23

01.2012

Arsenal – Manchester United 1:2

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Relacje, Wydarzenia

ilość komentarzy: 5

Byliśmy wczoraj z córką na meczu Arsenal – Manchester United. Sławny stadion Emirates (ok 60,000 miejsc) był wypełniony po brzegi i tym bardziej jestem wdzięczny Piotrowi za pomoc w pozyskaniu biletów na ten klasyk angielskiej ligii Premiership. I co za miejsce. W pierwszym rzędzie górnej trybuny ze wspaniałym widokiem na całość murawy oraz na resztę stadionu.

Wrażenia z meczu? Trochę szkoda, że przegrał Arsenal (choć moja córka się bardzo ucieszyła, bo jest fanką zespołu gości) bo nie było tej fety kibiców, której się spodziewałem. W ogóle śpiewów i żywiołowego dopingu kibiców było mniej niż się spodziewałem. Momentami było dość cicho i nielicznej grupie kibiców z Manchesteru udawało się przekrzykiwać gospodarzy. Kibice najgłośniej dawali wyraz swojemu niezadowoleniu z błenych decyzji sędziego spotkania. Doping był słabszy niż doping kibiców ( i pewnie tez kiboli) na stadionie przy Łazienkowskiej gdzie w zeszłym roku byłem na meczu Legii z Lechem Poznań. Nie wspominając już o bardzo zorganizowanym dopingu kibiców drużyny Independiente Buenos Aires gdy kiedyś byliśmy na meczu tej drużyny w Argentynie, czy też porównując do orkiestry kibiców Kamerunu na meczach Mistrzostw Afryki.

Wiodącym zawodnikiem meczu w zespole Arsenalu był w mojej ocenie Czech Thomas Rosiecky. Obawiam się, że rozprowadzi naszą reprezentację po kątach w czasie meczu EURO 2012:-(. Szczęsny parę razy wybronił Arsenal od utraty kilku goli, choć przy pierwszej bramce nie był chyba bez winy. W drugiej połowie wszedl na bisko kolejny przeciwnik Reprezentacji Polski – Rosjanin Andrei Arshavin, który zaraz po wejściu na boisko uciął sobie długą, przyjazną pogawędkę z Thomasem Rusieckim:-) CIekawostką dla mnie było odnotowanie tego, że w szerokiej kadrze Arsenalu (ok 35 zawodników) jest tylko 7 Anglików, czyli niewiele więcej niż Francuzów (6-ściu!).  A poza tym jeszcze zawodnicy z 17 innych krajów !! W drużynie gości jest trochę więcej Anglików – 17, czyli prawie połowa (choć też nie wiadomo ilu rzeczywiście z Manchesteru). W obu zespołach grają Francuzi, Hiszpanie, Włosi, Brazylijczycy, i nawet Koreańczycy )obaj zresztą noszący nazwisko Park:-). Niewiele to ma wspólnego z rywalizacją lokalnych społeczności, kiedy to kibice przychodzili na stadiony kibicować swoim kolegom z podwórka, czy kolegom swoich kolegów… Zostalo to zastąpione rywalizacji jednego brandu (Arsenal) z innym brandem (Manchester United) należącymi do jednej korporacji (English Premier League), która nalezy do  alliansu o nazwie Champions League. Czysty marketing !!!

Tak jak przystało na profesjonalną korporację, oprawa meczu była bardzo profesjonalna, bez zarzutu. Duży stadion, gustownie wykonczony i obrandowany, klarowne oznakowania, dostępność usług i produktów sponsorów oraz samego brandu Arsenal, imponujący dach, wygodne i czyste siedzenia, piekna murawa boiska, itp. Wielu ochroniarzy i ogólne poczucie bezpieczeństwa powodujące, że na mecz przyszły grupki dziewczyn, czy też matki z dziećmi (bez facetów). To co mnie absolutnie zaskoczyło, to to, że pomimo tego, że stadion został wciśnięty między domkami przy wąskich uliczkach, którymi trzeba przejść by dojść do stacji metra, to ruch zorganizowano w taki sposób, że praktycznie odbywał się zupełnie płynnie. Byłem pewien, że będziemy musieli stać w długich kolejkach (no bo ile osób jest w stanie wsiąść do pociągu metra?), a tu nic takiego. Rach, ciach i znaleźliśmy się w metrze.

