02

12.2012

Kiedy pieniądz umiera, czyli koszmar hiperinflacji

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Co czytaliśmy

ilość komentarzy: 2

Wykorzystałem swój niedawny pobyt w sanatorium na Krymie do przeczytania kilkunastu książek, które już dość długo czekały na swoją kolej. Przedstawię na łamach bloga fridomia.pl większość z nich, bo muszę przyznać, że tym razem mój wybór książek do spakowania okazał się wyjątkowo trafny. W zasadzie tylko jedna książka była beznadziejna. Luźny zbitek mądrych i mądrawo brzmiących sformułowań, nie powiązanych ze sobą żadną myślą przewodnią, a za to poprzedzielany jakimiś zupełnie niezrozumiałym bełkotem nie jest wart recenzji. Poza tym byłoby mi nieco niezręcznie to zrobić i to z kilku powodów: po pierwsze, nie lubię być negatywny; po drugie, znam – niezbyt dobrze, ale jednak – autora i nie chciałbym mu robić przykrości; po trzecie, nie polecam sięgania po tę pozycję.

Pierwsza z recenzowanych tu książek została mi polecona przez kogoś z Fridomiaków (dzięki!) już dość dawno temu. „Kiedy umiera pieniądz” Adama Ferussona to dziennikarski reportaż o tym jak marka niemiecka, która w 1913 roku miała podobną wartość co brytyjski szyling, francuski frank czy włoska lira (wszystkie były warte od ¼ do 1/5 amerykańskiego dolara), w ciągu 10 lat praktycznie umarła, osiągając poziom jednej bilionowej (0,000 000 000 001 !!! ) swej poprzedniej wartości.

Oprócz przytaczania cytatów z gazet oraz kopii depesz dyplomatycznych, autor przytacza też zapiski z pamiętników świadków ówczesnych wydarzeń oraz słowa kierowcy Ambasadora UK w Berlinie. Wyłania się z nich obraz niepojętej wręcz niemożności władz (minister finansów skupiał całą swoją uwagę na zwiększeniu wydajności procesu druku i dystrybucji banknotów o coraz większych nominałach) oraz postępującej nędzy społeczeństwa. Najbardziej poszkodowana okazała się klasa średnia, ludzie żyjący na niezłym poziomie z pensji. W odróżnieniu od robotników, którzy strajkami zmuszlai pracodawców do ciągłego podnoszenie swoich pensji, średnia klasa ubożała w milczeniu i godności, oddając swoje złote zegarki za worki ziemniaków. Oszczędności całego życia stawały się bezwartościowymi kwitkami papieru. Cierpieli emeryci i rentierzy. Jedyna grupa, która w miarę dobrze się miała to rolnicy. Każdy kto żył z ziemii miał dostęp do rzeczy orealnej wartości.

W książcepojawia się trochę anegdot inflacyjnych, śmiesznych teraz, ale bardzo dramatycznych dla jej bohaterów. Koncern Daimler wraz ze wszystkimi jego fabrykami, terenami, kapitałem, rezerwami można było kupić za cenę 327 wyprodukowanych przez niego samochodów. Zasiłki nie były warte nawet jednej filżanki kawy. Za bilet do kina płaciło się bryłą węgla. Fabryka obuwia płaciła swoim pracownikom bonami na buty, które mogli wymienić w piekarni na chleb lub u rzeźnika na mięso. Posiłki w restauracjach kosztowały więcej w momencie zapłaty rachunku niż w czasie zamawiania. Filiżanka kawy za 5 tys marek, po wypiciu kosztowała już 8 tysięcy. Zagraniczni studenci kupowali  całe szeregi domów za swoje stypendia w twardej walucie.

Z perspektywy Mieszkaniczników okres hiperinflacji też był bardzo niekorzystny. Władze chcąc zdławić przyczyny inflacji, zamiast szukać rozwiązań w mało popularnych działaniach jak dążenie do zrównoważenia budżetu poprzez podniesienie podatków, zwiększenie dyscypliny ich ściągania, redukcji zasiłków czy subwencji do deficytowych koleji czy przemysłu, wolały wprowadzić ustawy ograniczające wysokość czynszów. To miało ułatwić życie społeczeństwu. Wprowadzano więc barter. Wynajem pokoju kosztował pół kilograma masła miesięcznie. Niektórzy właściciele wyprzedawali swoje kamienice i początkowo się cieszyli dużym zarobkiem, ale zarobiona w ten sposób gotówka topniała jak „lód na mocnym słońcu.” Z drugiej strony pogłębiał się deficyt mieszkań na wynajem.

Nieliczni na hiperinflacji bardzo korzystali. Tworzyli lobby podtrzymujące hiperinflację. Byli to m.in fabrykanci, którzy korzystając ze spadającego kursu marki podbijali rynki eksportowe. Koniunktura dla nich była tak dobra, że w Niemczech – w odróżnieniu od ówczesnej Anglii – w ogóle nie było bezrobocia.  Wypracowane zyski – by ich nie tryzmać w formie gotówki – przemysłowcy przeznaczali na inwestycje i modernizację swojego parku maszynowego, co jeszcze bardziej zwiększało konkurencyjnosc niemieckich produktów. Przeciwstawiając się temu lobby wprowadzono nową markę, a efektem tej zmiany i stabilizacji kursu pieniadze było silne spowolnienie gospodarcze.

