Fridomia re-aktywacja

Hej, jest tu ktoś może? Fridomiaczki? Fridomiacy?

Podczas rzadkich ostatnio webinarów, dostałem kilka razy bardzo miłe zapytania o to, czy kiedyś ożyje znowu blog Fridomia. Właśnie próbuję dokonać re-aktywacji. Dajcie proszę znać czy jeszcze tu jesteście. Byłoby bardzo miło znów móc się spotkać “po latach”…

Wiele się u mnie zmieniło i wiele pozostało po staremu. U Was pewnie też, jestem ciekaw…

Do usłyszenia wkrótce!

Sławek

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

26 Responses

  1. Jestem, jestem, czasami sobie myślę co tam się dzieję u Ciebie Sławku… czy kiedyś dojdzie do skutku fridomiacki wyjazd do Kenii, co tam się dzieje w środku w Mzuri, czy planujesz kolejne podróże…

    Mocno mnie kiedyś Twoje wpisy zainspirowały i w efekcie od jakichś dwóch lat jestem wolny finansowo. W 50% procentach dzięki Mzuri, w 50% dzięki ETF-om. Czuję, jakby trochę szedł drogą, o której opisywałeś, do wolności, finansowej, osobistej, mentalnej. Więc na reaktywację reaguje głośnym TAK, TAK, TAK!

    1. Przemku, gratuluję wolności finansowej! Cieszę się, że nasza grupa rośnie. Cieszę się, że mogłem być dla Ciebie inspiracją, a Mzuri częściowym wsparciem. To super!!!
      Kenya 2022 (dla niewtajemniczonych: w 2012 roku, po to by zachęcić do budowania wolności finansowej, zaprosiłem osoby, które przez 10 lat zdołają osiągnąć wolność finansową do wyjazdu ze mną na safari do Kenii w 2022 roku) niestety nie wyszła. Kupiłem nawet auto w 2018 roku (by móc je wwieźć bezcłowo do Kenii, obywatel musi je posiadać przez 2 czy 3 lata) by obniżyć koszty najmu na miejscu. Wpadłem na ten pomysł, gdy ktoś z Fridomiaków zapytał ile będzie kosztował taki wyjazd.
      Niestety na przeszkodzie organizacji Kenya 2022 stanęła z jednej strony pandemia (podróżowanie po świecie stało się na jakiś czas jeszcze bardziej skomplikowane), a z drugiej moje ogromne zaangażowanie czasowe (w latach 2020-2023) w “remont” Mzuri. Wraz z moją Córką oraz całym zespołem dyrektorów i kierowników, przeprowadziliśmy ponad 145 (potem przestaliśmy liczyć) projektów – re-organizacje w wielu działach, restrukturyzacje, re-inżynierię dziesiątków procesów, automatyzację, in-sourcing wielu funkcji biznesowych, dwie zmiany siedziby i dziesiątki innych projektów. Tak jak to bywa na placu remontu, kurzu i bałaganu było co niemiara. Nie miałem zupełnie głowy do planowania wyjazdu do Kenii dużej grupy ludzi.
      Teraz jest już po remoncie. Jeszcze nie wszystko działa super “na powierzchni”, ale fundamenty zostały bardzo mocno wzmocnione, a cała spółka postawiona znowu na właściwych torach. Czy będzie czas na wspólny wypad do Kenii? Tej lub kolejnej zimy planuję pojechać zakupioną na ten cel Dacią Duster do Kenii. I potem zaproszę chętnych:-)

    2. I super, że jako pierwszy potwierdziłeś obecność na fridomii, pomimo braku prowadzącego przez kilka długich lat.
      Bardzo to doceniam!
      Ktoś jeszcze w naszej ekipie?

  2. Cześć Sławku, miło Cię znowu przeczytać! Niespecjalnie się udzielałem w komentarzach, ale bardzo ceniłem Twoje wpisy i nadal jesteś dla mnie inspiracją w moim inwestowaniu w nieruchomości. Dzięki nim i mojej firmie jestem już wolny finansowo, chociaż jeszcze nie zdecydowałem o przejściu na “emeryturę”. Chętnie wrócę do czytania Fridomii i Twoich książek!

