Wracam do żywych…

… choć jeszcze nie umarłem. I nawet nie chorowałem. Ani się nadto nie przepracowałem czy przemęczyłem. Nic złego się za mną nie działo. Po prostu mój umysł zajęło ostatnio Mzuri. I to prawie całkowicie. Okazało się, że jest wiele obszarów, które możemy usprawnić. I już widać pierwsze efekty – nasza comiesięczna sprzedaż niemal się potroiła. W sierpniu znacząco spadły pustostany. Uczę się korzystać z milionów danych w naszym systemie CRM. Wdrożenie jednego z ostatnich modułów CRM ostatnio bardzo znacząco przyśpieszyło. Dokonujemy też sporo zmian wewnątrzorganizacyjnych. Oprócz tego objechałem większość naszych miast i zobaczyłem setki mieszkań będących pod naszą opieką. I nadal mam mnóstwo, mnóstwo energii i zapału.

Są też rzeczy czy osoby w Mzuri, które zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. I to z nimi tworzyć będziemy Mzuri 2.0 !!! Jestem bardzo podekscytowany:-)

Od ponad 5 miesięcy (w sumie jakieś 170 dni!) ani razu nie byłem za granicą, co jest moim rekordem od wielu, wielu lat. Spodziewam się, że ostatni tak długi okres siedzenia w jednym kraju miałem w roku 1983, gdy w Kenii chodziłem do liceum:-) I o dziwo, wcale mi nie brakuje podróżowania! Uruchamianie Mzuri 2.0 jest dla mnie tak samo ekscytujące jak nauka języka mandaryńskiego lub jak podróż Cape-to-Sydney. Co nie oznacza, że zamierzam na dłużej przycumować w roli prezesa spółki Mzuri.

Nie zamierzam wracać do podróżowania póki rządy nie wrócą do jako-takiej normalności. Nie mam zamiaru zacząć śledzenia zakazów wjazdów, zakazów lotów, obowiązków kwarantanny itp. decyzji administracyjnych, podejmowanych z dnia na dzień przez polityków śledzących spadające słupki poparcia w sondażach. Nie uśmiecha mi się perspektywa okazywania wydruku biletu przed wejściem do terminala lotniska (Polska stoczyła się pod tym względem do najniższych standardów, jakie do niedawna panowały tylko na lotniskach w Indiach i w Pakistanie), mierzenia temperatury, noszenia maseczek, zachowywania dystansu przed check-in tylko po to by potem siedzieć jedno na drugim w samolocie. Irytowały mnie już wcześniej zasady zdejmowania butów, wyrzucania butelek z wodą i inne “względy bezpieczeństwa” na lotniskach.

Tak więc zupełnie mi nie przeszkadza, że dziś – zamiast wracać samolotem z Paraolimpiady w Tokio i przesiadywać się w Warszawie na lot do Sao Tome & Principe (na spotkanie globtroterów z Nomadmanii) pomagam w zwalczaniu pustostanów w Warszawie, Łodzi, Krakowie i innych miastach. Jest to obecnie dla mnie priorytet numer jeden. Dzięki spowolnieniu rynkowemu odczuwalnemu przez wszystkich uczestników rynku najmu, mamy okazję wdrożyć rozwiązania, których wdrożenie sugerowałem wdrożyć wiele lat temu. Dziś zamiast sugerować, po prostu je wdrażam. I mam z tego mnóstwo frajdy.

Jest jeden minus tego mojego intensywnego zaangażowania się w Mzuri. Mam mało czasu na cokolwiek innego. W biurze Mzuri spędziłem chyba wszystkie – bez ani jednego wyjątku – 170 dni od połowy marca. Czyli pewnie więcej niż w sumie przez ostatnie 10 lat funkcjonowania Firmy:-) Mam mało czasu na Fundację Fridomia, na pisanie książek (choć jedną udało mi się zakończyć) oraz na utrzymywanie kontaktu z Wami, tutaj na łamach Fridomii. Obiecuję poprawę, nie tylko Wam, ale i sobie. Dziś zawstydziłem sam siebie tym, że nie pamiętałem hasła do wejścia na stronę redakcyjną Fridomii. Przez ponad 10 lat wpisywałem je automatycznie, bez mikrosekundy zastanowienia się. Dziś przypomnienie sobie hasła zajęło mi kilka dłuższych chwil. Tak dalej być nie może! Tak długie przerwy (ostatni post jakieś 1,5 miesiąca temu) już się więcej nie wydarzą, obiecuję:-)

A co u Was? Jak inwestowanie? Jak najem? Jak życie?

