O książce

Książka „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” jest naszym debiutem. Po prawie 20 latach spędzonych w biznesie, po ponad 10 latach inwestowania w nieruchomości i tym samym budowania swojej wolności finansowej, oraz po kilku miesiącach bieżącej obserwacji, jak destrukcyjnie działa na ludzi kryzys gospodarczy – doszliśmy do wniosku, że mamy coś do powiedzenia. Coś, co może być „tylko kolejną perspektywą na inwestowanie w nieruchomości”, albo „aż inspiracją na życie”. Sama zdecydujesz po lekturze książki i strony www.fridomia.pl .

O czym jest nasza książka? Z jednej strony jest o dążeniu do wolności finansowej, a nawet szerzej – do wolności do własnego wyboru i myślenia, które w dzisiejszych czasach zapewnia ci wolność finansowa. „Stworzyliśmy” dla określenia tego stanu nawet specjalne słowo – Fridomia. Fridomia to postawa życiowa, której głównymi filarami są własne cele, stabilność i systematyczność, nieruchomości, pasywna gotówka. Więcej, o genezie i idei Fridomii możesz przeczytać w zakładce „jak książka powstała” oraz w artykułach w naszym blogu.

Z drugiej strony – książka jest szczegółowym i praktycznym poradnikiem, jak możesz budować swój portfel nieruchomości, który dzięki regularnym dochodom z najmu, niezależnym od twojej pracy, przybliżać cię będzie do upragnionej wolności finansowej. W poszczególnych rozdziałach książki znajdziesz konkretne przykłady, koncepcje, scenki oparte przede wszystkim na naszych własnych doświadczeniach.

Do kogo kierujemy naszą książkę? Nie ma jednej grupy ludzi, którzy byliby bardziej predysponowani, aby osiągnąć wolność finansową. Wolność finansowa to nie to samo, co bogactwo. Możesz być niezamożna, ale wolna finansowa, a ktoś bogaty może nigdy jej nie osiągnąć i być niewolnikiem swojego majątku.

Czytając już pierwsze strony, zauważysz zapewne, że posługujemy się pewnym zabiegiem stylistycznym. Tekst napisany jest z wykorzystaniem rodzaju żeńskiego. Zadasz, zatem słusznie pytanie – dlaczego jest ona tak napisana i czy jest to książka dla kobiet? W oparciu o szereg rozmów i dyskusji doszliśmy do wniosku, że gdy przychodzi do rozmów o zabezpieczeniu przyszłości, o długoterminowym i stabilnym inwestowaniu – to najczęściej dyskusje te inicjują kobiety. Ponieważ podróż do Fridomii to stabilne i długoterminowe inwestowanie z precyzyjnie określonym celem – uznaliśmy, że najbardziej odpowiednim sposobem docenienia roli kobiet w tym procesie, będzie napisanie naszego poradnika z użyciem formy żeńskiej w tekście. Nie jest to jednak z założenia poradnik dla pań. Jesteśmy przekonani, że i panowie z entuzjazmem zaakceptują tę nowość, a w treści znajdą wiele interesujących dla siebie myśli.

Książka „Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości” jest pierwszą pozycją w cyklu, który roboczo nazwaliśmy „Biblioteka Fridomia”. W zakładce „kolejne książki” znajdziesz pomysły na kolejne książki. Mamy nadzieję, że za chwilę „Biblioteka Fridomia” stanie się praktycznym repozytorium wiedzy na temat skutecznego budowania wolności finansowej i inwestowania w nieruchomości. Zapraszamy do współpracy!

Komentarze:

  1. Grażyna - mrówa napisał(a):

    Wolność finansowa? Marzę o niej. W pierwszej kolejności trzeba znaleźć sposób na szybką spłatę kredytów (czytaj złych długów) , a następnie poznac tajniki zawarte w książce. Tylko czy zupełny laik poradzi sobie z tematem?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Pani Grażyno,

      z naszego doświadczenia wynika, że porftele nieruchomości budowane są przez osoby, które nie koniecznie posiadają tytuły naukowe w tej dziedzinie. Ponieważ każdy z nas ma swoje własne doświadczenia z nieruchomościami, uważamy, że barierą nie jest wiedza, ale nasza psychika. A co do szczegółów „tematu” – znajdzie je Pani w książce oraz, za chwilę, we własnym działaniu. Gorąco zachęcamy :-)!

      • Wugien napisał(a):

        Mi się wydaje że barierą nie jest psychika tylko ludzie na stanowiskach do których nie maja predyspozycji, klienci trafiaja na takich ludzi i potem wyobrażają sobie wszystko przez ich pryzmat. I jak dla mnie nie istnieje coś takiego jak niezależność chyba że przeprowadzisz się do afryki zamieszkasz w plemieniu które pracuje 14 godzin tygodniowo tylko po to żeby przeżyć i być szcześliwym. Nie potrzebują telefonów, samochodów, niebywale drogich mieszkań ani nic takiego to jest niezależność bo bedąc tutaj niezależnie od stanu majątkowego etc jest sie w tym systemie.

        • Andreos napisał(a):

          Nie wiem czy do końca się zgodzić, prawda leży tak po środku. I trochę zależy od naszej psychiki, od szczęścia na kogo trafimy..

  2. Robson napisał(a):

    Z ciekawością zapoznałem się z książką. Chyba pierwsza pozycja na rynku polskim napisana z sensem. Otworzyłem sobie rozdział o podatkach i zrozumiałem wszystko za pierwszym razem! Poznałem po tym, że warto zajrzeć do reszty. Rzadko kto umie jasno wyłożyć zasady podatkowe, a Ci którzy w ogóle tego nie potrafią zatrudniają się jako urzędnicy w skarbówce albo jako prawnicy..

    Sam miałem podobne myśli i idee o finansowej wolności kilka lat temu. Wizja służby w korporacji do wieku emerytalnego mnie nie pociąga; a gdy zauważyłem, że już przestaję marzyć i planować prywatne plany, to zapragnąłem coś z tym zrobić. Pomyślałem, że nieruchomości to dobry temat..

    Obecnie jestem po zakupie 4 nieruchomości, jedne mieszkanie sprzedałem korzystając z niepowtarzalnej koniunktury 2-3 lata temu (wzrost wartości po 1,5 roku 100% – to było piękne!), działkę pod W-wą trzymam na czarną godzinę, jedno mieszkanie wynajmuję, do drugiego szukam najemcy.

    Chociaż książki Panów nie da się porównać do poradników Roberta Kiyosaki, gdzie człowiek od początku jest wciągnięty ponętną ideą, która w trakcie czytania nie przeradza się niestety w żaden konkret, to jednak miałbym, jeśli mogę, kilka uwag.
    Nota bene fenomen powyższego autora przypomina mi filozofię Amway’a – dochód pochodzący ze sprzedaży informacji (w tym przypadku książek i gier planszowych oraz miejscówek na konferencjach), jak zrobić dochód, przy czym autor jest w zasadzie jedyną osobą która na całej procedurze się bogaci!

    Nie opisaliście Panowie, konkretnie JAK uzyskać dodatni bilans z wynajmowanego mieszkania, przy finansowaniu kredytem. Jak szukać okazji i czym one są, jak je rozpoznać (z konkretnymi przykładami itd.). Moje doświadczenia z rynku warszawskiego są takie, że obecna maks. stawka wynajmu oscyluje wokół wartości 0,5% wartości mieszkania miesięcznie, co daje maks. 6% rocznie. Najniższa, osiągalna obecnie stawka kredytu to 500zł miesięcznie za 100 000 PLN kredytu hipotecznego (w EUR lub CHF)(mam obecnie dwa kredyty w CHF i jeden w EUR i płacę właśnie tyle, oprocentowanie mam bardzo korzystne). To dokładnie 0,5%, czyli tyle ile stawka najmu. Ale za mieszkanie trzeba zapłacić czynsz i podatek do US, oraz stworzyć rezerwę remontową!

    Z tego płynie wniosek, że aby mieć wpływy z wynajmu trzeba mieć wkład własny na mieszkanie. Ale przy znaczącym wkładzie własnym trzeba zaangażować sporo gotówki. Jak wtedy budować portfel? Skąd ją czerpać?
    Oczywiście, przy dużych zarobkach można finansować wkłady własne i budować portfel, ale wtedy jest to droga do wolności finansowej dla bardzo nielicznych..

    Osobiście uważam, że jedyną drogą do zarabiania na nieruchomościach jest gra na kurs w kredycie walutowym (na czym jak Panowie wspominacie, można się przejechać) oraz okazyjny zakup. I to ostatnie warte jest chyba oddzielnej książki i dużej wiedzy i doświadczenia. W Polsce to chyba przyszłość..

    To może tyle krótkiej refleksji.. Dzięki za inicjatywę i życzę jej rozwoju!

    • Maciej S. napisał(a):

      Bardzo podobała mi się Pańska wypowiedź. Wychodzi mi jednak, że 500 zł raty od 100 tys. pln kredytu to jest 6% a nie 5%. Wcześniej, któryś z Panów napisał, że cieszy się, iż nie wziął kredytu w czasie ‚prosperity’. Mi się jednak wydaje, że wtedy właśnie kredyty były najtańsze i pomimo explodowania kursu waluty w kosmos kredyty w CHF były bardzo ale to bardzo tanie (nieporównywalnie tańsze do obecnych).

      A wracając do Pańskiej wypowiedzi: te 0.5% ktore Pan podał to jest de facto max jaki możemy uzyskać z wynajmu czyli finansując zakup nieruchomości kredytem, którego łączne oprocentowanie = 6% będzie ciężko coś na tym zarobić, a przynajmniej nie wtedy kiedy jesteśmy zadłużeni. Dochodzą jeszcze te wszystkie kwestie, o których Pan wspomniał typu podatki, remonty, na których dodatkowo będziemy do tyłu.

      Myślę, że dobrą opcją – mimo wszystko – jest wygenerowanie dużego miesięcznego przepływu gotówki z etatu czy własnej działalności i utrzymywanie go tak długo jak to tylko możliwe by sukcesywnie zaciągać coraz to kolejne kredyty. W perspektywie iluś tam lat spłacimy kredyty i zostaniemy z nieruchomościami, cały szkopuł polega tylko na tym by nie mieć wtedy 100 lat :)

      Książki jeszcze nie przeczytałem, ale mam ją już na swojej liście obowiązkowych tytułów do przeczytania :)

  3. Adam napisał(a):

    Gratuluję wydania doskonałej książki. Otworzyła mi oczy na zupełnie inny sposób inwestowania.

  4. Kacper napisał(a):

    Witam serdecznie.
    Nazywam się Kacper i mam 17 lat, od około roku interesuję się zagadnieniem jakim jest wolność finansowa. Właśnie skończyłem czytać pozycję napisaną przez Panów, bardzo cieszę się, że są w Polsce autorzy którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą na temat inwestowania i wolności finansowej.
    Dotychczas czytałem książki Roberta Kiyosakiego(i innych zagranicznych autorów), które uważam za równie dobre lecz sądzę, że z Nim nie miałbym takiej możliwości kontaktu jak z Panem i Pańskim przyjacielem Robertem Zduńczykiem, stąd moja korespondencja.
    W pewnym stopniu zacząłem stosować wskazówki jakie zawarte są w książkach z serii „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, i z pewnością wprowadzę w życie rady opisane przez Panów w . Ze względu na mój wiek głównie mam do czynienia z teorią związaną z inwestowaniem, staram się praktykować ją w biznesie mojego ojca oraz od jakiegoś czasu na GPW. Nieruchomości to na razie czysta teoria w moim wydaniu.
    Piszę ten e-mail ponieważ za około rok czasu będę stał przed dorosłym życiem i jestem bardzo ciekawy opinii wydanej przez Panów na temat dalszego szkolenia w państwowych szkołach. Moimi zainteresowaniami są wolność finansowa oraz sport. Niestety w szkole na temat tego pierwszego nie uczą praktycznie nic; przynajmniej w liceum. Uważam, że na studiach jeśli ocierają się o pojęcie „fridomi”, to nie jest to w „stylu Roberta K.”, tylko w dalszym ciągu z nakierowaniem na pracę na etacie co mnie kompletnie nie interesuje. Moje słowa mogą brzmieć jak bym szukał usprawiedliwienia przed systemem oświaty, tymbardziej że ostatnio trochę gorzej mi idzie z ocenami, ale ja naprawdę jestem chętny do poszerzania swojej wiedzy i zdolności(tylko w troszkę innym kontekście). Niestety szkoła mi tego nie oferuje, przynajmniej jeśli chodzi o wolność finansową. Zdaje sobię sprawę, że niektóre przedmioty są ważne np.: historia, czy j.polski.
    Bardzo proszę o radę na temat dalszej edukacji; czy powinna być ona związana z konkretnymi studiami; czy jest możliwość inwestowania w nieruchomości w wieku 18 lat; jak mogłoby to wyglądać???
    Będę wdzięczny za odpowiedź i ewentualną możliwość dalszej korespondencji.
    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Drogi Kacprze,

      Masz przed sobą wspaniałą szansę pokierowania swoim życiem od początku „pod sztandarem” dążenia do wolności finansowej. Gratulujemy Ci takiej świadomej postawy pomimo, że jesteś jeszcze niepełnoletni.

