12

09.2018

Sytuacja wokół najmu krótkoterminowego dalej się zacieśnia

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Codzienny przegląd prasy, Inwestowanie, Opłacalność Inwestowania

ilość komentarzy: 43

https://www.msn.com/pl-pl/finanse/finanse-osobiste/zła-wiadomość-dla-zarabiających-na-najmie/ar-BBNdyhq?ocid=spartanntp

Do protestów sąsiadów, decyzji wspólnot mieszkaniowych o zakazie najmu krótkoterminowego, dochodzą jeszcze utrudnienia ze strony nadzoru budowlanego, skarbu państwa oraz gmin.

Jak Wy widzicie przyszłość najmu krótkoterminowego?

Komentarze:

  1. AR napisał(a):

    Cześć Sławku,

    A jakie jest stanowisko Mzuri. Bo robiliście pilota. Czy wstrzymuje się póki co?

    Z mojej perspektywy wydaje mi się, że sytuacja najmu krótkoterminowego może się w Polsce pogorszyć. Więc wejście w to jest raczej ryzykowane, chodź kuszące.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      AR, z tego co wiem, to zarząd Mzuri, w oparciu o wyniki pilota, podjął jakiś czas temu decyzję o odpuszczeniu sobie najmu krótkoterminowego. Czy jest to coś kuszącego? mam poważne wątpliwości. Punkt, w którym przychody z najmu długoterminowego zrównują się z przychodami z najmu krótkoterminowego waha się – w zależności od lokalizacji, wielkość M, standardu – od 17 do 24 dni obłożenia. Jeśli dla Twojego M będzie to akurat 24 dni, to lepiej sobie odpuścić najem krótkoterminowy – bez względu na to czy regulacje się zaostrzą czy nie. Po prostu się to nie opłaca:-)

      • BiL napisał(a):

        Slawek, szczerze mowiac to moim zdaniem selekcja mieszkan ktore wybraliscie do wspolpracy byla troche kiepska. Nie chodzi o to, ze mialy slaby standard czy lokalizacje – to akurat bylo jak najbardziej OK, ale po prostu byly zbyt male, w wiekszosci 2-osobowe, a max 4-osobowe. Gdyby byly one na 6+, to podejrzewam, ze bylibyscie milo zaskoczeni. Jakby na to nie patrzyc to ogromna roznice robi czy dostaniemy z mieszkania za dobe 200 zlotych, czy 500 zlotych. Bo koszty przy wiekszym mieszkaniu, nie sa az tak znaczaco wyzsze. No i oczywiscie aktywna polityka cenowa i budowanie marki mieszkan gromadzac dobre recenzje jest kluczowe, a to zajmuje czas.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          BiL, dzięki za Twoje porady, ale temat ten jest już dla Mzuri zamknięty:-) Powodzenia w inwestowaniu w najem krótkoterminowy:-)

  2. Cath napisał(a):

    Dokładnie, to jest swoista bańka pompowana dofinansowywaniem transportu typu linie lotnicze. „Generacja” EasyJet nie powstała nagle z niczego :D Zastanawiałam się niedawno dlaczego lotu krótkodystansowe kosztują w USA $200, a takie same w Europie €20… I szybko znalazłam informację, że różne linie mają „ulgi” tu i tam i… Jak zawsze, wiadomo, rynek się pier… przy takich sytuacjach.

    No więc raz że jak ekonomia w końcu glebnie to się nagle okaże że „generacja” EasyJet jest biedna jak mysz kościelna, a dwa, że zbudowana na tym bańka AirBnB i podobnych też pęknie. Wszystkim którzy w to mocno inwestowali doradzałam spokój i zabezpieczanie inwestycji, ale jak to w bańkach, ludzie szaleją.

    Niemniej jednak historia AirBnB pokazała, dokąd zmierza rynek nieruchomości w ogóle. Ja już jako młoda osoba nie mogłam pojąć tej „statycznej” architektury i przewidywałam, że to pójdzie w stronę „mobilnej” architektury. Budynki zaczynają się ruszać (popatrzmy na rozwój Tiny Houses na zachodzie i w AU/NZ), zaczynają być „tymczasowe”, modyfikowalne, itd.

    A młode pokolenia nie chcą „statycznych” nieruchomości – nie, oni się wychowali w otwartych granicach i łatwym transporcie. Globalizacja już nastąpiła. Więc architektura statyczna będzie się kurczyć, a ta mobilna – rozrastać. To cały nowy rynek.

    Pod pojęciem architektury mobilnej rozumiem 2 rzeczy: fizycznie modyfikowalna (np. zmienna geometria), dom na kołach, itd. Ale również nieruchomość wynajmowana właśnie krótkoterminowo.

    Powstał nam cały nowy rynek czegoś pomiędzy hotelem, a mieszkaniem. Rynek, gdzie byle student może stać się „mini landlordem” bo wynajmuje swój pokój. Wg mnie piękne czasy, mimo, że oczywiście musimy przejść pęknięcie owej bańki, by zobaczyć ile jeszcze pracy w tym siedzi. I możliwości!

  3. Konkret napisał(a):

    Generalnie jestem przeciwnikiem zbyt nadmiernych regulacji ale niestety sytuacja z wynajmem na doby a nawet godziny… jest nie do pozazdroszczenia jeśli chodzi o”zwykłych” mieszkańców tychże budynków.

    Ja na szczęście w takim nie mieszkam ale moi znajomi dość zamożni sami opowiadali mi jak kupili mieszkanie za prawie 1 mln złotych na gdańskim Przymorzu w nowym nowoczesnym wieżowcu i już po 6 miesiącach byli zmuszeni zwijać manatki… Mieszkali tam z dwójką dzieci. Byli jedną z zaledwie kilkunastu (sic!) rodzin mieszkających tam na stałe.(W zasadzie taka sytuacja dotyczy większości budynków w tzw. „dobrych lokalizacjach”).
    Imprezy do rana były na porządku dziennym bez względu na dzień tygodnia, krzyki z balkonów, przeklinanie, zanieczyszczanie klatki schodowej, trzaskanie drzwiami, co chwila inne osoby mijane na klatce a więc brak świadomości czy to złodziej czy turysta na kilka dni. Pijane osoby kręcące się po klatce, dzieci bojące się same chodzić po własnym budynku. Zapomniany przez turystę kod do domofonu w nocy ? Żaden problem – wystarczy kopać w drzwi wejściowe aż puszczą… Na prośby osobiste o ciszę nocną nie ma co liczyć. Znajomy raz próbował… ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Jest znacznie więcej tego typu szokujących zachowań. Osobiście byłem zszokowany tą bezradnością znajomego w tej sytuacji i faktem, że służby miejskie w takich przypadkach nie pomagają.

    Na interwencje policji nie ma co liczyć, przyjeżdżają, spisują, pouczają a potem wszystko od nowa. Za 2 dni kolejni imprezowicze się wprowadzają. Mieszkania wynajmuje się też na „domówki”, wieczory panieńskie i inne jeszcze krótsze…

    Wiadomo, że takie osoby nie wynajmują mieszkania po to żeby w nim rozwiązywać panoramiczne krzyżówki po nocach… Po co robić chlew i wstyd w swoim bloku jak można komuś innemu ? :)

    Niedawno znajoma wynajmowała właśnie na tego typu imprezę mieszkanie na 1 dzień i była zaskoczona gdy powiedziała, że będą hałasować a właściciel na to, że nie ma problemu… No dla niego na pewno nie ma bo on obok nie mieszka :)

    Wspólnota w takich budynkach to w zasadzie fikcja bo właściciele mieszkań na wynajem albo wcale nie pojawiają się na zebraniach albo przegłosowują sobie to co chcą bo stanowią większość.

    W zasadzie tego typu budynki nie nadają się już niestety do „normalnego” zamieszkania dlatego efekt jest taki, że ludzie się wyprowadzają, w niektórych kamienicach w Gdańsku albo wcale już nie ma mieszkańców albo są już ostatnie rodziny.
    Bo któż by chciał mieszkać w hotelu ale takim w którym nie ma recepcji i kogoś kto by towarzystwo przywołał do porządku ?

