21

08.2017

Kto traci, a kto zyskuje na terroryzmie?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Różne

ilość komentarzy: 44

Spróbujmy się wspólnie podjąć zupełnie chłodnej, bez emocjonalnej analizy tego kto na ostatniej fali terroryzmu zyskuje, a kto traci.

Kto traci?

  1. ranni oraz bliscy ofiar – ogromna, niewyobrażalna wręcz strata, ból, bezsilność, przerażenie
  2. bezpośredni świadkowie zamachu – trauma spowodowana zobaczeniem na własne oczy kataklizmu pozamachowego
  3. ogól obywateli – poczucie smutku, straty, strachu, niepewności, bezsilności wobec haniebnego okrucieństwa
  4. inwestorzy giełdowi – chwilowe spadki cen akcji, choć część inwestorów potrafi też na spadkach cen sporo zarobić
  5. rodzina sprawców zamachów – bo to ich ukochany syn lub córka zrobili czegoś niewyobrażalnie złego, zastanawiają się jaki błąd wychowawczy popełnili, muszą spojrzeć swoim sąsiadom w twarz
  6. społeczność muzułmańska – bo teraz się patrzy na nich z ogromną podejrzliwością, być może zacznie prześladować, w rewanżu za czyn, który sami potępiają. Muszą udowadniać, że nie są złymi ludźmi
  7. kraj, w którym nastąpił akt terroru traci na wpływach z turystyki. Choć z tym też bywa różnie. Nie słyszałem by ludzie planując jechać do Paryża czy Londynu pytali mnie czy „jest tam bezpiecznie jechać?”, natomiast takie pytania względem Kenii lub Ukrainy słyszę notorycznie. Po wybuchu bomby w Kenii, rząd USA odradza swoim obywatelom podróż do Kenii, nie sądzę by teraz odradzali wyjazd do Hiszpanii.

Kto zyskuje?

  1. muzułmański terrorysta – którego umysł przekabacono tak by wierzył w brednię, że dzięki zabiciu niewiernych trafi do nieba
  2. jego szef – bo może pokazać zwierzchnikom swoją aktywność i może dostanie od tego premię?
  3. szefowie organizacji terrorystycznych – zyskali rozgłos medialny dzięki czemu łatwiej im będzie o nowych rekrutów oraz o środki finansowe idące pewnie w dziesiątki milionów jeśli nie w miliardy
  4. służby specjalne danego kraju – dostaną dodatkowe etaty i fundusze na rozbudowywanie inwigilacji i „chronienie” przed kolejnymi zamachami. Dostaną też dodatkowe „uprawnienia”.
  5. służby specjalne USA i ich najbliższych sojuszników – ponieważ mają najwięcej informacji więc służby poszczególnych krajów muszą dbać o ich chęć do podzielenia się informacjami. A wiadomo – informacja to władza. Władza to możliwość realizowania własnych celów
  6. politycy – bo dostają kolejne argumenty uzasadniające sprawowanie nad obywatelami większej kontroli, na pozbawianie nas naszych wolności
  7. media – bo zwiększa się klikalność, a wraz z nią wpływy reklamowe
  8. kościoły chrześcijańskie – bo jak trwoga, to do Boga
  9. organizacje skrajnie nacjonalistyczne, faszystowskie – bo wszyscy gołym okiem widzą „wroga” – nie pojedynczych szaleńców, nie ich szefów, nie nawet same organizacje terrorystyczne, ale ogół społeczności „Muzułmanów”. Tych jest łatwiej zidentyfikować niż prawdziwych winowajców, bo inaczej się ubierają, chodzą do meczetów, inne mają imiona i nazwiska. A że w doskonałej większości są niewinni i że też są w pewnym sensie ofiarami skutków terroryzmu – kto by się bawił w takie niuanse? Potrzebne są proste odpowiedzi i proste hasła dla „ciemnego ludu”
  10. przeciwnicy demokracji – dostają argument za tym, że jednak zamordyzm jest lepszy
  11. przeciwnicy Unii Europejskiej – to trochę ci sami co powyżej; dostają argument, że wszystkiemu jest winna UE. Lepiej się odizolować.
  12. hotelarze i firmy turystyczne w kraju nie dotkniętym zamachem (np w Polsce:-)
  13. producenci oraz sieci handlowe – ludzie kompensują sobie strach większymi zakupami, by zachować jak najwięcej poczucia normalności, by się jakoś odstresować

Czy dostrzegacie może jakieś grupy, które pominąłem lub może przypisałem do błędnej kategorii?

Co zastanawiające, wszyscy poszkodowani terroryzmem raczej pewnie woleliby uniknąć wrzawy medialnej. Choć nigdy nie byłem w podobnej sytuacji, to wyobrażam sobie, że każde medialne przypomnienie o zamachu, wywołuje w poszkodowanym strach oraz ból, które zamach wywołał kilka dni lub tygodni wcześniej.

A na wrzawie medialnej zyskują, ci którzy zyskują na akcie terroru. Co Wam to sugeruje? Że dostajemy obiektywny, wyważony obraz tego co się dzieje w świecie?

