17

02.2019

Obalamy mity inwestowania w nieruchomości na wynajem (NOWA KSIĄŻKA + KLASYFIKACJA KONKURSOWA!)

autor: Sławek Muturi|kategoria: Blog autorów, Co czytaliśmy, Edukacja finansowa, Fridomia, Gorące tematy, Inwestowanie, Książce, Mity inwestowania w nieruchomości na wynajem, Nieruchomości, Nieruchomościach, Praktyczne wskazówki, Różne, Wolności finansowej, Wydarzenia, Wynajem, Zapowiedzi

ilość komentarzy: 61

Propagowaniem wolności poprzez inwestowanie w najem mieszkań zajmuję się od ponad 10 lat. Przeprowadziłem setki prezentacji w Polsce, w Europie (m.in. Anglia, Szkocja, Irlandia, Niemcy, Austria, Skandynawia) , w Azji (Singapur i Tajlandia), w Amerykach (Kanada i Kolumbia), a nawet w Afryce (Kenia) i w Australii. Dzięki temu miałem okazję spotkać dziesiątki tysięcy przedsiębiorców, biznesmenów, studentów, a nawet uczniów (prezentacje prowadziłem m.in. w trzech warszawskich gimnazjach). Spotykam się z ludźmi także w formacie one-to-one, odpowiadam też na tuziny maili każdego tygodnia. Od 10 lat prowadzę też tego bloga i wydałem szereg książek o tej tematyce.

W czasie tych spotkań i rozmów ja, i moim koledzy z Mzuri, często słyszymy wątpliwości naszych rozmówców co do inwestowania w mieszkania na wynajem. Mówią, że:

  • nie są pewni,
  • chcieliby, ale się boją,
  • nie mają odpowiedniej wiedzy,
  • a może nie mają tylko czasu lub środków finansowych.

Oczywiście inwestowanie w najem nie jest pozbawione ryzyka. Ale z tego co słyszymy, to wiele osób (bez względu na swoje wykształcenie, wiek, doświadczenie życiowe lub zawodowe, miejsce w hierarchii organizacyjnej swojej organizacji) obawia się nie tego co jest rzeczywistym ryzykiem, tylko:

  • to często strach przed nieznanym. Dlatego też piszę, prowadzę prezentacje, odpowiadam na pytania
  • to też strach przed mitami, powtarzanymi – bez próby ich weryfikacji z rzeczywistością.

Co gorsza, są też osoby, które inwestują w nieruchomości, ale stanowczo ślepo wierzą w zasłyszane półprawdy lub, co gorsza, łapią w mig nowe trendy bez głębszego zastanowienia się.

A warto w swoich działaniach mierzyć się z realnymi problemami i przygotowywać się na ich rozwiązanie, zamiast tracić energię na przygotowania do walki z mitycznymi UFO ludkami.

Naszą misją jest wspieranie wolności finansowej Polek i Polaków. I to z poczucia owej misji, poczuliśmy obowiązek podjęcia próby zmierzenia się z mitami dotyczącymi inwestowania w najem. Obawa przed mitycznymi zagrożeniami powstrzymuje wiele osób zainteresowanych osiągnięciem wolności finansowej od podjęcia konkretnych działań w tym kierunku. Od rozpoczęcia wieloletniego, żmudnego procesu budowania swojego portfela mieszkań na wynajem.

Aż sami byliśmy zaskoczeni jak długa powstała lista mitów, z którymi mieliśmy dotąd okazję się zetknąć. I widzimy, że lista ta jest dynamiczna – pojawiły się na niej nowe mity, o których nie słyszeliśmy 8 czy 9 lat temu. Wynika to z dynamicznego charakteru ciągle ewoluującego rynku najmu mieszkań (np. mity związane z rządowymi programami budowy mieszkań na wynajem). Była też na tyle długa, że postanowiliśmy wydać ich kompendium w postaci ósmej już książki o roboczym tytule „Mity inwestowaniu w nieruchomości na wynajem”.

Książka ta powstaje z moim kolegą i wspólnikiem w Mzuri – Jankiem Dziekońskim. Janek nie osiągnął jeszcze wolności finansowej, chociaż pracuje nad tym wytrwale, a przez swój analityczny umysł i bieżący styk z rynkiem nieruchomości (wraz z Jankiem tworzyliśmy razem Mzuri Investments, które miało już sposobność nabyć 1.000 mieszkań dla swoich klientów – Janek jest jego Prezesem, prowadził też w ramach Mzuri najem krótkoterminowy) doda dużo faktów i przemyśleń do tej książki!

Prace nad książką i jej promocją obecnie trwają, chociaż doznały już opóźnienia – czy to przez moje choroby, jak i obowiązki służbowe Janka. Obecnie planujemy zakończyć pisanie i korektę treści książki do końca marca, a następnie przygotowanie i jej druk – mamy nadzieję, że będzie gotowa na okrągłe 20-lecie mojego inwestowania w mieszkania na wynajem, czyli na maj 2019.

O mitach napiszemy w następujących rozdziałach:

  1. Czy w ogóle warto inwestować w najem?
  2. Inwestowanie nie jest w ogóle dla mnie
  3. Strategia inwestowania
  4. Taktyka finansowania
  5. Taktyka remontowania
  6. Strategia najmu
  7. Podatki
  8. Strategia wyjścia
  9. Bezpieczeństwo

W tym miejscu, na koniec, chcielibyśmy powiadomić co prace nad książką oznaczają dla Fridomiaków:

Wyzwanie (tzw. challenge =) – Nasza książka nie powstałaby bez Was – Fridomiaków! Dla tego chcielibyśmy też zaangażować Was w tworzenie książki. Z tego powodu organizujemy wyzwanie:

  • O co chodzi: zapraszamy Was do wymieniania w komentarzu do tego postu mitów, jakie przez te prawie 10 lat tutaj na Fridomii omawialiśmy i demaskowaliśmy.
    • We wpisie może być jeden mit, może też być ich pełna lista. Wpisy możecie edytować i aktualizować cały czas.
    • Za każdy mit, który jest już na naszej liście – otrzymujecie jeden punkt.
    • Za każdy „nowy” mit (ale musi być „mityczny” ;) – otrzymujecie trzy punkty.
    • Za mit „pomiędzy” (mamy go, ale trochę inaczej ujęty) – możliwe dwa punkty.
    • Na koniec każdego tygodnia będziemy publikować klasyfikację konkursową oraz wybierać najciekawszy „nowy” mit.
  • Do kiedy trwa: do 31 marca zbieramy Wasze pomysły, a listę nagrodzonych opublikujemy w ciągu tygodnia lub dwóch (zależy od dostępu Sławka do Internetu tam, gdzie akurat będzie ;)
  • Kto wygrywa wyzwanie: 
    • Klasyfikacja ogólna – trzy osoby, które uzyskają największą liczbę punktów
    • Dodatkowe wyróżnienie – (i) za najbardziej „mityczny” mit, (ii) za najbardziej pomysłowy „nowy” mit
  • Jakie nagrody: nie definiujemy z góry pełnej listy nagród za poszczególne miejsca, ale chcielibyśmy, żeby każda była unikalna. Tak więc możecie wygrać:
    • książkę z dedykacją autorów oraz indywidualnym numerem
    • kartkę z podróży
    • pakiet poprzednich książek Sławka
    • konsultację 1-na-1 z jednym z nas (o czymkolwiek zechcesz =)
    • zaproszenie na kolację w Warszawie z autorami książki
    • a na koniec każdy (kto wyrazi oczywiście zgodę =) zostanie wymieniony w książce!

