Wybory 2020 – koniecznie weź udział!

Jak przed każdymi wyborami, zachęcam wszystkich z Was (o ile jesteście dorośli) do oddania swojego głosu w wyborach prezydenckich w najbliższą niedzielę. Choć nie lubię ograniczania wolności, to żałuję, że w Polsce nie mamy obowiązku głosowania, pod rygorem mandatu, tak jak to jest w niektórych krajach Europy (Belgia?).

Uważam, że udział w wyborach jest ogromnie ważny. Pojedynczy głos (1 z ok 30 milionów) oczywiście niewiele zmieni w ostatecznym wyniku wyborów, ale zmieni jedną, według mnie bardzo ważną rzecz – frekwencję wyborczą. Dlaczego ta ostatnia jest taka ważna? Bo uważam, że jest najważniejszym miernikiem dojrzałości demokratycznej społeczeństwa. Im niższa frekwencja tym głupsi wyborcy, którymi łatwo zmanipulować i tym głupsi politycy (bo po co mają się wysilać na przedstawianie programów, na traktowanie nas poważnie, skoro my sami siebie poważnie nie traktujemy).

Wybory to jest jedyny okres gdy politycy wychodzą ze swoich wież z kości słoniowej i udają, że słuchają głosu wyborców. Gdy potem frekwencja okazuje się cienka, to następnym razem zamiast rozmawiać z nami poważnie, robią tylko teatrzyk wyborczy. To im wystarczy do wygrania wyborów. Jak od lat mówi jeden z polityków, największą słabością demokracji jest to, że głos profesora tak samo się liczy jak głos analfabety. Analfabetę jest relatywnie łatwo wkurzyć i zmobilizować do głosowania jakimiś emocjami lub obietnicami (często nie mającymi absolutnie nic wspólnego z rzeczywistymi kompetencjami prezydenta RP). Z drugiej strony, profesor za bardzo roztrząsa, zbyt głęboko analizuje i dochodzi do wniosku, że żaden z kandydatów mu nie pasuje, więc nie jest zmobilizowany do oddania głosu. Zamiast pójść zagłosować, popija piwko i grilluje na działce.

Jeśli Ty też nie znalazłaś wśród 11 kandydatów żadnego odpowiadającego Twoim aspiracjom, to idź na wybory i oddaj głos nieważny.

Uwierz mi, że to lepiej niż całkowite olanie wyborów. Zrób to dla “frekwencji wyborczej”, dla mnie, dla nas wszystkich, dlatego byśmy wychowywali sobie coraz lepszej jakości i coraz poważniejszych polityków, dla Polski. Duża liczba nieważnych głosów to też głośny głos w dialogu z politykami – zastanowią się dlaczego tak się stało. Z kolei brak głosu to przyzwalanie im na wszystko co tylko przyjdzie im do głowy. To sygnał, że my uważamy, że Polska należy do nich, a nie do nas. A politycy, to niestety – w większości – miernoty intelektualne i lenie. Nie będą się wspinać na wyżyny jeśli nie będą musieli. Jeśli my, wyborcy, nie będziemy od nich więcej oczekiwać.

Ja oczywiście nie tylko pójdę na wybory (nie opuściłem chyba żadnych po 1989 roku), ale też zasiądę – po raz pierwszy w życiu – w komisji wyborczej. Przypominając Tobie o głosowaniu mam poczucie spełniania swojego obywatelskiego obowiązku wobec naszej narodowej wspólnoty. I Ciebie też proszę byś przypomniała o głosowaniu swoim znajomym oraz członkom Twojej rodziny.

To od indywidualnej decyzji każdego z nas (również od Twojego wyboru) zależeć będzie ostateczna wysokość słupka pt. “frekwencja wyborcza”. Oby była jak najwyższa i oby rosła z wyborów na wybory!!!

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

13 Responses

    1. HubertP, obawiam się, że tutaj nie działa sama tylko arytmetyka, ale też pewna dynamika społeczna – lenistwo tych, którzy sobie dobrze radzą i wiedzą, że politycy nie są im do niczego przydatni (oprócz zagwarantowania podstawowego bezpieczeństwa oraz infrastruktury), a z drugiej strony wkurzenie tych, którzy się czują pokrzywdzeni przez innych.

