O książce

Książka „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” jest naszym debiutem. Po prawie 20 latach spędzonych w biznesie, po ponad 10 latach inwestowania w nieruchomości i tym samym budowania swojej wolności finansowej, oraz po kilku miesiącach bieżącej obserwacji, jak destrukcyjnie działa na ludzi kryzys gospodarczy – doszliśmy do wniosku, że mamy coś do powiedzenia. Coś, co może być „tylko kolejną perspektywą na inwestowanie w nieruchomości”, albo „aż inspiracją na życie”. Sama zdecydujesz po lekturze książki i strony www.fridomia.pl .

O czym jest nasza książka? Z jednej strony jest o dążeniu do wolności finansowej, a nawet szerzej – do wolności do własnego wyboru i myślenia, które w dzisiejszych czasach zapewnia ci wolność finansowa. „Stworzyliśmy” dla określenia tego stanu nawet specjalne słowo – Fridomia. Fridomia to postawa życiowa, której głównymi filarami są własne cele, stabilność i systematyczność, nieruchomości, pasywna gotówka. Więcej, o genezie i idei Fridomii możesz przeczytać w zakładce „jak książka powstała” oraz w artykułach w naszym blogu.

Z drugiej strony – książka jest szczegółowym i praktycznym poradnikiem, jak możesz budować swój portfel nieruchomości, który dzięki regularnym dochodom z najmu, niezależnym od twojej pracy, przybliżać cię będzie do upragnionej wolności finansowej. W poszczególnych rozdziałach książki znajdziesz konkretne przykłady, koncepcje, scenki oparte przede wszystkim na naszych własnych doświadczeniach.

Do kogo kierujemy naszą książkę? Nie ma jednej grupy ludzi, którzy byliby bardziej predysponowani, aby osiągnąć wolność finansową. Wolność finansowa to nie to samo, co bogactwo. Możesz być niezamożna, ale wolna finansowa, a ktoś bogaty może nigdy jej nie osiągnąć i być niewolnikiem swojego majątku.

Czytając już pierwsze strony, zauważysz zapewne, że posługujemy się pewnym zabiegiem stylistycznym. Tekst napisany jest z wykorzystaniem rodzaju żeńskiego. Zadasz, zatem słusznie pytanie – dlaczego jest ona tak napisana i czy jest to książka dla kobiet? W oparciu o szereg rozmów i dyskusji doszliśmy do wniosku, że gdy przychodzi do rozmów o zabezpieczeniu przyszłości, o długoterminowym i stabilnym inwestowaniu – to najczęściej dyskusje te inicjują kobiety. Ponieważ podróż do Fridomii to stabilne i długoterminowe inwestowanie z precyzyjnie określonym celem – uznaliśmy, że najbardziej odpowiednim sposobem docenienia roli kobiet w tym procesie, będzie napisanie naszego poradnika z użyciem formy żeńskiej w tekście. Nie jest to jednak z założenia poradnik dla pań. Jesteśmy przekonani, że i panowie z entuzjazmem zaakceptują tę nowość, a w treści znajdą wiele interesujących dla siebie myśli.

Książka „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” jest pierwszą pozycją w cyklu, który roboczo nazwaliśmy „Biblioteka Fridomia”. W zakładce „kolejne książki” znajdziesz pomysły na kolejne książki. Mamy nadzieję, że za chwilę „Biblioteka Fridomia” stanie się praktycznym repozytorium wiedzy na temat skutecznego budowania wolności finansowej i inwestowania w nieruchomości. Zapraszamy do współpracy!

Komentarze:

  1. krzysztof pisze:

    Nieruchomości na razie bym odradzał.

  2. henieck pisze:

    a jak to jest z przejęciem zadłużonej w banku nieruchomości, żeby w imieniu dotychczasowego właściciela spłacać jakby jego kredyt? Chodzi o sytuację podobną do tej w której ktoś kupuje zadłużone mieszkanie – i mimo, że o tym np nie wiedział to i tak z tego co kojarzę musi spłacać raty. To samo można zrobić wiedząc o zadłużeniu i dając kupcowi odpowiednio mniejszą kwotę. Dzięki przejęciu czyjegoś kredytu (opcja znana na świecie) można przejąć duża liczbę nieruchomości bez żadnej zdolności kredytowej i na tym to wszystko głównie bazuje. A w Polsce?
    Czy to się w Polsce stosuje, co robi bank gdy dowie się o sprzedaniu zadłużonej nieruchomości, na której jest hipoteka? Wypowiada umowę czy pozwala komuś bez problemu spłacać, a może żąda dodatkowych ubezpieczeń/zabezpieczeń? Czy jakiś praktyk może coś w tej kwestii bliżej naświetlić?

  3. Alicja pisze:

    Bardzo istotne to być na bieżąco z rynkiem. W tym bardzo pomagają portale z ogłoszeniami. Polecam ciekawy http://www.nowyadres.pl Bardzo mnie zainteresowała podstrona etargów.

  4. inwestorka pisze:

    Książkę przeczytałam wczoraj , ale w nieruchomości inwestuję od kilkunastu lat . Żałuję tylko , że ogranicza się ona tylko do inwestowanie w mieszkania . Inwestuję wyłącznie w nieruchomości niezabudowane / działki budowlane , grunty rolne , tereny inwestycyjne / i gwarantuję , że jest to również świetny sposób na osiągnięcie wolności finansowej / . Realia inwestowania w tego typu nieruchomości są trochę inne niż w mieszkania , ” wadą ” jest brak szybkich przychodów z wynajmu , zaletą możliwość okazyjnego nabywania nieruchomości większa niż w przypadku mieszkań oraz aktywne zmienianie statusu prawnego nieruchomości / zmiana przeznaczenia nieruchomości , podziały itp./ , co generuje duże zyski . Wymaga niestety dużej dozy cierpliwości i silnej motywacji , ponieważ optymalny zysk pojawia się po 3 – 5 latach .Chciałabym poznać opinię autorów na temat takiego sposobu inwestowania w nieruchomości i dochodzenia do wolności finansowej .Zapraszam też do dyskusji o zaletach i wadach takiej inwestycji.

  5. Joser pisze:

    Najlepsze książki wychodzą spod pióra praktyków. Kiedyś sam bałem się inwestować w nieruchomosci. Teraz prowadzę restaurację w karczmie, którą sam wybudowałem wg projektu http://www.kbprojekt.pl/projekty_domow_weselnych.php , do tego posiadam kilka nieruchomości, które wynajmuję. Przyznam, że bardzie dochodowe i przyjemne jest prowadzenie własnej firmy niż utrzymywanie się z wynajmu. Po kilkunastu latach w branży mogę spokojnie powiedzieć, że jestem specjalistą od nieruchomości.

