30

12.2014

Czy i jak ubezpieczyć mieszkanie na wynajem?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Często zadawane pytania

ilość komentarzy: 131

Oto kolejny bardzo rzetelny materiał przygotowany przez Roberta (jestem Ci ogromnie wdzięczny Robert!!!), tym razem nt ubezpieczeń.

Jak ubezpieczyć mieszkanie na wynajem?

Wiele osób kupując mieszkania na wynajem staje przed koniecznością podjęcia decyzji czy ubezpieczać wynajmowane mieszkanie, w jakim zakładzie ubezpieczeń, na jakich warunkach i za jaką składkę. Postaram się w kilku punktach nakreślić wskazówki czym się najlepiej kierować w swoich wyborach. Pokażę też na moim przykładzie jaki wypracowałem model ubezpieczenia mieszkań na wynajem.

Od razu uprzedzam, że nie jestem żadnym agentem ubezpieczeniowym, nie mam z nimi nic wspólnego, nie sprzedaję polis ani w żaden inny sposób nie jestem związany z ubezpieczeniami. Poniższe informacje są wyłącznie moimi poglądami, wynikającymi z analizy rynku, własnych doświadczeń i rozmów z różnymi ludźmi. Poniższe uwagi nie muszą pasować do wszystkich sytuacji, różnych mieszkań, miast i polis. Każdy musi samemu przemyśleć ten temat i podjąć samodzielną decyzję. Ważne tylko, żeby wiedzieć jakimi kryteriami się kierować, a decyzję podjąć świadomie, a nie tylko z powodu namowy agenta ubezpieczeniowego albo niskiej składki.

Słowem wstępu trzeba zastrzec, że problem ubezpieczenia mieszkania na wynajem w zasadzie nie istnieje przy posiadaniu mieszkania na wynajem kupionego za kredyt hipoteczny z banku. W takim bowiem przypadku bank zwykle jako jedno z zabezpieczeń wymaga wykupienia stosownej polisy ubezpieczenia mieszkania wraz z dokonaną cesją praw z tej polisy na bank. W takich wypadkach posiadacz mieszkania nie bardzo ma możliwość negocjowania czegokolwiek z bankiem, który często po prostu narzuca wybór konkretnego ubezpieczenia mieszkania. Posiadaczowi pozostaje tylko płacić składki. Bank zwykle wymaga wykupienia ubezpieczenia pełnego, a więc na wartość całego mieszkania, łącznie z murami (przykładowo kupiłem mieszkanie za 200.000 zł, to na taką właśnie minimalną sumę ubezpieczenia muszę posiadać polisę). Jak niżej wyjaśnię, takie ubezpieczenie nie ma większego sensu, no ale przy finansowaniu kredytem hipotecznym niestety nie mamy wyboru i musimy płacić roczną składkę rzędu 200 zł albo i więcej.

Kupując więc mieszkanie na wynajem, które nie było sfinansowane kredytem hipotecznym, zwykle sami musimy więc podjąć decyzję czy ubezpieczamy, a jeżeli tak to gdzie i na jakich zasadach.

Czy w ogóle warto ubezpieczać mieszkania na wynajem?

W 1997 roku przyszła kolejna „powódź stulecia”. Niektórzy pewnie pamiętają, jak to ofiary powodzi poczuły się wówczas bardzo urażone stwierdzeniem ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza: „to jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna.” Czy ktoś poczuł się tym urażony czy też nie, na pewno w tej wypowiedzi jest wiele mądrości.

Przy ubezpieczaniu mieszkań kieruj się również starą zasadą – umiesz liczyć, licz na siebie. Nie słuchaj różnej maści specjalistów, doradców, pośredników nieruchomości, agentów ubezpieczeniowych. Zdecydowana większość z nich nie zna się na ubezpieczaniu mieszkań na wynajem i ich specyfiki, potrzeb wynajmującego ani jego ryzyk. Zawsze temat należy przemyśleć samemu, przeczytać dokumenty, ogólne warunki ubezpieczenia i spać spokojnie. Jeżeli agent twierdzi, że zna się na mieszkaniach na wynajem i ich ubezpieczaniu, to zapytaj go ile samemu posiada takich mieszkań i jak je ubezpiecza? Albo ilu ma klientów, którzy posiadają mieszkania na wynajem?

