarzyszenia d/s jakości obsługi instytucji kredytowych? (tę nazwę funkcji pozastatutowej wymyśliłem na prędce, więc możemy ją oczywiście zmienić:-))) Zgódź się proszę…

      • Piotr napisał(a):

        Sławku,
        Może na tą chwilę poproszę czytelników, a szczególnie Mieszkaniczników, o podzielenie się swoimi doświadczeniami z bankami lub innymi instytucjami kredytowymi. Proszę przedstawcie sytuacje w formie opisowej, dodajcie Wasze odczucia i subiektywną ocenę. Używajcie konkretnych nazw bardziej lub mniej przyjaznych instytucji. Zobaczymy co uda się zestawić ze sobą w jakiejś spójnej formie.
        Kiedy będę miał więcej informacji, to pomyślę jak ranking miałby wyglądać i dam feedback.
        Przy odpowiedniej ilości danych, początek przyszłego roku mógłby być realny do stworzenia jakiegoś draftu zestawienia. W marcu ’13 (III Kongres) możnaby pokusić się o wyciągnięcie konkretnych wniosków, a w październiku ’13 (IV Kongres – mam nadzieję) może znajdzie się chociaż jeden / -na Mieszkanicznik /-czka, który skorzystał z rankingu. Wizja zaczyna się rodzić.
        Proszę piszcie o swoich doświadczeniach. Sławku daj przykład Koleżankom i Kolegom.
        Proponuję też umieścić niniejszą dyskusję pod jakimś konkretnym tytułem wątku. Zapewni nam to jedno źródło wielu (mam nadzieję) opisanych przypadków.

        pozdrawiam,
        Piotr

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Piotrze, ogromne dzięki za podjęcie rękawicy i pociągnięcie Twojego pomysłu na ranking jakości obsługi banków do następnego etapu.

          Prośba do wszystkich byście się podzielili swoimi doświadczeniami w kontaktach z bankami. Ja też to zrobię. Ale najpierw – zgodnie z prośbą Piotra – założę nowy wątek dla ułatwienia dyskusji. Nosi on tytuł „Ranking banków Mieszkaniczników” i znajdziecie go pod datą 23.10.2012

  7. anonimowy napisał(a):

    Też jestem zdania iż najlepiej wejść w nieruchomości, jest to względnie bezpieczne.

  8. Marcin napisał(a):

    Strona super, wiele się dowiedziałem :) Pozdrawiam autora i administratora

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marcin, witam na blogu fridomia.pl i dzięki za ciepłe słowa. Zaglądaj tu proszę częściej. Ciesze się też, ze nas ciągle przybywa::-)

  9. Doradca napisał(a):

    Inicjatywa bardzo fajna, ja na pewno wrócę :)

  10. Renata napisał(a):

    Doskonała strona, wiele przydatnych informacji i wskazówek. Polecam.

  11. MarcoPolo napisał(a):

    Jaka różnica pomiędzy pewnym zyskiem na lokacie (powiedzmy 5%) a wynajmem…
    To moje zasadnicze pytania……na dzień dzisiejszy nie widzę korzyści

  12. Rafał napisał(a):

    Bardzo się ciesze ze są w tym kraju takie osoby jak między innymi pan Sławek, które już do czegoś doszedł i zdecydował się tą wiedza jak podzielić z innymi. Zarówno ten portal jak i pana konferencja na dniach inteligencji Finansowej w Kielcach tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że droga do wolności finansowej poprzez inwestycje w nieruchomości jest ta wlaściwą i opłaci się przekonywać rodzine do inwestycji (oraz oczywiście samemu robić coś w tym kierunku). pozdrawiam

  13. Klaudiusz napisał(a):

    Serdecznie polecam, tą książkę każdemu i małemu i dużemu :) Pozdrawiam

  14. Tomek napisał(a):

    Życzę powodzenia w prowadzeniu portalu, oby się rozwijał i był dalej tak ciekawy jak jest ;)

  15. Maciekkkk napisał(a):

    Super stronka :)
    Polecam ją wszystkim :)

  16. Mintaj napisał(a):

    Witam!

    Aktualnie jestem po lekturze Państwa książki nt zarządzania najmem. Gratuluję usystematyzowania wiedzy w tym zakresie, bo, póki co, na rynku jest b. ubogo.

    Jednocześnie pragnę przedstawić swoją, dość ciekawą sytuację, jako współwłaściciela nieruchomości/kamienicy w centrum Katowicach. Kamienica mieści się 250 metrów od nowo powstałego dworca PKP,PKS i mającej się otworzyć 18 września br. galerii handlowej (łączna inwestycja rzędu 1 mld zł). Kamienica leży nieopodal skrzyżowania z ulicą 3 Maja, czyli wg rankingu Cushman&Wakefield najdroższą ulicą na Śląsku. Mam nadzieję, że stworzy to jakikolwiek zalążek impulsu do lobbowania za zmianą wadliwych przepisów prawa. Otóż, jestem współwłaścicielem 1/3 kamienicy, co jest ekwiwalentem +/- 4 mieszkań (2 ponad stumetrowe i mniejsze) oraz 1 lokalu użytkowego. To niestety na papierze, bo co się okazuje. Polskie prawo sprzyja uzurpacji większości aż do szpiku kości. Pozostałe 2/3 (każdy po 1/3 tak jak ja) mają członkowie mojej dalszej rodziny. Utworzyli oni sobie zarząd z racji większości, o niczym nie informując mnie. Ustalili sobie skandalicznie wysokie wynagrodzenie za zarząd – średnio 1,70-1,80 zł za m2, a lokalne ceny oscylują w granicach 0,65-0,80 zł za m2, i to również bez mojej zgody. I teraz clou – stawki czynszów dla najemców użytkowych są nierynkowe. Tamtejszy bar płaci wg umowy 1050 zł miesięcznie za 170 m2 (w tym 60 m2 ogródka piwnego). Odliczając VAT, wychodzi jednostkowa stawka za m2 trochę ponad 6 zł. Jest tam również sklep ze sprzętem komputerowym, który płaci 200 zł miesięcznie za 35 m2 i uwaga, uwaga – łącznie ze wszystkimi mediami. Kamienica z 12 mieszkaniami i 4 lokalami użytkowymi ma średni zysk rzędu 650-850 zł miesięcznie. Ja jako mniejszość nie mogę nic poza tułaczką sądową i innymi organami państwa, co trwa już od sierpnia 2011 roku do dziś. Co więcej, za niesubordynację zarząd ukarał mnie, gdyż już nie przesyła żadnych pieniędzmi z tytułu najmu, wcześniej przysyłając 500 zł miesięcznie. Bardzo proszę o posiadanie w pamięci mojej strudzonej sytuacji, gdy Państwo będziecie się gdzieś spotykać na zjazdach/konferencjach, bo obecne prawo jest skandaliczne.

