20

05.2017

Stuffocation (2), czyli skąd się wziął konsumpcjonizm?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Co czytaliśmy

ilość komentarzy: 3

Stuffocation – według James’a Wallman’a, autora książki pod tym tytułem – to takie samo ryzyko dla zdrowia jak otyłość. Wallman cytuje wiele naukowych badań, które potwierdzają tę tezę. Zagracenie mieszkania wywołuje stres, a stres wpływa na jeszcze większe zagracenie mieszkań. Strażacy przekonują, że ryzyko wybuchu pożaru jest dużo wyższe w zagraconym mieszkaniu. Nasz materializm, nadmierne gromadzenie rzeczy jest szkodliwe dla środowiska. Terapia zakupowa wpływa na nasze zadłużenie, co wywołuje dodatkowy stres.

Ponadto, w kulturze konsumpcjonizmu, to co kupujemy, odzwierciedla nasze miejsce na drabince społecznej. To też samo z siebie jest źródłem stresu – „status anxiety”.  Procent Amerykanów cierpiących na depresję jest dziś trzy razy wyższy niż w latach 50-tych.

Skąd się wzięła ta niezdrowa dla nas oraz dla naszej Planety kultura konsumpcjonizmu?

W latach 20-tych, w następstwie postępu technologicznego, USA zaczęło cierpieć na nadprodukcję. Rozwiązania były dwa. Albo ludzie zaczną mniej pracować (tak sobie wyobrażał to m.in J.M. Keynes) albo muszą zacząć więcej konsumować (tę opcję preferowali politycy jak Hoover – ze zwiększoną konsumpcją rosną wpływy z podatków – oraz przemysłowcy jak Alfred Sloan – większe zyski). Dotychczas uważano, że prosperity można osiągnąć poprzez oszczędzanie; politycy i przemysłowcy zaczęli lansować tezę, że poprzez … wydawanie:-)

Żeby nakłonić ludzi do większej konsumpcji, trzeba było zmienić ich zachowania oraz postawy. Tak narodziła się reklama. Jednym z jej pionierów był Earnest Elmo Calkin. Jego celem były dwie rzeczy: by produkowano rzeczy nie po to by trwały, tylko by się psuły. Oraz by szczęśliwych, skromnych i oszczędnych Amerykanów przemienić w ciągle niezadowolonych, rozrzutnych i ostentacyjnych konsumentów. Przemysł zamiast tworzyć tylko produkty, miał zacząć tworzyć „konsumentów” poprzez zwiększenie ich zarobków oraz udzielanie im kredytów. Kiedyś kupowało się coś, bo stare się zniszczyło, popsuło, czyli ze względów praktycznych. Teraz trzeba było ludziom pokazać, że kupuje się to coś, bo jest „nowsze”. Ze względów emocjonalnych. Trzeba było to stare obrzydzić.

Rzeczy robione ręcznie i dzięki temu bardzo trwałe musiały ustąpić rzeczom produkowanym masowo i łatwo wyrzucalnym. Porzucanie starego stało się nowym dowodem postępu. Niektórzy próbowali się temu przeciwstawiać. Henry Ford w 1922 r mówił, że buduje samochód tak by jego nabywca nie musiał już nigdy sobie kupować drugiego. Ale po kilkunastu latach zmienił zdanie – Ford zaczął co roku wypuszczać nowe modele. Piękno miało postarzać zeszłoroczne modele.

Niewątpliwie przyczyniło się to do szybkiego wzrostu gospodarczego. Dzięki konsumpcjonizmowi, milionom ludzi udało się wyjść z kręgu ubóstwa. To co było motorem XX-wiecznego rozwoju, dziś stało się jednym z najpilniejszych problemów. Czyż to nie ironia losu?

