Administracyjne ingerencje w najem krótkoterminowy

Jakiś czas temu władze Berlina, a ostatnio Barcelony ingerują w najem krótkoterminowy, prawdopodobnie pod wpływem silnego lobby hotelarzy. Oto link do info na portalu onet.pl: http://m.onet.pl/biznes/ue,4k0h5q

Co o tym sądzicie?

Jeżeli chcesz podzielić się z innymi, udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

7 Responses

  1. W Berlinie czynsze za najem długoterminowy są urzędowo ograniczane oraz właściciele nie mogą wypowiadać umów najmu najemcom. Więc jedynym źródłem rozsądnych zysków oraz sposobem na swobodne dysponowanie swoją własnością, dla właścicieli mieszkań jest/był najem krótkoterminowy. Skutkiem była ograniczona podaż na rynku najmu długoterminowego z czym również władze Belrina starają się walczyć metodami urzędowymi. :))

  2. Jeszcze zanim zostałem inwestorem, już byłem przeciwnikiem państwowych regulacji naruszających swobodę dysponowania własnością i swobodę prowadzenia działalności. Więc nie popieram takich zakazów, podobnie jak nie popieram zakazywania Ubera itp. Często takie zakazy są uzasadniane interesem klienta, gdy w praktyce chodzi tylko i wyłącznie o ścieranie się różnych ekonomicznych interesów.

  3. mamy ustawę o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej, ordynację podatkową, kilka innych przepisów, które regulują kwestie najmu, windykacji czy eksmisji, nie spodziewałbym się aby u nas działając uczciwie coś się w tej kwestii zmieniło.
    nikomu to byłoby nie na rękę

  4. Thomas Sowell robił badania w USA na temat przepisów prawnych ograniczających rynek najmu (np. nakładających obowiązki na wynajmujących, albo ustanawiających stawki minimalne). Wyszło, że średnie koszty najmu są wyższe w tych miastach, gdzie regulacje są większe. Wydaje się to oczywiste, ale politycy zdają się ignorować fakty, a publika tym bardziej. Populizm wygrywa gdy przychodzi do obiecanek. W Polsce mamy przeregulowany najem, w Berlinie jeszcze bardziej. teraz na siłę próbuje się zagonić właścicieli mieszkań z powrotem na ten przergulowany rynek, z którego uciekli do bardziej dochodowego biznesu. Czym to się skończy? Raczej w długim terminie skończy się degradacją budynków, w które nie będzie się inwestować i ograniczeniem podaży nowych, których nikt nie będzie budował. Nie wiem czy Niemcy są mentalnie zdolni przejść do szarej strefy, która zwykle jest odpowiedzią na problem przeregulowania jakiegoś rynku.

  5. W UK sa firmy ktore zajmuja sie tego typu nieruchomosciami, robia wszystko od A do Z, lacznie z wystawieniem ogloszenia na Airbnb i jego obsluga, witaniem i zegnaniem goscii, etc. oplaty to 15% + dodatkowo za sprzatanie. Tak jak z Mzuri, wlasciciel nie musi sie angazowac. 7 dni zabookowanych w miesiacu, pozwala czesto na wyzsze zwroty niz dlugoterminowa umowa. Trzeba tylko miec lokal w odpowiednim miejscu dla odwiedzajacych, i znalezc firme ktora zajmuje sie cala reszta.

      1. Ja pisalem o kompleksowej obsludze Airbnb :), ale wiem ze przez booking.com tez mozna wynajac apartamenty, bo niejednokrotnie z ich uslug korzystalem. :)

Pozostaw odpowiedź Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kup Pomarańczową wolność finansową

 

Najnowszą książkę autorów bloga Fridomia i dołóż swoją cegiełkę do kupna mieszkania dla młodzieży opuszczającej domy dziecka. I Ty możesz pomóc.

 

Książkę kupisz klikając tutaj.