    Seria artykułów na portalu Trójmiasto o tym temacie. Polecam przeczytać komentarze pod artykułami zwykłych mieszkańców tych bloków:

    https://dom.trojmiasto.pl/Najem-krotkoterminowy-Beda-ograniczenia-w-prawie-n124593.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Czy-potrzebne-sa-zmiany-zasad-najmu-krotkoterminowego-n125143.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Mieszkania-dla-turystow-potrzebny-zloty-srodek-n125301.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Krotki-najem-nie-musi-byc-uciazliwy-n125256.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Turysci-dla-sasiadow-to-koszty-i-zero-korzysci-n125447.html

    Artykuły ukazywały się zaledwie co kilka tygodni bo problem w mieście narasta.

    Z chęcią przeczytam głosy w dyskusji.

  4. Konkret napisał(a):

    Generalnie jestem przeciwnikiem zbyt nadmiernych regulacji ale niestety sytuacja z wynajmem na doby a nawet godziny… jest nie do pozazdroszczenia jeśli chodzi o”zwykłych” mieszkańców tychże budynków.

    Ja na szczęście w takim nie mieszkam ale moi znajomi dość zamożni sami opowiadali mi jak kupili mieszkanie za prawie 1 mln złotych na gdańskim Przymorzu w nowym nowoczesnym wieżowcu i już po 6 miesiącach byli zmuszeni zwijać manatki… Mieszkali tam z dwójką dzieci. Byli jedną z zaledwie kilkunastu (sic!) rodzin mieszkających tam na stałe.(W zasadzie taka sytuacja dotyczy większości budynków w tzw. „dobrych lokalizacjach”).
    Imprezy do rana były na porządku dziennym bez względu na dzień tygodnia, krzyki z balkonów, przeklinanie, zanieczyszczanie klatki schodowej, trzaskanie drzwiami, co chwila inne osoby mijane na klatce a więc brak świadomości czy to złodziej czy turysta na kilka dni. Pijane osoby kręcące się po klatce, dzieci bojące się same chodzić po własnym budynku. Zapomniany przez turystę kod do domofonu w nocy ? Żaden problem – wystarczy kopać w drzwi wejściowe aż puszczą… Na prośby osobiste o ciszę nocną nie ma co liczyć. Znajomy raz próbował… ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Jest znacznie więcej tego typu szokujących zachowań. Osobiście byłem zszokowany tą bezradnością znajomego w tej sytuacji i faktem, że służby miejskie w takich przypadkach nie pomagają.

    Na interwencje policji nie ma co liczyć, przyjeżdżają, spisują, pouczają a potem wszystko od nowa. Za 2 dni kolejni imprezowicze się wprowadzają. Mieszkania wynajmuje się też na „domówki”, wieczory panieńskie i inne jeszcze krótsze…

    Wiadomo, że takie osoby nie wynajmują mieszkania po to żeby w nim rozwiązywać panoramiczne krzyżówki po nocach… Po co robić chlew i wstyd w swoim bloku jak można komuś innemu ? :)

    Niedawno znajoma wynajmowała właśnie na tego typu imprezę mieszkanie na 1 dzień i była zaskoczona gdy powiedziała, że będą hałasować a właściciel na to, że nie ma problemu… No dla niego na pewno nie ma bo on obok nie mieszka :)

    Wspólnota w takich budynkach to w zasadzie fikcja bo właściciele mieszkań na krótki wynajem albo wcale nie pojawiają się na zebraniach albo przegłosowują sobie to co chcą bo stanowią większość.

    Ciekawy jestem innych głosów w dyskusji.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Konkret, dzięki za podzielenie się Twoimi obserwacjami. Ja też nie jestem zwolennikiem zbyt wielu regulacji, ale w tym temacie też mam wątpliwości. Podobnie jak Ty, też jestem ciekaw opinii innych Fridomiaczek i Fridomiaków

      PS i sorry za nie opublikowanie komentarza od razu. Jestem w Afryce, internet działa tu miejscami bardzo słabo i przez kilka dni byłem poza zasięgiem. Sorry:-)

  5. Tomek napisał(a):

    Wydaje mi się, że wyższy podatek od nieruchomości to nie jest wielki problem w przypadku najmu krótkoterminowego, który z założenia daje większe rentowności od najmu długoterminowego. Znacznie większym problemem są decyzje wspólnot i potencjalne zakazy miejskie.

    Sam jako klient często korzystam z najmu krótkoterminowego, bo podróżuję z małymi dziećmi po świecie i wynajęcie mieszkania bywa jedyną opcją, aby mieć kuchnię, pralkę i szereg innych ułatwień. Problemem jest to, że zazwyczaj mieszkania w najmie krótkoterminowym są w złym stanie: zapchane odpływy, niedziałająca klimatyzacja, przeciekające i zagrzybione brodziki, piecyki niewystarczająco podgrzewające wodę, zacinające się zamki, niedziałający Internet. O ile pokoje w hotelach lub pensjonatach są zazwyczaj zadbane i na bieżąco serwisowane, to w mieszkaniach w najmie krótkoterminowym reperowane są tylko te usterki, które zgłosi klient. W praktyce zwykle zgłaszam tylko najpoważniejsze usterki, które uniemożliwiają mi mieszkanie, innych zgłaszać mi się nie chce, bo zazwyczaj przysłany ‚złoty rączka’ reperuje je po łebku, albo byle jak.

    Takie mam doświadczenia z korzystania z najmu krótkoterminowego i tę degradację mieszkań uważam za jeszcze jeden problem z tą usługą.

    • BiL napisał(a):

      Tomek, podobnie jak z hotelami, warto czytac recenzje przed podjeciem decyzji gdzie sie zatrzymac. Warto je tez zostawiac. W dluzszej perspektywie czasowej mieszkania, ktore nie maja tego typu problemow beda za to wynagrodzone.

      • Sławek Muturi napisał(a):

        BiL, z tego co wiem, to chyba żaden z serwisów bookingowych nie przewiduje możliwości składania recenzji przez … sąsiadow danego mieszkania. A w tym chyba tkwi klucz problemu. To nie najemcy się skarżą (sami na siebie?), ani właściciele mieszkań (im hałasowanie najemców zwykle nie przeszkadza gdyż sami mieszkają w innej części miasta, kraju lub nawet świata), tylko właśnie sąsiedzi.

        • Konkret napisał(a):

          @Sławek
          Zgadzam się w 100 %. Problem dotyczy sąsiadów którzy nie mogą normalnie mieszkać w swoich mieszkaniach z powodu naruszania ich miru domowego a nie najemców, którzy przyjeżdżają na parę dni.

          Osoby takie kupowały swoje mieszkania zazwyczaj nie mając pojęcia w co się pakują. Zwykły budynek wybudowany jak dotąd przez znanego dewelopera a po zakupie i urządzeniu mieszkania za setki tysięcy złotych okazuje się, że mieszkają w… hotelu tylko że bez recepcji.
          Nie sądzę, że ktoś mający tego świadomość wcześnie zdecydowałby się na zakup na swoje potrzeby w tego typu budynku.

        • Konkret napisał(a):

          System najmu krótkoterminowego oprócz zatruwania życia sąsiadom ma też inny wpływ na miasta.

          Bez problemu da się zauważyć, że okolice budynków w których znaczna większość mieszkań jest przeznaczona na najem krótkoterminowy po prostu zamierają. Nie ma tam „życia”, nie ma dzieci bawiących się na placach zabaw, nie ma normalnych sklepów (no poza czasami całodobowym monopolowym…), brak usług jak fryzjer, dentysta etc, brak zwykłych spacerowiczów, czy ludzi na spacerach z psami, osiedla często grodzone, wyglądają jak wymarłe. Zamiast zagospodarowywania i pozyskiwania dla miasta nowych nieużywanych dotąd terenów (lub zmiany zagospodarowania) mamy po prostu jakieś dziwne twory.

          Ponadto jak wspominałem już w jednym komentarzu – migracje zwykłych mieszkańców do odleglejszych osiedli, coraz większe czynsze dla najemców długoterminowych z powodu przekształcania mieszkań na najem krótki, oraz coraz to większe ceny w ogóle wszystkich mieszkań z powodu wciąż szaleńczego popytu na mieszkania na najem krótkoterminowy. Koło się zamyka.

        • BiL napisał(a):

          Slawek, Tomek napisal o slabej jakosci mieszkan, co mnie osobiscie zaskakuje, bo mam zupelnie inne doswiadczenia. To czego mozna sie spodziewac po mieszkaniu doskonale oddaje opis, zdjecia i recenzje poprzednich gosci.