Obecna klasyfikacja konkursowa (2019.02.17):

  • BiL – 17 punktów
  • Łukasz – 15 punktów
  • Woziu – 10 punktów
  • Piotr – 4 punkty
  • Nibul – 4 punkty
  • Agnes7 – 4 punkty
  • Tomek (od mitu o wolności finansowej) – 1 punkt
  • Tomek (od mitu w wielkiej płycie) – 1 punkt
  • Robert – 1 punkt
  • Mati – 1 punkt

Publikacja mitów – w każdym tygodniu opublikujemy co najmniej jeden z mitów i zapraszamy Was do komentowania oraz wyrażania swojej opinii.

Wideo – Będziemy również prowadzić webinaria oraz nagrywać filmy związane z mitami oraz pracą nad książką. Za każdym razem oczywiście damy Wam znać!

Nowe opcje dyskusji – zapraszamy Was również do aktywności w innych miejscach, które czasem są wygodniejsze do odwiedzania, w tym do:

Komentarze:

  1. Tomek pisze:

    Mit wielkiej płyty: mit ten mówi o tym, że w ciągu najbliższych 20-50 lat bloki z wielkiej płyty rozpadną się, a więc strach w nich kupować mieszkania.

    Rzeczywistość: bloki z wielkiej płyty były badane w ostatnich latach przez różne zespoły ministerialne, wszystkie badania potwierdziły, że bloko postoją jeszcze wiele lat. Nawet na obszarach objętych szkodami górniczymi nie odnotowano przypadku bloku, który by się zaczął zawalać.

    Informacja z grudnia 2018:
    Zakończyliśmy kilkuletnie badania domów z wielkiej płyty, przygotowujemy poradnik dla administratorów – powiedział w piątek wiceminister inwestycji i rozwoju Artur Soboń. Jak dodał, wyniki badań wskazują, że domy są w dobrym stanie.
    – W najbliższym czasie pokażemy sposoby administrowania, zarządzania tymi budynkami, aby przez kolejne 100 lat nic się z nimi nie działo – powiedział Soboń.

    • Jan Dziekonski pisze:

      Tomku,
      strzał w dziesiątkę (1 punkt =) Tzw. wielka płyta (czyli szereg rozwiązań technicznych budowy z pomocą prefabrykowanych elementów) ma się dobrze i jeszcze postoi – pod warunkiem odpowiedniej eksploatacji i konserwacji! Wielka płyta to przecież nie tylko Polska, ale kawał Europy od Francji po Rosję, nie słychać, żeby np. w dawnym NRD masowo burzono takie budynki – ba, jeden z największych inwestorów w wynajem mieszkań, firma Westminster, wykupiła tysiące mieszkań w na wschodzie Niemiec. Ryzykanci? Raczej nie.

  2. Tomek pisze:

    Mit wolnosci finansowej: po zakupie sporej liczby mieszkan i splaceniu ich okazuje sie, ze nadal jestesmy niewolnikami pracy przy ich obsludze.

    Rozwiazanie: musimy zatrudnic kogos, kto bedzie sie tym zajmowal. A wtedy trzeba skalkulowac ponownie, czy po oplatach za zarzadzanie nadal nam sie to oplaca, czy byc moze trzeba dokupic wiecej mieszkan…

    • Jan Dziekonski pisze:

      Tomku,
      pełna zgoda – chociaż zależy od definicji mitu, ja bym to nazwał mitem „Najlepiej zarządzać samemu” (1 punkt – mieliśmy taki =) Fridomiak planujący osiągnięcie wolności powinien kalkulować wszystkie koszty. Jeśli wie, że sam nie będzie chciał się zajmować obsługą najmu (bo faktycznie to raczej nie przybliża do wolności finansowej), to z góry powinien brać na to poprawkę w swoich kalkulacjach rentowności najmu i uzyskiwanego cash flow. Tak samo, jeśli planujemy korzystać z obsługi podatkowej, to w ogólnym rachunku budżetowym wypada też zaplanować wydatki na księgowość (ja tak robię w moim Excelu =)

  3. Agnes_7 pisze:

    Witam Wszystkich
    to moj pierwszy komentarz na tym portalu. Fajnie, ze pojawil sie ten cykl publikacji, bo akurat dla mnie tematy na czasie. Dopiero chce wejsc w swiat inwestycji w nieruchomosci. Mam juz termin na podpisanie umowy z Mzuri, chce kupic pierwsza kawalerke i oddac ja w zarzadzanie. Zobacze jak to sie potoczy. Wiadomo mam tez i obawy, ale tak mniej sie boje, nizbym miala robic wszystko sama.
    Nie wiem czy to moze sie zakwalifiowac jako propozycja mitu, ale dla mnie temat aktualny, bo ciagle slysze komentarze: „Teraz w Polsce jest 1,5 Miliona Ukraincow, niedlugo Niemcy otworza granice na prace dla nich, wiec i tam wyjada i spadnie popyt na wynajem mieszkan w Polsce, bo te 1,5 miliona ludzi z Ukrainy generuje spora czesc rynku najmu“.
    I przy okazji mitow, chcialabym zapytac sie Fridomaniakow, co o tym sadzicie?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Jan Dziekonski pisze:

      Agnes,
      witamy serdecznie na Fridomii, cieszę się, że pierwsze kroki już w toku =)

      Bardzo trafny mit (3 punkty, nie zaplanowaliśmy takiego =). Faktem jest, że większość obcokrajowców przyjeżdżających do Polski to obecnie Ukraińcy. I jak się z nimi rozmawia, to wielu wskazuje na możliwość wyjazdu do Niemiec – na pewno by to nie pomogło na rynku pracy, jak i na rynku najmu. Ale wszyscy też nie wyjadą, bo jest im bliżej geograficznie i kulturowo.

