20

10.2013

Wolny finansowo a pracuje…

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 17

Oto kolejny wpis Jakuba, który po raz pierwszy zagościł na łamach fridomii 16.09 br. Dzięki Jakubie.

 Po ostatnim wykładzie, w którym mówiłem także o swojej wolności finansowej i o tym, jak udało mi się zbudować samodzielną dziś firmę od zera, podeszła do mnie grupka słuchaczy. Zdarzyły się zaskakujące rzeczy… Do dziś mam tą scenę przed oczami.

             Zarzucicie mi być może zarozumialstwo, ale musze podzielić się tym, co zdarzyło się w trakcie tego wykładu. W przerwie między jedną, a drugą jego częścią podeszło do mnie około 15 osób. Stałem tyłem do mównicy, a wianuszek słuchaczy szczelnie odciął mi drogę wyjścia do toaletyJ Pomimo, że miałem przed sobą jeszcze dalszą część wystąpienia, pomyślałem z satysfakcją, że mają jakieś pytania i że chętnie na nie odpowiem. A tymczasem… cisza. Mijają kolejne sekundy, a grupa słuchaczy po prostu wpatruje się we mnie. Nikt nic nie mówi. Oczywiście nie spojrzałem na zegarek, ani też nie włączyłem stopera, ale myślę, że pierwsza osoba odezwała się dopiero grubo po minucie ciszy. Niby niewiele, kilkadziesiąt sekund, ale wyobraźcie sobie siebie w centrum uwagi kilkunastu osób i ich milczenie. Spokojne, nienachalne, prawdziwe. Wow, będę to wspominał!

            Pierwsza odezwała się kobieta około czterdziestki i… zwaliło mnie z nóg. Spytała (w obecności tych kilkunastu osób), czy może mnie uściskać. Zgodziłem się i zrobiło mi się bardzo miło. Pomyślałem, że pewnie mówiłem o czymś ważnym dla Niej. Chwilę to trwało zanim powiedziała, że chciała to zrobić bo bije ode mnie spokój (w tym momencie możecie mi zarzucić owe zarozumialstwo i przechwalanie sięJ). Faktycznie, jestem czasem wyciszony, a w swoim wykładzie mówiłem wiele o wartościach w biznesie i o tym, że można odnosić sukcesy skromnie i z pokorą. Zdałem sobie sprawy z tego, że ci ludzie nie podeszli do mnie z pytaniem, tylko po prostu by sobie razem pobyć. Myślę, że to co mówiłem znalazło w nich jakiś oddźwięk. (Spokojnie, nie jestem członkiem żadnej sekty – na co dzień bardzo mocno stąpam po ziemiJ).

            Potem pojawiły się pytania. Różne, najczęściej o to, od czego zacząć budować wolność finansową i jak mi się to udało. Na kolejne zaskoczenie nie trzeba było długo czekać. Jeden z uczestników spytał życzliwie (aczkolwiek z uśmiechem na twarzy) czy jako osoba wolna finansowo chce mi się prowadzić takie wykłady. Hm… Mój mózg szybko próbował znaleźć odpowiedź na to pytanie, ale zaskoczeniem było dla mnie to, że pojawiającą się u mnie emocją była… radość. Pomyślałem sobie, że lubię się dzielić wiedzą, że sprawia mi olbrzymią satysfakcję, by pomagać innym i że faktycznie, z punktu widzenia finansów w ogóle mi takie wykłady nie są potrzebne, ale z punktu widzenia misji, tak. Co z tego, że jesteś wolny finansowo, kiedy czasem po prostu masz ochotę pracować!

            Kiedy teraz o tym pisze, przypomniała mi się moja rozmowa ze Sławkiem Muturi w Katowicach. Sławek pokazał mi listę zawodów, których chciałby spróbować w swoim życiu (na jakiś czas). Między innymi był na tej liście „rezydent turystyczny”. Pomyślałem, że ten pomysł ma w sobie dużo uroku. Być wolnym finansowo ale mimo wszystko robić coś zawodowo, poznawać, rozwijać się, odkrywać innych i… siebie. Myślę, że bez względu na to, ile będę miał na koncie i jak duże będę miał przychody pasywne, nie chciałbym rezygnować z tych „prac”, które są pasją i które po prostu lubię. Wymyśliłem sobie nawet koncepcję wolności dla samego siebie i nazwałem ją 50/50. Chodzi mi po głowie, żeby od 2014 roku przez 6 miesięcy mieć urlop i być w podróży (już nawet zakupiłem kilka biletów lotniczychJ), oczywiście bez telefonu, laptopa i z absolutnym oderwaniem od mediów, a drugą połowę roku spędzić jednak w Polsce i zaangażować się w jakieś projekty. Siłą rzeczy, będę pewnie musiał poświęcić jakiś czas na ich realizację, ale jeśli będzie to dla mnie inspirujące to chyba wolę taką opcję niż „emeryturę permanentną” (chyba bym oszalał z nudów).