          Moim zdaniem, proby naklejania latki huligana na gosci krotkoterminowych to ogromna przesada. Oczywiscie, ze glosno w mediach bedzie o kims kto zdemolowal mieszkanie i zrobil w nim impreze, a nie o 10tys innych gosci, ktorzy zachowywali sie kulturalnie i z szacunkiem zarowno do sasiadow, jak i samego mieszkania. To, ze ktos obcy korzysta z wspolnej klatki schodowej, nie powinno byc problemem dla nikogo. No chyba, ze sasiedzi na sile szukaja problemow, byc moze powinni zatrudnic recepcjoniste, ktory wszystkich niezameldowanych mieszkancow bedzie legitymowal i spisywal – czemu nie? Niedlugo sasiedzi zaczna wam mowic kogo mozecie zapraszac do swojego mieszkania, a kogo nie.

        • Eirenaios napisał(a):

          BiL, mówisz na podstawie doświadczeń czy domysłów? Jak już wspominałem na łamach fridomii, wynajmowałem jedno mieszkanie w krótkim terminie przez niecałe 2 miesiące. Gosci milem mniej około 15. Jedna panie wynajmowała przez 10 dni i nie mieszkała bo użyła go jako składzik i ja najmilej wspominam. Byli ludzie normalni, kulturalni i ich była większość. Jedna młoda pracowniczka korporacji która zrobiła mała imprezę ale chyba było w miarę kultularnie. I Pani po której zastałem syf. Brudne gary, nie skończone śniadanie, pod stołem oslonke z igły, plamy krwi…. A opinię dała mi w bookingu pozytywna, zachwalała że czysto i schludnie😂 tylko sąsiedzi wścibscy…. Jak pomnożymy to przez efekt skali przy dużym bloku, to pozostaje mi tylko współczuć normalnym lokatorom.

      • Tomek napisał(a):

        Bil, ja zatrzymuję się tylko w apartamentach, które na booking.com mają ocenę 9 lub wyższą i co najmniej kilkadziesiąt recenzji, szczegółowo przeglądam też zdjęcia, są to mieszkania zwykle w wyższym standardzie, kosztujące ok. EUR 2000 za tydzień. Korzystałem z takich noclegów w Hiszpanii, w Portugalii, we Włoszech… Mój problem jest taki, że po pierwsze jestem pedantem, który od razu widzi każdą usterkę i jest nią zirytowany, a po drugie mieszkam w tych mieszkaniach po 1-2 tygodnie z dziećmi, więc dotykają mnie problemy nieodczuwalne przy zatrzymaniu się w takim mieszkaniu na weekend i bez dzieci, po prostu daję takim mieszkaniom większy „wycisk”, w pewnym sensie solidniej testuję instalacje i urządzenia w nich :-)

        Do czego właściwie zmierzam: otóż w większości przypadków mieszkania w najmie krótkoterminowym, których zaniedbanie nie razi, to po prostu mieszkania nowo urządzone. Obserwując nawet ciut starsze mieszkania widzę, że są one po prostu niezadbane i wszystko zaczyna „gnić”, tak jakby właściciele nie przewidzieli, jak szybko w najmie krótkoterminowym postępuje dewastacja nieruchomości. Po reakcjach właścicieli na moje uwagi widzę, że w pewnym momencie zdali sobie oni z tego sprawę i po prostu machnęli ręką na tę degradację, aby ciąć swoje koszty. Ta bardzo szybka degradacja to moim zdaniem ukryty koszt, z którego wielu inwestorów nie zdaje sobie sprawy, a który jest bardziej bolesny, niż jakieś kosmetyczne zmiany w wysokości podatków.

        A jak zajrzysz na grupy na FB poświęcone najmowi krótkoterminowemu, to dodatkowo poczytasz narzekania, że czynsze najmu są coraz niższe.

  6. Konkret napisał(a):

    Generalnie jestem przeciwnikiem zbyt nadmiernych regulacji ale niestety sytuacja z wynajmem na doby a nawet godziny… jest nie do pozazdroszczenia jeśli chodzi o”zwykłych” mieszkańców tychże budynków.

    Ja na szczęście w takim nie mieszkam ale moi znajomi dość zamożni sami opowiadali mi jak kupili mieszkanie za prawie 1 mln złotych na gdańskim Przymorzu w nowym nowoczesnym wieżowcu i już po 6 miesiącach byli zmuszeni zwijać manatki… Mieszkali tam z dwójką dzieci. Byli jedną z zaledwie kilkunastu (sic!) rodzin mieszkających tam na stałe.(W zasadzie taka sytuacja dotyczy większości budynków w tzw. „dobrych lokalizacjach”).
    Imprezy do rana były na porządku dziennym bez względu na dzień tygodnia, krzyki z balkonów, przeklinanie, zanieczyszczanie klatki schodowej, trzaskanie drzwiami, co chwila inne osoby mijane na klatce a więc brak świadomości czy to złodziej czy turysta na kilka dni. Pijane osoby kręcące się po klatce, dzieci bojące się same chodzić po własnym budynku. Zapomniany przez turystę kod do domofonu w nocy ? Żaden problem – wystarczy kopać w drzwi wejściowe aż puszczą… Na prośby osobiste o ciszę nocną nie ma co liczyć. Znajomy raz próbował… ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Jest znacznie więcej tego typu szokujących zachowań. Osobiście byłem zszokowany tą bezradnością znajomego w tej sytuacji i faktem, że służby miejskie w takich przypadkach nie pomagają.

    Na interwencje policji nie ma co liczyć, przyjeżdżają, spisują, pouczają a potem wszystko od nowa. Za 2 dni kolejni imprezowicze się wprowadzają. Mieszkania wynajmuje się też na „domówki”, wieczory panieńskie i inne jeszcze krótsze…

    Wiadomo, że takie osoby nie wynajmują mieszkania po to żeby w nim rozwiązywać panoramiczne krzyżówki po nocach… Po co robić chlew i wstyd w swoim bloku jak można komuś innemu ? :)

    Niedawno znajoma wynajmowała właśnie na tego typu imprezę mieszkanie na 1 dzień i była zaskoczona gdy powiedziała, że będą hałasować a właściciel na to, że nie ma problemu… No dla niego na pewno nie ma bo on obok nie mieszka :)

    Wspólnota w takich budynkach to w zasadzie fikcja bo właściciele mieszkań na wynajem albo wcale nie pojawiają się na zebraniach albo przegłosowują sobie to co chcą bo stanowią większość.

    W zasadzie tego typu budynki nie nadają się już niestety do „normalnego” zamieszkania dlatego efekt jest taki, że ludzie się wyprowadzają, w niektórych kamienicach w Gdańsku albo wcale już nie ma mieszkańców albo są już ostatnie rodziny.
    Bo któż by chciał mieszkać w hotelu ale takim w którym nie ma recepcji i kogoś kto by towarzystwo przywołał do porządku ?

    Seria artykułów na portalu Trójmiasto o tym temacie. Polecam przeczytać komentarze pod artykułami zwykłych mieszkańców tych bloków:

    https://dom.trojmiasto.pl/Najem-krotkoterminowy-Beda-ograniczenia-w-prawie-n124593.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Czy-potrzebne-sa-zmiany-zasad-najmu-krotkoterminowego-n125143.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Mieszkania-dla-turystow-potrzebny-zloty-srodek-n125301.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Krotki-najem-nie-musi-byc-uciazliwy-n125256.html

    https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Turysci-dla-sasiadow-to-koszty-i-zero-korzysci-n125447.html

    Artykuły ukazywały się zaledwie co kilka tygodni bo problem w mieście narasta.

    Z chęcią przeczytam głosy w dyskusji innych osób

    • BiL napisał(a):

      Konkret, moze w tym budynku po prostu mieszkaja studenci? :)
      Z Twojego opisu, duzo bardziej pasuje mi to do nich, niz ludzi korzystajacych z Airbnb.

      • Konkret napisał(a):

        @BiL
        Chyba się nie zrozumieliśmy. Zarówno ja jak i mój znajomy oraz wielu innych ludzi jesteśmy w stanie odróżnić 19 – 23 letniego studenta choćby i z zagranicy od osób majętniejszych którzy przyjeżdżają na kilka dni do miasta…

        Chodzi o osoby (najemców krótkoterminowych) zazwyczaj pomiędzy 25 a 65 lat mówiących po… norwesku, szwedzku, angielsku, niemiecku, fińsku i polsku oczywiście i wielu wielu innych językach (żeby nie było że mam cokolwiek przeciw osobom mówiącym innymi językami :) – chodzi o osoby nie potrafiące „normalnie” mieszkać kilka dni w nie swoim mieszkaniu tylko robiącym „trzodę” i „chlew” przy okazji zatruwając „normalnym” sąsiadom zwykłe funkcjonowanie (sen, mir domowy etc)

        I uprzedzam kontr-komentarze – tak zdarzają się oczywiście zwykli kulturalni najemcy na kilka dni, tego nie neguję ale problem nie dotyczy kulturalnych najemców tylko nie kulturalnych.