Dziś coraz więcej ludzi zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że ślepe dążenie do posiadania coraz to więcej, coraz to nowszych rzeczy prowadzi w ślepą uliczkę. Co innego, gdy wychodziliśmy z biedy, gdy byliśmy niedożywieni. Ale dziś nikt nie cierpi głodu, a coraz więcej rzeczy zaczyna nas dusić. Zaczyna się w internecie mówić o minimaliźmie. Nie jest to jednak preferowana przez rządy i biznes dla nas droga. Ich ekonomiczne i finansowe modele oparte są na materialiźmie, na tym byśmy ciągle chcieli konsumować więcej.

Czyż nie jest symptomatyczne to, że zachodnie rządy oraz duży biznes zachęcają Chiny by ich obywatele zaczęli więcej konsumować? Ma to niby pomóc chińskiej gospodarce. A rząd Chin jakoś woli jednak eksportować… :-)

… cdn

„Stuffocation. Living More with Less”, James Wallman, Penguin Books, London 2015

 

Komentarze:

  1. Kuneg napisał(a):

    …i dlatego tak ciekawe są wg mnie ludy tzw. pierwotne, np. Aborygeni, którzy brali z przyrody tylko tyle, ile im było potrzebne do przeżycia, a z przyrody nauczyli się tyle, że żyli bez większego wysiłku… Szkoda, że „cywilizowany człowiek” zniszczył inne, nieznane sobie kultury, zanim zdołaliśmy pojąć to, co wiedzieli tamci ludzie…

  2. Piotr napisał(a):

    Ludzie zawsze dązyli do dominacji nad drugim człowiekiem, zawsze chcieli zyc lepiej od swoich rowieśników i na wyższym poziomie, jeść lepiej, mieć lepsze dziewczyny. To, że ludy szamańskie żyły skromnie, to dlatego, że byli mocno ograniczeni. Spójrzcie na cywylizacje rzymską chociażby – tacy już jesteśmy.

  3. lukasz w napisał(a):

    Przypomnę, że mam to szczęście doświadczać już wolności finansowej. Zapas gotówki, firma sama z siebie generuje dobre dochody, a do tego drugi biznes oparty właśnie na nieruchomościach.

    Ostatnio byłem z żoną i trójką swoich małych pociech u sąsiadów, na grillu, byli też ich znajomi między innymi z pracy (tzw. korposzczurki). Oczywiście rewia mody, ijfoniki, gadżeciki, i rozmowy typu: że mąż dostał teraz awans i premię ileś tam, jacy oni zatem są zajebiści. A drudzy kupili nowe auto, i coś jeszcze, więc są jeszcze lepsi:) Oczywiście licytacja całego towarzystwa, opowiadanie tego co kto ma, zakończyła się momencie gdy przyszła moja kolej:)
    Oświadczyłem, że w domu mam żółtego słonia w karafce, że dla mnie ważniejsze jest, że nie spędzam życia w biurze tylko w domu z rodziną, że nie będę się licytował, bo moja sprawa co i ile mam, nawet nie pomyślałem, żeby im powiedzieć, że pewnie razem z żoną zarabiamy więcej niż reszta razem wzięta, ale po nas tego aż tak nie widać.
    Śmieszne to jacy czują się niektórzy niedowartościowani, ale nie mnie to oceniać, to ich życie, a jeśli to przynosi im szczęście, to nie moja sprawa.

    Morał bajki taki, że oni wsiedli w swoje leasingowane autka, wrócili do 50m2 mieszkań w blokach, a dziś od rana siedzą w biurach, podczas gdy ja wróciłem do domu, odpaliłem na kinie domowym 220 cali bajki i oglądaliśmy „autka”, bo moje chłopaki to uwielbiają, wieczorem popływałem w basenie, na kolację zrobiłem sobie i żonie pysznego kurczaka z pomidorami sous vide, a dziś dokładnie o 11:05 przyszedłem do biura, bo nie chciało mi się wcześniej wstawać z łóżka:)