    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje książki!

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Mintaj, dzięki za wejście na fridomię i podzielenie się swoimi przykrymi – niestety – doświadczeniami. Zachęcam Cię do wstąpienia do Stowarzyszenia (szczegóły na http://www.mieszkanicznik.org.pl) i popchnięcie tego tematu w ramach naszej organizacji. Możesz zostać ekspertem Stowarzyszenia d/s współwłasności. Im prężniej będziemy działać, tym szybciej będziemy w stanie cywilizować polski rynek najmu prywatnego, w tym m.in dążyć do zmian w polskim prawie. Oddział śląski spotyka się co miesiąc w Katowicach. Info o tym przekazuję na łamach fridomii.

  17. Adam napisał(a):

    Kredyt w ratach równych czy malejących? Raty równe zwiększają zdolność kredytową przy następnym kredycie, natomiast przy ratach malejących widać spłacany kapitał i w sumie odsetek płaci się mniej, ale zmniejsza to jednak zdolność kredytową do wzięcia następnego kredytu. Zawsze byłem za ratami malejącymi, jednakże z uwagi na inwestycje w mieszkania i perspektywę kolejnych kredytów skłaniam się raczej ku ratom równym. Proszę o poradę. Serdecznie pozdrawiam. Adam

    • Adam napisał(a):

      Witam ponownie, chciałem się podzielić z fridomiakami moim ostatnim doświadczeniem z bankiem Millennimium, okazało się, że w tym banku nie można mieć więcej niż 3 produkty hipoteczne, a w dodatku bank nie wlicza do zdolności kredytowej dochodu z najmu, jeśli nieruchomość, z której osiągam dochód jest obciążona hipoteką! Tak więc kolejny kredyt będę musiał wziąć w innym banku. Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż o tych przesłankach (zastrzeżeniach) banku dowiedziałem się dopiero w trakcie procedury kredytowej – po około 2 tygodniach, bo w momencie składania wniosku doradca nie widział żadnych przeszkód. Termin zawarcia umowy kupna nieruchomości się zbliżał, nie było już więc czasu na załatwianie kredytu w innym banku, jedynym rozwiązaniem była wcześniejsza spłata jednego kredytu, którego kwota do spłaty była już minimalna>
      Tak więc zachęcam do pytania doradców w bankach, przy składaniu wniosków kredytowych o takie zastrzeżenia w przepisach wewnętrznych banków. Pozdrawiam. Adam>

  18. remonty napisał(a):

    Inwestowanie w nie ruchomości to najlepsze rozwiązanie

  19. remonty napisał(a):

    inwestować w grunt i mieszkania super pomysł

  20. jasio napisał(a):

    Fajna stronka, miło było mi ją odiwedzić, pozdrawiam wszystkich oraz przede wszystkim twórców.

  21. Mariusz napisał(a):

    Podoba mi się styl strony, dobre teksty na stronce, zostawiam ślad po sobie oraz życzę powodzenia dalej.

  22. Marlena Linpka napisał(a):

    Pozdrowienia dla webmasterów i użytkowników. Udana strona, z pewnością zajrzę ponownie i zapraszam do siebie.

  23. Tereza napisał(a):

    Dzień dobry, konkretna stronka. Wyszukałam coś przydatnego dla mnie. Posiadam stronkę o meblach, wyszukasz u mnie krzesła, więc odwiedź i mnie. Pozdrowienia

  24. Jęzor napisał(a):

    Witam, Wprawdzie jestem tu przez przypadek, no ale muszę stwierdzić że interesująca strona. Trzymam kciuki za dalszy jej rozwój i zapraszam do siebie. :) może zainteresują was szczoteczka oral b

  25. Maciek napisał(a):

    Od pewnego czasu ,przypadkowo bardzo zainteresowałem się tym co Pan robi. Chyba podświadomie chciałem tego typu idee usłyszeć (you tube, kilka artykułów w necie)-chylę czoła przed pańską działalnością i w gruncie rzeczy skromnością-tak to przynajmniej odbieram. Mam pytanie za chwilę będę musiał wziąć kredyt na mieszkanie dla mojej rodziny mam trochę ponadstandartową liczbę małych domowników. Kredyt pewnie będzie duży bo już nie damy rady mieszkać na małym metrażu. Czy przed takim kredytobiorcą stoi jeszcze możliwość do jakiejś może nie wolności ale ulgi finansowej. Czy za jakiś czas mogę myśleć o kolejnym kredycie płacąc aktualny kredyt. Aktualnie muszę sprzedać moje mieszkanie żeby kupić nowe lokum i chyba nie mam możliwości zatrzymania tego aktualnego mieszkania. Sam siebie określiłbym jako człowieka o niezybt dużych potrzebach finansowych ale dzieci są jednak bardzo kosztochłonne. Ciekawy jestem Pańskiego komentarza.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Maćku (my tu wszyscy jesteśmy na „ty”), dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa pod adresem mojej działalności.
      A jeśli chodzi o Twoje pytanie, to uważam, że zdecydowanie masz szansę na budowanie wolności finansowej. Ważniejsze od Twoich okoliczności życiowych, o wiele, jest Twoja determinacja. Skoro osoba bez nóg może wejść na Kilimanjaro, osoba bez rąk wygrywać rajdy samochodowe, osoba głucha komponować muzykę, to i ojciec wielu dzieci może osiągnąć wolność finansową. Będzie trochę trudniej, ale nadal możliwe. Gdyby sama liczba posiadanych dzieci miała determinować możliwości osiągnięcia wolności finansowej, to osoby bezdzietne z automatu byłyby wolne finansowo, prawda?
      A jak zaciągnąć kredyty w Twoim konkretnym przypadku, to mam nadzieję, że Fridomiacy, którzy lepiej ode mnie znają się na kredytach, zechcą Ci tutaj coś podpowiedzieć. Dodatkowo zachecam do kontaktu z ekspertami kredytowymi Stowarzyszenia Mieszkanicznik. Są to osoby, które nie tylko znają się na kredytach, ale też rozumieją co to jest wolność finansowa. Daje im to unikalną perspektywę:-)
      Powodzenia!!! Trzymam życzliwie kciuki.

  26. Sebastian napisał(a):

    Mam tylko takie krotkie pytanie, bo nie jestem pewien, czy przyjmuje dobre zalozenia do obliczen. Aby osiagnac wolnosc finansowa, przecietna 4-osobowa rodzina pragnaca zyc na dobrym poziomie, a jednoczesnie zachowac stabilnosc zarobkow, powinna miec potencjal zarobkowy nieco wyzszy niz potrzebuje. Zawsze zdarzaja sie jakies nieprzewidziane sytuacje, pustostany, remonty, itp.

