05

11.2017

Rola Ameryki na świecie

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Codzienny przegląd prasy

ilość komentarzy: 10

Aż miło czyta się kenijskie gazety. Przy okazji aktualnego mojego pobytu w Kenii w prawie każdej gazecie jest wzmianka albo o Robercie Lewandowskim, albo o moim dobrym znajomym – Sebastianie Mikosz – od blisko pół roku prezesie narodowego przewoźnika Kenya Airways. Albo są zdjęcia obojga. Z Sebastianem nie udało mi się jeszcze tutaj spotkać, ale wymieniliśmy się telefonami. Spotkamy się po jego powrocie do Nairobi (ciągle gdzieś lata:-). Chcę mu podziękować za kawał roboty, który robi dla promowania Polski w Kenii. Ciekaw też jestem jego (oraz jego rodziny) tutejszych doświadczeń.

Z kenijskich gazet dowiaduję się też czasami co słychać u innych moich znajomych. Na przykład, jeden z moich znajomych (kiedyś Minister Handlu Kenii) został Sekretarzem Generalnym UNCTAD. Czyli tej agendy ONZ, w której pracowałem przez dwa lata, zaraz po zakończeniu studiów. Muszę go odwiedzić w Genewie:-)

Ale kenijskie gazety miło czytać także dlatego, że po prostu są dobre.  Dziś w „The Standard” przeczytałem długi i bardzo ciekawy artykuł o historii relacji dyplomatycznych Kenii z USA, Wlk Brytanią i innymi Zachodnimi potęgami gospodarczymi.

Gdy rozpadał się Związek Radziecki oraz RWPG i Układ Warszawski, to osłabła też tzw Zimna Wojna. Kraje Zachodu, które dotąd tolerowały korupcję, czasami nawet zamordyzm afrykańskich przywódców, o ile tylko wspierali oni Zachód przeciwko Wschodowi, nagle – w obliczu zakończenia Zimnej Wojny – zaczęły wymuszać wprowadzanie demokratycznych standardów w krajach Afryki, w tym w Kenii.

Ambasador USA w Kenii w latach 1989 -93 – Smith Hempstone – jawnie wspierał kenijską opozycję. Jawnie się przyczynił do tego, że Kenia odeszła – jako jeden z pierwszych krajów w Afryce – od systemu jednopartyjnego, do systemu wielopartyjnego oraz do otwartych, wolnych wyborów. Po zakończeniu jego mandatu i wyjeździe z Kenii, jego rolę przejął Ambasador Niemiec – Bernd Mutzelberg. Ambasador UK – Edward Clay także porzucił brytyjską metodę tzw „cichej dyplomacji” i w ostrych słowach (zupełnie „niedyplomatycznych”) publicznie wskazywał z imienia i nazwiska na skorumpowanych kenijskich ministrów i innych urzędników, przywołując ich do porządku.

Można się obrażać na Stany za to, że chcą wtrącać się w nieswoje sprawy, narzucać swój styl myślenia i życia innym. Narzucać swoje kino, rozrywkę, junk food. To, że narzucają nam swoje firmy i procedury (np. nim Kenya Airways otrzyma pozwolenie na loty do USA, to audyt musi przejść m.in lotnisko w Nairobi oraz sama KQ. Albo zanim cudzoziemiec otworzy konto w banku w Polsce, musi podpisać deklarację, że nie posiada koneksji z  USA). Można wytykać im agresję gospodarczą (Big Data lub żywność GMO) oraz militarną na różne kraje – Grenada, Nikaragua, Wietnam i wiele innych, a ostatnio też Irak lub Afganistan – w celu realizacji swoich własnych, partykularnych interesów. Sam to potępiam.

Ale z drugiej strony, nie można im odmówić niewątpliwych zasług – pomogli nam w Polsce i w Europie Wschodniej obalić komunizm, pomogli Kenii wyjść z krwawego kryzysu po wyborach prezydenckich 10 lat temu, popchnęli rozszerzenie NATO, po iluś tam zwrotach akcji, w końcu zdecydowali się ulokować swoje nieduże jednostki wojskowe na terytorium RP. Można mieć pretensje do policji o to, że nadużywa siły, że niektórzy jej członkowie współpracują z mafią, ale jednak czasami się przydaje.

Dziś przy rządach Trumpa, USA wydają się wycofywać ze światowej sceny. Kenijska opozycja narzeka na brak nacisków ze strony USA lub Europy ws wyborów, które uznaje za sfałszowane. Europa ma dość swoich własnych problemów, a dodatkowo czuje silny oddech Chin, które coraz śmielej poczynają sobie w Afryce, dążąc do odzyskania pozycji Supermocarstwa. Pozycji, która – uważają – po prostu im się należy. Zawsze – za wyjątkiem ostatnich dwóch stuleci – byli najpotężniejszym krajem na świecie i to jest według Chin (i chyba trzeba im przyznać rację) ich naturalny status.

Jak sobie poradzi świat bez nielubianego bo nielubianego, ale jednak policjanta?