  6. Marek pisze:

    Witam,

    czy jest możliwość zakupienia książki w formacie ebooka (epub lub inne)?
    może Panowie pomyślą o takiej formie wydawnictwa

    p/ Marek

  7. Witam,

    Pani Grażyno nie zgodzę się z Panią, że kredyty to zły dług.
    Kredyt jest po to aby wygenerować większy ROI czyli zwrot z inwestycji.

    Zobrazuję to przykładem: po co mam wkładać w inwestycję (np. w nieruchomość) 300 000 zł jeśli mogę włożyć tylko 30 000 zł, które mi się zdecydowanie szybciej zwróci niż te 300 000 zł. Efekt dźwigni finansowej. A im szybciej wyciągnę swoje pieniądze tym szybciej włożę je w kolejna inwestycję. Skoro zrobiłem to tutaj to znaczy, że mogę gdzieś indziej.

    Zgadzam się Panie Sławku. Psychika to jest element, który sprawia, że inwestorzy naprawdę zarabiają. Prawdziwi inwestorzy. Jednak wiedza również jest istotna.

    Sam piszę na swoim blogu, że im większa wiedza tym mniejsze ryzyko.

    Pozdrawiam, Maciej Cieśla

    http://cieslamaciej.pl

    • Monika pisze:

      Witam Panie Macieju. Na swojej stronie umieścił Pan „video kurs o inwestowaniu w nieruchomości”. Czy może Pan zdradzić swoje doświadczenie w tej kwestii? Na Pana stronce nie ma informacji na ten temat. Pozdrawiam

  8. Joanna pisze:

    witam, czy ksiazke mozna kupic w wersji elektronicznej?

  9. Michał pisze:

    Witam Panie Sławku,

    jestem świeżo po lekturze Waszej książki, z polskich lektur o tej tematyce bodaj najlepsza jaką udało mi się dostać. Kompletuję bibliotekę w tej tematyce, ale niestety wiele zagranicznych lektur ma słabe odniesienie do polskiej rzeczywistości. Gratuluję! :)

    Jedna rzecz wszakże mnie nurtuje i nie znalazłem na nią odpowiedzi ani w książce ani na tym blogu – dlaczego uważają Panowie, że najlepiej zacząć inwestowanie w nieruchomości od małych mieszkań, a nie małych lokali komercyjnych, np. usługowo-handlowych? Rozumiem argument, że jest to nieco bardziej „orientalna” forma bytu niż mieszkanie, ale porównując ceny zakupu vs. koszt wynajmu mam wrażenie, że lokal jest lepszym (bardziej dochodowym) pomysłem.

    Zaznaczę, że dopiero się zabieram do inwestowania, więc przede mną ważna decyzja, aby uniknąć w przyszłości syndromu „niespójnego porfolio”, o którym też wspominacie w książce.

    Z moich przemyśleń za nieruchomościami komercyjnymi stoją przede wszystkim:

    1. długoterminowe umowy najmu
    2. mniejszy problem z niepłacącymi najemcami (łatwiejsza eksmisja)
    3. większy ROI/yield

    przeciw natomiast:

    1. droższe, mniej popularne i trudniej dostępne kredyty
    2. większa trudność z oszacowaniem wartości takiego lokalu ze względu na niewielką „populację” tego typu lokali

    Z tego co wiem jedną z opcji jest np. założenie spółki celowej, która ma przydzielany kredyt pod estymowane w biznes planie dochody z inwestycji a nie jak w przypadku zwykłej działalności gospodarczej – na podstawie historycznie osiąganych dochodów.

    Byłbym wdzięczny za podzielenie się informacjami w tym temacie i czekam na zapowiadaną kolejną książkę Waszego autorstwa :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał

    • Sławek Muturi pisze:

      Do Michała:

      Panie Michale,
      Dziękuję za bardzo ciepłe słowa pod adresem książki.
      Odpowiadając na Pana pytania zacznę od ostatniego. O zaletach założenia spółki celowej jest mowa w prezentacji załączonej do mojej relacji ze spotkania z klientami Banku PKO BP w Łodzi z dnia 10.12.2010. Proszę tam zerknąć.
      Do kwestii związanych z lokalami użytkowymi vs mieszkania odniosę się poprzez post na blogu, właśnie go przygotowuję. Dziękuję za to pytanie – myślę że może to być temat nurtujący większą liczbę Czytelników Fridomii.
      Powodzenia w budowaniu Pańskiej wolności finansowej. Mam nadzieję, że Fridomia będzie mogła Panu towarzyszyć w tej podróży z ewentualnym wsparciem, a na pewno ze szczerą życzliwością i dopingiem.

  10. Ewelina pisze:

    Witam, skonczylam czytac Panow ksiazke. Dziekuje ze ja napisaliscie. Jak
    zaluje ze nie kupilam jej i nie przeczytalam jakies dwa miesiace temu! Aby przyblizyc sie do wolnosci finansowej upilismy z mezem mieszkanie 60m aby z wynajmu czerpac zyski.Jednak dokladnie tego nie przeliczylismy, nie sprawdzilismy rynku wynajmu,jakie sa ceny najmu i czy bedzie nam sie to oplacalo. Niestety w chwili obecnej czekamy na klienta. Cena najmu jest sukcesywnie obnizana dla zachety jednak odzew zerowy. Obecnie nawet jakby sie ktos znalazl to i tak wychodzimy na minusie czyli o zadnym zarobku nie ma mowy. Rata kredytu i czynsz jest duzo wiekszy niz cena najmu.
    Gdybym przeczytala ksiazke wczesniej kupilibysmy kawalerke i zaczeli od czegos malego. No i straty byly by mniejsze.
    Pewnie wszyscy znacie takich historii setki. Glupi, niedoswiadczony Kowalski kupuje mieszkanie i chce zarobic popelniajac gafe za gafa.
    Chociaz mam nadzieje ze w przyszlosci bedzie prosciej. Ze czegos naucze sie z tych poczatkowych zakupow:) Napewno jednego – aby wszystko przed kupnem policzyc, rozejzec sie czy beda chetni na takie mieszkanie, jakie sa ceny najmow. Wiele to nie kosztuje a moze nas uchronic przed bledem jaki ja popelnilam.
    Prosze o jakas rade. Jakies sugestie. Chociaz nic innego poza obnizaniem ceny najmu mi nie przychodzi do glowy.
    Serdecznie Pozdrawiam
    Ewelina

  11. Piotr pisze:

    Dobra książka. Daje dobre wprowadzenie w temat. Na pewno tematu nie wyczerpuje, ale jeżeli ktoś myśli o wejściu w nieruchomości bo wszyscy mówią, że warto w nie inwestować, to ta książka jest pierwszą dawką konkretów i wskazówek gdzie szukać dalej.
    Otoczka „typu uwierz w siebie”, „ty też możesz” budzi u niektórych dystans i obawę, że konkretów będzie niewiele. Ale w tej książce konkrety są. Polecam.

