16

01.2018

Zima w Polsce + II etap zimowania w tropikach

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 9

Ni hao! Jestem w Pekinie. W drodze do Dżakarty, a stamtąd do Dili, stolicy Timoru Wschodniego. Tym samym rozpoczynam II etap mojego tegorocznego zimowania w tropikach. Zrobiłem sobie krótką przerwę w Polsce by móc uczestniczyć w Maratonie WIWN Wojtka Orzechowskiego oraz w co-półrocznym spotkaniu pracowników firmy Mzuri. Oba spotkania były super!!! I nawet zima nie była dla mnie tym razem w Polsce aż taka straszna, choć zdążyłem złapać jakieś przeziębienie.

Z Dili wrócę do Polski drogą morsko-lądową. Morską pomiędzy Timorem Wschodnim i innymi wyspami Indonezji, Malezji i Filipin. Z Manili polecę na ok 2 tygodnie na Olimpiadę Zimową w Korei (coś tym razem nie mogę całkiem uciec od śniegu:-) i wrócę w tropiki, a konkretnie do Bangkoku. I stamtąd już tylko drogą lądową do Warszawy.

Nie wiem ile to będzie kilometrów. Nie wiem jeszcze jaką pojadę trasą (dopiero po drodze będę próbował załatwić sobie wizy). I nie wiem kiedy wrócę do Polski. Wydaje mi się, że będzie to końcówka kwietnia. Wiele niewiadomych w tej podróży. I wiele spontaniczności. Pakować zacząłem się dopiero na jakieś 4 godziny przed wylotem z Warszawy, prawie spóźniłem się na samolot:-)

Olimpiada Zimowa nieco skomplikowała mi pakowanie bagażu. Musiałem zabrać ze sobą sporo zimowych ciuchów. W związku z tym mój główny plecak waży aż 9,8 kg, a plecak podręczny 5,2 kg. Pomimo swojego zaawansowanego wieku, powinienem dać radę:-)

O swoich przygodach w podróży będę relacjonował (mam nadzieję, że uda mi się opanować „technikę”:-) na mojej stronie na FB, na którą gorąco zapraszam. Jeśli gdzieś po drodze uda mi się zajrzeć do biuro pośrednika nieruchomości lub do dewelopera lub coś ciekawego przeczytać nt nieruchomości w lokalnej prasie (niestety w dużej mierze będę podróżował przez kraje nie angielsko- i nie francusko lub hiszpańsko-języczne:-( więc dużo chyba nie wyczytam:-), to zdam relację tutaj na fridomii.

Będąc te kilka dni w Polsce, zaobserwowałem coś co mnie bardzo zdziwiło. Kiedyś idąc wieczorem ulicami miasta lub jadąc tramwajem, w oknach mieszkań w blokach i kamienicach widać było wiele choinek, udekorowanych świecącymi się lampkami. Taka choinka stała prawie w każdym mieszkaniu.

Dziś świateł choinek w mieszkaniach prawie wcale nie widać. Czy Ty też zauważyłaś różnicę? Czy dekorujesz choinkę u siebie w domu? A Twoi rodzice nadal to robią? A Dziadkowie?

Za to pojawiły się kolorowe dekoracje z kolorowymi światełkami na balkonach mieszkań. Zauważyłem, że w niektórych blokach jest ich więcej, w innych mniej. Wygląda na to, że jeśli ktoś sobie udekoruje balkon, to sąsiedzi nie chcą pozostawać w tyle:-)

Zniknęły też – w większości – świąteczne dekoracje witryn sklepów Wyglądały często bardzo tandetnie, więc cieszę się z ich zniknięcia. Za to pojawiły się dekoracje uliczne – Warszawa oprócz tradycyjnego dekorowania Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu, przyozdabia również inne ulice i place w centrum, ale również Most Poniatowskiego lub ulicę Targową na Pradze. Wygląda to naprawdę całkiem efektownie.

Tak więc zrobienie sobie przerwy od zimowania w tropikach było dla mnie bardzo … pouczające:-) Czasami dobrze jest gdzieś wyjechać na dłużej (okresu świąteczno-noworocznego nie widziałem w Polsce od dobrych kilku lat), by móc dostrzec różnice.

