Księga gości

Zapraszamy cię do rozmowy. Ponieważ dalej każdego dnia chcemy się uczyć i rozwijać, dlatego każda opinia, pomysł, komentarz z twojej strony będą dla nas nieocenione.

W książce zasygnalizowaliśmy szereg rozwiązań i pomysłów, na temat których w szczególności chcielibyśmy poznać twoje zdanie. Niektóre z nich są tak fundamentalne jak wolność finansowa, czy inwestowanie w nieruchomości. Inne są bardzo konkretne, jak np. dobre praktyki w zakresie doboru najemców, najczęściej popełniane błędy w zarządzaniu wynajmowanymi nieruchomościami, czy wreszcie sugestie tematyki na kolejne książki.

Ciekawi jesteśmy również, czy są jakieś ważne zagadnienia dotyczące wolności finansowej dzięki inwestowaniu w nieruchomości , które według ciebie nie zostały w ogóle poruszone w książce lub masz na ich temat kompletnie odmienne zdanie. Dyskusja jest bardzo twórczym procesem i chętnie poznamy również twoje zdanie.

A zatem zapraszamy do wpisów!

Social media:

Komentarze:

  1. Brokinex pisze:

    Książka generalnie super, przeczytałem.. teraz tylko zdobyć fundusze ;)
    Pozdrawiam

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Brokinex, dzięki za komplement. Powodzenia w zdobywaniu funduszy oraz w realizacji kolejnych kroków na drodze do wolności finansowej.

      0
  2. Ullar pisze:

    Ten post pomógł mi!

    Dobra robota :)!

    0
  3. baśka pisze:

    Również bazujemy na wiedzy z książki. Trzymajcie kciuki!

    0
  4. Jacek pisze:

    Witajcie, jestem tu nowy – to moja pierwsza wizyta na tej stronie, ale widzę, że nie ostatnia.
    Jeśli ktoś chciałby się rozwijać w dziedzinie negocjowania transakcji, choćby na rynku nieruchomości, to zapraszam na mój blog o negocjowaniu … http://jaknegocjowac.com.pl/

    0
  5. Piotr pisze:

    Witam serdecznie,

    W zasadzie, z tym co sie kryje za slowem FRIDOMIA zaczela sie cala moja przygoda z najmem. I nie wiem kto bardziej kogo szukal, czy ja „FRIDOMI” czy „FRIDOMIA” mnie. To poprostu siedzialo we mnie od bardzo dlugiego czasu i czekalo na odpowiedni moment w zyciu. I tak majac 30 lat postanowilel wziac sprawy w swoje rece. Swoja historie uwazam za dosyc ciekawa, burzliwa, pelna determinacji, bolu ale i obfitosci. Od tamtego czasu kupilem i przeczytalem sporo literatury zwjazanej z tematem. Sprzedalem mieszkanie, za ktore kuplem dwa kolejne. Obecnie wynajmuje jedno a w drugim mieszkam. Mam Plan (na poczatek) 10-letni. Jeszcze niedawno czulem, ze najtrudniejszy moment (start) mam juz za soba. Jednak nie sadzilem, ze to dopiero „wierzcholek gory lodowej”. Najwiekrzym moim problemem jest odroczona gratyfikacja. Sam niestety albo stety zdaje sobie sprawe, ze bez wytrwalosci nie ma efektow. Staram sie motywowac jak moge. Jednak coraz trudniej wytrwac mi na etacie. Widze, ze staje sie coraz gorszym pracownikiem. Coraz wiecej czasu poswiecam analizie mieszkan, moja glowa zajeta jest w wiekszosci tematyka nieruchomosci, przedsiebiorczosci. Chcial bym jeszcze z takim samym zapalem wykonywac prace na etacie, ale to juz chyba nie wykonalne. Czemu to musi dziac sie tak wooooollllllnnnooooo….. ;) hahahaha Mam wrazenie ze moj pociag pedzi z calych sil ale kolejne stacje sa tak daleko od siebie…. ahhh Naszczescie mam tez swiadomosc efektu kuli snigowej i wierze, ze pewnego dnia nie dam rady samemu jej toczyc. :) Czasmi mam nieodparte wraznie, ze potrzebuje mentora.

    Dzieki Slawku za FRIDOMIE i zycze powodzenia.
    Pozdrawiam wszystkich wierzacych w to, ze moga byc wolni :)

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Piotr, dzięki za wpis i podzielenie się swoimi doświadczeniami. Jesteś młody, masz czas, uzbrój się w cierpliwość. Trzymam kciuki by Twój pociąg do fridomii jechał po właściwych torach, z właściwą prędkości i byś na rozwidleniach wybierał właściwe kierunki jazdy. Powodzenia!

      0
  6. Jarek pisze:

    Witam. Jestem swiezo po przeczytaniu ksiazki Wolnosc finansowa dzieki inwestowaniu w nieruchomosci. Narzuca mi sie od dluzszego czasu jedno pytanie – czy sa ubezpieczenia od wojny. Jezeli nie ma takowych ubezpieczen to wysnuwam wniosek – ze bardzo ryzykownym jest inwestowanie w jednym kraju a nawet w jednym rejonie swiata. Nie mniej jednak ksiazka napisana swietnie, a ze zanim ja przeczytalem wiedzialem ze bede inwestowac w nieruchomosci to tak tez sie stanie. Mimo wszystko wolalbym ograniczyc ten czynnik ryzyka jakim jest wojna. Prosze o opinie.

