24

07.2015

Czy warto kupić mieszkanie na wynajem za granicą?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Często zadawane pytania, Fridomia, Inwestowanie, Nieruchomości, Nieruchomości za granicą, Opłacalność Inwestowania, Zapiski zdeterminowanego Fridomiaka

ilość komentarzy: 24

W  Europie bez granic, mamy możliwości swobodnego inwestowania poza Polską. Ludzie często mnie pytają o opłacalność inwestowania w Bułgarii, w Albanii, w Hiszpanii czy w innych miejscach w Europie lub na świecie. Zawsze odradzam, bo wiem, że (a) inwestowanie jest ryzykowne oraz dodatkowo (b) nieruchomości zawsze są rynkiem o charakterze bardzo lokalnym. Nieznajomość lokalnych realiów zwiększa ryzyko inwestycyjne.

Rynek nieruchomości w Warszawie różni się od łódzkiego czy katowickiego (inne ceny, inna dynamika, co innego jest okazją rynkową, inne zwyczaje, odmienna podaż – bo np w Katowicach są familoki, a w Łodzi i W-wie ich nie ma, za to w Łodzi jest wiele kamienic, inne zwroty,  itp). Różnić się mogą nawet dzielnice tego samego miasta – Wilanów a Białołęka w Warszawie, czy Dolny i Górny Sopot. Rynki w Polsce z pewnością bardzo się różnią od rynków w Atenach, na greckich wyspach, itp. A jeśli nałożymy na to różnice w prawie pomiędzy krajami, w ustawodawstwie podatkowym, w kulturze, w walucie, w stopniu rozwoju rynkowego itp to  skala ryzyka staje się jeszcze większa.

Dlatego odradzam. Ale robię to czując pewien dyskomfort, bo sam nigdy nie inwestowałem za granicą i moje porady nie bazują na moich własnych doświadczeniach. A przecież mogę się mylić i nawet nie wiedzieć, że się mylę. Dlatego tym bardziej jestem wdzięczny Adamowi i Ani za podzielenie się swoimi praktycznymi doświadczeniami z inwestycji w Bułgarii. Jeśli ktoś z Was też ma praktyczną wiedzę zdobytą na innych rynkach, to również proszę o podzielenie się swoimi doświadczeniami (oczywiście również pozytywnymi jeśli takie są, może Adam i Ania po prostu mieli pecha:-) z nami wszystkimi. Będę ogromnie zobowiązany.

Oto relacja Adama i Ani (jeszcze raz duże dzięki):

