29

01.2017

102, czyli….

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie, Życie postkorporacyjne

ilość komentarzy: 24

Do tego, że uwielbiam podróżować chyba nikogo z Was już przekonywać nie muszę – wielu z Was pewnie kojarzy, że udało mi się odwiedzić każdy niepodległy kraj na świecie. Wiele z nich wielokrotnie. Często zadajecie mi pytania o to, który kraj najbardziej mi się podoba? Nie wiem. Jest ok 15-20 krajów, które spodobały mi się najbardziej, ale ogólnie podobało mi się wszędzie. Często zadawano mi też pytanie o to co dalej? „Może podróż w kosmos”? Akurat to raczej mnie nie interesuje.

Ale przedwczoraj skrystalizował mi się nowy cel podróżniczy. Przed ukończeniem 65 roku życia (o ile dożyję) chciałbym odwiedzić ponownie te wszystkie kraje, w których dotąd byłem tylko raz. Zrobiłem sobie listę tych krajów i jest tego całkiem sporo. 102:-)

Oto moja lista.

AFRYKA. Najwięcej krajów będę miał do odwiedzenia w Afryce. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że Afrykę w zasadzie znam bardzo … słabo:-). Wielokrotnie byłem tylko w Kenii (granicę przekroczyłem pewnie ponad 100 razy), w RPA i Etiopii (po ok 10 razy) oraz w Tanzanii i Maroko (po ok 5 razy). W Namibii, Zimbabwe, Egipcie, Gabonie, Gambii, Senegalu, Ghanie i Zairze (dziś DR Kongo) byłem po 2-5 razy.

W następujących krajach byłem tylko po jednym razie.

  1. Libia
  2. Tunezja
  3. Algieria
  4. Mauretania
  5. Cabo Verde
  6. Gwinea Bissau
  7. Gwinea
  8. Sierra Leone
  9. Liberia
  10. Cote d’Ivoire
  11. Togo
  12. Benin
  13. Nigeria
  14. Mali
  15. Burkina Faso
  16. Niger
  17. Czad
  18. Sudan
  19. Sudan Południowy
  20. Erytrea
  21. Dżibuti (II RAZ: marzec 2017)
  22. Somalia (II RAZ: marzec 2017)
  23. Rep Środkowej Afryki
  24. Rwanda (II RAZ: luty 2017)
  25. Uganda (II RAZ: luty 2017)
  26. Burundi (II RAZ: luty 2017)
  27. Kamerun
  28. Gwinea Równikowa
  29. Sao Tome
  30. Congo
  31. Angola
  32. Zambia (II RAZ: luty 2017)
  33. Malawi (II RAZ: luty 2017)
  34. Mozambik (II i III RAZ: luty 2017)
  35. Komory
  36. Madagaskar
  37. Mauritius
  38. Seszele
  39. Lesotho (II RAZ: luty 2017)
  40. Swaziland (II RAZ: luty 2017)

AZJA. To najludniejszy i największy kontynent.Tutaj najwięcej razy byłem w Jordanii, Indiach, Chinach, Hong Kongu, Tajlandii, Malezji, Singapurze oraz Indonezji po ponad 10 razy w każdym z nich). Natomiast tylko po jednym razie byłem w następujących krajach:

  1. Izrael
  2. Liban
  3. Arabia Saudyjska
  4. Jemen
  5. Oman
  6. Katar
  7. Bahrajn
  8. Kuwejt
  9. Irak
  10. Iran
  11. Afganistan
  12. Turkmenistan
  13. Tadżykistan
  14. Kirgizja
  15. Pakistan
  16. Sri Lanka
  17. Malediwy
  18. Nepal
  19. Bhutan
  20. Bangladesz
  21. Myanmar
  22. Mongolia
  23. Korea Północna
  24. Korea
  25. Japonia
  26. Brunei Darussalam
  27. Timor Wschodni

AMERYKI. Może ponad 100 razy byłem w USA oraz po ponad 10-krotnie w Kanadzie, Meksyku, Brazylii, Argentynie. W wielu krajach byłem też co najmniej 3 razy, np Kuba, Dominikana, Barbados, Kolumbia, Wenezuela, Paragwaj, Urugwaj, Chile. Ale pozostała mi całkiem spora lista krajów, w których byłem jak dotąd tylko jeden raz:

  1. Belize (wczoraj okazało się, że mąż mojej bardzo dobrej przyjaciółki mieszkającej w Kenii pochodzi właśnie z Belize; nie wiem czemu wydawało mi się, że z którejś z wysp karaibskich)
  2. Gwatemala
  3. Honduras
  4. El Salwador
  5. Haiti
  6. Jamajka
  7. Antigua i Barbuda
  8. St. Kitts i Nevis
  9. Dominica
  10. St. Lucia
  11. St. Vincent i Grenadines
  12. Grenada
  13. Guyana
  14. Surinam
  15. Ekwador
  16. Boliwia
  17. Peru

OCEANIA. To najdalszy od Polski region świata. I najtrudniej jest się tam dostać. Wielokrotnie byłem tylko w Australii (ok 10 razy) oraz w Nowej Zelandii i na Fidżi (po ok 5 razy). Na pozostałe wyspy wybrałem się w kilka podróży (ok 5-6) prawie za każdym razem starając się odwiedzić po kilka wysp. Wiele z nich to terytoria zależne Stanów Zjednoczonych czy Francji, więc tych  nawet nie wpisuję do poniższej listy krajów niepodległych:

  1. Papua Nowa Gwinea
  2. Vanuatu
  3. Federated States of Micronesia
  4. Kiribati
  5. Wyspy Marshala
  6. Nauru
  7. Palau
  8. Samoa
  9. Tonga
  10. Tuvalu

EUROPA. Choć Europę znam najlepiej (w wielu krajach, typu Niemcy, UK, Szwecja, Finlandia, Czechy, Rumunia, Francja, Belgia byłem pewnie ponad 30-50-krotnie) to okazało się, że aż w 8 (z 50 niezależnych państw Europy) byłem tylko po jednym razie. Dopiero robiąc tę listę, uświadomiłem sobie, że już ponad połowa państw Europy przynależy do UE. Oto lista:

  1. Andora
  2. San Marino
  3. Bośnia i Hercegowina
  4. Czarnogóra
  5. Kosowo
  6. Macedonia
  7. Mołdawia (II RAZ: maj 2017)
  8. Malta (tu nie jestem pewien czy byłem tylko raz. Zresztą być może inne kraje na powyższych listach też odwiedziłem więcej niż raz, ale tego nie pamiętam) PRZYPOMNIAŁEM SOBIE – na Malcie byłem już dwa razy – I-szy raz w maju 2004, w dniu gdy Polska i Malta weszły do UE; II-gi raz w lipcu 2005 roku z moimi dziećmi

W sumie jest to następująca liczba krajów do odwiedzenia:

  1. Afryka    – 40
  2. Azja        – 27
  3.  Ameryki- 17
  4. Oceania  – 10
  5. Europa   – 8
  6. RAZEM – 102

Nie wiem jak Wam, ale mojemu pokoleniu liczba 102 kojarzyła się jednoznacznie z serialem „Czterej Pancerni i Pies”. 102 to był numer boczny czołgu bohaterów serialu. Czołg dodatkowo nosił nazwę „Rudy”

Teraz okazuje się, że będzie to też dla mnie liczba oznaczająca mój nowy „cel” podróżniczy. Do ukończenia 65 roku życia (wybrałem tę datę, bo wtedy przejdę na tzw ustawową emeryturę:-) pozostało mi jeszcze nieco ponad 13,5 roku, czyli dokładnie 166 miesięcy. Czyli powinienem każdego kwartału odwiedzać średnio po dwa kraje z listy 102, lub nieco mniej niż 8 krajów rocznie. Jeśli tylko zdrowie dopisze, to powinienem dać spokojnie radę, bez nadmiernego pośpiechu:-)

Przepraszam Was za ten przydługi wpis i mało Was obchodzącą wyliczankę. Ten wpis (chyba pierwszy z dotychczasowych ponad 1500) zrobiłem bardziej z myślą o sobie samym niż dla Was. Postanowiłem zawierzyć „chmurze” moje notatki zrobione długopisem na jednej ze stron magazynu pokładowego Ethiopian Airlines „Selamta”. Magazyn ten może nie wytrzymać kolejnych 13,5 lat lub może mi się gdzieś zawieruszyć. Blog mam nadzieję przetrwa próbę kolejnych 14 lat:-)

To co – mam nadzieję – może być bardziej interesujące z Waszej perspektywy, to to jak będę sobie radził z realizacją owego długofalowego celu. Co roku będę Was (i siebie) informował ile udało mi się zrealizować swojego rocznego targetu. Ten rok powinien być w miarę obfity skoro akurat jestem w Afryce, a tu brakuje mi największej liczby państw. Gdybym sobie ten cel sformułował 3 tygodnie temu, to wtedy z listy 103 krajów już by „zniknął” … Gabon:-). Już bym odnotował „pierwszy sukcesik”:-)

Komentarze:

  1. Aga-ta napisał(a):

    Świetny cel – taki na 102!