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Jarek, dzięki za odwiedzenie fridomii. Jak ograniczyć ryzyko wojny? Chyba najlepiej założyć jakąś międzynarodową organizację pokojową:-) A tak na poważnie, na ile szacujesz ryzyko wojny? I czy w wyniku wojny najbardziej ucierpiałyby Twoje inwestycje w mieszkania na wynajem? Jestem za tym by martwić się rzeczami, na które ma się wpływ, a rzeczy, na które się wpływu nie ma ignorować.

      Jeśli uciekając przed niskim ryzykiem wojny zacząłbyś inwestować w innych krajach/regionach, to Z PEWNOŚCIĄ zwiększysz swoje ryzyko inwestycyjne nie znając tamtejszych rynków. Lekarstwo może się w tym przypadku okazać gorsze od choroby. Ale jeśli ma Ci to zapewnić spokój ducha, to … powodzenia!

      0
      • Jarek pisze:

        Dziękuję Slawku za odpowiedz. Jeżeli chodzi o ryzyko wojny to trudno mi powiedzieć. Historycznie rzecz biorąc w każdym stuleciu Polska była uwikłany w jakąś wojnę lub nawet kilka nie licząc wieku 19 gdy byliśmy pod zaborami. Wiec statystycznie wygląda to słabo. Niemniej jednak uważam ze zgadzam się z tobą. Nie ma co się przejmować tym na co nie mamy wpływu bo inaczej w życiu nic nie osiągniemy. Trzeba rozwiązywać problemy tam gdzie one są a nie szukać ich na sile. Ostatnio przeczytałem poradnik Briana Tracy pt Działaj. Bardzo fajna pozycja gdzie autor tłumaczy różnego rodzaju wymówki jakie robią ludzie byleby tylko nie działać oraz również porusza wątek szukania problemów tam gdzie ich nie ma. Może moje powyższe pytanie było taka próba. Dzieki Slawku raz jeszcze za wspaniałą książkę oraz do zobaczenia we fridomii. Czekaj proszę tylko cierpliwie bo trochę mi to zajmie :)

        0
  7. Anna pisze:

    Witam serdecznie:)
    Właśnie jestem po obejrzeniu Pana wywiadu z Panem Jackiem Wiśniowskim.Przekazuję Pan bardzo konkretną i sprecyzowaną wiedze.Wyciągłam bardzo dużo wniosków dla Siebie:)
    Dziękuję i pozdrawiam:)

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Anno, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa. Cieszę się, że ta rozmowa przekłada się na Twoje konkretne wnioski. Trzymam życzliwie kciuki za powodzenie Twoich działań.
      PS NA fridomii jesteśmy wszyscy „na Ty”. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko:-)

      0
  8. Adam pisze:

    Witam serdecznie, jestem właśnie po przeczytaniu książki „Wolność finansową dzięki inwestowaniu w nieruchomości”, która stała się moim motorem napędowym w osiągnięciu wolności finansowej. W chwili obecnej jestem na początku swej drogi i przymierzam się do zakupu swojego pierwszego mieszkania pod wynajem. Jako laik skorzystałem z usług rzeczoznawcy majątkowego który na podstawie cen tranzakcyjnych zawartych w wpisach do ksiąg wieczystych określił średnią cenę metra kwadratowego w lokalizacji osiedla którym jestem zainteresowany(tj. 2796 zl). Ku mojemu zdziwieniu ceny ofertowe mieszkań na sprzedaż nawet nie zbliżają się do tego poziomu. A co najdziwniejsze prawie wszystkie oferty oscylują w okolicach 3500 zł za metr nie ważne czy mieszkanie do remontu czypo remoncie. Nadmienię ze wiekszoś mieszkań jest oferowanych w tej lokalizacji przez pośredników. Pytanie moje brzmi czy jest możliwa w tej sytuacji jakąś zmowa cenowa pośredników którzy sztucznie windują cenę w górę względem rzeczywistej wartości nieruchomości? Pozdrawiam

    0
    • Robert Walcz pisze:

      Zwróć uwagę, że w ogłoszeniach są podawane ceny ofertowe. Ceny transakcyjne są zwykle niższe (możesz przecież negocjować). Często ktoś, kto nie ma wystarczającego ciśnienia na szybką sprzedaż, wystawia ogłoszenia albo wstawia ofertę do pośredników, daje wysoką cenę i cierpliwie czeka, aż znajdzie się ktoś, kto będzie chętny kupić drogo. Zawsze możesz podzwonić, zapytać, złożyć ofertę – sprawdzisz jaka jest reakcja sprzedających, czy są chętni obniżać cenę.

      Po drugie – żeby sprawdzić czy pośrednicy nie „zawyżają” cen, po prostu porównaj ich ceny do ogłoszeń bezpośrednich, które umieszczają właściciele mieszkań chcący je sprzedać samodzielnie, bez udziału pośrednika.

      Po trzecie – chyba najważniejsze – dążąc do wolności finansowej nie kieruj się zbytnio średnią ceną metra kwadratowego, którą Ci hipotetycznie wyliczył rzeczoznawca. Kieruj się bardziej stopą zwrotu i przepływem pieniężnym przy wynajmie. Bardziej niż cena 1m2 powinno liczyć się dla Ciebie wysokość czynszu, który możesz osiągnąć, czy jest popyt na najem danego mieszkania. Sławek opisuje ten proces w swoich książkach bardzo szczegółowo. Po prostu ustal, czy relacja ceny zakupu do wysokości czynszu będzie dla Ciebie OK, czy będzie za niska. Ponadto wynajmujesz przecież mieszkanie jako całość, a nie poszczególne metry kwadratowe, które dla rzeczoznawcy są wytyczną odnośnie wartości rynkowej.

