01

09.2017

Sejmiki bocianie i … irlandzkie

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Nieruchomości za granicą, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 2

Ponoć bociany już się zbierają w swoich sejmikach by rozpocząć ostatnią fazę przygotowań do odlotu na zimowanie w tropikach. Takie sejmiki potrafią zgromadzić nawet do 3000 osobników. Choć jechałem ostatnio samochodem z Warszawy (Polska przegrała z Serbią w meczu otwarcia Lotto EuroVolley 2017) do Krakowa (Rosja wygrała ze Słowenią, a Bułgaria z Hiszpanią), a potem z Krakowa do Katowic (tam, w Spodku, Belgia pokonała Turcję, a Holandia – Francję) i stamtąd z powrotem do Warszawy, to niestety nie udało mi się dostrzec ani jednego, choćby malutkiego sejmiku.

Tak czy inaczej, wygląda na to, że bociany mnie w tym roku wyprzedziły. Ja wprawdzie już dziś wylatuję z Polski, na ponad miesiąc, ale mój kierunek odlotu, choć bardzo daleki, jest mało „tropikalny”. Lecę bowiem do … Władywostoku (przez Mongolię, Pekin i Koreę Północną). Z Władywostoku będę niespiesznie wracał do Polski Koleją Trans Syberyjską. Bezpośredni pociąg do Moskwy jedzie stamtąd jakieś 6,5 dnia, ale ja zamierzam sobie robić wiele przystanków po drodze by zwiedzać syberyjskie miasteczka i okolice. O ile nie zastanę tam już śniegu i mrozu – to wtedy do Warszawy wrócę szybciej:-)

Bardzo się cieszę na moją nadchodzącą podróż, ale przypomniałem sobie, że nie zrobiłem jeszcze żadnego wpisu z moich wrażeń z … Irlandii (byłem tam jakieś 3 tygodnie temu). Dzięki zaproszeniu Tomka (ogromne dzięki Tomku!) już po raz trzeci miałem okazję spotkać się z irlandzkimi Fridomiakami. Tym razem spotkaliśmy się nawet w Dublinie dwukrotnie – w piątek w węższym gronie osób zainteresowanych nieruchomościami, a w sobotę na dużym spotkaniu polonijnych przedsiębiorców. Miałem okazję spotkać wielu wspaniałych ludzi i zjeść najlepsze w życiu pierogi, szarlotkę i sernik (dzięki Aniu!!!)

Po spotkaniach w Dublinie, wypożyczyłem samochód i pojechałem na kilka dni zwiedzić zachodnią część wyspy. W Irlandii zbudowano sieć autostrad (co mnie nieco zasmuciło), ale i tak miałem trochę okazji by pojeździć klasycznymi, wąskimi i krętymi dróżkami, z którymi dotąd kojarzyłem Zieloną Wyspę. Dotarłem do Galway, o którego istnieniu dowiedziałem się – wstyd się przyznać – dopiero kilka miesięcy temu, dzięki pocztówce od Szymona, (jeszcze raz dzięki Szymon!). Wstyd dlatego, że to piękne miasto. Mógłbym długo pisać o jego malowniczym starym mieście, o pięknym położeniu nad wodą oraz bardzo bystro rwącą rzeczką, o klimatycznych pubach, o tancerzach na ulicy i muzykach w pubach, o super sympatycznych ludziach, którzy zagadywali mnie o moje pomarańczowe ubrania (nie ma wielu krajów na świecie, które mają kolor pomarańczowy na swojej fladze). W sklepach z pamiątkami widziałem wiele dziewczyn przymierzających bluzy z napisem Galway Girl i dopiero po powrocie do Warszawy usłyszałem w samochodzie piosenkę pod tym tytułem, którego jest jednym z hitów tego lata. W morzu pływali ludzie!!! I to przy temperaturze powietrza ok 15 st C. I to nie tylko dzieci,a le też dorośli. Nawet późnym wieczorem gdy słońce już zachodziło. Twardziele!!! Mógłbym długo zachwalać liczne zalety i atrakcje Irlandii, ale napiszę o tamtejszym … rynku nieruchomości.

W latach 2008/09 irlandzka gospodarka przeżyła bardzo głębokie załamanie. Między innymi z powodu pęknięcia niesamowicie napompowanej wcześniej bańki na rynku nieruchomości. Banki, które wcześniej udzielały kredytów hipotecznych jak oszalałe też znalazły się w dużych tarapatach. Spadek PKB liczony był w dwucyfrowych kwotach. Spadek cen nieruchomości był kilkukrotny. Dom, który ktoś ze znajomych Tomka nie chciał sprzedać za EURO 320 tyś po kilku miesiącach wart był już tylko EUR 90 tyś. Spadki na giełdzie były jeszcze głębsze. Irlandczycy mówią o straconej dekadzie i porównują ten okres do okresu sprzed prawie 100 lat, który nazwali „straconym pokoleniem”.

