13

10.2017

Czy tajemniczy W. powinien rzucić pracę?

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Fridomia

ilość komentarzy: 23

Często dostaję maile od osób poszukujących porady w jakiejś konkretnej życiowej sytuacji związanej z inwestowaniem w najem. Staram się na nie wszystkie odpisywać. Czasami zachęcam do zadania pytania na łamach fridomii, zwłaszcza jeśli pytanie nie wydaje mi się zawierać zbyt wielu informacji o charakterze bardzo osobistym.

Dziś dostałem maila od tajemniczego Walmaj’a – tajemniczego bo nawet nie znam jego imienia:-) Przyznam, że się nieco zdziwiłem tym, że ktoś proszący o opinię drogą mailową nawet nie poda swojego imienia, ale zamiast się dziwić (jestem chyba jednak zbyt staroświecki w niektórych sprawach:-), postanowiłem zapytanie zamieścić na fridomii. Wydaje mi się ono dość ciekawe, złożone. Odpowiedź na nie wcale nie jest dla mnie oczywista. Może komuś z Was również przyda się dyskusja, którą mam nadzieję, to pytanie wywoła. Oto ono:

Komentarze:

  1. Luki339 napisał(a):

    Witaj, każdy ma inną sytuację i inne postrzeganie rzeczywistości w zależności od własnych preferencji, ale z tego co opisujesz, to skoro źle znosisz pracę na etacie i jesteś wynagradzany poniżej oczekiwań to pierwsze co bym zrobił to wystąpił o podwyżkę, porozmawiał uczciwie z szefem, uargumentował dlaczego uważasz że powinieneś więcej zarabiać. Jeżeli to nie przyniesie efektu, albo pomimo podwyżki nadal będziesz czuł, że to co robisz to nie jest tym na co Cię stać, to zostaw tą pracę. Inwestycje w nieruchomości stanowią dla Ciebie wystarczające zabezpieczenie na takie ewentualności, w końcu po to je kupowałeś, żeby w takiej sytuacji z tego skorzystać. Będziesz miał dużo czasu na ogarnięcie dochodów z innego źródła, bo nie oszukujmy się, kasa zastępująca jedną wypłatę załóżmy 3tys. to jeszcze nie jest prawdziwa wolność finansowa, przynajmniej dla mnie.
    Pozdrawiam

  2. Tomek napisał(a):

    Jeśli podane liczby są prawdziwe, to:
    – dochód z najmu pokrywa wydatki, a więc rzeczywiście rodzina Walmaja jest wolna finansowo
    – gdy Walmaj zwolni się z pracy, to i tak jako rodzina będą w stanie dalej odkładać 50% swoich przychodów, a zatem w ciągu następnych 10 lat kupią kolejnych 5 kawalerek. Tym bardziej zapewni to im finansowe bezpieczeństwo.
    – żeby cały plan nie powiódł się, to przychody z mieszkań musiałyby się skończyć, a jednocześnie oboje stracić pracę.

    A zatem Walmaj może spokojnie zwolnić się z pracy. Nie widzę tutaj żadnych zagrożeń. Tym bardziej, że praca wygląda na szkodliwą, w dodatku siedzi w niej 20 lat – tak czy siak dla zdrowia psychicznego pora coś zmienić.

  3. kamilos napisał(a):

    Dlaczego nie rozejrzysz się za inną pracą? Masz 20 lat doświadczenia, więc jako dla specjalisty będzie dla Ciebie zapewne wiele ofert. Byc może otworzą się przed Tobą nowe perspektywy, które na nowo zainspirują Cię do działania?

    Nie znam Cię więc nie będę doradzał, mogę na podstawie tego co napisałeś, powiedzieć co sam zrobiłbym na Twoim miejscu. Myślę że będąc w Twojej sytuacji pracowałbym dalej do momentu, ąz dzieci nie dorosną i nie staną się samodzielne. W momencie gdy osiągnęłyby samodzielność i wyruszyły w świat, ja sam również zrezygnowałbym z pracy i korzystał z życia wraz z małżonką podróżując po świecie.

    Ja Ci powiem Walmaj, że chciałbym mieć takie problemy jak Ty.

  4. ceeder napisał(a):

    Ja bym rzucił tą robotą. Skoro masz zabezpieczenie w postaci mieszkań to możesz z otwartą głową szukać innej pracy na cały lub część etatu i spokojnie czekać na rozwój sytuacji. Jeżeli pracujesz 20 lat w tej samej firmie to nawet jeżeli nie masz specjalistycznych umiejętności ( jak masz to już w ogóle nie ma problemu) to znaczy że jesteś dobrym pracownikiem i prędzej czy później znajdziesz optymalną pracę. Domniemywam z twojej wypowiedzi (może nadinterpretuje) ze w tym momencie brak pracy i życie z samego najmu i pensji żony byłby dla Ciebie stresujacy więc nie byłbyś naprawdę wolny finansowo….