      Gorąco zachęcam do głosowania. Ja pracę w swojej obwodowej komisji wyborczej zacząłem już ponad 12 godzin temu. Stawiliśmy się do Urzędu Gminy po materiały wyborcze (tudzież ochronne przed koronawirusem) i pojechaliśmy dekorować lokal wyborczy. Jutro stawiam się w swoim nowym miejscu pracy o godzinie 6-stej rano. Zaczniemy od zerwania pieczęci, którymi dzisiaj zabezpieczyliśmy karty wyborcze, itp:-)

  1. Sławku, podzielisz się z nami wrażeniami i obserwacjami po odbyciu kolejnej pracy z Twojej listy prac emeryta tj. w komisji wyborczej? :)

    1. Przemek, chciałem się podzielić po II turze, ale oto garść spostrzeżeń:
      1. doświadczenie bardzo ciekawe
      2. zaczęło się od złożenia wniosku i telefonu po kilku dniach zapraszającego mnie na szkolenie. “Szkolenie” cienkie, z 45 minut większość poświęcona na jakiś admin. Bardzo opryskliwa prowadząca z urzędu dzielnicy – traktowała nas bardzo “z góry” jak nauczycielka dzieciaki w podstawówce
      3. moja komisja liczyła aż 11 osób – podzieliśmy się na grupy poranną i popołudniową. Większość wolała tę drugą, a ponieważ mi było obojętne, to zostałem przypisany do porannej. Dodatkowo zgłosiłem się na pomocnika przewodniczących, więc dla mnie wybory zaczęły się już w sobotę
      4. w sobotę o 8 rano zgłosiliśmy się po odbiór kart do głosowania, list wyborczych, innych materiałów i zawieźliśmy je do liceum, w którym była komisja obwodowa
      5. prace techniczne – przyklejanie ogłoszeń, strzałek i innych znaków (m.in zachowaj odstęp)
      6. zamknięcie i opieczętowanie lokali wyborczych i powrót w niedzielę o 6 rano
      7. stemplowanie kart, ostatnie porządki i otwarcie lokalu wyborczego
      8. o dziwo już przed 7 rano ustawiła się przed szkołą kolejka
      9. i cały czas pełno, czasami nawet długie kolejki, ludzie cierpliwie stoją
      10. już przed 9-tą wydałem ponad 200 kart do głosowania (nieco więcej niż koleżanka i kolega na stanowiskach obok, bo ich spisy wyborców były nieco krótsze niż mój)
      11. potem pojawiły się jeszcze dłuższe kolejki – zacząłem rozładowywać je wychodząc i pytając kto z jakiej ulicy – by na niektórych stanowiskach nie było przestojów. Choć nie musiałem tego robić i choć efektem moich starań było krótsze stanie w kolejce, to jakiś gbur zaczął się mnie czepiać i jeszcze mnie obrażał, twierdząc, że do pracy w komisjach trafiają ludzie bez mózgów, którzy nie są w stanie ogarnąć najprostszych rzeczy. Oczywiście przyznałem mu rację:-) Wkurzyło go to jeszcze bardziej więc zażądał mojego nazwiska – pozwoliłem mu zrobić zdjęcie plakietki z moimi danymi (bo taką dostał każdy z nas)
      12. ludzie są czasami dziwni
      13. ale oczywiście w większości sympatyczni. Też starałem się być bardzo miły. Dziękowałem za przybycie i oddanie głosu. Często żartowałem, że w zamian za ich autograf na liście wyborców, mam dla nich mały podarunek od Rzeczpospolitej i wręczałem im kartę do głosowania.
      14. wyniki w mojej komisji? na 1994 oddanych kart (frekwencja około 70%) – najwięcej głosów (839) RT. AD ok 580, SH ok 260,
      15. po zliczeniu wszystkich głosów i po wypełnieniu protokołu (niestety początkowo z błędem – przewodniczący źle sklasyfikowali głosy nieważne (12) – co spowodowało, że czekaliśmy ponad 3-4 godziny na akceptację ze strony IT) jedną kopię protokołu wywiesiliśmy na drzwiach wejściowych do liceum.
      16. pod urzędem dzielnicy bardzo długa kolejka (dobrze, że nie padało, bo staliśmy na zewnątrz) innych komisji z oplombowanymi workami z kartami wyborczymi i innymi dokumentami i materiałami
      17. długa noc
      18. duża satysfakcja z tego, że mogłem dołożyć swoją małą cegiełkę do procesu demokratycznych wyborów i jak zwykle – duża satysfakcja z wykonywania zawodu z mojej listy “zawodów emeryta”. Każda taka praca coś wnosi do mojego życia i do mojego zrozumienia życia
      19. w sobotę znów będę pomagał w pracach przygotowawczych, a w niedzielę zacznę od zmiany popołudniowej.
      20. liczę na jeszcze wyższą frekwencję:-)
      21. pójdzcie proszę wszyscy oddać swój głos i namawiajcie znajomych