        Osobom, które nie rozumieją o co chodzi polecam wynajęcie na… długi (!) okres mieszkania (przynajmniej rok) w budynku w którym 80 % mieszkań jest wynajmowana na krótki termin (a w Gdańsku są budynki w których nawet i ten pułap jest przekroczony…) Zapewniam że w szybkim czasie zorientują na czym polega problem…

        Osobiście nie zazdroszczę tym mieszkańcom takiego sąsiedztwa.

        • BiL napisał(a):

          Konkret, sytuacje ktore opisujesz jako ‘normalne’, tak naprawde sa sporadyczne. Zapukanie do drzwi i przypomnienie o ciszy nocnej, lub telefon do wlasciciela albo agencji, z reguly zalatwia sprawe. Jesli tak nie jest to nalezy wezwac policje, lub straz miejska, to sa sluzby ktore maja pomagac rozwiazywac tego typu problemy. Jesli to nie pomaga to ciagnac sprawe dalej i pociagnac do odpowiedzialnosci wlasciciela mieszkania. Jestem przekonany, ze po kilku upomnieniach i potencjalnych dalszych konsekwencjach, wlasciciel bedzie duzo bardziej ostrozny komu udostepnia swoje mieszkanie.

        • Konkret napisał(a):

          @BiL
          Niestety ale z Twoich wypowiedzi wynika, że nie do końca rozumiesz o czym jest mowa. Nie odbieraj tego osobiście, pewnie po prostu nie zetknąłeś się do tej pory, moim zdaniem, z tego typu problemami. NIektórym nie mieści się w głowach jak mogą się zachowywać normalni wydawałoby się ludzie.

          Czy czytałeś wszystkie dyskusje pod artykułami z portalu Trojmiasto które zalinkowałem ? Bo mam wrażenie, że nie.
          Problem nie dotyczy osób (najemców) które normalnie się zachowują tylko tych którzy zachowują się nienormalnie.

          Przykładowo – jesteś sąsiadem kilku / kilkunastu tego typu mieszkań. W poniedziałek i wtorek było cicho i fajnie, w środę darcie mordy z balkonu i wyzwiska na całe osiedle, głośna muza, w czwartek znowu spokojnie, w piątek i sobotę ponownie krzyki, muza na cały regulator do 4.00 rano, interwencje policji, walenie do Twoich (!) własnych drzwi bo…. turysta pomylił twoje mieszkanie z tym w którym rezydują…. (pomińmy już milczeniem…), interwencje u „sąsiadów” (i tu już pominę co możesz usłyszeć od tego typu „sąsiadów”…), rano wstajesz niewyspany, klatka zarzygana, uszkodzone drzwi wejściowe etc etc.

          Czy masz pretensje o to że w poniedziałek, wtorek i czwartek było cicho ?? Nawet nie zdajesz sobie sprawy kto mieszkał w te dni w tych mieszkaniach bo te krzyki mogły dochodzić z różnych mieszkań a nie wciąż z tego samego. W tym jest problem.

          Przykładowy tydzień z życia który opisałem niestety wcale nie jest fikcyjny… to mi opowiadał człowiek który kupił za około milion złotych mieszkanie dla swojej rodziny w takim budynku (!)

          BiL pisze: „(…) sytuacje ktore opisujesz jako ‘normalne’, tak naprawde sa sporadyczne. Zapukanie do drzwi i przypomnienie o ciszy nocnej, lub telefon do wlasciciela albo agencji, z reguly zalatwia sprawe.”

          To jest potwierdzenie, że nie miałeś z tym do czynienia. Czy taki tydzień czyli 3 dni spokoju a 4 nie to sporadycznie czy już nie ? zważywszy że hałasy nie docierały z tego samego mieszkania ?

          „zapukanie do drzwi”…. hmmm, zdradzę Ci pewien sekret bo o tym nie pisałem… mojemu znajomemu właśnie po takim zapukaniu odechciało się właśnie już ostatecznie mieszkać w tym budynku bo poczuł że nie jest tam bezpieczny ani on ani jego rodzina.

          „telefon do właściciela”… a gdzie miałbyś go poznać skoro nie przychodzą zazwyczaj tego typu właściciele na żadne zebrania ?

          „(…) jesli tak nie jest to nalezy wezwac policje, lub straz miejska, to sa sluzby ktore maja pomagac rozwiazywac tego typu problemy. ”

          Taaaa. A świstak siedzi… Przyjeżdżają, spisują, pouczają, za 2 godziny znowu przyjeżdżają ale… już im nikt nie otwiera…. za dzień lub 2 tych najemców już tam nie ma, właściciel rozkłada ręce – proszę ich ścigać a nie jego, za tydzień sytuacja się powtarza ale… z innymi ludźmi więc to nie ta sama sprawa i tak w kółko…

          Tak jak Ci napisał Eirenaios – Ci którzy syfią i hałasują dziwią się że sąsiedzi jacyś wścibscy…
          bo może mieli czelność zapukać i poprosić o ciszę ???
          Oraz napisał o efekcie skali. No właśnie – na cały kilkunastopiętrowy blok mieszkańców stałych zaledwie kilkanaście rodzin to jakie jest prawdopodobieństwo że w którymś z pozostałych akurat dzisiaj będzie impra do białego rana ?

          Najpierw sugerowałeś, że myli się tych hałasujących ze studentami…, teraz piszesz, że to sporadyczne. Niestety ani nie chodzi o studentów bo ci mieszkają przynajmniej 10 miesięcy a nie 2 dni ani nie jest to sporadyczne w skali całego danego budynku.

          Możesz wynająć mieszkanie w tego typu budynku na rok i przekonać się z czym to się wiąże.
          W Gdańsku mogę podać konkretne adresy gdzie można sobie „spokojnie” pomieszkać.

          Dlatego uważam, że właściciele sami powinni mieszkać obok tych mieszkań, wówczas na pewno mieliby duuuży interes w tym aby wynajmować spokojnie zachowującym się gościom.

        • BiL napisał(a):

          Konkret, wiekszosc juz napisalem, wiec nie ma sensu sie powtarzac, ale to co chce ci powiedziec to:
          1. Jesli budynek wielorodzinny dopuszcza mozliwosc wynajmu turystom, to wlasciciele moga to robic.
          2. Nie traktuj tego typu mieszkancow w jakis specjalny sposob, traktuj ich jak wszystkich innych mieszkancow bloku. Gdy mieszkasz w tego typu budynku, niestety czasem uslyszysz jakies krzyki sasiadow, jakies klotnie, glosniejsza muzyke, spotkasz obcych ludzi na klatce, dzieci dudniace w twoj sufit bo akurat biegaja, odglosy remontu, imprezy itp. – to sa realia zycia w tego typu budynkach. Jesli nie chcesz zupelnie tego typu sytuacji, to najlepszy jest dom jednorodzinny.
          3. Jesli ktos zakluca cisze nocna (a w przeciwienstwie do tego co piszesz, sa to jednak sporadyczne przypadki, a u doswiadczonych hostow obslugujacych tego typu mieszkania wrecz powiedzialbym, ze niespotykane) to zwroc na to uwage osobie ktora te cisze zakloca, wlascicielowi mieszkania, zarzadcy mieszkania, agencji ktora je obsliguje, policji i strazy miejskiej, jak to nie pomaga to zglos sprawe do sadu. Odpowiedzialny za mieszkanie jest jego wlasciciel.
          4. Jesli sa w klatkach jakies huliganskie wybryki, warto sie zastanowic nad CCTV, lub chociazby tylko jego atrapa i rozwieszonymi znakami.
          5. Agencja/wlasciciel ustalaja wlasne ‘zasady domu’ do ktorych wynajmujacy musza sie stosowac. Maja takze wplyw na to jakich gosci przyjac, a jakich odrzucic, gdy jakies mieszkania mialy kiedys problemy z halasem, lub niewlasciwym zachowaniem – szczegolnie powinno to byc filtrowane, a potencjalni goscie ktorzy moga robic problemy odrzucani. Pisze to z pozycji osoby, ktora ma doswiadczenie wspolpracy z roznymi firmami zajmujacymi sie tym profesjonalnie, w ktorej listingach w ostatnich kilkunastu miesiacach bylo kilkaset rezerwacji, od jednodniowych do miesiecznych.