  5. Kuneg napisał(a):

    Pora poszukać zajęcia dającego satysfakcję, aby móc cieszyć się życiem. Po co od razu rezygnować ze stałej pensji?

  6. Kuneg napisał(a):

    P.S. Właśnie wróciłam ze szkolenia finansowanego przez moją firmę: 7 nawyków skutecznego działania. Polecam każdemu, kto jest na jakimś rozdrożu. Książkę też można kupić za relatywnie nieduże poieniądze.

  7. pop napisał(a):

    Jezeli zmiana miejsca pracy ewentualnie zawodu nie wchodzi w gre ja probowalbym jeszcze troche pociagnac.

    Siedzenie w domu bez roboty jest nudne i szybko poczujesz brak tak zwanej sprawczosci.
    Slawek mysle ze jest ewenementem pod ym wzgledm ale to pewnie ze prowadzi bloga, spoyka wiele ludzi , podrozuje.

    Ja zrobilem roczny urlop od pracy i mialrm dac luz zonie ( Trojka dzieci

  8. pop napisał(a):

    Jezeli zmiana miejsca pracy ewentualnie zawodu nie wchodzi w gre ja probowalbym jeszcze troche pociagnac.

    Siedzenie w domu bez roboty jest nudne i szybko poczujesz brak tak zwanej sprawczosci.
    Slawek mysle ze jest ewenementem pod tym wzgledm ale to pewnie dlatego ze prowadzi bloga, spotyka wiele ludzi , podrozuje.

    Ja zrobilem roczny urlop od pracy i mialem dac luz zonie ( Trojka dzieci a ja ciagle na statku) teraz po 6 miesiacach brakuje emocji zwiazanej z praca. Mysle o powrocie do pracy. A myslalem ze jestem super przygotowany mentalnie na odciecie sie od pracy.

  9. Sławek napisał(a):

    Sprawa wydaje mi się prosta. Ja zmienił bym pracę i to jak najszybciej. Ponieważ jest już kilka mieszkań, to nie ma ciśnienia aby „wypruwać sobie żyły ” dla pieniędzy. Poszukał bym prace z naciskiem na „łatwa” , „miła”, i jeszcze „przyjemna”. Może na pół etatu?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Walmaj, jest kilka aspektów pytania o to czy powinieneś już teraz podjąć decyzję o rzuceniu pracy. Wiele z nich już zostało poruszonych przez Fridomiaków – spróbuję je usystematyzować:
      1) fajnie jest nie musieć pracować. Myślę, że większość Fridomiaczek i Fridomiaków do tego stanu dąży, ja potwierdzam ze swojego własnego doświadczenia, że warto:-)
      2) natomiast trzeba być do tego dobrze przygotowanym – zarówno od strony finansów jak i innych aspektów
      3) czy jesteś już gotowy od strony finansowej? – z jednej strony proporcje dochodów, o których piszesz, sugerowałyby, że możesz spokojnie rzucić pracę bo i tak koszty utrzymania standardu życia pochłaniałyby tylko 50% dochodów (pensja żony + czynsze z najmu mieszkań)
      4) jest jednak obawa o to czy baza 5 kawalerek jest już dostatecznie stabilna dla sfinansowania standardu życia po rezygnacji z pracy również Twojej żony? Oczywiście przy założeniu, że żona też chciałaby się cieszyć swoją wolnością finansową, co nie jest oczywiście żadnym dogmatem.
      5) czy wiesz co dokładnie chciałbyś robić po rzuceniu pracy? Wolny czas jest super jeśli wiesz w jaki sposób go spędzać. O konsekwencjach braku przygotowania się do wolności finansowej od strony każdej inna niż finansowa napisałem książkę „Życie post-korporacyjne. Czy jesteś gotowa do wcześniejszej emerytury”. Gorąco Ci tę książkę polecam.
      6) wcześniejsza emerytura musi być dobrze przygotowana (a nie podjęta pod presją chwilowego zmęczenia) – inaczej może okazać się wyjałowiająca
      7) jest też aspekt rodzinny – oczywiście nie znam ani Ciebie ani Twojej żony, ale znam przypadki gdzie układ pracująca żona i siedzący w domu mąż się nie sprawdzały. Taki układ jest o wiele rzadszy niż odwrotny i jako ludzie, jako społeczeństwo (dalsza rodzina, przyjaciele, znajomi) nie zawsze potrafimy sobie z nim poradzić i go w pełni zaakceptować. To z kolei może rodzić dodatkowe napięcia, a nawet konflikty
      8) ja też bym się skłaniał ku opcji próby zawalczenia o podwyżkę oraz zmianę charakteru pracy, ewentualnie zmianę miejsca pracy, dalsze oszczędzanie by powiększyć bazę posiadanych M na wynajem oraz danie sobie czasu na doprecyzowanie wizji życia post-korporacyjnego.