  12. Krzysztof pisze:

    No ładnie.
    Z nieukrywaną ciekawością przeczytałem wszystkie komentarze. Sam jestem po lekturze 3 książek Roberta K. i jednej przez niego polecanej. Mam swoje „sukcesy” w nieruchomościach, ale na razie pędzę po zakup książki Panów. Potem się przyłączę do komentarzy.
    Póki co, już mogę potwierdzić, że idea płynąca z Bogatego Ojca jest budująca, otwiera horyzonty, ale na pewno nie jest przysłowiową „kawą na ławę” w kontekście wiedzy i sposobów realizacji budowy własnego portfolio. Między innymi dlatego, że traktuje o relacjach na rynku amerykańskim, albo raczej nie polskim, i to już dużo zmienia…

  13. wojtek pisze:

    Witam, mieszkam w Gliwicach, mam 36 lat. Od niedawna czytam dużo nt. inwestowania w nieruchomości. Podjąłem też studia podyplomowe w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
    Zafascynowała mnie Panów książka (jak Pan widzi w temacie nie napisałem potencjalnego, ale przyszłego inwestora). Chcę inwestować w nieruchomości, a raczej przy ich pomocy zbudować swoją wolność finansową. Mam jednakże kilka wątpliwości odnośnie przeczytanego tekstu.
    Generalnie rozumiem schematy i przykłady, które Panowie podają. Czasem jednak mam wrażenie, że są tam przyjęte zbyt optymistyczne i często nierealne założenia (klaser zeznaczkami po dziadku!) i wszystko nie jest taki proste. Po pierwsze finansowanie. Ja mam żonę i dwóch synów (3 i 6lat) i nie mam za dużo oszczędności. Mam za to mieszkanko własnościowe. Jeśli wiem nawet jak kupić powiedzmy kawalerkę w najbliższym czasie tak moje wątpliwości budzi budowanie całego portfela. Przy założeniu, że moja zdolność kredytowa wynosi 200000zł to po zakupie tej jednej kawalerki żaden bank nie da mi środków za powiedzmy 4 lata, aby nabyć następną inwestycję. Nie mówiąc już o kolejnych. Przecież oprócz zabezpieczenia w postaci obciążenia hipoteki bank żąda też zabezpieczenia w postaci dochodu, a ten jest ograniczony.
    Powiedzmy, że kupiłem 2 mieszkanka i przy chęci kupna trzeciego bank nie udzieli mi już kredytu. Owszem bank może zabezpieczyć hipotekę, ale przecież wraz ze wzrostem mieszkań nie rośnie moje wynagrodzenie, a tym samym zdolność kredytowa. Czyż nie tak? A może mogę podać bankowi jako dochód również ten z wynajmu?
    Proszę mi podpowiedzieć jaką przyjąć strategię, aby przy dochodach z rzędu 5000zł móc zbudować portfel powiedzmy 10 mieszkań. W końcu zdolność kredytowa nie pozwoli mi na kupno więcej niż jednego, dwóch. Co z pozostałymi?
    Cieszę się, że Panowie napisali taką książkę i podoba mi się tematyka i w ogóle rynek nieruchomości oraz bycie inwestorem, ale nurtuje mnie to, że przy takich dochodach nie uda się, mimo najszczerszych chęci zbudować portfela większego niż 2 mieszkania. A może się mylę?

    Proszę o ewentualne rozwianie moich wątpliwości i wlanie w moje serce nadzieji, którą miałem gdy przystępowałem do czytania Panów książki.

    Z wyrazami największego szacunku, dołączając serdeczne pozdowienia
    Wojciech Ł.

    • Sławek Muturi pisze:

      Panie Wojciechu
      zapewne doskonale Pan wie, że dochodzenie do dużej i trwałej wartości (a za taką postrzegamy osobistą wolność finansową) nie jest czymś, co wydarzy się szybko i bez znaczącego wysiłku. My z doświadczenia wiemy, że tak jest i takie przesłanie chcemy też komunikować.
      Jeśli użyliśmy przykładów (ów klaser znaczków po dziadku), które postrzega Pan jako zbyt „optymistyczne i nierealne”, to nie po to, aby bagatelizować lub wręcz trywializować ideę wolności, ale aby zwrócić uwagę na istnienie możliwości, których często w codziennej bieganinie nie zauważamy. Powszechnie podnoszoną barierą w budowaniu wolności finansowej jest brak środków na wkład własny przy pierwszym kredycie.
      My mówimy, że często, gdy na chwilę zatrzymamy się i rozejrzymy, mamy wartości, których do tej pory nie dostrzegaliśmy. Dla jednej osoby będzię to coś, co odziedziczyliśmy (stąd ten klaser), dla innej – unikalna, a nie wykorzystywana dotychczas umiejętość, dla jeszcze innej -leżący odłogiem kawałek ziemi. Oczywiście nie jesteśmy w stanie podać jednej uniwersalnej metody, która pasowałaby dla każdego. To już jest samodzielna praca domowa i jedyne, co możemy podkreślić to to, że zdeterminowane osoby, które znamy, odnalazły w swoim życiu takie wartości.
      Teraz o możliwości finansowania budowy portfela. Ma Pan rację, że finansowanie jest tu ważnym ograniczeniem. Zdolność kredytowa nie jest nieograniczona. Ale jak sam Pan słusznie zauważa, może Pan na nią mieć wpływ. Jeśli po 2 latach regularnego i terminowego spłacania pierwszego kredytu pojawi się Pan w banku po następny kredyt i będzie chciał włączyć do kalkulacji swojej zdolności dochody z najmu – jest duża szansa, że zostaną one wzięte pod uwagę. Dodatkowo słusznie zauważył Pan, że może Pan zabezpieczyć kolejny kredyt na poprzednim mieszkaniu. Ktoś powie, że to i tak nic nie daje, gdyż te dodatkowe dochody zostana „skonsumowane” przez spłatę raty dotychczasowego kredytu. Taka sytuacja rzeczywiście może miec miejsce, ale Pan jako skrupulatny i zdeterminowany inwestor, a nie zwyczajny konsument – kupi mieszkanie jako „dobrą okazję”, a poza tym włoży swój wkład własny – dzięki temu jest duże prawdopodobieństwo, że po spłacie raty zostanie jeszcze niewielka na początku nadwyżka.
      Aby podnieść swoją zdolność kredytową – możliwe, że będzie Państwo musieli zastanowić się, jak zwiększyć swoje dochody z owych 5 tys. zł do wyższej kwoty. Może Pan lub żona podejmiecie dodatkową pracę lub założycie własną działalność gospodarczą? Jaką? To ponownie jest indywidulana praca domowa.
      Inny mechanizm na przyspieszenie i zwiększenie zdolności do zbudowania portfela to zrealizowanie na początku jednej/dwóch transakcji, nastawionych na zgromadzenie początkowego kapitału. W praktyce oznacza to przykładowo kupno zaniedbanego lokalu, jego remont we własnym zakresie i sprzedaż po istotnie wyższej cenie.
      Mamy świadomość, że przykłady, o których mówimy nie są proste, ale, tak jak zaznaczyliśmy na wstępie – nie ma tu magicznych rozwiązań pomagających cudownie wzbogacić się przez noc. Konsekwencja, systematyczność, elastyczność w działaniu – to najlepsze metody.