Łagodnej zimy! Dokładnie takiej jaką najbardziej lubisz!

0

Komentarze:

  1. Sebciu pisze:

    Sławku tak szczerze …Miałeś podczas swojej dotychczasowej emerytury chociaż jeden moment jeden dzień w którym chciałeś wrócić do biura ?? Poczuć ten pośpiech presję bo wyniki bo targety bo raport na wczoraj …Byla taka chwila ??

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Sebciu, w 100%-ach szczerze i prawdziwie jak na spowiedzi świętej. Nie było takiego dnia, ani momentu, ani sekundy:-)

      Nie żałuję ani jednego dnia przepracowanego w konsultingu. Było naprawdę super! Ale pracowałem nie po to by zarabiać, nie po to, by robić karierę, nie po to by cokolwiek komukolwiek udowodnić. Pracowałem bo chciałem podróżować, pracowałem bo chciałem osiągnąć wolność finansową. Po jej osiągnieciu praca na etacie stała się zupełnie zbędna i wcale mi jej nie brakuje. Ani troszkę. Ten etap jest zamknięty. Na zawsze:-)

      0
  2. Robert W pisze:

    Choinki były i są nadal praktycznie w każdym mieszkaniu – nie zauważyłem różnicy w tym roku ;-)

    0
    • Tomek pisze:

      Są choinki, są też nowe biznesy wokół nich – ja choinkę jak co roku kupiłem, a znajoma sobie choinkę wynajęła – koszt miała podobny (200 zł), ale niby bardziej ekologicznie no i w cenę wliczają dowóz i odebranie.

      0
  3. Wujaszek Lichy pisze:

    Sluchalem w internecie Twojego Slawku wystapienia na Maratonie WIWN i musze powiedziec ze milo sie Ciebie sluchalo i zgadzam sie z Twoja idea wolnosci finansowej, pozostali mowili tylko i wylacznie o biznesie w rynku nieruchomosci, ktory znany jest od dawna, jak i inne biznesy. Dziekuje za lata nauki o wolnosci finansowej i zyciu ponizej swoich mozliwosci finansowych, a stwierdzenie rolrx srolrx

    0
    • Sławek Muturi pisze:

      Wujaszku, dzięki za ciepłe słowa pod moim adresem oraz za ciepłą recenzję mojego wystąpienia podczas Maratonu. Wyzwaniem dla mnie było zmieścić się w limicie czasu (50 min), bo jestem – niestety – strasznym gadułą.

      0
  4. Marcin pisze:

    Panie Sławku,

    Kupiliśmy rodzinna wycieczkę do Kenii na październik 2018. Diani beach.
    Ma to być podróż życia dla całej rodzinki, tj. mnie, żony i naszych dziewczynek, 4 i 8 lat. Od kupna jednak jest coraz gorszy syndrom „doktor google”:) i kompletny mentlik. Zastanawiam się z żoną czy dzieci nie za małe i czy nie za bardzo ryzykujemy(choroby, głównie malaria). Nie chcieli byś my faszerować dzieci chemia typu malarone (szczepienie oczywiście nie podlegają dyskusji).

    Z Pana doświadczenia, nie porywamy się z motyka na słońce?;)
    Co do października też mamy wymieszane informacje, to pora sucha czy mokra?

    Dodam, że mój tata np, który pracował w m.in Wydaniem(i przechodził malarię) jak się dowiedział stwierdził…świetna decyzja co mnie zaskoczyło biorąc pod uwagę, że wnusie to jego oczko w głowie:)

    Pozdrawiam,
    Marcin

    0
    • Marcin pisze:

      Wydanie=Sudanie, eh te słowniki:)

      0
    • Sławek Muturi pisze:

      Marcin, ryzyko jest zawsze. Przecież sporo ludzi umiera we własnej łazience lub kuchni. Nie wiem jak się zachowują na co dzień Twoje córki, ale jeśli nie są nadmiernymi marudami, to mogą jechać. Ryzyko malarii nad Oceanem Indyjskim oraz na safari nie jest duże. Ale jakieś jest… :-)

      Kiedyś pory deszczowe były bardzo regularne (zaczynały się pod koniec X). Dziś efekt El Nino rozregulował przyrodę i nie wiadomo. Przy czym deszcze w Kenii są konwekcyjne (a nie monsunowe czy huraganowe) i padają popołudniami lub nawet nocą. Więc nawet gdyby padało, to wakacje nie będą zrujnowane:-)

      Udanych! Polecam Ci też moją najnowszą książkę „Moya Kenya”. Do znalezienie na pewno w sklepiku na stronie mzuri.pl

      0

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Najważniejsza inwestycja w życiu ?