      Ale tak jak napisał Kamilos, najważniejsze, że dzięki swoim dotychczasowym staraniom, masz teraz właśnie tego typu dylemat, a nie jakiś o wiele poważniejszy. Powodzenia w podjęciu najlepszej dla Was decyzji!

      • walmaj napisał(a):

        Witam wszystkich bardzo serdecznie i dziekuje za Wasze opinie.Niestety Wasze opinie nie daly mi jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie.Co wiecej widze,ze musze przemyslec jeszcze inne aspekty ,o ktorych wczesniej nie pomyslalem.Nie jestem typem osoby,ktora nic nie robi.Mam wiele zaleglosci w roznych dziedzinach,nie wiem jednak jak zagospodaruje wolny czas gdy sie ze wszystkim uporam? Wiem,ze wielu chcialoby miec takie problemy jak ja,ale ja czuje sie dobrze kiedy wszystko jest perfekcyjne i zgodne z moimi oczekiwaniami.Chetnie pracowalbym dalej, na pol etatu ale w lepszej atmosferze,chcialbym czuc ze jestem waznym elementem ekipy.Po tylu latach powinienem chodzic do pracy z przyjemnoscia ale dzis przyjemnosc pojawia sie gdy wychodze z pracy… Jestem dosc niesmialy i nie lubie zmian dlatego jest to moja pierwsza i jedyna praca,stad zmiana pracy raczej nie wchodzi w gre.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Walmaj, proszę bardzo.

          Gdyby odpowiedź na Twoje pytanie była oczywista, to pewnie sam byś na nią wpadł wcześniej:-)

          Nie chcę się amatorsko bawić w psychologa, ale ja na Twoim miejscu jeszcze raz uważnie przyjrzał się tezie, którą stawiasz na końcu swojego komentarza. Chodzi mi o to, że uznałeś, że z powodu Twojej nieśmiałości zmiana pracy raczej „nie wchodzi w grę”. Myślę, że to bardzo ograniczające Ciebie i Twoje opcje założenie. A gdyby szef przestał Ci wypłacać comiesięczne wynagrodzenie lub Ciebie molestował seksualnie lub stosował inne formy mobbingu, to nadal byś tam tkwił? Gdyby firma zmieniła swoje zasady i nagle zaczęła ewidentnie okradać swoich klientów?

          Nie chcę Cię namawiać do zmiany pracy dla samej zmiany. Ale uważam, że nie powinieneś się czuć niewolnikiem swojej … nieśmiałości. Trudno jest chyba komuś o nastawieniu niewolniczym czuć energię i radość na myśl o pójściu rano do pracy.

          Powodzenia w podjęciu dobrej decyzji!

  10. Wik napisał(a):

    W kalkulacjach należy nie zapominać o opłatach ZUS .
    W Polsce nie można mieć dochodu z 5 mieszkań i nie płacić na ZUS.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Wik, masz rację, że w kalkulacjach należy wziąć pod uwagę wszystkie rodzaje kosztów lub wydatków. Natomiast nie wiem na jakiej bazie formułujesz tak stanowczą tezę. Z tego co wiem, to podatnik może sobie wybrać metodę opodatkowania i zakładając, że pracuje na etacie, to dodatkowego ZUS-u nie będzie płacił rozliczając się np na zasadach ogólnych. Jeśli posiada już jakąś działalność gospodarczą, to też może nie być dodatkowego ZUS-u. Jeśli zdecyduje się na rozliczanie podatku na zasadach ryczałtu, to też dodatkowego ZUS-u nie będzie.

      Te trzy przykłady pokazują, że nie jest tak jak tak stanowczo stwierdzasz.

