29

08.2018

Zapodróżowany

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie, Życie postkorporacyjne

ilość komentarzy: 6

Jeden z moich kolegów z uczelni (warszawski SGPiS, który dziś nosi nazwę SGH), Adam z Tanzanii, był zachwycony bogactwem polskiego języka. Choć nieco go – po afrykańsku – kaleczył i zmiękczał, pięknie opowiadał jak jakieś angielskie słowo, można po polsku wyrazić na dziesiątki sposobów. Adama fascynowało zwłaszcza nieprzebrane bogactwo polskiego języka rynsztokowego. Z lubością wyśpiewywał kolejne przekleństwa, co jedno to bardziej siarczyste. Ponieważ Adamowi ogólnie rzecz biorąc na studiach specjalnie nie szło – gdy zaczynałem, to on już prawie kończył, gdy już skończyłem, to on nadal dopiero zaczynał kończyć – to tym bardziej byłem zdziwiony jego talentami i głębokością znajomości języka Kochanowskiego i Sienkiewicza. Ewidentnie to nie język polski był dla niego barierą w zaliczaniu kolejnych sesji egzaminacyjnych.

Przyznam, że i mnie on zaraził do dostrzegania i zachwycania się nad bogactwem naszego pięknego języka ojczystego. Zacząłem bardziej mu się przyglądać nie z pozycji zwykłego użytkownika, tylko bardziej z pozycji badacza-amatora. Często zaskakuję moich rozmówców pytaniami typu „a skąd się wzięło w naszym języku coś tam i co ono tak naprawdę oznacza”? Ostatnio podczas naszego trekkingu po Grenlandii też mi się to parę razy przytrafiło – na przykład nikt z naszej 4-osobowej grupki nie wiedział skąd się wzięło powiedzenie „wyprowadzić na manowce” i czym takim są owe „manowce”.

Pewnie mogłem to sobie sprawdzić w internetach, ale bardziej niż sama wiedza, cieszy mnie to, że mam jeszcze tyle zagadek do odkrycia w moim własnym, matczynym języku (w moim przypadku, „ojczysty” to bardziej język swahili lub język kikuyu, gdzie tych zagadek do odkrycia mam jeszcze więcej). Cieszę się, że moje życie będzie bardzo ciekawe, bo przecież od czasu do czasu będę odkrywał nową zagadkę – zupełnie jak jajko niespodzianka dla najmłodszych.

Tyle, że mam mały problem. Pomimo tego, że od 9 lat jestem emerytem, a od ponad 2-3 lat prawie wcale nie pokazuję się w firmie Mzuri, którą założyłem, to wolnego czasu na rozważania nie mam prawie w ogóle.

Nie jestem wprawdzie zapracowany, zajęty, zaganiany, zabiegany, zaabsorbowany (pracą, tak jak prawie wszyscy moi znajomi), ani tym bardziej zaorany lub zatyrany (ową pracą). Jestem po prostu … zapodróżowany.

Tylko w tym roku kalendarzowym byłem już tydzień na Litwie, w Timorze Wschodnim, w Indonezji, Malezji, Brunei, na Filipinach. 2,5 tygodnia spędziłem na olimpiadzie zimowej w Korei, a potem wyskoczyłem na kilka dni do Władywostoku. W drodze powrotnej do Polski drogą lądową byłem też w Bangkoku, Mjanmarze, Bangladeszu, Indiach, Nepalu, na Sri Lance, na Malediwach, w Afganistanie, Tadżykistanie, Kirgizji, Kazachstanie, Turkmenistanie, Iranie, Omanie, Jemenie, Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie, Libanie, Jordanii, Turcji, Bułgarii, Rumunii, na Ukrainie, znów na Litwie, w Anglii. Prawie miesiąc spędziłem w Rosji na mistrzostwach świata w piłce nożnej, w Gruzji i znów na Ukrainie. Byłem w Niemczech (Neuschwainstein) i w Austrii. A potem na blisko 3-tygodniowej wycieczce po Grenlandii z zahaczeniem o Danię i Szwecję. Za chwilę wybieram się znów do Afryki (m.in Seszele, Mauritius, Madagaskar, Komory, ale też – przez chwilę – Etiopia i Kenia), a potem w październiku na kilkanaście wysp Południowego Pacyfiku.

Jak sami widzicie, jestem całkowicie zapodróżowany. I nie mam przez to w tym roku za bardzo czasu ani na napisanie kolejnej książki, ani na naukę kolejnego języka obcego, ani na wykonywanie kolejnej pozycji z mojej listy „zawodów emeryta”. Ale oczywiście nie chcę narzekać, nie mam prawdziwych ku temu powodów.

Zapodróżowany (kolejny po m.in. „fridomii” neologizm, który wymyśliłem) to jednak o wiele fajniejszy stan niż bycie „zatyraną”.

Według jednego z internetowych słowników synonimów, oto z czym jeszcze kojarzy się zatyranie: pot. utyrany , zmęczony , przemęczony , wymęczony , umęczony , wycieńczony , wyczerpany , przepracowany , spracowany , wykończony , zmordowany , umordowany , złachany , złachmaniony , zmaltretowany , zużyty , zarżnięty , zmarnowany , zaharowany , zmachany , skapcaniały , półżywy , wpółżywy , półmartwy , skonany , wypompowany , zdechły , wypluty , padnięty , przymulony , posp. wypruty , sterany , sfatygowany , jak z krzyża zdjęty , ledwie żywy.