Moim zdaniem mieszkania na wynajem należy ubezpieczać, ale pod pewnymi warunkami. Niektórzy nie ubezpieczają swoich mieszkań, twierdząc, że jakoś to będzie. Warunkiem sensowności takiej decyzji jest jej wcześniejsze przemyślenie, tak aby właściciel był w stanie poradzić sobie z ewentualną szkodą własnym sumptem. Jeżeli ktoś posiada np. dwadzieścia mieszkań na wynajem, w segmencie budżetowym, w nienajlepszym stanie technicznym, od długiego czasu nieremontowane, o małej powierzchni, bez żadnych cennych sprzętów w środku w rodzaju drogiej lodówki czy zmywarki, znajdujące się w różnych budynkach, to faktycznie warto się zastanowić, czy w ogóle jest sens je ubezpieczać.

Jeżeli bowiem w najgorszym razie zawali się cały budynek, albo dane mieszkanie się spali czy też zostanie zalane, to zawsze pozostanie mu 19 mieszkań, tak więc wielkiej tragedii i tak nie ma. Koszt remontu również nie będzie wielki.

Z drugiej jednak strony, posiadając mieszkania kupione niedawno, od dewelopera, urządzone w wyższym standardzie, kosztujące znaczne kwoty, a w środku mamy wstawione nowe sprzęty takie jak lodówka czy pralka, po niedawnym remoncie, to należy je ubezpieczyć. Naprawdę głupio byłoby stracić wolność finansową, do której dochodziłeś latami ciężkiej pracy i wyrzeczeń tylko z powodu kolejnej powodzi, pożaru czy innej katastrofy w rodzaju wybuchu gazu.

Wybierając polisę odpowiednią dla siebie musisz sobie odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania:

1/ od czego należy się ubezpieczyć?

Pomyśl, co może się stać z Twoim mieszkaniem. Załóż najgorsze scenariusze. Polisy nie są kupowane na dobre czasy, tylko na złe. Polisa ma zadziałać w momencie kryzysowym. Jeżeli z mieszkaniem nic nie będzie się działo przez całe lata, to bardzo dobrze, ale polisa nie będzie pieniędzmi wyrzuconymi w błoto – kupujesz ochronę ubezpieczeniową i święty spokój. Tego nie widać, ale to ma tak działać. To nie jest nic namacalnego, tylko kartka papieru. Ale w razie kryzysu i szkody w mieszkaniu masz prawo oczekiwać pełnego odszkodowania, tak aby Twój majątek nie ucierpiał.

Zwykle przychodzą do głowy takie możliwe szkody jak wybuch gazu, pożar i spalenie mieszkania, zalanie mieszkania, kradzież. W polisach można wyczytać dodatkowo wandalizm, awarie sprzętu, dewastację, osuwanie się ziemi, przepięcia elektryczne, a nawet upadek samolotu czy kosmodromu i dziesiątki innych ryzyk.

Przemyśl jednak, czy jest sens kupować polisę od wszystkich tych ryzyk. Według mnie nie ma to najmniejszego sensu. Należy kupić taką polisę, która będzie Ci faktycznie potrzebna.

Ubezpieczenie od kradzieży z włamaniem? A jakie moje rzeczy znajdują się w mieszkaniu na wynajem? Nie słyszałem jeszcze, aby grasowały gangi kradnące pralki, lodówki czy krzesła z sofą. A nawet jak ci ukradną telewizor po babci który wstawiłeś do mieszkania – czy masz jakiś dowód, że faktycznie taki telewizor tam wstawiłeś? Ile on był wart? Masz na niego paragon? Przygotuj się, że po zgłoszeniu Szkody dostaniesz takie pytania od likwidatora. Ja nie ubezpieczam się od kradzieży. Jak ktoś się włamie i ukradnie jakieś rzeczy należące do najemcy, to ja jako właściciel za to nie odpowiadam i to nie jest mój problem.

