13

10.2017

Czy tajemniczy W. powinien rzucić pracę?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia

ilość komentarzy: 45

Często dostaję maile od osób poszukujących porady w jakiejś konkretnej życiowej sytuacji związanej z inwestowaniem w najem. Staram się na nie wszystkie odpisywać. Czasami zachęcam do zadania pytania na łamach fridomii, zwłaszcza jeśli pytanie nie wydaje mi się zawierać zbyt wielu informacji o charakterze bardzo osobistym.

Dziś dostałem maila od tajemniczego Walmaj’a – tajemniczego bo nawet nie znam jego imienia:-) Przyznam, że się nieco zdziwiłem tym, że ktoś proszący o opinię drogą mailową nawet nie poda swojego imienia, ale zamiast się dziwić (jestem chyba jednak zbyt staroświecki w niektórych sprawach:-), postanowiłem zapytanie zamieścić na fridomii. Wydaje mi się ono dość ciekawe, złożone. Odpowiedź na nie wcale nie jest dla mnie oczywista. Może komuś z Was również przyda się dyskusja, którą mam nadzieję, to pytanie wywoła. Oto ono:

Komentarze:

  1. Luki339 napisał(a):

    Witaj, każdy ma inną sytuację i inne postrzeganie rzeczywistości w zależności od własnych preferencji, ale z tego co opisujesz, to skoro źle znosisz pracę na etacie i jesteś wynagradzany poniżej oczekiwań to pierwsze co bym zrobił to wystąpił o podwyżkę, porozmawiał uczciwie z szefem, uargumentował dlaczego uważasz że powinieneś więcej zarabiać. Jeżeli to nie przyniesie efektu, albo pomimo podwyżki nadal będziesz czuł, że to co robisz to nie jest tym na co Cię stać, to zostaw tą pracę. Inwestycje w nieruchomości stanowią dla Ciebie wystarczające zabezpieczenie na takie ewentualności, w końcu po to je kupowałeś, żeby w takiej sytuacji z tego skorzystać. Będziesz miał dużo czasu na ogarnięcie dochodów z innego źródła, bo nie oszukujmy się, kasa zastępująca jedną wypłatę załóżmy 3tys. to jeszcze nie jest prawdziwa wolność finansowa, przynajmniej dla mnie.
    Pozdrawiam

  2. Tomek napisał(a):

    Jeśli podane liczby są prawdziwe, to:
    – dochód z najmu pokrywa wydatki, a więc rzeczywiście rodzina Walmaja jest wolna finansowo
    – gdy Walmaj zwolni się z pracy, to i tak jako rodzina będą w stanie dalej odkładać 50% swoich przychodów, a zatem w ciągu następnych 10 lat kupią kolejnych 5 kawalerek. Tym bardziej zapewni to im finansowe bezpieczeństwo.
    – żeby cały plan nie powiódł się, to przychody z mieszkań musiałyby się skończyć, a jednocześnie oboje stracić pracę.

    A zatem Walmaj może spokojnie zwolnić się z pracy. Nie widzę tutaj żadnych zagrożeń. Tym bardziej, że praca wygląda na szkodliwą, w dodatku siedzi w niej 20 lat – tak czy siak dla zdrowia psychicznego pora coś zmienić.

  3. kamilos napisał(a):

    Dlaczego nie rozejrzysz się za inną pracą? Masz 20 lat doświadczenia, więc jako dla specjalisty będzie dla Ciebie zapewne wiele ofert. Byc może otworzą się przed Tobą nowe perspektywy, które na nowo zainspirują Cię do działania?

    Nie znam Cię więc nie będę doradzał, mogę na podstawie tego co napisałeś, powiedzieć co sam zrobiłbym na Twoim miejscu. Myślę że będąc w Twojej sytuacji pracowałbym dalej do momentu, ąz dzieci nie dorosną i nie staną się samodzielne. W momencie gdy osiągnęłyby samodzielność i wyruszyły w świat, ja sam również zrezygnowałbym z pracy i korzystał z życia wraz z małżonką podróżując po świecie.

    Ja Ci powiem Walmaj, że chciałbym mieć takie problemy jak Ty.

  4. ceeder napisał(a):

    Ja bym rzucił tą robotą. Skoro masz zabezpieczenie w postaci mieszkań to możesz z otwartą głową szukać innej pracy na cały lub część etatu i spokojnie czekać na rozwój sytuacji. Jeżeli pracujesz 20 lat w tej samej firmie to nawet jeżeli nie masz specjalistycznych umiejętności ( jak masz to już w ogóle nie ma problemu) to znaczy że jesteś dobrym pracownikiem i prędzej czy później znajdziesz optymalną pracę. Domniemywam z twojej wypowiedzi (może nadinterpretuje) ze w tym momencie brak pracy i życie z samego najmu i pensji żony byłby dla Ciebie stresujacy więc nie byłbyś naprawdę wolny finansowo….