    Tak wiec dla takiej rodziny rekomendowanym przychodem bedize powiedzmy 10-15 tysiecy zlotych miesiecznie netto. Biorac pod uwage podatki I oplaty, przy nawet niezlej rentownosci 7% brutto, nalezaloby sie liczyc z inwestycja w nieruchomosci rzedu powyzej 3 milionow zlotych.

    Na ile realne jest uzbieranie takiego kapitalu przez przecietna rodzine w Polsce, nawet jesli posilkuje sie kredytami? Na ile realne jest wobec tego osiagniecie wolnosci finansowej w pelnym tego slowa znaczeniu (bo czesciowa zapewne sie da)?

    Obawiam sie, ze nigdy nie osiagne wolnosci finansowej…

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Sebastian, masz rację, że wiele zależy od przyjętych założeń. Zwrot z najmu jest różny w różnych miastach. Wiele zależy też od tego jak długi jest Twój horyzont planowania. Budowanie wolności finansowej to dla większości osób (które zarabiają w okolicy średniej krajowej) proces raczej długoterminowy – kilkunasto lub nawet dwudziestokilku-letni. Nie wiem czy po osiągnięciu finansowej dalej będziecie 4-osobową rodziną, bo dzieci zdążą się pewnie w tym czasie usamodzielnić:-)
      Poza tym, jeśli dziś ktoś zarabia PLN 4000 miesięcznie i za tyle żyje, to według mnie wystarczą mu przychody rzędu PLN 4000 pasywnej gotówki co miesiąc do utrzymania swojego dotychczasowego standardu życia. Nigdy nie twierdziłem, że fridomia pozwala na życie na WYŻSZYM niż dotychczasowy standard życia BEZ KONIECZNOŚCI pracy:-)))
      Ale nawet zakładając, że potrzeba będzie PLN10-15 tyś miesięcznie, to kwotę taką można zabezpieczyć posiadając np 15-20 kawalerek w Katowicach. Ich zakup to dziś inwestycja rzędu PLN 1,5-2 mln. Wiem, to i tak sporo.
      Ale – i tu dochodzę do najważniejszego założenia – dla chcącego nic trudnego. Jeśli uznasz, tak jak na końcu Twojego wpisu, że wolność finansowa jest poza Twoim zasięgiem, to jej … nie dosięgniesz. Jeśli „przeciętna rodzina” chce osiągnąć „ponadprzeciętny” stan, to musi się ponadprzeciętnie postarać. Albo liczyć na wygraną w totka, spadek po babci, wybicie złóż ropy na swojej działce, itp :-)

      • Sebastian napisał(a):

        Dziekuje Ci za ten wpis. To jeden z najlepszych wpisow nacalej Fridomii. Wydrukowalem go sobie I przeczytalem kilka razy, zeby mi otworzyl oczy I zgadzam sie z Toba. Jednak osiagne wolnosc finansowa!

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Sebastian, dziękuję za komplement. Cieszę się, że wpis Cię przekonał do działania, pomimo ryzyk i niepewności. Życzę powodzenia i życzliwie trzymam kciuki!

  27. Pawel napisał(a):

    Witam
    Dlaczego ze strony Mzuri zniknęły lokale, która firma posiada do wynajęcia?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Paweł, ostatnio zmienialiśmy grafikę strony więc może coś na chwilę zniknęło. Przed chwilą sprawdziłem i wolne lokale są widoczne, tak jak powinny być. Dzięki za czujność.

  28. Justyna napisał(a):

    Witam,

    Na blogu Fridomii i w książkach, częstym aspektem jest kupowanie mieszkań poniżej ich ceny rynkowej. Podatek od zakupu płacony jest od ceny transakcyjnej w akcie notarialnym. Urząd Skarbowy ma 5 lat na zakwestionowanie wartości mieszkania z aktu i ustalenie własnej. W przypadku uznania iż wartości w akcie jest za niska naliczany jest dodatkowy podatek.

    Czy zdarzyła się Wam taka sytuacja? Jak sobie z nią poradziliście czy warto zgromadzić jakąś dokumentację aby mieć podkładkę o realności tej wartości.

    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Justyna, witam na blogu fridomia i dzięki za pytanie.

      Mi taka sytuacja przytrafiła się wielokrotnie (piszę o tym w swojej najnowszej książce „Moja droga do wolności finansowej”, co jest nieco upierdliwe. Ale z drugiej strony jest dowodem na to, że rzeczywiście udało mi się dokonać zakupu po dobrej cenie.
      Zwykle w prawie jest zasada domniemania niewinności. W tym przypadku US wzywa Ciebie byś udowodniła, że NIE zaniżyłaś ceny zakupu. Że nie jesteś wielbłądem. Udowodnić to można poprzez:
      – zachowanie wydruku oryginalnego ogłoszenia o sprzedaży z podaną ceną
      – dokumentacją zdjęciową mieszkania jeśli wymagało remontu
      – zachowaniem faktur czy rachunków związanych z remontem
      – napisaniem pisma, w którym wyjaśniasz, że jesteś inwestorką i kupujesz mieszkania tylko jeśli ich cena jest niższa niż średnia rynkowa

      Choć kwoty dopłat żądanych przez US są zwykle niskie – kilkadziesiąt do kilkuset złotych – to jednak ja za każdym razem zadawałem sobie trudu by udowodnić, że nie jestem wielbłądem i udawało się za każdym razem.
      Powodzenia!!!
      A może Wy macie jeszcze inne sposoby na to?

      • Justyna napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź. Myślałam też o wzięciu oświadczenia ze wspólnoty o planowanych remontach, np. dachu, gdyż takie plany mogą sugerować problemy z przeciekaniem na ostatnich piętrach.

        W jakim mniej więcej okresie od zakupu najczęściej zgłaszał się do Ciebie US?

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Justyna, akurat takiej statystyki Mzuri nie prowadzi:-) Natomiast wydaje mi się, że było to najczęściej w ciągu pierwszych 12-18 miesięcy od zakupu mieszkania.

  29. Ryszard Erjot napisał(a):

    Witam.
    Jestem zadowolonym klijentem Mzuri z Warszawy. Mam już kilka mieszkań i chcę szybko dojść do 10. Chciałbym zadać pytanie i skorzystać z Twojego Sławku doswiadczenia. Sprawa jest bardzo trudna bo dotyczy przyszłośći…a dokładniej strategii optymalizacji podatkowej. Żeby ją zbudować muszę założyć kilka rzeczy aby dobrze wybrać poziom amortyzacji i tu chcę Cię poprosić o wskazówki. Oto pytania i moje założenia które chcę zweryfikować :

    1/ jaki jest średnio statystycznie pustostan portwela na przestrzeni kilku lat;-10% ?
    2/ co ile lat średnio trzeba przeprowadzić remont -10 ?
    3/ Jak w dłuższym terminie zmieniają się czynsze za wynajem, czy rosną wraz z inflacją czy raczej ze średnią krajową zarobków, a może są raczej funkcją stopy bezrobocia ?
    4/ Jak kształtują się koszty awarii, napraw i inne ekstra koszty ?