Książka Adama Fergussona jest zarazem fascynująca jak i ponura. Przede wszystkim jest ona ostrzeżeniem przed uzależniającymi zagrożeniami drukowania pieniędzy, jako „miękkiej” opcji dla rządu, który musi się mierzyć z rosnącym bezrobociem i niezadowoleniem. Czytając tę książkę lepiej rozumiałem upór dzisiejszych władz Bundesbanku by za wszelką cenę nie ulegać pokusie drukowania pieniędzy dla łatania kryzysu finansowego w Unii Europejskiej. Dobrze pamiętają czym to się może skończyć.

 

„Kiedy pieniądz umiera. Prawdziwy koszmar hiperinflacji”, Adam Fergusson, StudioEMKA, Warszawa 2012

Komentarze:

  1. Krzysiek G. napisał(a):

    Witam,
    słyszałem od swojego przyjaciela, że ta książka jest warta przeczytania!

    Mogę polecić lekturę „Bogactwo i nędza narodów” – David S. Landes (nie wiem czy ktokolwiek z fridomiaków, ale myślę, że na pewno).
    Książka opisuje jak poszczególne narody bogaciły się a niektóre biedniały, czym jest przedsiębiorczość i oszczędzanie, opisuję min rewolucję przemysłową jak miała miejsce w Anglii, chodź podobne maszyny do tkania były wykorzystywane we Włoszech już 100 lat wcześniej. Czemu Chińczycy na wiele stuleci zniknęli z mórz i oceanów i czemu szwajcarskie zegarki były/są najlepsze na świecie. Niemniej jest to jedna z lepszych książek, która traktuje o historii ekonomi świata, towarzyszącej nam technice i postępowi technologii jakie udało mi się przeczytać. Książka ta po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że nic się z niczego nie rodzi.
    Pozdrawiam!!

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje tegoroczne zimowanie w tropikach (do Polski wracam dopiero w maju:-), w najbliższym czasie spotkać się będę mógł jedynie w … Azji:-) Na przykład podczas Zimowej Olimpiady w Korei w lutym 2018:-).

25.02, niedziela – Bangkok, Tajlandia, godz 19:00, przy Esplanade Shopping Mall na schodach przy Mc Donald’s https://goo.gl/maps/SLNbZ9YQfMs Stacja metra Thailand Cultural Centre, tel do Przyjaciela +66 805973532

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Jak sfinansować zakup mieszkania? – warszawskie impresje targowe

W poprzedni weekend w Pałacu Kultury i Nauki odbyły się warszawskie targi mieszkaniowe. Wystawiało się dziesiątki developerów: i tych największych i tych mniejszych. Dodatkowo było kilka bezpłatnych warsztatów. Uczestniczyłem w 45-minutowym wykładzie Pana Krzysztofa Oppenheima, założyciela firmy Oppenheim Enterprise. Pan Krzysztof od 17 lat zajmuje się doradztwem kredytowym. Jego firma pośredniczyła w blisko 100 tysiącach zaciągniętych kredytów, a więc ma ogromne doświadczenie w doradzaniu w tym temacie. W swojej prezentacji odpowiada na kilka bardzo praktycznych pytań. 1. [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Zmian koncepcji ciąg dalszy: https://businessinsider.com.pl /wiadomosci/mieszkanie-plus...
  • Sławek Muturi: :-)
  • Sławek Muturi: xav, mi też nie:-) Tylko żartowałem:-)))
  • Biuro nieruchomości: Dobra pozycja na mojej półce, przeczytałem.. ;) Pozdrawiam
  • BiL: Dawno nie bylem w Lodzi, ale to chyba wciaz jedno z najszybciej wyludniajacych sie miast w Polsce? Do tego...
  • xav: chyba nie o taką fridomię mi chodziło…
  • Sławek Muturi: xav, mi też Twój scenariusz bardzo się podoba. Zwłaszcza pozostawienie mi swojej partnerki na 4...
  • xav: O mi może też taki scenariusz by odpowiadał – najpierw ja 4 tygodnie sam, potem 4 tygodnie z dziecmi bez...
  • Robert: taki fantastyczny biznes a kilka miesięcy mija i strona znika ;-)
  • Kuneg: Nie odniosę się wprost do projektu ustawy, bo nie wiem co o tym myśleć w kontekście długoterminowych efektów...
  • vanin: A próbowałeś Feedly? Jak Google zamknęło Readera, Feedly ułatwiło przeniesienie subskrypcji i trochę się od...
  • Kuneg: A zajmijcie się kaźdy sobą, a nie innymi ;) Ostatnio koleżanka wspomniała, że nie jest w stanie odłożyć kasy...
  • Sławek Muturi: Jasta_11, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa pod adresem tego bloga. To bardzo miłe....
  • Jasta_11: Zdecydowanie Sławku, jak się okazało, farmy wiatrowe to domena dużych firm w stylu Iberdrola, PGE, Tauron....
  • Milo: W sumie to masz rację Sławku, trochę źle to ująłem. Generalnie można oszczędzać albo wydawać no i możemy...
  • Sławek Muturi: Bartek, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa. Cieszę się, że pomogłem Ci dostrzec nowe...
  • Sławek Muturi: Mikafu, super!!! Podoba mi się Wasz plan:-) Serdeczne zaproszenie dla pierwszej Fridomiaczki:-)
  • Bartek: WItam! Chcialem sie przywitac, gdyz jestem tu po raz pierwszy :) Do Slawka pisalem jakis czas temu w innej...
  • Justyna: Witajcie. W moim ok. 60-tysięcznym mieście pojawiła się oferta kawalerki na poddaszu, że skosami o metrażu...
  • Mikafu: Ja tez sie pisze na 95%. Myśle, ze 1-2 miesięcy to dam radę. Jestem mama 3 dzieci, ale Tata bedzie musiał...

Najnowsze wpisy

created by Water Design