  14. MarKcin pisze:

    Witam,
    Słuchając radia PIN spotkałem się z audycją promującą książkę, ale zadzwonił telefon i zestaw głośnomówiący pozbawił mnie możliwości słuchania wywiadu.
    Podobnie jak kilka osób zabierających głos mam za sobą lekturę książek Roberta Kiyosaki’ego.
    Grywam też na GPW i mam za sobą inwestycje w nieruchomości.
    Mam za sobą również przemyślenia związane z lokalnym oddziałem międzynarodowej korporacji.
    Do tej pory czytałem 2 książki Roberta K. i podobnie jak jeden z przedmówców czuję niedosyt.
    Enigmatyczne obietnice, zachęcające obietnice i przez 3/4 książki dowiaduje się człowiek, że trzeba chcieć i mieć plan.
    Następnie trzeba zorganizować grupę wsparcia składającą się z ekspertów z szeregu dziedzin.
    Szanuję lasy i nie traktuję mieszkania jako graciarni.
    Nie chciałbym czytać kolejnej książki w stylu Roberta K. (możliwe, że są i takie bardziej treściwe).
    Czy mogę poprosić o więcej treściwych recenzji?

    • Sławek Muturi pisze:

      Panie Marcinie

      Widać, że sprostanie Pana oczekiwaniom nie będzie łatwe. No cóż, zaryzykujemy.
      Oprócz wszystkich komentarzy z naszego bloga możemy jeszcze zaproponować przeczytanie recenzji na popularnym blogu Frugala : http://frugal.blox.pl/html, wpis z 04 grudnia 2009.
      Poza tym książka musi obronić się sama.
      Pozdrawiamy

  15. marcin pisze:

    wspaniala ksiazka. dostalem ja od taty na gwiazdke, i musze przyznac, ze bylem poprostu zachwycony:) zachwyca juz od pierwszych stron… tata kupil ja przez sms bo nie mial pomyslu na prezent, a na recenzje tej ksiazki natrafil, tak zupelnie przypadkowo….

  16. Adam pisze:

    Super książka.

    Temat niezależności finansowej i inwestowania (w tym w nieruchomości) interesuje mnie od kilku lat. Ciesze się, że pojawiła się wreszcie książka polskich autorów (oparta na naszych realiach).

    Chciałbym skorzystać z okazji i spytać o element który mnie nurtuje od dłuższego czasu.
    Wynajmujący mieszkania (lokatorzy) to zwykle osoby młode (20-30 lat). Dane demograficzne pokazują, że z upływem lat osób wynajmujących będzie ubywać. Dane GUSu mówią, że w latach wyżu demograficznego rocznie rodziło się 600-700 tys dzieci, teraz rodzi się 300-400 tys. W mediach pojawia się wiele informacji o starzeniu się naszego społeczeństwa.
    Czy w takim świetle kupnow mieszkań na wynajem jest dobrą długofalową inwestycją?

    Pozdrawiam,
    Adam

    • Panie Adamie

      oczywiście wyże i niże demograficzne mają istotny wpływ na wiele rynków, a już na pewno na rynek nieruchomości i związany z nim rynek najmu. Przytaczane przez dane wyraźnie to pokazują. Czy jednak jest to zjawisko, które tylko prowadzi do wniosku, że zniknie popyt na wynajem mieszkań? Dla przykładu podamy, że w ostatnich roku jeden z dzienników donosił, że w izbach porodowych Warszawy nie notowano tylu porodów od lat. I znów zapewne jest to efekt tego, że rodzą się dzieci u osób z wyżu początku lat 80-tych. A zatem będą lata lepsze i gorsze dla popytu. Ale wyże i niże nie są jedynym zjawiskiem wpływającym na popyt. Dalej brakuje w Polsce wielu mieszkań, a młodzi ludzie bardziej niz przed laty mają potrzebę usamodzielniania się. Młode małżeństwa, gdy tylko dochody pozwalają, szybciej wyprowadzają się od rodziców. A zatem jest to zjawisko sprzyjające wynajmowi. Kolejny przykład to zwiększająca się mobilnośc naszego społeczeństwa. Jeszcze kilkanaście lat temu niewielu z nas gotowych było przenosić się do innego miasta za pracą. Po doświadczeniach ostatnich lat, gdy ponad 2 miliony młodych Polaków tymczasowo emigrowało za pracą i wracało do Polski – jesteśmy przekonani, że i w Polsce nie będą oni czekać na pracę w swojej miejscowości. Zresztą potwierdzają to już dane statystyczne – ponad 25% z nas dojeżdża ponad 50 km. Zapewne wiele z tych osób myśli już lub pomyśli za chwilę, aby poszukać jakiegoś tymczasowego dachu nad głową w miejscu pracy. A wtedy najprostszym rozwiązaniem będzie…wynajem! Dalej – w mierę wzrostu dochodu naszego kraju pojawi się więcej imigrantów. Skoro my możemy jeździć do Irlandii, dlaczego inni nie mają przyjeźdżac do nas.