Pierwsze co muszę powiedzieć, to zupełnie bym nie wiązał spraw spędzania urlopu i kupowania mieszkania za granicą. Ktoś kiedyś mądry powiedział, że nie trzeba kupować browaru aby napić się piwa. Poza tym jeśli chcesz zarobić na wynajmie mieszkania nad morzem w Bułgarii – musisz wynająć je na całe wakacje, co kłóci się ze spędzeniem tam samemu urlopu. To tak tytułem wstępu, bo generalnie nie jesteśmy, po naszych doświadczeniach, zwolennikami kupowania mieszkań na wynajem za granicą. Pierwszy i podstawowy problem to odległość. Samemu nie ma się nad tym kontroli a zlecanie jakiejś firmie kończy się tym, że do Ciebie trafi niewiele pieniędzy. Np. w Bułgarii firmy brały 25 – 30 % za obsługę. I to jeszcze jakoś ujdzie, ale niestety każda inna czynność słono kosztuje. Pranie – ileś Euro plus taxi (bo jak mam na piechotę nieść do prania itd.). Drugi problem, który pamiętam to niepewność, czy jak nikt nie wynajmował naszego mieszkania, tak było naprawdę. Zostawało nam z sezonu mało pieniędzy a sami byliśmy tam dwa czy trzy razy. Mamy też mieszkanie nad polskim morzem i tu bywamy bardzo często i sobie chwalimy (nie wynajmujemy już, bo sami korzystamy). Z tego powodu też nie bywaliśmy w Bułgarii. Innym minusem w naszym miejscu była mentalność miejscowych osób. Mam nadzieję, że nie urażę nikogo, ale dla nas Bułgarzy mają w sobie coś z południowców, ale też z domieszką wschodnią. Ta mieszanka jest dość irytująca na dłuższą metę. Ciężko coś załatwić, wszędzie trzeba czekać i każdy ma Cię generalnie w poważaniu. I o ile na południu Europy ma to jakiś swój urok to w Bułgarii tego uroku brak. Mieszkanie mieliśmy w dość ekskluzywnym miejscu (największy port jachtowy nad Morzem Czarnym) i mentalność majętnych Bułgarów jest już tragiczna. Siedzisz sobie w knajpce w porcie, idzie wieczór i nagle podchodzi kelner i stawia tabliczkę „rezerwacja” na WSZYSTKICH stolikach i mówi, że musimy się wynieść ! Aby miejscowi bogacze mieli gdzie usiąść. Takich przykładów bym mógł opowiedzieć więcej.
Generalnie wracając do tego czy kupować mieszkania w Bułgarii, Hiszpanii itd. – to zdecydowanie odradzam. Chyba, że się tam mieszka, ma rozeznanie, kupuje kilka mieszkań i tam nimi zarządza. Inaczej to na pewno się straci. Trzeba też pamiętać o ryzyku kursowym – można stracić wiele pieniędzy. My mieliśmy szczęście kupując przed górką (jak Bułgaria wchodziła do Unii E.), ale znamy wielu Polaków, którzy kupili już na górce i teraz gdyby chcieli sprzedać stracili by wielkie kwoty. My wyszliśmy na zero. Jak coś jeszcze chciałbyś wiedzieć, pytaj śmiało.
Pozdrawiamy
Adam i Ania

Komentarze:

  1. JacekP pisze:

    Lokowanie całego majątku w jednym kraju jest również ryzykowne. Niesie za sobą ryzyko polityczne.
    Jeśli ktoś miał cały majątek ulokowany na Kubie w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, albo w Polsce zaraz po drugiej wojnie światowej to raczej nie najlepiej na tym wyszedł.
    Państwa europejskie są coraz bardziej zadłużone. Może to mieć w przyszłości przykre konsekwencje.
    Jeśli większości społeczeństwa żyje się coraz trudniej, to zaczyna ono szukać kogoś, kogo można obwinić za całą sytuację. Bardzo często winą obarcza się bogatych, lub osoby, które za bogate uchodzą.
    Do władzy dochodzą różnej maści socjaliści i populiści. Ludzie czują się zagubieni, nie wiedzą co robić i szukają kogoś kto ich poprowadzi. I znajdują swoich hitletlerów, stalinów, pol potów, mao tse-tungów, fideli castro i innych im podobnych.
    Kilka miesięcy temu natknąłem się na przerażający sondaż dla jednego z tygodników, chyba Polityki. Około połowa respondentów byłaby gotowa zaakceptować rządy przywódcy, który nie doszedłby do władzy w demokratyczny sposób, o ile byłby skuteczny i dobrze sprawował rządy. To zaledwie 26 lat po obaleniu totalitarnego reżimu.
    Inwestowanie w różnych krajach jest bardzo dobrym pomysłem pod warunkiem, że ktoś zadał sobie trud, żeby poznać specyfikę rynków na których inwestuje. Jeśli ktoś nie odrobił „zadania domowego” i nie wie co robi, to nawet na rodzimym rynku może mieć kłopoty.
    Oczywiście żeby dywersyfikować terytorialnie, trzeba mieć najpierw co dywersyfikować. Pewnie nie ma to większego sensu, jeśli ktoś dysponuje majątkiem rzędu kilkuset tysięcy złotych. Może mieć natomiast wielki sens w przypadku osoby, która ma kilkadziesiąt milionów.

  2. Sławek Muturi pisze:

    Otrzymałem mailowo od Jarka następujący komentarz. Dzięki Jarku!