      Jeśli chodzi o wybór kierunku na wyższej uczelni, to uważamy, że nie jest on kluczowy dla osiągnięcia wolności finansowej. Najlepiej kieruj się po prostu Twoimi zainteresowaniami, bo przecież właśnie czas na nasze pasje jest celem nadrzędnym w tej drodze. Jeśli to, co chciałbyś robić, wymaga wyższego wykształcenia w danym zakresie – to warto skończyć taki właśnie kierunek studiów. Przykładem może tu być AWF lub dziennikarstwo, jeśli interesujesz się sportem. Kierunki ekonomiczne dadzą Ci oczywiście lepszą orientację i wiedzę w świecie finansów, ale w dążeniu do wolności finansowej nie jest Ci niezbędny tytuł magistra ekonomii. Swoją wiedzę finansową możesz zdobyć, czytając ksiązki i prasę, uczestnicząc w kursach i szkoleniach. Cokolwiek będziesz studiować, powinieneś trochę pracować, najlepiej tam gdzie dużo będziesz się mógł nauczyć o sprzedaży, finansach i zarządzaniu. Robert Kiyosaki, którego przytaczasz, w jednej ze swoich książek zachwala organizacje marketingu sieciowego jako doskonałe miejsca podnoszenia swojej inteligencji finansowej. Dorywcza praca pozwoli Ci również rozpocząć oszczędzanie przed ukończeniem studiów. Nawet drobne sumy, regularnie odkładane i bezpiecznie lokowane, będą Cię cieszyć i podtrzymywać w Twoim postanowieniu.

      Ważniejsze od wyboru studiów jednak jest coś innego: aby w miarę wzrastania Twoich przyszłych dochodów, nie wzrastała Twoja bieżąca konsumpcja, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku. Jeśli oprzesz się tej pokusie i będziesz potrafił regularnie odkładać oszczędności, to po pewnym czasie uzbierasz kwotę na wkład własny, aby móc ubiegać się o pierwszy kredyt na lokal pod wynajem. Większość osób – w momencie gdy otrzymują podwyżkę w pracy lub zmieniają pracę na lepiej płatną – bez namysłu, niejako automatycznie, podnosi swój standard życia oraz, co za tym idzie, koszty utrzymania swojego standardu życia. W ten sposób raczej nigdy nie będą w stanie wyrwać się z pułapki „wiązania końca z końcem”. Nie ma człowieka, który nie byłby w stanie dalej podnosić swojego standardu życia – zawsze będziemy mieli jakieś niespełnione marzenia, potrzeby. Osoby, które świadomie dążą do osiągnięcia wolności finansowej, w momencie otrzymania podwyżki, podejmą decyzję, że część dodatkowych pieniędzy w ich domowym budżecie będą co miesiąc odkładać i inwestować, a dopiero resztę podwyżki przeznaczą na niezbędne podniesienie swojego standardu życia. Czyli chodzi o to, aby najpierw zdecydować, ile się chce oszczędzać, a dopiero to, co zostanie, przeznaczyć na dodatkową konsumpcję, a nie – jak to się zwykle czyni – więcej konsumować, a oszczędzać tylko, jeśli coś z podwyżki zostanie.

      Co do rozpoczęcia inwestowania w wieku 18 lat, wiele zależeć będzie od Twojego punktu startu, kreatywności i konsekwencji w działaniu. Jeśli z pracy dorywczej i/lub dzięki pomocy rodziców, będziesz w stanie zgromadzić wkład własny (wysokość kwoty będzie zależała od cen mieszkań w Twoim miejscu zamieszkania, z reguły „bezpieczny poziom wkładu to 20% wartości inwestycji) i wykazać się dobrym zabezpieczeniem kredytu dla banku oraz przewidywalnymi dochodami, to gdy będziesz juz pełnoletni, będziesz mógł się ubiegać o udzielenie kredytu bankowego pod zakup nieruchomości.

      Zdajemy sobie również sprawę, że młodzi ludzie w tym samym czasie muszą urządzić swoje własne życie, zakładają rodziny i to wszystko powinno się dziać równocześnie, bo osobista satysfakcja z prywatnego życia jest przecież szalenie ważna. Ale ludziom świadomym, do których z pewnością należysz, z tyłu głowy zawsze powinna leciutko świecić żaróweczka dążenia do swojego celu, światełko, które nigdy nie powinno gasnąć, bez względu na to, co się nam w życiu przydarza.

      Tego Ci Kacprze serdecznie życzymy. Dawaj nam znać jak sobie radzisz z kolejnymi krokami na Twojej drodze do Fridomii. Chętnie Cię wspomożemy radami. Powodzenia !

      Muturi i Zduńczyk

      • Łukasz napisał(a):

        Zupełnie przypadkiem właśnie odkryłem że od dłuższego czasu postępuje wg. jakiejś teorii (choć to chyba nic nowego bo do każdego zachowania można dopasować teorię).

        Pamiętam jednak jak byłem w sytuacji tego młodego człowieka. Mając 18lat właśnie w nieruchomościach widziałem szansę na zapewnienie sobie nazywałem to wtedy spokojnej emerytury ( teraz to mogę nazwać „wolnością finansową” bo idea jest ta sama). niestety… pieniędzy swoich nie miałem, rodzice z działalnością gospodarczą nie mieli wtedy szans na kredyt (początek XXI wieku). Czyli zapewne jak Kacper. Po zakończeniu studiów (prawo) jak każdy ruszyłem do pracy. Z tą różnicą że już z pierwszej wypłaty zacząłem odkładać ponad 50% jej wartości na oszczędności. Dołączyła się też narzeczona. Niestety nieruchomości w tym okresie zaczęły ostro iść cenowo w górę i znowu było za mało oszczędności na wkład własny. Kiedy pojawiły się kredyty na 100% wartości rozdawane każdemu nie zdecydowałem się nabycie mieszkania. Ceny były już przesadzone. Mimo że wszyscy w koło kupowali i krzyczeli że i ja powinienem zdecydowałem się odczekać na lepsze czasy. Na szczęście długo czekać nie musieliśmy – Minął rok, nadszedł obecny kryzys banki się zamknęły na ludzi… ale nie dla mnie i narzeczonej. Zdecydowaliśmy się w czerwcu 2009 roku nabyć kawalerkę w centrum Warszawy. Posiadając 35% wkładu własnego nasz bank nie dość że nie robił problemu to jeszcze lepsze warunki nam się dostały. Zatem trochę czekaliśmy na to mieszkanie. Obecnie mieszkanie wynajmujemy i co mnie zaskoczyło nadal we dwoje jesteśmy w stanie odkładać na rzecz oszczędności podobną kwotę jak przed zaciągnięciem kredytu. W maju 2010 dość mocno zastanawiamy się nad nabyciem kolejnego mieszkania.
        Teraz jednak chciałbym napisać to od czego chciałem zacząć a zboczyłem na boczny tor i co chciałbym poradzić 17-letniemu Kacprowi ze swojej strony. Uzyskanie wolności zawodowej jest możliwe przez każdego ale edukacja jest bardzo.. bardzo ważna. Gdyby nie to że skończyłem studia, i to taki a nie inny kierunek chyba jednak nie byłoby mnie stać dziś na nabycie nieruchomości. Kosztowałoby mnie to kolejnych kilka lat pracy. W obecnej sytuacji kredytu nastolatek nie otrzyma, nie wiem nawet czy student takowy będzie w stanie z bankiem wynegocjować. Dobre wykształcenie a potem dobre wynagrodzeniem mocno pomaga. Po sobie widzę że super ważne jest natomiast samoograniczanie wydatków i gromadzenie owego wkładu własnego. Ograniczenie konsumpcji. Zainteresowania zostawiam sobie na czas kiedy będę „wolny finansowo” :)

        • Kacper napisał(a):

          Witam po raz kolejny,
          Jestem bardzo wdzięczny za porady jakie pojawiły się powyżej. Nadal trwam w dążeniu do finansowej niezależności, czytam wiele książek, gram z ludźmi w cashflow, uczę się sprzedaży pomagając mojemu ojcu w biznesie (zarówno „face to face”, jak i internetowa), robię to za darmo aby nie dążyć do wypłaty.
          Ostatnio myślimy o zakupie nieruchomości, pod nasz własny biznes( na razie wynajmujemy, ale chcemy w 100% pracować na swoje). Chodzi o lokal użytkowy. Jestem ciekawy co Państwo możecie podpowiedzieć na ten temat. Wiadomo, że wiele rzeczy pokrywa się z mieszkaniami itp. Ale może jest coś więcej, na co warto zwrócić uwagę przy lokalach? Jestem ciekawy spojrzenia osób bezstronnych.
          Ponadto, myślę o uzyskiwaniu przychodu pasywnego niezależnego od biznesu mojego ojca. Wiadomo jako nastolatek chciałbym się „odciąć” od pieniędzy rodziców. Myślałem o mlm-ie ale jak dotychczas nie znalazłem produktu, ktory mógłbym uczciwie proponować potencjalnym klientom(nadal szukam). Proszę o podpowiedź gdzie mógłbym szukać czegoś więcej, co by mnie dobrze rozwijało w dążeniu do wolności finansowej, jako młodego człowieka?
          Pozdrawiam,
          Kacper

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Panie Kacprze,
          Uniwersalna zasada jest taka, żeby kupić lokal, którego wynajem pozwoli na comiesięczną spłatę rat kredytowych. W przypadku lokalu użytkowego ważne jest aby dokładnie sobie określić profil firmy, która mogłaby być zainteresowana wynajmem w tym miejscu lokalu o określonej powierzchni za określoną cenę. Może się tak zdarzyć, że uda się Panu znaleźć najemcę (np osoba planująca założenie biznesu, ale nie dysponująca lub nie chcąca kupować własnego lokalu) a później lokal dokładnie pod jego potrzeby. Ale to są wskazówki przydatne czywiście wtedy, gdy chce Pan lokal wynająć, a Pan mówi o lokalu użytkowym po własną działalność.

          Jeśli chodzi o jakąś inną uniwersalną poradę – trzeba zrobić wszysko, żeby zebrać jakiś niewielki choć kapitał własny. Wtedy najprawdopodobniej pomysły przyjdą same.
          Powodzenia!

          Powodzenia !

          Sławek

        • Kacper napisał(a):

          Witam serdecznie,
          „Żaróweczka dążenia do celu” w moim przypadku cały czas czas gdzieś tam świeci, jak to świetnie opisali Panowie w odpowiedzi na moje pytania w ubiegłym roku:) Wciąż staram się rozwijać pod względem wolności finansowej i nie tylko.
          Mam pytanie związane z nieruchomościami. Mianowicie, co Panowie sądzą na temat spółdzielczego prawa własności? Chętnie poznam, również zdanie innych Forumowiczów na ten temat, jeśli mają ochotę odpowiedzieć. Z góry dziękuję:)
          Pozdrawiam,
          Kacper

  5. Adam napisał(a):

    Super książka.

    Temat niezależności finansowej i inwestowania (w tym w nieruchomości) interesuje mnie od kilku lat. Ciesze się, że pojawiła się wreszcie książka polskich autorów (oparta na naszych realiach).