 

Komentarze:

  1. Piotr napisał(a):

    Wniosek: dwa razy więcej tych co zyskują w stosunku do tych co tracą. Głowa pęka. Proszę o więcej optymistycznych danych.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotr, proszę bardzo. Dopisz do listy poszkodowanych więcej kategorii osób, lub przekonaj mnie, że niektórych „beneficjentów” dopisałem kompletnie na wyrost. Wtedy proporcje się zmienią:-)

  2. TX napisał(a):

    Slawku, nie wyliczymy wszystkich beneficjentow nie znajac swiata muzulmanow. Przeczytaj prosze ten wywiad. Jesli jest tak jak mowi rozmowca to jest to bardzo skomplikowany temat.

    https://wszystkoconajwazniejsze.pl/piotr-ibrahim-kalwas-rozmowa-o-islamie/

  3. Radosław napisał(a):

    Nie wiem co się dzieje obecnie za granicą poniewaz jest coraz gorzej .Ale ktos musi mieć w tym interes, że sprowadza się tych wszystkich ludzie do Europy :(
    Obawiam się,ze wszystko nie idzie w dobrą drogę ale w złą.

    A i szczerze zastanawiam się czy jest sens wypoczywania gdzieś indziej niż w Polsce.

  4. Piotr napisał(a):

    Sławek, proporcje Twojej analizy odpowiadają rzeczywistości. Głowa pęka od tego, co się dzieje na świecie. Proszę Świat o dostarczanie większej ilości optymistycznych informacji.
    Zacznijmy od pozytywnych drobnostek. Ja zabieram dzisiaj rodzinę na obiad do restauracji, a wszystkim fridomiakom życzę miłego dnia. Zróbcie dzisiaj coś dobrego!

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotr, życzę Tobie i całej Rodzince smacznego:-) Postaram się też zrobić dzisiaj coś dobrego.

      • Piotr napisał(a):

        Dziękuję. Było wyśmienicie. Wszystkim fridomiakom, którzy będą w Częstochowie mogę polecić najlepsze jedzenie w mieście. Nie będę wymieniał nazwy, ale pytajcie o kuchnię hiszpańską w okolicach Jasnej Góry. Właściciel i jednocześnie kucharz pochodzi z okolic Murcii i na prawdę zna się na tym co robi.

        • Aga-ta napisał(a):

          Piotr, ale mnie zaintrygowałeś tą hiszpańską kuchnią! Ostatnio w Częstochowie testujemy sushi – Bonsai, Koku i… wypadają świetnie! Poszukam zatem i hiszpańskiej:-)
          Dobry plan na weekend!

          Dbanie o własne (i bliskich) samopoczucie, dobre życie w miłości i szacunku, czyste przyjaźnie, to coś, co pozwala nam być mocnymi w trudnych czasach.

  5. Sławek Muturi napisał(a):

    Wczorajszą kolację spędziłem w towarzystwie dwóch interesujących dżentelmenów. Jeden to mój wieloletni przyjaciel, Kenijczyk od 20 lat mieszkający w Polsce, niepraktykujący muzułmanin. Drugi to mój dobry znajomy, Malezyjczyk hinduskiego pochodzenia, od 20 lat mieszkający w Singapurze. Rozmawialiśmy bardzo długo nt Islamu. Wszystkiego teraz nie opiszę, ale uświadomiłem sobie kilka dodatkowych rzeczy:

    1) potwierdziła się info z wywiadu z Polakiem, który przeszedł na Islam. Islam nie tylko się nie adoptuje do współczesnego świata, ale wręcz jakby się cofa. To co w Malezji 20-30 lat temu było dopuszczalne, dziś staje się niedopuszczalne. Kiedyś muzułmanie mogli nie pościć w czasie Ramadhanu, kobiety nie zasłaniały twarzy, do religijnych zakazów podchodzono dość liberalnie. Dziś bardzo restrykcyjnie. Choć Malezja formalnie, zgodnie z konstytucją jest krajem laickim, to na terenie stolicy Kuala Lumpur wprowadzono prawo szariatu (nie obcina się wprawdzie dłoni za kradzież, ale niezamężna kobieta może zostać wychłostana za przebywanie sam na sam z obcym mężczyzną)
    2) w Malezji też toczy się dyskusja i powstają wątpliwości czy nie postępuje tam nadmierna „arabizacja” wyznania
    3) dziś nikt tam nie wspiera terroru w Europie, ale nadal pamięta się o tym, że Europa biernie przyglądała się rzezi muzułmanów w Bośni i powątpiewa w to czy reakcja byłaby tak samo bierna gdyby to z rąk muzułmanów ginęli na Bałkanach chrześcijanie. Wielu Bośniaków znalazło schronienie w Malezji, ale dziś większość wróciła już do Bośni
    4) wg mojego kolegi z Malezji, malezyjscy muzułmanie (inaczej niż ich pobratymcy z Singapuru) zaczęli się radykalizować od roku 1982. Wtedy to chrześcijańskie bojówki dokonały rzezi tysięcy muzułmańskich cywilów zamieszkujących obozy dla uchodźców w Libanie. Oto link: https://en.wikipedia.org/wiki/Sabra_and_Shatila_massacre. Już wówczas cały świat potępił te masakry. ONZ przyjęła rezolucję, a jedynym krajem, który głosował przeciwko było USA. I tak się działo za każdym razem – przez dziesięciolecia – gdy świat potępiał działania Izraela. Rosła frustracja i oburzenie świata muzułmańskiego na tę jawną niesprawiedliwość. Oliwy do ognia dolały inwazje na Irak. Pytano: skoro większość pilotów samolotów, którymi dokonano zamachy m.in na World Trade Centre oraz sam bin Laden byli Saudyjczykami, to dlaczego USA nie zaatakowały Arabii Saudyjskiej tylko niezwiązany z zamachowcami Irak?
    5) następuje wyraźne zaostrzanie praktyk religijnych. Sąsiad donosi na sąsiada, którzy przez dwa tygodnie nie pojawił się ani razu w meczecie
    6) to mi przypomniało, że rzeczywiście nawet w bardzo liberalnej dotąd Turcji, piwo jest coraz trudniej kupić w zwykłym sklepie, podobnie zaczyna się dziać w Kenii (w tej sprawie radykalni muzułmanie działają ręka w rękę z fundamentalistami chrześcijańskimi). Coraz więcej kobiet w Stambule oraz w liberalnej Mombasie zasłania twarz.
    7) mój przyjaciel z Kenii dodał, że „niewiernymi” dziś są nazywani nie tylko ateiści, nie tylko praktykujący chrześcijanie, ale też niepraktykujący muzułmanie
    8) jego osobiście do Islamu zniechęciła konieczność modlenia się w języku, którego nie rozumie. Próbował z tym dyskutować w dzieciństwie, ale reakcją było jedynie udzielanie mu kar i reprymend

    Konkluzja naszej długiej rozmowy?

