Czym różni się bogactwo od wolności finansowej

W tym pytaniu tkwi jeden z kluczy do zrozumienia idei wolności finansowej. Już kilka razy na łamach bloga fridomia odnosiłem się do tego ważnego pytania. Tym razem dzięki informacji od Cezarego, mamy przykłady z naszego rodzimego podwórka celebrytów. Przykłady piłkarza i aktorki pokazują, że osiągnięcie wolności finansowej nie tyle zależy od wysokości zarobków, co od umiejętności życia PONIŻEJ swoich możliwości finansowych. Oto treść wpisu Cezarego:

“Poseł Cezary Kucharski z PO. Dawniej piłkarz, teraz menedżer ma 18 mieszkań. Najmniejsze – 26,5-metrowe, największe – 117-metrowe. Ich łączna wartość to 9,5 mln zł.
http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/posel.xsp?id=204
według zeznania można się dowiedzieć że za wynajem rocznie dostaje 327.383 zł
http://orka.sejm.gov.pl/osw7.nsf/0/E9898BD0B0E9F785C12579F00072AF6E/%24File/OSW71_204.pdf

z drugiej strony – gwiazda żyje ponad stan – Kasia Cichopek
http://www.pudelek.pl/artykul/40500/terentiew_i_co_mam_kasi_kredyt_splacac/
“Kasia i Marcin obwiniają się wzajemnie o sytuację, w której się znaleźli. Ich zarobki nie wystarczają obecnie na pokrycie kosztów utrzymania i ogromnego kredytu zaciągniętego na prestiżową rezydencję w Wilanowie. Ich zobowiązania za samą tą willę to ok. 18 000 zł miesięcznie. A mają też kredyt na mieszkanie.”
wzięli kredyt we franku na 4 mln zł u szczytu “popularności”…

______________

A poniżej treść maila od Roberta (dzięki Robert!) dotycząca majątków Prezydentów dużych polskich miast. Pomimo bardzo podobnego poziomu zarobków, różnią się stany posiadania poszczególnych Prezydentów miast – kolejny dowód na to jak ważne jest nastawienie do konsumpcjonizmu. Oto treść maila:

“Warto wiedzieć że wśród prezydentów dużych polskich miast są również mieszkanicznicy ;-) np. prezydent Gdańska ma 7 mieszkań i w zeszłym roku zarobił na ich najmie 90 tys. zł.

http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,11714711,Przeswietlamy_majatki_prezydentow.html

Największy dom ma Majchrowski. To 647 m kw. O blisko połowę mniejsze lokum ma prezydent Olsztyna (368 m kw.), niezależny Piotr Krzystek ze Szczecina 284 m kw. Na ponad 200 metrach mieszkają jeszcze rządzący Lublinem, Wrocławiem i Poznaniem. Domu nie ma prezydent Gdańska, ale ma aż siedem mieszkań po 40-80 metrów. Na wynajmie zarobił w ubiegłym roku 90 tysięcy złotych. Co ciekawe, prezydent Łodzi nie deklaruje się jako posiadaczka jakiegokolwiek lokum. W samorządzie mamy też jednego rolnika. To rządzący Lublinem Krzysztof Żuk z PO. Ma prawie trzy hektary łąk i pól.

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

19 Responses

  1. Porównywanie podobnych pensji do różnej wielkości aktywów prezydentów miast jest nieuprawnione. Aktywa zgromadzili oni przez lata pracy nie jako prezydenci i tam zapewne mieli bardzo zróżnicowane wynagrodzenia. Oczywiście jedni zrobili z nich lepszy pożytek, a inni gorszy. Jedni mogą żyć z wynajmu a drudzy musza chałturzyć żeby tylko zarobić na spłatę kredytu.

  2. Część mieszkań samorządowców i nie tylko jest pewno dziedziczona po rodzicach, dziadkach itd.

    Ciekawe, że można łączyć obowiązki prezydenta miasta Krakowa z pracą na dwóch uczelniach i jeszcze zainkasować rocznie w sumie 300 tysięcy złotych, oczywiście prawnie jest to dozwolone, ale jak Jacek Majchrowski wyrabia się w czasie ? Dla mnie zagadka.

    Nie wydaje mi się, żeby kredyt mieszkaniowy był jedyną przyczyną problemów Cichopków, oni mieli wielkie plany biznesowe, chcieli otwierać akademie tańca, w każdym większym mieście, chyba po prostu przeinwestowali, a Polska to nie Ameryka, zarobki i potencjał rynkowy gwiazd jest ograniczony, a sympatia widzów jest zmienna. Nie oni jedni wzięli kredyt hipoteczny, gdy frank był po 2,50, a ceny nieruchomości osiągnęły szczyt.