      • walmaj napisał(a):

        Slawku pewnie masz racje ale z niesmialoscia nie da sie wygrac ot tak… Powiem Ci,ze teraz i tak jest o niebo lepiej niz 20 lat temu ale wciaz nie tak dobrze jak sam bym chcial.Mysle,ze wlasnie dlatego zostalem przyjety tyle lat temu.Pracownik ktory przez te wszystkie lata ani razu nie prosil o podwyzke,wszystko tolerowal choc w glebi serca sie z czyms sie nie zgadzal prawie nie chorowal to pasowalo.Teraz bardziej walcze o swoje ,potrafie sie upomniec i to wzbudza niechec drugiej strony.To wszystko kosztuje mnie duzo nerwow i boje sie,ze przyplacee to zdrowiem i caly wysilek z mieszkaniami pojdzie na marne… Poza tym co trzeba zrobic w przypadku braku etatu by moc korzystac z publicznej sluzby zdrowia,czy mozna samemu oplacac skladki do zus i ewentualnie jakiego rzedu to sa kwoty?

        • TX napisał(a):

          Mozna. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ok 400 zl miesiecznie za cala rodzine ale z tego co pamietam jakies 3/4 tego odpisuje sie od podatku. Ale wydaje mi sie ze jesli Twoja zona pracuje na etacie to mozesz podlaczyc sie pod jej ubezpieczenie.

        • Filonski napisał(a):

          Walmaj. Tak jak Ty, również jestem nieśmiały, nie lubię zmian i przez 7 lat tkwiłem w pracy, której miałem szczerze dość. Która mnie przytłaczała. Dzięki namowom żony zacząłem szukać innej pracy. Udało się. Początki nowej roboty były fantastyczne. Samym zaangażowaniem przypadłem wszystkim do gustu. Nawet nie myślałem, że będę oceniany tak pozytywnie. I finansowo też jest dużo lepiej. Teraz po kilku latach entuzjazm siadł. Ale i tak jest więcej pozytywów niż negatywów. Polecam zmianę pracy z całego serca. Z twoją poduszką finansową w postaci 5 mieszkań szukanie pracy to będzie przyjemność. Sam pan Sławek Muturi kiedyś opisywał swoje doświadczenia jako florysta w kwiaciarni :-) Mega. Spójrz na bohatera filmu American Beauty. Po przebytych perypetiach życiowych spokój odzyskał dopiero jako sprzedawca w fast foodzie. Te przykłady potraktuj z przymróżeniem oka, ale naprawdę nowa praca potrafi dać kopa. Pozdrawiam!

        • Aga-ta napisał(a):

          Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żona zgłosi Cię przez swoją firmę, w której pracuje i będziesz mógł swobodnie korzystać na dotychczasowych zasadach nie płacąc nic dodatkowo. To taki mały bonus związku formalnego :-)

        • Tomek napisał(a):

          Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że obecna Ci nie służy, to może powinieneś spotkać się z psychologiem? Sam przyznajesz, że masz problem z psychiką. Moim zdaniem to zupełnie inny problem, niż nieśmiałość; nieśmiałość polega na czym innym. W każdym razie: ja kilka lat temu chodziłem na coś w rodzaju terapii psychologicznej, choć w związku z innymi problemami. Sporo mi to pomogło. Uważam, że tam powinieneś skierować swoje kroki.

          Co do ZUS, to jeśli Twoja żona pracuje, to będziesz objęty ZUS jako małżonek, więc tu w ogóle nie musisz się martwić. Jest to przerobione przez znajomych, którzy pracują na umowy o dzieło (bez ZUS), a opiekę zdrowotną mają od żon :-)

  11. Piotr napisał(a):

    Ja sam myslałem nad rzuceniem pracy i przejściem na jakiś niezależny od lokacji biznes, podrózować itp. ale naprawdę ciężko jest połączyć wszystkie kropki do tego :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotr, każda większa zmiana w życiu jest trudna do przeprowadzenia. Niesie ze sobą ryzyka, trudności. Jeśli szukasz inspiracji, to polecam Ci zlokalizować nagrania Piotra Motyla i Krzysztofa Króla (obaj przenieśli się na stałe do Tajlandii i dalej prowadzą biznesy w Polsce, a teraz też w Tajlandii) oraz Jakuba B. Bączka (Kuba, pomimo tego, że aktywnie prowadzi kilka (lub więcej) biznesów, robi sobie 24 miniemerytury rocznie). Ich przypadki są według mnie bardzo inspirujące.

      Powodzenia w realizacji Twoich zamierzeń. Trzymam życzliwie kciuki!

  12. xav napisał(a):

    Walmaj,
    Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która nie daje Ci satysfakcji.

    Kilka luźnych pomysłów :

    Nie wiem w jakiej branży pracujesz, ale może skontaktuj się z rekruterem działającym w tej branży na niezobowiązującą romzowe, żeby wyjaśnić mu swoją sytuację ?

    może on da ci wskazówek, które będą pomocne w polepszeniu sytuacji w obecnje pracy. Sam efekt psychologiczny, że porozmawiasz z kimś o tym co Ci nie pasuje powinien przynieść ulgę.