    Są religie, które są mało wojujące – np buddyści nie czują potrzeby nawracania innych. Ale są też takie, które mają wpisaną misję nawracania. Ale o ile w przypadku chrześcijaństwa, kościoły straciły kontrolę nad swoimi społeczeństwami i musiały się zacząć przystosowywać do postępu społecznego (pewnie mniej w Polsce niż np w Europie Zachodniej), to w przypadku Islamu następuje cofanie postępu społecznego, ograniczanie osobistej wolności.

    To rzeczywiście może być bardzo niebezpieczne.

    Jednocześnie, nasze histeryczne reakcje mogą sytuację jedynie pogorszyć. Obwinianie każdego muzułmanina za zamach dokonany przez kogoś kogo dana osoba nie zna, która z taką formą „nawracania” zupełnie się nie identyfikuje, która tak samo tego typu zamachy potępia. Wyzwiska pod jego adresem. Obrażanie jego religii. Opluwanie meczetu. Odmawianie pomocy jawnie potrzebującym uchodźcom. Poniżanie godności. Nie daj Boże podejmowanie wobec niego przemocy fizycznej.

    Człowiek może wiele wytrzymać, ale jest ryzyko, że w którymś momencie coś w nim pęknie i sam się zradykalizuje.

    I dlatego uważam, że w naszych dyskusjach w Polsce na temat problemu uchodźców musimy zacząć rozmawiać cywilizowanym, nie godzącym w niczyją godność językiem. Możemy się różnić co do tego czy uchodźców przyjmować czy nie, możemy prowadzić debaty, ale w żadnym przypadku posługując się językiem rynsztoka, wyprowadzając zbyt daleko idące wnioski na bazie jakiś przypadkowych poszlak, czy tego co jeden przedszkolak powiedział drugiemu. Nie obrażając muzułmanów. Potrafiąc odróżniać pomiędzy złymi, a dobrymi ludźmi. Nie wrzucając wszystkich do jednego koszyka. Przecież wiemy jak dla nas wszystkich były bolesne opinie o tym, że Polacy to pijacy i złodzieje sklepowi oraz złodzieje samochodów.

    A tu sprawa jest o wiele poważniejsza. Zbyt poważna, zbyt wybuchowa, może mieć dla nas wszystkich zbyt poważne konsekwencje. Nie powinniśmy igrać z zapałkami, tak jak sobie poczynają nasi politycy. Robią tak być może dlatego, że sami się zniżają do naszego poziomu. Lub może chcą byśmy to my się zniżyli do ich poziomu. Tak czy inaczej, uważam, że musimy się wykazać większą mądrością.

    Nie możemy popadać w histerię. Histeria może nas doprowadzić jedynie do konfliktu. Tylko chłodna głowa pomoże nam znaleźć rozwiązania.

  6. Rafał Santoro napisał(a):

    Mój sąsiad jest Palestyńczykiem z Jeruzalem. Zagadałem go niedawno o konflikt z Izraelem i czy możliwe jest jakieś pokojowe rozwiązanie. Powiedział, że nie. Za dużo krwi zostało przelane, „Israil” w każdej palestyńskiej rodzinie kogoś zabił.Więc pewnie jeszcze długo tam nie będzie spokoju.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Rafał, Twój sąsiad z pewnością ma wiele racji, ale nie można tracić nadziei. Skoro udało się zakończyć apartheid w RPA, konflikt pomiędzy katolikami, a protestantami w Irlandii, komunizm w Europie Środkowej, to i ten konflikt można by zakończyć. Gdyby tylko była autentyczna wola po obu stronach. Nawet najbardziej pokrzywdzeni przekonają się, że pokój jest ważniejszy niż ciagle eskalująca zemsta.

      • xav napisał(a):

        Dodalbym jeszcze konflikt między FARC a rządem w Kolumbii. Kością niezogdy była amnestia dla bojowników FARC, na którą nie zgadzały się środowiska rodzin ofiar.

        W jednym z przemówień prezysdent tego kraju powiedział coś w stylu: „NIe zapominamy o ofiarach konfliktu, ale nIe przywrócimy życia już zabitym, ale możemy oszczędzić dalszych śmierci reszcze społeczeństwa.”.

        Zawsze mnie to zastanawia, że Izrealeczycy i Palestyńczycy nie chcą, żeby ich dzieci żyły w pokoju – tylko, żeby ten błędny cykl dalej się trwał.

        • Rafal Santoro napisał(a):

          Kto wie, może za X lat układ geopolityczny się zmieni i Żydzi z Palestyńczykami będą żyli w spokoju obok siebie. Coś co dzisiaj się wydaje niemożliwe.

