08

12.2017

Kaszalot w Warszawie

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 3

O tym, że podróże kształcą słyszeliśmy i intuicyjnie czujemy wszyscy!!! Podróże pozwalają dostrzec nowe dla nas rzeczy lub zjawiska, a także znane nam rzeczy w niecodziennych sytuacjach, w innych kontekstach. Poszerzają nasze horyzonty. Pobudzają do refleksji. Zwiększają naszą wrażliwość oraz elastyczność. O zaletach podróżowania dyskutowaliśmy na fridomii już wiele razy.

Wiemy też, że nie trzeba podróżować daleko, by doświadczyć czegoś zupełnie nowego. Dziś rano jechałem warszawskim Mostem Poniatowskiego z domu do Biblioteki Narodowej. Jakież było moje zdziwienie gdy po praskiej strony Wisły, na plaży, która latem zapełnia się plażowiczami, zobaczyłem tuż przy brzegu ogromną rybę. Krzątało się przy niej kilka osób w białych fartuchach i maskach na twarzy. Teren był otoczony prowizorycznym płotkiem z folii policyjnej. Wokół stało sporo osób i robili zdjęcia.

Zjechałem na chodnik, by się temu niespodziewanemu widokowi lepiej przyjrzeć. Skuter – po raz kolejny – pokazał jak genialnym jest środkiem transportu miejskiego. Przystanął obok mnie Hindus mieszkający od dwóch lat w Polsce, który wyciągnął aparat i zaczął robić zdjęcia. Pierwszy raz w życiu żałowałem, że nie mam aparatu w telefonie komórkowym. Ma to oczywiście związek z moją niedawno założoną stroną na FB – Sławek Muturi oraz Moya Kenya (na które oczywiście gorąco zapraszam).

Próbowałem sobie przypomnieć z opowiadań Artura Kaźmierczaka, zapalonego wędkarza, jak się nazywają największe ryby pływające w polskich rzekach. Sum? Coś innego? Ale to co widziałem zdawało się być o wiele większe od największego nawet suma. Ryba leżała na boku, a mimo to jej szerokość wynosiła mniej więcej tyle ile wzrost dorosłego człowieka. To chyba wieloryb! Ale w Wiśle?!

Postanowiłem zejść na dół by przyjrzeć się temu zjawisku z bliska. Choć przejeżdżam tamtędy niemal codziennie gdy jestem akurat w Warszawie, to pierwszy raz szedłem Mostem Poniatowskim i schodami zszedłem na promenadę tuż obok Stadionu Narodowego. Choć byłem wcześniej w Barze Plażowym i na Tarasie Widokowym, to pierwszy raz szedłem po piaskach plaży. Nawet nie wiedziałem, że jest aż tak szeroka.

Doszedłem do wieloryba. Tak, teraz nie maiłem już wątpliwości. Tylko czy on jest prawdziwy? Po pierwsze, Wisła jest chyba zbyt płytka. Po drugie, leżał dobry metr, dwa od samego brzegu rzeki – fala go przecież na brzeg nie wyrzuciła. Po trzecie, pomiędzy Płockiem, a Włocławkiem jest duża tama z dużym uskokiem wody – jak takie 22,5 metrowe cielsko ważące 40 ton mogłoby przeskoczyć taki uskok. Po czwarte, miejsce, w którym leżał wieloryb było chyba „najlepszą lokalizacją” na całej długości Wisły pomiędzy Warszawą i Bałtykiem – cóż za nadzwyczajny zbieg okoliczności. Po piąte, wokół wieloryba kręcił się zespół naukowców z Belgii – jak oni tu dotarli tak szybko? Po szóste, wśród gapiów nie było mediów – a to przecież nie lada sensacja. Po siódme, nie było policji – czyżby wszyscy byli zajęci ochranianiem rządu przed protestującymi? Po ósme, jakieś młode dziewczyny zapytały naukowca z Belgii (miałem okazję przekonać się, że poziom znajomości języka angielskiego wśród warszawskiej młodzieży jest wręcz doskonały) o wieloryba, którego widziały kilka miesięcy temu w Paryżu w bardzo podobnych okolicznościach.

Czy to wypadek natury czy raczej jakiś niezwykły happening? Rozmawiałem przez dłuższą chwilę z naukowcem z Belgii i raczej byłem skłonny uwierzyć mu.

