14

02.2013

Twoja pachnąca walentynkowa róża

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Różne

ilość komentarzy: 3

Walentynki to święto, które dotarło do nas w ramach procesu postępującej globalizacji. W globalnej wiosce, globalne (czytaj: amerykańskie) zwyczaje. Globalne zwyczaje powodują zanikanie unikalnych, lokalnych zwyczajów, które po prostu przestają być cool. Zaczynają trącić myszką. Na całym świecie upodabniamy się do siebie. Wszyscy używają tych samych iPadów i smartphonów, słuchają tej samej muzyki. Kibicują albo Barcelonie, albo Realowi. Piją Heinekena kupionego w Carrefourze.

Ale globalizacja ma też pozytywy. Leciałem ostatnio katarskimi liniami lotniczymi i czytałem brytyjską gazetę, The Daily Telegraph, a w niej artykuł o farmie kwiatów nad Jeziorem Naivasha w Kenii. Ponad 6000 kilometrów stąd, w ogromnych szklarniach – po 1 hektarze powierzchni każda – ponad 25,000 pracowników tnie róże do bukietu, który podarujesz dziś swojej Walentynce. Tym kwiatom zajęło niecałe 48 godzin, żeby z Naivashy dojechać do specjalnego kwiatowego terminalu na lotnisku w Nairobi, stamtąd samolotem do Amsterdamu i ciężarówkami  do największej na świecie giełdy kwiatów w Aalsmeer (przepływa przez nią nawet 20 milionów kwiatów dziennie) I dopiero stamtąd ciężarówką i autostradą A1 do kwiaciarni obok Ciebie.

Przeleciały kawał drogi i można by się czepiać, że ich transport przyczynił się do niszczenia środowiska naturalnego. Róże na Walentynki można tez hodować w Europie. W Holandii powstały nawet specjalne szklarnie podświetlone 24 godziny na dobę. Widać je dobrze gdy się leci samolotem nad Niderlandami. Ale naukowcy wyliczyli, że tzw ekologiczny footprint jest niższy dla kwiatów przywożonych z Kenii niż tych hodowanych na miejscu. To kwestia klimatu. Poza tym koszty produkcji w Kenii są nieporównywalnie niższe i to dlatego większość róż w europejskich kwiaciarniach pochodzi albo z Izraela albo z Kenii. Jednak nawet Twoja kwiaciarka nie wie, że róże, którymi handluje pochodzą z Kenii. Wiem bo pytałem o to w Polsce wiele kwiaciarek. Dla nich te róże pochodzą z Holandii:-)  Wartość międzynarodowego handlu ciętymi kwiatami wynosi aż 60 miliardów dolarów rocznie. Brzmi to trochę jak marnotrawstwo, ale nie chcę psuć podniosłej atmosfery święta miłości. No i pozbawiać tysięcy moich rodaków pracy.

Pachnących róż i dużo miłości. Na co dzień, a nie tylko w Walentynki.

Komentarze:

  1. Linda napisał(a):

    Wow, bardzo ciekawe!!! Mam afrykańskie róże w wazonie :)

    A co do marnotrawstwa to trudno, uwielbiam dostawać i kupować cięte kwiaty. Chyba trochę szaleństwa nie zaszkodzi!

    Sławku, miłego dnia życzę dla Ciebie i fridomiaków i fridomiaczek.

  2. SWid napisał(a):

    Witam,
    A propos globalno-amerykańskich świąt, to wiem o pewnym emigrancie który twierdzi że Walentynki, Halooween i wiele innych ‚amerykańskich’ świąt-zwyczajów wywodzi się z Irlandii:
    http://pendragon.blog.onet.pl/2011/02/13/skad-sie-wziely-walentynki/
    http://pendragon.blog.onet.pl/2010/10/28/cala-prawda-o-halloween/
    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      SWiD, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za przesłanie ciekawego linka. Jeśli ktoś wybiera się turystycznie do Irlandii, to powinien go zainteresować ów blog.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