      Oczywiście wartość rynkowa mieszkania jest istotna, gdybyś chciał np. za rok czy dwa sprzedać mieszkanie. Ale przecież kupujesz je do długoterminowego wynajmu, a nie na handel.

      Powodzenia!

      0
      • Marko pisze:

        Bardzo duża ta różnica w poście Adama. Z mojego doświadczenia wynika, że 5% można wynegocjować, bez większego bólu, ale 10% i więcej to już jest naprawdę sztuka i tylko 1 sprzedający na 20 Cie nie wyśmieje jak zaproponujesz 10%.
        Ogólnie to zauważyłem że najgorzej się negocjuje tam gdzie mamy do czynienia z pośrednikiem – nie dość że mieszkanie na wejściu jest o ponad 2% droższe ze względu na prowizje, to jeszcze pośrednik stara się mocno blokować wszelkie propozycje obniżenia ceny przez sprzedającego.

        0
  9. Tomek pisze:

    Witam wszystkich…
    Mam na Imię Tomek i właśnie skończyłem 30lat
    Zawsze marzyłem o wolności finansowej i podejmowałem wiele prób zakładając swoje działalności.
    Moja ostatnia firma był to wynajem aut,
    Pracowałem przez 3 lata bardzo ciężko, po prawie 300godz/ miesięcznie
    Weekendy i święta w gastronomi to jest standard w pracy, także rodzinę i znajomych zaniedbałem.
    Po rozbiciu skarbonki i sprzedaniu swoich rzeczy zakupiłem pierwsze auta i jednocześnie dalej pracując w starej pracy zacząłem zarabiać jakieś pieniążki, zacząłem rozglądać się za kupnem kolejnych aut, ale tu nastąpił zwrot i zostałem okradziony.
    Straciłem 3 lata z życia i pozostał mi kredyt do spłaty.
    Pisze to nie prosząc o pomoc, ale chciałem wam przekazać, że od jakiegoś czasu oglądając bardzo wiele wywiadów z Panem Sławkiem natchnął mnie i pomógł uwierzyć w swoje marzenia…
    Moje kredyty za kilka miesięcy się kończą, wyjechałem do Francji za chlebem i pracuję jeszcze ciężej, ale wierze w to, że uzbieram na swoje mieszkanie i zacznę w końcu współprace z Mzuri.
    Mam nadzieję, że za jakiś czas napisze tu ponownie, ale już bardziej pozytywnie…:)
    Pozdrawiam wszystkich Tomasz Mazek

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Tomek, dzięki za odwiedzenie fridomii i podzielenie się swoją historią. Życie jest ciężkie i często droga do celu nie jest usłana różami, tylko cierniami. Dasz radę, wierzę w to i trzymam życzliwie kciuki. Powodzenia!

      0
  10. Robert Gołoński pisze:

    Świetne i rzeczowe artykuły, które pomagają zrozumieć trudne terminy. Jak dla mnie jak najbardziej na plus. Strona przystępna, dobrze się po niej chodzi.

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, dzięki za niespodziewany komplement. Kilka dni temu myślałem, że może warto by stronę odświeżyć, bo pozostaje w niezmienionym kształcie i szacie już od 7,5 roku. Powstała by prowadzić dialog z czytelnikami mojej pierwszej książki – dziś powstało już ich 6 i dwie kolejne ukażą się wkrótce. Brakuje jakieś nawigacji dla tych, którzy znajdują się tutaj po raz pierwszy.

      Ale skoro Ci się podoba, to może nie będę nic zmieniał. Zwłaszcza, że jestem bardzo leniwy i jeśli mam już coś robić, to wolę zaczynać coś nowego niż poprawiać coś starego:-) Poza tym, z wiekiem, zaczynam odrzucać dominujący prymat nowego nad starym.

      0
  11. dssdsd pisze:

    Swietne miejsce.

    0
  12. Tommmek pisze:

    Tak a propo ” Brakuje jakieś nawigacji dla tych, którzy znajdują się tutaj po raz pierwszy.” – może warto stworzyć taką zakładkę „Jeżeli jesteś pierwszy raz / Zacznij tutaj” i poprowadzić bezboleśnie (tzn. Bez takiej frustracji dla początkujących, którą przynajmnie ja mam widząc tyle postów i nie wiedząc od którego zacząć ;)) przez ten pierwszy kontakt z Twoją stroną?

    Dla tych, którzy chcą co nie co dowiedzieć się o innej metodzie inwestowania oraz nawet spróbować swoich w kontach DEMO, to polecam: http://www.najlepszeplatformyforex.pl/kategoria/blog/

    Powodzenia i sukcesów z kolejnymi książkami! :)

    0
  13. Bartek pisze:

    WItam!
    Chcialem sie przywitac, gdyz jestem tu po raz pierwszy :)
    Do Slawka pisalem jakis czas temu w innej formie i odpowiedzial. Za co jestem bardzo wdzieczny Slawku :)
    Jestem na zalazku mojej drogi ku wolnosci finansowej. I nie mam jeszcze mieszkania, ale w planie na to 1 zrealizowalem juz 40% w dosc krotkim czasie. Twoje wywiady Slawku. I 2 ksiazki ktore przeczytalem bardzo otworzyly mi oczy. Zrozumialem jak pieniadze przelatuja mi przez palce. A mieszkam za granica za godziwe wynagrodzenie. I zastanawialem sie co sie dzieje. Dzis juz wiem ze bylem bardzo rozrzutny i praktycznie wszystko konsumowalem. Zdalem sobie sprawe, ze wcale nie musze miec wszystkiego w najnowszej wersji itp. (mialem takie upodobania) najlepszy TV itp. :)

    Chcialbym zadac kilka pytan:
    – czy kupno 1 mieszkania za gotowke to dobra decyzja, jesli jestem za granica i zamierzam na kazde kolejne wziac w kredyt?
    – jaki wklad wlasny w % uwazaasz(cie) za przyzwoita zeby wziac kredyt (mowa o nieruchomosci w kwocie 150000 tys. zl)?

