22

07.2019

O podejmowaniu decyzji

autor: Jan Dziekonski|kategoria: Blog autorów, Refleksje nad mijającym czasem, Różne, Rozwój osobisty

ilość komentarzy: 2

Podejmowanie decyzji jest trudne. Zwłaszcza teraz – w czasach nadmiaru opcji i możliwości (paskudny Internet) oraz ogromu narzędzi do ich porównywania i oceny. Wybór samochodu, kierunku wakacyjnego, restauracji, czy nowej pary spodni staje się gehenną wielu godzin poszukiwania, analizy i podejmowania decyzji. Do tego dochodzą poradniki, podręczniki, szkolenia, czy rady rodziny, znajomych i internetowych ekspertów od wszystkiego.

Nie inaczej jest z podejmowaniem decyzji biznesowych, zwłaszcza inwestycyjnych. Wielu początkujących Inwestorów, których znam, zastanawia się miesiącami nad zakupem mieszkań (czy to dobry moment, czy ceny nie spadną, czy to dobra okazja, czy się wynajmie), mnożąc wątpliwości, a w efekcie nie podejmując żadnej decyzji. Stoją w miejscu.

Liczne firmy stoją w miejscu, bo ich właściciele lub Zarządy wykonują dziesiątki analiz, testów, czy pilotaży, żeby mieć pewność, czy dana inwestycja lub decyzja biznesowa jest zasadna. Zamiast po prostu ją podjąć, bo pewności nigdy na 100% nie będzie, to czekają, a okazje w tym czasie uciekają lub zagrożenia stają się faktem (o tym ciekawy wywiad Tima Ferrisa ze współzałożycielem funduszu private equity Oaktree, Howardem Marksem – LINK).

Jak poszukiwałem pierwszej kamienicy do zakupu przez Mzuri w 2013 roku, kiedy mój „pipeline” potencjalnych celów przekroczył grubo liczbę 50-ciu gruntownie przeanalizowanych celów, ale nadal bez efektu, Sławek ciągle dopytywał którą kupimy i . Przestrzegał mnie przed „analysis paralysis” – sytuacją w której non-stop poszukuje się lepszego (a lepsze jest wrogiem dobrego, jak mawiał Klasyk ;) Decyzje niestety trzeba podejmować!

W ostatni weekend postanowiłem skorzystać z pięknej pogody oraz niedawno odebranej licencji spadochronowej i oddać kilka skoków spadochronowych w Piotrkowie Trybunalskim, inaugurując tym samym tegoroczny dla mnie sezon spadochroniarski. Profilaktycznie wykonałem „na sucho” kilka ćwiczeń wypinania niesprawnego spadochronu i radośnie udałem się na wylot nr 3, z wyjściem na wysokości 4.700 metrów. Nie do końca spodziewałem się, że coś pójdzie nie tak, bo był to dopiero mój 63 skok, a większość osób awarie zalicza przy 200-tnym lub późniejszym skoku.

A jednak – w trakcie otwarcia na wysokości około 1.200 metrów. zerwała się prawa sterówka, co poskutkowało dość konkretnym szarpnięciem przy otwarciu, jak i znacznie pogorszoną sterownością spadochronu (wprawdzie był jeden sposób żeby to ograniczyć, ale w stresie do końca nie przyszedł mi do głowy – zresztą i tak by nie rozwiał późniejszych problemów). W nieprofesjonalnym skrócie miałem do zaparkowania rozpędzony samochód, z zablokowaną skręconą kierownicą, korzystając tylko z hamulca ręcznego.

Możliwe decyzje były dwie:

  1. Nie robię nic (albo nie podjemuję decyzji), próbuję dolecieć i wylądować na lotnisku samoskręcającym się spadochronem, sterując taśmami nośnymi (czego nigdy wcześniej nie robiłem, ani nikt mnie nie uczył), co z dużą dozą prawdopodobieństwa skończy się połamaniem tego i owego LUB
  2. Wypiąć główny spadochron, spaść kilkadziesiąt metrów i otworzyć zapasowy (czego uczą w teorii jak się to robi). Szanse na sukces podobno jakieś 999 do 1000. Jedyna kwestia to zrobić to odpowiednio wysoko, żeby wypinając się od razu nie przyglebić).