            Wkrótce przede mną kolejny wykład, na którym ma być podobno około 700 osób. Ciekawe jak tym razem zostaną odebrane moje słowa i jak zareagują moi słuchacza na pomysł wolności finansowej 50/50. Cokolwiek by się nie stało, myślę że praca sama w sobie nie jest zła. Złe może być nasze podejście do niej i wybór formy. Jeśli jednak praca jest pasją i powoduje, że masz gęsią skórkę, to jak dla mnie, nie kłuci się to w ogóle z ideą wolności finansowej!

 

Jakub

Komentarze:

  1. Katarzyna napisał(a):

    Sławku ja zupełnie nie na temat:) w sklepie Big Star widziałam wczoraj pomarańczowe jeansy:) sprawdź w sklepach w swojej okolicy, miłej niedzieli!
    K.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Katarzyno, dzięki za bardzo miłą podpowiedź. Napewno poszukam sklepu tej sieci. Niedawno jadąc do Wrocławia samochodem, przejżdżałem obok ich fabryki chyba obok Kalisza:-)
      Dzięki raz jeszcze i polecam się Twojej i Waszej pamięci na przyszłość. Chętnie skorzystam ze wszelkich pomarańczowych podpowiedzi:-)))

      • Rafał napisał(a):

        Sławku przenies telefny mzuri z play do orange! ;)

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Rafał, dzięki, ale akurat ta zmiana niewiele poprawiłaby mi humor. Bo i tak – na szczęście – nie widuję faktur za telefony, a rozumiem, że tylko to by się zmieniło:-)
          Co innego sam aparat telefoniczny. Kiedyś kupiłem sobie pomarańczowy model Samsunga. Ale że był to dość bajerancki model bezdotykowy, to gdy raz go zostawiłem w pustej restauracji, zwinął mi go ktoś z załogi. Teraz mam najtańszy model Samsunga (niestety w czarnym kolorze), na który nawet dziecko by się nie połaszczyło…:-)))

  2. nibul napisał(a):

    Sławku, jeżeli chodzi o pomarańczowy to u mnie w mieście kupisz bardzo ładne szaliczki:)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Nibul, dzięki:-))) A pomarańczowe rękawiczki męskie też są? Miałem takie ze skóry, ale rękawiczki i szaliki gubię co sezon, a raczej na wiosnę tak je gdzieś głęboko chowam, że potem nie mogę ich znaleźć:-)

      • nibul napisał(a):

        Skórzane to chyba nie ale w pewnym sklepie zakupisz praktycznie komplet pomarańczowej garderoby i nie tylko. Tylko jest jeden problem, raczej nie zalecam nosić jej w niektórych miastach Polski:) A już na pewno nie tam gdzie mieliśmy się okazję ostatnio spotkać:)

  3. Kamil Bąbel napisał(a):

    Moim zdaniem leżenie w hamaku nad brzegiem morza, popijanie drinków z palemką i słuchanie chilloutowej muzyki może być fajne… przez tydzień. Później to kompletna nuda. Możliwość pracowania, to jedna z najlepszych rzeczy, jaka może przytrafić się ludziom.

    Pozdrawiam

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Kamil, dzięki za odwiedzenie fridomii. Masz rację, leżenie pod palmą z drinkiem jest mało … twórcze:-)

      • Autor napisał(a):

        Tak, coś w tym jest! Ja przez cały styczeń 2013 roku byłem w podrózy. Sporo leżałem na plaży, czytałem, rozmawiałem z miejscowymi, zwiedzałem i… o mały włos nie kupiłem nieruchomości w Egipcie bo już mi się nudziło „leniuchowanie” :) Dzięki za komentarz do tekstu!

  4. Aga-ta napisał(a):

    Idea wolności finansowej często wiąże się z tym, że robimy coś bo chcemy, a nie musimy. I to jest najlepsze :-)

    Praca rozwija, uszlachetnia, daje satysfakcję. Zatem nie każdy musi chcieć z niej rezygnować gdy posiada pasywny przychód. Ale też większość z nas ma pracę znienawidzoną, wymuszoną i w stresie będącym źródłem chorób i złego samopoczucia. I bardzo chcemy od takiej właśnie pracy się uwolnić.