    Oto komentarz Jarka:

    Właśnie przeczytałem ostatni wpis na blogu i chciałbym odpowiedzieć na pytanie zadane w temacie wpisu.

    Owszem, warto inwestować za granicą i zgadzam się z tym, że rynek, na którym się inwestuje trzeba znać. Tak jest z każdą inwestycją, niezależnie od tego czy są to nieruchomości, czy jakaś firma lub papiery wartościowe, to zawsze trzeba wiedzieć jak to działa i gdzie to działa. Wszystkie kraje mają inne prawo, żyją w nich różni ludzie z różną kulturą i te oraz inne czynniki będą wpływały na możliwości inwestycyjne.

    Obecnie mieszkam w UK i posiadam jedną nieruchomość pod Londynem, którą kupiłem w połowie 2010 roku, czyli w momencie, gdy średnie ceny nieruchomości były stabilne już od kilku miesięcy. Zaraz po zakupie mojej nieruchomości średnie ceny w UK zaczęły iść w górę i tak jest do dziś. Od momentu zakupu do teraz wartość mojej nieruchomości niemal się podwoiła. Czy miałem szczęście? Może w kilku procentach szczęście mi dopisało, ale zanim zdecydowałem się na zakup, to dużo czytałem o inwestycjach w nieruchomości w UK, potem zacząłem analizować różne raporty makroekonomiczne oraz same portale internetowe oferujące mieszkania na sprzedaż. Śledząc ogłoszenia, prowadziłem swoje statystyki i z miesiąca na miesiąc obserwowałem jak kształtują się ceny ofertowe nieruchomości, oraz jak długo te mieszkania wiszą na “tablicy ogłoszeń”. Po ponad roku tych wszystkich analiz uznałem, że rynek nieruchomości w UK zaczyna się ożywiać i zdecydowałem się na kupno. Posiadanie samych pieniędzy na inwestycje nie wystarczy, aby skutecznie inwestować. Wiedza o tym, jak zachowuje się dany przedmiot inwestycji w określonych warunkach jest najważniejsza, a zdobywanie tej wiedzy wymaga systematycznego studiowania nawet przez wiele lat. Oczywiście, można skorzystać z pomocy doświadczonych osób i podzielić się potem zyskiem, ale nawet korzystając z pomocy fachowców każdy inwestor powinien wiedzieć jak najwięcej o swojej inwestycji.

    Chciałbym jeszcze nawiązać do wspomnianego we wpisie ryzyka walutowego. Faktycznie ono istnieje, ale to też da się przeanalizować i ocenić jak będzie się kształtować kurs danej waluty w przyszłości. Oczywiście, bardzo często kursy walut załamują się pod wpływem jakiś nieprzewidzianych zdarzeń i na to nie będziemy już mieli wpływu. Nie mniej jednak, jeżeli rząd danego kraju jest przewidywalny i transparentny oraz gdy sytuacja gospodarcza tego kraju jest na stabilnej ścieżce rozwoju, to waluta powinna dać się przewidzieć. Chcę w szczególności podkreślić w tym miejscu ostatnie słowa “. . .waluta powinna dać się przewidzieć”, co oznacza, że nasze prognozy kursu walutowego będą takie same jak prognoza pogody – jutro będzie świecić słońce, ale niespodziewanie może pojawić się burza.

    Obecnie w UK zaczyna się mówić o bańce inwestycyjnej na nieruchomościach i kiedyś ta bańka na pewno pęknie, więc średnie ceny nieruchomości runą w dół. W przyszłym roku zamierzam sprzedać moją nieruchomość w UK i ulokować część uwolnionych środków w nieruchomościach w Polsce. Dlaczego wybrałem właśnie Polskę? Przede wszystkim dlatego, że chcę tam ponownie zamieszkać, ale też dlatego, że polski rynek nieruchomości intensywnie studiuję już od ponad dwóch lat i wiele czynników podpowiada mi, że dziś jest dobry moment na zakup. Poza tym, dzięki takim przedsięwzięciom jak Mzuri rynek nieruchomości w Polsce zaczyna się powoli cywilizować, więc to również zachęca mnie do skorzystania z pomocy doświadczonych osób. Także Panie Sławku od przyszłego roku będę Pana nowym klientem. Smile:)