      Argumenty można mnożyć – zresztą wiele z powyższych i wiele nowych znajdzie Pan w naszej książce. A zatem podsumowując – nie mamy obaw, że wynajem przestanie być potrzebny. Istnieje od setek lat i zapewne w naszej rzeczywistości będzie dalej istniał. Powodzenia!

  17. Kacper pisze:

    Witam serdecznie.
    Nazywam się Kacper i mam 17 lat, od około roku interesuję się zagadnieniem jakim jest wolność finansowa. Właśnie skończyłem czytać pozycję napisaną przez Panów, bardzo cieszę się, że są w Polsce autorzy którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą na temat inwestowania i wolności finansowej.
    Dotychczas czytałem książki Roberta Kiyosakiego(i innych zagranicznych autorów), które uważam za równie dobre lecz sądzę, że z Nim nie miałbym takiej możliwości kontaktu jak z Panem i Pańskim przyjacielem Robertem Zduńczykiem, stąd moja korespondencja.
    W pewnym stopniu zacząłem stosować wskazówki jakie zawarte są w książkach z serii „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, i z pewnością wprowadzę w życie rady opisane przez Panów w . Ze względu na mój wiek głównie mam do czynienia z teorią związaną z inwestowaniem, staram się praktykować ją w biznesie mojego ojca oraz od jakiegoś czasu na GPW. Nieruchomości to na razie czysta teoria w moim wydaniu.
    Piszę ten e-mail ponieważ za około rok czasu będę stał przed dorosłym życiem i jestem bardzo ciekawy opinii wydanej przez Panów na temat dalszego szkolenia w państwowych szkołach. Moimi zainteresowaniami są wolność finansowa oraz sport. Niestety w szkole na temat tego pierwszego nie uczą praktycznie nic; przynajmniej w liceum. Uważam, że na studiach jeśli ocierają się o pojęcie „fridomi”, to nie jest to w „stylu Roberta K.”, tylko w dalszym ciągu z nakierowaniem na pracę na etacie co mnie kompletnie nie interesuje. Moje słowa mogą brzmieć jak bym szukał usprawiedliwienia przed systemem oświaty, tymbardziej że ostatnio trochę gorzej mi idzie z ocenami, ale ja naprawdę jestem chętny do poszerzania swojej wiedzy i zdolności(tylko w troszkę innym kontekście). Niestety szkoła mi tego nie oferuje, przynajmniej jeśli chodzi o wolność finansową. Zdaje sobię sprawę, że niektóre przedmioty są ważne np.: historia, czy j.polski.
    Bardzo proszę o radę na temat dalszej edukacji; czy powinna być ona związana z konkretnymi studiami; czy jest możliwość inwestowania w nieruchomości w wieku 18 lat; jak mogłoby to wyglądać???
    Będę wdzięczny za odpowiedź i ewentualną możliwość dalszej korespondencji.
    Pozdrawiam

    • Drogi Kacprze,

      Masz przed sobą wspaniałą szansę pokierowania swoim życiem od początku „pod sztandarem” dążenia do wolności finansowej. Gratulujemy Ci takiej świadomej postawy pomimo, że jesteś jeszcze niepełnoletni.

      Jeśli chodzi o wybór kierunku na wyższej uczelni, to uważamy, że nie jest on kluczowy dla osiągnięcia wolności finansowej. Najlepiej kieruj się po prostu Twoimi zainteresowaniami, bo przecież właśnie czas na nasze pasje jest celem nadrzędnym w tej drodze. Jeśli to, co chciałbyś robić, wymaga wyższego wykształcenia w danym zakresie – to warto skończyć taki właśnie kierunek studiów. Przykładem może tu być AWF lub dziennikarstwo, jeśli interesujesz się sportem. Kierunki ekonomiczne dadzą Ci oczywiście lepszą orientację i wiedzę w świecie finansów, ale w dążeniu do wolności finansowej nie jest Ci niezbędny tytuł magistra ekonomii. Swoją wiedzę finansową możesz zdobyć, czytając ksiązki i prasę, uczestnicząc w kursach i szkoleniach. Cokolwiek będziesz studiować, powinieneś trochę pracować, najlepiej tam gdzie dużo będziesz się mógł nauczyć o sprzedaży, finansach i zarządzaniu. Robert Kiyosaki, którego przytaczasz, w jednej ze swoich książek zachwala organizacje marketingu sieciowego jako doskonałe miejsca podnoszenia swojej inteligencji finansowej. Dorywcza praca pozwoli Ci również rozpocząć oszczędzanie przed ukończeniem studiów. Nawet drobne sumy, regularnie odkładane i bezpiecznie lokowane, będą Cię cieszyć i podtrzymywać w Twoim postanowieniu.

      Ważniejsze od wyboru studiów jednak jest coś innego: aby w miarę wzrastania Twoich przyszłych dochodów, nie wzrastała Twoja bieżąca konsumpcja, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku. Jeśli oprzesz się tej pokusie i będziesz potrafił regularnie odkładać oszczędności, to po pewnym czasie uzbierasz kwotę na wkład własny, aby móc ubiegać się o pierwszy kredyt na lokal pod wynajem. Większość osób – w momencie gdy otrzymują podwyżkę w pracy lub zmieniają pracę na lepiej płatną – bez namysłu, niejako automatycznie, podnosi swój standard życia oraz, co za tym idzie, koszty utrzymania swojego standardu życia. W ten sposób raczej nigdy nie będą w stanie wyrwać się z pułapki „wiązania końca z końcem”. Nie ma człowieka, który nie byłby w stanie dalej podnosić swojego standardu życia – zawsze będziemy mieli jakieś niespełnione marzenia, potrzeby. Osoby, które świadomie dążą do osiągnięcia wolności finansowej, w momencie otrzymania podwyżki, podejmą decyzję, że część dodatkowych pieniędzy w ich domowym budżecie będą co miesiąc odkładać i inwestować, a dopiero resztę podwyżki przeznaczą na niezbędne podniesienie swojego standardu życia. Czyli chodzi o to, aby najpierw zdecydować, ile się chce oszczędzać, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na dodatkową konsumpcję, a nie – jak to się zwykle czyni – więcej konsumować, a oszczędzać tylko, jeśli coś z podwyżki zostanie.