    Chciałbym skorzystać z okazji i spytać o element który mnie nurtuje od dłuższego czasu.
    Wynajmujący mieszkania (lokatorzy) to zwykle osoby młode (20-30 lat). Dane demograficzne pokazują, że z upływem lat osób wynajmujących będzie ubywać. Dane GUSu mówią, że w latach wyżu demograficznego rocznie rodziło się 600-700 tys dzieci, teraz rodzi się 300-400 tys. W mediach pojawia się wiele informacji o starzeniu się naszego społeczeństwa.
    Czy w takim świetle kupnow mieszkań na wynajem jest dobrą długofalową inwestycją?

    Pozdrawiam,
    Adam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Panie Adamie

      oczywiście wyże i niże demograficzne mają istotny wpływ na wiele rynków, a już na pewno na rynek nieruchomości i związany z nim rynek najmu. Przytaczane przez dane wyraźnie to pokazują. Czy jednak jest to zjawisko, które tylko prowadzi do wniosku, że zniknie popyt na wynajem mieszkań? Dla przykładu podamy, że w ostatnich roku jeden z dzienników donosił, że w izbach porodowych Warszawy nie notowano tylu porodów od lat. I znów zapewne jest to efekt tego, że rodzą się dzieci u osób z wyżu początku lat 80-tych. A zatem będą lata lepsze i gorsze dla popytu. Ale wyże i niże nie są jedynym zjawiskiem wpływającym na popyt. Dalej brakuje w Polsce wielu mieszkań, a młodzi ludzie bardziej niz przed laty mają potrzebę usamodzielniania się. Młode małżeństwa, gdy tylko dochody pozwalają, szybciej wyprowadzają się od rodziców. A zatem jest to zjawisko sprzyjające wynajmowi. Kolejny przykład to zwiększająca się mobilnośc naszego społeczeństwa. Jeszcze kilkanaście lat temu niewielu z nas gotowych było przenosić się do innego miasta za pracą. Po doświadczeniach ostatnich lat, gdy ponad 2 miliony młodych Polaków tymczasowo emigrowało za pracą i wracało do Polski – jesteśmy przekonani, że i w Polsce nie będą oni czekać na pracę w swojej miejscowości. Zresztą potwierdzają to już dane statystyczne – ponad 25% z nas dojeżdża ponad 50 km. Zapewne wiele z tych osób myśli już lub pomyśli za chwilę, aby poszukać jakiegoś tymczasowego dachu nad głową w miejscu pracy. A wtedy najprostszym rozwiązaniem będzie…wynajem! Dalej – w mierę wzrostu dochodu naszego kraju pojawi się więcej imigrantów. Skoro my możemy jeździć do Irlandii, dlaczego inni nie mają przyjeźdżac do nas.

      Argumenty można mnożyć – zresztą wiele z powyższych i wiele nowych znajdzie Pan w naszej książce. A zatem podsumowując – nie mamy obaw, że wynajem przestanie być potrzebny. Istnieje od setek lat i zapewne w naszej rzeczywistości będzie dalej istniał. Powodzenia!

  6. marcin napisał(a):

    wspaniala ksiazka. dostalem ja od taty na gwiazdke, i musze przyznac, ze bylem poprostu zachwycony:) zachwyca juz od pierwszych stron… tata kupil ja przez sms bo nie mial pomyslu na prezent, a na recenzje tej ksiazki natrafil, tak zupelnie przypadkowo….

  7. MarKcin napisał(a):

    Witam,
    Słuchając radia PIN spotkałem się z audycją promującą książkę, ale zadzwonił telefon i zestaw głośnomówiący pozbawił mnie możliwości słuchania wywiadu.
    Podobnie jak kilka osób zabierających głos mam za sobą lekturę książek Roberta Kiyosaki’ego.
    Grywam też na GPW i mam za sobą inwestycje w nieruchomości.
    Mam za sobą również przemyślenia związane z lokalnym oddziałem międzynarodowej korporacji.
    Do tej pory czytałem 2 książki Roberta K. i podobnie jak jeden z przedmówców czuję niedosyt.
    Enigmatyczne obietnice, zachęcające obietnice i przez 3/4 książki dowiaduje się człowiek, że trzeba chcieć i mieć plan.
    Następnie trzeba zorganizować grupę wsparcia składającą się z ekspertów z szeregu dziedzin.
    Szanuję lasy i nie traktuję mieszkania jako graciarni.
    Nie chciałbym czytać kolejnej książki w stylu Roberta K. (możliwe, że są i takie bardziej treściwe).
    Czy mogę poprosić o więcej treściwych recenzji?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Panie Marcinie

      Widać, że sprostanie Pana oczekiwaniom nie będzie łatwe. No cóż, zaryzykujemy.
      Oprócz wszystkich komentarzy z naszego bloga możemy jeszcze zaproponować przeczytanie recenzji na popularnym blogu Frugala : http://frugal.blox.pl/html, wpis z 04 grudnia 2009.
      Poza tym książka musi obronić się sama.
      Pozdrawiamy

  8. wojtek napisał(a):

    Witam, mieszkam w Gliwicach, mam 36 lat. Od niedawna czytam dużo nt. inwestowania w nieruchomości. Podjąłem też studia podyplomowe w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
    Zafascynowała mnie Panów książka (jak Pan widzi w temacie nie napisałem potencjalnego, ale przyszłego inwestora). Chcę inwestować w nieruchomości, a raczej przy ich pomocy zbudować swoją wolność finansową. Mam jednakże kilka wątpliwości odnośnie przeczytanego tekstu.
    Generalnie rozumiem schematy i przykłady, które Panowie podają. Czasem jednak mam wrażenie, że są tam przyjęte zbyt optymistyczne i często nierealne założenia (klaser zeznaczkami po dziadku!) i wszystko nie jest taki proste. Po pierwsze finansowanie. Ja mam żonę i dwóch synów (3 i 6lat) i nie mam za dużo oszczędności. Mam za to mieszkanko własnościowe. Jeśli wiem nawet jak kupić powiedzmy kawalerkę w najbliższym czasie tak moje wątpliwości budzi budowanie całego portfela. Przy założeniu, że moja zdolność kredytowa wynosi 200000zł to po zakupie tej jednej kawalerki żaden bank nie da mi środków za powiedzmy 4 lata, aby nabyć następną inwestycję. Nie mówiąc już o kolejnych. Przecież oprócz zabezpieczenia w postaci obciążenia hipoteki bank żąda też zabezpieczenia w postaci dochodu, a ten jest ograniczony.
    Powiedzmy, że kupiłem 2 mieszkanka i przy chęci kupna trzeciego bank nie udzieli mi już kredytu. Owszem bank może zabezpieczyć hipotekę, ale przecież wraz ze wzrostem mieszkań nie rośnie moje wynagrodzenie, a tym samym zdolność kredytowa. Czyż nie tak? A może mogę podać bankowi jako dochód również ten z wynajmu?
    Proszę mi podpowiedzieć jaką przyjąć strategię, aby przy dochodach z rzędu 5000zł móc zbudować portfel powiedzmy 10 mieszkań. W końcu zdolność kredytowa nie pozwoli mi na kupno więcej niż jednego, dwóch. Co z pozostałymi?
    Cieszę się, że Panowie napisali taką książkę i podoba mi się tematyka i w ogóle rynek nieruchomości oraz bycie inwestorem, ale nurtuje mnie to, że przy takich dochodach nie uda się, mimo najszczerszych chęci zbudować portfela większego niż 2 mieszkania. A może się mylę?

    Proszę o ewentualne rozwianie moich wątpliwości i wlanie w moje serce nadzieji, którą miałem gdy przystępowałem do czytania Panów książki.

    Z wyrazami największego szacunku, dołączając serdeczne pozdowienia
    Wojciech Ł.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Panie Wojciechu
      zapewne doskonale Pan wie, że dochodzenie do dużej i trwałej wartości (a za taką postrzegamy osobistą wolność finansową) nie jest czymś, co wydarzy się szybko i bez znaczącego wysiłku. My z doświadczenia wiemy, że tak jest i takie przesłanie chcemy też komunikować.
      Jeśli użyliśmy przykładów (ów klaser znaczków po dziadku), które postrzega Pan jako zbyt „optymistyczne i nierealne”, to nie po to, aby bagatelizować lub wręcz trywializować ideę wolności, ale aby zwrócić uwagę na istnienie możliwości, których często w codziennej bieganinie nie zauważamy. Powszechnie podnoszoną barierą w budowaniu wolności finansowej jest brak środków na wkład własny przy pierwszym kredycie.
      My mówimy, że często, gdy na chwilę zatrzymamy się i rozejrzymy, mamy wartości, których do tej pory nie dostrzegaliśmy. Dla jednej osoby będzię to coś, co odziedziczyliśmy (stąd ten klaser), dla innej – unikalna, a nie wykorzystywana dotychczas umiejętość, dla jeszcze innej -leżący odłogiem kawałek ziemi. Oczywiście nie jesteśmy w stanie podać jednej uniwersalnej metody, która pasowałaby dla każdego. To już jest samodzielna praca domowa i jedyne, co możemy podkreślić to to, że zdeterminowane osoby, które znamy, odnalazły w swoim życiu takie wartości.
      Teraz o możliwości finansowania budowy portfela. Ma Pan rację, że finansowanie jest tu ważnym ograniczeniem. Zdolność kredytowa nie jest nieograniczona. Ale jak sam Pan słusznie zauważa, może Pan na nią mieć wpływ. Jeśli po 2 latach regularnego i terminowego spłacania pierwszego kredytu pojawi się Pan w banku po następny kredyt i będzie chciał włączyć do kalkulacji swojej zdolności dochody z najmu – jest duża szansa, że zostaną one wzięte pod uwagę. Dodatkowo słusznie zauważył Pan, że może Pan zabezpieczyć kolejny kredyt na poprzednim mieszkaniu. Ktoś powie, że to i tak nic nie daje, gdyż te dodatkowe dochody zostana „skonsumowane” przez spłatę raty dotychczasowego kredytu. Taka sytuacja rzeczywiście może miec miejsce, ale Pan jako skrupulatny i zdeterminowany inwestor, a nie zwyczajny konsument – kupi mieszkanie jako „dobrą okazję”, a poza tym włoży swój wkład własny – dzięki temu jest duże prawdopodobieństwo, że po spłacie raty zostanie jeszcze niewielka na początku nadwyżka.
      Aby podnieść swoją zdolność kredytową – możliwe, że będzie Państwo musieli zastanowić się, jak zwiększyć swoje dochody z owych 5 tys. zł do wyższej kwoty. Może Pan lub żona podejmiecie dodatkową pracę lub założycie własną działalność gospodarczą? Jaką? To ponownie jest indywidulana praca domowa.
      Inny mechanizm na przyspieszenie i zwiększenie zdolności do zbudowania portfela to zrealizowanie na początku jednej/dwóch transakcji, nastawionych na zgromadzenie początkowego kapitału. W praktyce oznacza to przykładowo kupno zaniedbanego lokalu, jego remont we własnym zakresie i sprzedaż po istotnie wyższej cenie.
      Mamy świadomość, że przykłady, o których mówimy nie są proste, ale, tak jak zaznaczyliśmy na wstępie – nie ma tu magicznych rozwiązań pomagających cudownie wzbogacić się przez noc. Konsekwencja, systematyczność, elastyczność w działaniu – to najlepsze metody.

  9. Krzysztof napisał(a):

    No ładnie.
    Z nieukrywaną ciekawością przeczytałem wszystkie komentarze. Sam jestem po lekturze 3 książek Roberta K. i jednej przez niego polecanej. Mam swoje „sukcesy” w nieruchomościach, ale na razie pędzę po zakup książki Panów. Potem się przyłączę do komentarzy.
    Póki co, już mogę potwierdzić, że idea płynąca z Bogatego Ojca jest budująca, otwiera horyzonty, ale na pewno nie jest przysłowiową „kawą na ławę” w kontekście wiedzy i sposobów realizacji budowy własnego portfolio. Między innymi dlatego, że traktuje o relacjach na rynku amerykańskim, albo raczej nie polskim, i to już dużo zmienia…

  10. Piotr napisał(a):

    Dobra książka. Daje dobre wprowadzenie w temat. Na pewno tematu nie wyczerpuje, ale jeżeli ktoś myśli o wejściu w nieruchomości bo wszyscy mówią, że warto w nie inwestować, to ta książka jest pierwszą dawką konkretów i wskazówek gdzie szukać dalej.
    Otoczka „typu uwierz w siebie”, „ty też możesz” budzi u niektórych dystans i obawę, że konkretów będzie niewiele. Ale w tej książce konkrety są. Polecam.