    Doskonale rozumiem Jakuba, Sławka i innych aktywnych fridomiaków :-)
    Choć my – ja i mój mąż – dążymy do wolności finansowej, aby … być razem! Podróżować, poznawać, pracować dla przyjemności ale przede wszystkim być i być razem. Myślałam że to bardziej moje marzenie, ale w trakcie wielogodzinnych rozmów jakie prowadzimy z mężem usłyszałam, że

  5. Paweł napisał(a):

    A czy można by ujawnić nazwisko Pana Jakuba i dowiedzieć się gdzie można posłuchać jego wykładu?

    Pozdrawiam

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

środa, 29 listopada – Chorzów, godz 18:00 – moje wystąpienie nt podróżowania podczas Peneplena Travel Festiwal, Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, ul Dąbrowskiego 36

czwartek, 30 listopada – Łódź, godz 10:00, Wydz Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ, ul Rewolucji 1905 r nr 37, Aula T – 001

sobota, 2 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja trwa.

piątek, 12 stycznia 2018 – Warszawa, szczegóły bliżej terminu

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Fridomia dla Młodzieży – 7 „C”-s of Success

Ostatnio - po spotkaniu Fridomiaków we Wrocławiu - otrzymałem mailem prośbę od Marcina, jednego z uczestników: „Sławek, chodzi o to, żebyś napisał, czy - twoim zdaniem - osoba, która jest na początku kariery może poważnie myśleć o inwestowaniu w małe nieruchomości. Przyjmijmy osobę, która kończy studia, ma pierwszą pracę i zarabia średnią krajową. Nie dostała w spadku domu po babci, nie wygrała też miliona na loterii. Z drugiej strony, nie jest obciążona dużymi kredytami. Chce [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Łukasz, sam nie znam szczegółów (i ciekaw jestem po co one Tobie:-), ale wiem, że zwykle szczegóły...
  • Łukasz: Arturze, czy możecie coś więcej tutaj powiedzieć o dealu z Compensą? Czy może wolałbyś abym się odezwał innym...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka. Michael’a miałem okazję ostatnio poznać w Kenii. On i jego zespół robią...
  • Sławek Muturi: link do nagranej audycji w Radio Kraków. Miłych wrażeń:-) Zapraszam też na dzisiejszego LIVE...
  • Fabian Koss: Może na ten styczniowy się załapię! Mam taka nadzieję! Pozdrawiam i produktywnego dnia życzę!
  • Sławek Muturi: Alwaro, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że moje podpowiedzi pomogły Ci w podjęciu decyzji i życzę...
  • Sławek Muturi: Mati, dzięki za ciepłe słowa:-)
  • Alwaro: Witam czytam Pana bloga od kilku lat i jest Pan dla mnie inspiracją do podjęcia decyzji w inwestowanie w...
  • Marek: Trochę mnie dziwi co takiego sensacyjnego jest w tej informacji że tak trąbią o niej media na świecie. Że...
  • Robert: http://www.rp.pl/Biznes/171219 766-PAIH-Polscy-przedsiebiorcy -jada-do-Kenii.html
  • Marcin: Wiadomo coś o tym artykule? Może w wersji na 2018, jeśli jeszcze się nie pojawił :)?
  • Mati: Sławek, z wielką ciekawością czytam Twojego bloga. Życzę Ci kolejnych ciekawych wpisów w przyszłości :)
  • Sławek Muturi: Piotrze, dzięki za komplement. A kaszalot nadal leży na praskim brzegu Wisły:-)
  • TX: http://www.rmf24.pl/fakty/swia t/news-brandenburska-wioska-sp rzedana-na-licytacji-za-140-ty s-euro,nId,2475644...
  • Piotr: Jak zwykle świetne opowiadanie – i jak zwykle genialne porównania :P Dzięki za umilanie popołudnia.
  • Przemek: Świat niemal bezurzędniczy to zdaje się w takiej Somalii jest :) inna sprawa, że konsekwencje braku...
  • Natalia: Dziękuję za pytanie. Pozwolę sobie na nie odpowiedzieć w imieniu Sławka ;) W Mzuri dostajemy po...
  • monte: hmm…bardziej chodziło mi o lepszy świat bezurzędniczy lub niskourzędniczy :) czyli tylko Neverland.
  • xav: W rankingach latwosci prowadzenia biznesu od dawna kroluje (wymiennie) nastepujaca trojca : NZ, SG oraz DK.
  • Sławek Muturi: Monte, trudne pytanie zadajesz… Lepszy swiat urzedniczy? Chyba tylko w Neverland. Ale to...

Najnowsze wpisy

created by Water Design