      Natomiast – życie nie znosi próżni, w miejsce Ukraińców pojawiają się też przybysze z innych krajów byłego ZSRR (poniższy artykuł pokazuje statystykę oświadczeń o zamiarze zatrudnienia obcokrajowców z 6 krajów byłego ZSRR – udział % Ukraińców spada, pojawia się coraz więcej Białorusinów i Gruzinów), jak i z Azji Środkowo-Wschodniej (Uber Eats w Warszawie jest zdominowany przez mieszkańców Indii, Pakistanu, czy Bangladeszu), a rynek pracy powinien to regulować choćby wynagrodzeniami. Inny fakt jest taki, że Polsce w ogóle brakuje przemyślanej strategii wobec pracowników zza granicy – jak ich zachęcać do przyjazdu, integracji i pozostania w Polsce…

      Jeszcze inna kwestia – w naszej bazie najemców maksymalnie 30% to obcokrajowcy (nie wszyscy z Ukrainy) – więc to też nie jest tak, że połowa, czy więcej najemców to obcokrajowy, choć mają znaczenie na tym rynku.

      Ciekawy artykuł w temacie:
      https://www.rp.pl/Rynek-pracy/302059909-Trudniej-o-pracownikow-zza-wschodniej-granicy.html

  4. funboy pisze:

    Panowie,
    Chyba najszkodliwszym mitem jest mit brzmiący „najemca się nie będzie chciał wyprowadzić i co mu zrobisz”.

    Napiszcie proszę co mówi Wasza statystyka ale ja negatywnych doświadczeń nie mam. Nawet jeżeli najemca nie był np. w stanie kontynuować najmu to zawsze temat był załatwiany za porozumieniem stron.

    • Jan Dziekonski pisze:

      Funboy – trafiony mit (1 punkt =)

      Powiem tak, na naszych ponad 12.000 najemców, którzy przewineli się przez mieszkania zarządzane przez Mzuri, bodajże tylko raz musieliśmy przygotować dokumenty do sprawy sądowej, a wówczas najemca odpuścił. Cała reszta – komunikacja, rozmowa i polubowne rozwiązania.

  5. Piotr pisze:

    Cześć,

    A mi się nasunęło coś takiego, ale czy to może być mit 🤔
    „Gdyby przychód z najmu pokrył ratę kredytu i jeszcze by coś zostało to każdy by to robił”.

    Pozdrawiam,
    Piotr.

    • Kuneg pisze:

      Gdyby każdy umiał liczyć, to ludzie nie trwoniliby pieniędzy na głupoty. ;)
      Niestety, nie każdy chce zarabiać. Koleżanka chwaliła się wakacjami – dość drogimi z mojego punktu widzenia. Były osoby, które jej zazdrościły, a ja skwitowałam „każdy ma co chce – jeden ma wakacje, drugi inwestycje” :)
      Część ludzi nie wierzy, że można zarobić inaczej, niż na etacie. Nie pomaga podanie informacji na tacy, ani ich umiejętność liczenia, bo liczyć umieją :) Nie chcą i już. Od gadania, że chcą, inwestycja sama się nie zrobi.

      • Jan Dziekonski pisze:

        Kuneg – cóż, każdy obiera swoje priorytety, na tym też polega wolność =)

      • Tomek pisze:

        Moim zdaniem, robisz nie do końca dobrze, sugerując koleżance niewprost, że źle robi, jeżdżąc na wakacje, i jednocześnie chwaląc się swoimi inwestycjami. Ja staram się zachowywać informacje o swoich inwestycjach dla siebie – z wyjątkiem niniejszego anonimowego forum, oczywiście. A wyjazdy na drogie wakacje godzę z kupowaniem kolejnych mieszkań, osobiście prędzej bym zrezygnował z kolejnego mieszkania niż z fajnego rodzinnego wyjazdu do egzotycznego miejsca, gdzie nas jeszcze nie było.

        • Kuneg pisze:

          Tomku, niczego nie sugerowałam, bo znamy się wystarczająco długo i dobrze, żeby rozmawiać otwartym tekstem, a skwitowanie było w cztery oczy. Każdy robi ze swoim życiem co chce.

          Sugeruję natomiast dość wyraźnie, że sporo ludzi wydaje forsę na głupoty typu alkohol, papierosy, wakacje na kredyt, i.t.p. Te wszystkie lichwiarskie chwilówki też nie miałyby prawa bytu, gdyby ludziom chciało się pomyśleć…

          Poza tym nie widzę powodu, żeby ze sposobu zarabiania na życie robić jakąś tajemnicę wśród przyjaciół i bliskich znajomych. Dzięki temu już kilka osób z mojego otoczenia nie pozbyło się mieszkań po dziadkach, ciociach, czy pierwszych kawalerek i są bardzo zadowolone z tych decyzji, co mnie niezmiernie cieszy :)

          Tomku, chyba nie chodziło Ci o to, żeby inni nie inwestowali w mieszkania na wynajem, żeby tego tortu dla już wtajemniczonych więcej zostało?

  6. Piotr pisze:

    Hej,

    Mit: „Investowanie jest dla bogatych”

    • Jan Dziekonski pisze:

      Piotr,
      oba mity super!

      Gdyby przychód z najmu pokrył ratę kredytu i jeszcze by coś zostało to każdy by to robił – 3 punkty. Nazwałbym ten mit „Przecież nie da się z najmu pokryć raty kredytu”

      Inwestowanie jest dla bogatych – 1 punkt =)

  7. BiL pisze:

    Mit:
    “Na nieruchomosciach nigdy nie mozna stracic”
    “Tansze nieruchomosci zawsze przynosza lepsze zwroty”
    “Najlepiej inwestowac blisko miejsca zamieszkania”
    “Nigdy nie wezme kredytu, bo bede go musial splacic 30lat i oddam np. 3x wiecej niz pozyczylem”
    “Przy wyborze nieruchomosci lokalizacja jest sprawa drugorzedna, bo najbardziej istotne jest…” 😜

    • Jan Dziekonski pisze:

      BiL,
      super lista =)

      “Na nieruchomosciach nigdy nie mozna stracic” (1 punkt, mamy mit „Inwestowanie w najem jest pozbawione ryzyka”)
      “Tansze nieruchomosci zawsze przynosza lepsze zwroty” (2 punkty – mamy mit o tanich metrach, ale nie mamy o tym, że najtańsze mieszkanie = najwyższy zwrot)
      “Najlepiej inwestowac blisko miejsca zamieszkania” (1 punkt)
      “Nigdy nie wezme kredytu, bo bede go musial splacic 30lat i oddam np. 3x wiecej niz pozyczylem” (3 punkty – mamy inne o kredytach =)
      “Przy wyborze nieruchomosci lokalizacja jest sprawa drugorzedna, bo najbardziej istotne jest…” (0 punktów – naszym zdaniem mitem jest właśnie lokalizacja, Twój brzmi jakby jednak była ważna =)