Daud Osman, „Why the Opposition should not expect backing from the West”, „The Sunday Standard”, 5 listopada 2017

Komentarze:

  1. monte napisał(a):

    to może zależeć od tego kto przejmie jego pałeczkę…taki offtop Sławku – nierzadko napomykasz o swoje ciekawe znajomości – takie techniczne pytanie, czy mógłbyś napisać jak utrzymujesz relationship przez tak długi czas? w końcu kilka lat minęło od kiedy np. zakończyłeś swój staż. Czy w międzyczasie kurtuazyjnie ‚kultywujesz’ w jakiś sposób znajomości mailami, telefonami, spotkaniami itp? czy raczej wracasz do nich tak ‚przy okazji’? z doświadczenia wiem że dużo ciekawych i wartościowych znajomości ‚zanika’ po pewnym czasie…

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Monte, jestem beznadziejny w aktywnym podtrzymywaniu znajomości. Raczej zdobywam nowe niż podtrzymuję stare. Co oczywiście nie oznacza, że palę za sobą mosty. Wręcz przeciwnie. Staram się być uczciwym w relacjach z innymi. Zawsze. Dlatego zwykle nawet gdy odezwę się do kogoś po wielu latach ciszy (właśnie tak jak piszesz – „przy okazji”), to otrzymuję bardzo pozytywny odzew. Do dziś utrzymuję dobre kontakty nawet ze swoimi byłymi narzeczonymi. Nawet wtedy gdy rozstawaliśmy się w przykrych okolicznościach – rozstania zwykle są przykre.

      Natomiast staram się definitywnie zerwać stosunki z kimś kto mnie w jakikolwiek sposób rozczarował. Takich ludzi nie ma na szczęście wielu, bo ogólnie lubię ludzi:-) Ale ostatnio to np. ludzie, którzy zbliżają się do mnie tylko po to, by wykraść know-how Mzuri i założyć konkurencję. Nie boję się konkurencji, ale takie zachowanie mnie zniesmacza i nie chcę mieć z takimi ludźmi więcej do czynienia. Unikam też wampirów energetycznych – coraz więcej takich ludzi czymś, nie wiem do końca czym, przyciągam. Na szczęście, dzięki byciu ciągle w drodze, mam nieco ułatwione zadanie:-)

      • monte napisał(a):

        to chyba dobra i skuteczna strategia :) co do wampirów energetycznych – to przenośnia czy rzeczywiście coś w tym jest? tzn. czy taka instytucja jak wampir energetyczny rzeczywiście istnieje? spotkałem się wielokrotnie z tym określeniem ale chyba trudno jest ich rozpoznać. Bo czy to są osoby zwyczajnie bierne i zarażające swoją biernością, czy to nie ten mechanizm?

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Monte, nie wiem jaka jest „oficjalna” definicja wampirów energetycznych. Ja tak nazywam tych ludzi, którzy się do mnie próbują przyczepić, zasypują mnie swoimi problemami i/lub negatywną energią (krytykanctwem, narzekaniem na wszystko i wszystkich dookoła). Tacy, którzy próbują mnie przekonać do swojego pesymizmu. Którzy zamiast trzymać się faktów, powtarzają jakieś wyklepane formułki i którzy mimo to są śmiertelnie przeświadczeni o swojej racji.

          Wampiry energetyczne poznaje się chyba po tym, że samo spotkanie czy rozmowa z nimi pozostawia cię w poczuciu utraty sił, utraty motywacji, utraty radości życiowej. Poziom twojej energii znacząco opada.

          Ale, tak jak wspominam, to tylko moja definicja. Może być niepełna lub wręcz mylna:-)

        • xav napisał(a):

          Hej Sławek,
          Doskonała definicja…

          Ja mam taki problem, że mój dobry kumpel jest – staje się taką osobą… masz jakiś pomysł jak go jakoś pozytywnie nastawić ?
          Ciężko mi się odciąć od kogoś kogo znam ponad 10 lat….

        • Sławek Muturi napisał(a):

          xav, nie wiem co jest dokladnie obsesja Twojego kumpla, ale ja bym mu dal jakas ksiazke, ktora pomoglaby mu zmienic nastawienie do zycia:-) Tak czy inaczej, nie czuje sie ekspertem od zmieniania nastawienia kumpli. Najciemniej jest zwykle pod latarnia – latwiej mi przekonac obca osobe niz przyjaciela. Pisalem o tym niedawno.

  2. Piotr napisał(a):

    Rola ameryki na świecie jest ogromna, ale nie ma co ukrywać, powoli słabną na rzecz Chin. Ich największy wzrost był w circa 1950 – 2000, potem przez outsourcing Chiny zaczęły rosnąć w siłę.

  3. Barat napisał(a):

    Cześć Sławku,
    To ile miałeś narzeczonych?

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Barat, pytasz o Polskę? O Kenię? O Afrykę? O cały świat? :-)

      A tak na poważnie, to czy to przypadkiem nie jest zbyt osobiste pytanie?