        • Tomek napisał(a):

          Bil, tak, jeśli budynek pozwala wynajmować turystom, to właściciel ma prawo to robić. Ale teraz rozmawiamy właśnie o tym, czy i dlatego wprowadzić w prawie zapisy ograniczające to. Jest demokracja, więc zrozum, że niektórzy tu dyskutujący – w tym ja – mają prawo głosować za takimi zmianami.

          Piszesz, że przypadki zakłócania ciszy nocnej są u „doswiadczonych hostow obslugujacych tego typu mieszkania wrecz powiedzialbym, ze niespotykane”. Nie bardzo rozumiem, jak oni mogą temu zapobiegać. Jestem w grupach o najmie krótkoterminowym na FB i widzę, jak bezradni są właściciele mieszkań i jakie numery wywijają klienci. Nie ma jak nad tym zapanować.

        • Konkret napisał(a):

          @BiL
          ad.1 Oczywiście, że mogą. Aktualnie prawo nie przewiduje żadnych restrykcji w tym względzie. Właściciele nie muszą się nikogo pytać czy mogą czy nie mogą. Po prostu wynajmują.
          W tym właśnie szkopuł, że jak w wielu innych miastach w Europie, ustawodawca zamierza wprowadzić jakieś konkretne przepisy w tym zakresie i stąd wpis Sławka na ten temat.

          ad.2 „(…) traktuj ich jak wszystkich innych mieszkancow bloku.”; (…)Gdy mieszkasz w tego typu budynku, niestety czasem usłyszysz jakies krzyki sasiadow, jakies klotnie,(…)”

          Tzn. w jaki sposób miałby taki mieszkaniec traktować 2-dniowych sąsiadów ? Chodzić do nich po szklankę cukru ? Możesz doprecyzować ? To tak jakbyś mieszkańca hotelu chciał traktować jak zwykłego sąsiada…

          Oczywiście, że prawie w każdym budynku czasami są hałasy od sąsiadów ale nie piszemy tu (ani nikt na portalu Trojmiasto w komentarzach nie pisze) o „sporadycznych” hałasach tylko o notorycznym zakłócaniu ciszy nocnej przez tymczasowych mieszkańców (oczywiście nie przez wszystkich) bardzo wielu mieszkań w tym samym budynku co gdyby nawet założyć, że w każdym mieszkaniu hałas byłby tylko raz w miesiącu (!) to przy tej skali mieszkań w jednym bloku hałasy możesz mieć 3 – 4 razy w tygodniu (!)

          Nie należy zapominać także o sąsiadowaniu z mieszkaniami w których są prowadzone także różnego typu „usługi”… dla ludności (wyobraź sobie tutaj rodzaj odgłosów z takich mieszkań… i jak wytłumaczysz dzieciom co się dzieje za ścianą…?) I co powiesz gdy pójdziesz tam na „interwencję” ??

          ad.3 Niestety bardzo idealistycznie podchodzisz do tego tematu. Pisałem na przykładzie znajomego który kupił mieszkanie za około milion złotych i jego próbach kulturalnego załatwienia problemu. Po jednej z interwencji czuł że jest tam po prostu niebezpiecznie.

          ad.4 „warto sie zastanowic nad CCTV”
          A kto miałby to przegłosować na zebraniu ? Właścicieli przykładowo jest 80 a na zebraniu pojawia się 8 – 10 osób… Właściciele mieszkań na krótki termin często stanowią większość w takiej wspólnocie w nowych budynkach w dobrych lokalizacjach. Jak chciałbyś przekonać tych właścicieli nawet ich nie znając ?
          Na klatce mijasz taką masę ludzi, że nie wiesz kto jest właścicielem który się pojawił na chwilę a kto najemcą na 2 dni.

          ad.5 „Agencja/wlasciciel ustalaja wlasne ‘zasady domu’”
          Tak. Zazwyczaj ustalają. A co robią w razie zakłócania ciszy mimo próśb? Wyrzucają jedno / dwudniowych najemców na bruk ? O takich przypadkach jeszcze nie słyszałem w Gdańsku.

          Obecnie na rynku gdańskim jest taka masa mieszkań i innych różnych opcji zakwaterowania dla turystów (a kolejne setki mieszkań są w trakcie budowy), że jedyne o co starają się właściciele tych mieszkań to obłożenie (!). To ich głównie interesuje. A że czasami kosztem sąsiada który rano wstanie nie wyspany do pracy ?
          A kogo to obchodzi ?

          „Pisze to z pozycji osoby, ktora ma doswiadczenie wspolpracy z roznymi firmami”

          Skoro masz takie doświadczenie w najmie krótkim to czy Twoi sąsiedzi (ci zwykli) mają do Ciebie bezpośredni telefon ? jesteś właścicielem tych mieszkań czy najemcą od innej osoby i robisz podnajem ?

          Jaki procent mieszkań w każdym z tych budynków jest przeznaczony na najem krótkoterminowy ? (to akurat kwestia najważniejsza bo właśnie w tym tkwi problem – w skali)
          Jeśli w budynku jest jedno takie mieszkanie to pozostali właściciele mogą bez problemu „walczyć” w razie problemów bo stanowią większość. Natomiast jeśli jest odwrotnie to jedyne co mogą to… się wyprowadzić jak mój znajomy.

          Nie byłoby tego typu problemów gdyby w danym budynku wszystkie mieszkania były wynajmowane w taki sposób. Po prostu byłby to swego rodzaju „hotelowiec”.

          Poza tym fakt, że akurat Ty osobiście nie miałeś takich perypetii z dotychczasowymi najemcami nie znaczy, że w innych budynkach (w których jest więcej mieszkań na najem krotki w stosunku do „normalnych mieszkań”) lub w innych miastach takich problemów nie ma.

          https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Wynajem-mieszkan-utrapienie-i-dochodowy-biznes-n112255.html

          Już sama treść artykułu sygnalizuje z jakimi innymi problemami wiąże się obecna sytuacja a komentarze jeszcze bardziej to uwypuklają

          Zapewniam Cię, że w Gdańsku to już jest problem w wielu budynkach.

        • Konkret napisał(a):

          @BiL
          „Mam w planach taka inwestycje w Polsce, ale w tym momencie chyba nikt tak do konca nie wie tam jeszcze “z czym to sie je”.

          Zauważyłem, że w innym komentarzu napisałeś, że masz dopiero w planach taką inwestycję.

          Mógłbyś napisać w takim razie na czym polega Twoje doświadczenie w tym temacie ?

          „Pisze to z pozycji osoby, ktora ma doswiadczenie wspolpracy z roznymi firmami zajmujacymi sie tym profesjonalnie(…)”

        • BiL napisał(a):

          Tomek, oczywiscie ze masz prawo glosowac za tym co uwazasz za sluszne. Nikt ci tego nie odbiera. Ja tez z niecierpliwoscia czekam na jakies regulacje poruszajace te wszystkie kwestie. Zdaje sobie natomiast sprawe z tego, ze lobby hotelowe jest potezne, i takie Airbnb jest dla niego ogromnym konkurentem, ktory w bardzo krotkim czasie stal sie wiekszy niz 5 najwiekszych na swiecie sieci hotelowych razem wzietych.

          Uwazam natomiast, ze kompletny zakaz to bylaby zbrodnia na wlasnosci prywatnej. Jestem za tym zeby kazdego gospodarza traktowac indywidualnie, tzn. niech Pan X w Toruniu nie odpowiada za to, ze Pan Y w Gdansku wynajmuje swoj lokal np. na wieczory kawalerskie. BTW sam zatrzymywalem sie niedawno z rodzinka w Airbnb w Gdansku na kilka dni, i zapewniam ze nawet nie widzielismy najblizszych sasiadow i nie roznilismy sie niczym od innych mieszkancow bloku.

          W Airbnb, kazdy booking request mozesz przyjac, lub odrzucic. Kazdy gosc zobowiazuje sie tez do przestrzegania twoich zasad. Ogolnie Airbnb opiera sie na zaufaniu, uzytkownicy musza przedstawic dokument tozsamosci i zrobic sobie zdjecie, do tego oczywiscie torzsamosc potwierdzajaca platnosc, zarowno goscie jak i gospodarze maja wystawiane recenzje. To pozwala gospodarzom na kontrole tego kto do nich przyjezdza.