  2. Robert W napisał(a):

    Mamy jedną wspólną cechę – ja też byłem w Tunezji tylko raz! Ale po tym jak na plaży próbowano mnie okraść więcej się tam nie wybieram ;-)

    Różnica jest też taka, że więcej razy w Afryce nie byłem w ogóle ;-)

    Ta wyliczanka jest naprawdę imponująca!!!

  3. Szymon napisał(a):

    W 2016 r. mieliśmy nadzieję, że będziemy gościć pielgrzymów z Gabonu przed Światowymi Dniami Młodych, które odbyły się w Krakowie. Niestety chętnych rodzin zgłosiło się tak dużo, że dla nas już nie starczyło pielgrzymów.
    Szkoda, bo byłaby okazja bliższego poznania ludzi z tego kraju.
    Zaczęliśmy się przygotowywać z córką do przyjazdu gości, sprawdzaliśmy na mapie gdzie ten kraj leży, poczytaliśmy o nim trochę, nawet udalo nam się oglądnąć program na Discovery o tym kraju.
    Za to teraz przynajmniej wiem bez patrzenia na mapę w której części Afryki leczy Gabon.

    Powodzenia Sławku w realizacji zamierzeń.
    Pozdrawiam

  4. arek napisał(a):

    Cześć, jako ze intrygują mnie stany zjednoczone zapytam co spowodowało ze byleś tam ponad 100 razy?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Arek, jest kilka powodów dla moich częstych odwiedzin USA:
      1. kiedyś gdy pracowałem w Andersenie jeździłem tam po kilka razy w roku na szkolenia firmowe
      1a. jeździłem tam też na szkolenia (np Harvard) oraz konferencje (np Banking Congres, albo szkolenia CRM-owe)
      1b raz nawet byłem w New Orleans przy okazji szkolenia mojej byłej żony:-)
      2. zdarzało się – zwłaszcza gdy dolar kosztował 2 złote – że jeździłem tam specjalnie na zakupy
      3. przez Miami bardzo często latałem na Karaiby, na Bermudy oraz do Ameryki Południowej. Kilka razy leciałem przez Stany – Los Angeles albo San Francisco – nawet do Nowej Zelandii oraz na inne wyspy Pacyfiku (np Tahiti, Guam, Federated States of Micronesia, itp)
      4. jeździłem tam też często na konferencje nieruchomościowe
      4a raz byłem przy okazji Freedom Fest
      5. no i wyjazdy turystyczne – np dwa razy na Hawaje, raz przy okazji mistrzostw świata w piłce nożnej w … Kanadzie, kilka razy w okolice Nowego Orleanu, na Florydę czy do Las Vegas
      6. mam tam też kuzynkę w New Jersey

      Pierwszy raz byłem w USA chyba w 1994 roku, czyli 23 lata temu:-)
      Przez lata uzbierało się tych wyjazdów całkiem sporo:-)

      • Arek napisał(a):

        Sławek, dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz, zainteresowalem sie Twoim blogiem. Ana razie jestem na początku do wolnosci finansowej. Na razie nie mogę sie z Tobą porównywać..😏Mam dwa mieszkania na wynajem i byłem tylko 5 razy w USA które mnie bardzo pociągają jako kolebkę kapitalizmu i wolności..

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Arek, uwierz mi, że nie ma sensu się z kimkolwiek porównywać:-) Powodzenia w osiąganiu Twoich celów. Trzymam życzliwie kciuki.