    Zaraz sobie wyliczę jaką stopę zwrotu realizuje Cezary Kucharski – hee hee

  3. Ja widzę tutaj jedno,że “małolaci” którzy dorwali się do kasy żyli na pokaz a osoba dojrzała z głową na karku wiedziała dokładnie co chce i wiedziała również co robić z zarobionymi pieniędzmi.Według mnie właśnie tego brakuje u nas najbardziej – wiedzy finansowej.

  4. Witam,

    wydaje mi się, że nie zawsze trzeba mieć wiedzę finansową ale rozsądek, zdrowy rozsądek i wtedy też nie popełni się takiego błędu jak przytoczony w przykładzie. Jeśli człowiek zakłada swój rozwój i pracuje nad sobą, tak poprzez edukację, jak i nad swoją osobowością, to dojdzie do tego jaka jest jego ścieżka życiowa i rozwój finansowy. A jeśli zakładamy, że tylko my mamy rację, to później kończy się tak, jak dla wielu innych osób – pętla zadłużenia i życia dużo ponad możliwości finansowe. Tylko po co?

    Pozdrawiam,
    Inwestor

  5. Ciekawe porównania – bardzo mi się podoba takie pokazanie rzeczywistości.
    Przyznam, że w polityce większą sympatią i zaufaniem darzę tych, którzy na polu osobistym osiągnęli już sukces, gdyż mogę mieć nadzieję, że innym nie będa przeszkadzać w podobnej drodze… Co może wiedzieć o drogach do sukcesu ktoś, kto nic nie osiągnął? Nawet jeśli usprawiedliwia się, że to patriotyzm, a bieda uszlachetnia, jakoś nie chce mi się w to wierzyć.

    Ciekawe, czy mój ulubiony obecnie bramkarz, słodki Wojtek Sz. też inwestuje w mieszkania :-))

    1. Aga-to, ciekawe dla mnie że Wojtek Sz. jest ulubieńcem tak wielu kobiet:-) Gdy pracowałem jako steward na mecz Polska-Portugalia to większość Pań, która przyszła na stadion chciała kibicować nie tyle Polsce, co właśnie Wojtkowi lub … Ronaldo!

      Piotrze, czy wiesz czy Wojtek inwestuje w nieruchomości? Jeśli nie, to koniecznie go namów, żeby nie zmarnował zarabianej dzięki swoim umiejętnościom fortuny:-) Od Mzuri dostanie zniżkę. Niezależnie od tego jaki sukces Polska osiągnie na EURO 2012:-)

      A swoją drogą – tak przy okazji – to marzy mi się by nasi daleko zaszli i by wreszcie przyćmili dawne gwiazdy z jedenastki Górskiego, które zaczynają się okrywać niesławą (vide Tomaszewski czy Lato). Czas już na nowych bohaterów, na miarę nowoczesnej Polski.

      1. Sławku, Wojtek już pomalutku zaczął inwestować w nieruchomości. Jednak na chwilę obecną tylko na terenie UK i jak narazie dla własnego użytku. Przy najbliższej okazji zapytam go, o długoterminowe plany inwestowania w nieruchomości. Wtedy oczywiście zarekomenduje mu ofertę Mzuri :)
        Miejmy nadzieję, że Czarek Kucharski (którego notabene też miałem przyjemność poznać) swoim przykładem właściwego inwestowania i zarządzania pieniędzmi, natchnie wielu młodych “celebrytow”. Jest On żywym przykładem tego, iż osiągnięcie wspaniałych wyników sportowych i zawodowych, nie przeszkodziło mu w byciu skromnym i przyjaznym człowiekiem.