Paradoksalnie miałem bardzo dużo czasu na tę decyzję, bo aż 90 sekund – mnóstwo, bo normalnie przy awariach przy dużej prędkości jest tego 10-20 sekund. I mimo wszystko czekałem całe 90 sekund do ostatniej bezpiecznej chwili (wysokość 600 metrów), walcząc ze spadochronem. Na szczęście zdobyłem się na odwagę wypięcia spadochronu, chwila ponownego spadania i już wisiałem na sprawnej czaszy, a samo lądowanie było miękkie i normalne. Uff – jak w tym memie „Nie dzisiaj”! Właśnie podjęcie decyzji, w odpowiedniej chwili, nie za późno, nie analizując za dużo, nie oglądając się na innych, zapewne uratowała moje kości, a może i więcej. Dla mnie wielka nauka, bo ta teoria okazała się nieco inna od praktyki, i na kolejny raz będę na pewno lepiej przygotowany, a jednocześnie wzmocnienie pewności co do podejmowania decyzji. Dużym wsparciem byli też inni skoczkowie, bo każdy stwierdzał, że decyzja była prawidłowa.

Moja rada dla Was – podejmujcie decyzje zdecydowanie i na czas, nawet jeśli są mniejszej wagi niż Wasze życie, bo brak decyzji paradoksalnie tylko szkodzi! =)

3+

Komentarze:

  1. Sławek Muturi pisze:

    Janek, jak to dobrze, że nic Ci się nie stało!!! Czytałem Twoją relację z ogromnym napięciem. Choć teoretycznie wiedziałem, że wszystko skończyło się OK, skoro sam o tym skoku piszesz, to i tak z nerwów musiałem przeczytać tego posta dwa razy, by zrozumieć co dokładnie się wydarzyło.

    Zgadzam się z Twoją konkluzją, że timing bywa kluczowy. Decyzja podjęta szybko często bywa lepsza niż decyzja podjęta za późno. Lub wcale. Bo nie podjęcie decyzji, nie dokonanie wyboru, też jest wyborem. Wyborem tego, że niech „życie” za nas zadecyduje. Wyborem dryfowania, a nie sterowania swoim życiem.

    Nie wiem co po tym incydencie radzą Ci Twoi najbliżsi. Spodziewam się, że część z nich mówi „rzuć to skakanie”! Ja też się o Ciebie troszczę, ale z drugiej strony wiem jak ważne jest to by mieć w życiu jakąś pasję. Więc powiem Ci tak: wyciągnij z tego incydentu wszystkie możliwe nauczki. Nie tylko te związane z podejmowaniem decyzji, ale również wszystkie związane z mitygowaniem ryzyka w skokach. I życzę Ci – jeśli tylko chcesz dalej skakać – kolejnych nie tylko 140, ale dziesiątek tysięcy skoków. Bez nieprzyjemnych incydentów :-)

    2+
    • Jan Dziekonski pisze:

      Sławku,
      dziękuję za Twoją troskę =) W skrócie, nauczki są, ale pozytywne – to do czego zawsze mnie teoretycznie przygotowywano, przeżyłem na własnej skórze. Teraz przy kolejnej sytuacji awaryjnej będę wiedział co mnie czeka i będę jeszcze lepiej przygotowany – wręcz moje bezpieczeństwo powinno „wzrosnąć”. Wychodzę z założenia, że może mnie przejechać tramwaj (szokujące dane z wakacji – ponad 300 zgonów na drogach! – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25045001,policyjne-kontrole-na-przejsciach-dla-pieszych.html), albo dopaść niespodziewana choroba, i efekt będzie ten sam. Tutaj przynajmniej mam jakąś kontrolę nad swoimi poczynaniami.

      Najbliżsi – cóż, chyba raczej podchodzą od strony pasji, niż rzucania =)

      0

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:


Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA, WEBINARY I KONFERENCJE

Nagranie webinaru „Jak bezpiecznie i zyskownie inwestować w nieruchomości”. [LINK]

Nagranie wystąpienia Sławka Muturi w Comparic24.tv

Nagranie wystąpienia Artura Kaźmierczaka w Comparic24.tv

7.02, piątek, godz 14:00 – Artur Kaźmierczak weźmie udział w dyskusji panelowej „Potencjał inwestycyjny kamienic”, która odbędzie się w ramach Housemarket Forum Silesia w Katowicach, w Międzynarodowym Centrum Kongresowym

24.03, wtorek, godz 9:00 – Artur Kaźmierczak weźmie udział w audycji Liberator w Radiu Dla Ciebie.