  11. Ewelina napisał(a):

    Witam, skonczylam czytac Panow ksiazke. Dziekuje ze ja napisaliscie. Jak
    zaluje ze nie kupilam jej i nie przeczytalam jakies dwa miesiace temu! Aby przyblizyc sie do wolnosci finansowej upilismy z mezem mieszkanie 60m aby z wynajmu czerpac zyski.Jednak dokladnie tego nie przeliczylismy, nie sprawdzilismy rynku wynajmu,jakie sa ceny najmu i czy bedzie nam sie to oplacalo. Niestety w chwili obecnej czekamy na klienta. Cena najmu jest sukcesywnie obnizana dla zachety jednak odzew zerowy. Obecnie nawet jakby sie ktos znalazl to i tak wychodzimy na minusie czyli o zadnym zarobku nie ma mowy. Rata kredytu i czynsz jest duzo wiekszy niz cena najmu.
    Gdybym przeczytala ksiazke wczesniej kupilibysmy kawalerke i zaczeli od czegos malego. No i straty byly by mniejsze.
    Pewnie wszyscy znacie takich historii setki. Glupi, niedoswiadczony Kowalski kupuje mieszkanie i chce zarobic popelniajac gafe za gafa.
    Chociaz mam nadzieje ze w przyszlosci bedzie prosciej. Ze czegos naucze sie z tych poczatkowych zakupow:) Napewno jednego – aby wszystko przed kupnem policzyc, rozejzec sie czy beda chetni na takie mieszkanie, jakie sa ceny najmow. Wiele to nie kosztuje a moze nas uchronic przed bledem jaki ja popelnilam.
    Prosze o jakas rade. Jakies sugestie. Chociaz nic innego poza obnizaniem ceny najmu mi nie przychodzi do glowy.
    Serdecznie Pozdrawiam
    Ewelina

  12. Michał napisał(a):

    Witam Panie Sławku,

    jestem świeżo po lekturze Waszej książki, z polskich lektur o tej tematyce bodaj najlepsza jaką udało mi się dostać. Kompletuję bibliotekę w tej tematyce, ale niestety wiele zagranicznych lektur ma słabe odniesienie do polskiej rzeczywistości. Gratuluję! :)

    Jedna rzecz wszakże mnie nurtuje i nie znalazłem na nią odpowiedzi ani w książce ani na tym blogu – dlaczego uważają Panowie, że najlepiej zacząć inwestowanie w nieruchomości od małych mieszkań, a nie małych lokali komercyjnych, np. usługowo-handlowych? Rozumiem argument, że jest to nieco bardziej „orientalna” forma bytu niż mieszkanie, ale porównując ceny zakupu vs. koszt wynajmu mam wrażenie, że lokal jest lepszym (bardziej dochodowym) pomysłem.

    Zaznaczę, że dopiero się zabieram do inwestowania, więc przede mną ważna decyzja, aby uniknąć w przyszłości syndromu „niespójnego porfolio”, o którym też wspominacie w książce.

    Z moich przemyśleń za nieruchomościami komercyjnymi stoją przede wszystkim:

    1. długoterminowe umowy najmu
    2. mniejszy problem z niepłacącymi najemcami (łatwiejsza eksmisja)
    3. większy ROI/yield

    przeciw natomiast:

    1. droższe, mniej popularne i trudniej dostępne kredyty
    2. większa trudność z oszacowaniem wartości takiego lokalu ze względu na niewielką „populację” tego typu lokali

    Z tego co wiem jedną z opcji jest np. założenie spółki celowej, która ma przydzielany kredyt pod estymowane w biznes planie dochody z inwestycji a nie jak w przypadku zwykłej działalności gospodarczej – na podstawie historycznie osiąganych dochodów.

    Byłbym wdzięczny za podzielenie się informacjami w tym temacie i czekam na zapowiadaną kolejną książkę Waszego autorstwa :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Do Michała:

      Panie Michale,
      Dziękuję za bardzo ciepłe słowa pod adresem książki.
      Odpowiadając na Pana pytania zacznę od ostatniego. O zaletach założenia spółki celowej jest mowa w prezentacji załączonej do mojej relacji ze spotkania z klientami Banku PKO BP w Łodzi z dnia 10.12.2010. Proszę tam zerknąć.
      Do kwestii związanych z lokalami użytkowymi vs mieszkania odniosę się poprzez post na blogu, właśnie go przygotowuję. Dziękuję za to pytanie – myślę że może to być temat nurtujący większą liczbę Czytelników Fridomii.
      Powodzenia w budowaniu Pańskiej wolności finansowej. Mam nadzieję, że Fridomia będzie mogła Panu towarzyszyć w tej podróży z ewentualnym wsparciem, a na pewno ze szczerą życzliwością i dopingiem.

  13. Joanna napisał(a):

    witam, czy ksiazke mozna kupic w wersji elektronicznej?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Do Joanny: Pani Joanno, niestety, jak dotąd nie powstała elektroniczna wersja ksiażki. Pozdrawiam,

  14. Maciej Cieśla napisał(a):

    Witam,

    Pani Grażyno nie zgodzę się z Panią, że kredyty to zły dług.
    Kredyt jest po to aby wygenerować większy ROI czyli zwrot z inwestycji.

    Zobrazuję to przykładem: po co mam wkładać w inwestycję (np. w nieruchomość) 300 000 zł jeśli mogę włożyć tylko 30 000 zł, które mi się zdecydowanie szybciej zwróci niż te 300 000 zł. Efekt dźwigni finansowej. A im szybciej wyciągnę swoje pieniądze tym szybciej włożę je w kolejna inwestycję. Skoro zrobiłem to tutaj to znaczy, że mogę gdzieś indziej.

    Zgadzam się Panie Sławku. Psychika to jest element, który sprawia, że inwestorzy naprawdę zarabiają. Prawdziwi inwestorzy. Jednak wiedza również jest istotna.

    Sam piszę na swoim blogu, że im większa wiedza tym mniejsze ryzyko.

    Pozdrawiam, Maciej Cieśla

    http://cieslamaciej.pl

    • Monika napisał(a):

      Witam Panie Macieju. Na swojej stronie umieścił Pan „video kurs o inwestowaniu w nieruchomości”. Czy może Pan zdradzić swoje doświadczenie w tej kwestii? Na Pana stronce nie ma informacji na ten temat. Pozdrawiam

  15. Marek napisał(a):

    Witam,

    czy jest możliwość zakupienia książki w formacie ebooka (epub lub inne)?
    może Panowie pomyślą o takiej formie wydawnictwa

    p/ Marek

  16. Joser napisał(a):

    Najlepsze książki wychodzą spod pióra praktyków. Kiedyś sam bałem się inwestować w nieruchomosci. Teraz prowadzę restaurację w karczmie, którą sam wybudowałem wg projektu http://www.kbprojekt.pl/projekty_domow_weselnych.php , do tego posiadam kilka nieruchomości, które wynajmuję. Przyznam, że bardzie dochodowe i przyjemne jest prowadzenie własnej firmy niż utrzymywanie się z wynajmu. Po kilkunastu latach w branży mogę spokojnie powiedzieć, że jestem specjalistą od nieruchomości.

  17. inwestorka napisał(a):

    Książkę przeczytałam wczoraj , ale w nieruchomości inwestuję od kilkunastu lat . Żałuję tylko , że ogranicza się ona tylko do inwestowanie w mieszkania . Inwestuję wyłącznie w nieruchomości niezabudowane / działki budowlane , grunty rolne , tereny inwestycyjne / i gwarantuję , że jest to również świetny sposób na osiągnięcie wolności finansowej / . Realia inwestowania w tego typu nieruchomości są trochę inne niż w mieszkania , ” wadą ” jest brak szybkich przychodów z wynajmu , zaletą możliwość okazyjnego nabywania nieruchomości większa niż w przypadku mieszkań oraz aktywne zmienianie statusu prawnego nieruchomości / zmiana przeznaczenia nieruchomości , podziały itp./ , co generuje duże zyski . Wymaga niestety dużej dozy cierpliwości i silnej motywacji , ponieważ optymalny zysk pojawia się po 3 – 5 latach .Chciałabym poznać opinię autorów na temat takiego sposobu inwestowania w nieruchomości i dochodzenia do wolności finansowej .Zapraszam też do dyskusji o zaletach i wadach takiej inwestycji.

  18. Alicja napisał(a):

    Bardzo istotne to być na bieżąco z rynkiem. W tym bardzo pomagają portale z ogłoszeniami. Polecam ciekawy http://www.nowyadres.pl Bardzo mnie zainteresowała podstrona etargów.

  19. henieck napisał(a):

    a jak to jest z przejęciem zadłużonej w banku nieruchomości, żeby w imieniu dotychczasowego właściciela spłacać jakby jego kredyt? Chodzi o sytuację podobną do tej w której ktoś kupuje zadłużone mieszkanie – i mimo, że o tym np nie wiedział to i tak z tego co kojarzę musi spłacać raty. To samo można zrobić wiedząc o zadłużeniu i dając kupcowi odpowiednio mniejszą kwotę. Dzięki przejęciu czyjegoś kredytu (opcja znana na świecie) można przejąć duża liczbę nieruchomości bez żadnej zdolności kredytowej i na tym to wszystko głównie bazuje. A w Polsce?
    Czy to się w Polsce stosuje, co robi bank gdy dowie się o sprzedaniu zadłużonej nieruchomości, na której jest hipoteka? Wypowiada umowę czy pozwala komuś bez problemu spłacać, a może żąda dodatkowych ubezpieczeń/zabezpieczeń? Czy jakiś praktyk może coś w tej kwestii bliżej naświetlić?

  20. krzysztof napisał(a):

    Nieruchomości na razie bym odradzał.

  21. Ulka napisał(a):

    Książkę czytałam i już zaczęłam działać na tym polu:) Właśnie kupiłam apartament nad morzem w inwestycji DUNE w Mielnie. Zamierzam w tym mieszkaniu rezydować poza sezonem a w wakacje wynajmować. Właśnie szukam firmy zarządzającej, która by się zaopiekowała moim mieszkaniem podczas wakacji… Może w przyszłości się tam przeprowadzę na stałe…Widok na morze, szum fal…czego więcej trzeba do szczęścia:) Dzięki za poszerzenie horyzontów:)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Ulka, witam na łamach fridomii. Dziękuję za ciepłe słowa i gratuluję pierwszej inwestycji.
      Temat apartamentów wakacyjnych pojawiał się na blogu już kilka razy. Napisz proszę więcej o swoich doświadczeniach. Może zostałabyś ekspertem Stowarzyszenia Mieszkanicznik (czy jesteś już Członkinią?) d/s apartamentów wakacyjnych? Gorąco namawiam i trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

    • Jarek napisał(a):

      Nie oszukuj ludzi, że czytałaś książkę. Na kilku portalach i blogach wkręcasz ludzi w nadmorską inwestycję. Nie oszukuj….bo widzę

    • jorik napisał(a):

      czy nikt z adminów nie widzi że owo ulka to dziadostwo naciąganę stara pończochą ? WPIS REKLAMOWY !!! panowie czytamy wasz blogg , nie traćcie naszego czasu i skasujcie ten syf , nasz czas tak jak wasz jest drogi. !