  5. Kuneg napisał(a):

    Pora poszukać zajęcia dającego satysfakcję, aby móc cieszyć się życiem. Po co od razu rezygnować ze stałej pensji?

    • Paweł napisał(a):

      I tu jest sedno całej wolności finansowej. Wolność mamy w głowie a nie dochodach . Zasuwanie teraz , aby na starość cieszyć się życiem jest odkładaniem tego życia na później . Czy życie w wieku 40-u-paru lat w ciągłych podróżach , leniuchowaniu jest lepsze niż standardowa egzystencja z etatową pracą i dwoma urlopami w roku ? Jest to kusząca propozycja. Ale nie dla wszystkich.

  6. Kuneg napisał(a):

    P.S. Właśnie wróciłam ze szkolenia finansowanego przez moją firmę: 7 nawyków skutecznego działania. Polecam każdemu, kto jest na jakimś rozdrożu. Książkę też można kupić za relatywnie nieduże poieniądze.

  7. pop napisał(a):

    Jezeli zmiana miejsca pracy ewentualnie zawodu nie wchodzi w gre ja probowalbym jeszcze troche pociagnac.

    Siedzenie w domu bez roboty jest nudne i szybko poczujesz brak tak zwanej sprawczosci.
    Slawek mysle ze jest ewenementem pod ym wzgledm ale to pewnie ze prowadzi bloga, spoyka wiele ludzi , podrozuje.

    Ja zrobilem roczny urlop od pracy i mialrm dac luz zonie ( Trojka dzieci

  8. pop napisał(a):

    Jezeli zmiana miejsca pracy ewentualnie zawodu nie wchodzi w gre ja probowalbym jeszcze troche pociagnac.

    Siedzenie w domu bez roboty jest nudne i szybko poczujesz brak tak zwanej sprawczosci.
    Slawek mysle ze jest ewenementem pod tym wzgledm ale to pewnie dlatego ze prowadzi bloga, spotyka wiele ludzi , podrozuje.

    Ja zrobilem roczny urlop od pracy i mialem dac luz zonie ( Trojka dzieci a ja ciagle na statku) teraz po 6 miesiacach brakuje emocji zwiazanej z praca. Mysle o powrocie do pracy. A myslalem ze jestem super przygotowany mentalnie na odciecie sie od pracy.

  9. Sławek napisał(a):

    Sprawa wydaje mi się prosta. Ja zmienił bym pracę i to jak najszybciej. Ponieważ jest już kilka mieszkań, to nie ma ciśnienia aby „wypruwać sobie żyły ” dla pieniędzy. Poszukał bym prace z naciskiem na „łatwa” , „miła”, i jeszcze „przyjemna”. Może na pół etatu?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Walmaj, jest kilka aspektów pytania o to czy powinieneś już teraz podjąć decyzję o rzuceniu pracy. Wiele z nich już zostało poruszonych przez Fridomiaków – spróbuję je usystematyzować:
      1) fajnie jest nie musieć pracować. Myślę, że większość Fridomiaczek i Fridomiaków do tego stanu dąży, ja potwierdzam ze swojego własnego doświadczenia, że warto:-)
      2) natomiast trzeba być do tego dobrze przygotowanym – zarówno od strony finansów jak i innych aspektów
      3) czy jesteś już gotowy od strony finansowej? – z jednej strony proporcje dochodów, o których piszesz, sugerowałyby, że możesz spokojnie rzucić pracę bo i tak koszty utrzymania standardu życia pochłaniałyby tylko 50% dochodów (pensja żony + czynsze z najmu mieszkań)
      4) jest jednak obawa o to czy baza 5 kawalerek jest już dostatecznie stabilna dla sfinansowania standardu życia po rezygnacji z pracy również Twojej żony? Oczywiście przy założeniu, że żona też chciałaby się cieszyć swoją wolnością finansową, co nie jest oczywiście żadnym dogmatem.
      5) czy wiesz co dokładnie chciałbyś robić po rzuceniu pracy? Wolny czas jest super jeśli wiesz w jaki sposób go spędzać. O konsekwencjach braku przygotowania się do wolności finansowej od strony każdej inna niż finansowa napisałem książkę „Życie post-korporacyjne. Czy jesteś gotowa do wcześniejszej emerytury”. Gorąco Ci tę książkę polecam.
      6) wcześniejsza emerytura musi być dobrze przygotowana (a nie podjęta pod presją chwilowego zmęczenia) – inaczej może okazać się wyjałowiająca
      7) jest też aspekt rodzinny – oczywiście nie znam ani Ciebie ani Twojej żony, ale znam przypadki gdzie układ pracująca żona i siedzący w domu mąż się nie sprawdzały. Taki układ jest o wiele rzadszy niż odwrotny i jako ludzie, jako społeczeństwo (dalsza rodzina, przyjaciele, znajomi) nie zawsze potrafimy sobie z nim poradzić i go w pełni zaakceptować. To z kolei może rodzić dodatkowe napięcia, a nawet konflikty
      8) ja też bym się skłaniał ku opcji próby zawalczenia o podwyżkę oraz zmianę charakteru pracy, ewentualnie zmianę miejsca pracy, dalsze oszczędzanie by powiększyć bazę posiadanych M na wynajem oraz danie sobie czasu na doprecyzowanie wizji życia post-korporacyjnego.