Dziś – po wprowadzeniu wielu bolesnych reform – gospodarka Irlandii szybko wydźwignęła się z kryzysu. Odbudowa gospodarki nastąpiła według klasycznego modelu litery V, choć spodziewano się raczej „U”, a obawiano się nawet przedłużonego okresu załamania w kształcie litery „L”. Wydatki powróciły na poziom sprzed kryzysu. Bezrobocie też. Budżet jest stabilny. Oprocentowanie kredytów zaczyna powracać do normalności (było dla mnie sporym zaskoczeniem, że w krajach strefy EURO oprocentowanie kredytów może być różne). Zaczęły też rosnąć ceny nieruchomości, choć daleko im jeszcze do poziomu w trakcie szczytu bańki. Natomiast bardzo wzrosły ceny najmu mieszkań – wielu straciło swoje domy i mieszkania bo nie byli w stanie spłacać kredytów, w związku z Brexit, wiele firm przenosi swoje siedziby z Londynu do Dublina.

Wzrosła też dramatycznie liczba bezdomnych. Szacuje się, że w Irlandii brakuje ok 200 tyś mieszkań, a rocznie buduje się ich tylko ok 25 tyś. Jednocześnie są na rynku tysiące pustostanów. Gdy jeździłem po Irlandii wynajętym samochodem, to audycje radiowe w dużej mierze były poświęcone debatom właśnie na ten temat.

Jedną z propozycji jest zachęcanie osób starszych, które przeniosły się do domów opieki, pozostawiając swoje dotychczasowe mieszkania pustymi, by je wynajęły. Dziś jest tak, że 80% ich dochodów (głównie z rent i emerytur), muszą wpłacać rządowi by pokryć koszty opieki nad nimi. Przy tak dużym opodatkowaniu, wielu uznawało, że nie opłaca im się wynajmować swoje mieszkania. Dodatkowo obawiali się zniszczeń oraz tego, że nie będą mogli do nich wrócić. Nowe propozycje zakładają zwolnienie przychodów z najmu z tego wysokiego podatku.

Inną propozycją jest modyfikacja istniejącej ustawy o przymusowym wykupie nieruchomości (stosowana np przy budowie autostrad) by objąć nią również mieszkania i domy długo pozostające puste, nie zamieszkane. Ta propozycja wzbudza wiele kontrowersji, bo jak się to ma do świętego prawa własności.

Nie pamiętam jak nazywa się stacja radiowa, na której słuchałem licznych debat – 90% czasu antenowego stanowiły tam rozmowy, a nie ogłupiająca muzyka ciągle powtarzanych, jak w katarynce, sztucznie promowanych „hitów”, przerywane coraz dłuższymi pasmami reklam. Poziom debat bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, Okazało się, że istnieją kraje, w których politycy potrafią się ze sobą nie zgadzać i się ze sobą spierać w kulturalny i bardzo merytoryczny sposób. Potrafią nawet pochwalić niektóre ustawy wprowadzone przez ich poprzedników, gdy byli jeszcze w opozycji. Politycy opozycji też potrafią (o Boże!) dostrzec pozytywy w ustawach proponowanych przez rząd.

Mam prośbę do Tomka i do innych Fridomiaków w Irlandii by ewentualnie uzupełnili (lub poprawili) moje obserwacje. W końcu w ciągu kilku dni pobytu można wyrobić sobie wrażenie rozmijające się z rzeczywistością:-) Niemniej przyznam, że Irlandia zrobiła na mnie – kolejny raz – bardzo pozytywne wrażenie i gdyby nie ten wietrzny, zimny, deszczowy wyspiarski klimat, chyba nie maiłbym nic przeciwko temu by jakąś zimę spędzić na Zielonej Wyspie:-) Tymczasem  lecę na Daleki Wschód:-)

Komentarze:

  1. Remik napisał(a):

    Cześć Sławek, wspaniały pomysł z powrotem koleją Transsyb. Mocno zazdroszczę, tą trasę pokonywałem dwukrotnie właśnie w listpadzie-grudniu. Najlepszy mozliwy termin, zerowa liczba turystów, lokalsi bardzo ciekawi ‚inastrańców’, arcyciekawe rozmowy i obłedne syberyjskie zimowe widoki. Nie wiem jak bedzie w tym roku,ale ja miałem temperatury -20-30 za oknem i + 30 w pociągu. Wspaniałe doświadczenie :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Remik, dzięki. Zimową porą (początek stycznia) jechałem raz pociągiem z St.Petersburga do Archangielska. Zimowe widoki rzeczywiście piękne, ale najbardziej zaskoczyło mnie to jak moi współpasażerowie wychodzili się przewietrzyć na peronie podczas postoju pociągu, w samych tylko szortach i klapkach na nogach. A tam śnieg i mróz. Zahartowany naród.