    1. Arek, dzięki za miłe słowa. Gratuluję osiągnięcia wolności finansowej i cieszę się, że nadal jesteś z fridomią. Może opowiesz nam o swojej drodze do jej osiągnięcia? Twoja historia może stać się inspiracją dla kogoś:-)

      1. Niespecjalnie jest o czym opowiadać :) Od zawsze wydawałem mniej niż zarabiałem, a Twoja książka była impulsem, żeby nadwyżki inwestować głównie w nieruchomości na wynajem. Tak więc założyłem jaką rentowność chciałbym uzyskiwać, gdzie i komu wynajmować, włączyłem powiadomienia o ogłoszeniach zgodnie z kryteriami i jak coś wpadło to się umawiałem. Pozostaje remont i wyposażenie (tu wielkie podziękowania dla budowlańca w rodzinie) i publikacja ogłoszeń. Zarządzanie najmem nie jest na razie dla mnie bardzo absorbujące, ale gdy podejmę decyzję o przejściu na “emeryturę” to na pewno zlecę to specjalizowanej firmie. Z perspektywy tych około 10 lat uważam, że kupno nieruchomości było bardzo dobrą decyzją i polecam każdemu Twoją książkę!

        1. Arek, dzięki za podzielenie się swoją drogą. Z jej opisu wyciągam jeden wniosek: najważniejsza jest systematyczność. Moc serdeczności!

  3. Cześć Sławek,
    super, że odezwałeś się na blogu. Twoje książki, blogi i wywiady towarzyszyły nam (mi i mojej Żonie) od początku naszej drogi związanej z inwestowaniem w nieruchomości i wolnością finansową. Można powiedzieć, że pisałeś o F.I.R.E. zanim stało się to modne ;-).
    Jest parę elementów, które szczególnie zapamiętaliśmy z Twoich książek i które stosujemy do dziś. To zasady, które bardzo mocno wpłynęły (pozytywnie) na nasze finanse osobiste. Po pierwsze – żyj poniżej swoich możliwości finansowych (fundament, ale mega trudny do wprowadzenia w społeczeństwie opartym na hierarchii i atrybutach zamożności), po drugie inwestuj (i co mega ważne, wybierz taką drogę, która Tobie / Wam odpowiada, bo wówczas łatwiej być konsekwentnym; a umówmy się opcji inwestowania jest dużo), po trzecie – zacznij działać, a czas i tak zrobi swoje.
    Na pewno od strony biznesowej, super byłoby, gdybyś opisał parę projektów, które wdrożyliście w Mzuri z historią “dlaczego je wdrożyliście”, a które w Twojej ocenie były kluczowe.
    Od strony inwestowania w nieruchomości, po tylu latach w Mzuri, na pewno masz swoje przemyślenia czy i jak zmienia się rynek najmu.
    Od strony wolności finansowej, tu na pewno część czytelników bloga jest już wolna finansowo i pewnie zadaje sobie pytanie, co można z tą wolnością zrobić i jak ją najlepiej wykorzystać, a tu na pewno masz dużo do powiedzenia.
    Niezależnie od tego, czy reaktywujesz bloga, dziękuję Tobie, za pracę, którą wykonałeś na rzecz “naszej drogi do wolności finansowej”.
    Wszystkiego dobrego,
    M

    1. Mikołaj, cieszę się, że nadal tu jesteś. To super! Dzięki też za ciepłe słowa. No tak, zacząłem pisać o fridomii już 15 lat temu (29 maja 2009 roku przeszedłem na wcześniejszą emeryturę). Tak jak wówczas nie wiedziałem, że to co zrobiłem można było określić jako “osiągnięcie wolności finansowej”, tak i teraz musiałem wygooglować co znaczy skrót F.I.R.E. :-). Cieszę się, że zapamiętałeś te trzy rady z moich książek oraz wpisów. Uważam, że nadal są one aktualne. I prawdopodobnie będą za kolejne i 15, i 150 lat:-)

      Tak z pewnością wkrótce napiszę o moich przemyśleniach dot tego czy i jak zmienił się rynek najmu.