      Ale tak jak napisał Kamilos, najważniejsze, że dzięki swoim dotychczasowym staraniom, masz teraz właśnie tego typu dylemat, a nie jakiś o wiele poważniejszy. Powodzenia w podjęciu najlepszej dla Was decyzji!

      • walmaj napisał(a):

        Witam wszystkich bardzo serdecznie i dziekuje za Wasze opinie.Niestety Wasze opinie nie daly mi jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie.Co wiecej widze,ze musze przemyslec jeszcze inne aspekty ,o ktorych wczesniej nie pomyslalem.Nie jestem typem osoby,ktora nic nie robi.Mam wiele zaleglosci w roznych dziedzinach,nie wiem jednak jak zagospodaruje wolny czas gdy sie ze wszystkim uporam? Wiem,ze wielu chcialoby miec takie problemy jak ja,ale ja czuje sie dobrze kiedy wszystko jest perfekcyjne i zgodne z moimi oczekiwaniami.Chetnie pracowalbym dalej, na pol etatu ale w lepszej atmosferze,chcialbym czuc ze jestem waznym elementem ekipy.Po tylu latach powinienem chodzic do pracy z przyjemnoscia ale dzis przyjemnosc pojawia sie gdy wychodze z pracy… Jestem dosc niesmialy i nie lubie zmian dlatego jest to moja pierwsza i jedyna praca,stad zmiana pracy raczej nie wchodzi w gre.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Walmaj, proszę bardzo.

          Gdyby odpowiedź na Twoje pytanie była oczywista, to pewnie sam byś na nią wpadł wcześniej:-)

          Nie chcę się amatorsko bawić w psychologa, ale ja na Twoim miejscu jeszcze raz uważnie przyjrzał się tezie, którą stawiasz na końcu swojego komentarza. Chodzi mi o to, że uznałeś, że z powodu Twojej nieśmiałości zmiana pracy raczej „nie wchodzi w grę”. Myślę, że to bardzo ograniczające Ciebie i Twoje opcje założenie. A gdyby szef przestał Ci wypłacać comiesięczne wynagrodzenie lub Ciebie molestował seksualnie lub stosował inne formy mobbingu, to nadal byś tam tkwił? Gdyby firma zmieniła swoje zasady i nagle zaczęła ewidentnie okradać swoich klientów?

          Nie chcę Cię namawiać do zmiany pracy dla samej zmiany. Ale uważam, że nie powinieneś się czuć niewolnikiem swojej … nieśmiałości. Trudno jest chyba komuś o nastawieniu niewolniczym czuć energię i radość na myśl o pójściu rano do pracy.

          Powodzenia w podjęciu dobrej decyzji!

  10. Wik napisał(a):

    W kalkulacjach należy nie zapominać o opłatach ZUS .
    W Polsce nie można mieć dochodu z 5 mieszkań i nie płacić na ZUS.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Wik, masz rację, że w kalkulacjach należy wziąć pod uwagę wszystkie rodzaje kosztów lub wydatków. Natomiast nie wiem na jakiej bazie formułujesz tak stanowczą tezę. Z tego co wiem, to podatnik może sobie wybrać metodę opodatkowania i zakładając, że pracuje na etacie, to dodatkowego ZUS-u nie będzie płacił rozliczając się np na zasadach ogólnych. Jeśli posiada już jakąś działalność gospodarczą, to też może nie być dodatkowego ZUS-u. Jeśli zdecyduje się na rozliczanie podatku na zasadach ryczałtu, to też dodatkowego ZUS-u nie będzie.

      Te trzy przykłady pokazują, że nie jest tak jak tak stanowczo stwierdzasz.

      • walmaj napisał(a):

        Slawku pewnie masz racje ale z niesmialoscia nie da sie wygrac ot tak… Powiem Ci,ze teraz i tak jest o niebo lepiej niz 20 lat temu ale wciaz nie tak dobrze jak sam bym chcial.Mysle,ze wlasnie dlatego zostalem przyjety tyle lat temu.Pracownik ktory przez te wszystkie lata ani razu nie prosil o podwyzke,wszystko tolerowal choc w glebi serca sie z czyms sie nie zgadzal prawie nie chorowal to pasowalo.Teraz bardziej walcze o swoje ,potrafie sie upomniec i to wzbudza niechec drugiej strony.To wszystko kosztuje mnie duzo nerwow i boje sie,ze przyplacee to zdrowiem i caly wysilek z mieszkaniami pojdzie na marne… Poza tym co trzeba zrobic w przypadku braku etatu by moc korzystac z publicznej sluzby zdrowia,czy mozna samemu oplacac skladki do zus i ewentualnie jakiego rzedu to sa kwoty?