          Co do IRA jeden ze znajomych pracował w Irlandii Północnej i testował czujniki ciśnienia w samochodzie. W ramach testów musieli wjechać na wyboistą drogę. Jeździli po jakiś odludziach aż nagle otoczyło ich kilka samochodów, goście z kałachami wyciągnęli ich z samochodów, ręce do góry, lufa do czoła, przeszukanie, i zaczęli pytać co tu robią itd.

          Okazało się, że wjechali na teren jakiejś szychy z IRA i zatrzymali ich, bo bali się że to rozpoznanie przed zamachem. Kumpel jechał z szefem lokalsem i na całe szczęście, któryś pan z kałachem go rozpoznał, że to swój, i atmosfera się rozluźniła.

          Wracając do firmy zapytał szefa co to właściwie miało znaczyć i w odp. usłyszał, że „nie chcesz wiedzieć, Irlandia to dalej beczka prochu.”

    • TX napisał(a):

      Slawku, za ciezki Twoim zdaniem ten material?

      • Sławek Muturi napisał(a):

        TX, dzięki że mi przypomniałeś. Przed chwilką dokończyłem czytanie (wywiad jest długi) i już zaakceptowałem. Prawdę mówiąc, to bohaterka wywiadu nie sprawia na mnie wrażenia osoby wiarygodnej. Znam wiele osób, które mają bardzo roszczeniową postawę życiową i ona wpisuje mi się w obraz takiej osoby – nikt jej nie lubi, różni ludzie robią cuda byle jej dokuczyć, a ona biedna ofiara musi walczyć o swoje… Znasz ten typ osób?

        • TX napisał(a):

          Wiarygodnosci bohaterki nie potrafie sprawdzic. Ale niektore schematy myslenia bawarskiej prowincji poznalem osobiscie odwiedzajac w poznych latach 90-tych znajomego, ktory mieszkal tam wiele lat i zostal zaakeptowany jako „swoj” przez sasiadow. I niestety czesc tego co przeczytalem w wywiadzie sie zgadza.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          TX, moja Mama też mieszkała przez 10 lat w Bawarii i sam bardzo często ją tam odwiedzałem – po kilka razy rocznie. Wiele z opisanych rzeczy się nie zgadza. Ale oczywiście tego nie rozstrzygniemy. Proponuję jedynie, by nie tylko słuchać CO ktoś mówi, ale też KTO to mówi i jaki ma CEL. Ta rada oczywiście dotyczy również … mnie:-)

        • TX napisał(a):

          Slawku, kazdy przekaz jest subiektywny. Tutaj mamy rozgoryczona osobe, ktorej nie wyszedl biznes. Postanowilem szukac wiec dalej. Trafilem na raport Human Rights Watch, ktory jeszcze czytam – jesli bedzie ciekawy to podesle. Trafilem tez na ksiazke Thilo Sarrazina – czlonka zarzadu Deutsche Banku. Czytales? Ja jeszcze nie ale przeczytam bo zaciekawilo mnie jej powodzenie. Olbrzymia sprzedaz w Niemczech. A dodatkowo za wikipedia:

          Polls suggest that almost half of the German population (including SPD members) agree with Sarrazin’s political views and 18 percent would vote for his party if he started one.

          Tak dla wyjasnienia – nie podsylam tego zeby opowiadac sie przeciw
          imigrantom. Ale wydaje mi sie ze jak sie glebiej poszpera to poziom tolerancji zwyklych ludzi u nas jakos nie odbiega od innych nacji, jedynie mniej u nas poprawnosci politycznej w slowach i dajemy sobie niefajne latki przypinac.

        • TX napisał(a):

          Pomylka – to czlonek zarzadu banku centralnego Niemiec a nie DB

  7. Bolo napisał(a):

    Taka garść informacji dająca do myślenia.
    Dane za 2016 rok
    w POLSCE
    Ofiary wypadków drogowych – ok. 3000
    Samobójstwa – ok 5000

    Ofiary zamachów w EUROPIE
    ok 120

    • Konkret napisał(a):

      @Bolo
      Tylko napisz do czego zmierzasz takimi dziwacznymi porównaniami ?
      Że niby mieszkańcy Paryża, Londynu czy innych dużych miast w Europie nie mają czym przejmować bo statystycznie bardziej jest prawdpodobne że sami popełnią samobójstwo ??

      PRoszę, nie róbmy sobie matematycznych jaj z problemu.

      Chyba że sam mieszkasz w jednym z tych 2 miast na przykład i Ciebie naprawdę bardziej martwi problem samobójstwa… ale sądzę że innych mieszkańców akurat to martwi znacznie mniej.

      PRoblem z terroryzmem w Europie jest duży i robi się coraz większy.
      Nie chodzi tu li tylko o zamachy jako takie ale sytuacja w wielu miastach Europy robi się dramatyczna z innego powodu.

      Mam wielu znajomych we Francji ale nie Polaków, kilku od siebie niezależnie pytało mnie już telefonicznie jak można uzyskać obywatelstwo polskie (!!) Tak mnie to zaskoczyło że nie wiedziałem po co im to. Zazwyczaj były to osoby ktore w zamierzchłej przeszłości mialy Polaków wśród przodkach (oczywiście obecnie nie mówią wcale po polsku) ale nie tylko.

      Na moje pytanie po co pytają o takie rzeczy jeden odpowiedział że boi się poruszać po ulicach miasta wieczorem (nie piszę tu o ciemnych zaułkach) a mieszka w mieście ok 35 – 40 tys mieszkańców a nie w stolicy. POwiedział że podejrzani mężczyzni zbierają się w grupki i zaczepiają przechodniów, dochodzi do pobić, kradzieży, wyzywania, najgorzej oczywiście mają kobiety. Powiedział że policja boi się tego typu ludzi i często przygląda się z boku. Nie piszę tu umyślnie jacy to ludzie ale jedno jest pewne że to nie stali mieszkańcy tego miasta.