    Czy moze Ty Slawku lub ktos z was moglby cos zaproponowac.

    Jak Ty? Jak wy byscie to zrobili w takiej sytuacji. Dziekuje ! :)

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Bartek, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa. Cieszę się, że pomogłem Ci dostrzec nowe możliwości. To właśnie po to piszę owe książki (już 6-7), udzielam wywiadów i prowadzę tego bloga, więc cieszy mnie feedback taki jak Twój.

      Nie jestem ekspertem od finansowania i nie wiem w jakiej walucie zarabiasz. Jeśli w EURO, to najłatwiej będzie Ci wziąć kredyt hipoteczny w Polsce na zakup kolejnych mieszkań. Jeśli w innych walutach – to będzie Ci trudniej lub wręcz niemożliwe (jeśli np. w bahtach tajskich czy rialach omańskich lub randach RPA) wziąć kredyt w Polsce. Ale to też nie powinno, nie musi oznaczać końca drogi do wolności finansowej. Na kolejne możesz starać się wziąć pożyczkę hipoteczną lub założyć w Polsce firmę i brać kredyty inwestycyjne. To rozwiązania droższe niż kredyt hipoteczny, ale hej, wolność finansowa jest chyba tego warta.

      Inna opcja to dalej kupować za gotówkę. Jeśli pierwsze M kupisz za gotówkę, to całość przychodów z najmu będzie trafiać do Ciebie, a nie do banku który udzielił Ci kredytu. Ta gotówka (plus dalsze oszczędności z pracy na etacie) pozwolą Ci kupić drugie M w o wiele krótszym czasie. Gdy już będziesz mieć dwa, to te dwa (Plus oszczęności z etatu) kupią trzecie jeszcze szybciej. Czwarte jeszcze szybciej, itd., itp.

      Wbrew temu co twierdzi wielu „ekspertów” (piszę w cudzysłowiu, bo wielu z nich wolności finansowej samemu nie osiągnęło, są ekspertami w doradzaniu), finansowanie NIE JEST kluczem do osiągnięcia wolności finansowej:-) To taka porada kierunkowa ode mnie. Mam nadzieję, że inni Fridomiacy uzupełnią moje wypowiedzi większą ilością konkretów:-)

      Trzymam życzliwie kciuki!

      0
  14. Biuro nieruchomości pisze:

    Dobra pozycja na mojej półce, przeczytałem.. ;)
    Pozdrawiam

    0
  15. Andrew pisze:

    Witam
    Jestem w trakcie lektury ksiązki ,,Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości ”. Chciałem się zapytać bo jestem przy rozdziale ,,Budowanie twojego portfela nieruchomości” przy akapicie ,,wyznacz sobie konkretny cel” o to jak wyznaczyć niezbędną sumę środków do zgromadzenia bo nie pisze nic o tym. Chodzi mi o to co brać pod uwagę? Mój pasywny dochód który chcę osiągnąć to 3000 zł netto , chcę inwestować w kawalerki , trzymać mieszkania na stałe. Nie wiem ile potrzeba mi mieszkań i w jakim mieście inwestować.Byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi odpowiedział i wytłumaczył rzeczy które opisałem i których nie wiem. Pozdrawiam

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Andrew, jeśli dobrze rozumiem, to już sobie ten ce wyznaczyłeś:-) PLN 3000 pasywnego dochodu miesięcznie. Piszesz o netto, więc biorąc pod uwagę 8,5% podatku ryczałtowego, to daje to nieco mniej niż PLN 3300 brutto.

      Jeśli chcesz sam zarządzać najmem zakupionych mieszkań, to kupuj je w mieście, w którym mieszkasz. Zarządzanie najmem jest kłopotliwe, a robienie tego na odległość zdecydowanie zwiększa poziom trudności. Jeśli natomiast jesteś gotów zaufać firmie Mzuri (która pomoże Ci nie tylko znaleźć i kupić mieszkania, wyremontować je, ale też zarządzać później ich najmem), to polecałbym Ci miasta o najwyższej stopie zwrotu, np. aglomeracja śląska, Łódź, Radom, Bydgoszcz. Takich mieszkań powinieneś kupić ok 5, tak by po uwzględnieniu prowizji Mzuri za zarządzanie (11% przychodów netto) mieć owe PLN 3000 „na rękę”. Wysokość nakładów inwestycyjnych na zakup i ew remont owych 5 mieszkań to ok PLN 550 do 600 tyś.