      O tym co zrobić ze swoim wolnym czasem (po osiągnięciu FIRE) napisałem oddzielną książkę “Życie post-korporacyjne. Czy jesteś gotowa do wcześniejszej emerytury?” (śmieszne, tak dawno o tej książce nie mówiłem, że musiałem w sklepiku Mzuri sprawdzić jej tytuł). Gorąco zachęcam do jej zakupienia. Mój plan na życie post-korporacyjne zakładał – przede wszystkim – robienie wielu projektów. Najważniejsze z nich to:
      – dzielenie się wiedzą (blog, książki, prezentacje, wywiady, artykuły)
      – założenie Mzuri (bo potrzebowałem usługi zarządzania najmem, która w 2009 roku w ogóle w Polsce nie istniała)
      – podróżowanie (zdecydowanie moja pasja numer 1)
      – kibicowanie podczas dużych imprez sportowych (w ten weekend EURO 2024 w Niemczech, za tydzień CopaAmerica w USA, za miesiąc Olimpiada w Paryżu, za dwa – Paraolimpiada w Paryżu; najbardziej się cieszę na ostatnią z wymienionych)
      – nauka co roku innego języka (okazało się jednak, że mój umysł nie jest już tak chłonny na absorbcję nowych dźwięków, jak był kiedyś)
      – co roku sanatorium (w ramach dbania o zdrowie; od czasu pandemii nie byłem)
      – zawody emeryta (w ubiegły weekend pracowałem jako członek obwodowej komisji wyborczej:-)
      Pomysłów na projekty życiowe są setki, jeśli nie tysiące. Więcej piszę we wspomnianej książce. Wrócę też do tego tematu na blogu – zwłaszcza jeśli ktoś z Fridomiaków zechciałby podyskutować o tej książce (przy okazji sam sobie przypomnę o wszystkim co w niej zawarłem:-)

      Mikołaj, jeszcze raz duże dzięki za miłe słowa. I do usłyszenia (regularnego) na łamach blogu fridomia.pl

  4. Kiedy mój czytnik RSS wyświetlił informację o nowych wpisach i komentarzach na tym blogu, to byłem przekonany, że to jakiś błąd, pewnie chodzi o stare wpisy albo błędnie coś zinterpretował.. a tu proszę!
    Gratuluję reaktywacji i pozdrawiam Cię Sławku!

    1. Mnm, cieszę się, że udało mi się sprawdzić Ci niespodziankę. Od dziś – obiecuję – Twój czytnik RSS (przyznam, że nawet nie wiem co to takiego:-) będzie regularnie Ci ćwierkał:-). Moc serdeczności!

  5. Prawdę mówiąc, wczoraj gdy decydowałem się na re-aktywację fridomii, zadałem sobie pytanie czy w dobie mediów społecznościowych, podcastów, kanałów na YT i innych form komunikacji, w ogóle ktokolwiek czyta jeszcze blogi.

    Czuję się coraz bardziej dinozaurem – nie wchodzę na FB, Insta, Linked In. Na tiktoku chyba nigdy nie byłem. Wiem, że Twitter zmienił nazwę na X, ale to tyle co wiem w temacie. Absolwenci z mojego rocznika MBA z London Business School (niedawno mieliśmy 25-lecie zakończenia studiów!!!) nie mogli się nadziwić gdy odmawiałem im zainstalowania sobie Whatsapp’a. W ogóle smartfona mam dopiero od niedawna. Nigdy nie skorzystałem z AppleStore (ani jego odpowiednika dla android’ów), więc nie mam na telefonie żadnych aplikacji (za wyjątkiem – ostatnio – tych potrzebnych do pobrania biletów na mistrzostwa, inaczej się niestety nie da)

    Tak więc, zupełnie nie wiedząc co się dzieje w świecie wirtualnym, miałem spore wątpliwości czy ktokolwiek jeszcze czyta blogi. Mikołaj, Mnm, Arek, Przemek – duże dzięki za Wasze komentarze. Dzięki Wam wiem, że nie będę tu samotny:-)

  6. Czesc! Ja rownież co kilka mc zaglądalem sprawdzić czy może blog powrócił. Miło się zaskoczyłem po tylu latach

    Podobnie jak inni komentujący – w około 2012 roku zainspirowales mnie do podążania na drogę wolności finansowej.