To samo dotyczy ubezpieczenia od przepięć. Nie słyszałem, żeby od przepięcia instalacji elektrycznej zniszczeniu uległa komuś lodówka czy pralka. Jeżeli zniszczeniu ulegnie sprzętu najemcy, to nie będzie to raczej Twoim problemem – jaka jest Twoja wina w skoku napięcia elektrycznego? Nie jesteś przecież elektrownią i nie ty dostarczasz prąd. Elektrownie posiadają swoje ubezpieczenia od takich przypadków. Często zresztą w takich polisach jest wymóg, żeby ubezpieczany sprzęt (komputer, laptop, drukarka, telewizor) były własnością ubezpieczającego. Twój najemca nie ma więc co liczyć, że dostanie cokolwiek za swój sprzęt.

Co więc należy ubezpieczyć?

Na pewno ściany i podłogi mieszkania. Najczęstszą szkodą są zalania. Sąsiad zapomniał zakręcić kranu i wyszedł do pracy. Pękła rura i cały pion został zalany. Nieszczelny dach spowodował dostanie się wody do mieszkania. Zwykle przy takich przypadkach niezbędny jest remont – malowanie, szpachlowanie, wymiana tapet i podłóg. Przy zalaniu paneli podłogowych one prędzej czy później pęcznieją i nadają się na śmietnik. Na pewno więc przyda się ubezpieczenie ścian i podłóg, aby w razie zalania czy pożaru otrzymać pieniądze na niezbędny remont.

Elementy ruchome – pralka, lodówka, zmywarka. Pomyśl ile są warte Twoje sprzęty w mieszkaniu. Jeżeli są to stare sprzęty po babci, nie masz na nie paragonów, służą już kolejnemu pokoleniu – pomyśl czy w ogóle warto je ubezpieczać. Tym sprzętom grozi praktycznie tylko całkowite zawalenie się budynku albo pożar w całym mieszkaniu. W przypadku zalania ściany czy podłóg, tym sprzętom raczej nic się nie stanie. W mojej sytuacji ubezpieczam mieszkania od wniesionego sprzętu ruchomego, ponieważ zwykle kosztował mnie on sporo i jest zupełnie nowy (pralka, lodówka, kuchenka, czasem nawet zmywarka). W razie więc pożaru i spalenia tych przedmiotów, chcę otrzymać odszkodowanie pozwalające na odkupienie tych sprzętów.

Ubezpieczenie OC (odpowiedzialności cywilnej). To ubezpieczenie jest wychwalane przez agentów ubezpieczeniowych. Ma Cię chronić przed szkodami wyrządzonymi osobom trzecim (np. sąsiadom). Uważam jednak, że w praktyce jest ono praktycznie zupełnie zbędne i należy je kupować tylko w sytuacji, gdy jest prawie darmowe i dodawane do polisy mieszkaniowej jako pewien gratis. Aby zrozumieć jak działa to ubezpieczenie, trzeba wiedzieć na jakich zasadach odpowiadasz jako właściciel mieszkania. Jeżeli Twój najemca zaleje sąsiada, to powstaje pytanie jaka jest w tym Twoja wina? Przecież to nie Ty go zalałeś, tylko Twój najemca. Zalany niech więc ściga najemcę, a nie Ciebie.

Po drugie przeczytaj uważnie uchwałę Sądu Najwyższego z 18 lipca 2012 r. sygn. akt III CZP 41/12:

http://www.sn.pl/sprawy/SiteAssets/Lists/Zagadnienia_prawne/EditForm/III%20CZP%2041-12.pdf

Można z niej wyczytać, że warunkiem odpowiedzialności posiadacza mieszkania za zalanie jest jego wina albo niedbalstwo. Krótko mówiąc, jeżeli zalany przez Ciebie sąsiad chce od Ciebie pieniądze, to musi Ci udowodnić winę. Przykładowo wiedziałeś, że rura pękła, ale nic z tym nie zrobiłeś przez długi czas. Trudno sobie wyobrazić taką sytuację. Tym bardziej jeżeli powierzyłeś zarządzaniem najmem takiej firmie jak Mzuri, to trudno Ci będzie udowodnić jakiekolwiek niedbalstwo w zalaniu sąsiada.