NAGRANIA OSTATNICH WEBINARÓW I PODCASTÓW:

PODCASTY

Social media:

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Bogaty albo Biedny – po prostu różni mentalnie

Kilka lub nawet kilkanaście miesięcy temu ktoś z Fridomiaków polecił nam wszystkim książkę o powyższym tytule, autorstwa T.Harv Eker. Początkowo nie mogłem jej znaleźć w księgarniach. Potem gdy zacząłem ją czytać, odłożyłem ją na półkę, bo mi się ... nie spodobała. Nie spodobała mi się z kilku powodów. Po pierwsze, zaczyna się od wstępu zatytułowanego "Kim u licha jest T.Harv Eker?" i ja po przeczytaniu tego wstępu pomyślałem dokładnie to samo :-) Po drugie, powtarzające [...]

Najnowsze komentarze

  • Cerwantes: Dokładnie. Nowy model biznesowy ogłosić się ekspertem od nieruchomości, bidcoina, czy koronowirusa....
  • Sławek Muturi: Mikołaj, tym razem byłem tylko w Rijadzie i stamtąd jadę autobusem do Dubaju. Ale kilka tygodni temu...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki. Drugi egzemplarz w sam raz dla osoby, której też życzysz osiągnięcia wolności...
  • Sławek Muturi: Michał, potrójne dzięki. Za zakup. Za pozytywną recenzję. Za polecenie.
  • Mikołaj: Czy widzisz” możliwość wjechania do Mekki lub Medyny? Czy nie, gdyż tylko jest możliwość dla...
  • Robert: No właśnie – nic nie mam osobiście przeciwko temu panu i jego szkoleniom, ale samemu za udział w tym...
  • Robert: OK to kupuję dwa egzemplarze ;-)
  • Michal: Kupiona! Serdecznie polecam. Autorzy trzymają klase na najwyższym poziomie. Pozdrawiam
  • Sławek Muturi: Tak jak zapowiadałem, jestem już w Arabii Saudyjskiej🇸🇦. Przyleciałem tutaj ponownie przez Bejrut🇱🇧....
  • Iwona: Ja preferuję mieszkania z rynku pierwotnego. Kupiłam mieszkanie, jestem pierwszym właścicielem, co bardzo mnie...
  • Sławek Muturi: Dzięki za komplement, choć przyznam, że o tym, że poruszaliśmy w książce aspekt zdrowego odżywiania...
  • Adamski: W niektórych dużych miastach jest sporo mieszkań komunalnych do wynajęcia po stosunkowo niskich cenach ( 7...
  • Adam: Kiedyś oglądałem wywiad ze znanym guru inwestycji od nieruchomości. Nazwisko na H. Jego szkolenia to górna...
  • zdrowe-odzywianie: Książka wydaje się być rewelacyjna! Porusza wiele ciekawych spraw, a w tym zdrowe odżywianie
  • Sławek Muturi: Artur, nie wiem jak wygląda aktualny program nauczania w kenijskich szkołach ani tego jakie panują tam...
  • Sławek Muturi: Jola, moje dzieci mocno się uśmiały z mojej przygody. Oprócz typowego „Sławek, uważaj na...
  • BiL: Tomek, ja pisalem ogolnie o inflacji, Kuneg chyba tez taka ogolna inflacje miala na mysli. Z perspektywy kazdego...
  • Jan Dziekonski: Kuneg, tak, chyba się nie rozumiemy i czas zakończyć dyskusję :)
  • Artur: Sławku nie wiem gdzie to napisać , ale to dotyczy twojej ojczyzny ostatnio widziałem wywiad z Mateuszem...
  • Tomek: Bil, może my mówimy o różnych inflacjach. Ja mówię o inflacji cen mieszkań, a nie o inflacji liczonej przez...

Najnowsze wpisy

created by Water Design