Na szczęście, mimo iż ostatnio średnio spędzam nawet 10 miesięcy w roku poza Polską, to nadal nie czuję się „sfatygowany” podróżami, ani wypruty, ani zużyty. Podróże mi się nie przejadły i czuję, że mam jeszcze nawet pewien zapas:-) Zapas chęci, ciekawości, entuzjazmu, ochoty. No i też zapas czasu – w końcu dwa miesiące spędzam przecież w Polsce, choć niekoniecznie w Warszawie:-)

Tym z Was, którzy lubią długie podróże, też życzę kiedyś … „zapodróżowania”. Tym z Was, których podróże nie kręcą życzę – zamuzykowania, zaczytania się, zapisania, zawolontaryzowania, zaoglądania sztuk teatralnych, zamaratonizowania się, lub innego zatracenia, dokładnie w tym na czym polega Twoje hobby :-)

 

Komentarze:

  1. xav napisał(a):

    No wlasnie, aw dodatku w tym roku oprocz zimowania w tropikach zrobiles jeszcze latowanie w arktykach…

  2. Młoda inwestorka napisał(a):

    Świetny tekst ! Pozdrowienia z Tajlandii… :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Dzięki za komplement oraz za pozdrowienia, które z całą serdecznością pragnę odwzajemnić:-) Szkoda, że nie napisałaś do mnie wcześniej. Byłem w Tajlandii w lutym – może udałoby nam się tam spotkać. Spotkałem dziesiątki Polek i Polaków mieszkających w Bangkoku. Potem z Bangkoku wracałem do Polski drogą lądową przez dużą część Azji:-)

  3. Mati napisał(a):

    Sławek,

    Fajnie, że wykorzystujesz zdobytą wolność finansową do realizacji pasji – podróżowania :)

    Twoje życie jest swoistą motywacją dla wielu ludzi, którzy są jeszcze w trakcie :)

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

13.X. 2018, sobota – godz 17:00; Seul, Korea – darmowe spotkanie w 3 Alley Pub, podczas którego chętnie odpowiem na pytania związane z wolnością finansową, inwestowaniem w najem, również w formule crowd fund investing, oraz o tym co można robić po osiągnięciu wolności finansowej:-)

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Dziś do godziny 21:00, ponad 660 gości na blogu Fridomia

Ostatnio wspominałem Wam, że blog Fridomia odwiedza codziennie ponad 540 osób. Za co jestem niezmiernie wdzięczny. Ale spieszę donieść, że dziś do godz 21:00 (a wiele osób wchodzi na bloga dopiero po 21:00!) Fridomia gościła już rekordowe 660 osób! Więcej odwiedzin odnotowałem tylko raz, rok temu, w czasie trwania konkursu Blog Roku 2010. A ponieważ w tym roku Fridomia została (niesłusznie) wykluczona z konkursu Blog Roku 2011 i zauważyłem, że żadna z odwiedzających dziś bloga osób [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: http://wiadomosci.gazeta.pl/wi adomosci/7,166611,24126385,mie szkancy-nowej-kaledonii-jed...
  • Robert: https://www.rp.pl/Mieszkaniowe /311019943-Wielka-plyta-wynajm owana-takze-na-pokoje.html
  • Sławek Muturi: Monika, dzieki za mobilizowanie mlodego pokolenia. To paradoks, ze nie sa zainteresowani, bo to...
  • Sławek Muturi: Jola, tak spacery po starowce Mombasy w ciagu dnia jak najbardziej OK. Jedyna niedogodnosc to...
  • Monika: Sławku, Poszłam do wyborów i zabrałam ze sobą 19-lenią córkę… której się wyjątkowo nie chciało iść, ale...
  • Jola: Hej , z mężem spędzę cały dzień w Mombasie , czy spokojnie można spacerować samemu , zwiedzanie starówki czy...
  • Sławek Muturi: Jak widac, wpadki zdarzaja sie nawet najwiekszym firmom, z najwiekszymi dzialami IT:-)...
  • Sławek Muturi: Jakies 2-2,5 tygodnia temu, znalazlem w The Korea Herald, artykul mowiacy o tym jaki odsetek starszych...
  • Sławek Muturi: Wioleta, dzieki za kontakt. Niestety nie umiem odpowiedziec na Twoje pytanie. Spodziewam sie, ze...
  • Sławek Muturi: Alma, dzieki za komplement. Rozumiem, ze zainwestujesz z nami, tak?
  • Sławek Muturi: Alma, dzieki za komplement:-)
  • Sławek Muturi: Artur, rozumiem dokladanie tak samo jak piszesz. Dlatego nie bylem pewien co masz namysli piszac...
  • Sławek Muturi: xav, Pacyfik jest dosc drogi jesli chodzi o hotele. Moj pokoj tu na Kiribati kosztuje AUD 30 za noc...
  • Sławek Muturi: aswad, nie wiem o co pytasz… O wyniki Mzuri CFI Lodz oraz Mzuri CFI Slask? Jeszcze troche za...
  • Artur Banach: Ja za RTW uważam wylot z Europy do Azji i powrót przez Pacyfik i Amerykę Północną. Lub odwrotnie, wylot...
  • Wioleta: Dzien dobry, Na wtsepie chce podziekowac za udostepnione info. Latem tego roku odwiedzilam Rumunie. Celem...
  • Alma: Bardzo dobra wiadomość! Teraz tylko zainwestować parę groszy i pchać inwestycje ku wielkim zarobkom!. Świetnie...
  • Alma: W tej książce jest zawarte strasznie dużo przydatnych informacji na temat wolności finansowej. Naprawdę jest...
  • Kuneg: Szare kolory pozwalają wtopić się w tłum. Wiele osób nie ma po prostu odwagi wyróżniać się z tłumu. Miałam...
  • Artur Banach: Przez podróż dookoła świata rozumiem oczywiście wylot z Europy do Azji i powrót nad Pacyfikiem przez...

Najnowsze wpisy

created by Water Design