    Dziś mogę powiedzieć ze praktycznie są osiągnąłem (40% z nieruchomosci, 60% z EFTów).
    Planujemy jeszcze ~3 lata popracowac, podbić swoj FIRE number aby móc pozwolić sobie na dluzsze i częstsze podróże i w dniu moich 40 urodzin przejsc na wczesniejsza emeryturę. Chętnie dalej poczytam Twoje przemyslenia, zapewne po tej dobrej dekacie wlasniej drogi będę mógł lepiej zrozumieć Twoje podejscie i pomysły na siebie.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Lukasz

    1. Lukasz, gratuluję osiągnięcia wolności finansowej. Potwierdzasz w praktyce (zresztą, jak widzę, nie Ty sam), to o czym pisałem w 2012 roku – 10-15 lat to wystarczająco długi okres na zbudowanie wolności finansowej. To nie była żadna tam mrzonka. Nadal nie jest:-)

  7. Dzien dobry!
    Ciesze sie, ze reaktywowałeś bloga! Brakowało go! Właśnie w dobie social mediow i całej setki durnych komentarzy pod sponsorowanymi filmikami, ten blog był czymś innym, wartościowym. Przed zmiana strony duzo czytałam dawnych wpisów, jak i komentarze innych uczestnikow i ich historie. Ten blog przekonał mnie do zainwestowania, mamy juz pracujące kawalerki kupione z pomoca Mzuri, w planach kolejne, jeszcze do finansowej wolności daleko, ale jednak idea i styl życia już pozostał. Ty jak i uczestnicy tego bloga sa ogromna inspiracja, dlatego dziękuję za reaktywacje!

    1. Dzień dobry Agnes, duże dzięki za ciepłe słowa. Dziękuję też za zaufanie Mzuri:-) Mam nadzieję, że jak najszybciej zdołamy na fridomii wrócić do dawnego poziomu energii, aktywności, wsparcia. Jestem pełen determinacji. Liczę też na Wasze wsparcie, bo to w dialogu, a nie w monologu wytwarza się najlepsza energia, wytwarzają się też różne (uzupełniające się) perspektywy i punkty widzenia.

      Ktoś kiedyś na łamach fridomii powiedział, że to jedyne miejsce gdzie może opowiedzieć o swoich planach bez obawy, że zostanie skrytykowany albo potraktowany jako niepoprawny marzyciel i gdzie zamiast porad typu “nie wybieraj się z motyką na księżyc”, dostanie konkretne wskazówki. Słowa otuchy i zachęty, zamiast litanii przestróg.

  8. “czy jeszcze jest tutaj ktoś?” – jak widać jest, “czy ktoś czyta jeszcze blogi?” – tak jest tutaj cała banda dinozaurów, którzy czytają blogi:), “czy warto reaktywować bloga?” – patrz poprzednie odpowiedzi:), ponadto dla mnie osobiście ten blog jest źródłem wiedzy, ale co ważniejsze motywacji wśród ludzi mających podobna filozofię finansową ( teraz się to fire nazywa hahah )

    1. ŁukaszC, fajnie, że się odezwałeś.

      Czy dobrze pamiętam, że kiedyś uczestniczyłeś w konkursach dot typowania wyników meczów? Teraz już chyba za późno na typowanie meczu Polska-Niderlandy. Jestem już na stadionie w Hamburgu i kibice z NL są ok 20-krotnie liczniejsi niż PL. Dobrze, że chociaż na boisku będzie po równo. Ponieważ jestem ubrany na pomarańczowo, to wszyscy – łącznie z Polakami – biorą mnie za Holendra. Ktoś mnie zapytał o wynik meczu i odpowiedziałem, że mam nadzieję na 0:0, więc wywołałem zdziwienie. Kibice z Wrocławia mi podziękowali i obiecali przysłać wódkę, kiełbasę i pierogi jeśli moja przepowiednia się sprawdzi:-))) Zobaczymy:-)