środa, 29 listopada – Chorzów, godz 18:00 – moje wystąpienie nt podróżowania podczas Peneplena Travel Festiwal, Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, ul Dąbrowskiego 36

czwartek, 30 listopada – Łódź, godz 10:00, Wydz Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ, ul Rewolucji 1905 r nr 37, Aula T – 001

sobota, 2 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja trwa.

piątek, 12 stycznia 2018 – Warszawa, szczegóły bliżej terminu

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Co bym zrobił z wygraną w Radio ZET

Dzisiaj rano jadąc samochodem słyszałem jak niejaka Pani Ewa z Racisławic koło Kalisza wygrała 100.000 złotych w zetkowym konkursie SMS-owym Morze Pieniędzy.  Była bardzo zaskoczona wygraną. Prowadzący audycję Tomek Florkiewicz powiedział, że „wszyscy są zawsze zdziwieni i nie wierzą w wygraną”. Okazuje się, że pewne stwierdzenia są – z perspektywy prowadzącego taki program radiowy - bardzo stereotypowe. Tak samo stereotypowe było później zachowanie prowadzącego. Po ochłonięciu osoby, która wygrała, prowadzący zadaje dość schematyczne pytanie: „a co [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka. Michael’a miałem okazję ostatnio poznać w Kenii. On i jego zespół robią...
  • Sławek Muturi: link do nagranej audycji w Radio Kraków. Miłych wrażeń:-) Zapraszam też na dzisiejszego LIVE...
  • Fabian Koss: Może na ten styczniowy się załapię! Mam taka nadzieję! Pozdrawiam i produktywnego dnia życzę!
  • Sławek Muturi: Alwaro, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że moje podpowiedzi pomogły Ci w podjęciu decyzji i życzę...
  • Sławek Muturi: Mati, dzięki za ciepłe słowa:-)
  • Alwaro: Witam czytam Pana bloga od kilku lat i jest Pan dla mnie inspiracją do podjęcia decyzji w inwestowanie w...
  • Marek: Trochę mnie dziwi co takiego sensacyjnego jest w tej informacji że tak trąbią o niej media na świecie. Że...
  • Robert: http://www.rp.pl/Biznes/171219 766-PAIH-Polscy-przedsiebiorcy -jada-do-Kenii.html
  • Marcin: Wiadomo coś o tym artykule? Może w wersji na 2018, jeśli jeszcze się nie pojawił :)?
  • Mati: Sławek, z wielką ciekawością czytam Twojego bloga. Życzę Ci kolejnych ciekawych wpisów w przyszłości :)
  • Sławek Muturi: Piotrze, dzięki za komplement. A kaszalot nadal leży na praskim brzegu Wisły:-)
  • TX: http://www.rmf24.pl/fakty/swia t/news-brandenburska-wioska-sp rzedana-na-licytacji-za-140-ty s-euro,nId,2475644...
  • Piotr: Jak zwykle świetne opowiadanie – i jak zwykle genialne porównania :P Dzięki za umilanie popołudnia.
  • Przemek: Świat niemal bezurzędniczy to zdaje się w takiej Somalii jest :) inna sprawa, że konsekwencje braku...
  • Natalia: Dziękuję za pytanie. Pozwolę sobie na nie odpowiedzieć w imieniu Sławka ;) W Mzuri dostajemy po...
  • monte: hmm…bardziej chodziło mi o lepszy świat bezurzędniczy lub niskourzędniczy :) czyli tylko Neverland.
  • xav: W rankingach latwosci prowadzenia biznesu od dawna kroluje (wymiennie) nastepujaca trojca : NZ, SG oraz DK.
  • Sławek Muturi: Monte, trudne pytanie zadajesz… Lepszy swiat urzedniczy? Chyba tylko w Neverland. Ale to...
  • monte: myślę że takie przykłady moglibyśmy mnożyć. Ot choćby powstałe za grubą forsę centrum kreatywności targowa w...
  • Przemek: Robert W napisał: „W miesięczniku Bieganie była szczegółowa analiza całego sezonu, z konkretnymi...

Najnowsze wpisy

created by Water Design