    Jak w dłuższym terminie zmieniają się czynsze na tle wyceny mieszkań z dnia zakupu, czy masz tu jakieś spostrzeżenia ? Nie chochodzi mi o spekulacyjne wahania, ani o prognozę, ale o prawidłowości wynikajace ze znajomości tego rynku.

    Będę wdzieczny zapomoc.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Ryszard, dzięki za zaufanie, którym obdarzyłeś Mzuri. Cieszę się ztego, że jesteś zadowolony z obsługi. Będziemy ciągle podnosić jej poziom. A jeśli chodzi o Twoje pytania:
      (1) Średni pustostan zależy od typu mieszkania (jest dłuższy dla luksusowych apartamentów czy domów) oraz od poziomu cen oczekiwanych przez właściciela (jesli powyżej średnich cen najmu, to okres pustostanu się wydłuża). Dla kawalerek szacuję, że jest to ok 5-6%. Przy czym inwestorom Mzuri radzi by zakładać 1 miesiąc pustostanu w roku
      (2) zbyt krótko działam na rynku (tylko 15 lat) by odpowiedzieć na to pytanie. Niedawno w jednym z mieszkań, które kupiłem i gruntownie wyremontowałem w 2000 roku, wymieniłem meble (sofę, szafę, itp). Poza tym, kuchnia, łazienka, okna, drzwi nie wymagają póki co wymiany:-)
      (3) wydaje mi się, że najważniejszą determinantą jest inflacja, która nb wpływa też na wzrost średnich płac
      (4) te koszty staramy się przerzucać na najemcę. To on przecież korzysta z mieszkania oraz elementów wyposażenia, wywołując awarie i uszkodzenia
      (5) tutaj odpowiedź zależy od okresu jaki wziąłbym pod rozwagę. Na przestrzeni ostatnich 15 lat, ceny najmu wzrosły wolniej niż ceny zakupu mieszkań. Ale za to w okresie kryzysowym, ceny mieszkań spadły o 10-20% (to dotyczy kawalerek), a ceny najmu raczej się utrzymały. Nie wiem czy można uogólniać, ale wygląda na to, że ceny najmu są bardziej stabilne niż ceny zakupu.
      Mam nadzieję, że te moje spostrzeżenia będą Ci pomocne. Mam nadzieję, że wypowiedzą się też inni Fridomiacy:-)

      • Ryszard Erjot napisał(a):

        Bardzo Ci dziekuję Sławku za odpowiedź. Dużo mi wyjaśniła. Chciałbym jeszcze doprecyzować jedną kwestię. Pomijajac zmiany zalet i wad lokalizacji i stóp kredytowych, które niezwykle mocno wpływają na ceny nieruchomości ze względu na sztywność rynku (to oczywisty banał), moje rachunki wykazują, że przy stabilnych cechach lokalizacji (n.p. Mokotów ostatnie 20 lat) ceny mieszkań w zasadzie trzymają się inflacji – chodzi tu pewnie o koszt odtworzeniowy merta kwadratowego. Nie mam niestety danych cen najmu i nie mogę tego policzyć. Gdybyś dysponował takimi danymi (np cena najmu 15-lat temu i obecnie) na jakimś ustabilizowanym rynku to miałbym istotną przesłankę do szacunków. Może pokusisz się o prognozę mediany cen najmu na stabilnym rynku w Polsce ? Obawiam się, czy nie będą spadały (tzn. stały przy inflacji). Wybacz, ze Cię meczę moimi pytaniami, ale interesuje mnie ten temat. Pozdrawiam. Rysiek

  30. Ziom napisał(a):

    Czy spotkanie we Wroclawiu 14 pazdziernika 2013 odbedzie sie o godzinie 18:00, jak tutaj podane, czy tez o 19:00 jak podaje Mieszkanicznik.org.pl?

    http://mieszkanicznik.org.pl/pazdziernikowe-spotkanie-we-wroclawiu

  31. Pawel15 napisał(a):

    Witam
    Jakiś czas temu na blogu pojawił się w komentarzu link do strony dotyczącej remontowania mieszkań i ich późniejszej odsprzedaży czy można prosić o adres tego bloga?
    Pozdrawiam
    Paweł

  32. Bobbi Nieważne napisał(a):

    Poczytny ten blog. Polecam :-)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Rzeczywiście Bobbi, blog fridomia robi się coraz bardziej poczytny. Dziś (mimo, że w weekendy i święta ruch na moim blogu jest zwykle o wiele niższy niż „w tygodniu”) zanotowałem już 659 unikatowych odwiedzin. A jest święto i godzina jeszcze młoda (16:35).

      W ciągu ostatnich kilku tygodni liczba wejść oscyluje wokół 1200 dziennie. Ani razu liczba wejść nie spadła poniżej 850.

      Nie wiem jak to się ma w porównaniu z innymi blogami, ale mnie te liczby bardzo cieszą. Systematycznie rosną. Z niedawnej ankiety wiem też, że wielu z Was czytuje fridomię od samego początku jej istnienia. A to jest dla mnie jeszcze ważniejsze:-)

      Zapraszam do dalszego odwiedzania oraz do większej aktywności, w postaci komentarzy, Waszych historii, ciekawostek ze świata, linków do ciekawych artykułów, recenzji przeczytanych przez Was książek. Dzięki temu, fridomia będzie dla nas wszystkich jeszcze bardziej ciekawa i użyteczna.

  33. Tomek napisał(a):

    Slawku,

    Jako podrozniczy autorytet, jestem ciekaw, co robisz ze swoimi licznymi pamiatkami z wielu podrozy? Czy sa jakies przedmioty, ktore przywozisz absolutnie z kazdej podrozy (typu widokowki, kamyk, magnes na lodowke, bilety, ulotki, gazety lub inne lokalne gadzety)? Gdzie te rzeczy skladujesz?

    Co robisz z drobnymi monetami, ktore nieublaganie pozostaja nam w portfelu na koniec podrozy – czy starasz sie je wydac lub podarowac przed opuszczeniem danego kraju? Aby nie marnowac ich wartosci.

    Czy tez zbierasz je w jakichs sloikach na pamiatke, z nadzieja, ze jeszcze wrocisz do danego kraju w przyszlosci i ich uzyjesz (jesli nie wyjda z obiegu)?

    Czy tez moze opierasz sie w glownej mierze na dolarze/euro a lokalnej waluty w ogole nie kupujesz i starasz sie jej unikac?