        • TX napisał(a):

          Mozna. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ok 400 zl miesiecznie za cala rodzine ale z tego co pamietam jakies 3/4 tego odpisuje sie od podatku. Ale wydaje mi sie ze jesli Twoja zona pracuje na etacie to mozesz podlaczyc sie pod jej ubezpieczenie.

        • Filonski napisał(a):

          Walmaj. Tak jak Ty, również jestem nieśmiały, nie lubię zmian i przez 7 lat tkwiłem w pracy, której miałem szczerze dość. Która mnie przytłaczała. Dzięki namowom żony zacząłem szukać innej pracy. Udało się. Początki nowej roboty były fantastyczne. Samym zaangażowaniem przypadłem wszystkim do gustu. Nawet nie myślałem, że będę oceniany tak pozytywnie. I finansowo też jest dużo lepiej. Teraz po kilku latach entuzjazm siadł. Ale i tak jest więcej pozytywów niż negatywów. Polecam zmianę pracy z całego serca. Z twoją poduszką finansową w postaci 5 mieszkań szukanie pracy to będzie przyjemność. Sam pan Sławek Muturi kiedyś opisywał swoje doświadczenia jako florysta w kwiaciarni :-) Mega. Spójrz na bohatera filmu American Beauty. Po przebytych perypetiach życiowych spokój odzyskał dopiero jako sprzedawca w fast foodzie. Te przykłady potraktuj z przymróżeniem oka, ale naprawdę nowa praca potrafi dać kopa. Pozdrawiam!

        • Aga-ta napisał(a):

          Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żona zgłosi Cię przez swoją firmę, w której pracuje i będziesz mógł swobodnie korzystać na dotychczasowych zasadach nie płacąc nic dodatkowo. To taki mały bonus związku formalnego :-)

        • Tomek napisał(a):

          Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że obecna Ci nie służy, to może powinieneś spotkać się z psychologiem? Sam przyznajesz, że masz problem z psychiką. Moim zdaniem to zupełnie inny problem, niż nieśmiałość; nieśmiałość polega na czym innym. W każdym razie: ja kilka lat temu chodziłem na coś w rodzaju terapii psychologicznej, choć w związku z innymi problemami. Sporo mi to pomogło. Uważam, że tam powinieneś skierować swoje kroki.

          Co do ZUS, to jeśli Twoja żona pracuje, to będziesz objęty ZUS jako małżonek, więc tu w ogóle nie musisz się martwić. Jest to przerobione przez znajomych, którzy pracują na umowy o dzieło (bez ZUS), a opiekę zdrowotną mają od żon :-)

  11. Piotr napisał(a):

    Ja sam myslałem nad rzuceniem pracy i przejściem na jakiś niezależny od lokacji biznes, podrózować itp. ale naprawdę ciężko jest połączyć wszystkie kropki do tego :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotr, każda większa zmiana w życiu jest trudna do przeprowadzenia. Niesie ze sobą ryzyka, trudności. Jeśli szukasz inspiracji, to polecam Ci zlokalizować nagrania Piotra Motyla i Krzysztofa Króla (obaj przenieśli się na stałe do Tajlandii i dalej prowadzą biznesy w Polsce, a teraz też w Tajlandii) oraz Jakuba B. Bączka (Kuba, pomimo tego, że aktywnie prowadzi kilka (lub więcej) biznesów, robi sobie 24 miniemerytury rocznie). Ich przypadki są według mnie bardzo inspirujące.

      Powodzenia w realizacji Twoich zamierzeń. Trzymam życzliwie kciuki!

  12. xav napisał(a):

    Walmaj,
    Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która nie daje Ci satysfakcji.

    Kilka luźnych pomysłów :

    Nie wiem w jakiej branży pracujesz, ale może skontaktuj się z rekruterem działającym w tej branży na niezobowiązującą romzowe, żeby wyjaśnić mu swoją sytuację ?

    może on da ci wskazówek, które będą pomocne w polepszeniu sytuacji w obecnje pracy. Sam efekt psychologiczny, że porozmawiasz z kimś o tym co Ci nie pasuje powinien przynieść ulgę.

    Rozważ wzięcie kilkumiesiecznego urlopu (bezpłatnego).

    Rozważ zatrudnienie negocjatora, który w twoim imieniu będzie rozmawiał z Twoim szefem.