      • PAndy napisał(a):

        Oj, oj. Ja byłem w USA zaledwie kilkanaście razy :). Ale kocham to miejsce. Tam na prawdę jest wszystko i ludzia i różnorodzność, wodospady, pustynie, parki narodowe, krater (tak ten wielki), wolność seksualna w Kaliforni (i superostre jedzenie) i Amisze. Życzę Ameryce, żeby ta różnorodność nie zaginęła. Polecam podróż po USA – wynająć samochód (lub kupić) i w drogę. Spanie w motelach, hotelach, zatrzymywanie się gdzie akuart wyda się fajnie, bez dużego planu. Nie warto. Pamiętam jedną noć, gdy zatrzymaliśmy się na planie (byłym planie) „Tańczącego z wilkami”, bo nas zaprosił drogowskaz. Po zwiedzaniu miasteczka z westernu zrobił osię późno i ciemno więc niedaleko zatrzymaliśmy się na polu namiotowym/kempingu. Nigdy nie zapomnę, jak rano zbudziłem się i wyszedłem z namiotu (równocześnie z moim przyjacielem z drugiego (nasze żony spały – dla tych z wyimaginowaną wyobraźnią). Kilkaset metrów przed nami ziemia się kończyła – dosłownie. Okazało się, że rozbiliśmy namioty obok Deadlands (spawdźcie w internecie). Mieliśmy co zwiedzać (czuliśmy się jak odkrywcy, bo nie mieliśmy o tym pojęcia – wtedy nie było jeszcze internetu:) ) przez następne 2 dni. Takich miejsc jest w US bardzo dużo.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          PAndy, nie słyszałem o Deadlands, ale raczej nie sprawdzę w internecie. Wolę dać się zaskoczyć i odkryć być może kiedyś to miejsce dla siebie. Teraz np moim „odkryciem” jest Ilha de Mocambique. Mimo, że w Mozmabiku już kiedyś byłem i mimo, że to stosunkowo niedaleko Kenii, to o tym miejscu nigdy wcześniej nie słyszałem. A okazuje się, że jest to jedna z najstarszych osad Europejskich w Afryce. Miasteczko bardzo urokliwe. Stare kolonialne budynki otoczone wodami Oceanu Indyjskiego we wszystkich możliwych kolorach i odcieniach błękitu i zieleni.

          Na dodatek pewien facet, którego poprosiłem o podwiezienie mnie na wyspę przez 3,5 kilometrowe causeway, dwukrotnie obwiózł mnie po wyspie. Podwiózł mnie też do małej restauracyjki przy plaży gdzie za MZN 350 (PLN 20) zjadłem chyba z kilogram owoców morza z ryżem w sosie kokosowym i pyszną sałatką. A ten facet (konsultant m.in dla Banku Światowego) ze swoim kolegą jeszcze mi podziękowali:-) Za to, że opowiedziałem im o wolności finansowej czekając na przygotowanie mojego lunchu:-). Mogę więc spokojnie dołączyć Mozambik do miejsc, w których miałem już swoje wykłady:-). Otoczenie prawie tak magiczne jak ogród na Waszym osiedlu w Singapurze:-)

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Za chwilę pewnie będę miał prezentację dot wolności finansowej dla pięciorga Brazylijczyków i dwojga Niemców z mojego hostelu, którzy poprosili mnie o to dziś rano przy śniadaniu:-)

          Ilha de Mocambique jest moim tegorocznym „odkryciem”, podobnie jak Colonia del Sacramento w Urugwaju była w zeszłym. Zresztą oba miasteczka mają dość podobny charakter i kolonialny klimat.

          Moja lądowa podróż z Kapsztadu do Nairobi dobiega powoli końca. Do tej pory byłem w 7 krajach (w tym w Mozambiku – dwukrotnie) i w drodze do Kenii pozostała mi już tylko Tanzania. Dziś jeszcze jestem w Ilha de Mocambique, ale jutro już jadę do Pemba, a potem w kierunku granicy z Tanzanią. Wybrzeżem Oceanu Indyjskiego (ciepłego jak zupa) dojadę do Dar es Salaam i na Zanzibar. Potem do stolicy Tanzanii – Dodoma – w której jeszcze nie byłem i stamtąd przez Arushę do Kenii.

          Ale chciałem wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Moja lista 102 krajów właśnie skurczyła się do … 97.

          Po raz drugi odwiedziłem (1) Lesotho, (2) Swaziland, (3) Mozambik (po raz drugi i trzeci), (4) Zambię (choć tam chyba już byłem dwa razy – raz w Livingstone, przy wodospadzie Wiktorii, a drugi raz w Lusace, więc chyba niepotrzebnie ją umieściłem na tej liście. No ale tak czy inaczej, teraz znika z listy) oraz (5) Malawi.