      • BiL pisze:

        Wiecej mitow:

        “Inwestowanie w najem jest skomplikowane, czasochlonne i zawsze wymaga duzego kapitalu”

        “W obecnym momencie jest juz zbyt pozno na inwestowanie w najem, bo ceny nieruchomosci sa zbyt drogie”

        “Zeby inwestowac w najem trzeba sie bardzo dobrze na tym znac i wiedziec wszystko o danym rynku”

        “Najlepiej i najtaniej jest wyremontowac mieszkanie samemu”

        “Lepiej nie wynajmowac mieszkania obcokrajowca, bo z nimi sa wieksze klopoty”

        “Najlepiej kupic mieszkanie pod najem za gotowke”

        “Jesli przestaniesz splacac kredyt, to bank zabierze Ci mieszkanie i zostaniesz z niczym” – wydaje mi sie, ze sporo ludzi moze traktowac to zbyt doslownie nie biorac pod uwage swojego equity w danym mieszkaniu.

        “Dopoki nie zaplacisz ostatniej raty, mieszkanie jest banku” – jesli jest banku, to dlaczego mozesz je komus wynajac, lub sprzedac splacajac jednoczesnie kredyt ktory na nie zaciagnales? Oczywiscie LTV jest zmienne, ale w danym momencie, gdy LTV mamy mniejsze niz 50%, mozemy raczej powiedziec iz mieszkanie jest bardziej “nasze”, niz banku.

        *Jesli chodzi o ten mit z lokalizacja, to wg mnie jest ona bardzo wazna, ale myslalem ze sie dowiem w ten sposob co jest wg. was wazniejszego niz ona, jesli chodzi o inwestowanie w nieruchomosci. Moglbys napisac cos o tym Jan? Skoro lokalizacja nie jest taka wazna, to wazne musi byc cos innego…

        • Kuneg pisze:

          Ważniejsza jest chyba stopa zwrotu w dłuższym okresie. W końcu po to się inwestuje.

          Skoro statystyki i osobiste przypadki świadczą o tym, że to, co jest ogólnie uznawane za dobrą lokalizację jest droższe w zakupie i często nie daje oczekiwanej stopy zwrotu, to chyba naturalne, że warto rozważyć tzw. gorsze lokalizacje. Poza tym wszystko zależy od konkretnego przypadku, bo właściwie każdy jest inny.

        • BiL pisze:

          Kuneg, stopa zwrotu w dluzszym okresie, nie jest gwarantowana podczas podejmowania decyzji inwestycyjnej. Podobnie nie jest gwarantowane, ze cena nieruchomosci wzrosnie lub spadnie, i o ile. To inwestor probuje sobie to jakos wszystko zwizualizowac wybiegajac w przyszlosc i podejmujac decyzje o zakupie. Decyzje nawet na najblizsze 100 i wiecej lat, jesli planuje zostawic cos po sobie swoim wnuczkom, czy prawnuczkom.

          Glownym czynnikiem decydujacym o cenie nieruchomosci jest wlasnie jej lokalizacja, co jest w oczywisty sposob zwiazane z wartoscia ziemi na ktorej ona stoi. Mniejsze miasta w dluzszej perspektywie czasowej, nie maja moim zdaniem zbyt swietlanej przyszlosci, mlodzi ludzie i biznesy wybieraja wielkie miasta. W malych miastach zdecydowanie latwiej i taniej budowac, zachowujac wciaz stosunkowo niewielka odleglosc od centrum.

          Tak jak pisal Jan, nikt z nas nie ma szklanej kuli, ale decydujac sie na taka, a nie inna nieruchomosc musimy sie czyms kierowac i to biorac perpektywe na dlugie lata.

          Nowy mit:
          “Bardzo chce zaczac inwestowac w najem, mam swoje wlasne mieszkanie/dom, ale nie mam skad wziac na depozyt” – z kredytami oczywiscie wszystko trzeba robic z glowa, ale dlaczego odrobine nie zadluzyc swojego mieszkania/domu, zeby zdobyc depozyt?

        • Jan Dziekonski pisze:

          Kuneg i BiL – widzę dyskusja Wam się rozkręca – super!

          @ Kuneg – trafne określenie „zależy od konkretnego przypadku”. Można znaleźć tanią okazję w super lokalizacji, po prostu trzeba być na rynku. Dobrze też piszesz, że „warto rozważyć” – nie ma musu, każdy kształtuje swoją strategię podług swoich potrzeb i przekonań.

          Czy stopa zwrotu jest ważniejsza w dłuższym okresie? W sumie to nie wiem – ja tam uważam, że „procentem się nie najem” i tak na prawdę cash flow ma znaczenie. A wysoka stopa zwrotu – cóż – przyspiesza uzyskanie odpowiedniego cash flow =)

          @ BiL – przodujesz w mitach =D

          Jak zawsze trochę się zgadzam, bo faktycznie koszt gruntu ma około 15-20% udział w kosztach budowy mieszkań. Natomiast ok. 50-60% to czynniki ogólne – materiały (wszędzie po tyle samo), robocizna (akurat w budowlance nie jest ona jakoś mocno zróżnicowana), finansowanie. Dlatego jeśli popatrzysz na zachowanie cen mieszkań na rynku pierwotnym w różnych miastach (np. dane NBP) to wszędzie zachowują się bardzo podobnie. A rynek wtórny podróżuje za rynkiem pierwotnmy…

          Zapraszam do lektury – więcej tutaj:
          http://fridomia.pl/wp-content/uploads/2019/01/Newsletter-MI-10.2018_vFINAL_SHORT.pdf

        • BiL pisze:

          Jan, wydaje mi sie, ze najlepszym dowodem na to jak duzy wplyw na ceny nieruchomosci ma lokalizacja, a przez to dlaczego tak mocno podkreslana jest waznosc jej odpowiedniego wyboru (slynne x3), jest prownanie cen dokladnie takich samych nieruchomosci w roznych lokalizacjach.

          Bez problemu mozna sobie wyobrazic dokladnie taka sama piekna wille zlokalizowa np. w scislym centrum miasta, z taka sama dzialka, wyposazeniem etc., po prostu idealna kopia np. w Koninie, Warszawie, Poznaniu, i Zakopanem.

          Dlaczego ich ceny tak sie roznia? Przeciez koszt wybudowania tej willi byl w zasadzie bardzo podobny.

          A moze to jest jednak troche tak, ze inwestujac w nieruchomosc z uwzglednieniem “very long term” inwestujemy tak na prawde w ziemie na ktorej sie ona znajduje? A konkretnie w jej potencjal w przyszlosci, przynajmniej dla mnie to bardzo istotna kwestia, i ja tak do tego podchodze. Wzrost wartosci nieruchomosci w czasie jest dla mnie bardzo wazny.