      Radziłbym Ci też rozważyć inwestycję w jedną ze spółek Mzuri CFI. Np. CFI 2 daje zwrot rzędu 7% rocznie. PLN 3000 miesięcznie osiągniesz przy inwestycji rzędu PLN 500 tyś. Dodatkową zaletą inwestowania grupowego jest o wiele większe rozproszenie ryzyka inwestycyjnego, mniejsze wahania przychodów ze względu na pojawiające się pustostany, a także absolutny brak zaangażowania Twojego czasu w proces inwestycyjny (chyba, że chciałbyś zasiadać w Radzie Nadzorczej owej spółki)

      Powodzenia w dążeniu do swojej wolności finansowej. Trzymam życzliwie kciuki:-)

      0
  16. Andrew pisze:

    Witam
    Jestem w trakcie lektury ksiązki ,,Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości ”. Chciałem się zapytać bo jestem przy rozdziale ,,Budowanie twojego portfela nieruchomości” przy akapicie ,,wyznacz sobie konkretny cel” o to jak wyznaczyć niezbędną sumę środków do zgromadzenia bo nie pisze nic o tym. Chodzi mi o to co brać pod uwagę? Mój pasywny dochód który chcę osiągnąć to 3000 zł netto , chcę inwestować w kawalerki , trzymać mieszkania na stałe. Nie wiem ile potrzeba mi mieszkań i w jakim mieście inwestować.Byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi odpowiedział i wytłumaczył rzeczy które opisałem i których nie wiem. Pozdrawiam

    0
  17. Dariusz pisze:

    Witam Cie Sławku i na początku mocno pozdrawiam.Dzis widziałem Twoje filmy i znowu naładowany jestem pozytywną energią. Mam podobną sytuacje jak wpisy poprzedników. Mieszkam 60km od Katowic i tam chciałbym ulokowac moje aktywa na 1 kawalerke + 50% wkładu na drugą. Czy firma Mzuri pomaga takze przy załatwianiu kredytu pod hipoteke? Rozumie tez ze po odliczeniu podatków dla firmy Mzuri i 8,5% ryczałtu zysk z kawalerki na rękę to około 600zł czy dobrze mysle? Pozdrawiam wszystkich którzy zaczeli w wieku 30 lat ja mam 40sci ale myslac o emeryturze 1500zł za 25lat juz za 2 lata moge miec 2 kawalerki co pszyspieszy moja wolność.

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Dariusz, miło mi, że moje filmy (choć nawet nie wiem które:-) doładowały poziom Twojej energii i zapału. Bardzo mnie to cieszy:-) Jeśli chcesz zainwestować w mieście oddalonym od Katowic o 60 km, to jeśli nie jest to Kraków :-) to Mzuri chyba nie będzie w stanie Cię wesprzeć. Możemy tylko w tych miastach, w których już mamy działalność.

      Niestety Mzuri nie pomaga załatwiać kredytu hipotecznego. Skontaktuj się raczej z doradcą kredytowym. A co do kwoty czynszu netto w Twoim mieście to trudno jest mi to potwierdzić. W niektórych miastach może to być kwota o wiele wyższa niż 600 zł:-)

      Powodzenia w Twoich dążeniach do wolności finansowej. Trzymam życzliwie kciuki:-)

      0
      • Dariusz pisze:

        Chodziło w sensie ze chce zainwestowac własnie w Katowicach :) I tam interesuje mnie kwota na ręke jaką moge dostac po podatkach i opłatach firmie Mzuri. Czyli moze to byc nawet 800? Dokładnie chodzi mi ile musze miec takich kawalerek w Katowicach zeby osiagnac wolnosc na poziomie 4000tys.Pozdrawiam

        0
        • Sławek Muturi pisze:

          Dariusz, ja na co dzień w ogóle nie zajmuję się operacyjną stroną Mzuri, a dodatkowo jestem zagranicą, jest weekend i ciężko mi pytać ludzi w Mzuri o odpowiedzi na Twoje pytania. Ale podam Ci konkretny przykład.

          Z tego co kojarzę, to jest w tej chwili dostępne 31-metrowe mieszkanie w centrum Zabrza. Jest po kapitalnym remoncie i już wynajęte na kolejny rok (do 31 maja 2019). Najemca płaci PLN 850 + opłaty do administracji + media. To oznacza czynsz „do ręki” – po prowizji Mzuri (11%) za zarządzanie najmem, czyli w tym przypadku ok PLN 93 – około 760 zł/miesiąc.

          Wysokość podatku od przychodów z najmu zależy od metody rozliczania się z fiskusem. Przy najprostszej metodzie (ryczałt 8,5%) podatek wyniesie PLN 72, co uszczupliłoby kwotę na rękę do ok 680. Ale przy rozliczaniu w formie działalności gospodarczej lub na zasadach ogólnych, dzięki przyśpieszonej amortyzacji, efektywna stopa podatku może wynieść nawet zero złotych, co spowoduje, że całość kwoty PLN 760 zostanie w Twojej kieszeni.

          Aby osiągnąć kwotę PLN 4.000 miesięcznie powinieneś mieć 5,25 mieszkań (liczę w głowie, więc mogą być jakieś drobne nieścisłości), a w praktyce 6 takich mieszkań:-)

          Cena tego 31-metrowego mieszkania w centrum Zabrza wynosi PLN 120 tyś, bez negocjacji, ale za to bez prowizji Mzuri za zakup:-) Jeśli byłbyś zainteresowany kupnem, to daj proszę znać, to skontaktuję Ciebie z właściwą osobą:-)

          0
  18. Dariusz pisze:

    Dziekuje Sławku teraz juz wszystko rozumie.Mam juz kontakt z firma Mzuri i z agentem firmy od 2 miesiecy poprostu ciagle szukam najlepszego wyjscia.Ale decyzja zapadnie juz nie długo:)Pozdrawiam i dziekuje za sprostowanie tematu

    0
  19. Mateusz pisze:

    Ostatnio stanąłem przed pewnym dylematem:

    1. Kupić mieszkanie na 1 KW, a następnie podzielić nieformalnie na 3 kawalerki, łączny metraż ok. 81m^2

    + większy metraż na papierze
    + mniej papierkowej roboty – jedno ubezpieczenie, jeden formularz podatku od nieruchomości, jeden operat szacunkowy itp
    – nieformalny podział

    2. Kupić to samo mieszkanie, tylko, że podzielone już na 3 kawalerki, każda z odrębną KW, łączny metraż ~69m^2, ponieważ korytarz przejdzie na rzecz części wspólnej nieruchomości

    + formalny podział
    + łatwiejsza sprzedaż
    – więcej papierkowej roboty

    Dodam jeszcze, że nie mam w planach sprzedaży tego mieszkania, a zarówno w pierwszym, jak i drugim wypadku byłaby taka sama cena zakupu.

