Listy do wolności

Nie dalej niż wczoraj rozmawiałem z pewną bardzo miłą Polką, która postanowiła – jako studentka – poznać Chiny. Najpierw przyjechała na wymianę studencką. Potem zrobiła magisterkę w Hong Kongu, a dziś pracuje w konsultingu w Szanghaju. Rozmawialiśmy o podróżowaniu, o jej wrażeniach z życia w Chinach, opowiadała o tym jak wielu cudzoziemcom tutaj pracującym nie podobają się Chiny. Iga z kolei bardzo lubi odkrywać kolejne aspekty i niuanse myślenia “po chińsku”. Oczarowany jej podejściem do tematu, wspomniałem jej, że gdzieś czytałem, że aby dogłębnie poznać dany kraj trzeba spędzić też trochę czasu w miejscowym szpitalu oraz w … więzieniu.

I oto dziś – przy okazji sprawdzenia maili – natrafiam na artykuł dotyczący listów Niemca osadzonego w więzieniu w Wirginii (jak twierdzi – przez pomyłkę) jakie pisze do dziennikarki Suddeutsche Zeitung. Oto link: http://wiadomosci.onet.pl/prasa/listy-do-wolnosci/l2vkyq. Lektura dość przerażająca. Autor listów – abstrahując od tego czy rzeczywiście jest czy nie jest winny – pozyskuje sympatię czytelnika. Trudno nie docenić jego hartu ducha, inteligencji, umiejętności obserwacji, pewnego dystansu do tego co się wydarzyło z jego życiem.

Oczywiście nie życzę sobie, Indze, ani nikomu z Was tego typu doświadczeń. Już chyba lepiej poznawać wiele krajów powierzchownie (tak jak robiłem to dotąd ja) niż Wirginię czy inne miejsca na świecie – zbyt dogłębnie.

A wracając do wczorajszego spotkania, to oprócz Ingi spotkałem wiele fantastycznych osób. Adam – inicjator i gospodarz pracował wcześniej m.in w Hiszpanii, Meksyku, Dusseldorfie, a teraz jest tutaj. Jak na swój młody wiek, całkiem sporo doświadczenia. Pewna młoda dziewczyna zajmuje się profesjonalnie wspinaczką skałkową – jeździ na mistrzostwa świata (być może nawet je wygrywa, głupio mi było zapytać wprost i tym samym wykazać, że wcześniej nie słyszałem o polskiej mistrzyni – całą przestrzeń w eterze wypełniają Justyna Kowalczyk i Agnieszka Radwańska, nie pozostawiając miejsca na osiągnięcia innych Polek). Z inną dziewczyną okazało się, że myślimy bardzo, bardzo podobnie. Na tyle podobnie, że powiedziała mi po spotkaniu, że ucieszyła się, że DHL gdzieś zagubił jej … paszport. Bo gdyby paszport nie zaginął to ona wyjechałaby z Szanghaju i nie mogłaby uczestniczyć w spotkaniu ze mną. Niesamowity komplement, prawda? Mimo wszystko, Joasiu, mam nadzieję, że Twój paszport szybko się odnajdzie i że spotkamy się jeszcze gdzieś, kiedyś. Spotkałem też panią, która już prawie jest klientką Mzuri. Mówiła mi co tam nowego się dzieje w … Mzuri:-). Mój szacunek wzbudził pewien młody Polak, który studiuje tutaj na uniwersytecie, tak normalnie, po chińsku. Wcześniej przez dwa lata uczył się tu na miejscu języka i dziś pisze w nim prace, zdaje egzaminy, itp. Wyczyn!

I wiele, wiele innych ciekawych osób. W sumie ok 30 Polek i Polaków (ponoć jest to ponad 10-15% populacji wszystkich Polaków mieszkających w Szanghaju:-), a także dwóch Włochów i jeszcze miła Chinka, będąca żoną Polaka. Przynajmniej jeden z owych Włochów nie znalazł się na spotkaniu przez przypadek. Inwestuje w Polsce, a konkretnie w Katowicach. Po przeprowadzeniu analiz uznał, że to najlepsze miejsce do inwestowania w Europie (czy może nawet na świecie) i zamierza nadal powiększać swój portfel w Polsce. Docenia to, że ceny są nadal niskie, zwroty wysokie, a potencjał wzrostu ogromny i że to w Polsce właśnie warto inwestować. Po raz kolejny potwierdziła się mądrość ludowa – “cudze chwalicie, swego nie znacie; sami nie wiecie co posiadacie”:-)

Jeszcze raz serdecznie dziękuję Adamowi za zaproszenie do Szanghaju na spotkanie oraz wszystkim uczestnikom za przybycie. Mam nadzieję, że spotkanie nie zawiodło Waszych oczekiwań i że coś z niego wyniesiecie dla siebie pozytywnego na przyszłość. Trzymam kciuki za powodzenie Waszych planów.

Sezon spotkań Fridomiaczek i Fridomiaków w roku 2016 uznaję zatem za otwarty. Zapraszam na kolejne spotkania w nadchodzących miesiącach:-). Aktualne informacje dotyczące kolejnych planowanych spotkań zawsze w prawym górnym rogu tego bloga. Do zobaczenia!