A kibice opuszczający stadion smętnie analizowali szanse na zdobycie tytułu mistrowskiego pomimo wczorajszej przegranej. Coraz mniejsze…. Skąd my to w Polsce znamy? :-)

Piotrze, jeszcze raz: duuuuuuuuuuuuuuuże dzięki. Moja Córka nigdy nie zapomni swoich 20-tych urodzin:-)))

Komentarze:

  1. VarsovienneRenegade napisał(a):

    Well written…except for the part about MUFC players and fans not being from Manchester :)

  2. piotr napisał(a):

    Witaj Sławku, cieszę się, że Wam się podobało. Polecam się na przyszłość :)

    Jak trafnie zauważyłeś, sytuacja w lidze angielskiej, bardziej przypomina rywalizację w kategorii firma/brand roku, niż klasyfikację typowo sportową. Bogaci Arabowie, Amerykanie, Rosjanie itp. którzy wykupili kluby angielskie, traktują to wyrażnie jako czysty biznes. Wysokie ceny biletów odstraszyły skutecznie prawdziwych kibiców. Na stadionach brakuje spontanicznego i głośnego dopingu, który stwarza niepowtarzalną atmosferę.
    Oczywiście…, jest bezpiecznie, miło i czysto, ale chyba nie o to tylko chodzi. Kibicowanie powinno wywoływać emocje, które niestety (w przyp. Arsenalu) skierowane są przeciwko sędziemu lub zawodnikom własnej drużyny.
    Tak,czy tak, napewno warto zobaczyć taki mecz na żywo. Średnią atmosferę na trybunach poprawiają piłkarze na boisku, którzy swoją grą stwarzają wyborne widowisko.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotrze, jeszcze raz duuuuuuuże dzięki. Nie chciałbym zabrzmieć zbyt materialistycznie, ale chociażby dla spotkania Ciebie i otrzymania szansy zobaczenia tego meczu, warto było przez ponad dwa lata prowadzić bloga Fridomia !!! :-))))

  3. Aga-ta napisał(a):

    Przyznam, że średnio znam się na piłce, ale na prezentach i niespodziankach całkiem przyzwoicie i podziwiam wspaniale zorganizowane urodziny córki :-)
    Ostatnio temat dzieci jest u nas na topie i śmiejemy się z mężem, że ja będę chciała w przyszłości nasze potomstwo wysyłać w świat, a mąż mi zarzuca, że jeszcze nie przyszły na swiat, jeszcze się nimi nie nacieszyliśmy, a ja już je wyganiam z domu :-))))
    Dlatego myślę o kupowaniu mieszkań też w innych stolicach europejskich, aby „przypadkiem” i „przy okazji” wysyłac dziecko do „domu”, a nie do obcych :-))) Nie stać nas, Fridomiaków, na kupienie i trzymanie ot, tak, ale gdyby już teraz mogło sie samo spłacać, za 20 lat… za 20 lat… byłoby idealne na studenckie życie :-)

    Jak widać, piłka inspiruje :-) Tym bardziej, że w czasie naszego EURO będziemy oczekiwać nowego Fridomiątka :-)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Wow, Aga-ta, gratuluję. Teraz rozumiem skąd te pytania o sposoby wychowywania dzieci:-) Aczkolwiek nie czuję się ekspertem w temacie wychowania, to obiecuję, że coś wkrótce o tym napiszę na blogu…

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

poniedziałek, 15 maja – Warszawa, godz 12:15, SGH, Al Niepodległości 128, Bud C, Aula II Antresola

środa, 17 maja – Warszawa, godz 13:00, szczegóły bliżej terminu.