  4. Szymon napisał(a):

    Witam,
    moim skromnym zdaniem rola Ameryki na świecie jest, była i będzie jedyną przeciwwagą dla jeszcze większych imperialistów. Ich rola w walce z komunizmem? To przecież oni na komunizm pozwolili sprzedając Europę środkową w Jałcie. Moje uwagi zawsze staram się wprowadzać bardzo ostrożnie ponieważ wciąż zaskakuje mnie jak ludzie nie pozwalają skrytykować Ameryki – która tak skrzętnie pilnuje porządku świata.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje tegoroczne zimowanie w tropikach (do Polski wracam dopiero w maju:-), w najbliższym czasie spotkać się będę mógł jedynie w … Azji:-) Na przykład podczas Zimowej Olimpiady w Korei w lutym 2018:-).

Ale zapraszam na ciekawe spotkania z prezesami Mzuri, Mzuri Investments oraz Mzuri CFI, na które będą oni zapraszać poniżej:

środa, 17.01  – Łódź, godz. 17:30, ul. Łąkowa 11 (siedziba Regionalnej Izby Budownictwa i Łódzkiej Szkoły Rewitalizacji). Dla osób nie mogących dojechać do Łodzi – webinar. Zainteresowanych udziałem w spotkaniu lub w webinarze, prosimy o informację mailową: biuro@mzuricfi.pl

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Jak być wolnym ?

"Jak być wolnym?" autorstwa Toma Hodgkinsona to jedna z najlepszych książek jakie ostatnio czytałem. Jest w niej tyle mądrych porad, że z rozpędu przeczytałem ją dwa razy. Streszczenie jej będzie dla mnie dużym wyzwaniem. Oto (mało streszczona niestety) próba: Główną tezą książki jest to, że świat Zachodu pozwolił sobie - i nam - odebrać wolność, wesołość i odpowiedzialność, które zastąpiły zachłanność, rywalizacja, samotna walka, szarość, długi, McDonald's, Tesco i GlaxoSmithKline. Wiek konsumpcjonizmu oferuje duży komfort, lecz [...]

Najnowsze komentarze

  • Artur Kaźmierczak: Uwaga inwestorzy!!! Już w najbliższą środę, 17 stycznia, zapraszamy Was do Łodzi na spotkanie,a...
  • Adam: Byłem w apartamentach Villa Verde w 2013 roku, spędziłem tam 2 tygodnie. Kompleks zrobił na mnie fantastyczne...
  • Artur Kaźmierczak: Łukasz, dzięki za komentarz. Ciekawa perspektywa, mocno odmienna od mich doświadczeń, a właściwie...
  • Artur Kaźmierczak: Monte, oczywiście właściciele mieszkań na wynajem traktują intensywne inwestowanie przez innych...
  • Artur Kaźmierczak: Tunix, nie chciałbym, by zabrzmiało to jakoś arogancko czy lekceważąco, ale wydaje się, że miałeś...
  • Tomeeesz: Myślę, że taki krótkookresowy wynajem robi się coraz bardziej modny, szczególnie w miastach, gdzie jest...
  • Tomeeesz: Moim zdanie jest to bardzo opłacalna inwestycja. Ja sam od kilku lat tak inwestuję i zarabiam, wynajmując...
  • Sławek Muturi: Mati, nieco mnie zaskoczyłeś sugestią, że dysponuję jakimś przepisem na sukces. Chwilę się...
  • Tomek: Gruntu nie wyodrebnia się bo nie da się przypisać fragmentu działki do konkretnego mieszkania w bloku....
  • Mati: Sławek, wydajesz się być szczęśliwym człowiekiem, więc twój przepis na szczęście działa :)
  • Łukasz: Wbrew – wydaje się – dość powszechnemu marginalizowaniu potencjalnego zagrożenia ze strony M+, ja...
  • monte: kolejny rok intensywnego inwestowania w mieszkania na wynajem – wydaje mi się że wynajmujący traktują to...
  • Marta: Dzień dobry, chciałabym się dowiedzieć czy orientujecie się może jak wygląda sprawa przekształcenia w...
  • TX: Na podstawie własnych doświadczeń polemizowałbym ze słowami AK. Najemca z Ukrainy bez miejsca stałego pobytu w...
  • Sławek Muturi: Robert, dzięki:-)
  • Robert W: http://wyborcza.biz/biznes/7,1 47758,22207920,mieszkanie-na-w ynajem-pracownicy-ze-wschod...
  • Rafał W.: To prawda, każdy ma swój przepis na szczęście i sukces, każdy ma inne priorytety. Najważniejsze to działać...
  • Marek: oczywiście, że tak! my pochodzimy z Krakowa, kupiliśmy mieszkanie, nadawalo się do generalnego remontu. Zajęła...
  • Artur Kaźmierczak: Ja nie zapomnę granicy między Pakistanem a Iranem. Najpierw musiałem czekać kilka godzin na...
  • Artur Kaźmierczak: Monte, nie zgadzam się z Twoją interpretacją. W kontrze, jak piszesz, stoi jedna – problemy...

Najnowsze wpisy

created by Water Design