    Pozdrawiam

  13. psycho napisał(a):

    Walmaj, jestem psychologiem i stwierdzam z całą stanowczością że na podstawie tego co napisałeś w żadnym, ale to w żadnym wypadku nie musisz konsultować się z psychologiem

  14. Krzysiek napisał(a):

    Sugestia do przemyślenia z mojej strony. Kiedyś czytałem o metodzie próbowania/testowania doświadczeń. W skrócie chodzi o to, że zamiast zmieniać całe swoje życie z trybu pracownika na tryb *emeryta* możesz zacząć od czegoś mniejszego. Mam na myśli rozwiązanie gdzie przestajesz pracować na jakiś z góry zaplanowany czas, np. 3 miesiące, 6 miesięcy, albo 12 miesięcy. Jak to osiągnąć? Nie znam Twojego pracodawcy, ale w wielu miejscach są różne typy urlopów zarówno płatnych jak i bezpłatnych, szczególnie dla ludzi z dłuższym stażem. Może u Ciebie też da radę coś takiego wynegocjować? Da Ci to możliwość wypróbowania wolności finansowej i zarówno komfort psychiczny powrotu do pracy w określonym terminie.
    U mnie w pracy jest kilka typów urlopów, jest nawet 12-miesięczny urlop bezpłatny. Nauczyciele z tego co wiem mają też 12-miesięczny urlop do wzięcia raz na jakiś czas. Nawet jeśli Twój pracodawca oficjalnie nie ogłasza niczego takiego, może jest to możliwe do wynegocjowania? Przemyśl to. Powodzenia!

    • walmaj napisał(a):

      Czesc ! kilkumiesieczny urlop bezplatny z mojej strony bylby dobrym rozwiazaniem,zobaczylbym czy jestem w stanie zagospodarowac wolny czas i sie nie nudzic.Jednak moi pracodawcy pewnie by na to nie poszli gdyz wtedy oni musieliby pracowac za mnie albo zatrudnic kogos nowego i przyuczyc do zawodu.Ile ludzi tyle opinii,jaka decyzje podjac? nie wiem …

      • Konkret napisał(a):

        @walmaj
        Przyznam szczerze że gdy przeczytałem twój list to jakbym widział prawie że swoją sytuację zawodową.
        Sam utknąłem w ostatniej firmie na 11 lat. I powiem Ci szczerze że była to najgorsza moja decyzja w karierze.
        Przez caly ten okres nie wysłałem nigdzie swojego cv ani nie szukałem pracy przekonany w swojej naiwności że pracodawca sam doceni mój wysiłek, lojalność, brak zwolnień lekarskich przez te 11 lat…
        Otóż nie doceni ! Jeśli ktoś trafi na pracodawcę który sam z siebie będzie go doceniał, awansował to super ale tacy zdarzają się rzadko. Jeśli sam nie zadbasz o swoje interesy, o PR (!) to pracodawca będzie ci płacić mało dopóki… będzie mógł.

        Dopiero kiedy wychyliłem się ze swojego „bezpiecznego” miejsca okazało się że przez 11 lat rynek zmienił się diametralnie a uzyskanie zarobków o połowę większych nie sprawia żadnego problemu. Tuz przed odejściem dowiedziałem sie ze mlodzi pracownicy maja tylko trochę mniejsze uposażenia ode mnie… to mnie dodatkowo zmotywowało.
        Tkwienie w takim marazmie odbija się tylko na nerwach a przez to na relacjach z innymi.

        Moim zdaniem jesteś w bardzo komfortowej sytuacji.
        Jeśli nie chcesz prosic o podwyżkę lub nie masz odwagi lub wiesz że to nic nie da a tylko zszarga ci nerwy to zrób dobre cv w nowoczesnej szacie graficznej, znajdz kilka(!) ciekawych dla Ciebie ofert i wyślij. Zobacz sam co się stanie, jakie będzie zainteresowanie twoją kandydaturą. I dopiero wówczas podejmij decyzję.

        Jak piszesz tylko sam najem wystarcza wam na życie, dodatkowo macie drugie tyle w razie czego z pensji żony, dodatkowo pieniądze odłożone na 2 kawalerki. To jest sytuacja wymarzona aby zmienić pracę na lepszą lub całkiem z niej zrezygnować jeśli miałbyś taką ochotę.
        Odwagi.

        • walmaj napisał(a):

          Witaj Konkret! Czytajac Twoja wypowiedz mam wrazenie jakbym czytal o sobie.CV>wysylanie ofert jest mi obce Nie lubie byc ocenianym przez innych stad zmiana pracy bylaby dla mnie trudniejsza niz rozmowa z szefostwem o zmianie warunkow> Zwykla prosba kosztuje mnie sporo nerwow< skad wziac tyle odwagi na taka rozmowe?!

  15. wiki napisał(a):

    jesli nie zapytasz , to nie będziesz miał szansy na spróbowanie poproś o 3 miesiące wytłumacz, że jestes wypalony a jak wrócisz to będziesz lepszym pracownikiem

    • walmaj napisał(a):

      Witaj Wiki! Niby masz racje ale wiem jak druga strona zareaguje,mialem kiedys podobna sytuacje i wtedy powiedziano mi,ze gdybym skorzystal z propozycji wolnego na 2miesiace to nie mialbym do czego wracac. pozdrawiam

      • małpa napisał(a):

        Kiedy to było? SYtuacja na rynku pracy się zmienia. Mozę teraz będa bardziej skłonni do ustępstw? Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz a zwalniając się bez próby negocjacji mozesz wylać dziecko z kąpielą.