    2. Zachęcam, proszę Was wszystkich byście poszli w niedzielę oddać swój głos. Również tych z Was, którzy zagłosują inaczej niż ja i również tych z Was, którzy nie wiedzą kogo wybrać. Wybierzcie mniejsze zło lub oddajcie głos nieważny – to lepsze niż olanie wyborów. Frekwencja jest według mnie bardzo ważna – nie będę się powtarzał. Zeszłotygodniowa nie była zła, ale nadal oznacza, że 1/3 Polek i Polaków nie dorosła jeszcze do demokracji; 1/3 Polek i Polaków nie rozumie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy swoją biernością obywatelską, a słabą jakością polityków w Sejmie, Senacie, w rządzie.

      Tych z Was, którzy planują jakiś wyjazd i nieobecność w niedzielę w miejscu swojego lokalu wyborczego, zachęcam do dopisania się do spisu w miejscowości, w której będziecie lub do pobrania zaświadczenia uprawniającego do głosowania w dowolnym lokalu wyborczym.

      Tych z Was, którzy chcieliby lepiej zrozumieć proces wyborczy zachęcam do zostania mężem lub damą zaufania. Więcej info tutaj: https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/to-dla-nas-wazne/kim-jest-maz-zaufania-co-robi-maz-zaufania-zapisz-sie/0hx1k7v

      1. Do spisu wyborców można się dopisać do wtorku 07.07, a zaświadczenie pobrać do piątku 10.07. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-prezydenckie-do-7-lipca-mozna-dopisac-sie-do-spisu-wyborcow/xrbgchr

        Gorąco zachęcam! Zachowajmy się bardziej odpowiedzialnie i dojrzale niż nasi – pożal się Boże – “politycy” (często ich zachowanie przypomina mi zasmarkanych chłopców w piaskownicy, których ogromne ego zostało draśnięte, zresztą przez nich samych). Musimy zacząć od nich wymagać więcej – albo dorosną do swojej roli, albo w ich miejsce przyjdą bardziej dojrzali. Sygnałem, że jesteśmy demokratycznie dojrzałym społeczeństwem jest m.in frekwencja wyborcza. Gorąco zachęcam!

  2. Czemu Slawku spedzasz az 6 miesiecy w Polsce co roku? Czy nie szkoda ci zycia na polska gburowatosc i mentalnosc? Mieszkam za granica15 lat i to wlasnie chamstwo, cwaniactwo i komunistyczna mentalnosc mnie skutecznie powstrzymuja od powrotu do kraju.

    1. HubertP, jedyna drobna rzecz, która mi się w nas Polakach nie podoba, to potrzeba pouczania innych. Pewien cham obraził mnie też dwa tygodnie temu gdy pracowałem w obwodowej komisji wyborczej, ale (1) szybko mi przeszło, (2) na szczęście poprzedniej tego typu sytuacji nawet nie pamiętam, szybko zapominam, (3) prawie wszędzie można spotkać gburowatych gości.

      Polska i Polacy naprawdę mi się podobają. To jest mój kraj i mam wobec niego wiele pobłażliwości. Nie chcę mówić o miłości, bo kochanie 312 tyś km kw, z których większości nie znam wydaje mi się nieco … abstrakcyjne. Gdybyśmy jeszcze w niedzielę osiągnęli 85-95% frekwencji wyborczej, to byłbym przeszczęśliwy. Byłby to dla mnie dowód na to, że nam, Polkom i Polakom naprawdę zależy na naszych 312 tyś km kw i 38 milionach współobywateli:-) Gorąco zachęcam każdą Fridomiaczkę i każdego Fridomiaka do udziału w niedzielnych wyborach!!!