    Ostatecznie zdecydowałem się na drugą opcję, osobiście lepiej się czuję jeśli podział jest na papierze (chociaż mam już parę kawalerek z nieformalnym podziałem). Chciałem się jednak zapytać którą opcję Wy byście wybrali?

    0
    • Jan Dziekonski pisze:

      Troche (jak zawsze :) zależy:
      Opcja 1:
      – trudniejsze wyjście z inwestycji „w razie czego” (z definicji nie sprzedajemy, ale różnie bywa)
      + potencjalnie lepsze parametry pod kredyt (np. refinans) – wprawdzie Sławek nie pochwala kredytów, ale co tam ;)
      – i tak wypada zrobić papiery (wentylacja etc. żeby nikt się nie czepiał)

      Opcja 2:
      + Bardzo łatwe wyjście „w razie czego” (kawalerka)
      + Bezdyskusyjnie czyste prawnie
      – parametry kredytowe (wycena) mogą być gorsze niż trzypak

      Osobiście opcja 2.

      0
    • Robert pisze:

      Zastanów się, czy nie lepiej i prościej kupić na jedną KW, a potem jeżeli za rok dwa czy kiedyś będziesz miał taką potrzebę, to przecież będziesz mógł to samemu podzielić na trzy osobne KW. Po co robić na zaśkę coś czego teraz nie potrzebujesz. Jeżeli właściciel teraz mówi że może to zrobić, to równie dobrze ty będziesz mógł to zrobić wtedy kiedy będziesz potrzebował.

      0
      • Tomek pisze:

        Robert, jeśli to jest inwestycja, o której myślę, to decyzja powinna być podjęta teraz. Tam nie ma obecnie w ogóle wydzielonych mieszkań, stąd możliwość zmiany powierzchni wspólnej bez konieczności prostowania ksiąg wieczystych dla wszystkich pozostałych mieszkań, i brak konieczności uzyskiwania zgody wspólnoty – bo jej nie ma.

        0
    • Tomek pisze:

      Cześć Mateusz, miałem kilka dni temu podobny dylemat i pewnie w tym samym budynku :) Dla mnie za oddzielnymi księgami przemawiają następujące argumenty:
      + W przypadku konieczności sprzedaży inwestycji (nigdy nic nie wiadomo) na 3-paka będą chętni tylko inwestorzy posiadający gotówkę, w dodatku w sporej ilości, a na kawalerkę – każdy, ponadto na kawalerkę będą mogli załatwić sobie łatwiej hipotekę niż na 3-pak, bo przy 3-paku nie dość że większa kwota, to bank stwierdzi po oględzinach, że to nieruchomość inwestycyjna.
      + Sumaryczna wartość trzech kawalerek, nawet o sumarycznie mniejszej powierzchni, będzie wyższa, niż wartość większego mieszkania.
      + Co jakiś czas podnosi się (i znika) temat podatku katastralnego – w wielu krajach jest on progresywny względem wartości mieszkania, więc w tym kontekście im mniejsze mieszkanie, tym lepiej.
      * Papierkowa robota, która dojdzie, to chyba tylko ten podatek od nieruchomości i ubezpieczenie, ale to będzie prawie identyczne dla wszystkich wydzielonych mieszkań, więc zadziała copy+paste. Pozostała papierkowa robota, np. pilnowanie obowiązkowych przeglądów gazowych, kominiarskich – i tak byłaby oddzielna dla pod-mieszkań. W

      0
  20. Mateusz pisze:

    Orientuje się może ktoś jak wygląda kwestia amortyzacji lokalu ze spółdzielczym własnościowym prawem?

    W przypadku odrębnej własności sprawa jest prosta: od kwoty zakupu wyodrębniamy wartość mieszkania oraz gruntu i podstawą amortyzacji jest wyodrębniona wartość mieszkania + koszty transakcyjne.

    Przykładowo: 200 000 PLN (kwota zakupu) – 12 000 PLN (wartość gruntu w kwocie zakupu) + 8000 PLN (koszty transakcyjne) = 196 000 PLN (podstawa amortyzacji)

    W przypadku spółdzielczego prawa nie stajemy się jednak współwłaścicielami gruntu. Tak więc wychodziłoby na to, że podstawą amortyzacji będzie kwota zakupu powiększona o koszty transakcyjne?

    0
    • Tomek pisze:

      Moim zdaniem z mieszkaniem spółdzielczym jest tak, jak piszesz, choć ja swoje spółdzielcze przekształciłem na własnościowe aby móc szybciej amortyzować, i wtedy odejmuję już grunt. Jedna uwaga, zdaję sobie sprawę że nieco pedantyczna, do Twojego wyliczenia dla mieszkania własnościowego: koszty transakcyjne teoretycznie należałoby rozbić proporcjonalnie na dwie części, odpowiadającą budowli i gruntowi.