        • walmaj napisał(a):

          Hej Malpa! masz racje powinienem chociaz sprobowac, sek w tym ,iz samo podjecie proby kosztuje mnie tyle nerwow,mimo,ze w porownaniu z innymi mam dosyc komfortowa sytuacje,to obawiam sie tej rozmowy i reakcji drugiej strony.Jestem zbyt zachowawczy, zawsze chce by bylo idealnie,a przynajmniej nie bylo gorzej niz dotychczas.

  16. Rafał napisał(a):

    Zależnie od branży i struktury organizacyjnej miejsca pracy.

    Ja bym to zrobił mniej więcej tak:
    1. urlop by przemyśleć na spokojnie
    2. rozmowa z przełożonym i HR by zmienić dział, uczestniczenie w rekrutacjach wewnętrznych (tłumacząc to wypaleniem, chęcią rozwoju – my to lubimy)
    3. zmiana etatu na pół etatu by zwolnić tempo
    4. rozglądanie się na rynku pracy i aplikowanie, rozmowy i spotkania
    5. zmiana pracy
    5a. adaptacja i jak nie pomoże to patrz pkt. 6
    6. zaprzestanie pracy zarobkowej i rozkoszowanie się wolnością finansową

    mam nadzieję że pomogłem :)

    Pozdrawiam,
    R.

    • walmaj napisał(a):

      Witaj Rafal ! To mala firma, dosc hermetyczna branza stad wybor bardzo ograniczony.Poza tym jesli nie nastapi zmiana atmosfery (niby dlaczego miano to zrobic dla 1 osoby) to praca na pol etatu nic nie zmieni.ale dziekuje za podpowiedz.pozdrawiam

  17. małpa napisał(a):

    Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Posiadam cztery mieszkania na wynajem, poza tym pracuję.
    Kilka lat temu zrezygnowałam z etatu w firmie – również z powodu niedocenienia za ciężką prace i lata lojalności.
    Pieniądze z najmu pozwoliły mi przeżyć dzięki czemu zrobiłam sobie półroczne wakacje podczas których robiłam to co lubię – czytałam, podróżowałam, gotowałam, spotykałam się z przyjaciółmi.
    Po pół roku trochę mi się jednak znudziło „nieróbstwo” i wymyśłanie sobie zajęć na siłę – zaczęły ciążyc ograniczenia finansowe ( na życie, owszem , starczyło ale na oszczędności i więsze przyjemności już nie). Poza tym generalnie lubię chodzić do pracy ;) – sa i tacy ;)
    Teraz mam nową pracę – lekką, łatwą i przyjemną, dochód z najmu pozwala mi na wyższy poziom życia oraz drobne oszczędzanie.
    Wydaje mi się, że Twoje dochody z mieszkań nie są wystaczające aby na zawsze zrezygnowac z pracy ale wystarczające, zeby zrobić sobie przerwę i zatanowić się co dalej – czy będziesz nadal szukał zatrudnienia gdzie indziej, może wpadniesz na jakiś pomysł własnej działalności?

    • wiki napisał(a):

      Witaj Walmaj
      opowiem Tobie prawdziwą historię mojej kolezanki. Pracowała w firmie informatycznej, dobre zarobki, dobry socjal, piekne lazienki w firmie z ręcznikami i mydłem, karty na basen, siłownię itp. Po tym jak zaczął sie kryzys atmosfera sie pogorszyła, współzawodnictwo stało sie nieznośne, żadnych podwyżek przez kilka lat z lazienek znikneły firmowe reczniki i mydło, o kartach należało zapomnieć. Ponieważ nie jest to wielkie miasto pracy dla informatyków niedużo ale wysłala cv do innej firmy i powiedzieli przychodź podwyżka 500 zł. Informuje swoją macierzystą firmę i zaskoczenie. Wezwana jest na rozmowę z Prezesem i Kadrową i oferuja jej 600 zł podwyzki aby tylko została . Ona mówi nie bo przecież inne benefity zostały rowniez cofnięte, poza tym nie będzie robic z gęby du.py, ( a po drugie nie wiadomo czy to nie podpucha tam odmówi a tu zwolnią po miesiącu). Po jej odejsciu nagle mimo kryzysu wróciło mydlo i reczniki do łazienek, karty, dostali pracownicy podwyżki po 300 zł w nastepnym miesiącu.