    Pozdrawiam serdecznie
    Jarek

  3. Michał pisze:

    Witam,
    przepraszam, że trochę nie w temacie ale chciałem się zapytać co myślicie o nowym programie mieszkań czynszowych. Podobno będą o wiele tańsze od mieszkań na wynajem.

    • Robert pisze:

      Co rozumiesz pod pojęciem „mieszkań czynszowych”? Jeżeli masz na myśli fundusz mieszkań na wynajem od BGK, to jak to wygląda, już widać, ceny wcale nie są rekordowo niskie. Jeżeli masz na myśli kredyty z BGK dla gmin czy innych podmiotów żeby budowali mieszkania (nie wiadomo na co – na wynajem, socjalne, dla eksmitowanych), to nie sądzę żeby to była jakakolwiek konkurencja dla najmu mieszkań na wolnym rynku. Chyba nie chciałbyś wynajmować mieszkania dla osoby, która powinna być umieszczona w lokalu socjalnym, bo nie płaciła poprzednio czynszu i została sądownie eksmitowana ;-)

  4. Pablo pisze:

    Super Jarek
    trzymam kciuki ,abyś nie przespał wysokich cen w UK , moim zdaniem ceny te są z kosmosu ,ale kosmos ileś tam trwa ,ja bym już wychodził

    co do Polski :
    u mnie w rejonie jeszcze rok,dwa temu było mało chetnych na mieszkania,lokale – na przetargach nikogo nie było ,a na 3-4 przetargu góra 2 osoby ,teraz w przetargach góra na drugim nieruchomość schodzi ,w na przetargu jest 5 a czasami 12 osób !!! i podbijają !!!
    Tanich ,okazyjnych nieruchomości juz ciężko znaleźć ,czy przyjdzie czas na wzrosty ??
    Niestety ludzie szukają mozliwości inwestowania ,bo lokaty na 0% to wymuszają

    Teraz rynek wtórny stoi ,wszyscy czekają na mdm od września,moja kuzynka z mężem chciała kupić na kredyt mieszkanie ,ale teraz czekają do września,bo załapia sie na dopłatę i to pewnie spowoduje wzrost cen ,ale nie wiem jaki i kiedy ,ale spadków cen raczej nie możemy sie spodziewać – więc chyba dobry moment na nieruchomości w Polsce ,ale w mniejszych miestach

  5. Robert pisze:

    „waluta powinna dać się przewidzieć” – ojojoj tutaj nie byłbym aż takim optymistą. Popatrz na kurs franka szwajcarskiego, też niby nic się nie działo, kraj i jego gospodarka cały czas super stabilna, żadnych wielkich krachów, a tymczasem w ciągu kilku lat kurs franka wzrósł z 1,90 zł aż do 4 zł, albo i więcej. I tego nikt nie przewidział.

    • Sławek Muturi pisze:

      Robert, mnie z kolei dziwi kurs dolara. Utrzymuje swoją wysoką wycenę i nie straszny mu ani kryzys finansów, ani quantitative easing

      • JacekP pisze:

        QE w USA się skończyło. FED ciągle mówi o podwyżce stóp procentowych. Nie robi tego, ale wielu uczestników rynku wierzy, że to zrobi.
        W Europie dla kontrastu QE zaczęło się w tym roku i trwa w najlepsze. Do tego cała zawierucha wokół Grecji.
        USA po prostu wygląda relatywnie dobrze na tle Europy. Stąd wysoki kurs dolara.