      0
  21. AS pisze:

    Hej,
    Mam problem z moim najemcą – wciąż zalega z opłatami do Administracji. Chciałbym opisać tą sytuację by poznać wasze opinie. Czy to dobre miejsce na takie opowieści ?

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      AS, jak najbardziej! Fridomia właśnie po to powstała – by być miejscem wymiany opinii, doświadczeń. Czekamy na opis problemu, na który się natknąłeś. Postaramy się pomóc.

      0
  22. AS pisze:

    Dziękuje za zachętę i opisuję sytuację.

    Kilka lat temu kupiłem b. małą kawalerkę (18m2) z myślą o wynajmie. Było to moje drugie mieszkanie na wynajem w tamtym czasie i miałem poważne plany by kupić 3.
    Kawalerkę wynająłem po raz trzeci, 1 marca 2018, znajomemu. Miałem dużo chętnych ale jemu pierwszemu powiedziałem, że będę wynajmował, gdy poprzedni najemca nie chciał przedłużyć umowy i chciałem być lojalny.
    Stan kawalerki był taki sobie – da się tam mieszkać ale remont by się przydał. Nie mogłem tego remontu zrobić, bylem wtedy bez pracy, na szczęście b. krótko. Facet w końcu się zdecydował.
    Podpisaliśmy umowę na 5 lat z możliwością podnajmu mieszkania osobom trzecim. Miał plany by podnajmować na krótkie okresy pracownikom albo sam tam zamieszkać.
    Zaproponował, że dołoży się do małego remontu.
    Zaczęliśmy go robić ale on wciąż powiększał zakres prac narażając mnie na wydatki, których nie chciałem i właściwie, na które wtedy nie mogłem sobie pozwolić.
    W końcu powiedziałem, że nic więcej już nie robię i jak chce to niech robi sam. Poczuł się oszukany, choć nic w umowie nie było o remoncie i znał doskonale moja niefajną wtedy sytuację.
    W międzyczasie zmieniliśmy na jego prośbę zapis w umowie odnośnie opłat eksploatacyjnych. Pierwotny mówił o regularnym ich wykonywaniu, aneks to wspomnienie o regularności pomijał.
    Nie miałem żadnych złych doświadczeń z poprzednich najmów a on był juz 4 najemcą, więc żadne światełko ostrzegawcze się mi nie zapaliło.
    Po kilku miesiącach regularnym uiszczaniu opłat pojawiły się przerwy, nawet półroczne.
    Administracja zaczęła wysyłać ponaglenia. Dług wzrósł do ~ 2000 PLN. Dzwoniłem do niego, spotykałem się z nim, pisałem mejle ale on zwodził mnie.
    Ostatecznie 3 msc. temu zapłacił tylko 500 PLN i znów przestał płacić. Dług znów doszedł do ponad 2000 PLN i po raz kolejny wczoraj z nim rozmawiałem.
    Oświadczył, że zapłacił 600 PLN i muszę się pogodzić z faktem, że tak właśnie będzie płacił.
    Wiem, że jego pomysł na chwilowy podnajmem pracownikom nie wypalił i nie zarabia na tym tak jak by chciał.
    Rozmowy z sąsiadem potwierdziły, że rzadko ktoś tam jest.

    Proponowałem mu już kilka razy rozwiązanie umowy ale odzew jest słaby, choć ostatnio wspomniał, że gdy ustalimy zwrot kosztów remontu to może się nad tym zastanowić.

    Umowa ma zapis o jej rozwiązaniu, gdy najemca nie płaci 2 msc pod rząd za wynajem dla właściciela. On z tą opłatą nie zalega i wykonuje ją raczej na czas (2-3 dni opóźnienia nie robią mi różnicy).

    Podczas wczorajszej rozmowy (dość burzliwej) mówił, że przepisy pozwalają mu na takie płacenie opłat z opóźnieniami i nie mogę mieć pretensji, że on te przepisy wykorzystuje.
    Twierdzi, że ja wciąż zarabiam na tym mieszkaniu i nie powinienem być upierdliwy w temacie zaległości bo mi wyremontował mieszkanie i opłatę za wynajem płaci na czas.
    Na moje argumenty, że wyremontował mieszkanie dla siebie, by na tym zarabiać a oprócz opłaty dla mnie jest zobowiązany płacić też do administracji, nie odpowiada wprost, bądź zarzuca mi że robię problem.

    Jest licencjonowanym pośrednikiem handlu nieruchomościami i zastanawiam się czy rzeczywiście może tak postępować.
    Po za tym myślę sobie, że dopóki płaci mi za wynajem regularnie a „okresowo” opłaty to może nie ma co się denerwować i przeczekać te 5 lat monitorując zadłużenie a gdy one będzie duże (co to znaczy duże ?), po prostu pójść z tym do sądu i już.

    Wiem, że popełniłem kilka poważnych błędów przy tym wynajmę ale już tego nie odkręcę i chciałbym poznać opinie innych bardziej doświadczonych „fridomiaków”, czy jest tu jakieś inne wyjście niż przeczekanie do zakończenia umowy.
    Serdecznie, dziękuję z góry za wszystkie opinie.
    AS

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      AS, Twoja historia kłopotów z najemcą który jest znajomym wcale mnie nie zaskoczyła. Wbrew pozorom nie zawsze wynajęcie M znajomemu lub rodzinie przebiega bezproblemowo.