      Jezeli Twoja firma jest unikatowa to nie znajdą tak szybko pracownika i tak szybko go nie przyuczą poproś o dwa miesiące urlopu ( w tym miesiąc bezpłatnego) moze to pozwoli Tobie na spojrzenie z innej perspektywy

      • walmaj napisał(a):

        Witaj Wiki ! ciekawa historia ,nie mniej ciekawe zakonczenie.Moja firma jest unikatowa i raczej nie znajda szybko pracownika,nowego tez tak szybko nie wyszkola ale wiem jak dzialaja i nie znosza sprzeciwu.Podaja przyklady innych osob,ktore zarabiaja mniej , chyba po to bym nie narzekal… Branza jest na tyle zamkniete,ze nie mam skali porownawczej.Porownania mam w stosunku do zony czy znajomych ,ktorzy nie wykonuja tak prestizowego zawodu (tak mowi moj szef) jak ja.

    • walmaj napisał(a):

      Hejka! tez obawiam sie,ze nierobstwo mi sie znudzi,ze odrobie wszystkie zaleglosci to powstanie dziura,ktorej nie da sie zalatac… Wlasna dzialalnosc, raczej nie, zbyt duzy koszt inwestycjii duze ryzyko.

  18. xav napisał(a):

    Walmaj – wiem, że nie lubisz być oceniany, ale wysyłając tu swoją historię musiałeś się z tym liczyć.

    Uwielbiam jak ludzie proszą o radę – dostają mnóstwo świetnych rad, a potem je wszystkie zbija.
    No cóż jak to sie mówi – można przyprowadzić konia do wodopoju, ale nie można sprawić, żeby pił…

    Tu remiks twoich wypowiedzi:

    „zmiana pracy raczej nie wchodzi w gre”

    „z niesmialoscia nie da sie wygrac”

    „moi pracodawcy pewnie by na to nie poszli”,

    „wysylanie ofert jest mi obce Nie lubie byc ocenianym przez innych stad zmiana pracy bylaby dla mnie trudniejsza”

    „mialem kiedys podobna sytuacje i wtedy powiedziano mi,ze gdybym skorzystal z propozycji wolnego na 2miesiace to nie mialbym do czego wracac”

    „praca na pol etatu nic nie zmieni”

    Wtdaje mi się, że nie chcesz niczego zmieniać, a po prostu chcesz się pod sobą poużalać, a najlepiej żebyśmy inni tez się poużalali nad twoim biednym losem. Więc tutaj masz to czego na prawdę czego potrzebujesz :

    Biedny Walmaju, współczuje Ci z całego serca – twoja sytuacja jest beznadziejna i nie ma z niej wyjścia… Musisz zostać w pracy – bo przecież nie znajdziesz innej, posiadane mieszkania to też tylko problem, bo przez nie praca wydaje sie jeszcze gorsza – daja iluzje, ze juz moglbys nie pracowac, ale wiemy, ze musisz….
    lepiej gdybys ich nie mial – wowczas nie musialbyś ciągle sie zastanawiać czy możesz już odejść… a wiesz, przeciez, ze nawet jesli za kilka lat bedziesz mial wiecej mieszkan , to i tak nei bedziesz mogl odejsc, ceny pojda w gore, wydatki na dzieci tez.. pozniej bedzie jeszcze gorzej, dzieci beda chcialy isc na studia i mieszkac samemu, zona przejdzie na emeyture…
    No nie pozostaje Ci nic innego jak toczyć ten syzyfowy kamień pod górę… Napisz czasem to wszyscy chętnie pochylimy się nad Twoim losem

    PS
    Jak chcesz wiedziec jak coś zrobić idź za sloganem firmy odzieżowej „JUST DO IT” – wyłącz mózg i wyślij CV, wyłącz mózg i idź powiedziec szefowi czego oczekujesz, wyłącz mózg i napisz wypowiedzenie. a ty ciagle NIe… nie… nienienie….

  19. walmaj napisał(a):

    Witaj Xav ! Nie liczylem sie z tym,ze bede oceniany na forum,napisalem do Slawka proszac o jego opinie,zapomnialem prosic o to by nie wstawial mego maila na forum.Za bardzo skupilem sie na moim problemie,ale dzieki temu poznalem opinie roznych osob,z roznych dziedzin.Kiedy zobaczylem moj wpis na fridomii spodziewalem sie krytyki.Jak mozna miec 5 mieszkan,prace gdzie placa regularnie na czas i miec jakiekolwiek rozterki.Dalej powinienem byc tym zakompleksionym,niesmialym pesymista i brac co zycie mi dalo bez marudzenia.Przykro mi,ze tak zostalem przez Ciebie oceniony, nie oczekuje uzalania sie nade mna.Uczciwie pisze jak wyglada sytuacja z mojego punktu widzenia.Byc moze tak samo postrzega mnie szefostwo,jak nie mialem odwagi by wyrazic wlasne zdanie to bylo ok,teraz czuje sie pewniej to jestem niewygodny.Co do checi zmian,gdybym byl lepiej wynagradzany i doceniany niczego bym nie zmienial to fakt.Wiem,ze duzo mysle,kalkuluje i analizuje kazda wypowiedz i zachowanie to domena osob niesmialych.Niekiedy dzieki temu unikam jakichs przykrosci czy klopotow a czasami (jak w tej sytuacji) nie pozwala by miec odwage wziac byka za rogi. Gdybym spotkal Slawka na swej drodze 10 lat wczesniej nie byloby mnie tutaj,bylbym juz wolnym finansowo czlowiekiem.PS. Moze wiesz jak wylaczyc mozg? Pozdrawiam.