      Powiedziano mi, że teraz mogę się spodziewać na trasie temperatur zarówno +20C jak i śniegu. Wolałbym to pierwsze. Uwidzim:-)

      Oto link do zdjęć na dowód braku przewidywalności Syberii: https://pogoda.onet.pl/artykuly/anomalie-pogodowe-w-rosji-snieg-zaskoczyl-mieszkancow-jakucji/x9zqzmm#slajd-6

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Po tegorocznym, ponad 6-miesięcznym zimowaniu (głównie w Azji, ale na początku też trochę w Afryce), 8 maja wróciłem do Warszawy. Jest fajnie i bardzo ciepło:-)

Oprócz spotkania jutro (12.05) w Łodzi – sorry, że wcześniej nie uprzedziłem, wyleciało mi z głowy – na razie nie przewiduję kolejnych spotkań Fridomiaczek i Fridomiaków w najbliższym czasie.

Gdy tylko coś się zmieni, to oczywiście dam znać.

Jeśli ktoś chciałby mnie zaprosić do wystąpienia na jakiejś konferencji, szkoleniu, seminarium, itp w Polsce lub zagranicą, to oczywiście zawsze bardzo chętnie.

Do zobaczenia – mam nadzieję – wkrótce:-) I powodzenia w budowaniu wolności finansowej. Trzymam życzliwie kciuki:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Najmłodsza mieszkaniczniczka – o której słyszałem – ma 14 lat!!

Ogromne dzięki mav3 za komentarz. Postanowiłem zrobić z tego komentarza oddzielny wpis, aby historia 14-latki, która przez 1,5 roku zbierała wyrzucaną na ulicę elektronikę, niepotrzebne inwestorom meble, wyposażenie i inne dobra i sprzedawała je na Craigslist (amerykański pierwowzór allegro) nie zginęła w czeluściach tysięcy komentarzy. Co dziewczynka zrobiła z zarobionymi pieniędzmi? Nie, nie wydawała ich na kosmetyki, kosmetyczki, fatałaszki czy na komputer. Zarobioną kasę oszczędzała i w wieku 14 lat kupiła swój pierwszy ... dom na [...]

Najnowsze komentarze

  • Artur Kaźmierczak: Nie chcę w tej chwili dawać wiążącej odpowiedzi, ale zapewne po wakacjach.
  • Artur Kaźmierczak: Dzięki Sławek. Zgadzam się w pełni. O katastrze myślałem, ale, mówiąc całkiem szczerze,...
  • Artur Kaźmierczak: Marcin, dziękuję za ciepłe słowa i za uzupełnienie.
  • Paula: Witam, Kiedy rozpoczną Państwo proces sprzedaży mieszkań?
  • Sławek Muturi: Marcin, dzięki za uwagę. Coś tam poprawiłem i chyba już działa poprawnie. Przy okazji z satysfakcją...
  • Marcin: Sławku Artykłul Artura nie jest widoczny na głównej stronie Fridomi. Artur, Wielkie dzięki za przelanie twego...
  • Marcin: Tomek To zalezy. Znam i sa sposoby zarządzania skutecznie zespołem całkowicie zdalnie przez całe lata. Tzw...
  • Sławek Muturi: Artur, dzięki za spisanie swoich przemyśleń ws czynników mogących mieć wpływ na rynek...
  • Sławek Muturi: Za jakieś 3 tygodnie jadę do Rosji na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Przyznam, że nieco...
  • Artur Kaźmierczak: Widzę, że atmosfera się podgrzewa. Miło (choć trochę dziwnie) widzieć jak potencjalni czytelnicy...
  • BiL: Tomek, musimy zaczekac az Artur skonczy, zeby cos moc powiedziec. Ale podobnie jak chyba Ty, spodziewam sie, ze...
  • Wojtas: Tomek, nie do końca w stosunku do mnie Twój wniosek jest trafny, ponieważ zainwestowałem w CFI Łódź. Poza tym...
  • Eirenaios: Cześć! Nie za bardzo znalazłem odpowiednie miejsce gdzie mógłbym napisać mój komentarz/wiadomość, więc...
  • Tomek: Wojtas, Bil, chyba za wiele sobie obiecujecie po raporcie, ponadto z Waszych dotychczasowych wypowiedzi...
  • Tomek: Mnie ten nomadyzm nie przekonuje, choć wiem, że jest w modzie. Jeśli cały dzień mam być skupiony na pracy, to...
  • Sławek Muturi: Po tegorocznym zimowaniu w Afryce i w Azji, lista krajów, które odwiedziłem do tej pory tylko jeden...
  • Sławek Muturi: Wojciech, tak, oddział w Radomiu działa. I to sprawnie. Od początku mamy tam tę samą osobę. Gdy była w...
  • Wojciech: Witam, chcialem zapytać jak prosperuje oddzial w Radomiu ,ponieważ myślę o zakupie kilku kawalerek a widzę...
  • Artur Kaźmierczak: Pamiętam, pracuję, będzie najdalej w weekend. Ale nie dla rynku łódzkiego tylko dla całego rynku...
  • Wojtas: Czyżby tak fatalnie z perspektywami dla Łodzi, że Artur nie przedstawił jeszcze swojej prognozy? Notabene...

Najnowsze wpisy

created by Water Design