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

28 Responses

  1. Wchodziłem na mapkę dla wynajmujących raz w tygodniu i liczyłem na piechotę wszystkie nie wynajęte. Magia, jak to się stało że liczba zmalała?Wielki szacunek dla Pana.
    Obserwator amator.

    1. Czytaczu nie związany z rynkiem, dzięki za słowa uznania. Spadek pustostanów to po części magia nowych rozwiązań, które przyjęliśmy (część to stare rozwiązania, które tylko odświeżyliśmy, a część to zupełnie nowe), ale po części to też efekt sezonowości – każdego roku liczba pustostanów wzbiera w czerwcu, lipcu, sierpniu, by potem gwałtownie spadać we wrześniu i na początku października.

      W tym roku lipiec mieliśmy o ok 13% gorszy niż lipiec 2019, ale już pierwszy tydzień sierpnia o 32% lepszy, drugi – o 41% lepszy, trzeci o 50%, a czwarty o 62,5% lepszy niż analogiczne tygodnie sierpnia 2019. Z tygodnia na tydzień było widać jak przyśpieszamy. Będziemy pracować nad tym, by podobną dynamikę utrzymać w kolejnych tygodniach.

    1. Piotr, w jaki sposób walczymy z pustostanami? W skuteczny sposób i będziemy tę skuteczność dalej zwiększać:-)

      Ponieważ tego bloga czytają nie tylko nasi klienci (oni powinni być zadowoleni z efektów, a jak je osiągamy pewnie mniej ich interesuje, o ile tylko działamy legalnie i etycznie, a tak właśnie działamy:-), ale też nasi konkurenci i naśladowcy, to mam nadzieję, że zrozumiesz, że nie będę chciał tutaj wchodzić w szczegóły naszego know-how… :-) Niech pozostaną naszą słodką tajemnicą:-)

        1. Piotr, co dokładnie masz na myśli, szkoda czego? Tego, że nie chcę więcej dzielić się publicznie know-how firmy? Jakoś nie pamiętam by konkurenci podpowiadali mi co ciekawego możemy od nich skopiować:-) Czy może uważasz, że “wymiana” zawsze powinna być jednostronna? By pomóc indywidualnym inwestorom w lepszym zrozumieniu co się dzieje na rynku najmu postanowiliśmy kilka miesięcy temu publikować zbiorcze dane na podstawie 6000 mieszkań, które są pod opieką Mzuri. Mówienie publicznie o naszych działaniach jest dla nas krokiem za daleko – niech mówią za nas osiągane przez nas wyniki:-)

    1. HubertP, zostanę na dłużej w Polsce. Obiecuję. Do października 2021:-) Tyle powinno mi w zupełności wystarczyć do tego, by postawić Mzuri na nowe-stare tory:-)

      1. Sławek, w wielu swoich wypowiedziach piszesz o koniecznosci powrotu do zarządzania Mzuri.

        Co poszło nie tak, że musiałeś wrócić? Managerowie najemni nie sprawdzili się? Systuacja kryzysowa zaskoczyła firmę? Zbyt optymistycznie patrzono na przyszłość? Nie było wewnątrz organizacji nikogo kto mógłby zastąpić odchodzących?
        Oczywiście nie musisz się dzielić odpowiedziami na te pytania bo dotyczą spraw wewnetrznych organizacji.

        Dla mnie jest to również niejako potwierdzenie, że będąc właścicielem firmy nie można jej oddać w zarządzanie innym i cieszyć sie pasywną gotówką bez stresu. Trzeba biznes cały czas kontrolować, obserwować, korygować …. (mieszkania również).

        U mnie znowu wszystko wynajęte po kilku miesiącach zawirowań

        Pozdrawiam
        W.

        1. Wojtek, nie był to chyba żaden z powyższych powodów. Powodem odejścia prezesa, którego zastąpiłem były kwestie zdrowotno-rodzinno-wypaleniowo-nieporozumieniowe. Postanowiliśmy oddać firmę w ręce dyrektorów wewnątrz firmy, ale – ponieważ i tak nie mogłem podróżować – to postanowiliśmy, że zapewnię im przez najbliższy rok nieco wsparcia, coachingu. Tak, by ich wejście w nowe role było bardziej płynne i mniej stresowe. Gdy już wszedłem w buty nowego-starego prezesa i miałem okazję przyjrzeć się firmie z bliska, to postanowiłem – przy okazji – dokonać pewnych korekt w naszym podejściu – trochę wrócić do korzeni (tam gdzie to miało sens), trochę dodać nowej energii, a trochę wprowadzić nową dynamikę.