Podczas jednego  z ostatnich weekendów mieliśmy okazję rozmawiać ze znajomą, bardzo dumną z powodu nadchodzącej realizacji jej głęboko skrywanego marzenia. Okazało się, że cała jej rodzina przeprowadza się wkrótce do nowo zakupionego domu za miastem.  Pogratulowaliśmy jej goraco odwagi i konsekwencji tym bardziej, że znaliśmy sytuację finansową rodziny. Wiadomo było, że kredyt zaciągnięty na tę „inwestycję” rodzina będzie musiała spłacać przez 25 lat, ale ileż płynęło z tego radosnego faktu korzyści! Kazde z dzieci będzie teraz [...]

Najnowsze komentarze

  • Jan Dziekonski: Agnes, różnica jest następująca: – umowa doradztwa – Inwestor otrzymuje różne opcje...
  • Agnes 7: czym roznia sie wskazane kawalerki pod podanymi linkami od tych, ktore dostawalam na maila po podpisaniu...
  • Artur Kaźmierczak: Dodam jeszcze, że w przedsprzedaży, w bardzo atrakcyjnych cenach, są już lokale, jakie Mzuri CFI...
  • Artur Kaźmierczak: średnia rynkowa już nawet wyższa…
  • Artur Kaźmierczak: trafne pytanie :)
  • hellfire: ps. Próbowałem Sławku wypatrzeć Ciebie wśród kenijskich kibiców ale za krótki był shot kamery na trybuny....
  • hellfire: Może tak samo jak w mojej „ogniowej branży” trzeba też Twoich rodaków nauczyć też kibicowania...
  • Tomek: Marian, czemu interesuje Cię cena za metr? Przecież to mieszkania inwestycyjne, więc kluczowa jest rentowność,...
  • Marian: już 7 000 zł/m2 w Bydgoszczy?, sporo…
  • Artur Kaźmierczak: Kawalerki ok. 25 m kw oraz dwupokojowe po ok. 30 m kw. Cena w przedsprzedaży wyniesie zapewne ok....
  • Grzegorz: A można spytać jakie będą metraże mieszkań i jakie ceny za metr (tak mniej więcej) w przedsprzedaży?
  • Agnes 7: Bartosz vF. tu nie chodzi o hipokryzje. Ja wynajmuje mieszkanie puste, nawet panele musialam polozyc sama,...
  • Bartosz vF.: A ja zezwalam na zwierzęta, tak z min. 3 powodów : – nie lubie hipokryzji, skoro Ty jako...
  • Jan Dziekonski: Na pewno, ale nie wiem czy Grzegorz odpowie ;)
  • Sławek Muturi: TX, jak się nie ma własnego poczytnego bloga, to trzeba na innych🤣 … To nie jedyny przypadek gdy...
  • TX: No nieźle profesjonalna ta firma zarządzająca skoro na blogach konkurencji się reklamuje ;)
  • Ajojzy: Mnie ten mit też zadziwia. Nie rozumiem takiego nieopłacalnego podejścia. Ja mam mieszkanie w Warszawie, a...
  • xav: Hej, dzieki za odpowiedzi. Niestety (albo stety) wasze doswiadczenia sprawiaja, ze postanowilem odmowic. Wydaje...
  • malychanieru: Ciekawy wpis! Widać, że blok jest prowadzony z pasją.
  • Agnes 7: xav, sama mam dwa koty i od wielu lat mieszkam w wynajetych mieszkaniach. Mam tez teraz kawalerke do...

Najnowsze wpisy

created by Water Design