      • Sławek Muturi napisał(a):

        Jorik, tak zdaję sobie sprawę że część takich wpisów to raczej reklama niż informacja. Nie zawsze jestem to w stanie odróżnić. Bez obrazy, ale Twój wpis też może potencjalnie być odświeżaniem tej starej reklamy:-)))

  22. $ikor napisał(a):

    Witam.Książki jeszcze nie zdecydowałem kupić ale zaczynam od początku czytać blog i staram się upewnić w pewnej wizji na przyszłość związanej z wynajmem mieszkań i nie poplątaniu się przy tym.Mam tego farta-dopiero co zaczynam to doceniać m.in. dzięki wam-że rodzice w 2008 zaproponowali mi kupno mieszkania na osiedlu chronionym w Grzybowie k/Kołobrzegu a Ja nie zastanawiałem się i wziąłem uradowany że „będę miał własną chatę”.Dla mnie jako przyzwyczajonego do mieszkania w Kołobrzegu, Grzybowo okazało się tzw.zadupiem bardzo ograniczającym mnie odległościowo-czasowo-finansowo od cywilizacji i wzajemnie.Okazało się że jest to idealna lokalizacja do najmu turystom letnim a po sezonie turystycznym na dłużej stałym wynajmującym do następnego sezonu letniego.W tym roku odbieram nowe mieszkanie na które dostałem kredyt pod koniec zeszłego roku i w związku z w/w mam 2 pytania:
    1. Czasami przychodzę do schowka zabrać jakieś rzeczy. Dziś wynajmująca powiedziała mi zdenerwowana „nie podoba mi się że tak często nas pan nawiedza[…]według prawa lokatorskiego może pan przychodzić raz w roku[…].Prosze mi wyjaśnić jak to z tym przychodzeniem do mojego mieszkania jest?
    2. Co z ta zdolnością kredytową jeżeli już dostałem kredyt na mieszkanie a mam dochód z legalnego wynajmu?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      $ikor, dzięki za odwiedzenie fridomii. Powodzenia w budowaniu wolności finansowej. Odpowiadając na Twoje pytania: rzeczywiście NAJEMCZYNI (bo to Ty jesteś „wynajmującym”, lub po prostu Mieszkanicznikiem) ma prawo do niezakłóconego korzystania z mieszkania, które wynajmuje. Warto ograniczyć swoje wizyty do absolutnie niezbędnego minimum i nigdy nie przychodzić niezapowiedzianym. Część banków uwzględnia uzyskiwane historycznie przychody z najmu do wyliczania zdolności kredytowej, o ile są one udokumentowane np rozliczeniami podatkowymi. Natomiast zwykle uwzględniają nie całą kwotę przychodów, a tylko 70 lub 80% uznając je za mniej pewne i stabilne niż wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę.

      Zachęcam Cię do sięgnięcia do książki „Zarządzanie najmem. Poradnik dla właścicielek mieszkań na wynajem”. Znajdziesz tam wiele pożytecznych – mam taką nadzieję – wskazówek. Dodatkowo zachęcam Cię do przystąpienia do Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości na wynajem „Mieszkanicznik”. Dzięki temu zdobędziesz dostęp do solidnej porcji wiedzy i poznasz ludzi z bogatymi doświadczeniami. W sprawach kredytowych (i nie tylko) będziesz się mógł kontaktować z ekspertami Stowarzyszenia przez Skype’a. Już wkrótce ruszy chyba oddział koszaliński, który będzie organizował comiesięczne spotkania lokalnych Mieszkaniczników. Zapraszam też Ciebie do udziału w nadchodzącym (weekend 16-17 marca) III Ogólnopolskim Kongresie w Łodzi. Więcej szczegółów odnośnie tego jak się zapisać do Stowarzyszenia i/lub zarejestrować się na III Kongres znajdziesz na http://www.mieszkanicznik.org.pl.

      Sukcesów i wolności!

  23. Mateusz napisał(a):

    Witam serdecznie!

    Właśnie zakończyłem lekturę Państwa książki „Wolność finansowa” i jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem – zaraz biorę się za „Pomysł do wynajęcia”.

    Jestem osobą młodą, 25 letnią. W zeszłym roku zakończyłem studia i aktualnie pracuję w branży IT – uważam że jak na start to na dosyć dobrych warunkach, trochę powyżej średniej krajowej. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad rozpoczęciem własnego biznesu (pomysłów było do tej pory wiele), który miałby mi dawać dodatkowy dochód – zależy mi na tym aby był to biznes który nie będzie wymagał ode mnie pełnego „etatowego” zaangażowania, ponieważ nie chcę rezygnować z satysfakcjonującej mnie pracy zawodowej. W te wymagania wpisuje się Państwa propozycja – Wolność finansowa w oparciu o nieruchomości.

    Ponieważ z racji początków kariery zawodowej, nie posiadam dużej gotówki (oszczędności na poziomie 10tys zł), rozkręcenie biznesu opierałem o perspektywę Unijnych dofinansowań na rozpoczęcie działalności gospodarczej, które niestety aktualnie się zakończyły (wraz z końcem programu dofinansowań na koniec roku 2012). Państwa propozycja jest w tym wypadku kusząca z perspektywy możliwości skorzystania z kredytu hipotecznego. Z drugiej strony, ponieważ aktualnie mieszkam wraz z moją dziewczyną w wynajętej malutkiej kawalerce (20 m kw.) i ponoszenie kosztów wynajmu, w długiej perspektywie uważam za marnotrawstwo, przymierzam się do zakupu mieszkania jako „konsument”. Tym samym oznacza to wzięcie kredytu hipotecznego na zakup własnego lokum, co znacznie oddala perspektywę kredytu na inwestycję.

    W związku z powyższym chciałbym Państwu zadać następujące pytanie – jaką strategie w moim przypadku można uznać jako subiektywnie najlepszą:
    — zakup własnego mieszkania i tym samym odłożenie decyzji o rozpoczęciu inwestycji do momentu po pierwsze uzbierania odpowiednich środków a po drugie zmniejszenia zadłużenia w celu otrzymania kolejnego kredytu – co może kiedyś nastąpić albo i nie
    — odłożenie w czasie zakupu własnego mieszkania – jako poświęcenie na rzecz Wolności finansowej – natomiast zainwestowanie w mieszkanie na wynajem, jednak tym samym w dalszym ciągu „topienie” gotówki w wynajmie własnego lokum. Licząc że z kolejnych inwestycji kiedyś będzie mnie stać na zakup własnego mieszkania.

    Ponieważ żadne z powyższych rozwiązań nie jest optymalnym, to czy w moim osobistym przypadku widzą Państwo realną szansę na rozpoczęcie budowania Wolności finansowej?? Być może oprócz powyższych są inne możliwości, których w tym momencie nie dostrzegam.

    Z góry dziękuje za czas poświęcony na lekturę i udzielenie porad.
    Serdecznie pozdrawiam
    Mateusz

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Mateusz, dzięki za zadanie bardzo ciekawego pytania. Zrobię z Twojego komentarza odrębny wpis, by odpowiedzi nie zagubiły się w czeluści komentarzy dotyczących różnych wątków. Odpowiem Ci na Twoje pytanie, ale liczę też na odpowiedzi innych Fridomiaczek i Fridomiaków.

      Powodzenia w podjęciu mądrej decyzji!

      • Sebastian napisał(a):

        Witam, czy osobny wątek dla tego pytania już powstał? Bardzo interesuje mnie porada w tym temacie, gdyż mam bardzo podobną sytuację. Nie mogę niestety znaleźć tego wątku. Pozdrawiam :-)

        • Tomek napisał(a):

          Również jestem zainteresowanym tym pytaniem;-) Sławku napiszesz coś na ten temat;-)?

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Tomku, przypomnij mi prosze o jakie pytanie chodzilo…

        • Tomek napisał(a):

          Sorki za niejasność. Miałem na myśli odpowiedź na pytania Mateusza: cyt. „Mateusz, dzięki za zadanie bardzo ciekawego pytania. Zrobię z Twojego komentarza odrębny wpis,”
          Przeglądałem fridomie ale nie znalazłem tego wpisu.

          Pozdrawiam;)

        • Tomek napisał(a):

          Sorki za niejasność. Napisałeś kilka postów wyżej: cyt. „Mateusz, dzięki za zadanie bardzo ciekawego pytania. Zrobię z Twojego komentarza odrębny wpis,” Chodzi mi właśnie o te pytania Mateusza. Przeglądałem fridomie, ale nie znalazłem odpowiedzi.

          Pozdrawiam;-)

  24. Porada napisał(a):

    Super książeczka, polecam każdemu:-)

  25. Krzysztof napisał(a):

    Cześć Sławku.

    Właśnie skończyłem lekturę książki. Ponieważ dostałem od Ciebie dedykację, poczuwam się więc do miłego obowiązku napisania króciutkiej recenzji.
    Otóż uważam, że bardzo dobrze, że wpadliście z Twoim kolegą Robertem na pomysł napisania takiej książki. Polakom bardzo brakuje wiedzy nie tylko z dziedziny inwestowania w nieruchomości ale w ogóle wiedzy z zarządzania własnymi finansami. Każda cegiełka w budowaniu tej wiedzy jest na wagę sztabki złota. Dziękuję Wam za to.
    Poza tym uważam, że pomysł narracji skierowanej do płci pięknej jest doskonały. Wy sami skomentowaliście ten pomysł wystarczająco dobrze we wstępie na str. 21 ale dodałbym od siebie, że popieram Waszą wiarę w równouprawnienie i mam nadzieję, że tłumaczenia tej książki na inne języki utrzymają płeć adresata Waszej narracji. Szczególnie cenne będzie utrzymanie tego stylu (o ile to będzie możliwe) w wydaniach tej książki w krajach muzułmańskich, czego Wam i wszystkim Muzułmankom z całego serca życzę. Na razie wydaje mi się jednak, że po tłumaczeniu rosyjskim lepszym (biznesowo) kierunkiem będzie chyba rynek chiński. W każdym razie, jakikolwiek macie zamiary – życzę Wam sukcesów w propagowaniu idei wolności finansowej na wszystkich rynkach wydawniczych.
    Powodzenia.
    Krzysztof

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Krzysztof, ogromne dzięki za tak pozytywną recenzję książki „Wolność finansowa”. Czytając ją uśmiałem się prawie do łez – kelnerka w restauracji, w ktorej oglądałem z jednym z moich nauczycieli mecz Borussia-Bayern, przyglądała mi się z zaciekawieniem. Pomysł tłumaczeń na arabski, rosyjski, chiński oraz inne języki bardzo mi się spodobał. Może kiedyś? Byłoby to z pewnością dla mnie osobiście bardzo ciekawe nowe doświadczenie. Opowiadać podczas spotkań z czytelnikami w Rosji o wolności finansowej … po rosyjsku:-) Byłaby to z pewnością dodatkowa silna motywacja do nauczenia się arabskiego czy chińskiego. Przynajmniej na tyle by opowiedzieć o wolności finansowej:-)

      Jeszcze raz dzięki za nakreślenie tak śmiałej wizji.

      • Romek Członkowski napisał(a):

        Obawiam się, że nie uda się utrzymać narracji skierowanej do płci pięknej w języku chińskim – zwracając się bezpośrednio do odbiorcy nie używamy w tym języku końcówek czy też innych wyrazów mogących wskazać na płeć – taka ciekawostka :)

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Romku, dzięki za podzielenie się tą ciekawostką. Na pewno ułatwi mi to naukę języka chińskiego w przyszłości. A swoją drogą to chyba (nie jestem ekspertem od gramatyki) tak samo działają wszystkie inne znane mi języki. Za wyjątkiem naszego języka ojczystego:-) oraz rosyjskiego:-) We francuskim można wyczuć różnicę w pisowni, ale na to nigdy nie zwracałem szczególnej uwagi:-(

  26. Nela napisał(a):

    Witam,

    ostatni wpis był dość dano ale mam nadzieję, że dzięki temu komentarzowi ktoś tu na nowo zajrzy ;)
    Moja propozycja może wydać się dziwna lub bezsensowna, ale zaryzykuję ;)
    Czy przeszło Panu kiedyś przez myśl aby zorganizować konkurs w którym do wygrania byłaby jedna z Pana książek?
    Osobiście jestem zainteresowana wszystkimi :)
    Jestem świeżo po lekturze „Pomysł do wynajęcia”. Książkę tę dostałam od kolegi Damiana Żukiewicza – za co mu ogromnie dziękuję! Książka jest tak wciągająca że przeczytałam ją w ciągu dwóch dni, czytając właściwie wszędzie: w autobusie, siedząc na trawie, nosząc 10-cio miesięczne dziecko na rękach…
    Dzisiaj zamówiłam „zarządzanie najmem” :) Jestem świeżo po złożeniu wniosków o kredyt hipoteczny. Myślę, że wkrótce może się ona ogromnie przydać ;)
    Życzę sobie, wszystkim czytelnikom oraz głównie Panu więcej tak wspaniałych publikacji!