Podobnie to działa w przypadku pożaru. Jeżeli Twój najemca spowodował pożar i zniszczył mieszkanie sąsiada z góry, to jak w tym Twoja wina? Nie masz obowiązku pilnowania najemcy i nie odpowiadasz za jego działania.

Jest to istotna uchwała sądu i kierują się nią wszystkie sądy w Polsce. Jest to o tyle istotne, że uchwała ta zmieniła ugruntowaną dotychczas praktykę, że wystarczało wykazać, który sąsiad nas zalał. Teraz niestety już tak nie jest i trzeba sprawcy szkody wykazać winę.

Są oczywiście chlubne wyjątki, decyzje zakładów ubezpieczeń które idą na rękę poszkodowanym i wypłacają czasem odszkodowania podchodząc do tego tematu bardziej liberalnie. W razie kłopotów nie chciałbym jednak liczyć na niczyją łaskę, tylko należycie się wcześniej samemu zabezpieczyć.

Działa to również w drugą stronę – jeżeli nie posiadamy naszego własnego ubezpieczenia, a zaleje nas sąsiad z góry, to w praktyce możemy zapomnieć o uzyskaniu odszkodowania od niego. Nie będziemy w stanie udowodnić mu winy. Wystarczy że nie wpuści nas ani likwidatora do mieszkania. Oczywiście są od tego wyjątki, ale zwykle bardzo trudno odzyskać cokolwiek. Dlatego lepiej mieć własną polisę.

Kupując polisę w zakresie OC należy przy tym zwrócić uwagę, czy obejmuje ona w ogóle szkody wyrządzone przez najemcę, a więc osobę trzecią w stosunku do ciebie i zakładu ubezpieczeń. Jeżeli nie obejmuje, to w ogóle na taką polisę nie warto tracić pieniędzy.

Podsumowując – ubezpieczam moje mieszkania tylko od podstawowych ryzyk takich jak wybuch, zalanie i pożar. Nie jest dla mnie istotne ubezpieczenie od innych ryzyk ani ubezpieczenie OC.

2/ na jakie sumy należy ubezpieczać mieszkania?

Od tego co ubezpieczasz (ściany, podłogi, mienie ruchome, OC) koniecznie odróżnij kwoty (sumy ubezpieczenia), na które to wszystko ubezpieczasz. Jest to klucz do uzyskania możliwie niskiej składki.

Kupiłeś mieszkanie na wynajem i kosztowało Cię ono 200.000 zł. Jestem przekonany, że agent ubezpieczeniowy zwykle będzie Cię namawiał do kupna polisy na sumę ubezpieczenia wynoszącą właśnie te 200.000 zł. Przecież tyle jest warte Twoje mieszkanie! Aż tyle za nie musiałeś zapłacić! Poczytaj OWU. Na przykład w PZU w § 14 zapisano wyraźnie: „Suma ubezpieczenia powinna odpowiadać wartości ubezpieczanego przedmiotu”.

Według mnie to nie ma sensu. Pełną sumę ubezpieczenia otrzymasz tylko w sytuacji, gdy cały budynek w którym znajduje się Twoje mieszkanie, runie albo zostanie zrównany z ziemią. Oczywiście zdarzają się takie przypadki i głośno o nich w mediach. Ale jakie jest realne ryzyko takiego nieszczęścia? W Polsce jest miliony budynków. Jeżeli w ciągu roku całkowicie zawalą się jeden czy dwa – ryzyko jest minimalne i w praktyce pomijalne. Pomyśl, jakie jest ryzyko zawalenia się budynku z Twoim mieszkaniem. Jeżeli masz tylko jedno mieszkanie na wynajem i jest ono dla Ciebie „być albo nie być”, to zastanów się czy ubezpieczyć je na pełną sumę. Jeżeli jednak masz tych mieszkań więcej, w różnych budynkach, to według mnie nie ma sensu ubezpieczać ich na pełną wartość.

