17

11.2017

Pociągiem z Nairobi do Mombasy

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Podróżowanie po świecie

ilość komentarzy: 4

Po podróży Koleją Trans-Syberyjską we wrześniu br, wczoraj miałem okazję po raz kolejny jechać pociągiem w Kenii, na trasie Nairobi – Mombasa. To dystans około 500 km. Jedzie się najpierw przez sawanny wokół‚ Nairobi (przez pierwsze kilkanaście km wzdłuż Parku Narodowego Nairobi, a potem przez dość suche tereny. Przez dobrą godzinę (całość podróży trwa ok 5,5 godziny) jedzie się przez teren Parków Narodowych Tsavo East and Tsavo West (linia kolejowa oraz droga rozdziela ten park prawie na dwie równe połówki). Widzieliśmy po drodze wiele stad zebr, antylop, a nawet gnu, których w tym roku – pomimo, że odwiedziłem 5-6 parków – nie widziałem ani razu. Bardzo ucieszył mnie i Natalkę widok owego niedużego stadka antylop gnu. Widzieliśmy też pojedynczego słonia jakieś 20 metrów od torów oraz większe stado nieco oddalone.

Na tej trasie – o ile tylko podróżuje się za dnia, a nie nocą – prawie zawsze można dostrzec jakieś  dzikie zwierzęta. To się nie zmienia od dziesięcioleci. Natomiast bardzo zmienił się sam pociąg. Kiedyś jedyną opcją był stary pociąg pamiętający jeszcze czasy kolonialne. Jego wystrój był bardzo old-school’owy i klimatyczny, ale z biegiem lat wlókł się coraz dłużej – gdy byłem młodszy jechał 10-12 godzin, ostatnio nawet 18 i więcej. Co gorsze, opóźnienia stały się normą. Przestałem go w ogóle brać pod uwagę planując podróż do Mombasy.

Dziś oprócz wąskich torów dla starego pociągu, powstały nowe, normalnej szerokości tory i pojawiły się nowe, chińskie wagony. Wagon, którym jechaliśmy bardzo przypominał mi podróż pociągiem starego typu (a nie koleją dużych prędkości) w Chinach. Taki sam układ siedzeń w przedziale, taka sama toaleta na końcu wagonu i identyczne umywalki naprzeciw toalety. Nic dziwnego, bo kolej wybudowali Chińczycy. Razem ze stacjami po drodze, które są bardzo nowoczesne, wręcz futurystyczne. I bardzo nowe. I bardzo puste. I podobnie jak w Chinach wygląda proces kontroli wejścia na stację. Design stacji w środku też bardzo mi przypomina Chiny. Nie mówiąc o tym, że wiele napisów na stacjach (np. hydrant pożarowy) są po angielsku i chińsku (a nie w języku swahili).

Nawet jeśli nie jest to kolej dużych prędkości, to i tak reprezentuje ogromny postęp w kenijskim kolejnictwie. Podróż w wagonie II klasy kosztuje zaledwie KSH 700 (ok PLN 25), czyli o wiele mniej niż autobusem. Za to zaskakuje różnica pomiędzy ceną biletu w II, a w I klasie. Tu zapłaciliśmy aż ponad 4-krotnie więcej – KSH 3000 (to nadal tylko nieco ponad PLN 100, co przy tej dużej odległości nie jest wygórowaną ceną).

No i co najważniejsze – pociągi kursują w ciągu dnia, co pozwala podziwiać niesamowite widoki po drodze. W tym zakresie, podróż z Nairobi do Mombasy przypomina mi nieco podróż KTS. Po minięciu stacji Voi, po lewej stronie widać bardzo suchą i płaską sawannę ciągnącą się aż po widnokrąg. A na niej mnóstwo zwierząt i to pomimo tego, że zaczęła się już pora deszczowa i nawet tutaj okolica się bardzo zazieleniła.