    Pozdrawiam
    Nela

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Nela, dzieki za odwiedzenie bloga fridomia.pl oraz za mnostwo cieplych slow pod adresem „Pomyslu do wynajecia”. A co do konkursu, to zastanowie sie; dziekuje za podpowiedz. NNo i zycze sukcesow na drodze do wolnosci finansowej!

  27. zeno9 - Szczecin napisał(a):

    Witam, jestem świeżo po przeczytaniu książki.
    Kilka myśli zawartych w książce wydała mi się znajoma z innych pozycji poruszających temat wolności finansowej. Może to kwestia występowania tych samych zagadnień – poco wyważać otwarte drzwi?
    Niemniej od roku 2008, z różnych przyczyn życiowych, jestem zainteresowany tematem wolności finansowej. Dotychczas działałem na różnych płaszczyznach – GPW, FOREX, inwestycje w prywatny biznes… teraz przyszedł czas przyjrzeniu się rynkowi nieruchomości pod wynajem.
    Z racji tego, że nie jestem zwolennikiem poświęcania swojego czasu na zajmowanie się projektami, w których uczestniczę ceduję te obowiązki na osoby trzecie. Dlatego nieśmiało zadam pytanie: kiedy powstanie filia MZURI w Szczecinie? ;)

    Z chęcią nawiążę kontakt z osobami ze Szczecina o podobnych zainteresowaniach.
    Pozdrawiam Fridomaniaków!!!

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Zeno9, dzieki za odwiedzenie fridomii. Mzuri bedzie w Szczecinie na jesieni. A jesli chodzi o pomoc w inwestowaniu, Mzuri moze Ci pomoc juz teraz w znlezieniu dobrej okzji rynkowej, ale w innym miescie, np Lodzi czy Katowicach…

    • Krzysztof napisał(a):

      Witaj Zeno9

      W Szczecinie możesz się skontaktować z Bartoszem Deka bdeka@wp.pl. W najbliższy poniedziałek jest kolejne spotkanie mieszkaniczników se Szczecina – zapraszamy :-)

      Pozdrawiam

      Krzysztof

  28. monika napisał(a):

    Dzień dobry , nazywam się Monika ,inwestycjami w nieruchomości zajmuję się od 9 lat kiedy to z mężem kupiliśmy za oszczędności pierwsze mieszkanie 2 pokojowe, w rok później drugie, oba mieszkania wynajmujemy nieprzerwanie od wielu lat. Nigdy nie mieliśmy problemu z niepłacącymi klientami. Dodam, że mieszkania są w wysokim standardzie i wynajmujemy je tylko pracującym wykształconym ludziom. Niska cena mieszkań -zakup w 2004 i 2006 daje zwrot roczny na poziomie 8,5%i 7,5%.przychód-2800 miesięcznie brutto po odjęciu czynszów. W 2008 roku kupiliśmy mieszkanie 3 pokojowe 52 metry -również wynajęte jest od 3 lat nieprzerwanie , i tu uwaga zwrot z najmu-tylko 3,8%.Dziś mieszkania są zbyt drogie w inwestycje pod wynajem. Nie ma się czym tak podniecać. Dziś łatwiej jest na nieruchomościach stracić niż zarobić. Jednak ponieważ podoba mi się taka formuła na zarobek w dłuższym terminie. Nadal w nieruchomości na wynajem inwestujemy budując je sami, unikamy marży dewelopera, Koszt budowy mieszkania pod klucz łącznie z zakupem działki to ok 4000 zł mkw (działka w dzielnicy willowej Warszawy- a jest ich dużo)Tak wybudowany i wynajęty lokal daje już zwrot w okolicy 10% , nie mówiąc już o kosztach czynszu na które możesz mieć wpływ. Część mieszkań tak wybudowanych możesz sprzedać z 70 % marża tak jak to robią deweloperzy, a reszta jest twoja po jeszcze niższej cenie za metr.
    W planach mamy też inwestowanie w domy i bliźniaki na wynajem w podwarszawskiej miejscowości gdzie mieszkamy. Po kilku latach planuję je sprzedać je z zyskiem zainwestować pieniądze za granicą .( Mam duże obawy co do przyszłości Polski – niski przyrost naturalny, jeden z najniższych na świecie,rosnący deficyt , populistyczny rząd.) Uważam ,ż w nieruchomości trzeba inwestować aktywnie, sprzedawać kiedy jest boom , budować w kryzysie kiedy jest tanio , tak jak teraz.Tylko w ten sposób powiękrzymy nasz majatek , mądrze nim zarządzając.Chciałam zaznaczyć, że nigdy nie korzystałam z kredytu, inwestowaliśmy wszystkie nadwyżki finansowe w okazyjne nieruchomości, lub budowaliśmy sami na sprzedaż.To była cięzka praca. Ostrzegam wszystkich łatwowiernych przed zaciąganiem kredytu na długie lata ,skąd wiesz co będzie za 5 , 10 lat , a co dopiero za 30lat. Natomiast zachęcam do inwestowania we własną firmę,( branża nieistotna)w pomysły, która z czasem da takie zyski abyś mógł odłożyć pieniądze i uzyskiwać tzw.pasywny dochód. Książkę na pewno przeczytam,

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Monika, dzięki za odwiedzenie fridomii i za podzielenie się z nami swoją strategią inwestowania. Powodzenia w powiększaniu Waszego majątku!

      • Czesiek napisał(a):

        Heja,

        Ja inwestuje na rynku brytjskim wedlug metod Roberta Kiyosakiego. Robie pieniadze przy zakupie a nie przy sprzedazy.

        W Wielkiej Brytanii mozna kupic domy na znizkach. Ja kupuje miedzy 25-30% znizki. Biorac cene odbudowy to nawet ponad 50% znizki.

        Nie znam sie wogole na Polskim rynku, ale ogladajac filmik na youtube z opisem Slawka, to raczej bezpieczniej Polakom inwestowac w Anglii niz w Polsce.

  29. Filip napisał(a):

    Nie ma czegoś takiego jak pasywna gotówka. Jak nie będziesz dbał o nieruchomości to będę tracić na wartości. Później najemcy będą chcieli coraz mniej za nie płacić. itd. Pańskie oko konia tłucz. Trzeba pilnować każdego biznesu. Owszem w pewnych biznesach można trochę mniej pracować ale nigdy nie ma pasywnego biznesu, pasywnej gotówki.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Filip, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za podzielenie się swoją wątpliwością. Ogólnie zgadzam się z tym, że biznes wymaga wysiłku. Ale czy codziennego, czy regularnego wysiłku inwestora wymaga otrzymywanie gotówki z następujących źródeł:
      1. odsetek z lokaty zdeponowanej w banku?
      2. tantiem od napisanej książki czy stworzonej muzyki?
      3. tantiem z tytułu patentu czy zarejestrowanej marki handlowej?
      4. dywidendy ze spółki notowanej na giełdzie?
      5. najmu nieruchomości, jeśli bieżąca obsługa najmu została powierzona firmie typu Mzuri?

      Czy widzisz o co mi chodzi? Inwestycje wymagają obsługi, to prawda. Tylko że dochód staje się „pasywny” jeśli inwestor zleci tę obsługę innym – bankowi, organizatorom koncertów, czy wydawcom, zarządowi spółki giełdowej czy też firmie typu Mzuri

      • Czesiek napisał(a):

        Super Slawku piszesz. Bardzo fajnie opisal to Robert Kiyosaki.

        Do twojej listy dodal bym:

        6. Biznes – wlasciciel biznesu (kupujac akcje zostajesz wspolwlascicielem, a wplyw na zarzadzanie przy niewielkiej ilosci akcji jest znikomy)
        7. MLM – w teorii tez do pasywnego dochodu prowadzi.

  30. Tomek napisał(a):

    Witam,

    Bardzo podoba mi się pomysł osiągnięcia wolności finansowej poprzez inwestowanie w nieruchomości. Jest jednak jedna kwestia, która mnie martwi i na chwilę obecną nie pozwala mi ruszyć z miejsca. Załóżmy, że będę posiadał 3 mieszkania, w których najemcy będą spłacać kredty zaciągnięty na zakup nieruchomości. Czy będę mógł spać spokojnie wiedząc, że posiadany kredyt jest wiele większy niż to, co jestem w stanie odłożyć do końca pracy zawodowej?
    Teoretycznie nie powinny pojawić się większe problemy (dłuższe przestoje w najmie).
    Jednak, czy można coś zrobić, aby czuć się spokojnie mając kredyt, którego samemu nie można będzie spłacić?
    Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc w tym temacie.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Tomku, dzięki za odwiedzenie fridomii i podzielenie się swoją wątpliwością. By spać spokojniej powinieneś zaoszczędzić, aby zgromadzić odpowiednio wyższy wkłąd własny. W ten sposób zmniejszysz swoje obciążenie kredytowe. Temu samemu celowi bedzie służyło znalezienie jak najlepszej okazji rynkowej. Im taniej kupisz mieszkanie, tym niższa KWOTA KREDYTU.
      Powodzenia!!!

  31. Nieruchomości Bolesławiec napisał(a):

    Świetna książka polecam

  32. KAN napisał(a):

    Książka bardzo fajna, ale średnio mi podszedł ten rodzaj narracji.

  33. Anka napisał(a):

    Bardzo się cieszę, że powstała ta książka – od dłuższego czasu zaglądam na ten blog i zawsze znajduję tu zastrzyk inspiracji i ciekawych informacji. Dzięki temu, jednym z moich ulubionych zwrotów (i moim długofalowym celem) sał się: dochód pasywny. Świetnie, że powstał zbiór informacji, które mogą dać wolność i zdrowe myślenie dla wielu ludzi. Nie mogę się doczekać przeczytania!

  34. Krzysztof napisał(a):

    Ciekawa lektura. http://finansowe-blog.blogspot.com/ – na tym blogu skupiam najlepsze polskie blogi finansowe i uważam, że Twój blog również powinien się tam pojawić! W razie pytań, pozostaję do dyspozycji, Krzysztof.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Krzysztof, dzięki za słowa uznania. Skoro uważasz, że mój blog powinien tam zaistnieć, to spraw proszę by tak się stało. Dzięki:-)

  35. Piotr napisał(a):

    Z chęcią sięgnę po tę pozycję. Z przyjemnością dodaję Cię do tworzonej przeze mnie bazy najlepszych polskich blogów o biznesie. Zerknij tu: http://obiznesieblogi.blogspot.com/. Liczę na wysoki poziom wpisów. Ściskam mocno, Piotr.

  36. meblefor napisał(a):

    Zamierzam przeczytać wkrótce tą książkę. Myślę o zainwestowaniu w nieruchomości dlatego jest dla mnie jak najbardziej tematyczna.

  37. gosia napisał(a):

    Wiele ludzi a szczególnie młodych może sobie tylko pomarzyć o wolności finansowej. Tacy ludzie nie mają nic na starcie i zaczynają od zera a w Polsce ciężko jest zarobić i jeszcze odłożyć na mieszkanie. Jedyne wyjście to zagranica. I czasy już lepsze nie będą.

  38. ewka napisał(a):

    Konkretna ii pełna informacji publikacja:) Gratuluje:D

  39. Szymon napisał(a):

    Super, że natrafiłem na tą stronę. Jestem ciekaw, czy inwestycja w mieszkanie na osiedlu np. Ostródzka przyniesie mi korzyści, jeżeli chcę je później wynająć. Czy długo trzeba czekać na zarobek? I co jest najważniejsze, czy na jednym mieszkaniu się da zarobić? Jaki czynsz trzeba by było ustalić?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Szymon, dzięki za odwiedzenie fridomii. Na Twoje pytania można by odpowiedzieć na wiele sposobów. Albo wyczerpująco (w tym przypadku radzę Ci poszperać po fridomii i/lub sięgnąć do moich książek dostępnych w sklepiku na stronie http://www.mzuri.pl) albo krótko: tak, przyniesie korzyści. W zależności od tego co nazywasz „zarobkiem”, trzeba nań poczekać albo: miesiąc (póki nie znajdziesz pierwszego najemcy), albo 12-15 lat (do osiągnięcia tzw „zwrotu” z inwestycji, w zależności od tego jak dobrą okazję rynkową zakupisz), albo 20-25 lat (do czasu spłacenia kredytu zaciągniętego na zakup mieszkania). Na jednym mieszkaniu też da się zarobić. Czynsz ustal rynkowy lub 5% poniżej rynkowego.