      Co do rozpoczęcia inwestowania w wieku 18 lat, wiele zależeć będzie od Twojego punktu startu, kreatywności i konsekwencji w działaniu. Jeśli z pracy dorywczej i/lub dzięki pomocy rodziców, będziesz w stanie zgromadzić wkład własny (wysokość kwoty będzie zależała od cen mieszkań w Twoim miejscu zamieszkania, z reguły „bezpieczny poziom wkładu to 20% wartości inwestycji) i wykazać się dobrym zabezpieczeniem kredytu dla banku oraz przewidywalnymi dochodami, to gdy będziesz juz pełnoletni, będziesz mógł się ubiegać o udzielenie kredytu bankowego pod zakup nieruchomości.

      Zdajemy sobie również sprawę, że młodzi ludzie w tym samym czasie muszą urządzić swoje własne życie, zakładają rodziny i to wszystko powinno się dziać równocześnie, bo osobista satysfakcja z prywatnego życia jest przecież szalenie ważna. Ale ludziom świadomym, do których z pewnością należysz, z tyłu głowy zawsze powinna leciutko świecić żaróweczka dążenia do swojego celu, światełko, które nigdy nie powinno gasnąć, bez względu na to, co się nam w życiu przydarza.

      Tego Ci Kacprze serdecznie życzymy. Dawaj nam znać jak sobie radzisz z kolejnymi krokami na Twojej drodze do Fridomii. Chętnie Cię wspomożemy radami. Powodzenia !

      Muturi i Zduńczyk

      • Łukasz pisze:

        Zupełnie przypadkiem właśnie odkryłem że od dłuższego czasu postępuje wg. jakiejś teorii (choć to chyba nic nowego bo do każdego zachowania można dopasować teorię).

        Pamiętam jednak jak byłem w sytuacji tego młodego człowieka. Mając 18lat właśnie w nieruchomościach widziałem szansę na zapewnienie sobie nazywałem to wtedy spokojnej emerytury ( teraz to mogę nazwać „wolnością finansową” bo idea jest ta sama). niestety… pieniędzy swoich nie miałem, rodzice z działalnością gospodarczą nie mieli wtedy szans na kredyt (początek XXI wieku). Czyli zapewne jak Kacper. Po zakończeniu studiów (prawo) jak każdy ruszyłem do pracy. Z tą różnicą że już z pierwszej wypłaty zacząłem odkładać ponad 50% jej wartości na oszczędności. Dołączyła się też narzeczona. Niestety nieruchomości w tym okresie zaczęły ostro iść cenowo w górę i znowu było za mało oszczędności na wkład własny. Kiedy pojawiły się kredyty na 100% wartości rozdawane każdemu nie zdecydowałem się nabycie mieszkania. Ceny były już przesadzone. Mimo że wszyscy w koło kupowali i krzyczeli że i ja powinienem zdecydowałem się odczekać na lepsze czasy. Na szczęście długo czekać nie musieliśmy – Minął rok, nadszedł obecny kryzys banki się zamknęły na ludzi… ale nie dla mnie i narzeczonej. Zdecydowaliśmy się w czerwcu 2009 roku nabyć kawalerkę w centrum Warszawy. Posiadając 35% wkładu własnego nasz bank nie dość że nie robił problemu to jeszcze lepsze warunki nam się dostały. Zatem trochę czekaliśmy na to mieszkanie. Obecnie mieszkanie wynajmujemy i co mnie zaskoczyło nadal we dwoje jesteśmy w stanie odkładać na rzecz oszczędności podobną kwotę jak przed zaciągnięciem kredytu. W maju 2010 dość mocno zastanawiamy się nad nabyciem kolejnego mieszkania.
        Teraz jednak chciałbym napisać to od czego chciałem zacząć a zboczyłem na boczny tor i co chciałbym poradzić 17-letniemu Kacprowi ze swojej strony. Uzyskanie wolności zawodowej jest możliwe przez każdego ale edukacja jest bardzo.. bardzo ważna. Gdyby nie to że skończyłem studia, i to taki a nie inny kierunek chyba jednak nie byłoby mnie stać dziś na nabycie nieruchomości. Kosztowałoby mnie to kolejnych kilka lat pracy. W obecnej sytuacji kredytu nastolatek nie otrzyma, nie wiem nawet czy student takowy będzie w stanie z bankiem wynegocjować. Dobre wykształcenie a potem dobre wynagrodzeniem mocno pomaga. Po sobie widzę że super ważne jest natomiast samoograniczanie wydatków i gromadzenie owego wkładu własnego. Ograniczenie konsumpcji. Zainteresowania zostawiam sobie na czas kiedy będę „wolny finansowo” :)

        • Kacper pisze:

          Witam po raz kolejny,
          Jestem bardzo wdzięczny za porady jakie pojawiły się powyżej. Nadal trwam w dążeniu do finansowej niezależności, czytam wiele książek, gram z ludźmi w cashflow, uczę się sprzedaży pomagając mojemu ojcu w biznesie (zarówno „face to face”, jak i internetowa), robię to za darmo aby nie dążyć do wypłaty.
          Ostatnio myślimy o zakupie nieruchomości, pod nasz własny biznes( na razie wynajmujemy, ale chcemy w 100% pracować na swoje). Chodzi o lokal użytkowy. Jestem ciekawy co Państwo możecie podpowiedzieć na ten temat. Wiadomo, że wiele rzeczy pokrywa się z mieszkaniami itp. Ale może jest coś więcej, na co warto zwrócić uwagę przy lokalach? Jestem ciekawy spojrzenia osób bezstronnych.
          Ponadto, myślę o uzyskiwaniu przychodu pasywnego niezależnego od biznesu mojego ojca. Wiadomo jako nastolatek chciałbym się „odciąć” od pieniędzy rodziców. Myślałem o mlm-ie ale jak dotychczas nie znalazłem produktu, ktory mógłbym uczciwie proponować potencjalnym klientom(nadal szukam). Proszę o podpowiedź gdzie mógłbym szukać czegoś więcej, co by mnie dobrze rozwijało w dążeniu do wolności finansowej, jako młodego człowieka?
          Pozdrawiam,
          Kacper

        • Sławek Muturi pisze:

          Panie Kacprze,
          Uniwersalna zasada jest taka, żeby kupić lokal, którego wynajem pozwoli na comiesięczną spłatę rat kredytowych. W przypadku lokalu użytkowego ważne jest aby dokładnie sobie określić profil firmy, która mogłaby być zainteresowana wynajmem w tym miejscu lokalu o określonej powierzchni za określoną cenę. Może się tak zdarzyć, że uda się Panu znaleźć najemcę (np osoba planująca założenie biznesu, ale nie dysponująca lub nie chcąca kupować własnego lokalu) a później lokal dokładnie pod jego potrzeby. Ale to są wskazówki przydatne czywiście wtedy, gdy chce Pan lokal wynająć, a Pan mówi o lokalu użytkowym po własną działalność.