Jeżeli bowiem całkowicie zawali się jeden budynek (ryzyko jest znikome i dla mnie całkowicie pomijalne), to zawsze pozostaną mi inne mieszkania. Zawsze więc ubezpieczam mieszkania biorąc pod uwagę jedynie ewentualny koszt remontu w przypadku pożaru czy zalania.

W przypadku kawalerki czy niedużego mieszkania dwupokojowego uważam, że w razie pożaru czy zalania kwota rzędu 20.000 zł w zupełności wystarczy na przeprowadzenie gruntownego remontu. Zwykle szkody zadaniowe wymagają jedynie odmalowania ścian czy też wymiany paneli podłogowych, które wcale nie są szczególnie drogie. Nawet w razie pożaru i całkowitego spalenia mieszkania, kwota rzędu 20.000 zł powinna wystarczyć na przeprowadzenie podstawowego remontu.

Ubezpieczając mieszkanie na sumę rzędu 30.000 zł – 50.000 zł sprawdź jednak, czy nie grozi Ci niedoubezpieczenie mieszkania. Niektóre zakłady ubezpieczeń wpisują bowiem do OWU (i w zasadzie mają takie prawo, chociaż niektóre sądy to kwestionują) zasadę proporcji. Oznacza to, że jeżeli ubezpieczyłeś mieszkanie na kwotę rzędu 10 % wartości mieszkania, to w razie szkody również dostaniesz tylko 10 % odszkodowania! W takim wypadku nie ma sensu wyrzucać pieniędzy na taką polisę.

Jeżeli w OWU ani polisie nie zapisano nic na ten temat, to w razie szkody musisz otrzymać pełne odszkodowanie, równe wysokości szkody. Sprawdziłem ten temat dogłębnie i wygląda na to, że aktualnie np. w ofercie PZU nie ma żadnej zasady proporcjonalności.

Przy okazji warto poczytać na ten temat najnowszy wyrok:

http://prawo.rp.pl/artykul/1165172.html

To ubezpieczyciel powinien dopilnować, by składka odpowiadała wartości rzeczy. Jej zaniżenie nie powinno obciążać odszkodowania dla ubezpieczonego.

Dom ubezpieczono na 1,5 mln zł, choć wart był 2,5 mln zł. Po jego spaleniu sądy niższych instancji zmniejszyły odszkodowanie proporcjonalnie do niedoubezpieczenia. I zamiast 1,3 mln zł zasądziły 876 tys. odszkodowania. Sąd Najwyższy orzekł, że to niedopuszczalne.

 

Aby uzyskać niską składkę, warto zapytać agenta o wszelkiego rodzaju przysługujące Ci zniżki (np. za kontynuację, brak szkód w ostatnich latach, za posiadanie polisy samochodowej w tym samym zakładzie ubezpieczeń itp.). Poza tym zapytaj czy możesz obniżyć składkę płacąc za cały rok z góry, a nie w ratach. Niektóre zakłady ubezpieczeń mają w ofercie polisy zawierane na dłużej niż rok (np. na 3 lata), oferując za to dodatkową zniżkę.

Jeżeli posiadasz kilka mieszkań na wynajem, pomyśl nad ujednoliceniem okresu ubezpieczenia. Swego czasu każde kupowane przeze mnie mieszkanie ubezpieczałem od razu po jego kupieniu. Powodowało to, że praktycznie co miesiąc kontaktował się ze mną agent ubezpieczeniowy, zawracał głowę, męczył spotkaniami i co miesiąc musiałem się z nim spotykać, wybierać warianty ubezpieczenia, przedłużać polisę, robić przelew itd. Stwierdziłem, że to nie na moje nerwy.