          Takie kompletne zakazy sa moim zdaniem mocno kontrowersyjne. Na tej samej zasadzie mozna powiedziec, ze nie mozesz swojego mieszkania udostepnic np. swoim znajomym, bo sa obcy w bloku, uzywaja klatki schodowej, i moga np. halasowac. Jak bys sie czul z czyms takim? Bylbys w stanie cos takiego zaakceptowac?

        • Konkret napisał(a):

          @BiL
          „lobby hotelowe jest potezne”

          Tak, lobby hotelowe jest potężne ale sądzę, że sąsiadów tych mieszkań którzy nie mogą spać po nocach mało interesuje czy jakieś lobby też jest tego samego zdania co oni.

          Proszę zwrócić uwagę na Sopot i Kraków. To głównie te miasta przodują w lobbowaniu za zmianą przepisów i zapewniam Cię, że na pewno nie chodzi tylko o wpływy hotelów…

          Przespaceruj się po 23.00 godzinie po Sopocie i zorientujesz się w co się przemienił ten piękny kurort. Niestety ale serwis AirBNB jest jednym z powodów tej niechlubnej przemiany (oczywiście nie jedynym).

          „(…)sam zatrzymywalem sie niedawno z rodzinka w Airbnb w Gdansku(…)”

          Przenoszenie własnego zachowania na innych nie rozwiązuje problemów. Ja też na przykład korzystałem kilka razy w życiu z tego typu portali i zarówno ja jak i moja rodzina zachowywaliśmy się normalnie tylko…. co z tego wynika ? Czy to znaczy że wszyscy (!) inni tak się zachowują ?

          Dla porównania:
          Fakt, że na przykład Kowalski nie kradnie nie znaczy że Iksiński też nie kradnie.

          „Na tej samej zasadzie mozna powiedziec, ze nie mozesz swojego mieszkania udostepnic np. swoim znajomym, bo sa obcy w bloku”

          Dobrze wszyscy wiemy, że nie o to chodzi. Nikt nikomu nie zabrania ani nie zabroni zaprosić do siebie rodziny na parę dni nawet w czasie swojej nieobecności. Nie w tym jest problem.

          U podstawy serwisu typu AirBNB i innych leżała idea współdzielenia… Ktoś wymyślił, że jeśli będziesz miał wolny pokój we własnym domu lub własne mieszkanie wolne przez jakiś czas gdy Ciebie tam nie ma to będziesz mógł wynająć komuś innemu. Idea szczytna ale już wszyscy chyba zdają sobie sprawę że to nie żadne współdzielenie tylko zwykły biznes. Niestety ale często kosztem spokojnego życia sąsiadów.

          Zwykłym współdzieleniem jest np BlaBlaCar. Jadę do Warszawy to zabieram „przy okazji” parę osób i jadę taniej. Nic na tym nie zarabiam. Gdybym tym samym autem (lub kilkoma innymi podnajętymi nawet od innych) jeździł umyślnie między miastami i pobierał opłaty wyższe niż własne koszty to nie byłoby to już współdzielenie tylko zwykłe usługi przewozowe a do tego obowiązują inne przepisy.

          Podam przykład do jakich sytuacji dochodzi już na rynku gdańskim z ostatnich tygodni.
          Na Przymorzu jest już taka duża ilość mieszkań wynajmowanych na krótki termin, że mieszkańcy „normalni” mają chyba już tego naprawdę dość.
          Moi znajomi wynajęli za kwotę 500 zł mieszkanie na jedną dobę na wieczór panieński…
          Właściciel oczywiście był tego świadom i się na to zgodził i na to że jakieś tam hałasy jednak będą…
          Od godziny około 20.00 zaczęło się dobijanie do drzwi przez sąsiadów oraz ochronę, że niby jest za głośno. Zapewniali mnie, że po prostu głośno rozmawiali i się śmiali ale mnie tam nie było więc nie mogę potwierdzić (pamiętajmy że to była dopiero 20.00 godzina)
          Następnie na kilka minut zgasł prąd i zabrakło wody, potem jeszcze kilka razy…(wyglądało to jak swego rodzaju „ostrzeżenie”), kolejne wizyty ochrony i sąsiadów i ostatecznie brak prądu i wody zupełny :) Impreza z przyczyn obiektywnych zakończyła się o 22.00.

          Wynika z tego że ochrona miała dostęp do węzła i na polecenie sąsiadów odcięli media. Powiem szczerze, że nigdy się z czymś takim nie spotkałem.
          Właściciel oczywiście nie poczuwa się do winy choć z sytuacji wynika że ma on konflikt z sąsiadami już od dłuższego czasu i każde naruszenie miru domowego spotyka się z ostrą i gwałtowną ich reakcją.
          Obawiam się, że w wielu blokach może dochodzić coraz częściej do tego typu konfliktów i eskalacji.

          W zasadzie moim zdaniem rozwiązania w miarę rozsądne to albo właściciel powinien mieszkać obok albo powinno się wynajmować na termin krótki tylko i wyłącznie mieszkania w całych budynkach do tego celu przeznaczonym.

        • BiL napisał(a):

          Konkret, bardzo wiele osob ma wyrobiona opinie na temat krotkoterminowki, albo z prasy ktora oczywiscie stawia wlascicieli takich mieszkan w zlym swietle, albo z opowieci zaslyszanych od kogos.

          Nie podoba mi sie, ze ktos generalizuje twierdzac, ze gospodarze maja w powazaniu sasiadow, a jedyne co ich interesuje to zyski za wszelka cene. Uwazam, ze to bardzo niesprawiedliwe stawianie sprawy.

          Przykro mi, ze twoj znajomy spotkal sie ze zlym zachowaniem gosci krotkoterminowych w swoim bloku. Przykro mi, ze jego proba uciszania takiego goscia zakonczyla sie niepowodzeniem, a zwlaszcza ze poczul w tej sytuacji zagrozenie. Szkoda, ze sie wyprowadzil a nie walczyl o swoje – moze gdybys mu podal ten przyklad:

          “Fakt, że na przykład Kowalski nie kradnie nie znaczy że Iksiński też nie kradnie.” – to moze sytuacja potoczylaby sie inaczej? – teraz mozemy tylko gdybac.

          Jeszcze raz powtorze, jestem za tym zeby docelowo zamykac listingi, ktore zaklucaja cisze nocna – ale to powinno byc udokumentowane, zeby nie bylo zadnych niedomowien. Jesli do takich sytuacji faktycznie by dochodzilo to oznacza, ze gospodarz powinien zajac sie czyms innym.

          Natomiast ciekawi mnie czy mieszkancowi bloku robi jakas roznice, to czy za sciana jest gosc Airbnb z Norwegii, czy ciotka Baska z Bzdzikowic? Jesli oboje zachowuja sie jak normalni mieszkancy bloku, to chyba roznica jest tylko taka, ze ciotka nie placi. No ale rozumiem, ze moze to niektorym przeszkadzac. Chcialbym myslec, ze jest ich niewielu.

          Skoro poruszamy kwestie potencjalnego ograniczenia mozliwosci wolnego dysponowania wlasnoscia prywatna – w tym przypadku mieszkaniem (tzw. “wolnorynkowcy” chyba musza to ciezko znosic), to te dwa przyklady w zasadzie niczym sie nie roznia. Takze nie wrzucajmy wszystkich gospodarzy do jednego worka, eliminujmy tych zlych, no i pochylmy sie chwilke nad tym jak bardzo chcielibysmy sami sobie narzucac ograniczenia naszej wolnosci.

        • Konkret napisał(a):

          @BiL
          „bardzo wiele osob ma wyrobiona opinie na temat krotkoterminowki, albo z prasy ktora oczywiscie stawia wlascicieli takich mieszkan w zlym swietle, albo z opowieci zaslyszanych od kogos.”

          Tak. To prawda. Czyli w domyśle rozumiem, że moja opinia jest nie miarodajna bo uzyskana z opowieści?
          A twoja dobra opinia na ten temat jest wyrobiona na podstawie autopsji?

          „Szkoda, ze sie wyprowadzil a nie walczyl o swoje – moze gdybys mu podal ten przyklad:(…)”

          Jak powiedzenie znajomemu że „nie każdy kradnie” lub że nie każdy hałasuje miałoby mu w tej sytuacji pomóc?