        • Sławek Muturi pisze:

          Jacku, niewątpliwie masz rację. Natomiast jeśli dobrze pamiętam, kurs dolara utrzymywał się nawet w szczycie aktywności drukarskiej Fed-u:-)

  6. Natalia pisze:

    Biorąc pod uwagę różne zawirowania, które obecnie się dzieją na europejskich rynkach, takie inwestycje są obarczone wyjątkowym ryzykiem. Chyba, że ktoś lubi ryzyko i zna się na rynku nieruchomości w danym kraju.

  7. Małgorzata pisze:

    Moja podstawowa dewiza brzmi to : trzymaj się blisko domu. Bo wtedy łatwiej trzymać rękę na pulsie, wiele można zrobić samemu i nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów zarządzania nieruchomością. Jeśli ktoś nie zna dobrze rynku i nie ma wiedzy na temat inwestowania to powinien się trzymać jak najdalej zagranicznych inwestycji. Pozdrawiam

  8. Marcin pisze:

    Odnosząc się do doświadczeń Adama i Ani, to dziwię się nad ich oceną wynikająca z faktu, że jak nadszedł wieczór, to pojawiły się tabliczki, że są rezerwacje, to chyba normalne?! Knajpy żyją z wieczorowych klientów i w miejscach cieszących się klientami trzeba mieć rezerwację, niekiedy z kilkudniowym wyprzedzeniem. Czy pozostałe ich wywody są tak samo wiarygodne?

  9. Marcin123 pisze:

    Odnośnie zakupów gruntów w Bułgarii, to od 2014 r. nie ma ograniczeń dla obywateli UE, poza ziemią rolniczą, w przypadku której są ograniczenia, analogicznych do tych niedawno wprowadzonych w Polsce, które dotyczą również obywateli Bułgarii. Jednocześnie wcześniej też można było nabyć nieruchomość razem z gruntem rejestrując tam sp. z o.o. – nieskomplikowana i niekosztowna procedura w Bułgarii.
    Jeżeli ktoś jest zainteresowany zakupem wakacyjnych nieruchomości, polecam apartamenty o wysokim standardzie i dobrych cenach w Słonecznym Brzegu oraz bardzo ciekawe luksusowe propozycje apartamentów w Św. Włas.

  10. adam pisze:

    Ja tam bałbym się inwestować za granicą, za duże ryzyko wystarczy że zmienią się rządy, zmienią przepisy i nie wiadomo co się stanie z naszą nieruchomoscią. Sam mam mieszkanie nad Bałtykiem i nie narzekam, planuję kupić drugie. Inwestycja szybko się zwraca, bo turyści sa w stanie dużo płacić za lokalizację nad samym morzem

  11. Magda pisze:

    Nie ma co osądzać inwestowania na podstawie jednego kraju. Mieszkałam w Bułgarii kilka miesięcy i mówiąc szczerze nie jest to kraj do życia na dłuższą metę. Bułgarzy to najbardziej chamski naród jaki znam i do tego mają wszystko gdzieś, więc w urzędach nie załatwisz kompletnie nic. Warto dowiedzieć się z innych źródeł jak to wygląda w innych krajach. Swoją drogą faktycznie jeśli kupuje się posiadłość, to po to, żeby tam mieszkać albo wynająć. Jak stoi pusta to niszczeje.

    • Magda pisze:

      poza tym, żeby nie wydawać pieniędzy na taxi i pralnię, warto zaopatrzyc się w pralkę ;)

    • Sławek Muturi pisze:

      Magda, nie wiem czy Bułgarzy to – tak jak piszesz – najbardziej chamski naród na świecie, ale zaobserwowałem, że biznes konsultingowy robiło się tam dużo trudniej niż w Rumunii. W Polsce to Bułgaria ma o wiele lepszy PR niż Rumunia – rzeczywistość na miejscu wskazuje, że powinno być odwrotnie.

      Rumuni – znają języki, są otwarci, konkretni. Po spotkaniu mówią wprost, że albo są zainteresowani i proszą o przesłanie oferty (negocjacja kontraktu zajmuje krócej niż w Polsce), albo mówią, że nie są zainteresowani.