  20. dczekol napisał(a):

    Walmaj , podjałeś jakąś decyzję, jeśli tak piniformuj Nas , powiedz co pomogło ja podjąć i jakie były efekty
    a propo, myślę że skoro jesteś wąskim specjalistą to nie musisz sie tak bardzo przejmować, wal śmialo do swojego Szefa , bo teraz jest rynek pracownika

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

środa, 29 listopada – Chorzów, godz 18:00 – moje wystąpienie nt podróżowania podczas Peneplena Travel Festiwal, Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, ul Dąbrowskiego 36

czwartek, 30 listopada – Łódź, godz 10:00, Wydz Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ, ul Rewolucji 1905 r nr 37, Aula T – 001

sobota, 2 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja trwa.

piątek, 12 stycznia 2018 – Warszawa, szczegóły bliżej terminu

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Bogaty albo Biedny – po prostu różni mentalnie

Kilka lub nawet kilkanaście miesięcy temu ktoś z Fridomiaków polecił nam wszystkim książkę o powyższym tytule, autorstwa T.Harv Eker. Początkowo nie mogłem jej znaleźć w księgarniach. Potem gdy zacząłem ją czytać, odłożyłem ją na półkę, bo mi się ... nie spodobała. Nie spodobała mi się z kilku powodów. Po pierwsze, zaczyna się od wstępu zatytułowanego "Kim u licha jest T.Harv Eker?" i ja po przeczytaniu tego wstępu pomyślałem dokładnie to samo :-) Po drugie, powtarzające [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Łukasz, sam nie znam szczegółów (i ciekaw jestem po co one Tobie:-), ale wiem, że zwykle szczegóły...
  • Łukasz: Arturze, czy możecie coś więcej tutaj powiedzieć o dealu z Compensą? Czy może wolałbyś abym się odezwał innym...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki za linka. Michael’a miałem okazję ostatnio poznać w Kenii. On i jego zespół robią...
  • Sławek Muturi: link do nagranej audycji w Radio Kraków. Miłych wrażeń:-) Zapraszam też na dzisiejszego LIVE...
  • Fabian Koss: Może na ten styczniowy się załapię! Mam taka nadzieję! Pozdrawiam i produktywnego dnia życzę!
  • Sławek Muturi: Alwaro, dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się, że moje podpowiedzi pomogły Ci w podjęciu decyzji i życzę...
  • Sławek Muturi: Mati, dzięki za ciepłe słowa:-)
  • Alwaro: Witam czytam Pana bloga od kilku lat i jest Pan dla mnie inspiracją do podjęcia decyzji w inwestowanie w...
  • Marek: Trochę mnie dziwi co takiego sensacyjnego jest w tej informacji że tak trąbią o niej media na świecie. Że...
  • Robert: http://www.rp.pl/Biznes/171219 766-PAIH-Polscy-przedsiebiorcy -jada-do-Kenii.html
  • Marcin: Wiadomo coś o tym artykule? Może w wersji na 2018, jeśli jeszcze się nie pojawił :)?
  • Mati: Sławek, z wielką ciekawością czytam Twojego bloga. Życzę Ci kolejnych ciekawych wpisów w przyszłości :)
  • Sławek Muturi: Piotrze, dzięki za komplement. A kaszalot nadal leży na praskim brzegu Wisły:-)
  • TX: http://www.rmf24.pl/fakty/swia t/news-brandenburska-wioska-sp rzedana-na-licytacji-za-140-ty s-euro,nId,2475644...
  • Piotr: Jak zwykle świetne opowiadanie – i jak zwykle genialne porównania :P Dzięki za umilanie popołudnia.
  • Przemek: Świat niemal bezurzędniczy to zdaje się w takiej Somalii jest :) inna sprawa, że konsekwencje braku...
  • Natalia: Dziękuję za pytanie. Pozwolę sobie na nie odpowiedzieć w imieniu Sławka ;) W Mzuri dostajemy po...
  • monte: hmm…bardziej chodziło mi o lepszy świat bezurzędniczy lub niskourzędniczy :) czyli tylko Neverland.
  • xav: W rankingach latwosci prowadzenia biznesu od dawna kroluje (wymiennie) nastepujaca trojca : NZ, SG oraz DK.
  • Sławek Muturi: Monte, trudne pytanie zadajesz… Lepszy swiat urzedniczy? Chyba tylko w Neverland. Ale to...

Najnowsze wpisy

created by Water Design