    A moze starasz sie prowadzic minimalistyczne podejscie do zycia i nie przywozic nic?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Tomku, dzięki za to podróżnicze pytanie. Nie wiem czy mogę być autorytetem w tej sprawie – w końcu każdy ma swoje gusta i preferencje:-)

      Jestem minimalisto-maksymalistą. Minimalistą – bo nie przywożę sobie praktycznie żadnych pamiątek z podróży. Wysyłam sobie pocztówki – już od jakiegoś czasu. I staram się nie wyrzucać starych biletów lotniczych (żałuję, że teraz bilety zostały zastąpione jakimiś świstkami ze zwykłej drukarki. No i mam dość dużą kolekcję starych paszportów – to chyba moje najcenniejsze pamiątki. Zbierałem też monety – obiegowe oraz kolekcjonerskie, więc chodziłęm do banków centralnych w odwiedzanych krajach by je tam nabywać. Ale od Nowego Millenium przestałem – nie miałem już czasu układać monet w klaserach. a teraz poważnie myślę o ich sprzedaży. Chcę się pozbawić rzeczy na starość, by czuć się bardziej wolnym. A myślę, że za te monety mógłbym sobie kupić co najmniej jedną kawalerkę:-) Przekaże tę kawalerkę Fundacji Fridomia:-)

      Jestem też maksymalistą. Bo jak tylko się dowiem, że ktoś coś zbiera to zasypuję tę osobę aż do momentu gdy powie że ma już dość i nie mam miejsca na swoją kolekcję. Tak było z moją córką, którą zasypałem dzwoneczkami i mojego syna, któremu się skończyło miejsce na małe modele samolotów różnych linii lotniczych. Jakiemuś koledze mojej przyjaciółki z pracy przywoziłem torebki z samolotów (te które służą osobom, które cierpią na chorobę lokomocyjną:-). Mojemu bliskiemu znajomemu przywożę kawy z różnych cżeści świata i nie nadąża z ich piciem.

      Zabawne, ale przerwałem pisanie tego posta, bo zadzwoniła moja przyjaciółka z Londynu. Pochodzi z Nigerii i studiowaliśmy razem w Polsce. Powiedziała, że już jej zabrakło ściany na pocztówki ode mnie, ale bym je dalej przesyłał, bo przygotowała już kolejną ścianę. W ogóle nie wspominałem jej o Twoim pytaniu Tomku:-)))

      Z innej beczki, przypomniała mi też, że blisko 30 lat temu wielkie wrażenie zrobiła na niej moja zapowiedź (mieliśmy wtedy po 20-21 lat i wracaliśmy do akademika z jakiegoś meczu piłki nożnej), że osiągnę emeryturę przed 50-tką:-))) Teraz żałuje, że była bardziej ode mnie „rozrywkowa” i mniej skupiona na przyszłości:-(

  34. basia napisał(a):

    bardzo fajna strona; przydatne info, pozdrawiam

  35. Tomek napisał(a):

    Slawku,

    Podsylam Ci link do pomyslow na klasyczne ubranie w kolorze pomaranczowym :)

    http://mrvintage.pl/2013/04/pomarancz-modzie-meskiej.html

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Tomku, ogromne dzięki. Wiem, że przesadzam z nadmiarem pomarańczowego w ubiorze, ale po prostu uwielbiam ten kolor:-) Nawet bieliznę noszę pomarańczową, tak samo piżamy, ręczniki, itp:-) I na razie tak jest, choć moja miłość do pomarańczowego nie jest – niestety – odwzajemniona. Wiem że w pomarańczowym niekoniecznie jest mi do twarzy. Zbyt się zlewa z moją karnacją:-) No, ale cóż…

      Dzięki raz jeszcze. Może skorzystam z podpowiedzi owego wizażysty:-)

  36. Maciek napisał(a):

    Witajcie,
    Na początku chciałbym się przedstawić. Mam na imię Maciek. Mam 42 lata. Od ponad 10 lat wynajmuję mieszkanie. Przeczytałem swego czasu książkę Van Tharpa, która mnie zainspirowała. Ponieważ brakowało mi wiedzy więc wynajem który prowadziłem można uznać za całkowicie nie profesjonalny :). Kilka dni temu natrafiłem na tą stronę. Od razu kupiłem książkę o wolności finansowej i w ciągu jednej nocy ją przeczytałem. (Dziękuję, że powstała bo bardzo uporządkowała moje myślenie na ten temat.) Ponieważ do idei wolności finansowej nie trzeba mnie przekonywać od razu wziąłem się do działania. Policzyłem swoje wydatki, poziom wolności który by mnie satysfakcjonował i zacząłem robić plan. I tutaj natrafiłem na kłopot. Od kliku dni robię różne analizy i w żaden sposób nie wychodzi mi jak mógł bym zbudować swoją wolność. Zakładając, że kupuje mieszkanie z 20% zniżką w stosunku do cen warszawskich i biorę kredyt na 25 lat na 75% wartości mieszkania to pozytywny cash flow ni jak się nie chce wygenerować. Gdzieś oscyluje wokół 0 i to moim zdaniem w optymistycznych założeniach. A przecież jak dobrze rozumiem. Moje pierwsze, drugie, 5 mieszkanie ma zwiększać mój cash flow żebym mógł kupować kolejne mieszkania i żeby bank był skłonny dawać mi kolejne kredyty. I tu zwracam się o pomoc. Czy ktoś mógłby podać mi gotowe przykłady ( może w innej książce lub z życia wzięte), które w sposób praktyczny pokazałyby gdzie leży błąd w moim toku rozumowania. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie.

    Maciek

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Maciek, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za komplementy pod adresem mojej książki.

      A co do Twojego dylematu, to nie mając pełnej wiedzy dot Twoich kalkulacji, podejrzewam, że myślisz o zbyt drogich mieszkaniach:-).

      Drugą pułapką może być założenie, które czynisz. Chodzi mi o Twój horyzont planowania. To nie pozytywny cashflow z kolejno kupowanych mieszkań (rzeczywiście przy kredytowaniu zwykle wychodzi na „zero” lub lekki plus czy nawet minus) ma Ci dawać wolność finansową. Natychmiast. Tylko umiejętność życia PONIŻEJ swoich możliwości finansowych. Wolność finansowa pojawi się (niestety?) dopiero za kilkanaście lat gdy już najemcy pomogą Ci spłacić zaciągnięte przez Ciebie kredyty:-)

      Ale może ktoś z Fridomiaczek da Ci – mam nadzieję – lepszą poradę. Moje podejście jest dość konserwatywne:-)

  37. Filip napisał(a):

    Maciek,
    Zwróć uwagę na 2 sprawy – po pierwsze LTV czyli poziom kredytu do wartości mieszkania. Być może 75% to za dużo, bo jak do raty dodasz koszt eksploatacji i policzysz 11 miesięcy wynajmu w roku, to może czysz tego nie pokrywa? Wtedy mniejszy kredyt.
    Druga sprawa – stopa zwrotu z najmu do kosztu kredytu.
    Jeśli wynajmujesz mieszkanie na 5% wartości, a kredyt masz na 6% wartości to cashflow masz ujemny. Jeśli mieszkanie masz na 8%, a kredyt na 6%, to lewarowanie na maksa ma sens z punktu widzenia cash flow. Ale nadal istnieją inne ryzyka, jak załamanie na rynku i obniżka czynszów lub wzrost kosztów kredytu (wzrost WIBOR).