Dopiero po dojechaniu do BN, zajrzałem do Onetu i oto co znalazłem: http://podroze.onet.pl/aktualnosci/wieloryb-w-warszawie/8pj412

Fajna przygoda i fajnie, że miałem sporo czasu by się w niej na dłużej zanurzyć:-) Podróże kształcą. Nawet te znaną doskonale drogą na drugą stronę Wisły:-)

Komentarze:

  1. Piotr napisał(a):

    Jak zwykle świetne opowiadanie – i jak zwykle genialne porównania :P Dzięki za umilanie popołudnia.

  2. Artur Kaźmierczak napisał(a):

    Tak, największe ryby żyjące w Polsce to sumy. Największe łowione na wędkę ważą ponad 100 kg i mają ponad 2,5 m długości. Czyli przy wielorybie są tylko kijankami

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

19 lipca 2018, czwartek – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi, poświęcony moim wrażeniom z jeżdżenia po Rosji w trakcie mundialu FIFA 2018 

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Życzenia Świąteczne: Entelechia!

Z okazji Świąt chciałbym się z Wami podzielić kolejną bardzo dobrą książką: „Od żołędzia do dębu” autorstwa Jim’a Cathcart’a. Sięgnąłem po tę książkę na półce Empiku, bo tytuł skojarzył mi się z bardzo ciekawą koncepcją „drzewa pieniędzy”, na którą natknąłem się wcześniej w innej książce.  Może znacie? Każdy banknot jest podobny do żołędzia. Jeśli rzucisz żołądź na drogę, to rozkwaszą go samochody i nie będzie z niego żadnego pożytku. Tak samo z pieniędzmi wyrzuconymi w [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Bobbi, dzięki za kolejne inspiracje. Jak zdrowie? Jak pracuje Twój szpik? PoZDROWIEnia z Grenlandii...
  • Bobbi van der Rohe: Budynek Pałacu Sprawiedliwości w Palencii (Hiszpania) został „zmodernizowany”, aby...
  • Robert: https://www.rp.pl/Podatek-doch odowy/308069988-Czy-trzeba-opo datkowac-rekompensate-za-do...
  • monte: dwa remonty w Warszawie wykonali dla mnie ukraińcy, nazywający siebie Aleksander i Arciom, płaciłem im polskie...
  • dczekol: Odnosnie kiełbasy powiedz to polskim rolnikom, którym wybija sie cale stada świń z powodu zarażenia ASF....
  • Eirenaios: Cześć! Jeśli chodzi o interpretacje, to zapewne wiesz, że dotyczy ona konkretnej sytuacji podatkowej u...
  • Sławek Muturi: Bolo, nie, nie zauważyłem zależności, o której piszesz. Myślę, choć nie jestem pewien, że to raczej...
  • Sławek Muturi: Paula, obawiam się, że nikt z Mzuri nie zechce się w tym temacie wypowiedzieć. Po pierwsze, to nie...
  • Sławek Muturi: Przygoda, przygoda :-)
  • Bolo: Ogólnie mam bardzo dobre doświadczenia chyba ze wszystkimi nacjami. Wynajmuję Białorusinom i Czeczenom. Myślę,...
  • Bolo: Nie ma czegoś takiego jak mundurki (w przypadku służb), są jednak mundury. Mundurek to może założyć dziecko....
  • Paula: Witam, Czy ktoś z Mzuri mógłby się wypowiedzieć w powyższym temacie? Pozdrawiam
  • Artur Banach: Kilka lat temu również przekraczałem tą granicę. To jest po prostu folklor, co tam się dzieje. Ale to...
  • Sławek Muturi: Paczka, dzięki za komplement. Sukcesów i wolności :-)
  • paczka: dziękuję, świetny artykuł
  • Sławek Muturi: Aga-ta, dzięki. Jak zawsze – bardzo mądrze:-) Ja na tej granicy spotkałem zarówno złych jak i...
  • Sławek Muturi: Bobbi, dzięki za kolejną porcję inspiracji oraz za to, że dzielisz się z nami swoimi odkryciami:-)...
  • Sławek Muturi: Dczekol, dzięki. I za sprostowania i za to, że poświęcasz swój czas na czytanie fridomii. Dzięki:-)
  • Sławek Muturi: dczekol, melduję zrozumienie komunikatu! A tak na poważnie, to dzięki. Oczywiście znam te służby i ich...
  • Aga-ta: Podziwiam Twój optymizm, Sławku. Najbardziej podobało mi się w Twojej opowieści to, że cieszyłeś się wizją...

Najnowsze wpisy

created by Water Design