          Nie wiem dokładnie ile krajów jest uznawanych przez ONZ – zdaje mi się, że 197 lub 198. Tym samym już w więcej niż połowie krajów z listy ONZ byłem więcej niż jeden raz:-)

          Przed powrotem do Polski w kwietniu prawdopodobnie odwiedzę też kilka innych afrykańskich krajów z mojej listy 102:-)

  5. Bolo napisał(a):

    Zapomniałeś dodać San Escobar :) Obstawiałbym, że to będzie gdzieś na Karaibach.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Bolo, nie mam pojęcia gdzie jest San Escobar, ale wiem, że nie jest to niepodległy kraj. A tylko takie zamieściłem na swojej liście:-)

  6. Sałata napisał(a):

    Sławku! Ilość Twoich podroży jest imponująca, wręcz zapiera dech w piersiach!

    W powyższym poście brakuje mi jednak morału :) postanowiłam więc sama go sobie dopisać:
    NIE NALEŻY OGRANICZAĆ SIĘ W MARZENIACH!

    Wyobraziłam sobie sytuację: opowiadam moim znajomym, że moim marzeniem jest być 100 razy w USA, po 50 razy w głównych krajach europejskich i w każdym kraju na świecie przynajmniej 2 razy. Zapewne moje słowa wzbudziły by niewielki uśmiech i wielkie niedowierzanie.

    W tym miejscu chciałabym polecić wszystkim książkę „Miliarderzy” z 1985 r. Mimo roku wydania czytając ją mam wrażenie, że została napisana wczoraj. Ta pozycja jest ponadczasowa. Jednym z przesłań książki jest to, że nie należy ograniczać się w marzeniach, ponieważ każde z nich jesteśmy w stanie sami spełnić. Książka opisuje historie, o tym jak 10 miliarderów od zera doszło do swojego bogactwa.

    Miło by było móc przeczytać książkę zawierającą historie 10 osób, które osiągnęły wolność finansową. Sławku może to będzie inspiracja do Twojej kolejnej pozycji :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Sałata, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa pod moim adresem. Zgadzam się też w pełni z Twoim morałem.

      A co do wywiadów z osobami, które osiągnęły wolność finansową, to chętnie je przeprowadzę z tymi z Was, którzy wkrótce ją osiągną. Mam nadzieję, że będzie to o wiele więcej niż 10 osób:-) Powodzenia!!! Trzymam mocno i bardzo życzliwie kciuki!

    • PAndy napisał(a):

      Dear Sałata,
      Nie umniejszając Sławkowi, ważniejsze od liczb jest to co robimy na miejscu. Wiem i czytam sprawozdania Sławka – i on na pewno nie jeździ nigdzie dla zaliczania. I o to właśnie chodzi. Przeżywajmy. Ja uwielbiał chdozić po miejscach. Jestem pewien, że w więlu miejscach świata przeszedłem więcej miejsc, kilometrów niż lokalsi. Przykład – Nowy Jork – moja ciocia, która, gdy mieszkając u niej w New Jersey wyjawiła mi, że jeszcze nigdy nie była na Manhattanie w dniu mojego kolejnego wyjazdu ‚na zwiady’ :). Dodam że od lat jeździ tam kilka razy w tygodniu by odwiedzić wnuki. Ale nic nie zastąpi prymitywnej ciekawości i dobrych butów :).

  7. Maciej napisał(a):

    Chwalipięta :-) Ale jako podróżnik zazdroszczę tylu podróży! :) A nigdy na nic nie zachorowałeś poważniejszego w trakcie takiej globtroterki?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Maciej, nie, nie chorowałem. Jedyną biegunkę pamiętam w 1989 podczas 9-miesięcznej podróży Land Roverem z Polski do Kenii. Poza tym, nie pamiętam choćby sensacji żołądkowych. Oby tak dalej:-)

  8. Sławek napisał(a):

    Sławku,
    witam Cię serdecznie i pozdrawiam, ponieważ w krajach Europy poz 3 do 6 Twojej listy, byłeś po razie , chętnie Ci zaproponuję ewentualne swoje towarzystwo i zapraszam w te piękne okolice (może kojarzysz dlaczego?)
    Tymczasem miłego kibicowania i słońca!!
    Jednocześnie trzymamy kciuki za nasze CFI1…