      Powodzenia!

  40. Darek napisał(a):

    Super, wreszcie jakaś książka dla nieekonomistów, którzy chcieliby zainwestować w nieruchomości :) Na pewno niedługo ją przeczytam! Jestem doradcą finansowym, ale mam nadzieję, że i ja dowiem się czegoś nowego :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Darek, dzięki za miłe słowa. Mam nadzieję, że po przeczytaniu książki (a tak z ciekowości zapytam której, bo wydałem do tej pory cztery:-) uznasz, że komplement mi się należał. Inspirującej – mam nadzieję – lektury:-)

  41. REAL Bielsko napisał(a):

    Recenzja książki wydaje się być zachęcająca :) sprawdzę przy najbliższej okazji czy przemówi do mnie równie dobrze, jak Twój wpis.

  42. REAL napisał(a):

    dzięki

  43. dirmat napisał(a):

    Chciałbym zainwestować swoje oszczędności w nieruchomości, ale w tej chwili mam ich zbyt małe. Mam nadzieję, że niebawem moja sytuacja się zmieni. Może już za kilka miesięcy.

  44. Marcin napisał(a):

    Też zamierzam zainwestować oszczędności w nieruchomości, wydaje mi się, że to dużo bardziej opłacalne niż lokaty i fundusze.

  45. Marek napisał(a):

    Hmmm. Książka wydaje się być całkiem pouczająca:) Z pewnością nabędę:)

  46. Marzena napisał(a):

    Witaj Sławku!
    Cieszę się, że piszę do Ciebie – bo to znaczy, że nareszcie jestem na właściwej drodze!
    Szkoda, że tak późno… ale w sumie dobrze, że w ogóle znalazłam książki takie jak Twoje i Twojego bloga…
    Całe swoje życie myślałam jak „wyrwać się z systemu”… Tak to sobie formułowałam… Próbowałam różnych rzeczy z różnym skutkiem.
    Jakiś czas temu „odziedziczyłam” (niestety nie doszłam do tego sama) jedno duże mieszkanie w niewielkiej miejscowości.
    Z racji tego, że duże mieszkanie ogrzewane na gaz – nie byłoby łatwo wynajęte – podzieliłam je na pół i zrobiłam dwie kawalerki… (sama to wymyśliłam :)) Robiąc przy tym – teraz już wiem – masę błędów… Dopiero pod koniec remontu – jak już tam zainwestowałam za dużo środków  dopieściłam mieszkanka, tak, że sama tam z chęcią zamieszkałabym :D – znajomy (dzięki Bartek!) polecił mi Twojego bloga! 
    Teraz – jestem już po lekturze Twojej książki „Mieszkania na wynajem – moja droga do wolności” i oczekuję na przyjście pozostałych 3 pozycji :D – z dedykacją… więc być może będziesz je wkrótce podpisywał.

    Dzięki za bloga, którego prowadzisz i za wszystkie informacje, którymi się dzielisz i czas jaki mu poświęcasz!
    Mojej wędrówki czas za Tobą zacząć ! :D
    Na wakacje w 2022r. pewnie nie zdążę – ale 2030r. jest do zrobienia! Gdzie jedziemy?
    Pozdrawiam,
    Marzena

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Marzena, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za wiele bardzo ciepłych słów. Gratuluję Ci też pierwszych sukcesów oraz dobrych decyzji. Nie przejmuj się błędami – przydarzają nam się po to, byśmy mieli z czego wyciągać wnioski.
      Trzymam kciuki za Twoje kolejne sukcesy i zapraszam na wycieczkę Klubu Fridomia w 2030 roku. Dokąd – to zdecydujemy wspólnie za jakiś czas:-)

      Powodzenia!

  47. doktor21 napisał(a):

    Panie Sławku pozwolę sobie zadać pytanie. Pierwsza ksiązke wydał Pan jak dobrze pamiętam w 2009 roku. Czy zna Pan osobę która po przeczytania Pana pierwszej ksiązki zaczeła swoją przygodę i juz osiągneła wolność finansową dzięki nieruchomoscią?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Doktorze21, wiele osób powiedziało mi, że przeczytanie mojej książki zainspirowało je do rozpoczęcia inwestowania w mieszkania na wynajem. Niektórzy kupili już nawet po kilka mieszkań. Ale nic mi nie wiadomo, by ktoś już osiągnął wolność finansową.

      Ale zapytam Was, Fridomiaczki i Fridomiacy. Czy ktoś z Was kupił mieszkanie po przeczytaniu którejkolwiek z moich książek? Ile to było mieszkań? Jak blisko jesteście wolności finansowej? W ten sposób policzymy się i zobaczymy ile osób aspiruje do Klubu Fridomii oraz do wspólnego wyjazdu do Kenii w 2022 roku:-)

      • Robert napisał(a):

        Ja rozpocząłem inwestowanie w nieruchomości na wynajem po przeczytaniu Twojej książki. Obecnie mam już 14 mieszkań i 3 garaże na wynajem. Ale jeszcze pracuję, bo nie jestem pewien czy moja rodzina nie ma jeszcze wyższych potrzeb niż dochody z najmu…

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Robert, bardzo cieszy mnie to, że mogłem odegrać rolę pewnego katalizatora w Twojej decyzji. Jest to dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji. Jednocześnie – będąc pewnego rodzaju drogowskazem na drodze do wolności finansowej – czuję ogromną odpowiedzialność by wskazywać właściwy kierunek, nieobciążony moimi osobistymi preferencjami, fobiami, interesami firmy Mzuri. Póki co, mam czyste sumienie, że interesy Twoje oraz firmy Mzuri są zbieżne w 100%-ach. I będę dbał by nigdy nie nastąpił rozdźwięk pomiędzy tymi interesami. Dzięki też za Twoje zaufanie wobec Mzuri. Powodzenia w dalszym rozbudowywaniu Twojego portfela.

        • Robert napisał(a):

          Nie byłeś katalizatorem, tylko inicjatorem, pomysłodawcą i inspiratorem w jednym ;-) Sam pewnie bym nie wpadł na pomysł z najmem mieszkań i teraz pewnie połowę zarobionych pieniędzy bym już wydał na głupotki, a drugą połowę trzymał w skarpecie albo jakiejś nędznej lokacie w banku.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Robert, miło mi, że tak mówisz. Natomiast ja jednak postrzegam to nieco inaczej:-) Nawet gdybym był bardzo wysokim drogowskazem, widocznym z daleka, specjalnie podświetlonym pulsującym światłem, to i tak byś nic nie zaczął gdybyś po prostu nie był do tego gotowy.

          Co nie zmienia faktu, że cieszę się, że pojawiłem się na Twojej drodze w odpowiednim momencie. Nie chcę by zabrzmiało to zbyt patetycznie, ale świadomość tego nadaje mojemu życiu głębszy sens. Czyż nie byłoby wspaniale gdybyśmy znajdowali wokół nas więcej ludzi nam sprzyjających, chętnych do życzliwego wsparcia, dających nam dobry, motywujący przykład, dodających nam odwagi i pewności, że idziemy w dobrym, wartościowym kierunku?

          Chciałem też bardzo podziękować Tobie, Robert. Spotkaliśmy się przelotnie może raz czy dwa, ale mimo to czuję, że się dobrze znamy i jesteśmy wzajemnie dla siebie wsparciem. Doceniam Twoje liczne komentarze na łamach fridomii. Przegląd prasy. Dzielenie się Twoją wiedzą ekspercką i doświadczeniami, szczególnie w obszarze inwestowania w garaże, ale nie tylko. Dobre słowo pod adresem Mzuri gdy jesteśmy krytykowani za swoje niedociągnięcia, które równoważą nieco obraz.

          Mój świat jest lepszy, cieplejszy, życzliwszy, pogodniejszy dzięki temu, że są wokół mnie ludzie tacy jak Ty. Tacy jak wielu Fridomiaków i Fridomiaczek. Duże dzięki Wam wszystkim.

  48. Pareto napisał(a):

    Mi również się podoba recenzja książki. Bardzo lubię czytać i interesuje mnie tematyka finansowa, więc pewnie zakupię :) Pozdrawiam

  49. Robert napisał(a):

    Książka wydaje się ciekawa, dla takiego laika w tych kwestiach pokazuje jak dobrze zainwestować pieniądze.

    • Robert napisał(a):

      Wyczytałem w książce, że napisałeś jeszcze dwie książki o podróżach, ale odłożyłeś je do szuflady. A kolejna książka o przygotowaniu mieszkania do najmu została zarzucona, tak samo jak kolejna o kredytach.

      Chodzi mi tak ogólnie po głowie, czy nie byłoby możliwości, żeby chętni sobie je poczytali? Nawet takie niedokończone czy rozgrzebane? Leżąc w szufladzie do niczego nikomu się nie przydadzą, a tak to może spędzimy kilka miłych chwil więcej na lekturze ;-)

      • Sławek Muturi napisał(a):

        Robert, sposób w jaki piszę książki (nie po kolei, tylko dość chaotycznie) uniemożliwia wydruk „as is”. Ale ostatnio myślałem o dokończeniu poradnika kredytowego:-)

  50. Robert napisał(a):

    Jestem już po lekturze najnowszej książki Sławka. Zajęło mi to 3 wieczory. Książka znakomita, bardzo wciągająca i inspirująca. Mam kilka osobistych spostrzeżeń i pomysłów:

    – pojawiłem się wymieniony na kartach książki jako osoba udzielająca się na niniejszym blogu ;-) dzięki Sławek!

    – Sławek pisze w książce o „dupokryjkach”. Trafne spostrzeżenie, my to nazywaliśmy i nazywamy „dupochronami”. Zajmowanie się nimi zajmuje sporo czasu i energii. W skrócie chodzi o to, żeby w razie wpadki czy pomyłki można się było przed klientem obronić i wytłumaczyć w prosty sposób. Najczęściej polega to na wpisaniu do opinii czy emaila zastrzeżenia, że temat jest trudny, kontrowersyjny, że to tylko nasz pogląd itp. To przez dupochrony większość opinii prawnych jest tak ogólnikowa i miałka, żeby było wrażenie, że autor nie ponosi większej odpowiedzialności za swoje słowa. Wystarczy poszukać takich fragmentów jak: „w naszej opinii”, „wydaje się, że”, „większość poglądów mówi, że”, „znaczna część doktryny stoi na stanowisku, że”. Wtedy w razie błędu zawsze można powiedzieć, że to tylko był nasz pogląd, że daliśmy zastrzeżenie że są też inne poglądy.

    – Sławek skutecznie zachęcił mnie do obejrzenia w możliwie krótkim terminie filmu „Niedościgli Jonesowie”:

    http://www.filmweb.pl/film/Niedo%C5%9Bcigli+Jonesowie-2009-472283/descs

    Mam tylko nadzieję, że nie spalił go kompletnie i jeszcze czymś mnie film zaskoczy jak będę go oglądał z rodziną.

    – ciekawy jest opis decyzji Sławka o zaprzestaniu dalszego zarabiania pieniędzy. Myślę że jest to klucz i istota przejścia na wcześniejszą emeryturę, do zrozumienia tej decyzji i podjęcia jej całkiem świadomie. Ktoś kto rzuci pracę w korporacji, ale dalej będzie szukał okazji do zarobku albo zwiększenia swoich zarobków, nie będzie wcale na wcześniejszej emeryturze, tylko będzie się szamotał. W przejściu na emeryturę nie chodzi o znalezienie sobie hobby, zbadanie stanu zdrowia czy pisanie książek. Chodzi właśnie o decyzję życiową polegającą na zmianie celów – zamiast zarabiania coraz więcej, nastawiamy się na szukanie swojego szczęścia.

    – Sławek napisał, że po przejściu na emeryturę nie ma weekendów, wszystkie dni są takie same. Myślę jednak, że wyróżnienie jednego czy dwóch dni innych od pozostałych jest korzystne, zawsze to jakieś przełamanie rutyny dnia codziennego. Poza tym jednak w weekendy dzieje się co innego niż zwykle (nie ma korków, są różne mecze, spektakle w teatrach, sklepy krócej czynne itd).