    Proponuję, żebyś zaczął analizę od wariantu gotówkowego i potem porównał w jaki sposób cashflow się zmienia po wzięciu kredytu na 25, 50, 75%

    • Prezes napisał(a):

      Maciek
      Wydaje mi się, że kluczową sprawą jest jednak wkład własny. Rozumiem to tak że mając na czysto z mieszkania 500zł miesięcznie nie mogę mieć raty większej niż 400-450zł. Daje mi to minimum bezpieczeństwa i powiedzmy 50zł zysku miesięcznie . Teraz pozostaje kwestia zwiększenia puli wolnych środków do kolejnych 500zł aby móc nabyć kolejne mieszkanie. Tutaj już każdy musi sobie sam pomóc jeden zbiera butelki, drugi wezmie dodatkową pracę. Jak ktoś ma jakiś oryginalny albo prosty sposób to na pewno wielu by to pomogło. Pozdrawiam serdecznie (jak sobie sami nie pomożemy to nasze dzielne chłopaki na górze nas wykończą)

  38. Michał napisał(a):

    Fajnie zrobiona witryna. Gratuluję.

  39. Łukasz "Leśnik" napisał(a):

    Witam

    Na początek chciałem się przywitać i podziękować Ci Sławku za twoją pracę, pasję itd. Nie dawno nareszcie wszedłem do grona inwestorów w kawalerki sektora budżetowego. I puki co jestem bardzo optymistycznie nastawiony. Dziękuję za książki, które dają nieocenione (właściwie do wyceny, ale w grubych tysiącach zł) rady. Dzięki nim uniknąłem wielu błędów „wieku dziecięcego” inwestora. Zakup książek był jednym z lepszych jakiego dokonałem w swoim życiu. Więc jeszcze raz dziękuję i polecam. Zakupiłem „Wolność finansową dzięki inwestowaniu w nieruchomości” oraz „Zarządzanie najmem”.
    Nie dawno miałem okazję odwiedzić twoją rodzinną Kenię i wiem, że na pewno będę chciał tam jeszcze wrócić. Też podobnie jak Ty lubię podróżować tyle, że ja jestem dopiero na początku mojej drogi do Wolności Finansowej.

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów

    Łukasz

  40. Magda napisał(a):

    Jestem Pana wielką fanka i od jakiegoś czasu śledzę pańską stronę. Nie mogę doczekać się spotkania w Trójmieście fridomaniakow.
    Mam do Pana pytanie jako doświadczonego w branży.
    1.
    Czy jako osoba prywatna mogę wynajmować,rozliczać jedno mieszkanie na zasadach ogólnych(np.rynek wtórny,korzystna amortyzacja) a drugie(nowe) na ryczalcie?
    2.
    Czy zakładając działalnośc na podatku liniowym wynajmując nieruchomości jako środek trwały firmy mogę jednocześnie wynajmując inne nieruchomości jako osoba prywatna na ryczalcie?

    Pozdrawiam,

    Magda

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Magda, duże dzięki za miłe słowa. Nie jestem specjalistą od podatków. Proponuję Ci kontakt z Grzegorzem Grabowskim: grzegrab (at) gmail.com. Powodzenia!

  41. Kubaa napisał(a):

    Witam serdecznie, przez zupełny przypadek trafiłem tutaj na stronę, zainteresowałem się tematyką dosłownie kilka dni temu. Zauważyłem, że jutro tj 04.09 organizowane jest spotkanie w moim mieście, chciałbym zapytać o to jak wygląda takie spotkanie i czy obecność takiego nowicjusza jak ja nie będzie nikomu przeszkadzać..:)
    Na mój język nasuwa się kilka pytań, choćby takie: „Od czego zacząć?” :)
    (jutro zamawiam książkę, którą polecacie na początek?)

    Z góry dziękuję i pozdrawiam,

    Jakub 23l

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Kubaa, jutro spotykamy się w Krakowie. Spotkania Fridomiaków są darmowe, otwarte dla wszystkich chętnych, w luźnej atmosferze, bez jakichś prezentacji czy zdefiniowanej agendy. Po prostu rozmawiamy o tym co akurat interesuje uczestników spotkania; oczywiście w ramach tematyki związanej z wolnością finansową czy dobrymi praktykami zarządzania najmem. Nie ma znaczenia czy ktoś jest początkującym czy też osobą z dużym portfelem posiadanych mieszkań:-). Gorąco zapraszam Ciebie oraz wszystkich zainteresowanych spotkaniem:-) Do zobaczenia.

  42. Marcin napisał(a):

    Witaj Sławku. Super gość z Ciebie i super pomocny jest Twój blog. Mam pytanie do Ciebie jako autorytetu w temacie wolności :) Mam mieszkanie warte 230 tys w Gdańsku i zostało mi 130 tys kredytu bo zwiąlem kredyt na 13/23 mieszkania. Pytanie do Ciebie brzmi czy mając 130 tys na moim miejscu splacil bys kredyt na mieszkanie i znowy cos zaciągnąl czy kupil kawalerke za gotówke zeby splacala mi mieszkanie dodam ze na mieszkanie rata kredytu za mieszkanie to 650 zl na 29 lat. :) poza tym co sadzisz o inwestowaniu w lokale mieszkalne? ciężej znależć dobrego najemce sa droższe ale mozna je wynająć za wieksza kase? jesli moje pytania sa zbyt prymitywne to z gory przepraszam, pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marcin, dzięki za komplement. Co zrobić z PLN 130 tyś gotówki? Ja bym kupił kawalerkę na wynajem. Ewentualnie dwie albo częściowo kredytując ich zakup (jeśli masz zdolność), albo kupując za gotówkę i później refinansując.
      Czy pytasz o lokale użytkowe? To wg mnie nieco wyższa szkoła jazdy i warto się wyspecjalizować w jakimś konkretnym segmencie najemców. Więcej info możesz znaleźć w mojej książce „Mieszkania na wynajem. Moja droga do wolności finansowej”, w której opisuję też inne strategie niż moja, m.in w lokale użytkowe. Książkę możesz kupić w sklepiku na stronie http://www.mzuri.pl.
      Tak czy inaczej, powodzenia w inwestowaniu!