          Nie wiem jak dawno śledzisz Fridomię, ale chcę wyjaśnić, że ja nie czerpię pasywnej gotówki z Mzuri, w jakiejkolwiek formie. Jedynym źródłem mojej pasywnej gotówki są moje własne mieszkania, którymi Mzuri się opiekuje i za co płacę Mzuri prowizję. Poziom moich wpływów pasywnej gotówki jest mniej więcej constans i to zdecydowanie NIE BYŁO powodem mojego wejścia do zarządu. Pewnie trudno Ci będzie w to uwierzyć, ale ja nawet nie sprawdziłem które z moich mieszkań są puste. Nie zrobiłem tego ani razu na przestrzeni ostatnich … kilkunastu lat:-)

          Cieszę się, że udało Ci się wynająć wszystkie Twoje mieszkania. Powodzenia w kolejnych miesiącach!

        2. A czy jakiś wpływ na jego odejście miał także status partnera jaki uzyskał w nowej firmie? Pytam bo jestem inwestorem w jednym z CFI gdzie Pan Artur do niedawna był prezesem i jego odejście było trochę zaskakujące. Choć rozumiem, że po paru latach użerania się z “zatkanym sedesem” można być żądnym nowych wyzwań ;).
          Żeby sprawa była jasna, ogromnie się cieszę, że Sławek powrócił. Nie tyle do zarządu Mzuri co do Fridomii bo bez jego aktywnego udziału ten blog już nie był tym samym i przyznaję, że przestałem go odwiedzać. Teraz znowu jest powód, żeby tu wpadać!

        3. Ireneusz, Artur w Mzuri też był partnerem:-) Odkąd wróciłem do prezesowania w Mzuri moimi 3 priorytetami są: pustostany (z powodu pandemii narosły wyższe niż zwykle i teraz intensywnie je zwalczamy), moduł rozliczeń systemu CRM (wdrożenie trwa już od kilku lat i pora je zakończyć) oraz właśnie CFI. Oprócz tego są dziesiątki innych spraw, którymi się zajmuję, w tym kilka tematów rozwojowych. Mam co robić. I bardzo się cieszę z tego, że wróciłem do Mzuri. Nadal mam 220% energii i pracuję z bananem na twarzy po kilkanaście godzin dziennie, przez 7 dni w tygodniu, 30-31 dni w miesiącu – zupełnie tak samo jakbym był w dalekiej podróży. Tym razem nie jest to podróż z CapeTown do Sydney, tylko podróż z Mzuri do … Mzuri 2.0. Jest suuuuper! I jestem bardzo wdzięczny losowi za … pandemię koronawirusa!!!

  2. Sławku, poleca Pan naukę Francuskiego czy Mandaryńskiego? Sam nie wiem który wybrać, pewnie z powodu inności tego drugiego . Co myślisz o wynajmowaniu Kościołów czy świątyń np w Holandii? Pozdrawiam i życzę zmniejszenia ilości pustostanów

    1. Franciszek, język francuski bardziej Ci się przyda w Europie, w Afryce, na Karaibach; pomoże też Ci trochę w komunikacji w Ameryce Południowej. Język mandaryński bardziej Ci się przyda w Azji – nie tylko w Chinach, ale w całym regionie są duże mniejszości chińskie.

      A wynajem kościołów? Oprócz tego, że byłem w jednym w Anglii zamienionym na pub, w jednym w Holandii zamienionym na centrum handlowe oraz w Elblągu zamienionym na galerię sztuki, to pojęcia nie mam o najmie kościołów. Więc niestety w żaden sposób Ci nie pomogę:-(

  3. Fascynująca jest ta Twoja ilość energii Sławku. I inspirująca. Ja niestety zmagam się z częstym zamuleniem w pracy, ale mimo wszystko jakoś idzie do przodu. Wszystko wskazuje na to, że mój plan osiągnięcia wolności finansowej, który sobie zaplanowałem na swoją czterdziestkę osiągnę już w tym roku, czyli na cztery lata przed czasem. Rewelacyjnie! O ile koronawirus nie przyciśnie za bardzo i pustostany przekroczą 30%. Czego się jednak nie spodziewam.
    Planuje dalej pracować – a właściwie to cieszyć się tym co robię. I to jest piękne w tym poczuciu wolności, że nie muszę, tylko mogę i chcę. O wiele łatwiej jest mi też odmawiać projektów, na których może i można zarobić, ale zupełnie nie cieszą i nie inspirują.
    No i liczę Sławku, że uda się kiedyś spotkać, póki jesteś w Polsce ;)