          Jeśli chodzi o jakąś inną uniwersalną poradę – trzeba zrobić wszysko, żeby zebrać jakiś niewielki choć kapitał własny. Wtedy najprawdopodobniej pomysły przyjdą same.
          Powodzenia!

          Powodzenia !

          Sławek

        • Kacper pisze:

          Witam serdecznie,
          „Żaróweczka dążenia do celu” w moim przypadku cały czas czas gdzieś tam świeci, jak to świetnie opisali Panowie w odpowiedzi na moje pytania w ubiegłym roku:) Wciąż staram się rozwijać pod względem wolności finansowej i nie tylko.
          Mam pytanie związane z nieruchomościami. Mianowicie, co Panowie sądzą na temat spółdzielczego prawa własności? Chętnie poznam, również zdanie innych Forumowiczów na ten temat, jeśli mają ochotę odpowiedzieć. Z góry dziękuję:)
          Pozdrawiam,
          Kacper

  18. Adam pisze:

    Gratuluję wydania doskonałej książki. Otworzyła mi oczy na zupełnie inny sposób inwestowania.

  19. Robson pisze:

    Z ciekawością zapoznałem się z książką. Chyba pierwsza pozycja na rynku polskim napisana z sensem. Otworzyłem sobie rozdział o podatkach i zrozumiałem wszystko za pierwszym razem! Poznałem po tym, że warto zajrzeć do reszty. Rzadko kto umie jasno wyłożyć zasady podatkowe, a Ci którzy w ogóle tego nie potrafią zatrudniają się jako urzędnicy w skarbówce albo jako prawnicy..

    Sam miałem podobne myśli i idee o finansowej wolności kilka lat temu. Wizja służby w korporacji do wieku emerytalnego mnie nie pociąga; a gdy zauważyłem, że już przestaję marzyć i planować prywatne plany, to zapragnąłem coś z tym zrobić. Pomyślałem, że nieruchomości to dobry temat..

    Obecnie jestem po zakupie 4 nieruchomości, jedne mieszkanie sprzedałem korzystając z niepowtarzalnej koniunktury 2-3 lata temu (wzrost wartości po 1,5 roku 100% – to było piękne!), działkę pod W-wą trzymam na czarną godzinę, jedno mieszkanie wynajmuję, do drugiego szukam najemcy.

    Chociaż książki Panów nie da się porównać do poradników Roberta Kiyosaki, gdzie człowiek od początku jest wciągnięty ponętną ideą, która w trakcie czytania nie przeradza się niestety w żaden konkret, to jednak miałbym, jeśli mogę, kilka uwag.
    Nota bene fenomen powyższego autora przypomina mi filozofię Amway’a – dochód pochodzący ze sprzedaży informacji (w tym przypadku książek i gier planszowych oraz miejscówek na konferencjach), jak zrobić dochód, przy czym autor jest w zasadzie jedyną osobą która na całej procedurze się bogaci!

    Nie opisaliście Panowie, konkretnie JAK uzyskać dodatni bilans z wynajmowanego mieszkania, przy finansowaniu kredytem. Jak szukać okazji i czym one są, jak je rozpoznać (z konkretnymi przykładami itd.). Moje doświadczenia z rynku warszawskiego są takie, że obecna maks. stawka wynajmu oscyluje wokół wartości 0,5% wartości mieszkania miesięcznie, co daje maks. 6% rocznie. Najniższa, osiągalna obecnie stawka kredytu to 500zł miesięcznie za 100 000 PLN kredytu hipotecznego (w EUR lub CHF)(mam obecnie dwa kredyty w CHF i jeden w EUR i płacę właśnie tyle, oprocentowanie mam bardzo korzystne). To dokładnie 0,5%, czyli tyle ile stawka najmu. Ale za mieszkanie trzeba zapłacić czynsz i podatek do US, oraz stworzyć rezerwę remontową!

    Z tego płynie wniosek, że aby mieć wpływy z wynajmu trzeba mieć wkład własny na mieszkanie. Ale przy znaczącym wkładzie własnym trzeba zaangażować sporo gotówki. Jak wtedy budować portfel? Skąd ją czerpać?
    Oczywiście, przy dużych zarobkach można finansować wkłady własne i budować portfel, ale wtedy jest to droga do wolności finansowej dla bardzo nielicznych..

    Osobiście uważam, że jedyną drogą do zarabiania na nieruchomościach jest gra na kurs w kredycie walutowym (na czym jak Panowie wspominacie, można się przejechać) oraz okazyjny zakup. I to ostatnie warte jest chyba oddzielnej książki i dużej wiedzy i doświadczenia. W Polsce to chyba przyszłość..

    To może tyle krótkiej refleksji.. Dzięki za inicjatywę i życzę jej rozwoju!

    • Maciej S. pisze:

      Bardzo podobała mi się Pańska wypowiedź. Wychodzi mi jednak, że 500 zł raty od 100 tys. pln kredytu to jest 6% a nie 5%. Wcześniej, któryś z Panów napisał, że cieszy się, iż nie wziął kredytu w czasie ‘prosperity’. Mi się jednak wydaje, że wtedy właśnie kredyty były najtańsze i pomimo explodowania kursu waluty w kosmos kredyty w CHF były bardzo ale to bardzo tanie (nieporównywalnie tańsze do obecnych).

      A wracając do Pańskiej wypowiedzi: te 0.5% ktore Pan podał to jest de facto max jaki możemy uzyskać z wynajmu czyli finansując zakup nieruchomości kredytem, którego łączne oprocentowanie = 6% będzie ciężko coś na tym zarobić, a przynajmniej nie wtedy kiedy jesteśmy zadłużeni. Dochodzą jeszcze te wszystkie kwestie, o których Pan wspomniał typu podatki, remonty, na których dodatkowo będziemy do tyłu.

