09

01.2018

Jakoś to będzie, czyli … szczęście po polsku

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Co czytaliśmy

ilość komentarzy: 4

Kilka miesięcy temu przeczytałem aż dwie książki, w których tytułach było duńskie słówko „Hygge”. Jedną od kogoś dostałem, a potem przypomniałem sobie, że mam już coś podobnego. W domu okazało się, że to dwie różne książki i … przeczytałem je obie. Obie dunskich autorów i obie dość podobne. Chciałem je nawet zrecenzować na łamach fridomii, ale … zapomniałem.

Kilka tygodni temu wszedłem do jednej z warszawskich księgarni by zabić trochę czasu – zwykle spóźniam się na spotkania (niestety!), a tu jak raz pojawiłem się na miejscu spotkania 30-40 minut przed czasem:-) W księgarni (w Domu Braci Jabłkowskich kiedyś zajmowała kilka pięter, dziś małą część parteru budynku) zwróciła moją uwagę książka z bardzo minimalistyczną okładką, bez nazwiska autora na okładce oraz z dość intrygującym tytułem – „Jakoś to będzie. Szczęście po polsku”.

Pierwsza część tytułu zwykle budzi mój sprzeciw. Nie lubię określenia „jakoś to będzie”, ale w zestawieniu z polską receptą na szczęście, brzmiała intrygująco. Zajrzałem do książki, przeczytałem kilka akapitów i na spotkanie poszedłem z książką pod pachą. Wieczorem przeczytałem duży fragment i kilka tygodni później – całą resztę.

Autorzy książki tłumaczą fakt tego, że liczba Polaków uważających się za szczęśliwych w 2015 roku wyniosła aż 83,3% i że wyprzedziliśmy nie tylko naszych sąsiadów, ale też Włochów, Hiszpanów, Portugalczyków i Greków, tym, że stosujemy życiową filozofię „jakoś to będzie”. Na czym ona polega? To niezachwiana wiara, że tak czy inaczej ze wszystkimi trudnościami jakoś sobie poradzimy.

W Części I, autorzy książki (grupka kumpli z pracy) zastanawiają się: „Jakoś to będzie, czyli jak?”. I opisują po kolei (każdy aspekt jest podrozdziałem: Gościnnie – w którym jest dużo mowy o … chlebie i jego wadze w życiu Polaków.

Z ułańską fantazją – typowego dla Polaków połączenia odwagi, nieskrępowanej wyobraźni, gorliwości, młodzieńczej porywczości i umiłowania wolności. To właśnie ułańska fantazja każe nam czasami rzucać wyzwania losowi, nieraz na granicy brawury. To często połączenie zamaszystego gestu, kreatywności i odrobiny anarchii.

Rodzinnie – to pewnie każdy Polak instynktownie rozumie i podziela. W tym podrozdziale sporo o swojej rodzinie mówi Wojciech Mann (autorzy cytują sporo znanych osób)

Zaradnie – czyli Polak potrafi. Autorzy sporo miejsca w tym podrozdziale poświęcają matematykowi Karolowi Borsukowi, który z biedy stworzył dla swojej rodziny grę planszową, która stała się przebojem na całym świecie. Oraz Maluchowi.

Duchowo – dzięki duchowości, tradycjom przypominamy sobie, że oprócz rzeczy zmiennych, są i te trwałe, niezmienne. Że oprócz spraw pilnych, są też i te ważne.

Beznadziejnie – lubimy sobie ponarzekać. Powodów znajdziemy bez liku (za gorąco, za zimno, zbyt pochmurnie, OK, w sam raz, ale co z tego skoro i tak muszę siedzieć w biurze, itp.) Potrafimy narzekać nawet bez powodu. Narzekamy nie tylko po to by sobie ulżyć. Okazuje się, że osoby, które narzekają Polacy uznają za mądre, wiarygodne i trafnie oceniające rzeczywistość wokół. Więcej! Narzekanie postrzegamy jako doskonałą formę do … zagajenia rozmowy. Narzekanie służy Polakom do … nawiązywania i pogłębiania relacji. Szok!

Ironicznie – śmiech to zdrowie, poprawia nastrój, rozładowywuje stres i zwiększa odporność. Warto mieć dobre poczucie humoru. Ale my Polacy dodatkowo lubimy, gdy to co mówimy jest podszyte ironią, a nawet sarkazmem. A skoro tak, to najlepszy żart powinien być nieco wredny. Jesteśmy mistrzami drobnych złośliwości.