        1. Piotrze, no właśnie. Skromność jest ostatnio w dużym deficycie… U mnie też, niestety :-(

      2. Cóż, znów okazało się, że nie ja jedyna, nie pierwsza i nie ostatnia kibicuję Wojciechowi :-)
        Uroczy człowiek, a wśród piłkarzy nie za wielu takich :-)
        Oby nam bronił jak najdłużej, do finału :-)
        Bo że dużo będzie bronił, nie ma wątpliwości – znając naszą drużynę, niestety, piłka ciągle będzie u Wojtka… Oby wywłapywał wszystko i skutecznie :-)

        I niech kupuje, chłopak te mieszkania :-) Dziś widziałam ranking i naprawdę jest spro wart, a że ma w głowie względnie poukładane, jest szansa, że pójdzie właściwą drogą :-)

  6. Witam,

    zrobiłem krótką analizę, po ile powinny być średnie ceny m.kw mieszkań w Polsce, gdyby rosły o stopę inflacji. Według danych średniej ceny m. kw podawanych z GUS, to średnio w Polsce cena m.kw na koniec I kwartału 2012 powinna wynosić 3200 zł a według cen transakcyjnych dla Katowic = 2200 zł. Różnica 1 tyś zł wynika z faktu, że GUS ma wyższe ceny średniej ceny m.kw mieszkań, bo z całej Polski a transakcyjne uwzględniają tylko region Katowic.

    Pozdrawiam,
    Inwestor

      1. Witaj Sławku,

        ceny średniego m.kw mieszania oraz inflację według GUS miałem od 2000 roku a ceny transakcyjne od 2006. W obu przypadkach brałem pod uwagę oczywiście tę samą inflację. Wzrost liczyłem na koniec każdego roku, więc nie uwzględniałem zmian kwartalnych, tylko ceny na koniec roku oraz inflację na koniec roku.

        Pozdrawiam,
        Inwestor

        1. Dzięki Inwestorze. Z Twojej analizy zatem wynika, że w ciągu ostatnich 12-13 lat ceny mieszkań wzrosły istotnie ponad inflację i to pomimo wystąpienia w tym okresie załamania cen mieszkań w latach 2008-2010.

        2. Sławku,

          z tego prostego wyliczenia tak wynika. Jeśli założymy, że ceny rosną o inflację to powinny jeszcze spaść. Myślę, że na rynku nieruchomości jest tak samo jak na rynku kapitałowym. Ceny przechodzą od przewartościowania do niedowartościowania. Na rynku nieruchomości takim pseudo wyznacznikiem wartości jest pewnie kapitalizacja cen według inflacji. Wynikałoby z tego, że ceny są jeszcze przewartościowane. Jednak z drugiej strony jak wycenię mieszkanie metodą dochodową po czynszu jaki otrzymam i wszelkich kosztach, które ponoszę w związku z mieszkaniem wychodzi, że cena jest już atrakcyjna – oczywiście zakładając, że kupię poniżej obecnych cen transakcyjnych. Zatem jedynym czynnikiem, który może wykazać, że mieszkania kupowane poniżej wartości rynkowej, są przewartościowane jest spadek czynszów.

          Pozdrawiam,
          Inwestor

        3. Inwestorze, w pełni zgadzam się z Twoją linią rozumowania. W krajach gdzie na rynku zakupu nieruchomości dominują inwestorzy, a nie konsumenci tak jak w Polsce, inwestor jest gotów tyle zapłacić za daną nieruchomość ile wynosi kapitalizacja przyszłych czynszów z jej najmu. Ni więcej.

          A ponieważ czynsze najmu podążają za inflacją (zwykle jest to o 2, 3 punkty procenotwe powyżej inflacji), to i wartość nieruchomości odpowiednio rośnie. Drugim wyznacznikiem wzrostu wartości nieruchomości jest ich wartość odtwrzeniowa, czyli koszt zbudowania podobnej nieruchomości w podobnej lokalizacji. Ten koszt również rośnie wraz z inflacją. I jest to kolejna kotwica trzymająca ceny nieruchomości blisko inflacji na bardzo silnym i ciężkim łańcuchu.
          Oczywiście jakieś sztormy rynkowe (nadmuchana bańka spekulacyjna, zbyt łatwy dostęp kredytów, chciwość developerów, panika inwestorów, itp) powodują, że te łańcuchy napinają się mniej lub bardziej, a czasami wręcz pękają (jak to miało miejsce w 2008/09 w USA), ale po okresie zawirowań i tak wrócą one do swojego naturalnego stanu podążania za lub nieco wyprzedzania stopy inflacji.

    1. Maćku, zaakceptowałem Twój komentarz w drodze wyjątku. Blog fridomia nie ma być z założenia kolejnym portalem ogłoszeniowym. Tutaj mogę wspomnieć o jakiejś okazji rynkowej, ale tylko wtedy gdy jestem osobiście przekonany, że dana oferta rzeczywiście jest “okazją rynkową”.
      Powodzenia w sprzedaży swojego mieszkania i zapraszam do aktywnego uczestnictwa w dyskusjach na blogu:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.