To co przypomina też KTS (o mojej miesięcznej podróży KTS napisałem niedawno sporej długości wpis), są prowadnitse. Też stoją ubrane w uniformy, na platformach wzdłuż wagonów i sprawdzają bilety wsiadającym pasażerom. Tyle, że w odróżnieniu od swoich rosyjskich koleżanek, dużo więcej się uśmiechają. Rosjanki zaczynają się śmiać dopiero po obowiązkowym okresie przełamywania lodów; w Kenii lodów nie ma od samego początku (pewnie to kwestia temperatury:-). To czym kenijska kolej SGR za to znacząco różni się od KTS, to to, że w ciągu 5,5 godziny podróży z Nairobi do Mombasy tylko raz minęliśmy pociąg jadący w przeciwnym kierunku. W Rosji pociągi mija się – na niektórych odcinkach – co 2-3 minuty, co nieco przeszkadza w podziwianiu widoków.

Zgodnie ze wskazówkami pokładowego termometra, gdy rano wyruszaliśmy z Nairobi, temperatura na zewnątrz wynosiła zaledwie 16 st C. Szybko rosła, bowiem niedługo po wyjechaniu z Nairobi teren się opuszcza w dół i z centralnego płaskowyżu, pociąg zjeżdża w niżej położone partie kraju, a potem zniża się do poziomu morza. Wraz ze spadkiem terenu, rośnie temperatura – teraz termometr wskazuje już 32 st C. Bliżej Mombasy temperatura wzrosła do 35 st C. Przed wyjściem z pociągu przebraliśmy się w szorty oraz klapki.

Natalka (moja Córka) bardzo się cieszy. Wygląda na to, że ona jeszcze bardziej niż ja lubi ciepło. Ale w końcu urodziła się w Mombasie, a ja w listopadową pluchę w Łodzi:-). Natalka bardzo się cieszy na kolejny powrót w swoje strony. Aż piszczy z radości:-)

Zdjęcia nowoczesnych terminali w Nairobi oraz Mombasie oraz krótki filmik z zakupu biletu znajdziecie na moim fan page na FB (Sławek Muturi). Filmiku z samej podróży nie ma, bo Natalka odsypiała przyjęcie w Ambasadzie RP w Nairobi poprzedniego wieczora:-) Swoją drogą, bardzo miłe spotkanie z okazji Święta Niepodległości – spotkałem wielu starych znajomych i poznałem wiele nowych osób. To co było dla mnie szczególnie miłe, to okazało się, że nawet osoby, które widziałem pierwszy raz, słyszały już o mojej najnowszej książce „Moya Kenya”. Szkoda, że miałem ze sobą tylko kilka egzemplarzy:-(

Komentarze:

  1. Piotr napisał(a):

    Wow, przeżyć coś takiego to naprawdę musi być niesamowite. Opowiadać coś takiego swoim dzieciom lub innym osobom – zdecydowanie chciałbym kiedyś podążyć w Twoje ślady :)

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Piotr, jeśli lubisz podróże, to oczywiście gorąco Cię do tego namawiam. Jest bezpieczniej niż wielu osobom może się wydawać:-)

  2. AndrzejT napisał(a):

    Witam Sławku, zainspirował mnie Twój wpis:) Jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa takiej wycieczki? Myślę o tym, żeby w następnym roku wybrać się na podobną wyprawę z 8-letnią córką – czy to dobry pomysł? Jaki czas jest najlepszy na przyjazd do Kenii?
    Pozdrawiam serdecznie z zimnej Polski

    • Sławek Muturi napisał(a):

      Andrzej, nie widzę przeciwskazań do wyjazdu z 8-letnim dzieckiem. Byliśmy kiedyś na safari z dwulatkiem i było ok:-) Najlepszy czas na odwiedzenie Kenii? Cały rok. Teraz byliśmy w Kenii w czasie pory deszczowej i też było super!

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK I FRIDOMIAKÓW

Ze względu na moje tegoroczne zimowanie w tropikach (do Polski wracam dopiero w maju:-), w najbliższym czasie spotkać się będę mógł jedynie w … Azji:-) Na przykład podczas Zimowej Olimpiady w Korei w lutym 2018:-).