Zadziornie – to mój ulubiony chyba podrozdział. O języku polskim. O skomplikowanej gramatyce, wyjątkach, o trudnej wymowie i o innych wygibasach. „Mówię po polsku. A jaka jest Twoja supermoc?” Polszczyzna wygrywa w internetowych plebiscytach na najtrudniejszy język świata. Autorzy zwracają uwagę na bardzo polskie słowo – „żółć”. Jest bardzo polskie bo dobrze oddaje nasz stan mentalno-psychiczny. Poza tym, składa się tylko z „polskich liter”.

Dobrze trzeba się też nagimnastykować by osiągnąć szczęście w polszczyźnie. Wystarczy się przyjrzeć literom, z których się składa: dwa dwuznaki, e z ogonkiem, s ze znakiem miękkości, c też zmiękczone (ale w odmienny sposób) oraz „zwykłe” e. Nic dziwnego, że nie tak łatwo nas, Polaków, zadowolić.

Pracowicie – autorzy przytaczają instrukcje (a właściwie wyjaśnienia) jakie otrzymują cudzoziemcy przyjeżdżający do Polski do pracy. „Jak podchodzić do polskich pracowników”

i wreszcie „Odświętnie” – panuje opinia, że my Polacy jesteśmy dla siebie dobrzy tylko od święta. Na szczęście obchodzimy dużo świąt – również takich wymyślonych w Polsce jak Dzień Babci:-) czy długi weekend majowy. Jako nieliczni na świecie oprócz urodzin, obchodzimy też imieniny:-) Niesamowitą okazją do świętowania stały się również Finały WOŚP-u

W Części II, autorzy przedstawiają argumenty „Skąd ta pewność”, że to właśnie filozofia „Jakoś to będzie” jest kluczem do szczęścia po polsku. Piszą, że „Z rozsądku” (opisując życie wiejskie), „Z mitów i legend”, „Z otwartości” (opisując to, że kiedyś byliśmy bardziej otwarci na innych, na mniejszości) oraz „Z dziada pradziada”. Przyznam, że choć tu też zebrano sporo ciekawych faktów i opinii, to jednak tej Części książki nie do końca rozumiem.

Za to Część III jest dla mnie o wiele przystępniejsza. Jest mowa o tym „Jak pielęgnować filozofię Jakoś to będzie„. Podrozdziały noszą tytuły Na łonie natury; W drodze; U siebie; Ze smakiem; Pomysłowo; Z Apetytem; Wspólnie. W sumie jest to trochę taka pochwała różnych pięknych miejsc w Polsce, polskiego designu, projektantów mody, polskiej kuchni, itp.

Choć czytałem te dwie książki o Hygge już ładnych kilka miesięcy temu i nie mam ich w tej chwili przed sobą, ale powiedziałbym, że w hygge chodzi o wygodny, przytulny, swojski wystrój, oparty na naturalnych materiałach, może trochę starych, trwałych mebli oraz sporo świec i dużo naturalnego lub ciepłego światła. A w relacjach z innymi – o uśmiech i życzliwość, zaufanie.

Książka jest fajna, lekka, przyjemna, często bardzo zabawna. Czy potrafiłbym na jej podstawie krótko streścić jaki jest polski przepis na szczęście? Chyba jednak nie potrafiłbym. I chyba nie potrafią tego zrobić sami autorzy książki – w Zakończeniu piszą o tym wprost, że nie podają przepisu na szczęście w 10 punktach bo „choć nie brakuje nam ułańskiej fantazji i wierzymy w cuda, za bardzo cenimy zdrowy rozsądek”. Widać tego nie da się zrobić:-)

Pomimo tego, mogę tę książkę życzliwie polecić. Pozwala nam się pośmiać z samych siebie:-)

„Jakoś to będzie. Szczęście po polsku”, Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Daniel Lis, Urszula Pieczek, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2017

Komentarze:

  1. Rafał W. napisał(a):

    To prawda, każdy ma swój przepis na szczęście i sukces, każdy ma inne priorytety. Najważniejsze to działać w zgodzie ze sobą, nie robić niczego wbrew sobie (chociaż wiem, że zdarzają się sytuacje, w których człowiek nie robi tego, co lubi, ale ileż można?!).

  2. Mati napisał(a):

    Sławek,

    wydajesz się być szczęśliwym człowiekiem, więc twój przepis na szczęście działa :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Mati, nieco mnie zaskoczyłeś sugestią, że dysponuję jakimś przepisem na sukces. Chwilę się zastanowiłem… Dzięki! :-)

  3. Tomm napisał(a):

    Sławek własnie czytam Twoją książke ‚Życie Postkorporacyjne’ i twierdzę że jesteś dokładnym zaprzeczeniem typowo polskiej filozofii ‚jakoś to będzie’. Ilu chłopaków w wieku 29 lat stawia sobie ambitny cel i go potem realizuje? Z mojego grona całe zero, może ten pierwistek kenijski pomaga :-)

    Co do tej naszej filozofii to myśle że z psychologicznego punktu widzenia ma to sens bo daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, w końcu cokolwiek się zdarzy i jak bardzo byśmy nie zawalili to jakieś nieokreślone pózniej nas czeka. Oczywiście tym samym odbieramy sobie tym samym sprastwo i większy wpływ na rzeczywistość ale wiadomo ze nie ma nic za darmo..