          Mieszkanie w którym akurat próbował interweniować służyło do udzielania „usług” różnym panom… Niestety ale w budynkach w których jest tak duży odsetek mieszkań na krótki termin zdarzają się też goście na… bardzo krótki termin którzy zmieniają się co godzinę…
          Ale problem nie dotyczył tylko tego mieszkania tylko dziesiątek innych mieszkań również.

          „czy mieszkancowi bloku robi jakas roznice, to czy za sciana jest gosc Airbnb z Norwegii, czy ciotka Baska z Bzdzikowic? ”

          Osobiście sądzę że nie przeszkadza. Jeśli ktoś zachowuje się normalnie to jest często nie zauważalny. Nie ma przy tym znaczenia z jakiej jest miejscowości.
          Natomiast sądzę że „zwykli” właściciele nie zapraszają do siebie co 2 dni innej rodziny z Polski przez cały rok i na dodatek nie robi tak też równocześnie 40 innych mieszkań w tym samym budynku ..
          To nie ten problem i nie ta skala.

          To jest zwykłe prowadzenie działalności hotelowej czy też hostelowej w budynkach bez recepcji (takowa zdarza się sporadycznie)

          Mi tak po ludzku żal tych zwykłych mieszkańców którzy często mają z tym duży problem i tak naprawdę są zupełnie bezradni w tej sytuacji.

          Mimo, że się nie zgadzamy dziękuję za ciekawą dyskusję.

  7. xav napisał(a):

    Poczatkowa premia za najem krotkoterminowy (NK) byla stanowczo zbyt wysoka… zwroty z obydwu sposobow wynajmu beda zbiegać do siebie – pewnie z małą 1-2% przewagą na korzyść NK(zarowno przez spadek cen najmu na doby, wzrost czynszow najmu dlogokresowego (ND)- skoro czesc mieszkan zejdzie z rynku, i wzrost cen mieszkan w dogodnych lokalizacjach do NK

    Rząd ma racje dociskając Januszy hotelarstwa – chcesz prowadzić najem jak hotel – płać podatki jak hotel…
    wsplonoty maja racje – kupujc apartment w centrum miasta nie chcesz miec co weekend nowych twarzy krecacych sie po twojej klatce…
    jedyny absurd to ta zasada z oznaczeniem wyjsc ewakuacyjnych w mieszkania…

  8. BiL napisał(a):

    Mam w planach taka inwestycje w Polsce, ale w tym momencie chyba nikt tak do konca nie wie tam jeszcze “z czym to sie je”. Mam nadzieje, ze w najblizszym czasie sytuacja sie jakos wyklaruje. Bylaby wielka szkoda gdyby lobby hotelowe wraz z urzednikami to w Polsce przyblokowalo, bo chetnych na tego typu uslugi jest mnostwo.

    Jesli ktos faktycznie przeszkadza sasiadom np. halasem w nocy, to takie listingi scigac, karac i zamykac. Ale wszystko inne powinno byc dopuszczone. Pewnie wbrew ogolnej swiadomosci spoleczenstwa w tej kwestii, wlasciciel jesli chce to ma ogromny wplyw na to kto sie u niego bedzie zatrzymywal, a kto nie.

    Jesli chodzi o przyszlosc, to DLT moze sporo namieszac, dajac opcje omijania posrednikow, ktorzy biora swoj niemaly %.

    Ogolnie rozwoj technologiczny przynosi spore zmiany, to co zrobil kiedys z biurami podrozy, teraz robi w UK z agencjami nieruchomosci. Online vs high street to nierowna walka. Maszyna vs czlowiek.W tym momencie bardzo tanio i latwo mozna np. sprawdzic czy potencjalny klient jest osoba, ktorej chcemy wynajac dlugoterminowo nasze mieszkanie. Jesli cos sie zepsuje, bardzo latwo znalezc np. sprawdzonego lokalnego majstra, bo ludzie ktorzy korzystali z jego uslug napisali o tym w reviews. Swiat zmienia sie na naszych oczach.

  9. BiL napisał(a):

    Ja mam w planach taka inwestycje w Polsce, ale w tym momencie chyba nikt tak do konca nie wie tam jeszcze “z czym to sie je”. Mam nadzieje, ze w najblizszym czasie sytuacja sie jakos wyklaruje. Bylaby wielka szkoda gdyby lobby hotelowe wraz z urzednikami to w Polsce przyblokowalo, bo chetnych na tego typu uslugi jest mnostwo.

    Jesli ktos faktycznie przeszkadza sasiadom np. halasem w nocy, to takie listingi scigac, karac i zamykac. Ale wszystko inne powinno byc dopuszczone. Pewnie wbrew ogolnej swiadomosci spoleczenstwa w tej kwestii, wlasciciel jesli chce to ma ogromny wplyw na to kto sie u niego bedzie zatrzymywal, a kto nie.

    Jesli chodzi o przyszlosc, to DLT moze sporo namieszac, dajac opcje omijania posrednikow, ktorzy biora swoj niemaly %.

    Ogolnie rozwoj technologiczny przynosi spore zmiany, to co zrobil kiedys z biurami podrozy, teraz robi w UK z agencjami nieruchomosci. Online vs high street to nierowna walka. Maszyna vs czlowiek.W tym momencie bardzo tanio i latwo mozna np. sprawdzic czy potencjalny klient jest osoba, ktorej chcemy wynajac dlugoterminowo nasze mieszkanie. Jesli cos sie zepsuje, bardzo latwo znalezc np. sprawdzonego lokalnego majstra, bo ludzie ktorzy korzystali z jego uslug napisali o tym w reviews. Swiat zmienia sie na naszych oczach.

  10. Eirenaios napisał(a):

    BiL, mówisz na podstawie doświadczeń czy domysłów? Jak już wspominałem na łamach fridomii, wynajmowałem jedno mieszkanie w krótkim terminie przez niecałe 2 miesiące. Gosci milem mniej około 15. Jedna panie wynajmowała przez 10 dni i nie mieszkała bo użyła go jako składzik i ja najmilej wspominam. Byli ludzie normalni, kulturalni i ich była większość. Jedna młoda pracowniczka korporacji która zrobiła mała imprezę ale chyba było w miarę kultularnie. I Pani po której zastałem syf. Brudne gary, nie skończone śniadanie, pod stołem oslonke z igły, plamy krwi…. A opinię dała mi w bookingu pozytywna, zachwalała że czysto i schludnie😂 tylko sąsiedzi wścibscy…. Jak pomnożymy to przez efekt skali przy dużym bloku, to pozostaje mi tylko współczuć normalnym lokatorom.

  11. Lukasz napisał(a):

    Od 2 lat wynajmuje 3 mieszkania turystom, więc w miarę sensownie mogę się wypowiedzieć w temacie. Dochód z mieszkań w sezonie jest 2-3x większy niż przy umowie długoterminowej, obłożenie sięga 90-95%. Po dwóch latach nie zauważyłem zwiększonej amortyzacji mieszkania w stosunku do umów długoterminowych.
    Prowadzę legalną DG, płacę podatki, kasa fiskalna, zwiększony podatek od nieruchomości pod DG, opłaty klimatyczne itd. Nie wynajmuje nic na czarno.
    W sezonie wszystkie mieszkania wynajmuję w sumie ok. 100 razy, podczas którego mam jedną, może dwie imprezy w mieszkaniu. Niech kamieniem rzuci ten kto przy umowie długoterminowej zabroni najemcy organizacji imienin, urodzin itd., jest to podobnej kategorii „impreza”. Nie spotkałem się z biegającymi, krzyczącymi, wymiotującymi po kątach najemcami, podejrzewam że jest to promil, który podchwytywany jest przez media i rozdmuchiwany przez zawistnych sąsiadów. Pamiętajmy, że najemca długoterminowy też może się taki trafić, a do tego nie spędzi w mieszkaniu tygodnia tylko np. rok. Z sąsiadami żyję w zgodzie, wspólnie realizujemy wszelkie naprawy części wspólnych itd.
    Jeżeli lobby hotelowe wprowadzi ograniczenia to zapewne będę wynajmował na czarno, nie będę w stanie przerobić mieszkania na hotel i spełnić wszystkich wymagań jak hotel, dodatkowych podatków się nie boję, zostaną przeniesione na klientów. Ilość turystów w sezonie nie zmniejszy się z powodu wprowadzenia ograniczeń rządowych, gdzieś będą musieli oni zamieszkać, hotele nie są w stanie przyjąć całego wakacyjnego ruchu.