      Inne osoby wypowiadały się mniej więcej w ten sam deseń.

      Kto zapewni im bezpieczeństwo Bolo ? Za przeproszeniem, może statystyka o której piszesz ?

      Tu są wpisy o statystyce a w tym samym czasie w kolejnych miastach miały miejsce kolejne „incydenty” jak piszą eufemistycznie media. Napadanie na policjantów z nożami, jakieś ładunki wybuchowe…

      NIkt z tych ludzi na ustach nie ma haseł: „Precz z MOM w parówkach”, „NIgdy więcej glutaminianu sodu w wędlinach”, „Stop zatruwaniu nas i naszych dzieci”.

      POrównywanie tych 2 spraw nie ma żadnego sensu moim skromnym zdaniem. Ten problem jest innej natury choć skutki tego „jedzenia” będą tragiczne ale myślę że lepiej dyskutować pod dwoma niezależnymi postami na te tematy bo jedzenie to temat rzeka.

      Może napiszmy na forum jak kto widzi rozwiązanie tego problemu terroryzmu (nie tylko śmiertelnego ale także to o czy napisałem – terroryzowania ludzi w miastach którzy nie czują się już u siebie).

  8. Pani Zuzia napisał(a):

    Spór izraelsko – palestyński jest w istocie wielkim konlfliktem plemiennym i cywilizacyjnym pomiędzy Izraelem a całym światem arabskim. Brak światełka w tunelu.
    @Bolo – przytaczanie statystyk śmiertelności ofiar wypadków samochodowych i samobójstw jest czystą manipulacją . Ofiar zawałów i nowotworów jest zapewne jeszcze więcej, ale co ma niby z tego wynikać? Takie myślenie prowadzi do tego, że giną niewinni ludzie, a nasze wnuki, być może, będą żyły w szariacie. Ja osobiście sobie tego nie życzę.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Zuzia, ja też sobie (i Tobie) nie życzę by nasze wnuki żyły w szariacie. Ale nie życzę też Twym wnukom by zmarły przedwcześnie z powodu zatruwania niby-żywnością. Ryzyko wystąpienia tego drugiego jest według mnie nieporównywalnie większe, a nie słyszę wypowiedzi w tonie „ja sobie tego nie życzę”, „ja sobie wypraszam”, itp. Wiesz może dlaczego tak jest?

  9. Konkret napisał(a):

    @Sławek
    Dobra analiza w twoim komentarzu bo w treści wpisu takie rozważanie kto zyskuje a kto traci na zamachach zupełnie moim skromnym zdaniem raczej nie istotne dla sprawy terroryzmu.

    No bo co miało by znaczyć na przykład że zyskują hotelarze w krajach gdzie zamachów nie ma ? przecież nie można z tego wysnuć wniosków że zamachy są przez kogoś takiego współfinansowane lub innego absurdalnego wniosku.

    Natomiast komentarz super, dogłębny i przedstawiający clou całego problemu choć przyczyn może być znacznie więcej.

    Wyznaniami interesuję się już przeszło 30 lat i wiele wyznań znam od tzw. „podszewki” bo zawsze interesowały mnie inne kultury, tradycje.

    Dawno temu muzułmanie / arabowie nie stanowili jakiegoś zagrożenia, przecież sporo ludzi np z Polski jeździło do krajów takich jak Libia, Zjednoczone Emiraty, Kuwejt i wiele innych aby budować statki, osiedla, hotele etc. Zawsze jak z kimś takim rozmawiałem nigdy się nie skarżył że był źle traktowany.

    Natomiast należy zdać sobie sprawę, że muzułmanie to nie jest jednorodna grupa. Po pierwsze to ludzie różnych narodowości, kultur (np. Afryka północna, Daleki Wschód, Bliski Wschód, Persowie i wiele innych) którzy nie mają wspólnych wizji oraz przede wszystkim różnych odłamów islamu które różnią kolosalnie ! I problem obecnie jest w tym że do głosu dochodzą odłamy radykalne / agresywne które siłą wymuszają posłuszeństwo na danym terenie więc tak jak piszesz Sławku wiele tzw. normalnych / przeciętnych wyznawców nie ma nic do gadania. NIe mogą się wychylać.

    Pytanie brzmi dlaczego akurat od iluś tam lat takie grupy dochodzą do władzy / do głosu ??
    Część odpowiedzi jest w komentarzu Sławka. To mogą być zadawnione pretensje i inne zaszłości ale moim zdaniem (wielu arabistów pisze to samo) dużym problemem jest wtrącanie się tzw. krajów Zachodu do polityki w tych krajach.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Konkret, gwoli wyjaśnienia. Nie próbowałem udowadniać, że hotelarze finansują zamachy. To była próba z mojej strony spisania wszystkich tych, którzy na terroryzmie tracą i zyskują. Następnym krokiem byłoby zastanowienie się czy jakaś grupa spośród tych korzystających ma interes w tym by terroryzm nagłaśniać.

      Wiesz, trochę tak jak w kryminalistyce. Najpierw szuka się tych, którzy mogliby mieć motyw, potem sprawdza ich alibi, a później szuka poszlak i dowodów. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo kryminałów nie czytam od jakiś 40 lat:-)

      • Konkret napisał(a):

        @Sławek
        Oczywiście to zrozumiałe. Zazwyczaj szuka się komu dana sytuacja przynosi korzyść.