    -w jednym miejscu piszesz, że wyjątkiem u Ciebie jest niewielki zarobek w Mzuri, ale w innym miejscu piszesz, że żadnych pieniędzy tam nie pobierasz. Nic nam do tego, ale warto pisać konsekwentnie ;-)

    – potwierdzam w 100 % Twoje spostrzeżenia na temat pieniaczy. Z moich 10-letnich obserwacji podczas pracy z ludźmi wynika, że zwykle 10 % ludzi jest bardzo miłych, 80 % miłych, 10 % to klasyczni pieniacze, awanturnicy szukający zwary, robiący kłopoty od samego początku. Najgorsze, że na 100 klientów zawsze, ale to zawsze trafi się jeden albo dwóch kompletnych bzików, z którymi nie sposób się dogadać. Np. prowadzę proces sądowy przez 2 czy 3 lata. Walka na całego. W końcu zmierzamy do szczęśliwego finału, druga strona już widzi, że raczej przegra i rozpoczyna rozmowy ugodowe na całkiem fajne pieniądze. Dzwonię do klienta żeby mu doradzić i podjąć decyzję czy bierzemy ugodę czy walczymy dalej. Na to ten mi nagle oświadcza, że on pójdzie jednak do jeszcze innego prawnika, żeby ten mnie sprawdził czy ktoś go tu czasem nie oszukuje. Ręce opadają.

    – potwierdzam też, że praca z ludźmi bywa stresująca i nic się na to nie poradzi – trzeba mieć grubą skórę. Wszystko jedno czy jest się konsultantem, prawnikiem, nauczycielem, dziennikarzem czy windykatorem. Wszędzie gdzie ma się do czynienia z różnymi ludźmi na co dzień, niestety zawsze trafią się ludzie, z którymi nie sposób się dogadać, mają swoje fobie, pretensje i awantury. Na pewno doświadczają tego opiekunowie mieszkań w Mzuri. Obsługujemy jedną firmę w Poznaniu która zajmuje się podobnymi zadaniami, z tym że obsługują najem własnych wielu mieszkań. Szef mi powiedział kiedyś, że ma bardzo dużą rotację, ciągle ktoś rezygnuje. Pytam więc o co chodzi, może im za mało płaci? Na to on, że zarobki są spore i pewnie podwyżka nic nie zmieni. Chodzi po prostu o pracę z ludźmi – ciągle jakiś najemca robi awantury, przychodzi do firmy i walczy a o to o cieknący kran, a to o zwrot kaucji itd. Ludzie nie wytrzymują tego psychicznie.

    – napisałeś, że nigdy nie robiłeś szczegółowego budżetu ani listy wydatków swoich i swojej rodziny. Wystarczyło, że trzymałeś to w miarę w ryzach żeby wiedzieć, na co się stać, a na co nie i lepiej nie marnować kasy. Myślę, że jednak warto troszkę czasu poświęcić na swoje wydatki, spisać je, usystematyzować i lepiej poznać. Nie chodzi mi tu o żadne przykręcanie śruby, dziadowanie czy nadmierne skąpstwo i usunięcie z budżetu połowy wydatków i obniżenie drugiej połowy. Chodzi o samą czystą wiedzę – ile potrzebuję konkretnie pieniędzy, żeby zachować dotychczasowy standard życia na emeryturze. Ile potrzebuję dochodów z mieszkań, żeby móc odejść na emeryturę. Bez posiadania tej elementarnej wiedzy o swoich comiesięcznych wydatkach będziemy mieli stres, czy po przejściu na emeryturę starczy nam na wszystko, co chcemy.

    – bardzo ważny jest fragment o rozróżnieniu między potrzebami a pragnieniami. To niezwykle istotne, żeby umieć rozróżniać swoje pragnienia i chwilowe zachcianki od potrzeb. Przebywam w świecie sportowców-amatorów, głównie biegaczy. Można kupić buty do biegania za 100-200 zł, ale i można za 700 zł albo i więcej. Czy podczas biegu ktokolwiek jest szczęśliwszy, że biegnie w butach za tysiąc złotych? Jeżeli jego buty kosztowały 150 zł a są równie wygodne, to nie ma żadnego znaczenia dla jego samopoczucia i poczucia szczęścia wynikającego z pokonywania kolejnych kilometrów, własnych słabości itd.

    – ciekawy jest fragment o przyszłości korporacji. Ja również uważam, że obecnie jedynym celem większości firm jest dbanie o własny zysk. Nic innego się nie liczy. Banki wciskają ludziom wszystko co jest dla nich zyskowne, nie patrząc że ludzie nie potrzebują większości ich produktów (karty kredytowe, pożyczki, chwilówki, kredyty, fundusze, jakieś dziwne hazardowe lokaty strukturyzowane, nie wspominając o sprzedawaniu jakichś dziwnych polis i nazywając je lokatami). Istota jest taka, żeby umieć rozróżniać pragnienia od potrzeb i nie dawać się nabierać na reklamy.

    Taki przykład – czytałem niedawno wywiad z człowiekiem sukcesu, który od podstaw zbudował firmę wartą miliardy, ewidentnym wizjonerem i prekursorem (paczkomaty i inpost). W komentarzach pojawia się hejt, głównie zarzuca mu się, że w jego firmach ludzie mało zarabiają i są wykorzystywani (głównie listonosze).

    http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-rafal-brzoska-z-inpost-buduje-paczkomaty

    Na to ktoś im dobrze odpisał, że oni nie rozumieją, że celem korporacji i tego pana nie jest wcale szczęście jego pracowników ani zabezpieczenie ich finansowe. Jego celem jest tylko i wyłącznie zysk i własne szczęście. Jeżeli komuś się nie podoba praca za marne pieniądze u niego, to przecież nie ma przymusu.

    – i ostatnia uwaga – w książce napisałeś, że Donald Tusk został przewodniczącym Komisji Europejskiej. To omyłka, bo został przewodniczącym Rady Europejskiej. Łatwo się pomylić w tej unijnej biurokracji.

    Jeszcze raz dziękuję za ciekawą lekturę!

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Robert, chciałem Ci ogromnie podziękować za tak obszerną recenzję mojej najnowszej książki. Cieszę się, że Ci się spodobała. Chciałem Ci też przyznać rację w kilku sprawach:
      – weekendy. Może coś w tym jest, bo rzeczywiście chyba wszystkie główne religie świata sugerują dni wolne od normalnych zajęć – Chrzesciajanie – niedzielę; wyznawcy judaizmu – sobotę, a Muzułmanie – piątek. Przyznam, że choć niedawni byłem w Indiach – to nie wiem jak to jest u Hindusów czy Buddystów. Tak zupełnie na marginesie, to ciekawe, że największe religie świata powstały wszystkie w Azji, prawda?
      – moje zarobki w Mzuri. Za namową naszej firmowej księgowej kilka lat temu, podpisałem umowę o pracę w Mzuri po to by (a) mieć ubezpieczenie zdrowotne (na tym tak bardzo mi nie zależało, bo i tak mam ubezpieczenie w prywatnej klinice) oraz (b) by móc rozliczać – jako pracownik – koszty (w praktyce rzadko pamiętam by obciążać Mzuri poniesionymi przez siebie wydatkami na rzecz rozwoju Firmy). W sumie zarabiam w Mzuri PLN 1000 miesięcznie, co nie jest dla mnie jakąś bardzo znaczącą pozycją i pewnie stąd ta pomyłka. Choć większość osób nie potrafi mi uwierzyć, ale nawet na początku mojej pracy w Andersenie, gdy zarabiałem niewiele (zacząłem od pensji PLN 660 miesięcznie:-), często nie wiedziałem ile dokładnie zarabiam – autentycznie nigdy nie skupiałem się na wysokości swoich zarobków. Wiem, że to może brzmieć dziwnie i niewiarygodnie, ale tak właśnie było.
      – budżet domowy – mimo, że sam nigdy takiego nie robiłem, to jednak doradzam innym by lepiej zrozumieli swoje wydatki. Sam mam chyba na tyle dobrą intuicję, że wiem na co mnie stać, a na co nie i na tyle nabrałem nawyku życia PONIŻEJ swoich możliwości finansowych, że szczegółowe analizy nie są mi potrzebne. Zawsze mieściłem się w swoich zarobkach i myślę, że tak już mi pozostanie do końca życia. Choć z drugiej strony, nie mam też poczucia, że dziaduję. Po prostu nie potrzebuję wydawać by poczuć się lepiej:-)
      – nowe stanowisko Donalda Tuska – ktoś mi już zwracał uwagę na tę pomyłkę. Widać, że chyba niestety nie wyciągnąłem wniosku. Przepraszam.

      Robert, jeszcze raz dziękuję za tak rzetelną i tak obszerną recenzję. Dzięki za Twój czas i entuzjazm. Autorzy mają – tak mi się wydaje – ogromną potrzebę feedbacku. Przynajmniej ja taką odczuwam:-) Asante sana!

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Moc pozytywnego myślenia

Dziś rano pociąg, którym jechałem z Warszawy do Łodzi utknął na stacji Żyrardów  z powodu jakiegoś wypadku na torach (wykolejenie się składu towarowego, szczęśliwie bez ofiar w ludziach). Mieliśmy poczekać na autobusy, które miały nas przewieźć do stacji Skierniewice, aby stamtąd – ominąwszy zatorę – kontynuować podróż do Łodzi. Wiele osób  – spóźnionych do pracy, na jakieś ważne spotkania, itp – się wściekało. Krzyczeli na niewinnego przecież konduktora. Z kolei konduktor irytował się na sprzeczne [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Andrzej, nie widzę przeciwskazań do wyjazdu z 8-letnim dzieckiem. Byliśmy kiedyś na safari z...
  • Sławek Muturi: Maciek, tak, szedł pieszo do Kairu. Szedł około 9-10 miesięcy. Całość podróży zajęła mu prawie dwa...
  • Konkret: A ja podam link do artykułu Samcika na temat obecnej sytuacji na rynku nieruchomości. Co sądzicie o tym...
  • Sławomir: Każda inwestycja nie może być wykonana na gorąco i szybko! Wszystko trzeba przemyśleć i rozpatrzyć pod...
  • aswad: Widzę, że w Kenii państwo stosuje takie same praktyki wobec narodowego przewoźnika jak w Polsce – Kenia...
  • AndrzejT: Witam, mam pytanie do Sławka i klientów Mzuri – jakie rzędu zwroty z inwestycji netto można uzyskać...
  • AndrzejT: Witam Sławku, zainspirował mnie Twój wpis:) Jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa takiej wycieczki? Myślę o...
  • Maciek: „Na początku lat 60-tych, w Kenii nie było ani jednego uniwersytetu i dlatego mój tata musiał pieszo...
  • Ania: Bardzo ciekawy blog dla początkującego wynajmującego. Cenne rady. Czy ktoś z Was może doradzić początkującemu...
  • Robert: http://www.rp.pl/Podatki/31120 9979-Pawel-Satkiewicz-przy-naj mie-nie-mozna-wykluczyc-spo...
  • Robert: http://www.rp.pl/Nieruchomosci /311199956-Najem-jak-rozliczac -sie-z-fiskusem.html&templ ate=restricted
  • Sławek Muturi: Tomku, podpisuję się obiema rękoma pod Twoim komentarzem:-)
  • Sławek Muturi: Piotr, jeśli lubisz podróże, to oczywiście gorąco Cię do tego namawiam. Jest bezpieczniej niż wielu...
  • Robert W: Nie szukałem uzasadnienia.
  • wiki: ale mieszkanie będzie mialo według prawa charakter uzytkowy czy mieszkaniowy? bo jak uzytkowy to chyba vat...
  • Piotr: Wow, przeżyć coś takiego to naprawdę musi być niesamowite. Opowiadać coś takiego swoim dzieciom lub innym...
  • Tomek: Na marginesie, raczej zaniepokoilo mnie w przypadku tego mieszkania, ze piszesz, ze jest nowe a ma 14m2....
  • Tomek: A na czym polega Twoja watpliwosc? Musisz oszacowac jeszcze koszty transakcyjne zakupu mieszkania i koszt...
  • michal: zapomniałem dodać że wszystko nowe inst. meble agd i td
  • michal: zapomniałem dodać , mieszkanie w centum Łodzi

Najnowsze wpisy

created by Water Design