    Mam, ale nie to jest sensem mojego życia aby mieć więcej,
    mam, ale to nie znaczy, że pod pewnymi względami jestem lepszy od innych,
    mam, co nie znaczy, że kupuję ciuchy po parę stówek czy tysięcy,

    mam, więc mogę odpuścić trochę pracę i poświęcać czas rodzinie,
    mam, więc uczymy się z całą rodziną języków,
    mam, więc jeździmy i zwiedzamy jak tylko się da Polskę i świat,
    mam, więc dzielę się z innymi, zwłaszcza rodziną, ale też sponsorujemy przedszkola dzieciaków oczywiście incognito,

    i w końcu mam, ale wszystko co mam nie generuje żadnego stresu.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 12 sierpnia – Dublin, konferencja Polskiego Klubu Biznesu w godz 10:00 – 14:00 i potem spotkanie ze mną w godz 15:00-18:00, Hotel Wynns

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Drugie narodziny

Czasami się czyta opowieści o tym jak komuś udało się wyjść cało z bardzo poważnego wypadku, lub zwalczyć poważną chorobę. Bohaterowie tych opowiadań mówią o sobie, że się czują narodzeni ponownie. Czują, że los im podarował drugie życie. Często w tych opowiadaniach przewija się motyw tego, że zmieniła się ich optyka i teraz potrafią dostrzegać i cieszyć się nawet z rzeczy małych, których poprzednio nie dostrzegali żyjąc w dużym pędzie, w kieracie korporacyjnych deadline'ów, spotkań, [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Wczorajszą kolację spędziłem w towarzystwie dwóch interesujących dżentelmenów. Jeden to mój wieloletni...
  • Sławek Muturi: Bolo, zgadzam się z Tobą, że alkohol wielu zabija. Podobnie papierosy. O ile nie jestem zwolennikiem...
  • Bolo: Zgadza się, warunki też się poprawiły (higiena, leki itp). Poprawiła się też dostępność lepszych jakościowo...
  • xav: Jakby była mózgiem to tym bardziej nie zrobiłaby siebie prezesem ;)
  • Robert: http://www.rp.pl/Wynajem/30822 9915-Goraczka-na-rynku-najmu.h tml?template=restricted
  • Sławek Muturi: Michał, z ciekawości zajrzałem do wikipedii. W polskiej wersji było jedynie wyjaśnienie, że jest to...
  • Michał: Dzień dobry Sławku, przytoczę jeszcze raz definicję chciwość = pożądanie czegoś. Przeważnie pożądamy czegoś...
  • Sławek Muturi: :-)
  • Bożena: Łukasz, dzięki za odpowiedz! Nic nie daje dobrych rezultatów, co nie dzieje się nie w porę trafiłeś w...
  • Aga-ta: Piotr, ale mnie zaintrygowałeś tą hiszpańską kuchnią! Ostatnio w Częstochowie testujemy sushi – Bonsai,...
  • Sławek Muturi: Małgosiu, dobre, dzięki. A może lepiej „żywienioludobójstwoR 21;?
  • Piotr: Dziękuję. Było wyśmienicie. Wszystkim fridomiakom, którzy będą w Częstochowie mogę polecić najlepsze jedzenie...
  • Kuneg: Proponuję „żywienioboójstwo” , albo „żywnotrucicielstwo̶ 1;.
  • Sławek Muturi: Bolo, dyskutowaliśmy o tym na fridomii kilka lat temu przy okazji dyskusji nt szkodliwości leków....
  • Sławek Muturi: Zuzia, wizy pracownicze to jednak co innego, to zupełnie inna para kaloszy. Oprócz krajów UE oraz...
  • Bolo: Skoro współczesne jedzienie to terroryzm i nas zabija to dlaczego żyjemy coraz dłużej ? W 1960 r. średnia...
  • TX: A skad wiesz czy to ona nie byla mozgiem? :)
  • Pani Zuzia: Moje informacje o zakazie wjazdu muzułmanów do Japonii pochodzą od kolegi, który pracował w Japonii kilka...
  • AdiT: Ciekawy wywiad, pokazujący wielowymiarowość zagadnienia. Warto przeczytać!
  • xav: Ciekawi mnie co taki gnój czuję jak zamykają jego własną matkę w areszcie… z własnej matki robić słupa, na...

Najnowsze wpisy

created by Water Design