        Największe korzyści czerpią osoby z 3 pierwszych grup. Ich cel jest w zasadzie prosty – jak przy najmniejszych możliwych kosztach zasiać strach w społeczeństwach i to im się niestety udaje w czym im pomagają niestrudzenie media podając każdy najmniejszy szczegół i pompując wiadomości co powoduje falę w postaci kolejnych naśladowców.

        NIestety taka jest smutna prawda.

  10. Pani Zuzia napisał(a):

    Myślę, że dlatego iż większość ludzi po prostu nie ma świadomości tego co je. Nie czyta etykiet, lekceważy problem, przy zakupach kieruje się ceną, a nie jakością. Nie dostrzega zależności między swoim zdrowiem a zdrowym jedzeniem. Z drugiej strony jednak coraz więcej moich znajomych zaopatruje się w sklepach ekologicznych, nie chodzi z dziećmi do McDonald`s, nie kupuje parówek i tym podobnych mięsnopodobnych przetworów, zaś w sklepiku szkolnym u mojej córki – pod presją rodziców – wycofano gazowane napoje i słodycze.
    Gdzieś czytałam – chociaż nie umiem teraz podać źródła, że przemysł wzmacniaczy smaku i konserwantów generuje więcej dochodów niż przemysł zbrojeniowy. Jeśli tak jest, to prawdopodobnie jakość żywności będzie się z czasem pogarszać, a nie polepszać.Niestety.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Zuzia, dzięki za odpowiedź. Zorientowałem się, że moje pytanie zadałem nieprecyzyjnie. Może inne: dlaczego według Ciebie terroryzm wzbudza większy niepokój społeczny, większy strach, większe emocje niż żywienioludobójstwo? Mimo tego, że jest ono (żywienioludobójstwo) bardzo realnym zagrożeniem dla Twoich wnuków, którym (podobnie jak swoim własnym, o ile będę je kiedyś miał) bardzo dobrze życzę.

  11. Konkret napisał(a):

    NIe można chować głowy w piasek i udawać że nic się nie dzieje. Nie jest normalne, że ktoś jedzący obiad w restauracji w Paryżu jest rozstrzelany przez jakiegoś świra z religijnymi hasłami na ustach.
    Nie jest normalne, że satyrycy, karykaturzyści są rozstrzelani w redakcji za swoje rysunki znowu przez szaleńca z Bogiem na ustach, nie jest normalne że wpuszczamy do Unii całe tłumy ludzi bez dokumentów, bez sprawdzenia kim są, podających czasami po kilka / kilkanaście różnych nazwisk i narodowości w zależności kto ich spisywał… (czytałem o rekordziście wydalanym co najmniej 3 razy z Unii który podał aż 17 różnych nazwisk ! )

    Nie mam nic przeciwko ludziom którzy chcą uczciwie pracować i normalnie żyć bez różnicy skąd pochodzą ale jeśli ktoś podnosi rękę na społeczeństwo to rządzący muszą reagować z całą stanowczością.

    Polecam książki w tym temacie śp. Oriany Fallaci – dziennikarka która robiła wiele wywiadów z władcami z tych krajów), jej celne analizy nie mają sobie równych, pisane lata temu a niestety okazują się być prorocze. Oraz pana Orzechowskiego np „Mój sąsiad islamista”. MIeszkający w Holandii polski dziennikarz.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Konkret, czy według Ciebie alternatywą dla histerii jest właśnie „chowanie głowy w piasek i udawanie, że nic się nie dzieje”? A co byś powiedział na zwykły język rozmowy, opisu zjawisk?

      Jak ktoś proszony nie chce Ci czegoś dać, to trzeba mu dać w głowę i mu to zabrać? Jest to jakieś rozwiązanie, przyznaję. Ale może są jednak jakieś inne opcje? Na przykład, zaoferować mu coś w zamian? Albo samemu zapracować na kupno obiektu pożądania? Ewentualnie wzięcie pożyczki?

      Czy za każdym razem gdy czujesz zagrożenie to albo wpadasz w histerię albo chowasz głowę w piasek? A może po prostu starasz się znaleźć jakieś rozwiązanie? Na tyle na ile zdołałem Cię poznać z Twoich wcześniejszych wpisów na fridomii, to spodziewam się, że starasz się na spokojnie znaleźć jakieś rozwiązanie. I pewnie tak robi większość Polek i Polaków.

      To dlaczego w sprawie zamachów i uchodźców (które nas w Polsce na szczęście nie dotyczą) dajemy się ponosić językowi historii, nienawiści, a w sprawie zagrożenia zdrowia i życia sztucznymi wytworami „przemysłu spożywczego” (które dotykają nas i nasze dzieci każdego dnia, niemalże z każdym włożeniem sobie czegoś do ust) mówimy – bardzo racjonalnie – o czytaniu etykiet, o edukacji, itp?

      Powiem wyraźnie: nie jestem zwolennikiem otwierania granic Polski na terroryzm i zamachy na niewinnych ludzi. Zależy mi, tak jak nam wszystkim, na bezpieczeństwie naszym i naszych dzieci. Potępiam, tak jak my wszyscy, każdy przejaw bezmyślnego okrucieństwa. Ale mój sprzeciw (oczywiście wiele mniejszy, ale jednak) budzi poddawanie się językowi histerii i nienawiści. Człowiek, który panikuje i poddaje się histerii nie znajdzie dobrego rozwiązania tak swojego problemu biznesowego, rodzinnego jak i w stosunkach międzynarodowych. Wolałbym byśmy jako Polacy odpowiedzieli na wyzwania wynikające z terroryzmu niektórych muzułmanów spokojnie przemyślanym planem działań, a nie ogólnospołeczną histerią i paniką.