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Łukasz, dzięki za podzielenie się z nami swoją perspektywą. Rzeczywiście nie zawsze są kłopoty z najemcami krótkoterminowymi. Dziś rozmawiałem z moim bardzo dobrym znajomym – od 10 lat mieszka w warszawskich Platinium Towers, apartamentowcu wysokiego standardu. Znajomy powiedział mi, że w jego ocenie zaledwie 10% mieszkań jest tam zajmowanych przez właścicieli – większość jest wynajmowana, z czego większość na krótkie terminy. Bywa ostro, ale chyba nie na tyle, bo mój znajomy kupił tam drugie, większe mieszkanie, do którego się przeprowadził.

      Ale mam inne pytania do Ciebie: piszesz, że w sezonie dochody (rozumiem, że są to przychody minus koszty) są 2-3 razy wyższe niż z najmu długoterminowego. Jak długo trwa sezon i jak to wygląda „po sezonie”?

      • Sławek Muturi napisał(a):

        Aha, jeszcze jedno. Mój znajomy twierdził, że dużą rolę w kontroli nocnego hałasu w budynku Platinium Towers odgrywa całodobowa recepcja/ochrona:-)

      • Lukasz napisał(a):

        Oczywiście dochód o którym piszę to przychód-koszty ;)
        Z tym, że wszystko robię sam lub z pomocą rodziny, nie zatrudniam sprzątaczki, recepcjonistki itd. W związku z tym traktuję to jako drugi etat, a nie pasywny przychód z najmu.

        Dla mnie sezon trwa ok. 3,5 – 4 miesiące, po sezonie wynajmuje mieszkania studentom długoterminowo, nie jestem w stanie wygrać ofertą z hotelami, które w tym okresie stoją puste, a zainteresowanie turystów jest niewielkie. Poza tym ilość włożonej pracy nie jest mała, nie jestem pewien czy byłoby to opłacalne przy niskich stawkach dobowych.

        • Sławek Muturi napisał(a):

          Łukasz, duże dzięki za owe dodatkowe informacje. Powodzenia w najmie!!!

          Jakiś czas temu (rok-dwa?) wielu właścicieli M w Trójmieście, z którymi miałem okazję rozmawiać, przechodziło z najmu krótko- na długoterminowy. Czy też zauważyłeś ten trend, a może znów się odwrócił?

        • Lukasz napisał(a):

          Ciężko mi się do tego ustosunkować, nie monitoruję rynku, nie mam też większej styczności z innymi wynajmującymi.
          Wszystko zapewne zależy od konkretnej sytuacji, bo wynajem na doby to jest etat, a nie przychód (prawie) pasywny jak w wynajmie długoterminowym w którym pojawiamy się w mieszkaniu kilka razy w roku. Jeżeli komuś się nie chce, nie opłaca, nie może itd. to przechodzi na najem długoterminowy, który jest znacznie prostszy. Z całym szacunkiem ale korzystanie z agencji, które pośredniczą w obsłudze ruchu turystycznego z ich prowizjami na poziomie 30-40%, a do tego przy braku jakiejkolwiek kontroli nad tym mija się to zupełnie z celem. Ryzykując wiele można w tym wypadku zbliżyć się do kwot umów długoterminowych.
          Podsumowując swój komentarz – najem krótkoterminowy jest dobry dla osób, które mają wolne moce przerobowe na zajęcie się tym poważnie. Pilnując samemu całości można nad tym panować, z najemcami nie ma większych problemów niż przeciętnie, media lubią rozdmuchiwać wiele tematów, z sąsiadami również można żyć normalnie, bo większość wynajmujących to normalni ludzie. Płacenie wyższych podatków (DG, podatek od nieruchomości, klimatyczne) jest dla mnie do przyjęcia przy tego typu działalności, nie jest oczywistością ewentualna konieczność spełniania specjalistycznych przepisów jak dla hoteli, które mają dziesiątki pokoi w jednym budynku i świadczą szereg dodatkowych usług.
          Nie widzę różnicy dlaczego to samo mieszkanie legalnie będę mógł wynająć np. na miesiąc ale na 3 tygodnie już nie, bo wtedy jest to działalność hotelowa. Nie porównuję sytuacji na polskim rynku do np. Barcelony czy Paryża, która jest z innej planety w porównaniu do sytuacji w Polsce.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

13.X. 2018, sobota – godz 17:00; Seul, Korea – darmowe spotkanie w 3 Alley Pub, podczas którego chętnie odpowiem na pytania związane z wolnością finansową, inwestowaniem w najem, również w formule crowd fund investing, oraz o tym co można robić po osiągnięciu wolności finansowej:-)

29 maja 2019 roku, środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Cztery Pory Życia

Jakiś czas temu opracowałem własną teorię. Teorię Czterech Pór Życia. (Uwaga: to będzie kolejny bardzo długi - niestety - wpis. Chcę się pochwalić jedyną moją autorską teorią. Wymyśloną już ładne kilkanaście lat temu). Otóż... ... człowiek żyje średnio 72 lata. Chyba w rzeczywistości w Polsce nieco dłużej, ale liczba 72 dobrze się dzieli. Na 4 równe ćwiartki po 18 lat każda. Pierwsza pora życia to dzieciństwo, gdzie człowiek nie jest zdolny sam przetrwać, ani fizycznie, ani [...]

Najnowsze komentarze

  • Robert: http://wiadomosci.gazeta.pl/wi adomosci/7,166611,24126385,mie szkancy-nowej-kaledonii-jed...
  • Robert: https://www.rp.pl/Mieszkaniowe /311019943-Wielka-plyta-wynajm owana-takze-na-pokoje.html
  • Sławek Muturi: Monika, dzieki za mobilizowanie mlodego pokolenia. To paradoks, ze nie sa zainteresowani, bo to...
  • Sławek Muturi: Jola, tak spacery po starowce Mombasy w ciagu dnia jak najbardziej OK. Jedyna niedogodnosc to...
  • Monika: Sławku, Poszłam do wyborów i zabrałam ze sobą 19-lenią córkę… której się wyjątkowo nie chciało iść, ale...
  • Jola: Hej , z mężem spędzę cały dzień w Mombasie , czy spokojnie można spacerować samemu , zwiedzanie starówki czy...
  • Sławek Muturi: Jak widac, wpadki zdarzaja sie nawet najwiekszym firmom, z najwiekszymi dzialami IT:-)...
  • Sławek Muturi: Jakies 2-2,5 tygodnia temu, znalazlem w The Korea Herald, artykul mowiacy o tym jaki odsetek starszych...
  • Sławek Muturi: Wioleta, dzieki za kontakt. Niestety nie umiem odpowiedziec na Twoje pytanie. Spodziewam sie, ze...
  • Sławek Muturi: Alma, dzieki za komplement. Rozumiem, ze zainwestujesz z nami, tak?
  • Sławek Muturi: Alma, dzieki za komplement:-)
  • Sławek Muturi: Artur, rozumiem dokladanie tak samo jak piszesz. Dlatego nie bylem pewien co masz namysli piszac...
  • Sławek Muturi: xav, Pacyfik jest dosc drogi jesli chodzi o hotele. Moj pokoj tu na Kiribati kosztuje AUD 30 za noc...
  • Sławek Muturi: aswad, nie wiem o co pytasz… O wyniki Mzuri CFI Lodz oraz Mzuri CFI Slask? Jeszcze troche za...
  • Artur Banach: Ja za RTW uważam wylot z Europy do Azji i powrót przez Pacyfik i Amerykę Północną. Lub odwrotnie, wylot...
  • Wioleta: Dzien dobry, Na wtsepie chce podziekowac za udostepnione info. Latem tego roku odwiedzilam Rumunie. Celem...
  • Alma: Bardzo dobra wiadomość! Teraz tylko zainwestować parę groszy i pchać inwestycje ku wielkim zarobkom!. Świetnie...
  • Alma: W tej książce jest zawarte strasznie dużo przydatnych informacji na temat wolności finansowej. Naprawdę jest...
  • Kuneg: Szare kolory pozwalają wtopić się w tłum. Wiele osób nie ma po prostu odwagi wyróżniać się z tłumu. Miałam...
  • Artur Banach: Przez podróż dookoła świata rozumiem oczywiście wylot z Europy do Azji i powrót nad Pacyfikiem przez...

Najnowsze wpisy

created by Water Design