      • Marcin napisał(a):

        Zamówiłem Twoją pierwszą książkę i zobaczę do czego mnie zdeterminuje:) mam dużo pomysłów np. kawalerka w mieście typowo turystycznym można złapać ją za 90 tys nawet tylko zarobek jest w sezonie nawet 150zł za dobę ale ciężko mieć non stop ludzi w sezonie. Dużo do przemyślenia i przekalkulowania pożyjemy zobaczymy. miłego dnia pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów

  43. system napisał(a):

    Super strona, wiele alarmująco ciekawych informacji. Pozdrawiam z Bydgoszczy

  44. Dawid_Scotland napisał(a):

    Tak właśnie zamknąłem Pana książkę, bardzo dobra nie zmieniła mojego myślenia a jedynie utwierdziła w przekonaniu ze w Polsce też się DA patrząc na moich szkockich przyjaciół którzy w portfelach mają po kilka mieszkań sam uznałem że tak chcę a później zakupiłem kilka książek i się uczę. Perwsze mieszkanie już mam więc jest dobrze :D drugie chce kupić jeszcze w tym roku bez wsparcia kredytowego bo o to teraz nam emigrantom ciężko w Polsce. Mam nadzieję być aktywny na blogu i do zobaczenia w Czerwcu w Edinburgh :D pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Dawid, dzięki za ciepłe słowa i gratuluję pierwszych zakupów. M.in w odpowiedzi na Rekomendację „S” KNF-u, ograniczającą dostęp osób zarabiających w funtach do kredytów hipotecznych w Polsce, zdecydowaliśmy się uruchomić Mzuri CFI, czyli platformę do crowd fundingu. Jeśli chcesz uzyskać więcej informacji nt Mzuri CFI, to wyślij proszę maila na biuro (małpka) mzuricfi.pl.

      Czy z Mzuri CFI czy samodzielnie, życzę Ci sukcesów w dążeniu do wolności finansowej. Trzymam kciuki i do zobaczenia w Edynburgu:-)

      • Dawid_Scotland napisał(a):

        Dzięki już to zrobiłem :) tzn kontaktowalem się w sprawie CFI 2 ale myślę że z oszczędności jestem w stanie kupować jedno mieszkanie rocznie (kawalerkę) lecz bez pomocy Muturi chyba się nie obejdzie trudno zarządzać z 2500 km :(

        Mogę Cię zapytać co sądzisz o Bielsku-Białej? Masz tam mieszkania ? To jest rejon w którym chcę inwestować Bielsko, Tychy

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Dawid, bardzo mi miło. Natomiast BB nie znam bo Mzuri jeszcze nie ma tam oddziału. Natomiast nie ma miasta w Polsce, które by się nie nadawało do inwestowania w najem. Wszystko jest kwestią tego jak dobrze się kupi mieszkanie poniżej średnich cen rynkowych.

          Ogólna zaleźność jest taka, że im większe miasto (Warszawa, Kraków) tym wyższe ceny zakupu i tym niższe zwroty z najmu. W mniejszych miastach (Częstochowa, Radom) zwroty są wyższe. Ta zależność jest też prawdziwa dla rynków nieruchomości we Francji czy w Anglii. Istnieją jednak od tego wyjątki – np zwroty są całkiem wysokie w Łodzi czy w Katowicach.

          To powiedziawszy, w Krakowie czy w Warszawie też udaje nam się znaleźć dobre okazje rynkowe dające zwroty zdecydowanie wyższe niż średnie rynkowe.

  45. Michal napisał(a):

    Witam panie Slawku
    Sledze blog od pewnego czasu czytajac komentarze oraz artukuly.Chcialbym przedstawic moja sytuacje i jestem ciekaw pana,oraz innych bywacow tego przydatnego bloga, opini na temat dalszych krokow. Pracuje w UK,posiadam 3 mieszkania(kredytowane) ktore sa wynajmowane(1 Warszawa,Dwa w Katowicach).Niestety suma rat kredytow nieznacznie przewyzsza kwote ktora wplywa od najemcow w postaci czynszu.
    Posiadam miedzy 250-300 tys. kapitalu.
    Zastanawiam sie nad:1. Splacic kredyt w PLN wziety na jedno mieszkanie( 99 tys)
    2. Kupic kolejne mieszkanie na wynajem ale juz za gotowke(Katowice)
    3.Nie robic nic:), czekac na rozwoj wydarzen.
    Jestem ciekaw opinii, Pozdrawiam serdecznie

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Michał, dzięki za odwiedzenie fridomii. Mówimy sobie tutaj na ty, więc nie potrzebny jest ten „pan”.

      Co do Twojego pytania, to chyba fajnie jest mieć takie dylematy jak Ty. Myślę, że mnóstwo osób zamieniłoby się z Tobą miejscami:-) Trudno jest odpowiedzieć na Twoje pytanie nie mając większej liczby szczegółów – np nie jest dla mnie jasne czy masz tylko 1 kredyt (owe PLN 99 tys) i jeśli tak, to z czego wynika deficyt kosztów kredytu ponad czynsze z najmu trzech mieszkań.

      ad 1) Przy założeniu, że masz tylko jeden kredyt, raczej bym go nie spłacał (bo od lipca 2014, Polacy pracujący w Anglii nie mogą uzyskać kredytu hipotecznego w Polsce w złotówkach) tylko zastanowił się co zrobić by wzrosły przychody z najmu – może ograniczyć pustostany, albo podnieść nieco standard mieszkań oraz czynsze, itp).
      ad 2) dysponując kwotą PLN 250-300 tyś mógłbyś kupić nie 1, ale 2 lub nawet więcej mieszkań w Katowicach (Mzuri Investments pomaga inwestorom kupić po kilka mieszkań miesięcznie na Śląsku w cenach niższych niż średnie ceny rynkowe)
      ad3) czekając wartość Twojej gotówki maleje w czasie. W USA i w Anglii ceny mieszkań ostatnio rosną, a trendy w Polsce zwykle pojawiają się z 1-2 letnim opóźnieniem, więc i tu w Polsce ceny nieruchomości będą rosły.

      Jest jeszcze 4) opcja. Możesz zainwestować wraz ze mną w Mzuri CFI 2, naszą inicjatywę crowd fund investingową. Zbierzemy co najmniej kilka milionów, każdy z inwestorów obejmie udziały w spółce Mzuri CFI 2 Sp z o.o. i wtedy spółka kupi mieszkania bądź nawet całe kamienice na wynajem. Dzięki temu uzyskasz wyższe zwroty z najmu (bo kamienice z kilkudziesięcioma (np 50) mieszkaniami są o wiele tańsze niż zakup 50 mieszkań:-), a także większą stabilność wpływów (bo zaczyna działać prawo dużych liczb). Szczegółowe informacje nt zasad funkcjonowania Mzuri CFI roześlemy już wkrótce. Jeśli chcesz byśmy nie zapomnieli Ci ich podesłać, to prześlij proszę maila na adres biuro (małpka) mzuricfi.pl

      Czy z Mzuri czy samodzielnie, trzymam kciuki za powodzenie Twoich kolejnych kroków na drodze do wolności finansowej.