Obecnie wszystkie polisy które kupuję zawieram na czas do końca danego roku kalendarzowego. Jeżeli kupuję mieszkanie w trakcie roku, to żądam polisy wystawionej do 31 grudnia. W efekcie wszystkie polisy kończą mi się zawsze 31 grudnia danego roku. Co roku więc wystarczy, że raz przysiądę nad tematem, przemyślę czy przedłużać polisy, na jakich warunkach i za jakie składki. Poświęcam tematowi nie więcej niż 1-2 godziny i cały temat jest załatwiony.

Na koniec można wskazać, że na świecie istnieją również inne ubezpieczenia mogące być przydatne dla osób posiadających mieszkania na wynajem. Niestety polska oferta jest jeszcze daleko w lesie i w praktyce się ich nie oferuje. Polisy proponowane przez polskie zakłady ubezpieczeń zakładają, że ubezpieczasz swoje mieszkanie, w którym mieszkasz z rodziną. Nie uwzględnia się faktu, że w Twoim mieszkaniu przebywa jedynie zupełnie obcy dla Ciebie człowiek (najemca), że wnosi do niego swoje rzeczy a nawet meble, że to najemca może wyrządzić szkodę sąsiadowi (zalać go, albo wywołać pożar), że w razie włamania to rzeczy najemcy zostaną ukradzione, a nie Twoje. Czekam na wypracowanie oferty specjalnie pod kątem mieszkań na wynajem, niestety póki co takich ofert brak i trzeba samemu przedzierać się przez gąszcz ofert i kruczków w OWU. Tymczasem na świecie funkcjonują nawet takie polisy jak polisa od niepłacenia czynszu przez nierzetelnego najemcę, od pustostanu czy zniszczenia mieszkania przez najemcę.

Pamiętaj też, że jeżeli rozliczasz podatek dochodowy od najmu według działalności gospodarczej albo według zasad ogólnych (nie ryczałtowo), to składki płacone zakładowi ubezpieczeń możesz odliczyć od swoich przychodów z najmu i dzięki temu obniżyć podatek dochodowy.

* * *

Podsumowując – jako przykład podam na jakich warunkach kupiłem właśnie ubezpieczenia moich mieszkań na wynajem na kolejny rok 2015. Wybrałem ofertę w PZU, nazywa się ona PZU DOM. Mieszkanie na wynajem jest kawalerką w Poznaniu, położoną na parterze w nowym budynku kupionym dwa lata temu od dewelopera, ma 36 m2. Kosztowało mnie ono 200.000 zł + remont (30.000 zł) i jest obecnie wynajmowane za 1.250 zł miesięcznie plus wszystkie opłaty. Ubezpieczyłem je na sumę ubezpieczenia równą 50.000 zł (ściany, podłogi, stałe elementy) oraz na 5.000 zł ruchomości domowe. Składka na cały rok za to mieszkanie wyniosła mnie 60 zł.

Od razu zastrzegam, że nie przekonuję nikogo akurat do tej oferty, być może inny zakład ubezpieczeń proponuje lepsze polisy, nie sądzę żeby dało się to ubezpieczyć taniej, ale być może na lepszych warunkach. Mam nadzieję, że w moim przypadku w razie szkody otrzymam bez problemów pełne odszkodowanie, a składka jest i tak niewielka.

Robert

Komentarze:

  1. Konkrey napisał(a):

    @onlineekspertcompensa
    Warto jednak przeczytać tekst pod którym się wstawia komentarze bo inaczej wychodzi niezręczna reklama nijak mająca się ani do treści artykułu ani do komentarzy…

  2. Dorota napisał(a):

    Dzień dobry,

    chciałabym zapytać czy wynajmujący mieszkanie odpowiada za rzeczy (ruchomości) najemcy trzymane w mieszkaniu lub w piwnicy przynależnej do mieszkania ? czy w przypadku np. powodzi czy pękniętej rury wynajmujący powinien zwrócić najemcy koszty zalanych rzeczy ?