    Rozważ wzięcie kilkumiesiecznego urlopu (bezpłatnego).

    Rozważ zatrudnienie negocjatora, który w twoim imieniu będzie rozmawiał z Twoim szefem.

    Pozdrawiam

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

sobota, 25 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

czwartek, 30 listopada – Łódź, szczegóły bliżej terminu

piątek, 1 grudnia – Warszawa, wystąpienie podczas Kongresu BusinessWoman&Life. Rejestracja – wkrótce

sobota, 13 stycznia 2018 – Łódź, szczegóły bliżej terminu

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Pośmiertni liderzy pasywnych przychodów

Niedawno zrobiłem wpis poświęcony Michael’owi  Jackson z okazji pierwszej rocznicy jego śmierci. Okazuje się, że według brytyjskiego dziennika „Daily Mail” (z dnia 28 czerwca br) pośmiertne przychody Michaela nie są wcale najwyższe w historii.  Oto pełen ranking: Kto Dataśmierci Wiek Przychody(mln GBP) Rocznie Ńajważniejsze źródła pasywnych przychodów Elvis Presley 1977 42 1000   Tantiemy za muzykę, sprzedaż płyt, wizyty w Graceland (GBP18 mln rocznie), reklamy (iMac Lipton’s, dezodoranty Sure, itd) John Lennon 1980 40 200   Podobizny na koszulkach, kubkach, itp; rekalmy (lody Ben&Jerry’s). Ciekawostka: za życia zarobił 100mln, po śmierci – 200 mln Michael [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Mariusz, dzięki za … komplement? :-)
  • Tomek: Walmaj, wybacz że napiszę dość bezpośrednio, ale jeśli boisz się od strony emocjonalnej zmienić pracę, mimo że...
  • Mariusz: Moim zdaniem warto być obeznanym w literaturze branżowej, bo nikt tak dobrze nie doradzi jak specjaliści z...
  • xav: Walmaj, Po pierwsze – nawet znaim osiągniesz wolnośc finansową na 99% nie ma sensu tkwić w pracy, która...
  • Sławek Muturi: Robert, duże dzięki!
  • Robert: http://next.gazeta.pl/next/7,1 51003,22496812,czesi-i-wlosi-n a-dwoch-roznych-biegunach-g...
  • Sławek Muturi: Aga-ta, duże dzięki za zachętę na kredyt. Mam nadzieję, że zechcesz ją powtórzyć już po przeczytaniu...
  • Sławek Muturi: Marek, będzie to dla Ciebie z pewnością bardzo ciężka emocjonalnie podróż. Nawet dla mnie wspomnienie...
  • Aga-ta: Wreszcie więcej piszesz o podróżowaniu, które przecież było Twoją pasją o wiele wcześniej niż nieruchomości...
  • Aga-ta: Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, żona zgłosi Cię przez swoją firmę, w której pracuje i będziesz mógł...
  • Marek: Może kiedyś się wybiorę w taką podróż śladami mojego dziadka zesłanego na Syberię w 1944 roku za działalność w...
  • Filonski: Walmaj. Tak jak Ty, również jestem nieśmiały, nie lubię zmian i przez 7 lat tkwiłem w pracy, której miałem...
  • Parking: Bardzo ciekawy wpis. :)
  • TX: Mozna. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ok 400 zl miesiecznie za cala rodzine ale z tego co pamietam jakies 3/4...
  • walmaj: Slawku pewnie masz racje ale z niesmialoscia nie da sie wygrac ot tak… Powiem Ci,ze teraz i tak jest o...
  • Sławek Muturi: Piotr, każda większa zmiana w życiu jest trudna do przeprowadzenia. Niesie ze sobą ryzyka, trudności....
  • Sławek Muturi: Pamiętałem, że pod moją wzmianką o udziale w koncercie Hansa Zimmer, pojawił się ciekawy dla mnie...
  • Piotr: Ja sam myslałem nad rzuceniem pracy i przejściem na jakiś niezależny od lokacji biznes, podrózować itp. ale...
  • Sławek Muturi: Walmaj, proszę bardzo. Gdyby odpowiedź na Twoje pytanie była oczywista, to pewnie sam byś na nią wpadł...
  • Sławek Muturi: Wik, masz rację, że w kalkulacjach należy wziąć pod uwagę wszystkie rodzaje kosztów lub wydatków....

Najnowsze wpisy

created by Water Design