      Na szczęście Twoja sytuacja wcale nie jest dramatyczna. Masz szereg opcji do wyboru:
      A. Możesz zaproponować rozliczenie nakładów na remont z zadłużeniem i rozwiązać umowę- to wg mnie najlepsza opcja
      B. Możesz przekazać opiekę nad tym M Mzuri. Często udaje nam się w podobnych sytuacjach wprowadzić elementy relacji biznesowych i zmniejszyć poziom emocji
      C. Opcję czekania na zwiększenie się długu i odzyskiwania go na drodze sądowej szczerze odradzam. Łatwiej rozwiązać mały problem niż… duży

      Powodzenia!!! Liczę też na podpowiedzi że strony Fridomiaczek i Fridomiaków

      0
  23. AS pisze:

    Właśnie przed chwilą rozmawiałem z Mzuri i dowiedziałem się, że firma nie jest zainteresowana przejęciem opieki nad moim mieszakaniem. Umowa nie jest podpisana i Mzuri uważa, że najemca nie będzie nawet chciał rozmawiać o jakichkolwiek zmianach. Szczerze mówiąc tak pewnie by było,
    pzdr
    AS

    0

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA, WEBINARY I KONFERENCJE

22 sierpnia, godzina 19.00  UWAGA: zmiana daty na 5 września, godzina 19.00 – webinar „Jak zmienił się rynek nieruchomości w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat” poprowadzi Artur Kaźmierczak (Rejestracja)

29 sierpnia, godzina 19.00 – webinar „Specyfika i perspektywy inwestycyjne Krakowa i Warszawy” poprowadzi Jan Dziekoński  (Rejestracja)

18 września, godzina 14:45, Łódź – udział Artura Kaźmierczaka w panelu „Aaapokój wynajmę”, w ramach konferencji Łódź REdiscover organizowanej przez Eurobuild (Hotel Andels, Ogrodowa 17)

NAGRANIA OSTATNICH WEBINARÓW I PODCASTÓW:

PODCASTY

Social media:

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Czy inwestowanie w nieruchomości na wynajem jest w ogóle opłacalne?

Czytelnicy książki, widzowie Bankier.TV, czytelnicy naszych artykułów często podnoszą wątpliwość dotyczącą tego, czy przy obecnej relacji cen zakupu mieszkania, wysokości stawek najmu oraz wysokości oprocentowania kredytów, w ogóle możliwe/opłacalne jest inwestowanie w nieruchomości pod wynajem. Podawane przykłady dotyczą kawalerki na warszawskich Kabatach w cenie PLN 300 tys, którą można wynająć za PLN 1600, a sam koszt miesięcznej spłaty kredytu z odsetkami wynosi PLN 1700. Inwestycja przynosi ujemny cashflow, a więc – pada argument - jest [...]

Najnowsze komentarze

  • TX: Artur, dzięki za wskazanie na raport, z chęcią przeczytam. Tak na szybko, czytając to, co napisałeś takie...
  • Jan Dziekonski: Grzegorz, poprosiłem zespół CFI o szybki kontakt i odpowiedź, mam nadzieję, że szybko znajdą się...
  • Grzegorz Sz.: Witam, czy moglibyście opisać w skrócie, jak działa giełda udziałów po zalogowaniu się do panelu...
  • Tomek: Ja wysoko cenię organizowane od jakiegoś czasu przez p. Jana Dziekońskiego webinary – zawierają dużo...
  • Tomek: Coś obcięło w moim poprzednim komentarzu, piszę jeszcze raz. Xeroks: dla mieszkań objętych do 2018 roku opłatą...
  • Jan Dziekonski: BiL, można tak powiedzieć, choć bez rekompensaty dodatkowej ;) Skoro rozumiesz, że zapracowani ;)...
  • Jan Dziekonski: Krzysiek, niestety Grzesiek z uporem prosił o brak nagrań i skrótów, ale on często robi webinary,...
  • Jan Dziekonski: AS, nie do końca rozumiem komentarz, czy było dobrze czy źle, ale sprawdzamy już po naszej stronie....
  • Przemek: Hah, ja właśnie moją mamę namówiłem na CFI2 i kilka dni temu podpisała umowę przedwstępną, zatem i w jej...
  • BiL: A ‘posypuje glowe popiolem’ to cos w stylu ‘przepraszam’?
  • BiL: Jan, ja mialem na mysli konkurs, a nie ksiazke.
  • AS: Właśnie przed chwilą rozmawiałem z Mzuri i dowiedziałem się, że firma nie jest zainteresowana przejęciem opieki...
  • Krzysiek: Jest może dostępna gdzieś transkrypcja tego webinaru, albo przynajmniej jakiś skrót byłbym zainteresowany.
  • Krystian Podhale: Janku to ja dziękuję! Zwłaszcza za telefon kilka godzin po moim pierwszym zakupie przy pomocy MI,...
  • Krystian Podhale: Dziękuję Krzysiek za tak wiele ciepłych słów pod moim adresem! :) Przyznam szczerze, że gdy...
  • Krystian Podhale: Nie ma za co Artur! Dziękuję i serdecznie pozdrawiam! :)
  • Krystian Podhale: Dziękuję Sławku za tak wiele miłych słów, jeszcze raz bardzo dziękuję:) To prawda, wizja...
  • Jan Dziekonski: Tutaj posypię głowę popiołem, ale faktycznie nieco opadła para w przygotowaniach książki – ot...
  • BiL: Chyba niestety troche popadla. Byl duzy konkurs o mitach, ktory wygralem kilka miesiecy temu, a z Waszej strony...
  • Sławek Muturi: Basta, dzięki za ciepłe słowa. Też tęsknię za czasami gdy byłem bardziej aktywny na łamach fridomii:-)...

Najnowsze wpisy

created by Water Design