    1. Przemek, gratuluję! 4 lata przed czasem to będzie duże osiągnięcie. Trzymam kciuki za ostatnią prostą! I masz rację, nie trzeba rezygnować z tego co się robi i co sprawia radość. Do szczęścia wystarczy poczucie, że możesz w każdej chwili zrezygnować bez żadnych negatywnych konsekwencji i bez martwienia się o to “co dalej” w sensie finansowym.

      I tak, masz rację – energii mam tyle, że aż sam się dziwię skąd czerpię tak dużo paliwa w moim podeszłym już wieku – za dwa miesiące stuknie mi 55. Wczoraj spotkaliśmy się w gronie byłych partnerów Andersen Business Consulting. Przypomniałem sobie, że w Andersenie zacząłem pracować dokładnie 28 lat temu. W porównaniu do siebie sprzed 28 lat, dziś mam może ciut mniej energii, ale za to czuję, że – inaczej niż w 1992 roku – wykorzystuję ją na maksa, by posuwać się do przodu w odpowiednim kierunku. Zdecydowanie mniej energii tracę na poboczne, mniej produktywne działania. Czuję, że o ile kiedyś 100 jednostek mojej energii przekładało się na 100 jednostek efektu, to dziś przekłada się na kilkaset jednostek efektu.

  4. 1.Sławku lubiłeś lektury szkolne? (Polskie) i takie rzeczy jak na przykład: przydawka , podmiot , fonetyka , fonologia?
    2. W jakich krajach inwestowałeś w nieruchomości , oprócz w Polsce?
    3. Jaki będzie pierwszy kraj jak otworzą granicę (jak kiedykolwiek otworzą)?
    4. Czy inwestowałeś w pokoje dla studentów? ( A jak tak co tam się działo???)

    1. Krzysiu,
      ad 1) czytałem wszystkie, nawet nie obowiązkowe; lubiłem też zawiłości gramatyki
      ad 2) w żadnych, tylko w Polsce
      ad 3) nie wiem, zależy kiedy nastąpi powrót do jako-takiej normalności
      ad 4) nie, nie inwestowałem. Mzuri ma pod opieką ponad 1000 pokoi – wiele z nich długo stało pustych, teraz zaczęły się powoli wynajmować

  5. U mnie również wszystko w porządku, i również brak czasu na cokolwiek innego niż praca, nawet webinary o 18 są zbyt wcześnie ;)
    Znaczy jest zgodnie z przewidywaniami podczas ‘lockdownów’ ;-)

    Najemcy są, żyjemy ;)
    Nawet udało się mi rozwiązać trudny case z niepłacącym, oszukującym najemcą (kobieta z dziećmi).

    Tylko tych okazji cenowych na kolejne jednostki niezbyt wiele się pojawiło :))

    1. Bartosz vF, no rzeczywiście – w okolicach kwietnia pojawiło się trochę wyjątkowych okazji cenowych, ale mam wrażenie (tylko wrażenie bo bardziej skupiam się na działaniach antypustostanowych niż na zakupach), że rynek szybko powrócił do przed-covidowej rzeczywistości.

    1. Marcin, dzięki za ciepłe słowa i do zobaczenia w czwartek w Katowicach. Bardzo się cieszę na nasze spotkanie “po latach”:-)

    1. Aniaa, chyba na nikim się nie wzoruję, nie mam idola. 45 lat temu gdy zadała nam takie pytanie nauczycielka w szkole, to napisałem, że moim idolem jest Kurt Waldheim, ówczesny Sekretarz Generalny ONZ. Po kilku latach okazało się, że miał nazistowską przeszłość – i wtedy całkowicie przeszła mi fascynacja (choć nigdy nie była w moim przypadku silna) znanymi postaciami:-)

  6. Dzień dobry, na pewno słyszał Pan o wywłaszczeniach na berlińskim rynku nieruchomości ? Co Pan sądzi o takich działaniach ? Czy coś takiego grozi nam w Polsce ? Zaangażowanie funduszy w rynku mieszkaniowym jest chyba jednak zbyt duże, deweloperzy zbyt silni żeby coś takiego wydarzyło się u nas, pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.