  3. Kilka słów ode mnie z zupełnie przeciwnym stanowiskiem :)
    1. Moje “wstrzymanie się od głosu” uważam za w pełni demokratyczny zabieg. Dlaczego bowiem miałbym głosować jeśli nie jestem w stanie teraz wytypować “mniejszego zła”. A oddanie celowo nieważnego głosu moim zdaniem mija się z celem bo legitimize władzę. Po wyborach mówi się, że taki a taki kandydat zdobył powiedzmy 50% głosów przy frekwencji 70%. Nikt za bardzo nie patrzy na głosy nieważne, które notabene bardzie wskazują, że ktoś nie ogarnął procesu, czy w taki czy inny sposób się pomylił.
    2. W systemie jaki mamy (nie będę podawał tu lepszego, bo to nie takie proste) wyboru dokonują zupełni ignoranci, którzy przeważają w swej masie. Proszę przeprowadzić taki eksperyment gdy w rozmowie ktoś poprze jakiegoś kandydata. Proszę zadać pytania: Jakie decyzje (inicjatywy, poparte ustawy) na zajmowanych stanowiskach podobały się panu(i) najbardziej? Jakie działania na zajmowanych stanowiskach wskazują najbardziej, że to odpowiedni kandydat na prezydenta RP? Gwarantuję, że większość ludzi nie zada sobie nawet trudu, żeby przeczytać notkę biograficzną, a co dopiero wgryźć się w szczegóły. Dlatego też urządzany jest żenujący teatrzyk, bo na jego podstawie dokonywany jest wybór.
    3. Zatem szanuję każdego kto chodzi na wybory i również to na jakiego kandydata głosuję. Szanuję też wybranego prezydenta, a w praktyce uważam go za element otoczenia, w którym żyję i do którego muszę się dostosować. Chciałbym żeby inni szanowali moje prawo do wstrzymania się od głosu (w pełni świadome).
    4. Gdy oczywiście jest ktoś, kto moim zdaniem popchnąłby Polskę w kierunku, którego oczekuje, to na niego głosuję. W całym moim życiu był tylko jeden – Robert Gwiazdowski. Resztę oddanych głosów (poza głosowaniem do PE ostatnie 13 lat temu) uważam za niepotrzebnie oddane.

    Pozdrawiam i bynajmniej nie namawiam do nie chodzenia na wybory.
    Zbig

    1. Zbig, dzięki za podzielenie się swoją opinią. Oczywiście masz do niej pełne prawo, tak jak ja i każdy inny do swojej.

      Twój komentarz skłonił mnie do następującej myśli: co by było gdyby wszyscy Polacy postąpili tak jak Ty i każdy – świadomie – wstrzymał się od oddania głosu?

      Na pewno byłby to szok dla polityków, co mogłoby być pewnym plusem. O ile zechcieliby z tego wyciągnąć jakieś wnioski. Gdyby byli ludźmi honoru (a obserwując ich zachowania sądzę, że wielu z nich nie ma pojęcia o tej koncepcji), to wszyscy by zrezygnowali z uprawiania polityki i może stworzyłoby to miejsce na zmianę układu rządzenia naszym wspólnym dobrem.

      Bardziej prawdopodobny byłby według mnie scenariusz, że wybory wygrałby ten polityk, który ma większą rodzinę lub/i więcej haków na innych i wzbudzałby większy strach. Czy uważasz, że byłoby to lepsze niż wybieranie “mniejszego zła”?

    1. Basta, sam nie wiem. Jedną z podstaw demokracji jest według mnie aktywne społeczeństwo obywatelskie. Czy można swoją aktywność okazywać “brakiem oddania głosu” nie jestem pewien…

      Analogia, która mi się nasuwa jest następująca: ruch na świeżym powietrzu jest jednym z fundamentów dobrego zdrowia. Czy brak ruchu jest prawem zdrowego człowieka? Prawem jest, ale czy to służy zdrowiu? Raczej chyba nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.