      • Konkret napisał(a):

        @Sławek
        I tu się zgadzam w 100 %. Nie pochwalam histerii jaką rozpalają media ale z drugiej strony jestem także przeciwnikiem metody strusia czyli udawania że problemu nie ma.

        Należy przeanalizować problem i znaleźć na niego remedium ale na pewno nie jest nim zmuszanie do przyjęcia przez inne kraje ludzi którzy nie wiadomo ani skąd przyszli ani jakie mają nazwiska ani jakie cele aby w danym kraju pozostać.

        Pomoc tak, ale dla potrzebujących którzy uciekają przed wojną a zwłaszcza rodzinom a nie cwaniakom kórzy liczą na darmochę.

        Jak dla mnie niewyobrażalne byłoby gdyby się rozpoczęła wojna żebym zostawił żonę, dzieci a sam uciekł gdzie pieprz rośnie… Najpierw szukałbym schronienia dla rodziny a potem dla siebie.
        Myślę, że większość osób by tak postąpiła.

        MOżemy się wspólnie zastanowić na blogu co można zrobić w tej sytuacji. Może czytelnicy mają jakieś fajne pomysły ?

        • Kuneg napisał(a):

          I tu masz rację. Skoro spora część uchodźców to samotni mężczyźni, to gdzie są ich rodziny?

          Dlaczego nie można by pomóc tym ludziom w ich ojczyznach?

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Małgosiu, nie chcę nikogo bronić czy usprawiedliwiać. Chcę natomiast byśmy oceniali rzeczy spokojnie, analitycznie, a nie emocjonalnie, histerycznie. Wiem, że wielu gra na nasze uczucia heroizmu. patriotyzmu, szarmanckości wobec kobiet, uczuciach rodzinnych i wielu innych. Ale zastanówmy się spokojnie. Wojna to nie jest miejsce, które ktokolwiek z nas zna i nie wiemy tak naprawdę jak sami byśmy się zachowali w warunkach wojny. Może nikczemnie (tak jak sugerują komentatorzy) a może po prostu pragmatycznie.

          Z tego co wiem, to uchodźcy płacą przemytnikom ludzi grubą kasę by móc uciec. Jeśli – dajmy a to – ktoś uzbiera pieniędzy na podróż tylko jednej osoby, to co ma zrobić. Posłać najmłodsze lub najstarsze dziecko, a może swoją żonę? A może szlachetnie odda te pieniądze innej rodzinie, której brakuje kasy tylko na jednego członka spośród ich wielodzietnej osoby? A może zdecyduje się jechać sam, pozostawiając żonę i dzieci pod opieką starszego brata z myślą, że jak już otrzyma status uchodźcy w europie, to w ramach łaczenia rodzin ściągnie całą resztę rodziny?

          A może młodzi mężczyźni boją się, że jak zostaną na miejscu to zostaną siłą wcieleni do jakichś oddziałów i będą musieli zabijać swoich sąsiadów bo inaczej to sąsiad ich zabije? W Polsce nie mamy wojny domowej, a i taak mamy wrogie sobie plemiona polityczne, które zwalczają się jak mogą i najchętniej by tych „drugich” wysłali w kosmos. Wyobraźmy sobie, że w Polsce wybucha wojna domowa. Ilu z nas chciałoby walczyć po którejś ze stron, a ilu wolałoby status uchodźcy w Niemczech niż walkę w wojnie domowej, której nie rozumieją i nie chcą w niej uczestniczyć?

        • Kuneg napisał(a):

          Sławku, ja nie chcę oceniać. Ja pytam, bo chcę zrozumieć choć trochę. Bez zrozumienia, nie ma porozumienia. W swej wypowiedzi udzieliłeś mi już kilku możliwych odpowiedzi, których nie wzięłam pod uwagę.

          Nie rozumiem wojny, a tym bardziej domowej. Jest to dla mnie zupełnie niewyobrażalne. Oglądając film „Holel Ruanda” płakałam przez pół filmu nie mogąc zrozumieć, dlaczego do tego doszło. Widziałam ten fim 3 razy i za każdym razem łzy płynęły tak samo. Nie potrafiłam oderwać się od tego filmu próbując zrozumieć. Nadal nie potrafię tego pojąć. I żeby nie było, że jestem jakaś przewrażliwiona na punkcie jakiegokolwiek zabijania, to kurę, czy rybę potrafię zabić i oprawić na obiad. Bezsensownego zabijania jednak pojąć nie zdołam.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Małgosiu, byłem w Rwandzie dwa razy. Spotkałem też w Polsce lat 80- i 90-tych gdy sam byłem studentem, bardzo wielu studentów z Rwandy. Nie znam bardziej spokojnych ludzi w Afryce – mili, grzeczni, spokojni, wręcz flegmatyczni. Tym bardziej trudno mi było uwierzyć w to co z ludźmi może zrobić wojna domowa. Wychodzą z nich najgorsze demony.

          Nie chciałbym byśmy w Polsce doprowadzili do wojny domowej. Boję się tego co by mogło wówczas z nas wyjść…

  12. Piotr napisał(a):

    Super wpis, od dawna zauważyłem, że globaliści muszą mieć jakis alternatywny plan na taki rozwój sytuacji.

  13. Konkret napisał(a):

    @Sławek
    Nie ukazał się mój komentarz @Bolo.
    Czy możesz sprawdzić proszę ?
    MIałem komunikat o jakimś błędzie a potem info że wykryto ten sam komentarz ale go nadal nie ma.
    Z góry dziękuję

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Konkret, sorry. Przed chwilą sprawdziłem, ale go nie znalazłem, również w spamie, gdzie czasami trafiają Wasze komentarze. Mógłbyś proszę skomentować raz jeszcze. Sorry za niedogodności.