        • nibul pisze:

          BiL, “Dopoki nie zaplacisz ostatniej raty, mieszkanie jest banku”… To spróbuj nie spłacić tej ostatniej raty:) To, że mieszkanie nie jest Twoje, nie znaczy nie możesz na nim zarabiać.

        • BiL pisze:

          Nibul, zacznijmy od tego, ze kredyty trzeba splacac. :)
          Ale zgadzam sie z Toba, ze mieszkanie nie musi byc Twoje zebys mogl na nim legalnie zarabiac, ale sprobuj nieswoje mieszkanie legalnie sprzedac…

          Dla mnie akurat to bardzo wazne, jaki procent wartosci nieruchomosci jest moj, a jaki jest banku. Pewnie glownie dlatego, ze czesto sie refinansuje, aby pozyskiwac srodki na kolejne inwestycje. Oczywiscie to zmienia sie z kazda splacona rata (jesli nie jest to kredyt w ktorym tylko splaca sie odestki), i zalezy od wyceny wartosci nieruchomsci w danym momencie.

          Ale podsunales mi pomysl na kolejny mit:
          “Zeby zarabiac na nieruchomosciach trzeba byc ich wlascicielem”

        • Jan Dziekonski pisze:

          Lider klasyfikacji 17 lutego! Plus 3 punkty za mit o tym, że mieszkanie jest banku i spłacaniu kredytu (połączyłem to w jedno), za pozostałe mity z tego i kolejnego postu + 1 pkt.

  8. nibul pisze:

    Sprawy, które myślałem, że mają znaczenie, ale kiedy zacząłem inwestować, okazało się, że są mitami. Związane są z położeniem mieszkania w budynku.

    1. Piętro. Myślałem, że ludzie unikają ostatniego piętra w blokach bez windy. Okazuje się, że niektórzy szukają takich „żeby nikt im nad głową nie hałasował”.
    2. Wystawa okien. Myślałem, że ludzie chcą tylko strony południowej. Okazuje się, że niektórzy wolą od północy, bo w lecie jest chłodniej (dotyczy kawalerek).

    • Tomek pisze:

      Przykład z oknami jest trafny. Ja na przykład, gdy szukałem kawalerki dla siebie, chciałem tylko mieszkań z oknami na północ lub na wschód. Okna na południe lub zachód w mieszkaniu bez klimatyzacji byłyby dla mnie nieakceptowalne. Mało tego: chciałem zbijać ceny, tłumacząc właścicielom, że okna na południe są złe, bo jest za gorąco.

      Podsumowując, ile osób, tyle opinii.

    • Jan Dziekonski pisze:

      Nibul,
      dzięki serdeczne za podzielenie się doświadczeniami, z naszej perspektywy jest dokładnie tak jak piszesz =) Dzięki tym mitom można taniej kupować mieszkania z ekspozycją północną, na parterach i ostatnich piętrach!

      Mit piętra – 1 punkt (konkretnie mamy mit „Ostatnie piętro bez windy lub parter – nigdy”
      Mit okna – 3 punkty (takiego dokładnie nie mieliśmy)

  9. Wojtas pisze:

    Tomek, Janek- nie byłbym takim hurraoptymistą co do wielkiej płyty i do opinii tzw. „ekspertów rządowych” określających ich żywotność na kolejne 50-60 lat. Moim skromnym zdaniem należy podchodzić do tego z dystansem i chłodną kalkulacją.
    Po pierwsze –ze względu na skalę problemu (ok. 4mln mieszkań – ok. 12mln mieszkańców). Co rządzący (obecnie czy też wcześniej) zrobiliby z niemal 1/3 Polaków, gdzie by ich przesiedlili, co zaproponowali w zamian? A jaka jest wydajność państwa w tym obszarze widzimy chociażby po ilości mieszkań oddanych po transformacji ustrojowej, zarówno w ramach wcześniejszych programów rządowych jak i obecnego „mieszkanie plus”.
    Po drugie – przecież ówcześni budowniczowie (inżynierowie) określali żywotność „wielkiej płyty” na podstawie twardych danych i wiedzy o technologii i materiałach z jakich te budynki zostały wykonane, uwzględniając najsłabszy element tej konstrukcji, tj. metalowe połączenia płyt betonowych, które w miarę upływu czasu korodują. Ponadto stosowana obecnie na szeroką skalę termomodernizacja również nie rozwiązuję tego problemu, a wręcz przeciwnie, źle wykonane ocieplenie (bez odpowiedniej wentylacji) przyśpiesza ten proces.
    Prawdopodobnie taki stan rzeczy będzie trwał do pierwszego incydentu, katastrofy budowlanej (oby bez ofiar śmiertelnych), która wywoła panikę wśród ludzi i spowoduje utratę wartości nieruchomości. Oczywiście jako właściciel dwóch mieszkań na wynajem w „wielkiej płycie”, nie chciałbym aby taki scenariusz się ziścił, jednak biorę taką ewentualność pod uwagę . A wybiegając w przyszłość i mając na uwadze to co w/w napisałem ,nie zamierzam już inwestować w „domy z betonu”, pomimo bardzo zachęcającej wysokiej stopy zwrotu. Pozdrawiam

    • Tomek pisze:

      Wojtas, raport, do którego nawiązałem, polegał m. in. na badaniu metalowych połączeń płyt. Byłem w mieszkaniach w wielkiej płycie na Śląsku, gdzie całe bloki są odchylone od pionu o kilkanaście stopni i nic się nie dzieje, oprócz tego, że po godzinnym pobycie w takim mieszkaniu zaczęło mnie mdlić. Kilkanaście lat temu był wybuch w bloku na Wybrzeżu, blok się zapadł o całe piętro, ale reszta pięter nadal stała. Moim zdaniem, kamienica po takim wybuchu by się cała zawaliła.

      Sam mam mieszkania inwestycyjne zarówno w wielkiej płycie, jak i w starych kamienicach, i jako laik budowlany mogę tylko zawierzyć raportom, analizom i fachowcom. Trudno powiedzieć, które budynki budzą więcej zaufania. W wielkiej płycie nie widać stanu owych połączeń, ale są raporty, że jest ok. W kamienicach, gdzie kupowałem mieszkania, były pęknięte całe ściany, ale zaufani fachowcy twierdzili, że to normalka w starych budynkach i żeby kupować – co też zrobiłem. Jeśli odrzucimy i wielką płytę, i kamienice, to zostaje nam tylko nowe budownictwo, gdzie z kolei rentowność jest zazwyczaj niska.