      Bułgarzy zawsze mówili, że bardzo interesująca oferta i że się zastanowią. Po czym zapadała głucha cisza. Miałem wrażenie, że nadal tkwili mentalnie (byłem tam w latach 2007-2009) w komunizmie. Rumunia dużo szybciej się rozwijała, ich projekty miały odpowiedni rozmach. W Bułgarii za to korupcja była o wiele poważniejszym problemem.

      A wszyscy moi znajomi w Polsce pytali dlaczego mieszkam w Bukareszcie skoro obsługuję też Bułgarię. Wydawało im się, że Rumunia to głęboka prowincja. Rzeczywistość pokazywała, że było odwrotnie.

    • Jacek pisze:

      Mam całkiem inne doświadczenie. Parafrazując Magdę bym powiedział nie ma co osądzać kraju na podstawie jednego doświadczenia. Kupiłem mieszkanie nad morzem w Bułgarii w 2012r. i często też jeżdżę w interesach.
      Po po pierwsze Bułgarzy, których ja poznaje i spotykam, to przesympatyczni i przemili ludzie. Uwielbiam tam przebywać i spędzać czas zarówno będą nad morzem, jak i podczas biznesowych podróży.
      Po drugie w kwestii załatwiania w urzędach, to wydaje mi się, przynajmniej ja mam takie doświadczenia, że często łatwiej jest załatwić sprawę tam, niż w Polsce, gdzie urzędy maja długie terminy na załatwienie i nie masz możliwości przyspieszenia.
      Czy Bułgarzy „mają wszystko gdzieś” – nie powiedziałbym, ale oczywiście jest to południe, czyli tak samo jak w Grecyzacji, południowych Włochach, czy Hiszpanii, nie spieszą się i są bardziej wyluzowani, ale w moim przekonaniu ma to swój urok, my też na wczasach chyba powinniśmy trochę wyluzować. A jak komuś przeszkadza południowe podejście, to nie kupi sobie dom np. w Skandynawii nad morzem.

      • Robert pisze:

        „często łatwiej jest załatwić sprawę tam, niż w Polsce, gdzie urzędy maja długie terminy na załatwienie i nie masz możliwości przyspieszenia.”

        No nie wiem czy piszesz na okrągły sposób o dawaniu łapówek w Bułgarii dzięki czemu przyspieszasz załatwianie sprawy, ale jeżeli tak, no to ja dziękuję za takie załatwianie spraw.

        • Jacek pisze:

          No własnie nie, ani razu nie dałem żadnej łapówki! Wiem, że zapewne są również sytuacje załatwiania za sprawą łapówek, ale ja nie nigdy w coś takiego bym się nie wplątywał. Mówię po prostu o sytuacji na przykład, że w urzędzie biorą pod uwagę, że jako obcokrajowiec jestem w Bułgarii tylko przez parę dni i szybciej załatwiają sprawę, żeby w tym czasie się zmieścić. W odniesieniu też do wielu procedur mają urzędowe cenniki dla ekspresowego załatwienia spraw, czego w Polsce nie ma, tj. zgodnie z legalnym cennikiem uzyskanie jakiegoś zaświadczenia lub pozwolenia kosztuje w standardowej procedurze np. odpowiednik 50 zł, procedura trwa do 30 dni, mają też opcję przyspieszoną, do 7 dni i kosztuje to np. 80 zł, ale jest też opcja ekspresowa do 24 lub 48 godzin i koszt jest np. odpowiedni 120 zł. Ale oprócz tego po ludzku podchodzą do twojej sprawy, mówisz np. do kiedy będziesz w Bułgarii i starają się to załatwić w tym terminie.