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

7 Responses

  1. To bardzo ciekawe i budujace, ze Wloch z Chin inwestuje w Polsce. Ciekawe jaka jest jego historia, ze trafil akurat do Chin i Katowic? Stawiam na jakas nasza pieknosc, ktora pojawila sie na jakims etapie jego zycia i zawrocila mu w glowie :) Byc moze byla z tamtego regionu.

    Katowice to region ktory opieral sie na gornictwie i hutnictwie, a takie regiony w innych krajach swiata sa obecnie w odwrocie. Wegiel pelni coraz mniejsza role, a huty zostaly zautomatyzowane.

    Zrobilem maly internetowy ‘risercz’, w Katowicach w 2014 oddano do uzytku 1314 nowych mieszkan. Nie znalazlem danych ile wybudowalo sie w 2015. Wyglada na to, ze program Mieszkanie dla Mlodych mocno rozkreca sie w Katowicach, a mlodzi coraz czesciej ida na swoje:
    http://www.marta-kulawik.pl/ceny-mieszkan-w-katowicach-iv-kwartal-2015-roku/

    Ciekawe jak pod wzgledem wiekowym ksztaltuje sie liczba najemcow Mzuri Katowice, ale obstawialbym, ze zdecydowana wiekszosc to stosunkowo mlode osoby.
    Wg wikipedii od 1987 liczba ludnosci Katowic spadla o ponad 70tys osob. To sa oczywiscie tylko statystyki, z pewnoscia kiedys mieszkalo sie bardziej ‘na kupie’.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ludność_Katowic

    1. BiL, nie mam w tej chwili szczegółowej wiedzy nt struktury wiekowej najemców w Katowicach więc nie podzielę się tą wiedzą. Z tego co pamiętam, nie odbiega ona jakoś specjalnie od statystyki ogólnokrajowej.

      Warto zwrócić uwagę na jeszcze dwa zjawiska. W Katowicach ponoć średnie zarobki są najwyższe w Polsce, wyższe niż w Warszawie. To z pewnością efekt górnictwa, do którego wszyscy dopłacamy naszymi podatkami. Druga sprawa to specyfika regionalna. Katowice to w sumie małe miasto (ok 300 tyś mieszkańców), ale wiele osób dojeżdża tam do pracy, na uczelnie z całego Śląska, który liczy w sumie ok 3 mln ludzi. W ogóle Śląsk bardzo przypomina mi pod tym względem … Holandię. Tam dość normalne jest, że ktoś mieszka w jednym mieście, pracuje w drugim, a współmałżonek jeszcze w innym. Do pewnego stopnia podobnie jest w Trójmieście, ale chyba jednak na Śląsku to dużo bardziej powszechne zjawisko.

      1. Słąwek, Bil, Katowice dość dobrze radzą sobie ze zmianą profilu. Górnictwo i huty zastępuje automotive (no ok, to raczej Gliwice i Tychy), IT, consulting. Ostatnio mamy boom w deweloperce i kilka dużych centrów biurowych w budowie/na ukończeniu. Do tego kilka uczelni. Ja mam wśród najemców studentów, prawników, lekarzy, księgowych/audytorów, informatyków – 100% odzwierciedlenie powyższego. Na razie jestem bardzo zadowolony z inwestycji w Kato. Nigdy nie przekroczyłem 2 dni w poszukiwaniu najemców (dobrych, sprawdzonych). Pozdrowienia

  2. Slawku, cala przyjemnosc po naszej stronie. Dzieki za super spotkanie i bardzo ciekawe dyskusje. Zapraszamy ponownie do Panstwa Srodka.

    Adam

    1. Adam, jeszcze raz dzięki za zaproszenie. Jestem już w Nanning i prawdopodobnie jutro opuszczę Państwo Środka wjeżdżając do Wietnamu i dalej do Laosu, Tajlandii, Malezji, Singapuru i Polski. Ale moja nauka języka chińskiego nadal nie przyniosła satysfakcjonujących dla mnie efektów więc pewnie wrócę tu w tym roku jeszcze kilkukrotnie. Może właśnie w Szanghaju poszukam sobie szkoły, bo to miasto bardzo mi się podoba. Jest chyba najbardziej kosmopolityczne ze wszystkich miast w Chinach.

      Więc jest ryzyko, że jeszcze będzie mieć mnie wkrótce dość:-) Gdy wrócę na dłużej to mam nadzieję, że uda mi się też pójść na jakiś mecz chińskiej ligi piłkarskiej. Ostatnio zrobiło się o niej dość głośno:-) Jeszcze raz dzięki za zaproszenie.

  3. TV podaje w eter jedynie sportowców którzy się jej opłacają za podawanie w eter (lub ich sponsorzy) a za przykład podam znajomych którzy mają swój team rajdowy i nierzadko uzyskują lepsze lokaty niż Małysz lub inny Hołek, ale o nich nie słyszymy w TV bo…ich sponsor nie opłaca tych wiadomości dla czołowej stacji sportowej (podobno cena wejściowa to 70k) myślę że z tego właśnie powodu nie słyszymy o młodej wspinaczce skałkowej…Katowice? włoch dobrze to sobie rozpatrzył. Ciekaw jestem Twojej opinii Sławku – jakie miasto Ty uważasz za przynoszące przyzwoite zwroty z inwestycji w nieruchomości? wg. mnie Warszawa nie jest zbyt dobra pod tym względem – ceny przegrzane a do tego rekordowo dużo budów w toku.

Pozostaw odpowiedź Monte Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.