25.02, niedziela – Bangkok, Tajlandia, godz 19:00, przy Esplanade Shopping Mall na schodach przy Mc Donald’s https://goo.gl/maps/SLNbZ9YQfMs Stacja metra Thailand Cultural Centre, tel do Przyjaciela +66 805973532

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Krzysztof Zanussi w klubie Think Tank

Tydzień temu otrzymałem od Think Tank  zaproszenie na bardzo ciekawy wykład Krzysztofa Zanussiego – „Dżentelman w wielokulturowym świecie”.  W swoim bardzo barwnym i pełnym dżentelmeńskiego humoru wykładzie, Pan Zanussi opowiedział trochę o etymologii słowa „dżentelman”, o cechach charakteryzujących „dźentelmena”, o szczególnej wadze słów jakich dobiera, o godnośći, wielkoduszności, szacunku, odpowiedzialności z jakim podchodzi do innych. Dużo czasu poświećił dążeniu do lepszości, lub inaczej nie akceptowaniu bylejakości. Gość wieczoru podzielił się również refleksjami z czasów komunizmu, [...]

Najnowsze komentarze

  • Sławek Muturi: :-)
  • Sławek Muturi: xav, mi też nie:-) Tylko żartowałem:-)))
  • Biuro nieruchomości: Dobra pozycja na mojej półce, przeczytałem.. ;) Pozdrawiam
  • BiL: Dawno nie bylem w Lodzi, ale to chyba wciaz jedno z najszybciej wyludniajacych sie miast w Polsce? Do tego...
  • xav: chyba nie o taką fridomię mi chodziło…
  • Sławek Muturi: xav, mi też Twój scenariusz bardzo się podoba. Zwłaszcza pozostawienie mi swojej partnerki na 4...
  • xav: O mi może też taki scenariusz by odpowiadał – najpierw ja 4 tygodnie sam, potem 4 tygodnie z dziecmi bez...
  • Robert: taki fantastyczny biznes a kilka miesięcy mija i strona znika ;-)
  • Kuneg: Nie odniosę się wprost do projektu ustawy, bo nie wiem co o tym myśleć w kontekście długoterminowych efektów...
  • vanin: A próbowałeś Feedly? Jak Google zamknęło Readera, Feedly ułatwiło przeniesienie subskrypcji i trochę się od...
  • Kuneg: A zajmijcie się kaźdy sobą, a nie innymi ;) Ostatnio koleżanka wspomniała, że nie jest w stanie odłożyć kasy...
  • Sławek Muturi: Jasta_11, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa pod adresem tego bloga. To bardzo miłe....
  • Jasta_11: Zdecydowanie Sławku, jak się okazało, farmy wiatrowe to domena dużych firm w stylu Iberdrola, PGE, Tauron....
  • Milo: W sumie to masz rację Sławku, trochę źle to ująłem. Generalnie można oszczędzać albo wydawać no i możemy...
  • Sławek Muturi: Bartek, dzięki za odwiedzenie fridomii oraz za ciepłe słowa. Cieszę się, że pomogłem Ci dostrzec nowe...
  • Sławek Muturi: Mikafu, super!!! Podoba mi się Wasz plan:-) Serdeczne zaproszenie dla pierwszej Fridomiaczki:-)
  • Bartek: WItam! Chcialem sie przywitac, gdyz jestem tu po raz pierwszy :) Do Slawka pisalem jakis czas temu w innej...
  • Justyna: Witajcie. W moim ok. 60-tysięcznym mieście pojawiła się oferta kawalerki na poddaszu, że skosami o metrażu...
  • Mikafu: Ja tez sie pisze na 95%. Myśle, ze 1-2 miesięcy to dam radę. Jestem mama 3 dzieci, ale Tata bedzie musiał...
  • Sławek Muturi: Milo, masz rację i cieszę się, że mamy bardzo podobne postawy. Jednak nieco bym polemizował z tym, że...

Najnowsze wpisy

created by Water Design