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

19 lipca 2018, czwartek – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi, poświęcony moim wrażeniom z jeżdżenia po Rosji w trakcie mundialu FIFA 2018 

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Uwaga, teraz warto płacić ryczałt!!!

To szalenie ważna informacja dla wszystkich właścicieli mieszkań na wynajem, zarówno tych, którzy przykładnie płacą podatki, jak i dla tych, którzy wciąż tkwią w szarej strefie.  Od 1 stycznia 2010 opodatkowanie ryczałtowe ulega znacznemu uproszczeniu, ponieważ podatek  będzie się płacić zgodnie z jedną stawką procentową - 8,5%, zamiast dwóch - 8,5% i 20%, które obowiązywały w roku 2009.  W zawiązku z tym wielu właścicieli, którzy płacili dotąd podatek według innych zasad (zasady ogólne) powinno przemyśleć, czy podatek ryczałtowy [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: Jeszcze raz chciałbym pogratulować nibulowi, Bogumiłowi i Przemkowi wygranej w naszym konkursie....
  • Sławek Muturi: Jola, dzięki za informację dotyczącą ciągu dalszego sprawy, którą wspólnie omawialiśmy tutaj na blogu....
  • Sławek Muturi: Dariusz, miło mi, że moje filmy (choć nawet nie wiem które:-) doładowały poziom Twojej energii i...
  • jola: Dla zainteresowanych zakończeniem tej sprawy: po wysłaniu wezwania do zapłaty, a następnie jednomiesięcznego...
  • Dariusz: Witam Cie Sławku i na początku mocno pozdrawiam.Dzis widziałem Twoje filmy i znowu naładowany jestem...
  • Sławek Muturi: Bolo, dzięki za dołączenie do tego wątku sprzed lat oraz za podzielenie się swoją perspektywą. Trzymam...
  • Bolo: 1. 10 tysięcy złotych / miesięcznie. 2. Wyliczone na podstawie prowadzenia budżetu domowego od 3 lat 2500 zł...
  • Sławek Muturi: Tomek, dzięki za zaufanie wobec firmy Mzuri. Cieszy mnie to, że dałeś Mzuri szansę na wspieranie...
  • Tomek: Bil, ja dość intensywnie korzystam z usług Mzuri: 2 mieszkania (bedzie więcej) kupione z ich pomocą w tym...
  • Sławek Muturi: BiL, ok, dzięki. Początkowo odebrałem Twoje słowa jako pouczanki co mam/mamy robić:-) Do kogo...
  • Sławek Muturi: mnm, dzięki za ciepłe słowa. Zapraszam w takim razie do odsłuchania i jeśli nasunie Ci się potem...
  • Sławek Muturi: Andrzej, dzięki za przypomnienie starego wątku – to zawsze bardzo mnie cieszy, bo mam wtedy...
  • BiL: No offence, Slawek. To raczej pytania, niz rady. Podobnie jak Marlena, jestem ciekawy jak wyglada obecnie sprawa...
  • mnm: Sławku, jako fan Twoich audycji w kontestacji, cieszę się bardzo że publikujesz audio/video. Nie będę mógł...
  • Andrzej: 1. 12-14 tys. zl miesiecznie (rodzina 2+1, byc moze i zgodnie z planami 2+2 :-) ) 2. Szacowane miesieczne...
  • Sławek Muturi: BiL, czy kandydujesz może na szefa Rady Nadzorczej Mzuri? Nic nie wiedziałem o rozpisanym konkursie:-)...
  • BiL: Slawek nie wyglada na zbytnio zainteresowanego tematem, ale moze ktos z Mzuri wie czy cos sie ruszylo w tym...
  • Sławek Muturi: Krystian, podziękowania należą się Tobie oraz Nibul’owi. Mój wkład tym razem w przeprowadzenie...
  • Sławek Muturi: Marlena, dzięki za przypomnienie wątku sprzed 6 lat. To bardzo miłe, dzięki. Jeśli chodzi o odpowiedź...
  • Krystian: Sławku dzięki, że jednak udało się ten konkurs przeprowadzić, myślę, że wszyscy dobrze się bawili :) Nibul,...

Najnowsze wpisy

created by Water Design