  46. Jaca1988 napisał(a):

    Dzień dobry,

    chciałbym się dowiedzieć jak osoby „będące w temacie” zapatrują się na zakup mieszkania 60-70 m2 na wybrzeżu w Hiszpnii. Prawdopodobnie na Costa Blanca PŁD. Nieruchomość oczywiście byłaby przeznaczana pod wynajem wakacyjny i nie tylko (święta, Sylewster, itp.). Przyznam szczerze, że biję się z myślałi czy zainwestować w kawalerkę w Polsce, w jakimś akademickim mieście, czy właśnie „uderzyć” w Hiszpanię. +/- 50% inwestycji to byłaby gotówka, reszta to kredyt. Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenie w tej materii, proszę o odpowiedź!

    Pozdrawiam!

    • Robert napisał(a):

      Jeżeli nie masz doświadczenia ani wiedzy na temat tamtejszego rynku wynajmu (a skoro pytasz na blogu jak się zapatrujemy na pomysł to znaczy że chyba nie wiesz o tym jeszcze nic) to odradzam. Sławek pisał wielokrotnie żeby nie wchodzić do rzeki której kompletnie nie znasz – łatwo popełnić błąd, przepłacić, kupić nieruchomość której nikt nie będzie chciał wynająć itd. Poza tym kto będzie się zajmował obsługą najmu na miejscu?

      • Jaca1988 napisał(a):

        Obsługę najmu poleciłbym jednemu z wielu na miejscy biur nieruchomości (Polskich). Rynek wynajmu znam tylko i wyłącznie z perspektywy najemcy…

        • Robert napisał(a):

          Skoro masz namiary na polskie biura nieruchomości które zajmują się zarządzaniem najmem tam na miejscu, to najlepiej uderzaj prosto do nich. Zadaj im szereg konkretnych pytań – iloma mieszkaniami zarządzają, jak im idzie, jak wygląda najem, sprzątanie, jak często zmieniają się najemcy, ile jest pustostanów itd. itd.

  47. MateuszK napisał(a):

    Po latach w korpo zamierzam „przejść na swoje”, oby książka pomogło! :)
    Pozdrowienia!

  48. kinia napisał(a):

    Książka zawiera bardzo przydatne informacje

  49. Piotrków napisał(a):

    pozdrowienia z owianego listopadowym wiatrem Piotrkowa Trybunalskiego

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Dzięki. Piotrków to po części moje rodzinne miasto. Pochodziła stamtąd moja Babcia, więc tym bardziej mi miło. Pozdrawiam ze słonecznej dziś i ciepłej Litwy!

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

19 lipca 2018, czwartek – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi, poświęcony moim wrażeniom z jeżdżenia po Rosji w trakcie mundialu FIFA 2018 

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Czy inwestować w mieszkania z wielkiej płyty?

Wiele osób zastanawia się, czy w wyborze nieruchomości na wynajem brać pod uwagę bloki z wielkiej płyty. Faktem jest, że w procesie poszukiwania dobrej okazji może się nam trafić interesujące mieszkanie w takim budynku. Naszym zdaniem z punku widzenia INWESTOWANIA  ZE   WZGLĘDU  NA  PASYWNE  DOCHODY wielka płyta jest równie dobra jak inne mieszkania. Interesujące mieszkanie to takie, które możemy kupić poniżej ceny rynkowej i które z dużym prawdopodobieństwem będzie chętnie wynajmowane przez lokatorów. O tym oczywiście decyduje głównie lokalizacja blisko [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Bobbi, dzięki za kolejne inspiracje. Jak zdrowie? Jak pracuje Twój szpik? PoZDROWIEnia z Grenlandii...
  • Bobbi van der Rohe: Budynek Pałacu Sprawiedliwości w Palencii (Hiszpania) został „zmodernizowany”, aby...
  • Robert: https://www.rp.pl/Podatek-doch odowy/308069988-Czy-trzeba-opo datkowac-rekompensate-za-do...
  • monte: dwa remonty w Warszawie wykonali dla mnie ukraińcy, nazywający siebie Aleksander i Arciom, płaciłem im polskie...
  • dczekol: Odnosnie kiełbasy powiedz to polskim rolnikom, którym wybija sie cale stada świń z powodu zarażenia ASF....
  • Eirenaios: Cześć! Jeśli chodzi o interpretacje, to zapewne wiesz, że dotyczy ona konkretnej sytuacji podatkowej u...
  • Sławek Muturi: Bolo, nie, nie zauważyłem zależności, o której piszesz. Myślę, choć nie jestem pewien, że to raczej...
  • Sławek Muturi: Paula, obawiam się, że nikt z Mzuri nie zechce się w tym temacie wypowiedzieć. Po pierwsze, to nie...
  • Sławek Muturi: Przygoda, przygoda :-)
  • Bolo: Ogólnie mam bardzo dobre doświadczenia chyba ze wszystkimi nacjami. Wynajmuję Białorusinom i Czeczenom. Myślę,...
  • Bolo: Nie ma czegoś takiego jak mundurki (w przypadku służb), są jednak mundury. Mundurek to może założyć dziecko....
  • Paula: Witam, Czy ktoś z Mzuri mógłby się wypowiedzieć w powyższym temacie? Pozdrawiam
  • Artur Banach: Kilka lat temu również przekraczałem tą granicę. To jest po prostu folklor, co tam się dzieje. Ale to...
  • Sławek Muturi: Paczka, dzięki za komplement. Sukcesów i wolności :-)
  • paczka: dziękuję, świetny artykuł
  • Sławek Muturi: Aga-ta, dzięki. Jak zawsze – bardzo mądrze:-) Ja na tej granicy spotkałem zarówno złych jak i...
  • Sławek Muturi: Bobbi, dzięki za kolejną porcję inspiracji oraz za to, że dzielisz się z nami swoimi odkryciami:-)...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. I za sprostowania i za to, że poświęcasz swój czas na czytanie fridomii. Dzięki:-)
  • Sławek Muturi: dczekol, melduję zrozumienie komunikatu! A tak na poważnie, to dzięki. Oczywiście znam te służby i ich...
  • Aga-ta: Podziwiam Twój optymizm, Sławku. Najbardziej podobało mi się w Twojej opowieści to, że cieszyłeś się wizją...

Najnowsze wpisy

created by Water Design