  12. Tomeeesz pisze:

    Wydaje mi się, że jak najbardziej warto kupić mieszkanie pod wynajem, ale w Polsce. Jest mnóstwo miast, gdzie taka inwestycja jest opłacalna. Ja zainwestowałem w wynajem krótkoterminowy (głównie dla turystów) w Krakowie.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

13.X. 2018, sobota – godz 17:00; Seul, Korea – darmowe spotkanie w 3 Alley Pub, podczas którego chętnie odpowiem na pytania związane z wolnością finansową, inwestowaniem w najem, również w formule crowd fund investing, oraz o tym co można robić po osiągnięciu wolności finansowej:-)

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Co to jest wolność finansowa? – Bankier.tv

Od 5 marca 2010 portal finansowy Bankier.tv rozpoczął emisję cyklu nagrań poświęconych dążeniu do wolności finansowej poprzez inwestowanie w nieruchomości, który niedawno zrealizowaliśmy na ich zaproszenie.  Bardzo się cieszymy z popularyzacji idei wolności finansowej. Nagraliśmy kilkanaście odcinków, które będą emitowane w kolejności przypominającej kolejność rozdziałów w naszej książce. Wszystkie odcinki zamieścimy na blogu w kategorii: Multimedia.     Zachęcamy do odsłuchania i do komentarzy.   ttp://bankier.tv/video/Co-to-jest-wolnosc-finansowa-Cz-1-52312.html [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za kolejny wpis dot ubezpieczeń:-)
  • Sławek Muturi: Prezesik2000, dzięki za to, że jesteś z fridomią od wielu, wielu lat. Cieszy też to, że okazuje się,...
  • Sławek Muturi: Artur, dzięki. Jesteśmy w kontakcie:-)
  • Sławek Muturi: Paweł, dzięki za podzielenie się swoim współczynnikiem przybliżania się do wolności finansowej....
  • Jan Dziekonski: No i niestety zawiodłem się – pokrętnie tłumaczył mi, że tamta analiza nie bierze pod uwagę...
  • Paweł: No to ja w ramach podsumowań pokaże swoje wyniki fridomia rate (relacja dochodów pasywnych do wydatkow). 2012...
  • Jan Dziekonski: Sławku, ja też mam nadzieję, że uda mi się godnie uzupełnić Fridomię – mam tylko nadzieję, że...
  • Jan Dziekonski: Mam nadzieję, że PB opublikuje sprostowanie – dziennikarz okazał się otwarty, otrzymał...
  • Robert: Dla zainteresowanych wklejam fragment uzasadnienia wyroku, który właśnie zapadł w Sądzie Rejonowym (Poznań)....
  • Artur Kaźmierczak: Skonsultowałem się z Hieronimem, który odpowiada w Mzuri za zarządzanie najmem na południu Polski...
  • prezesik2000: Sławku ja nie używam Facebooka – zdecydowanie wolę Fridomię :)
  • Paweł: W ramach podsumowania roku zrobiłem sobie również analizę mojej fridomia rate (relacja dochodów pasywnych do...
  • Sławek Muturi: Janku, dzięki za danie fridomii nowej energii, nowego życia. Mam nadzieję, że to nie tylko...
  • Sławek Muturi: Twoja, dzięki za komentarz. Ale rację miał Jan Dziekoński, mój wspólnik i prezes Mzuri Investments,...
  • Artur Banach: Ja lubię jeździć samochodem w nieznane :-)Jak kiedyś jeździłem po USA to w 17 dni zwiedzaliśmy i...
  • Magda: Ja muszę przyznać, że ostatnio trochę mi tęskno do intensywnego życia – wiem jednak, że nasze błogie,...
  • Twoja: Tak Slawku masz rację chyba że autor chciał wyliczyć ROI z pierwszego roku
  • JacekP: Ja patrząc z perspektywy rynku katowickiego nie widzę wzrostu czynszów. Widzę spadki czynszów przy...
  • Sławek Muturi: Artur, dzięki za zainteresowanie dołączeniem do tej wycieczki. Intensywność duża. Planuję byśmy...
  • Artur Banach: Dziękuje za przybliżenie terminu i trasy wyprawy.Tak właśnie sobie wyobrażałem jej plan na podstawie...

Najnowsze wpisy

created by Water Design