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Sławku, dzięki za bardzo miłe zaproszenie. Może tym razem uda nam się spotkać w Belgradzie i wspólnie pojeździć po okolicach:-) Oczywiście trzyamy kciuki za nasze wspólne CFI 1. Dzięki:-)

  9. Piotrek napisał(a):

    Trochę off-topic, ale super fascynujące dla Fridomiaków – opis stylu życia Johnny Depp’a w procesie, który wytacza mu firma zarządzająca jego pieniędzmi: https://cfmedia.deadline.com/2017/01/depp-cross-complaint-stsmped-wm.pdf

    Tu jest artykuł BBC: http://www.bbc.com/news/entertainment-arts-38825230

    Pozdrawiam,
    Piotrek

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

wtorek, 30 maja – Poznań, godz 18:00, UE Poznań, Al. Niepodległości 10, Gmach Główny, bud A, sala 111 A

piątek, 2 czerwca – Warszawa, godz 13:30, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja tutaj: http://businesswomancongress.pl/#Rejestracja

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Kosztowny styl życia – David i Victoria Beckham

Wiele razy powtarzam, że „bogactwo” w odróżnieniu od „wolności finansowej” jest bardzo trudno zdefiniować. Czy ktoś jest bogaty, czy nie, można stwierdzić porównując tę osobę do innych.  Najbogatsza osoba w Racławicach koło Kalisza może się czuć ubogo na jakimś balu charytatywnym dla najbogatszych Polaków w Warszawie, a już z pewnością taką się poczułaby na balu w Moskwie, Monte Carlo czy w Dubaju.  Problem z poszukiwaniem szczęścia przez konsumpcję dóbr polega na tym, że nawet gdy [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Buko74, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za zainteresowanie moimi książkami. Druga z książek, które...
  • Sławek Muturi: Małgosiu, anytime:-)
  • buko74: Witam! A o czym będzie druga książka?
  • Kuneg: Miło mi. :) Dziękuję za zaproszenie, ale… jeszcze mi do wolności trochę brakuje i grafik mam dość...
  • Piotr: Właśnie mam nie długo ochotę wybrać się do St. Petersburgu, bardzo fajny artykuł!
  • xav: NIemcy miały wiele programów pomocy dla swoich obywateli lub ich potomków, którzy zostali wysiedleni w czasie...
  • Sławek Muturi: Jacek, Aska, dzięki za komplementy:-) A co do Rosjan z Niemiec, to też ich wielu regularnie spotykam w...
  • JacekP: Sławku: bardzo obrazowa relacja. Czuję się prawie jakbym tam był. Jedno co mnie na pewno nie dziwi to Niemcy...
  • Aska Z: Nie interesuje mnie pilka nozna ani nie bylam nigdy w Rosji ale czyta sie swietnie! Tez czekam z...
  • Sławek Muturi: Taką oto listę zawodów emerytów znalazłem ostatnio na onet.pl. Część z zawodów pokrywa się z tymi z...
  • Sławek Muturi: :-)
  • Marcin: Sławek, Uwierzysz ze mi też :). Jako ze bywasz w Polsce tylko do wczesnej jesieni, zaplanuje powrót przez...
  • Sławek Muturi: Getbu, gorąco zapraszam:-)
  • Sławek Muturi: Marcin, a kiedy będziesz w Warszawie? Trochę brakuje mi naszych spotkań:-)
  • getbu: swietny materiał przydał mi się i na pewno będę zaglądała na bloga :)
  • Marcin: Czesc Slawek. Dziekuje Ci za Twoja recenzje. Jak zawsze bardzo trafna, jedynie tym razem udalo mi sie...
  • Robert W: Na stronie http://www.25miniemerytur.pl/ na samym dole jest tak: „Jakub B. Bączek to między innymi...
  • Piotr: Bardzo ciekawy wpis, nawet chyba zakupie tą książke, bo wydaję się być bardzo interesująca.
  • Sławek Muturi: Rafa, super, gratuluję i cieszę się razem z Tobą. Rzeczywiście studia dla przyjemności to zupełnie coś...
  • Sławek Muturi: Kuba, jest mi niezmiernie miło gościć Ciebie na fridomii i zapraszam częściej. Dzięki za ciepłe słowa...

Najnowsze wpisy

created by Water Design