      Myślę, że dobrą opcją – mimo wszystko – jest wygenerowanie dużego miesięcznego przepływu gotówki z etatu czy własnej działalności i utrzymywanie go tak długo jak to tylko możliwe by sukcesywnie zaciągać coraz to kolejne kredyty. W perspektywie iluś tam lat spłacimy kredyty i zostaniemy z nieruchomościami, cały szkopuł polega tylko na tym by nie mieć wtedy 100 lat :)

      Książki jeszcze nie przeczytałem, ale mam ją już na swojej liście obowiązkowych tytułów do przeczytania :)

  20. Grażyna - mrówa pisze:

    Wolność finansowa? Marzę o niej. W pierwszej kolejności trzeba znaleźć sposób na szybką spłatę kredytów (czytaj złych długów) , a następnie poznac tajniki zawarte w książce. Tylko czy zupełny laik poradzi sobie z tematem?

    • Pani Grażyno,

      z naszego doświadczenia wynika, że porftele nieruchomości budowane są przez osoby, które nie koniecznie posiadają tytuły naukowe w tej dziedzinie. Ponieważ każdy z nas ma swoje własne doświadczenia z nieruchomościami, uważamy, że barierą nie jest wiedza, ale nasza psychika. A co do szczegółów „tematu” – znajdzie je Pani w książce oraz, za chwilę, we własnym działaniu. Gorąco zachęcamy :-)!

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

KONGRESY OTWARCIA LOKALNYCH BIUR STOWARZYSZENIA  MIESZKANICZNIK

Sobota 19.05      -    Poznań (godz 12- 15:00) MTP Pawilon 14B, sala 3.AD.

Niedziela 20.05  -   Wrocław (godz 12:00 – 15:00) UE Wrocław,  ul Komandorska 118/120, bud P (wejście od ul Wielkiej)

Środa 23.05        –   Kraków godz 18:00 – 21:00, AWF Pawilon Dydaktyczno-Sportowy, sala H, piętro I. Wjazd od ul. Nowohuckiej w ul. Bogószówka

Sobota  26.05     -   Warszawa (godz 10 -14:00) Uczelnia Vistula, ul Stokłosy 2 obok stacji Metro Stokłosy

Wtorek, 29.09      -   Łódź  (godz 19:00 – 21:00) Spotkanie nieformalne łódzkich Mieszkaniczników, miejsce do potwierdzenia

Sobota 02.06      -   Sosnowiec godz 10:00 – 13:00, CTK ExpoSilesia (sala 2), ul. Braci Mieroszewskich 124

Niedziela 03.06  -    Szczecin , Uniwersytet Szczeciński (wydz. nauk ekon), ul Mickiewicza 64

Zapraszamy do przyłączenia się do Stowarzyszenia Mieszkanicznik http://mieszkanicznik.pl/

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Portal Corporate-Wellness o emeryturze od korporacji

Renata Plaga, założycielka portalu corporate-wellness.pl (tak  samo młodego jak blog fridomia.pl) przeprowadziła ze mną wywiad, koncentrując się  w swoich pytaniach na mojej karierze korporacyjnej oraz wyjściu z korporacji. Powstał z tego tekst, który podsumowuje moich kilkanaście lat  zawodowego  życia plus 1 rok wolności od etatu.  Poniżej link: http://corporate-wellness.pl/2010/06/wolnosc-finansowa/#more-1327 [...]

Najnowsze komentarze

  • marcin do "Zapraszam na lokalne Kongresy Otwarcia Stowarzyszenia Mieszkanicznik – Poznań, Wrocław, Kraków, W-wa, Sosnowiec, Szczecin"
    ...
  • Sławek Muturi do "W zdrowym ciele wolny duch"
    Dzięki, nie widziałem wcześniej tego artykułu.
  • tetsuo do "W zdrowym ciele wolny duch"
    Dobra metoda z tym zakładem – zawsze dodatkowa jest motywacja. A co do...
  • Katarzyna do "W zdrowym ciele wolny duch"
    100% racji, nie ilosc a jakosc sie liczy. Wystarczy chwile pomyslec zanim...
  • pustynny do "W zdrowym ciele wolny duch"
    Sławku, jeśli jeszcze nie wiesz, to zostałeś zacytowany w dzisiejszej...
  • Sławek Muturi do "W zdrowym ciele wolny duch"
    Piotrze, moje gratulacje !!! I trzymaj dalej wagę!
  • piotr do "W zdrowym ciele wolny duch"
    Witam, jestem żywym przykładem zrzucenia wagi, bez stosowania specjalnych...
  • Andrzej do "Ile będą kosztowały kawalerki w Warszawie za 10 lat?"
    qba, dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienia. W...
  • Sławek Muturi do "Ile będą kosztowały kawalerki w Warszawie za 10 lat?"
    Q’ba, tak nie tylko zawtóruję, ale...
  • qba do "Ile będą kosztowały kawalerki w Warszawie za 10 lat?"
    Hey Andrzej, Faktem jest, ze nie ma w polsce dobrych...
  • Andrzej do "Ile będą kosztowały kawalerki w Warszawie za 10 lat?"
    Witam wszystkich, to mój pierwszy wpis na forum...
  • Sławek Muturi do "Zapraszam na lokalne Kongresy Otwarcia Stowarzyszenia Mieszkanicznik – Poznań, Wrocław, Kraków, W-wa, Sosnowiec, Szczecin"
    ...
  • Radek R do "Zapraszam na lokalne Kongresy Otwarcia Stowarzyszenia Mieszkanicznik – Poznań, Wrocław, Kraków, W-wa, Sosnowiec, Szczecin"
    ...
  • Sławek Muturi do "Zapraszam na lokalne Kongresy Otwarcia Stowarzyszenia Mieszkanicznik – Poznań, Wrocław, Kraków, W-wa, Sosnowiec, Szczecin"
    ...
  • Oswald do "Jak ważna jest lokalizacja nieruchomości – case Rio de Janeiro"
    Bardzo fajny pomysł:) Może jakoś...
  • Adam do "Zapraszam na lokalne Kongresy Otwarcia Stowarzyszenia Mieszkanicznik – Poznań, Wrocław, Kraków, W-wa, Sosnowiec, Szczecin"
    ...
  • Adam do "Jak ważna jest lokalizacja nieruchomości – case Rio de Janeiro"
    Cześć apartamentów z widokiem na...
  • Sławek Muturi do "Polski rynek nieruchomości – maj 2012"
    Kasiu, to może rzeczywiście się tym zajmij. Przydałby...
  • Sławek Muturi do "Jak ważna jest lokalizacja nieruchomości – case Rio de Janeiro"
    Vardik, w W-wie mamy 16...
  • TOMek do "Ciekawe orzeczenie w Portugalii: przejęcie domu zwalnia ze spłaty długu wobec banku"
    Prawo USA ogranicza...
created by Water Design