      • Jan Dziekonski pisze:

        Zgadzam się z Tomkiem – gdyby miało być tak czarno jak Wojtas piszesz, to przy każdym wybuchu gazu budynki składałyby się jak domki z kart, a jednak tak nie jest.

        Wojtas – odnośnie tego co ówcześni budowniczowie sądzili. Cóż, tak wyliczyli, ale nie mieli pewności. Jak widać wyliczenia się średnio sprawdziły, bo konserwacja jednak przynosi efekty.

        Podobnie inżynierowie wyliczają żywotność samochodów na X tys. km, elektrowni na 30 lat (a działają po 60-80 lat), a data przydatności do spożycia większości produktów żywnościowych jest grubo przesadzona =)

  10. Kuneg pisze:

    Super są te wszystkie mity! :)
    Im więcej ich krąży, tym w sumie lepiej dla nas ;)

    • Jan Dziekonski pisze:

      Kuneg – dokładnie, dzięki nim mamy szansę na lepsze okazje inwestycyjne :) ja osobiście uwielbiam mieszkania z grubym defektem wizualnym – rudera, po pożarze, etc. Doskonałe, bo laicy nie dostrzegają ich potencjału :)

  11. Wojtas pisze:

    Jan – z tymi samochodami i elektrowniami, to trochę nietrafione przykłady. Bo gdy w samochodzie coś jest niesprawne (na przykład silnik), to oddajesz go do mechanika i on go naprawia, albo gdy nie ma takiej możliwości wymienia silnik na nowy i dalej możemy jeździć. To samo z blokami energetycznymi, które były sukcesywnie modernizowane. A na czym polegała konserwacja elementów metalowych łączących betonowe płyty w „domach z betonu”, czyli najsłabszego ogniwa tych budowli?

  12. Agnes7 pisze:

    Fajnie, ze jest ten post. Dzieki temu rozwieje wiele moich watpliwosci – bo to tylko mity.
    Kojena rzecza, ktora slysze na temat wynajmu jest: „Ktorys rzad wprowadzi wreszcie podatek kastralny i wynajem nie bedzie juz taki oplacalny“.
    Ale tak mysle, ze np. w Niemczech jest podatek kastralny a mimo to rynek wynajmu istnieje. Moze ten podatek bedzie mozna uwzglednic w kosztach (jesli go w koncu ktorys rzad wprowadzi) ?
    pozdrawiam

    • Jan Dziekonski pisze:

      Agnes7 – super mit, faktycznie o nim często słychać (stąd też pojawi się w książce ;)

    • nibul pisze:

      Agnes7,Jan, akurat podatek katastralny to istotne ryzyko w inwestowaniu w nieruchomości i tak lekce bym go nie ważył. Akurat obecnie szanse na jego wprowadzenie w Polsce są niewielkie ale wynika to chyba głównie z bałaganu w ewidencjach a nie jakimiś szczególnymi oporami rządzących przed jego wprowadzeniem. Co do Niemiec, owszem najem istnieje ale z jakimi rentownościami?

      • Jan Dziekonski pisze:

        Nibul – o najmie katastralnym mamy mit (@Agnes – 1 punkt :), moja opinia jest taka, że jeśli wszystkim po równo wzrosną koszty, to zostaną jeden do jednego przerzucone na najemców. To jak z akcyzą na paliwo, skoro wszystkie firmy paliwowe muszą ją płacić, to jest ona po prostu doliczana do ceny i tyle…

        Rentowności w Niemczech – ostatnio rozmawiałem z pośrednikami z Niemiec, podobno typowe rentowności to ok. 2-4% po kosztach zarządzania, ale w mniej oczywistych lokalizacjach osiąga się 5-6% (np. Schwarzwald ;)

        Natomiast w Niemczech jest inny problem. Podobno rynek wysysa wszystko co na niego trafi i trudno o mieszkania do zakupu, efekt jest widoczny w cenach…

        • Kuneg pisze:

          Czyli co? Ceny zakupu w Niemczech są zaporowe w relacji do cen najmu?

        • Jan Dziekonski pisze:

          Na to wszystko wskazuje, podobnie jak np. w Paryżu czy Londynie (a w przyszłości pewnie będzie tak i w Warszawie =)

          Natomiast okazje można znaleźć zawsze i wszędzie – no i zawsze można szperać w trudniejszych lokalizacjach =)

        • BiL pisze:

          Dzieki Jan, podsumowalem moje mity z zeszlego tygodnia ponizej (przepraszam, ze byly powklejane w rozne wpisy, bo z pewnoscia utrudnilo Ci to sprawe):

          1. “Bardzo chce zaczac inwestowac w najem, mam swoje wlasne mieszkanie/dom, ale nie mam skad wziac na depozyt”

          2. “Inwestowanie w najem jest skomplikowane, czasochlonne i zawsze wymaga duzego kapitalu”

          3. “W obecnym momencie jest juz zbyt pozno na inwestowanie w najem, bo ceny nieruchomosci sa zbyt drogie”

          4. “Zeby inwestowac w najem trzeba sie bardzo dobrze na tym znac i wiedziec wszystko o danym rynku”

          5. “Najlepiej i najtaniej jest wyremontowac mieszkanie samemu”

          6. “Lepiej nie wynajmowac mieszkania obcokrajowca, bo z nimi sa wieksze klopoty”

          7. “Najlepiej kupic mieszkanie pod najem za gotowke”

          8. “Zeby zarabiac na nieruchomosciach trzeba byc ich wlascicielem”

          9. “Jesli przestaniesz splacac kredyt, to bank zabierze Ci mieszkanie i zostaniesz z niczym”

          10. “Dopoki nie zaplacisz ostatniej raty, mieszkanie jest banku”

      • BiL pisze:

        Jesli chodzi o Londyn, to ceny najmu sa bardzo wysokie, wiec jesli kogos stac to w obecnym momencie bardziej oplaca mu sie kupic, niz wynajmowac. Np. dom z trzema sypialniami cena £450000, najem £1800 miesiecznie. Taki dom obecnie mozna kupic na 25 letni kredyt z wkladem wlasnym £50000, biorac stale oprocentowanie 2.29% na 5 lat, i miesiecznie placic £1750, po 5 latach do splaty pozostaje ok. £337000. Wiec chyba nie jest w Londynie az tak zle z tymi cenami, jak niektorym sie moze wydawac.

        • Jan Dziekonski pisze:

          BiL – czyli potwierdzasz, że najem jest niski względem cen i rentowność jest niższa niż w Polsce? =)

        • BiL pisze:

          Jan, tym akurat konkretnym przykladem, wzietym z zycia bliskich mi osob, chcialem pokazac, ze ceny choc sa wysokie, to dla kogos kto musi gdzies mieszkac, kupno wydaje sie byc w tym momencie atrakcyjne, porownujac do wynajmu. A mamy tu przeciez spadki cen i niepewnosc Brexitowa.