      1. heh niejedno typowanie wyników już widziałem na tym blogu:) co do meczu… już po meczu – przegrali, ale fajnie zagrali na miarę swoich możliwości, bardzo mi się podobała ich postawa:) co do bloga, jeśli chcesz go reaktywować i to zrobisz… wywołasz uśmiech u co najmniej kilku osób:) minęło prawie 10 lat jak tu kiedyś trafiłem, jak w sumie przekonałeś mnie do zainteresowania się w mieszkaniami na wynajem ( tak to Ty jesteś temu winien:) ), to z perspektywy czasu uważam to za dobrą decyzję, nawet bardzo dobrą. Ja się tutaj jakoś wielce nie udzielałem w komentarzach ( bo i byłem na początku swojej drogi, więc cóż się będę wymądrzał ), ale obserwowałem, jeździłem na spotkania przy napojach:) ( pamiętasz te spotkania? – to był strzał w 10 ).

        ale do meritum – reaktywacja? – tak, zdecydowanie tak!! i tym razem obiecuję większą aktywność.

        to jak? Ty mnie kiedyś namówiłeś, czy teraz dasz się namówić mi i innymi ludziom fridomii?

        1. Łukasz, dzięki za słowa wsparcia oraz obietnicę większej aktywności. Re-aktywujemy! Jeśli pomożemy choć jednej osobie podjąć decyzję i wytrwać w dążeniu do wolności finansowej, to będzie to warte wysiłku. Za chwilę napiszę kolejny post, z przypomnieniem historii bloga. A potem już tylko rzeczywistość bieżąca i przemyślenia dotyczące przyszłości:-)

  9. Witaj Sławek!

    Ale się cieszę na reaktywację! Od powstania tego bloga do dzisiaj zapewne u większości osób mamy już 30%, 50%, 100%, a może nawet 150% wolność finansową. Ciekawe, co porabiają po jej osiągnięciu? Czy da się tak po prostu wyciągnąć wtyczkę i przestać pracować z dnia na dzień? :)

    1. Cześć Tomasz, witaj znów na łamach fridomii. A jak z Twoją wolnością finansową? Czy nadal jesteś w Irlandii?

    2. Jako osoba, która osiągnęła, w dużej mierze dzięki Sławkowi i Mzuri wolność finansową (za co, jak i różne inspiracje, refleksje, przemyślenia, którymi się tutaj dziseliłeś, serdecznie Ci Sławku dziękuję!) stwierdzam, że z jednej strony się u mnie nic nie zmieniło, bo dalej robię dokładnie to samo co robiłem. Ale też i zmieniło się wszystko, bo robię rzeczy po swojemu, mam dużo większy luz i przyjemność. Nie muszę współpracować z klientami i robić projektów, które nie są dla mnie ciekawe. Lub czuję, że jest niezdrowy kontakt. No właśnie jest Wolność :)

      1. Tomasz, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że mogłem (wraz z Mzuri) być Twoim drogowskazem do wolności finansowej. Mało zauważane drogowskazy pełnią jednak bardzo chlubną rolę:-) Dzięki.
        Dzisiaj rozmawiałem z kimś przy lunch’u, że choć sprzedał firmę za grube miliony i nie musiałby już pracować, to pracuje nadal bo lubi to co robi. I super! Wolność finansowa nie oznacza przymusu przemeblowania swojego życia. Daje tylko taką możliwość. Wybór.

  10. Cześć Sławek, dziękuję za sugestię przeczytania “życia postkorporacyjnego (….)”; po prawie 8 latach właśnie przeczytałem ją ponownie, tym razem skupiając się części dot. “rewire”, przygotowania mentalnego oraz motywatorów; czas dla mnie na odrobienie zadań z książki i poszukanie swojego “dlaczego” na czas wolności finansowej; serdeczne pozdrowienia, M

    1. Mikołaj, dzięki za ponowne przeczytanie “Życia post-korporacyjnego”. Cieszę się, że znalazłeś w niej przydatne wskazówki i powodzenia w zdefiniowaniu swoich motywatorów oraz sposobu na ich zaspokojenie poza światem korporacji. Trzymam mocno kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.