  14. Patryk napisał(a):

    W mojej ocenie jest światło w tunelu. Świadomość ludzi budzi się ze snu. Coraz więcej osób zaczyna szukać Prawdy i dostrzega zakłamanie Systemu. Religie to część tego systemu. Wykorzystywane są do dzielenia, wojen, kontroli i pewnie jeazcze wielu innych celów. Terroryzm to walka z niewidzialnym wrogiem. Idealna sytuacja dla rządzących tym światem. Wszystko jest przez nich zaplanowane. To nie przypadek, że Europę zalewa fala obcych kulturowo osób. Co my możemy zrobić? Na początek wyłączmy telewizory i włączmy myślenie ! Taka jest moja opinia. Pozdrawiam bardzo serdcznie !

  15. TX napisał(a):

    Taka inna ciekawostka. Komu zależy by dzielić ludzi? Tutaj ktoś zapłacił za taką kampanię…

    http://www.bbc.com/news/technology-41182519

    • Kuneg napisał(a):

      TX, Twój link wklejony pod wątkiem o korzyściach z terroryzmu, w kontekście problemu uchodźców w Europie zachodniej, nasunął mi na myśl pewną myśl. Rosja również mogła skorzystać na destabilizacji UE. Wystarczyło dolać nieco oliwy do ognia. Nie od dziś wiadomo, że najwygodniej toczyć wojnę na cudzym terenie i cudzymi rękami. Jest to jednak zbyt poważny wniosek, więc nie będę go dalej rozwijała.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 12 sierpnia – Dublin, konferencja Polskiego Klubu Biznesu w godz 10:00 – 14:00 i potem spotkanie ze mną w godz 15:00-18:00, Hotel Wynns

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Mzuri Investments w serwisie ekonomia.rp.pl

Dzięki uprzejmości Roberta (dzięki Robert!), dowiedziałem się, że dzisiaj ukazał się artykuł zawierający m.in. wypowiedzi Artura Kaźmierczaka, prezesa spółek Mzuri Investments oraz Mzuri CFI1 dotyczące prognoz rynku najmu na rok 2015. Oto link do artykułu: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/709850,1169444-Ile-za-wynajem-mieszkania.html oraz kolejny artykuł z 12.01.2015: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/709850,1170719-Ile-mieszkan-kupuja-inwestorzy-i-ile-zarabiaja.html   [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Piotrze, cieszę się, że zaglądasz na fridomię. To bardzo miłe. Twoje porównanie do „kolegi z...
  • BiL: Pawel, Kazdy inwestor zastanawia sie nad tym co sie stanie w przyszlosc i wedlug swojej wiedzy i intuicji...
  • adam: „Jak slysze teksty, ze jedynym prawdziwym pieniadzem jest zloto, to wrecz troche mi zal ludzi ktorzy w to...
  • Piotr P.: Sławku, Grupa Andersen Alumni rzeczywiście pozostaje nadal silna. „Kolega z Andersena” to...
  • Paweł: BiL, Nie bardzo rozumiem. Piszę tylko, że ceny nieruchomości, jak i innych towarów, przechodzą cykle. Jeżeli...
  • Tomek: He-he. Większość mieszkań z tej galerii chętnie kupiłbym jako inwestor i co najwyżej lekko odświeżył :)
  • nibul: 1) Ciężko powiedzieć bo nie napisałeś jaki masz cel. 2) Możesz wziąć kredyt na mieszkania od razu z...
  • Robert: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/ 309179979-70-tysiecy-na-mieszk anie.html O inwestowaniu w mieszkania na...
  • Marek: http://www.rp.pl/Wynajem/30917 9922-Najem-instytucjonalny-tyl ko-dla-prowadzacych-firme.html #ap-3
  • Robert W: http://metrowarszawa.gazeta.pl /metrowarszawa/56,141635,20596 504,Tak_wygladaja_najtansze...
  • Robert W: Oglądałem program dokumentalny i pokazywano tam takie rzeczy właśnie w Korei Płn. Wsie pokazowe, żeby...
  • Sławek Muturi: Robert, nie sądzę by zadawali sobie aż tyle trudu – turystów jeżdżących pociągami nie ma chyba...
  • wiki: A Twoja wypowiedź, że stopy pozostana niskie na długie lata przypominaja mi sytuacje gdy mój kolega chciał...
  • wiki: Niestety musze Cię rozczarować, ale ekonomia się nie zmieniła, czy stopy zostana na niskim poziomie na długie...
  • mark2: Inwestorzy zaczynają tracić na tym biznesie bo zmieniło się otoczenie inwestycji. Obecne władze obniżyły ceny...
  • Piotr: KP to żart. Nie wiem nawet jak taki kraj wciąż mogę funkcjonować w takich warunkach w dzisiejszych czasach.
  • Robert: Mam tylko nadzieję, że te widoczki które widziałeś na wsi, to nie były „wsie pokazowe” a więc...
  • Robert: To są pytania do doradcy kredytowego, najlepiej tam skieruj kroki w pierwszej kolejności. Wyliczy ci zdolność...
  • Paweł: BiL, To czy pomysł jest dobry czy beznadziejny zależy od tego co się stanie w przeciągu roku, dwóch, pięciu....
  • BiL: Pawel, nawiazujac jeszcze do pierwszego zdania z Twojego wpisu, jesli faktycznie mialaby miejsce taka sytuacja...

Najnowsze wpisy

created by Water Design