          Jesli chodzi o inwestycje w UK, to Londyn jest w innej lidze. Takze jesli chodzi o okazje inwestycyjne w stolicy to nawet ich nie szukam, bo jak dla mnie na te chwile, to zbyt wysoki prog wejscia zeby kupowac tu cos pod wynajem. Patrze tylko co sie dzieje na rynku w mojej okolicy. Bardzo dobre okazje natomiast obecnie mozna znalezc na polnocy Angliii i tam ostatnio inwestuje.

          Chyba nie dostalem punktow za ten mit? 🤞
          “Bardzo chce zaczac inwestowac w najem, mam swoje wlasne mieszkanie/dom, ale nie mam skad wziac na depozyt” – z kredytami oczywiscie wszystko trzeba robic z glowa, ale dlaczego odrobine nie zadluzyc swojego mieszkania/domu, zeby zdobyc depozyt?

        • Jan Dziekonski pisze:

          BiL – Policzyłem bez osobnego posta =)

  13. Robert pisze:

    Mam taki mit, powtarzany często przez sceptyków: nie warto inwestować w mieszkania na wynajem, bo duże miasta się ciągle wyludniają, liczba ludności spada, za x lat w Łodzi będzie mieszkało trzy czwarte ludzi mniej, to samo w Poznaniu czy innym Gdańsku.

    • nibul pisze:

      Robert, ciekawe co piszesz, bo z tego co czytam i obserwuję osobiście to następuje właśnie napływ ludzi do największych metropolii, na czym tracą mniejsze miasta.

      • Robert pisze:

        A właśnie, że z takich miast jak Poznań czy Łódź ludności ubywa i był ten temat już poruszany na fridomii. Ludzie się bogacą i przeprowadzają się do ościennych miejscowości takich jak Suchy Las, Tarnowo Podgórne, Rokietnica bo tam można kupić taniej działkę i się wybudować. Jeżeli jednak te dane traktować jako przeszkodę w inwestowaniu w mieszkania na wynajem, no to dlatego podałem to jako mit.

        Przykłady do 2050 roku pierwsze z brzegu z googla:

        – Bydgoszcz ma ubyć 30 % ludzi
        – Toruń 25 % w dół
        – Włocławek 31 % w dół
        – Grudziądz 29 %

        https://pomorska.pl/liczba-mieszkancow-tych-miast-drastycznie-spada-ilu-ich-bedzie-w-2050-roku-prognozy/ga/12874662/zd/27209631#wiadomosci

        • Jan Dziekonski pisze:

          Robert – dzięki za mit (+1 pkt, też na niego wpadliśmy :) dodatkowy komentarz, dokładnie tak jest! Ludzie konsumujący mieszkania i domy (czyli kupujący dla siebie) często wyprowadzają się na „obwarzanki”. Wynajmujący raczej tam nie szukają, bo (a) nie ma tam miejsc pracy (z reguły, ale też to się zmienia, bo podobnie jak za granicą, coraz częściej nowe fabryki lądują właśnie na przedmieściach), (b) nie ma tam uczelni. Więc o ile spada liczba mieszkańców, to paradoksalnie może rosnąć liczba najemców (bo pojawiają się nowe zakłady pracy najemnej, przyjeżdżają nowi studenci etc.)

          A prawda jest taka, że sprawny inwestor czy operator zawsze znajdzie najemców. Przykład – w Łodzi wynajmujemy 1.000 mieszkań, stopa pustostanu to może 2-3%, czynsze rosną o prawie 10% rocznie, mimo, że liczba mieszkańców spadła w ostatnich kilku latach o ok. 7%. I co? I nic – Eldorado :)

    • Jan Dziekonski pisze:

      Robert – plus 1 punkt! „Demografia nas zabije” ;)

  14. Łukasz pisze:

    Jeden z mitów z którym ja spotkałem się na początku inwestowania to: „urząd skarbowy się na pewno do ciebie przyczepi i będziesz miał kłopoty”.

    Kolejne:
    – takie rzeczy to tylko dla bogatych, dużych firm lub „cwaniaków”,
    – najemcy zniszczą mieszkanie i remont pochłonie całe zyski, już lepiej żeby stało puste.
    – kto by chciał wynająć TAKIE (małe, stare, odległe od centrum itp.) mieszkanie?
    – bliźniaczy: jaki bank udzieli kredytu na TAKIE mieszkanie?
    – firma zarządzająca cię oszuka zgarniając większość zysków,
    – nie da się kupić mieszkania na odległość (z pomocą Mzuri zrobiłem to dwukrotnie, nie oglądając nawet mieszkania),
    – wolność finansowa, przychód pasywny – to tylko w amerykańskich filmach!

    No i argument koronny:
    – Lepiej kupić dla siebie niż na wynajem i jednocześnie samemu wynajmować mieszkanie dla siebie. Wyjaśnienie: spłacając kredyt za własnie mieszkanie „płacisz sobie”, a nie jakiemuś „obecmu”.

    Dzięki Sławkowi i Mzuri wiele z tych mitów udało mi się obalić, choć głównie na własny użytek. Znaczna część znajomych „mitomanów” pozostała przy swoich mitach.

    • nibul pisze:

      „– kto by chciał wynająć TAKIE (małe, stare, odległe od centrum itp.) mieszkanie?”

      To mój ulubiony mit:) Zwykle rozmowa kończy się kiedy pokazuję rentowność moich klitek.

    • Jan Dziekonski pisze:

      Łukasz, brawo! Jednym strzałem wysuwasz się na drugie miejsce =) 15 punktów

      +3 punkty za mity o (1) najemcach niszczących mieszkanie, (2) o banku, który nie da kredytu na TAKIE mieszkanie oraz o (3) kupowaniu na odległość. Pozostałe mity +1 punkt

  15. Mati pisze:

    Mit:

    ,,Podatki zabiorą ci cały zysk z wynajmu” – a przecież można rozliczać się według ogólnej skali i wrzucać amortyzację i koszty odsetek (od kredytu) w koszty :)

  16. Łukasz pisze:

    Jeszcze jeden mit: nie kupuj teraz, bo ceny są w szczycie i wkrótce będą spadać.