    Z góry dziękuję za podpowiedź

    Dorota

    • TX napisał(a):

      W przypadku powodzi nie ma winy właściciela. W przypadku pękniętej rury już może być. Niektóre polisy mają OC wynajmującego na takie właśnie przypadki.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

środa, 29 listopada – Chorzów, godz 18:00 – moje wystąpienie nt podróżowania podczas Peneplena Travel Festiwal, Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, ul Dąbrowskiego 36

czwartek, 30 listopada – Łódź, godz 10:00, Wydz Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ, ul Rewolucji 1905 r nr 37, Aula T – 001

sobota, 2 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja trwa.

piątek, 12 stycznia 2018 – Warszawa, szczegóły bliżej terminu

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Po wakacjach u Speedy Łukasza

Speedy Fridomiak Łukasz zechciał podzielić się z nami swoimi kolejnymi doświadczeniami w inwestowaniu. Super, prosimy o jeszcze!!! Po aktywnym pierwszym półroczu i fajnych wakacjach w afryce wróciłem do pracy i do doglądania pierwszego mieszkania i lokatora który naprawdę na razie odpukać nie sprawia najmniejszych kłopotów. Moje zarządzanie tym mieszkaniem ogranicza się do dwóch rzeczy 1) sprawdzenia każdego 5 tego dnia miesiąca czy wpłynął przelew na moje konto za czynsz 2) do telefonu trawjącego 45 sekund do zarządcy calego [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Łukasz, sam nie znam szczegółów (i ciekaw jestem po co one Tobie:-), ale wiem, że zwykle szczegóły...
  • Łukasz: Arturze, czy możecie coś więcej tutaj powiedzieć o dealu z Compensą? Czy może wolałbyś abym się odezwał innym...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka. Michael’a miałem okazję ostatnio poznać w Kenii. On i jego zespół robią...
  • Sławek Muturi: link do nagranej audycji w Radio Kraków. Miłych wrażeń:-) Zapraszam też na dzisiejszego LIVE...
  • Fabian Koss: Może na ten styczniowy się załapię! Mam taka nadzieję! Pozdrawiam i produktywnego dnia życzę!
  • Sławek Muturi: Alwaro, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że moje podpowiedzi pomogły Ci w podjęciu decyzji i życzę...
  • Sławek Muturi: Mati, dzięki za ciepłe słowa:-)
  • Alwaro: Witam czytam Pana bloga od kilku lat i jest Pan dla mnie inspiracją do podjęcia decyzji w inwestowanie w...
  • Marek: Trochę mnie dziwi co takiego sensacyjnego jest w tej informacji że tak trąbią o niej media na świecie. Że...
  • Robert: http://www.rp.pl/Biznes/171219 766-PAIH-Polscy-przedsiebiorcy -jada-do-Kenii.html
  • Marcin: Wiadomo coś o tym artykule? Może w wersji na 2018, jeśli jeszcze się nie pojawił :)?
  • Mati: Sławek, z wielką ciekawością czytam Twojego bloga. Życzę Ci kolejnych ciekawych wpisów w przyszłości :)
  • Sławek Muturi: Piotrze, dzięki za komplement. A kaszalot nadal leży na praskim brzegu Wisły:-)
  • TX: http://www.rmf24.pl/fakty/swia t/news-brandenburska-wioska-sp rzedana-na-licytacji-za-140-ty s-euro,nId,2475644...
  • Piotr: Jak zwykle świetne opowiadanie – i jak zwykle genialne porównania :P Dzięki za umilanie popołudnia.
  • Przemek: Świat niemal bezurzędniczy to zdaje się w takiej Somalii jest :) inna sprawa, że konsekwencje braku...
  • Natalia: Dziękuję za pytanie. Pozwolę sobie na nie odpowiedzieć w imieniu Sławka ;) W Mzuri dostajemy po...
  • monte: hmm…bardziej chodziło mi o lepszy świat bezurzędniczy lub niskourzędniczy :) czyli tylko Neverland.
  • xav: W rankingach latwosci prowadzenia biznesu od dawna kroluje (wymiennie) nastepujaca trojca : NZ, SG oraz DK.
  • Sławek Muturi: Monte, trudne pytanie zadajesz… Lepszy swiat urzedniczy? Chyba tylko w Neverland. Ale to...

Najnowsze wpisy

created by Water Design