czwartek, 25 maja – Trójmiasto, godz 14, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

czwartek, 25 maja – Gdańsk, godz 18, Park Naukowo-Technologiczny, ul Trzy Lipy 3

wtorek, 30 maja – Poznań, godz 18:00, więcej szczegółów bliżej terminu spotkania

piątek, 2 czerwca – Warszawa, godz 13:30, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja tutaj: http://businesswomancongress.pl/#Rejestracja

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Fridomia dla Młodzieży – 7 „C”-s of Success

Ostatnio - po spotkaniu Fridomiaków we Wrocławiu - otrzymałem mailem prośbę od Marcina, jednego z uczestników: „Sławek, chodzi o to, żebyś napisał, czy - twoim zdaniem - osoba, która jest na początku kariery może poważnie myśleć o inwestowaniu w małe nieruchomości. Przyjmijmy osobę, która kończy studia, ma pierwszą pracę i zarabia średnią krajową. Nie dostała w spadku domu po babci, nie wygrała też miliona na loterii. Z drugiej strony, nie jest obciążona dużymi kredytami. Chce [...]

Najnowsze komentarze

  • Piotr: Ludzie zawsze dązyli do dominacji nad drugim człowiekiem, zawsze chcieli zyc lepiej od swoich rowieśników i na...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za niespodziewany komplement. Kilka dni temu myślałem, że może warto by stronę...
  • Sławek Muturi: OK, dzięki. Zgadzam się z Tobą, że prewencja jest zawsze lepsza od leczenia. Pytanie co robić gdy ktoś...
  • Robert Gołoński: Świetne i rzeczowe artykuły, które pomagają zrozumieć trudne terminy. Jak dla mnie jak najbardziej...
  • Michał: Sławku uważam, że pozbywanie rzeczy jest szkodliwe bo kupujesz coś np. za 500zł i później wydaje ci się to...
  • Sławek Muturi: Rent, dzięki za komplement:-)
  • Robert: Pozbywanie się rzeczy może być szkodliwe, bo jak wywalisz jedną skarpetkę to pójdziesz na spotkanie z jedną...
  • rent: Właśnie jestem po przeczytaniu tej książki i jestem pod wrażeniem fachowości. Sam zarządzam najmem mieszkań i...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki. Bardzo kibicuję Sebastianowi. Przynajmniej z 3 względów: 1) po przyjacielsku –...
  • Sławek Muturi: Michał, w tej kwestii w pełni się z Tobą zgadzam:-)
  • Sławek Muturi: Michał, tym razem to chyba rzeczywiście nie do końca rozumiem. Natomiast to co zaciekawiło mnie w...
  • Robert: http://businessinsider.com.pl/ strategie/sebastian-mikosz-pre zesem-kenya-airways-wywiad/ns0 v3fe
  • Michał: Może mogę dodać dosyc jasne porownanie. Jesli ktos sie uczy to bedzie mial dobre oceny. Oceny sa wynikiem...
  • Michał: Sławku, źle mnie zrozumiałeś. Nie napisałem „pozbywanie się nadmiaru rzeczy” tylko...
  • Robert: http://www.rp.pl/Nieruchomosci /305229870-Mikrokawalerki-reso rt-ukroci-nielegalne-prakty...
  • Robert W: Będą sprawdzali umowy najmu. Przy ryczałcie musisz opodatkować kwotę z umowy najmu, a nie to co Ci przelewa...
  • Sławek Muturi: W tym quizzie zdobyłem komplet punktów. Samoloty rozpoznawałem nim pojawiały się podpowiedzi:-) Oto...
  • Sławek Muturi: Tomek, nie sądzę by minimalizm był koniecznie powiązany lub by miał wynikać z chęci oszczędzania....
  • Marta: Sławku, Harva nie było. Był za to bardzo sympatyczny trener Ryan. Jadłam z nim śniadanie w hotelu i naprawdę...
  • Tomek: Czy jednak zawsze minimalizowanie liczby posiadanych przedmiotów idzie w parze z oszczędnościami? Minimalista...

Najnowsze wpisy

created by Water Design