  17. Woziu pisze:

    Mit nr 1:”Poczekaj na lepszy czas” – samo wstrzymywanie do działanie nie jest tyle mitem co robieniem krzywdy
    mit nr 2 : ” W małych miejscowościach nie opłaca się inwestować”
    mit nr 3 :” Remont jest koszmarem, a ekipa remontowa chce tylko oszukać klienta”
    mit 4:” Wynajem opłaca się tylko „na lewo””
    mit 5 ” Wynajem mieszkań i podnajem jest niemoralne”
    mit 6 ” Mit wolności finansowej – wyobrażenie leżenia pod palmami o końca życia”- kiedy jest to sprawa indywidualna, dająca możliwość wyboru bez odczuwania żadnej presji finansowej. Bardzo często otwierająca drogę do znalezienia pasji i większej ilości energii do tego co się robi, a nie motywująca do bezczynności.

    Jeśli coś powtórzyłem – przepraszam ;)

    • Jan Dziekonski pisze:

      Woziu – super mity, +10 punktów: dostałeś +3 za niemoralność, +2 pkt za małe miasta (mamy taki mit ale ubrany nieco inaczej) oraz za remont + 2 pkt. (mit częściowo opisany, ale nie w takim ujęciu =) Pozostałe +1 pkt.

  18. Łukasz pisze:

    Tych mitów chyba jeszcze nie ma na liście:
    – Trzeba być ekspertem od nieruchomości, aby zainwestować dobrze.
    – Można inwestować tylko na rynku na którym się mieszka.

    Usługi świadczone przez Mzuri obalają obydwa mity.

  19. Lila pisze:

    Witam,

    To moj pierwszy wpis i kilka mitow:

    1. ” Za chwile banki podniosa stopy procentowe i z depozytu dostanie sie tyle ile z wynajmu mieszkania, wiec lepiej trzymac kase w banku niz kupowac mieszkania”

    2. „Tyle sie wszedzie buduje wiec jest nadpodaz mieszkan, w tym na wynajem”

    3. „W stolicy zwrot z najmu to 3%”

    4. „Kto normalny wynajmie klitke 10-metrowa?”

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak to zrobić.

Powiadom znajomego o tym wpisie:

E-mail *
Wpisz wiadomość
Subskrybuj komentarze do tego wpisu

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA FRIDOMIACZEK

I FRIDOMIAKÓW

12 lutego 2019 r., wtorek – godz 18:30; nagranie live na temat perspektyw inwestowania na Górnym Śląsku

23-24 lutego 2019 r. (sb-nd), Warszawa, Expo XXI; Targi Mieszkań i Domów

9-10 marca 2019 r. (sb-nd), Kraków, Expo Kraków; Targi Mieszkań i Domów

29 maja 2019 r., środa – godz 19:00; live na profilu FB Sławek Muturi oraz – równolegle – webinar (konieczna wcześniejsza rejestracja). Szczegóły bliżej terminu.

Dlaczego info z tak dużym wyprzedzeniem? Bo będzie to już 10-ta (!!!!!!!!!!) rocznica mojego przejścia na wcześniejszą emeryturę:-). Choć będę tego dnia gdzieś w podróży po Afryce, to chciałbym byśmy się spotkali – choćby wirtualnie – przy kieliszku wina lub butelce piwa:-)

 

 

Archiwum - miesiąc po miesiącu

Najwyżej cenione

Don’t Retire, Rewire ! czyli … wolność zawodowa

Przechodzenie na emeryturę wymyślił Otto von Bismarck pod koniec XIX wieku. Wtedy większość osób nie żyła tak długo by się martwić, co sie stanie z nimi gdy już przestaną pracować. Emerytury byly pomyślane jako odpoczynek na końcu dlugiej i ciężkiej (często łamiacej krzyż) kariery zawodowej. Emeryci byli wycieńczeni długimi dniami ciężkiej fizycznej pracy i potrzebowali wreszcie odpocząć przed ... śmiercią.   Dziś już tak nie jest. Żyjemy dłuzej, zdrowiej, warunki pracy się poprawily. Kiedys uważano, że emeryci [...]

Najnowsze komentarze

  • Tomek: Tu wyraźnie widać, jaką przewagę ma oddanie mieszkania w najem firmie takiej jak Mzuri. Mi z pomocą firmy...
  • Lila: Witam, To moj pierwszy wpis i kilka mitow: 1. ” Za chwile banki podniosa stopy procentowe i z depozytu...
  • Jan Dziekonski: Dzięki – jednak ktoś to czyta! ;) Już poprawione =)
  • Łukasz: Tych mitów chyba jeszcze nie ma na liście: – Trzeba być ekspertem od nieruchomości, aby zainwestować...
  • Anu: W stu procentach zgadzam się z Pana postem! pozdrawiam
  • Konrad: Janku, w pkt 6 miałeś zapewne na myśli rynek wtórny a nie pierwotny…
  • Sławek S.: Witam, mam tak samo – jeżeli najemca jest nieabsorbujący i nie ma problemów z płatnościami to jest...
  • Sławek Muturi: Tomek, OK, rozumiem. Dzięki:-) W sumie to nasza dyskusja jest nieco akademicka – za co...
  • Kuneg: Tomku, niczego nie sugerowałam, bo znamy się wystarczająco długo i dobrze, żeby rozmawiać otwartym tekstem, a...
  • arek: Dorzucę swoje trzy grosze, zdaje się ,że Sławek na początku napisał o tym ,że wynajem w Szwecji jest...
  • Tomek: Sławku, masz w pewnym sensie rację, ale mi chodziło o coś trochę innego. Otóż, jeśli osiągasz przychód 70 tyś...
  • TX: To chyba nie do konca prawda. Niski zwrot moze wynikac z wysokiej ceny aktywa a nie z malej przewagi przychodow...
  • Sławek Muturi: Tomek, zgadzam się z Tobą. Teoretycznie masz rację. Pewnie dużo zależy od etapu na którym jesteś jeśli...
  • Tomek: Moim zdaniem, zarabianie na zwrocie 0.1% – 1% ma jednak znaczącą wadę względem zarabiana na zwrocie...
  • Tomek: Moim zdaniem, robisz nie do końca dobrze, sugerując koleżance niewprost, że źle robi, jeżdżąc na wakacje, i...
  • BiL: Slawek, oblicznenia byly oczywiscie mocno uproszczone, ale nie sadze zeby az tak bardzo odbiegaly od...
  • BiL: Dzieki Jan, podsumowalem moje mity z zeszlego tygodnia ponizej (przepraszam, ze byly powklejane w rozne wpisy,...
  • Sławek Muturi: Marian, dzięki za Twój komentarz. Niby masz rację, ale mam kilka „ale” do takiego toku...
  • Sławek Muturi: BGK, częściowo się zgadzam. Będzie poddany ryzyku kursowemu, to prawda. Ale wg mnie mniej go powinnien...
  • Sławek Muturi: Lemon, zgadzam się. Tak to wygląda z naszej perspektywy. Ale już z jego perspektywy, Polska jest...

Najnowsze wpisy

created by Water Design